Dodaj do ulubionych

sex bez tabletek...

    • zalotnica Re: sex bez tabletek... 13.04.03, 16:41

      OGOLNIE:

      Chcialabym wszystkim podziekowac za wpisy, zdania byly
      zroznicowane, to dobrze. Jak sie zorientowalam buntowaly sie
      osoby mlode i bronily wersji tabletek, moze dla lepszego samopoczucia ?
      Wolno im. Niektore osoby maja jednak dar w przekrecaniu czyichs slow,
      tlumaczyc sie nie bede, zawsze mozecie wrocic i przeczytac
      jeszcze raz. Przeczytalam uwaznie wszystko co zostalo tu napisane i
      naprawde nie moge zrozumiec, dlaczego zostalam tak zaatakowana ?
      Przeczytalam linki ktore podala Pani doktor, a takze te ktore znalazlam
      w innych watkach i przyznam sie szczerze, ze dziwie sie jeszcze bardziej,
      ze pomimo ostrzezenia , kobiety tak latwo decyduja sie na taka
      forme antykoncepcji. W imie czego ? dla tej CHWILI przyjemnosci ?
      czy warto ? Dziwne wydaja mi sie przyczyny dla ktorych one same sie
      zdecydowaly ponosic ryzyko w przyszlosci.
      Prosze przeczytac jeszcze raz to , co zostalo napisane...

      " moboj
      "ja i mój partnr kiedyś spróbowaliśmy seksu z prezerwatywą, a właściwie to
      nie spróbowaliśmy, bo mnie przez te 10 sekund się odechciało. i bardzo
      popsuło mi się samopoczucie. po prostu prezerwatyw nie lubie, bo cuchną
      i są ohydne. chyba nie ma w tym nic złego, że ja też chcę, żeby mi było jak
      najlepiej w łóżku? a właśnie to "najlepiej" zapewniają mi pigułki. "


      moboj
      " ... o wiele mniej by jej było, gdyby były jakieś "przerwy
      na załóż" i "przerwy na zdejmij". ble.


      ksygzy
      "Teraz zdalam sobie sprawe, ze wczesniej ten element strachu przed ciaza
      naprawde wplywal na moje zachowanie w lozku i podejscie do seksu.

      amlutka
      "Chodzi przede wszystkim o względy ekonomiczne - 1 prezerwatywa DUREX
      (innych nie używałam) kosztuje ok. 2zł, łatwo policzyć ile to wychodzi
      w skali m-ca jeśli zużywa się ich przeciętnie 2 dziennie... Pigułki są
      tu zdecydowanie tańszym rozwiązaniem.


      milarka
      "prezerwatyw bardzo nie lubię (głównie ze względu na przerwy na założenie)"

      melmire
      "Co do odpowiedzialnosci mojego mezczyzny : przypomina mi o
      pigulkach i placi polowe, czego wiecej wymagac?

      kami
      "A niektórzy akceptują wybory swoich kobiet i są dla nich
      prawdziwymi partnerami..."

      gwen-verdon
      " To ja się uparłam, więc w moim ( i myślę,że nie tylko moim ) wypadku
      problem faceta-tyrana-egoisty raczej nie ma miejsca.
      Odnoszę również wrażenie,że podstawowy problem w tej dyskusji sprowadza
      się do
      tego, że dla Zalotnicy ciąża w tym momencie nie byłaby szczególnie przykrą
      niespodzianką .

      the-kami
      -" wyczytałam kiedyś, z czego wynika pozornie wyższa zachorowalność na
      niektóre choroby (zabij, nie pamiętam jakie) u kobiet biorących pigułki...
      Otóż stąd, że kobiety te chadzają w miarę regularnie do ginekologa. A on
      zleca badania. I wykrywa te choroby w stadium pozwalającym na wyleczenie.
      Dla mnie to argument za. I tyle.

      the-kami
      " - ale dla mnie seks z prezerwatywą nie jest ani wygodny, ani taki sam jak
      bez gumki. Zakładanie/zdejmowanie, zapach gumy, jej smak, jej dotyk, moje
      uczulenie - to nie jest coś, co stymuluje moje łóżkowe doznania.

      vica
      "Moja kolezanka zaufala chlopakowi, bo ten rzekomo umyl prezerwatywe
      (byl bardzo skapy i nie chcial kupowac nowych) i teraz ma synka.""""


      .Zostawie to bez komentarza. Teraz napisze kilka slow o sobie.
      Do lekarza zamowilam juz wizyte, ide po swietach. (tak, tak )
      Przyznam sie szczerze, ze nigdy mi do tej pory nie przyszlo do
      glowy, ze moglabym czuc dyskomfort w uzywaniu "gumki", czy
      stosunku przerywanego. Stosujemy te formy na zmiane. Sa swietne.
      Fakt, ze moj partner ostatnio mi wytlumaczyl, ze stosowac to drugie,
      nie jest rzecza latwa, ani prosta. Oczywiscie do niczego nie
      namawiam, ale tylko sie dziwie.... (chyba mi wolno ?)
      -A co do dzieci, to oboje zdecydowalismy, ze dwojka nam starczy,
      wiec jestesmy w sytuacji jak prawie wszyscy.
      -A co do stalych zwiazkow, to jednak prawo uznaje tylko te z
      "papierkami."
      Dla zaspokojenia ciekawosci niektorych forumowiczek dodam,
      ze "zakonnica" nie bylam i nie jestem. Staly partner 4 lata,
      a dzieci 2 lata po slubie. Wszystko planowane, wiec tez tak mozna.
      Samopoczucie i zdrowie mam swietne, prowadze bardzo aktywny tryb
      zycia, zima narty, latem tenis, rowey, plywanie, "latanie" z
      plecakiem po gorach, czy cos pominelam ...? Zdrowy sex...jak najbardziej...
      U mnie nie ma czasu na zle samopoczucie...
      "Lozko" jest wazne , ale chyba nie najwazniejsze...?
      Milo mi slyszec , ze niektorzy panowie zabraniaja swoim partnerkom
      brania pigulek. A i prosze mi wytlumaczyc jaka ma odpowiedzialnosc
      mezczyzna wtedy, kiedy kobieta bierze pigulki ? Dla mnie zadnej.
      Wiadomo, sa rozni mezczyzni i nie udawajcie , ze o tym nie wiecie.

      Dziekuje Pani Doktor za te kilka slow , jakze waznych, moze kiedys
      one trafia do wlasiwych osob. Dla mnie tez, osoby, ktore za CHWILE
      przyjemnosci swiadomie ponosza takie ryzyko, sa po prostu smieszne.
      Dowiedzialam sie z tej dyskusji wiecej , niz zamierzalam.
      Przeczytalam wszystkie linki, ktore Pani podala, bardzo interesujaca
      lektura. Dziwne troche , ze tylko jedna osoba sie odezwala, ze zostala
      poinformowana o skutkach ubocznych. Ale ta osoba juz wczesniej
      musiala brac tabletki, wiec moze dlatego ?


      A tak na zakonczenie dodam tylko, ze tak ostatnio, wpadaly mi w oczy
      broszurki o rakach sutka, w tv. bez przerwy monituja o rocznych
      badaniach piersi, moje ubezpieczenie bez przerwy przypomina mi tez
      o tym (mnie sie wydaje, ze ...dopiero bylam i juz musze
      znowu...co oni chca ode mnie...), nie potrafilam zrozumiec dlaczego i
      co sie dzieje. Przeciez kiedys tak nie bylo. Nigdy tez tego nie
      kojarzylam z pigulkami, ale teraz juz wiem.
      Pozdrawiam serdecznie...
      Ps. jeszcze rok nie minal jak "odeszla" moja sasiadka (37 lat, 5 lat
      leczenia )
      • jagna_jagna Re: sex bez tabletek... 14.04.03, 19:22
        zalotnica napisała:
        > Przyznam sie szczerze, ze nigdy mi do tej pory nie przyszlo do
        > glowy, ze moglabym czuc dyskomfort w uzywaniu "gumki", czy
        > stosunku przerywanego. Stosujemy te formy na zmiane. Sa swietne.

        ------------> Dla kogo? Bo jakoś sobie nie wobrażam, że nagłe "przerwanie
        akcji" i wyskoczenie faceta na zewnątrz to jakaś frajda dla kobiety (pomijając
        już "skuteczność" metody "na wyskakiwanego").




        > Milo mi slyszec , ze niektorzy panowie zabraniaja swoim partnerkom
        > brania pigulek. A i prosze mi wytlumaczyc jaka ma odpowiedzialnosc
        > mezczyzna wtedy, kiedy kobieta bierze pigulki ?


        -----------> Coś się tak tej odpowiedzialności czepiła? Metoda ma być przede
        wszystkim skuteczna. A że jeszcze nie wymyślono dla facetów nic tak skutecznego
        jak pigułki oznacza, że wogóle nie ma o czym gadać. Jak już coś robić to dobrze
        a nie na ćwierć gwizdka "na wyskakiwanego".


        Dla mnie zadnej.
        > Wiadomo, sa rozni mezczyzni i nie udawajcie , ze o tym nie wiecie.
        >
        > Dziekuje Pani Doktor za te kilka slow , jakze waznych, moze kiedys
        > one trafia do wlasiwych osob. Dla mnie tez, osoby, ktore za CHWILE
        > przyjemnosci swiadomie ponosza takie ryzyko, sa po prostu smieszne.


        ----------> Dla mnie śmieszniejsze są te które dla tej samej chwili
        przyjemności ryzykują niechcianym w danym momencie dzieckiem.



        • moboj Re: sex bez tabletek... 14.04.03, 19:34
          brawo jagna_jagna. pozdrawiamsmile
          • melmire Re: sex bez tabletek... 14.04.03, 19:59
            Hej dziewczyny!
            Mam wrazenie ze dalsza dyskusja nie ma tu sensu.
            Jestesmy mlode, glupie i zyjemy w zwiazkach bez papierkow z nieodpowiedzialnymi
            facetami.Na cale szczescie padniemy na raka i najprawdopodobniej nie zdolamy
            przekazac potomstwu naszych parszywych genow.
            Pod cytatami ktore wybrala Zalotnica podpisuje sie obiema rekami, nie bardzo
            wiem co wlasciwie mialy one udowodnic (prawdopodobnie ta niemoznosc pojecia
            jest wyznacznikiem dystansu jaki dzieli nasz swiatopoglad a swiatopoglad
            Zalotnicy).
            Po przeczytaniu zswystkich jej postow doszlam do wniosku ze musi byc ona osoba
            bardzo odporna psychicznie, i stresy po prostu jej nie biora, wiec moze sobie
            pozwolic na stosowanie takich "metod antykoncepcyjnych' jak stosunek
            przerywany. Ja nie moge, wy pewnie tez sobie tego nie wyobrazacie. Po
            prostu "ten typ tak ma". Mnie wizja dziecka wydaje sie bardziej realna i
            przerazajaca niz wizja ewentualnego raka za 50 lat, a i tak mam ten komfort ze
            zyje z kraju gdzie aborcja jest dozwolona i bezplatna!!
            A tak swoja droga,ciekawe do jakiego wieku jest sie osoba mloda, tak z
            ciekawosci wink
            Pozdrawiam wszystkie lykajace i nielykajace
            mel
            • moboj Re: sex bez tabletek... 14.04.03, 20:42
              melmire napisała:

              > Hej dziewczyny!
              > Mam wrazenie ze dalsza dyskusja nie ma tu sensu.
              > Jestesmy mlode, glupie i zyjemy w zwiazkach bez papierkow z
              nieodpowiedzialnymi
              >
              > facetami.Na cale szczescie padniemy na raka i najprawdopodobniej nie zdolamy
              > przekazac potomstwu naszych parszywych genow.
              > Pod cytatami ktore wybrala Zalotnica podpisuje sie obiema rekami, nie bardzo
              > wiem co wlasciwie mialy one udowodnic (prawdopodobnie ta niemoznosc pojecia
              > jest wyznacznikiem dystansu jaki dzieli nasz swiatopoglad a swiatopoglad
              > Zalotnicy).

              masz rację. jej ostatni post udowodnił chyba jedynie to, że albo ktoś zyje tak
              jak ona, albo fora ze dwora, bo pannie zalotnicy się to nie podoba. to jest
              osoba, która niby udaje, że rozumie to, co ma się jej do przekazania, a jak się
              tylko do niej odwrócić tyłem to dawaj nóż w plecy: i tak jesteś głupia i
              umrzesz na raka, a twój facet to bandzior siłą wpychający ci te straszne
              hormony do gardła.
              własnie tak sobie pomyślałam, że zalotnica tak szafuje
              słowem "odpowiedzialność" - facet , którego kobieta bierze pigułki jest
              nieodpowiedzialny. za to facet biegający z gumka na fiutku, ale np. pijący i
              bijący hazardzista to typ naprawdę odpowiedzialny no bo przecież uzywa
              prezerwatywsmile

              > Po przeczytaniu zswystkich jej postow doszlam do wniosku ze musi byc ona
              osoba
              > bardzo odporna psychicznie, i stresy po prostu jej nie biora, wiec moze sobie
              > pozwolic na stosowanie takich "metod antykoncepcyjnych' jak stosunek
              > przerywany. Ja nie moge, wy pewnie tez sobie tego nie wyobrazacie. Po
              > prostu "ten typ tak ma". Mnie wizja dziecka wydaje sie bardziej realna i
              > przerazajaca niz wizja ewentualnego raka za 50 lat, a i tak mam ten komfort
              ze
              > zyje z kraju gdzie aborcja jest dozwolona i bezplatna!!

              propagowanie stosunku przerywanego jako metody antykoncepcji to dopiero
              nieodpowiedzialność. jeszcze ktoś jej poslucha i nieszczęście gotowe.
              namawianie swojego faceta do stosowania tejże metody to też
              nieodpowiedzialność. ja wolę sobie zapewniać rozrywki w inny sposób. a stosunek
              przerywany to prosta droga do nerwicy. ciekawe, czy zalotnica słyszał o tzw.
              kropelkowaniu.

              > A tak swoja droga,ciekawe do jakiego wieku jest sie osoba mloda, tak z
              > ciekawosci wink

              też mnie to strasznie ciekawi, bo zalotnica wlasnie te łykające podsumowuje,
              jako młode. pewnie, ze jestem młoda. 25 lat to piękny wieksmile

              > Pozdrawiam wszystkie lykajace i nielykajace
              > mel

              też pozdrawiamsmile łykająca-i-pewnie-puszczająca-się-monika-wraz-ze-swoim-facetem-
              bandytąsmile
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 15.04.03, 03:42
                moboj napisała:
                >
                > masz rację. jej ostatni post udowodnił chyba jedynie to, że albo ktoś zyje
                tak
                > jak ona, albo fora ze dwora, bo pannie zalotnicy się to nie podoba. to jest
                > osoba, która niby udaje, że rozumie to, co ma się jej do przekazania, a jak
                się
                >
                > tylko do niej odwrócić tyłem to dawaj nóż w plecy: i tak jesteś głupia i
                > umrzesz na raka, a twój facet to bandzior siłą wpychający ci te straszne
                > hormony do gardła.
                > własnie tak sobie pomyślałam, że zalotnica tak szafuje
                > słowem "odpowiedzialność" - facet , którego kobieta bierze pigułki jest
                > nieodpowiedzialny. za to facet biegający z gumka na fiutku, ale np. pijący i
                > bijący hazardzista to typ naprawdę odpowiedzialny no bo przecież uzywa
                > prezerwatywsmile
                >
                > propagowanie stosunku przerywanego jako metody antykoncepcji to dopiero
                > nieodpowiedzialność. jeszcze ktoś jej poslucha i nieszczęście gotowe.

                ***alez nikt nie propaguje, kazdy wybiera "najlepsze" dla siebie z tego,
                co sie znajduje aktualnie na "rynku"........

                > namawianie swojego faceta do stosowania tejże metody to też
                > nieodpowiedzialność. ja wolę sobie zapewniać rozrywki w inny sposób. a
                stosunek
                > przerywany to prosta droga do nerwicy. ciekawe, czy zalotnica słyszał o tzw.
                > kropelkowaniu.

                ***slyszalam...i nie namawiam, zreszta napisalam, ze nie kazdy to potrafi,
                a "wizja" "dwojeczki" jednak musi chyba dodatkowo dopingowac...


                > A tak swoja droga,ciekawe do jakiego wieku jest sie osoba mloda, tak z
                > > ciekawosci wink
                >
                > też mnie to strasznie ciekawi, bo zalotnica wlasnie te łykające podsumowuje,
                > jako młode. pewnie, ze jestem młoda. 25 lat to piękny wieksmile

                ***moboj...tylko mozna Ci pozazdroscic...

                > > Pozdrawiam wszystkie lykajace i nielykajace
                > > mel
                >
                > też pozdrawiamsmile łykająca-i-pewnie-puszczająca-się-monika-wraz-ze-swoim-
                facetem
                > -
                > bandytąsmile

                ***Moboj...rozbroilas mnie zupelnie. Pamietam, ze to Ty wlasnie zostalas
                wyleczona...ciesze sie razem z Toba...

                Pozdrowienia dla lykajacej...od nielykajacej...
                • the_kami Re: sex bez tabletek...moboj 15.04.03, 08:35
                  zalotnica napisała:

                  > > namawianie swojego faceta do stosowania tejże metody to też
                  > > nieodpowiedzialność. ja wolę sobie zapewniać rozrywki w inny sposób. a
                  > stosunek
                  > > przerywany to prosta droga do nerwicy. ciekawe, czy zalotnica słyszał o t
                  > zw.
                  > > kropelkowaniu.
                  >
                  > ***slyszalam...i nie namawiam, zreszta napisalam, ze nie kazdy to potrafi,
                  > a "wizja" "dwojeczki" jednak musi chyba dodatkowo dopingowac...

                  Chyba jednak nie słyszałaś, albo nie rozumiesz, o czym mowa. W czasie wzwodu, w
                  trakcie stosunku z penisa wydobywają się niewielkie ilości płynu. W tym płynie
                  BARDZO często znajdują się plemniki. Facet nie ma na to ABSOLUTNIE żadnego
                  wpływu. Więc Twój partner musi być chyba nieświadomy tego, bo gdyby o tym
                  wiedział, to 'wizja dwójeczki' doprowadziłaby go do prawdziwej nerwicy.
                  Więc - powtórzę - metoda stosunku przerywanego to jedynie niedopuszczenie do
                  wytrysku wewnątrz partnerki, co jednak wcale nie znaczy, że całkiem spora ilość
                  sprawnych plemników gotowych do zapłodnienia się tam znajdzie.

                  Kami
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek...kami 16.04.03, 03:41
                    the_kami napisała:

                    > Chyba jednak nie słyszałaś, albo nie rozumiesz, o czym mowa. W czasie wzwodu, w
                    >
                    > trakcie stosunku z penisa wydobywają się niewielkie ilości płynu. W tym płynie
                    > BARDZO często znajdują się plemniki. Facet nie ma na to ABSOLUTNIE żadnego
                    > wpływu. Więc Twój partner musi być chyba nieświadomy tego, bo gdyby o tym
                    > wiedział, to 'wizja dwójeczki' doprowadziłaby go do prawdziwej nerwicy.
                    > Więc - powtórzę - metoda stosunku przerywanego to jedynie niedopuszczenie do
                    > wytrysku wewnątrz partnerki, co jednak wcale nie znaczy, że całkiem spora ilość
                    >
                    > sprawnych plemników gotowych do zapłodnienia się tam znajdzie.
                    >
                    > Kami

                    Pisalam juz wczesniej, ze slyszalam, ale to nalezy juz do obowiazkow
                    mojego partnera...

                    pozdrawiam...i nie namawiam....
                    • the_kami Re: sex bez tabletek...kami 16.04.03, 08:43
                      zalotnica napisała:

                      > Pisalam juz wczesniej, ze slyszalam, ale to nalezy juz do obowiazkow
                      > mojego partnera...

                      ROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOTFL
                      Dziewczyno, jesteś cudowna...
                      Do obowiązków Twojego partnera należy coś, na co on nie ma wpływu? I Ty to
                      nazywasz odpowiedzialnością? Przecież Ty nie masz pojęcia, jakie jest znaczenie
                      tego słowa...!!!
                      A dlaczego do cholery Ty siłą woli nie zatrzymaszu siebie owulacji?
                      Skuteczność będzie zbliżona.

                      > pozdrawiam...i nie namawiam....

                      Dzięki Bogu. Przepraszam, nie chcę Cię urazić, ale dawno niczego tak głupiego
                      nie słyszałam.
                      Wiesz, internet to takie medium, w którym słowo pisane ma wielką moc. Nie
                      wiemy, ile setek i tysięcy osób to przeczyta. Ale trzeba mieć do cholery tego
                      świadomość. I o ile co do pigułki można mieć wątpliwości i, bo _może_ ona mieć
                      skutki uboczne (i NIE WOLNO udawać, że ich nigdy nie ma), o ile prezerwatywy
                      można spokojnie propagować, bo są jednak relatywnie skuteczne i mało szkodliwe,
                      o tyle opowiadanie o stosunku przerywanym jako o metodzie antykoncepcyjnej jest
                      przykładem skrajnej niewiedzy? nieodpowiedzialności? głupoty?
                      Nie wiem.
                      Ale na Twoim miejscu powstrzymałabym się przed propagowaniem takich metod
                      (nawet z dopiskiem 'nie namawiam'), żeby się nie ośmieszać. Jeśli _cokolwiek_
                      wiesz na temat, na który się wypowiadasz, to po prostu przestań się pogrążać.

                      Przepraszam, ale nie wytrzymałam...

                      K.
                    • the_dzidka Re: sex bez tabletek...kami 16.04.03, 09:59
                      > Pisalam juz wczesniej, ze slyszalam, ale to nalezy juz do obowiazkow
                      > mojego partnera...

                      Droga zalotnico, proszę się zapoznać z poniższą definicją:

                      "Stosunek przerywany (z łaciny coitus interruptus), wycofywanie prącia z pochwy
                      przed wytryskiem nasienia, który następuje na zewnątrz narządów rodnych
                      kobiety. Jako metoda zapobiegania ciąży należy do najmniej skutecznych,
                      ponieważ u wielu mężczyzn przed wytryskiem pojawia się niewyczuwalne tzw.
                      kropelkowanie nasienia, a u wielu innych, zamiast wytrysku, następuje wypływ
                      nasienia trwający przez pewien czas. Sprzyja powstawaniu zaburzeń seksualnych u
                      obojga partnerów." (wiem.onet.pl)

                      Chodzi mi zwłaszcza o ten fragment: "u wielu mężczyzn przed wytryskiem pojawia
                      się niewyczuwalne tzw. kropelkowanie nasienia". Niewyczuwalne, rozumiesz?
                      Jeżeli piszesz, że "pozostawiasz tę sprawę" partnerowi, to znaczy że albo do
                      dziś nie miałas pojęcia o tym, czym kropelkowanie jest, albo ze jesteście oboje
                      komletnie nieodpowiedzialni. Co do pierwszego: próba opanowania tego zjawiska
                      fizjologicznego przez mężczyznę przypominać moze próbę opanowania wydzielania
                      śliny lub kwasów zołądkowych i kończy się mniej więcej takim samym powodzeniem.
                      Jeśli masz tak poważne luki w wiedzy, nie kompromituj się nimi publicznie przed
                      ich uzupełnieniem.
            • zalotnica Re: sex bez tabletek...melmire 15.04.03, 03:24

              melmire napisała:

              >Po przeczytaniu zswystkich jej postow doszlam do wniosku ze musi byc ona osoba
              >bardzo odporna psychicznie, i stresy po prostu jej nie biora, wiec moze sobie
              >pozwolic na stosowanie takich "metod antykoncepcyjnych' jak stosunek
              >>przerywany. Ja nie moge, wy pewnie tez sobie tego nie wyobrazacie. Po
              >prostu "ten typ tak ma". Mnie wizja dziecka wydaje sie bardziej realna i
              >przerazajaca niz wizja ewentualnego raka za 50 lat, a i tak mam ten komfort ze
              >zyje z kraju gdzie aborcja jest dozwolona i bezplatna!!
              >A tak swoja droga,ciekawe do jakiego wieku jest sie osoba mloda, tak z
              >ciekawosci wink
              >Pozdrawiam wszystkie lykajace i nielykajace


              Posmialam sie troche, wybacz, ale chyba masz racje, ja naprawde nie
              wiem co to jest stres, wszystko raczej staram sie traktowac na luzie.
              Jestem bardzo krotko na forum , a na zdrowie trafilam zupelnie
              przypadkowo. Od razu zwrocilam uwage na problemy jakie maja dziewczyny
              po braniu tabletek i ...bardzo mnie to zdziwilo, po prostu sadzilam,
              ze to "sprawka" mezczyzn...ale mnie szybciutko wyprowadzilyscie z bledu.
              Oczywiscie , ze wybor nalezy do Was.
              Co do mlodego wieku to my zawsze bedziemy mlode, prawda ?
              A tak na powaznie, to chodzilo mi o wiek najwiekszego ryzyka (17-23-25).

              Melmire, dziekuje za pozdrowienia i pozdrawia Cie ...nielykajaca...
        • zalotnica Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 03:21


          jagna_jagna napisała:


          > ------------> Dla kogo? Bo jakoś sobie nie wobrażam, że nagłe "przerwanie
          > akcji" i wyskoczenie faceta na zewnątrz to jakaś frajda dla kobiety
          (pomijając
          > już "skuteczność" metody "na wyskakiwanego").

          ***Jagna, nie chce sie z Toba sprzeczac, ale nam to zupelnie nie przeszkadza,
          a ...nawet ja tak wole (nie napisze dlaczego, poniewaz Ty
          sie bedziesz teraz dziwic...) i oczywiscie nie namawiam...



          > -----------> Coś się tak tej odpowiedzialności czepiła?

          ***...poniewaz ktos sie do mnie przyczepil, a ja wiem, ze jesli kobieta
          bierze pigulki...to dla partnera zostaje juz tylko sama przyjemnosc.
          (i oni tez o tym dobrze wiedza...)

          >--------->Metoda ma być przede wszystkim skuteczna. A że jeszcze nie wymyślono
          >dla facetów nic tak skutecznego jak pigułki oznacza, że wogóle nie ma
          > o czym gadać. Jak już coś robić to dobrze a nie na ćwierć gwizdka
          > "na wyskakiwanego".

          ***zgadzam sie z Toba, ze jesli sie stosuje jakas anty, trzeba
          w nia na 100 % wierzyc, inaczej mija sie z celem.


          > > ----------> Dla mnie śmieszniejsze są te które dla tej samej chwili
          > przyjemności ryzykują niechcianym w danym momencie dzieckiem.

          ***tutaj wypada mi tylko sprostowac, ze w Twoim pojeciu "ryzykujemy", to
          nie tylko jednym dzieckiem, ale DWOMA . U partnera w rodzinie
          sa blizniaki, a my...juz mamy jedna parke...czy juz wystarczy ?
          Jak widzisz, wszystko mozna jesli sie tylko chce. Wizja czworeczki
          nie jest chyba tak wesola, prawda ? Po prostu mamy do siebie pelne
          zaufanie, ot co....

          Pozdrawiam serdecznie...
          • milarka Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 08:38
            zalotnica napisała:
            >
            > ***tutaj wypada mi tylko sprostowac, ze w Twoim pojeciu "ryzykujemy", to
            > nie tylko jednym dzieckiem, ale DWOMA . U partnera w rodzinie
            > sa blizniaki, a my...juz mamy jedna parke...czy juz wystarczy ?
            > Jak widzisz, wszystko mozna jesli sie tylko chce. Wizja czworeczki
            > nie jest chyba tak wesola, prawda ? Po prostu mamy do siebie pelne
            > zaufanie, ot co....
            >

            Zaufanie to akurat nie ma tu nic do rzeczy, po prostu stosunek przerywany to
            nie jest żadna metoda antykoncepcyjna, bez względu na to, czy macie do siebie
            pełne zaufanie, czy tylko połowiczne
          • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 09:13
            zalotnica napisała:

            >
            > > -----------> Coś się tak tej odpowiedzialności czepiła?
            >
            > ***...poniewaz ktos sie do mnie przyczepil, a ja wiem, ze jesli kobieta
            > bierze pigulki...to dla partnera zostaje juz tylko sama przyjemnosc.
            > (i oni tez o tym dobrze wiedza...)
            >

            ########## Dla mnie jak biorę pigułki też zostaje sama przyjemność. Nie do
            wiary pewnie? A jednak. Ludzie mają przyjemność z różnych rzeczy.


            > >--------->Metoda ma być przede wszystkim skuteczna. A że jeszcze nie wym
            > yślono
            > >dla facetów nic tak skutecznego jak pigułki oznacza, że wogóle nie ma
            > > o czym gadać. Jak już coś robić to dobrze a nie na ćwierć gwizdka
            > > "na wyskakiwanego".
            >
            > ***zgadzam sie z Toba, ze jesli sie stosuje jakas anty, trzeba
            > w nia na 100 % wierzyc, inaczej mija sie z celem.
            >

            ############ Tu kwestia wiary lub nie w jakąś metodę nie ma nic do rzeczy.
            Wierzyć lub nie można w jakiegoś Boga a skuteczność lub nie jakiejś metody to
            kwestia faktów. Negowanie faktu nie wpływa na zmianę jego "właściwości", że tak
            to określę.


            > > > ----------> Dla mnie śmieszniejsze są te które dla tej samej chwil
            > i
            > > przyjemności ryzykują niechcianym w danym momencie dzieckiem.
            >
            > ***tutaj wypada mi tylko sprostowac, ze w Twoim pojeciu "ryzykujemy", to
            > nie tylko jednym dzieckiem, ale DWOMA . U partnera w rodzinie
            > sa blizniaki, a my...juz mamy jedna parke...czy juz wystarczy ?
            > Jak widzisz, wszystko mozna jesli sie tylko chce. Wizja czworeczki
            > nie jest chyba tak wesola, prawda ? Po prostu mamy do siebie pelne
            > zaufanie, ot co....
            >
            > Pozdrawiam serdecznie...

            ############### Zaufaniem dzieci nie wykarmisz. No chyba żeście "forsiaści" to
            się mnóżcie. Mnie nic do tego. Albo jesteście z tych co "Bód dał dzieci da i na
            dzieci". Też mnie nic do tego.



            • zalotnica Re: sex bez tabletek...jagna 16.04.03, 03:37
              jagna_jagna napisała:

              > ############### Zaufaniem dzieci nie wykarmisz. No chyba żeście "forsiaści"
              to
              > się mnóżcie. Mnie nic do tego. Albo jesteście z tych co "Bód dał dzieci da i na
              > dzieci". Też mnie nic do tego.

              Forsa akurat nie ma tutaj nic do rzeczy, tu chodzi tylko o nasze

              WYGODNICTWO i "czworeczka" w ogole nie wchodzi w rachube.
              Czy mozesz sobie wyobrazic czworke w XXI wieku ? Ja mam wyobraznie,
              ale nie az tak bujna.
              Oczywiscie nie namawiam.
              pozdrawiam i zycze wiecej luzu...
              • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...jagna 16.04.03, 08:35
                zalotnica napisała:

                > jagna_jagna napisała:
                >
                > > ############### Zaufaniem dzieci nie wykarmisz. No chyba żeście "forsiaśc
                > i"
                > to
                > > się mnóżcie. Mnie nic do tego. Albo jesteście z tych co "Bód dał dzieci da
                > i na
                > > dzieci". Też mnie nic do tego.
                >
                > Forsa akurat nie ma tutaj nic do rzeczy, tu chodzi tylko o nasze
                >
                > WYGODNICTWO i "czworeczka" w ogole nie wchodzi w rachube.


                ------------> Wyobraź sobie, że przy braniu pigułek również wchodzi w grę tylko
                nasze wygodnictwo.


                > Czy mozesz sobie wyobrazic czworke w XXI wieku ? Ja mam wyobraznie,
                > ale nie az tak bujna.
                > Oczywiscie nie namawiam.
                > pozdrawiam i zycze wiecej luzu...


                -------------> Są na świecie dziwniejsze rzeczy niż czwórka dzieci.
              • trinka Re: sex bez tabletek- zalotnica 16.04.03, 10:20
                zalotnica napisała:

                >? Wiec jednak mozna i wiele par tak czyni,
                no ale "mlodzi" leca teraz na latwizne, przepraszam....

                leca na latwizne bo maja mozliwosc korzystania ze swiadomego maciezystwa? to
                nazywasz latwizna? w zyciu przychodzi na wszystko kolej, rowniez na dziecko, a
                ja mloda, w przeciwienstwie do ciebie dojrzales, nie jestem jedynie zdana na
                opatrznosc losu. moge sama pokierowac swoim wyborem, miec dziecko w
                odpowiedniej chwili, kiedy poczuje,ze ten moment wlasnie nastal. to nazywasz
                latwizna? a mnie sie zdaje moja droga, ze ci mlodzi maja wiecej zdrowego
                rozsadku i rozumu, bo potrafia sie skutecznie zabezpieczyc. stosunek przerywany
                to zadna metoda, biorac pod uwage poziom niepowodzenia - ok30% i ty chcesz nas
                pouczac, ze przy braniu pig dla mezczyzn pozostaje sama przyjemnosc,ze sa
                nieodpowiedzialni... powiem ci wiecej kobieto, szczytem nieodpowiedzialnosci
                jest zachowanie twjego partnera, ktory zeby miec wiecej przyjemnosci z sexu nie
                zaklada gumy, majac swiadomosc, ze w twoimi mniemaniu: <cytuje>:


                >"czworeczka" w ogole nie wchodzi w rachube.
                > Czy mozesz sobie wyobrazic czworke w XXI wieku ? Ja mam wyobraznie,
                > ale nie az tak bujna.

                hah, zastanow sie nad soba i skoncz juz ten cyrk, bo pograzasz jedynie siebie.

                zdaje sobie sprawe, ze moja wypowiedz odczytasz tak jak ci bedzie najwygodniej
                i powtorzysz jak zwykle te same puste slowa o odpowiedzialnosci.. daruje sobie
                wiec.

                pozdro
          • perturbacja Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 11:18
            W jakiś sposób Cię podziwiam - mając jedną parkę i raczej nie chcąc specjalnie
            drugiej - stosujecie tak zawodne metody antykoncepcyjne.
            Chyba po prostu Was na to stać i poc cichu tego pragniecie. Gratuluję!
            Dla informacji:
            28 lat, pigułki 8 lat (z 1,5 roczną przerwą), stały związek nie uznawany przez
            państwo i LPR; świetne wyniki badań lekarskich.
            I jeszcze jedno: za nic nie chciałabym aby mój partner udowadniał mi swoją
            odpowiedzialność poprzez stosowanie gumy lub seksu przerywanego. Wymagam od
            niego więcej.
            • melmire Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 12:12
              Powiedzialam ze dalej dyskutowac nie bede, ale od wczoraj meczy mnie jedno
              pytanie. Jaka jest odpowiedzialnosc kobiety w przypadku stosowania stosunku
              przerywanego? Chyba zadna, na zdrowy rozsadek. To straszne, tak sie wymigiwac
              od odpowiedzialnosci smilesmilesmilesmilesmile
              • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 13:57
                melmire napisała:

                > Powiedzialam ze dalej dyskutowac nie bede, ale od wczoraj meczy mnie jedno
                > pytanie. Jaka jest odpowiedzialnosc kobiety w przypadku stosowania stosunku
                > przerywanego? Chyba zadna, na zdrowy rozsadek. To straszne, tak sie wymigiwac
                > od odpowiedzialnosci smilesmilesmilesmilesmile


                Mnie ciekawi jeszcze jedno. Jak facet "wyskakuje" w sytuacji na tzw jeźdźca?
                Trzeba by mieć chyba niesamowicie długie nogi i wisieć na facetem jak pająk. smile)
                • melmire Re: sex bez tabletek...jagna 15.04.03, 17:46
                  Mozna sie zawiesic na linie, i on wtedy w odpowiednim momencie wywinduje nas do
                  gory smile Ale to trzeba zainwestowac z uprzaz do wspinaczki smilesmilesmile
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...melmire 16.04.03, 04:05
                melmire napisała:

                > Powiedzialam ze dalej dyskutowac nie bede, ale od wczoraj meczy mnie jedno
                > pytanie. Jaka jest odpowiedzialnosc kobiety w przypadku stosowania stosunku
                > przerywanego? Chyba zadna, na zdrowy rozsadek. To straszne, tak sie wymigiwac
                > od odpowiedzialnosci smilesmilesmilesmilesmile

                ***Nie chyba , tylko zadna . A wiesz jaka to ulga jak ktos za Ciebie
                w koncu musi myslec i starac sie ? Czy nie wystarczy Ci juz, ze
                to Ty musisz chodzic w ciazy 9 miesiecy, nawet znosic rozne dolegliwosci
                z tym zwiazane, potem rodzic, wychowywac, pracowac i Ty mi mowisz
                ze jeszcze malo ma kobieta odpowiedzialnosci ? Jesli tylko z tej jednej
                ja bede zwolniona to swiat sie wedlug Ciebie zawali ?
                Pozdrawiam
                • moboj Re: sex bez tabletek...melmire 16.04.03, 07:31
                  zalotnica napisała:

                  > ***Nie chyba , tylko zadna . A wiesz jaka to ulga jak ktos za Ciebie
                  > w koncu musi myslec i starac sie ? Czy nie wystarczy Ci juz, ze
                  > to Ty musisz chodzic w ciazy 9 miesiecy, nawet znosic rozne dolegliwosci
                  > z tym zwiazane, potem rodzic, wychowywac, pracowac i Ty mi mowisz
                  > ze jeszcze malo ma kobieta odpowiedzialnosci ? Jesli tylko z tej jednej
                  > ja bede zwolniona to swiat sie wedlug Ciebie zawali ?
                  > Pozdrawiam


                  no to chyba to samo mozna powiedzieć w drugą stronę, prawda? no może oprócz tej
                  ciąży.
                • milarka Re: sex bez tabletek...melmire 16.04.03, 08:29
                  zalotnica napisała:


                  > ***Nie chyba , tylko zadna . A wiesz jaka to ulga jak ktos za Ciebie
                  > w koncu musi myslec i starac sie ? Czy nie wystarczy Ci juz, ze
                  > to Ty musisz chodzic w ciazy 9 miesiecy, nawet znosic rozne dolegliwosci
                  > z tym zwiazane, potem rodzic, wychowywac, pracowac i Ty mi mowisz
                  > ze jeszcze malo ma kobieta odpowiedzialnosci ? Jesli tylko z tej jednej
                  > ja bede zwolniona to swiat sie wedlug Ciebie zawali ?
                  > Pozdrawiam

                  ciąża i rodzenie - ok, tego facet choćby chciał to nie zrobi, ale tak się
                  składa, że w wielu przypadkach faceci (którzy są trochę bardziej odpowiedzialni
                  od Twojego) również włączają się do wychowywania dzieci, no i nie wspomnę tu o
                  pracy (bo tu się chyba trochę rozpędziłaś, skoro piszesz, że u Ciebie tylko Ty
                  pracujesz??).
                  A tak swoją drogą - stosunek przerywany - gdzie tu odpowiedzialność????,
                  dziewczyno zaglądnij sobie do naukowych źródeł co piszą o takiej metodzie i
                  jaka jest jej skuteczność (jeżeli w ogóle można tu mówić o skuteczności). Może
                  jest to jakiś sposób na ukaranie Twojego faceta za to, że nie przechodził ( i
                  nie będzie przechodził) ciąży i porodu - skoro ma tak dobrze to niech udowodni,
                  że też potrafi przejść przez jakieś przykre przejścia? Ja tam swojego męża nie
                  muszę karać za moją ciążę, zresztą uważam, że to on jest tutaj pokrzywdzony
                  przez życie, bo ominie go wiele niepowtarzalnych wrażeń (np. ruchy dziecka).
                • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...melmire 16.04.03, 10:10
                  zalotnica napisała:


                  >
                  > ***Nie chyba , tylko zadna . A wiesz jaka to ulga jak ktos za Ciebie
                  > w koncu musi myslec i starac sie ? Czy nie wystarczy Ci juz, ze
                  > to Ty musisz chodzic w ciazy 9 miesiecy, nawet znosic rozne dolegliwosci
                  > z tym zwiazane, potem rodzic, wychowywac, pracowac i Ty mi mowisz
                  > ze jeszcze malo ma kobieta odpowiedzialnosci ? Jesli tylko z tej jednej
                  > ja bede zwolniona to swiat sie wedlug Ciebie zawali ?
                  > Pozdrawiam

                  A więc ty jesteś taka wątła lelija lecąca przez ręce, która nawet o własnym
                  tyłku nie chce decydować.
                  W zeszłych wiekach to pewnie byłabyś taką leliją, która w razie "męskiej
                  napaści" zemdlałaby sobie z nadzieją, że:
                  1. odstąpi od zbrukania czci niewieściej
                  2. zrobi swoje a ty będziesz mogła powiedzieć że to jego wina bo ty przecież
                  zemdlałaś - czyli w skrócie "do syta i bez grzechu".

                • melmire Re: sex bez tabletek...melmire 16.04.03, 10:34
                  Aha, czyli mam stosowac stosunek przerywany, zeby ukarac mojego mezczyzne za to
                  ze to nie on chodzi w ciazy, w ktorej bede chodzic ja, bo stosunek przerywany
                  to taka antykoncepcja jak za przeproszeniem z koziej dupy traba? A w ogole to
                  ja jeszcze w zadnej ciazy (oprocz urojonej, w okresie kiedy stosowalam
                  prezerwatywy) nie chodzilam, wiec motyw zemsty na razie odpada.
                  W ogole promujesz jakies dziwne podejscie do antykoncepcji - dla mnie to wybor
                  najlepszej, tj.najskuteczniejszej metody, i nie ma tu znaczenia kto z nas
                  dwojga mialby ja stosowac.To zadna kwestia w stylu zbrodnia i kara, dla mnie
                  liczy sie SKUTECZNOSC. Pigulka=skutecznosc, plus jeszcze kilka zalet ktore juz
                  gdzies wymienilam. Dla mnie wybor jest prosty.
                  A co do odpowiedzialnosci, nieodpowiedzialnosci, to wole uklad w ktorym to ja
                  jestem odpowiedzialna, zaden to dla mnie ciezar ,naprawde.
            • zalotnica Re: sex bez tabletek...perturbacja 16.04.03, 03:55
              perturbacja napisała:

              > W jakiś sposób Cię podziwiam - mając jedną parkę i raczej nie chcąc specjalnie
              > drugiej - stosujecie tak zawodne metody antykoncepcyjne.

              ***Dziekuje. Gdybys tylko posluchala mojego partnera co on mysli
              o "czworeczce" to oddalabys sie spokojnie w jego rece.
              Chyba wystarczy, co ? Wiec jednak mozna i wiele par tak czyni,
              no ale "mlodzi" leca teraz na latwizne, przepraszam....


              > Chyba po prostu Was na to stać i poc cichu tego pragniecie. Gratuluję!
              > Dla informacji:
              > 28 lat, pigułki 8 lat (z 1,5 roczną przerwą), stały związek nie uznawany przez
              > państwo i LPR; świetne wyniki badań lekarskich.

              ***Ciekawi mnie tylko jak dlugo zamierzasz byc na pigulkach, i czy juz tak
              do konca ? tzn. jeszcze 25 lat ? a co na to Twoj partner ?
              i jeszcze jedno, dlaczego robilas przerwe ?
              Naprawde podziwiam i zycze wytrwalosci...


              > I jeszcze jedno: za nic nie chciałabym aby mój partner udowadniał mi swoją
              > odpowiedzialność poprzez stosowanie gumy lub seksu przerywanego. Wymagam od
              > niego więcej.

              ***a co takiego...? jesli mozna wiedziec ?

              Pozdrawiam
              • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...perturbacja 16.04.03, 08:42
                zalotnica napisała:

                >
                > ***Dziekuje. Gdybys tylko posluchala mojego partnera co on mysli
                > o "czworeczce" to oddalabys sie spokojnie w jego rece.

                ########## Myśleć to facet może sobie cokolwiek. Siłą woli nie powstrzyma np
                kropelkowania o którym gdzieś napisałaś, że to jego zmartwienie.

                > Chyba wystarczy, co ? Wiec jednak mozna i wiele par tak czyni,
                > no ale "mlodzi" leca teraz na latwizne, przepraszam....
                >
                ########## Może napiszesz wyraźnie ile masz lat bo takie gadanie o "młodych"
                sugeruje ładnych ...dziesiat lat. Wtedy rzeczywiście prawie wszystkie jesteśmy
                dla ciebie młode.
              • perturbacja Re: sex bez tabletek...zalotnica 16.04.03, 08:46
                > Zalotnica:
                > ***Dziekuje. Gdybys tylko posluchala mojego partnera co on mysli
                > o "czworeczce" to oddalabys sie spokojnie w jego rece.
                > Chyba wystarczy, co ? Wiec jednak mozna i wiele par tak czyni,
                > no ale "mlodzi" leca teraz na latwizne, przepraszam....

                No to jednak chcecie mieć kolejną parkę i to zmienia postać rzeczy. Wtedy
                możecie sobie pozwolić na tak bezmyślną "antykoncepcję". Jestem dorosłą kobietą
                nie niedoświadczoną małolatą i jestem zwolenniczką świadomego macierzyństwa. A
                wasze metody nie są odpowiednie dla osób, które nie planują w najbliższym
                czasie powiększenia rodziny.
                Wiele par? Na prezerwatywach "jedzie" tylko jedna znana mi para i kobieta w tym
                związku co miesiąc ma lęki. Taki jest to komfortowy środek. Pęknięte gumy
                zdarzają się częśćiej niż myślisz - Wam widać nie (czego oczywiście nie życzę).
                I nie jest to łatwizna. To świadomy, rozsądny wybór.
                Twoje podejście za to świadczy o lekkomyślności.


                > ***Ciekawi mnie tylko jak dlugo zamierzasz byc na pigulkach, i czy juz tak
                > do konca ? tzn. jeszcze 25 lat ? a co na to Twoj partner ?
                > i jeszcze jedno, dlaczego robilas przerwe ?
                > Naprawde podziwiam i zycze wytrwalosci...

                Na pigułkach będę tak długo, aż zdecydujemy się na dziecko. I potem znów wrócę
                do antykoncepcji hormonalnej - dlatego, że jestem jej zwolenniczką. Mój partner
                nie ma nic przeciwko stosowaniu prezerwatyw, jednakże ja wolę pigułki ponieważ
                uważam, że są pewne. A na tym polega antykoncepcja. Przerwę zrobiłam będąc za
                granicą. No i nie uprawiałam wtedu seksu. Nie miałam partnera.
                Nie trzeba mi życzyć wytrwałości, gdyż nie są to dla mnie żadne męki.
                >

                > ***a co takiego...? jesli mozna wiedziec ?
                Uważam, że mężczyzna, który kocha i szanuje swoją partnerkę oraz stara się mieć
                ŚWIADOMY wpływ na ich wspólne życie nie narazi jej (jeżeli ona sobie tego nie
                życzy) na niechcianą ciążę. A stosowanie prezerwatyw grozi taką ewentualnością.
                Wymagam od niego szacunku, szczerości, dojrzałości emocjonalnej i jeszcze kilku
                innych rzeczy - stosowania prezerwatyw nie ma w tym zestawie, ale to pewnie
                kwestia priorytetów.

                Strasznie mi się nie podoba nachalny charakter Twoich wypowiedzi. Traktujesz
                kobiety biorące pigułki jak osoby niedouczone i bezwolne a decyzja o 'łykaniu'
                to na ogół jest świadomy wybór.
                > Pozdrawiam
                Również.
      • flora1 Re: stosunek przerywany jako antykoncepcja....... 16.04.03, 15:30
        Stosunek przerywany jako metoda antykoncepcyjna ha, ha, ale mnie ubawiłaś
        zalotnico...
        Cieszy cię, że są mężczyźni którzy zabraniają kobietom łykania tabletek
        antykoncepcyjnych, hmm... mnie to nie cieszy, wręcz odwrotnie - mnie to
        przeraża...
    • zalotnica Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 03:34
      zalotnica napisała:

      > ...13-04-2003, godz.16.41)
      >"....Przyznam sie szczerze, ze nigdy mi do tej pory nie przyszlo do
      >glowy, ze moglabym czuc dyskomfort w uzywaniu "gumki", czy
      >stosunku przerywanego. Stosujemy te formy na zmiane. Sa swietne.
      >Fakt, ze moj partner ostatnio mi wytlumaczyl, ze stosowac to drugie,
      >nie jest rzecza latwa, ani prosta. Oczywiscie do niczego nie
      >namawiam, ale tylko sie dziwie.... (chyba mi wolno ?)...."

      Przeczytalam jeszcze raz dokladnie to co napisalam i
      teraz juz zupelnie nie rozumiem Waszego ataku. Slyszalam,
      ze pigulki podobno daja taki spokoj, swietne samopoczucie,
      pelny relaks...po Was bynajmniej tego nie widac. Coscie sie tak
      doczepily tych "kropelek" ? macie swoje pigulki ? to zycze
      "smacznego". Jak sie slowa porzestawia, to wszystko mozna
      z nich ulozyc, prawda...?
      Widze , ze krzycza tylko osoby, ktore pozostaja w TYMCZASOWYCH
      "stalych" zwiazkach.
      ROZUMIEM WASZ PANICZNY STRACH....
      zrozumiale, ze nikt nie lubi jak cos musi.
      Bardzo prosze, nie wpierac wszystkim osobom, ktore nie
      biora pigulek, ze sa nieodpowiedzialne i bezmyslne.
      Dziwne, ze tak jakos nie dostrzegam tych "gromadek" i
      zakonnic na ulicach. Tylko prosze mi nie wmawiac , ze
      to jest wylacznie zasluga pigulek...

      Serdecznie pozdrawiam....i zycze wiecej luzu.


      "Jak wpadniesz na pomysl,
      to uwazaj zebys sie nie potknal...."

      • jagna_jagna Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 08:17
        zalotnica napisała:


        > Widze , ze krzycza tylko osoby, ktore pozostaja w TYMCZASOWYCH
        > "stalych" zwiazkach.


        Proponuje zmienić kąt patrzenia bo najwyraźniej nie tylko coraz mniej rozumiesz
        ale i coraz gorzej widzisz. Chyba, że dla ciebie pięć lat małżeństwa to wciąż
        TYMCZASOWY i do tego jeszcze "stały" związek. W takiej sytuacji poproszę o
        wyjasnienie kiedy kończy się "tymczasowość" a zaczyna "stałość" związku.
        Z poważaniem,
        "Krzykacz".
        • zalotnica Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 02:36
          jagna_jagna napisała:

          > zalotnica napisała:
          >
          >
          > > Widze , ze krzycza tylko osoby, ktore pozostaja w TYMCZASOWYCH
          > > "stalych" zwiazkach.
          >
          >
          > > Chyba, że dla ciebie pięć lat małżeństwa to wciąż
          > TYMCZASOWY i do tego jeszcze "stały" związek. W takiej sytuacji poproszę o
          > wyjasnienie kiedy kończy się "tymczasowość" a zaczyna "stałość" związku.
          > Z poważaniem,
          > "Krzykacz".

          ...aaa to przepraszam i juz wyjasniam. Panienki okreslily same, ze
          pozostaja w stalych zwiazkach, ale te zwiazki nie sa udokumentowane,
          wiec nie sa to malzenstwa wzgledem prawa, ja tylko dodalam "TYMCZASOWE",
          bo chyba same zdajecie sobie sprawe, ze w XXI wieku roznie to bywa.
          Ale, jak juz wczesniej zaznaczylam...mnie tam nic do tego...
          Pozdrawiam

          "Rozumiem, ze nic nie rozumiesz. Powiedz co rozumiesz."
          • moboj Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 07:36
            zalotnica napisała:

            >
            > ...aaa to przepraszam i juz wyjasniam. Panienki okreslily same, ze
            > pozostaja w stalych zwiazkach, ale te zwiazki nie sa udokumentowane,
            > wiec nie sa to malzenstwa wzgledem prawa, ja tylko dodalam "TYMCZASOWE",
            > bo chyba same zdajecie sobie sprawe, ze w XXI wieku roznie to bywa.
            > Ale, jak juz wczesniej zaznaczylam...mnie tam nic do tego...
            > Pozdrawiam
            >
            wiesz co to jest rozwód? małżeństwa też bywają TYMCZASOWE.
            ważne, że my dwoje wiemy, jak wiele dla siebie znaczymy, prawda? nie musi się
            do tego wtrącać jakiś obcy facet w kiecce, jemu nic do tego.
            parę dni temu napisałaś mi, że TAKICH związków prawo nie uwzględnia. pewnie
            kiedyś zacznie. a póki co, ludzie w gorszy sposób łamią prawo.
            poza tym z drugim człowiekiem nie jest się dla PRAWA tylko z miłości, pprawda?
            • zalotnica Re: sex bez tabletek... 22.04.03, 05:23
              moboj napisała:

              > > > >
              > wiesz co to jest rozwód? małżeństwa też bywają TYMCZASOWE.
              > nie musi się do tego wtrącać jakiś obcy facet w kiecce, jemu nic do tego....
              >> ...poza tym z drugim człowiekiem nie jest się dla PRAWA tylko z miłości,
              pprawda?

              Moboj...znowu mnie ubawilas...masz swietne poczucie humoru.
              Ktos mnie zapytal o stale zwiazki, wiec wyjasnilam co prawo mowi na ten
              temat. Jak juz wiesz, mnie tam nic do tego, ja swoj "papierek" mam.
              Nurtuje mnie tylko jedno pytanie, mysle, ze mi odpowiesz:
              Dlaczego, jak juz dziewczyna jest w ciazy, czemu wtedy tak szybko leca
              po ten "papierek "? (przeciez on jest taki zbedny Twoim zdaniem )
              • moboj Re: sex bez tabletek... 22.04.03, 09:22
                zalotnica napisała:

                > Nurtuje mnie tylko jedno pytanie, mysle, ze mi odpowiesz:
                > Dlaczego, jak juz dziewczyna jest w ciazy, czemu wtedy tak szybko leca
                > po ten "papierek "? (przeciez on jest taki zbedny Twoim zdaniem )

                a pewnie, że ci odpowiem: no bo przecież dziecko musi urodzić się w prawdziwej
                katolickiej rodzinie. mam nadzieję, że zauważyłaś ironię. ja jestem
                niewierząca, więc bardzo mnie bawią śluby brane z musu. jeszcze pal licho,
                jeśli dwoje ludzi są ze sobą od lat. Lecz często bywa tak, że para "pobzykała"
                się na dyskotece pod scianą, wczesniej się nie znali, pewno nawet ze soba nie
                pogadali, bo po co, a potem nieszczęście... takie sluby są jeszcze bardziej bez
                sensu. znam kilka takich par, które wcześniej znały sie krótko, taka wakacyjna
                przygoda, potem ciążą, oczywiście rodzinka nalega na slub. no i teraz męczą się
                ze sobą biedaki.
                i jeszcze mogę ci odpowiedzieć, co ja zrobiłabym, gdybym zaszła w ciążę: na
                pewno nie wzięłabym slubu. nie odczuwam takiej potrzeby teraz, nie zaczęłabym
                jej odczuwać pod wpływem hormonow, ani pod wpływem bogobojnej rodzinki mojego
                partnera. dla mnie ciąża to nie powód do slubu.
                pozdrawiam.
          • melmire Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 09:53
            A co, malzenstwa zawarte wobec prawa to na wieki wiekow? To ciekawe skad tyle
            rozwodow, przeciez to nie nasze 'niepapierkowe' zwiazki nabijaja statystyki?W
            tym czasie co moj tymczasowy zwiazek trwal to kilka malzenstw moich kolezanek
            zdazylo sie rozpasc...
            Nie podoba mi sie ani lekcewazace wyrazanie sie o naszych zwiazkach, ani
            nazywanie nas 'panienkami'. Albo to jakies kompleksy, albo jakies 'koscielne'
            nalecialosci, przy czym przepraszam wszystkich wierzacych normalnych ludzi smile
          • gwen_verdon Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 16:39
            "Panienki" ?!!
      • perturbacja Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 08:30
        Trochę się zapętliłaś. Jak dotychczas to Ty atakujesz kobiety, które biorą
        pigułki ponieważ w Towjej opinii świadczy to o tym że:
        - facet jest nieodpowiedzialny
        - kobiety są młode i idą na łatwizne zamiast ryzykować niechcianą ciążę (!!!)
        - kobiety są bezwolne i robią to dla męskiej przyjemności
        - chcą mieć raka
        - nie mają zaufania do partnerów (podejrzewam, że tylko Twój panuje nad każą
        kroplą swojego nasienia)
        - nie odpowiada im aromat prezerwatyw i czynności z nią związane
        - nie odpowiada im nerwowość stosunku przerywanego
        - nie chcą mieć dzieci
        - chcą uprawiać OPDPOWIEDZIALNY sex
        - nie są mężatkami
        W każdym poście dajesz dowód na to, że tak właśnie uważasz.

        "Kropelek" się uczepiłyśmy ponieważ próbujesz wciskać ciemnotę tak jak wciska
        ci ją twój partner - stosunek przerywany to nie jest antykoncepcja - to
        liczenie na łut szczęścia. A ewentualna nerwowość w wymienianych z tobą
        postach nie wynika - uwierz mi - z nerwowego seksu, tylko z braku tolerancji
        dla nachalnego namawiania innych na jedyną słuszną metodę. Ja cię na pigułki
        nie namawiam. Ty nie udowadniaj mi jak fajny jest numer przerywany czy guma.

        Bardzo prosze, nie wpierac wszystkim osobom, ktore
        biorą pigułki, ze sa nieodpowiedzialne i bezmyslne.

        I jeszcze jedno - nie każdemu zależy na poświadczeniu z USC o istniejącym
        związku. Jeżeli związek jest dobry to przetrwa bez urzędowego dokumentu. Jeżeli
        jest zły to żaden papier nie pomoże.

        A to, że "gromadek" nie ma na ulicach jest między innymi "zasługą" świadomego
        podejścia ludzi do rodzicielstwa oraz dostęp do środków antykoncepcyjnych i
        umiejętne z nich korzystanie. Prawdą jest, że gdyby każda para "jechała" ma
        prezerwatywach i stosunku przerywanym to dzieci byłoby więcej.

        Pozdrawiam
      • moboj Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 08:34
        zalotnica napisała:

        > zalotnica napisała:
        > Przeczytalam jeszcze raz dokladnie to co napisalam i
        > teraz juz zupelnie nie rozumiem Waszego ataku. Slyszalam,
        > ze pigulki podobno daja taki spokoj, swietne samopoczucie,
        > pelny relaks...po Was bynajmniej tego nie widac.

        a co to ma do rzeczy? tu jest dyskusja, a w dyskusji uwalniają się emocje. to
        normalne.

        Coscie sie tak
        > doczepily tych "kropelek" ?

        bo to jest coś nad czym facet nie może zapanować. zdaje się, że któraś z
        dziewczyn przytoczyła definicję z encyklopedii - takiego źródła juz chyba nie
        podważysz.

        macie swoje pigulki ? to zycze
        > "smacznego". Jak sie slowa porzestawia, to wszystko mozna
        > z nich ulozyc, prawda...?
        > Widze , ze krzycza tylko osoby, ktore pozostaja w TYMCZASOWYCH
        > "stalych" zwiazkach.
        > ROZUMIEM WASZ PANICZNY STRACH....

        a czego niby się boję? chciałabym wiedzieć, bo jakoś sama nic o tym nie wiem,
        no ale proszę o oświecenie.
        ty za to czepiłaś się tych związków: "stałych" i "tymczasowych" - oba pojęcia
        się wykluczają, nie wiem czy zauważyłaś. poza tym ja nie krzyczę, tylko piszę.
        nie obrzucam cię obelgami, więc ty też nie obrażaj mnie, ani mojego partnera.
        jesteśmy ze sobą 8 lat - nazywasz to "tymczasowością"? to życzę każdemu
        takiej "tymczasowości"smilesmilesmile

        > zrozumiale, ze nikt nie lubi jak cos musi.

        a kto tu coś musi? i o czym mówisz?

        > Bardzo prosze, nie wpierac wszystkim osobom, ktore nie
        > biora pigulek, ze sa nieodpowiedzialne i bezmyslne.
        > Dziwne, ze tak jakos nie dostrzegam tych "gromadek" i
        > zakonnic na ulicach. Tylko prosze mi nie wmawiac , ze
        > to jest wylacznie zasluga pigulek...
        >
        > Serdecznie pozdrawiam....i zycze wiecej luzu.
        WZAJEMNIEsmilesmilesmile SZCZEGÓLNIE LUZU...
      • milarka Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 08:59
        zalotnica napisała:

        > zalotnica napisała:
        >
        > > ...13-04-2003, godz.16.41)
        > >"....Przyznam sie szczerze, ze nigdy mi do tej pory nie przyszlo do
        > >glowy, ze moglabym czuc dyskomfort w uzywaniu "gumki", czy
        > >stosunku przerywanego. Stosujemy te formy na zmiane. Sa swietne.
        > >Fakt, ze moj partner ostatnio mi wytlumaczyl, ze stosowac to drugie,
        > >nie jest rzecza latwa, ani prosta.

        powinien do tego jeszcze dodać: ANI SKUTECZNĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        > Widze , ze krzycza tylko osoby, ktore pozostaja w TYMCZASOWYCH
        > "stalych" zwiazkach.
        > ROZUMIEM WASZ PANICZNY STRACH....
        > zrozumiale, ze nikt nie lubi jak cos musi.


        Coś się tak uczepiła tych niemałżeńskich związków??? Ja akurat jestem mężatką,
        ale uważam, że każdy ma prawo wybierać taki model życia jaki mu odpowiada i
        zupełnie nie rozumiem w czym Tobie to przeszkadza???
      • an_ni Re: sex bez tabletek - najlatwiej jest atakowac! 17.04.03, 10:38
        zalotnico! chyba powinnas zapytac inaczej "kto uprawia sex z gumka/przerywany"
        skoro to popierasz! wtedy moze znalazlabys wiecej poparcia.
        ale najlatwiej jest atakowac! ale mowienie o czyms o czym nie ma sie pojecia
        jest juz glupota.
        ktos lubi gumke to sobie uzywa gumke ktos pigulke i juz. ja sama przeszlam
        okresy uzywania gumki, globulki i pigulki a pewnie sprobuje jeszcze spirali
        albo zastrzykow. jak ktos nie probowal czegos, to po co dyskutuje ? nie wie
        nawet o czym mowi! teoretyzuje, piekli sie, zarzuca epitetami niczym dyskusja w
        sejmie. moze niech ci co wchodza w personalne dysputy przejda na priva ?

      • ksygzy Re: sex bez tabletek... 17.04.03, 19:02
        zalotnica napisała:

        >Fakt, ze moj partner ostatnio mi wytlumaczyl, ze stosowac to drugie, [stosunek
        przerywany]
        >nie jest rzecza latwa, ani prosta.

        Dziewczyny, a moze zalotnica nas po prostu podpuszcza?
        Wyobrazacie sobie osobe, ktora jest na tyle zainteresowana tematem, ze
        regularnie czytuje to forum, a ktora o "trudnosciach" zwiazanych ze stosunkiem
        przerywanym dowiedziala sie *dopiero co* od swojego meza?

        Nie moge w to uwierzyc.

        ksygzy
        • zalotnica Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 02:58

          "Rozumiem, ze nic nie rozumiesz. Powiedz co rozumiesz."
          • perturbacja Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 08:38
            Jak grochem o ścianę.
            Odchodzenie od tematu. Pigułki, gumy, stosunek przerywany - przestały być dla
            ciebie ważne. Teraz - związki formalne!!! "Małżeństwo - jedyna poprawna
            instytucja na świecie". Cała reszta jest do bani i na pewno zaraz się rozpadnie
            w przeciwieństwie do MAŁŻEŃSTWA IDEALNEGO. Chyba pora zmienić forum. To już nie
            dotyczny zdrowia kobiety.

            "Panienki" (?) - ech.... szkoda słów. Zabarwiasz to określenie pejoratywnie.
            Do ciebie jakoś nie dociera, że większość kobiet na tym forum to osoby
            doświadczone z jakimś tam bagażem życiowym. Nie nastolatki, tylko świadome,
            rozsądne babki.
            Nie chcę cię posądzać o kłopoty z myśleniem, ale czasami takie właśnie odnoszę
            wrażenie.............
            • clarissa_dalloway Re: sex bez tabletek... 18.04.03, 19:31
              Bardzo ciężko byłoby się nie zgodzić. Pomijam zresztą fakt,że gloryfikowanie
              stosunku przerywanego jako metody antykoncepcyjnej to domena czternastolatek,
              więc może z wdzięcznym określeniem "panienki" należałoby na początek odnieść
              się do siebie, Zalotnico ?
              • yoric Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 01:15
                Ja tylko dodam,

                że kiedyś założyłem taki wątek 'Czy panie ginekolog stosują antykoncepcję
                hormonalną'; pani ginekolog stosuje i o ile jej wiadomo koleżanki z branży
                również.
                Mam też pytanie: jaki jest 'casus beli', tj. za co konkretnie osoby nie
                stosujące a.h. atakują osoby korzystające z takowej?

                pzdrv, Samiec
                • gwen_verdon Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 11:35
                  Skrótowo ? Za pozbawianie mężczyzn odpowiedzialności i tkwienie w
                  patologicznych związkach smile
                  • melmire Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 12:07
                    A w ogole to i tak nie zrozumiesz, bo chuc cie zaslepia smile Moze do tej pory nie
                    zdawales sobie z tego sprawy, ale jestes mezczyzna a wy wszyscy jestescie tacy
                    sami........
                    • yoric Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 17:22
                      Hmm,

                      zakładając nawet 'patologiczność' związku, w czym miałaby ona przeszkadzać
                      komukolwiek oprócz osób w nim pozostających?
                      Co innego np. pretensje do rodzin nie stosujących żadnej antykoncepcji, a nie
                      mających możliwości należytego wychowania swoich dzieci, bo z takich środowisk
                      wywodzi się gros 'dresiarzy', którzy są potem zagrożeniem dla całości
                      społeczeństwa.
                      A może w tych atakach chodzi o pokazanie komuś, że jest gorszy, co byłoby
                      sensowne o tyle, że 'skoro ktoś inny jest gorszy, to ja jestem lepszy/a'...
                      Czyżbym miał rację?
                      pzdrv
                      • melmire Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 18:48
                        Mam wrazenie ze twoje dedukcje ida w dobrym kierunku smile
                • zalotnica Re: sex bez tabletek... 22.04.03, 05:25
                  yoric napisał:

                  > > ........
                  > pzdrv, Samiec


                  Witam plec brzydka ...
                  Musze przyznac, ze twoj podpis jest adekwatny do tematu, wybacz,
                  ale "match " nie zrobie. Widze , ze panie (czy teraz dobrze ?)
                  znalazly sobie odpowiedniego obronce. (wiadomo dlaczego)
                  Poglaszcz je teraz po wlosach, za to , ze dobrze robia.
                  Prosze mi nie mylic moich "dziwow" z "atakami". Jak na razie
                  to ja czuje sie atakowana...
                  Rowniez pozdrawiam...
    • monika.antepowicz Re: sex bez tabletek... 19.04.03, 19:06
      Bóle miesiaczkowe mogą być tzw pierwotne- na ogół spoweodowane osobniczo
      zwiększoną produkcją prostaglandyny w błonie śluzowej macicy, co powoduje
      skurcze macicy w czasie jej złuszczania i bol. Jednak tzw wtórne bolesne
      miesiączkowanie może mieć podłoze organiczne- mięśniaki macicy bądź
      endometrioza. często zastosowanie puigułki łagodzi te dolegliwości i na pewno
      jeśli pottrzebnZ jest zntykoncepcja jej zastosowanie jest własciwym
      postępowaniem
    • moboj Re: sex bez tabletek... 20.04.03, 00:54
      mam nadzieję, że odpowiedź pani doktor ukróci gadanie np. hildy_k, która tak
      się mnie uczepiła (i polskich lekarzy) za to, że podobno źle nas leczą.

      a swoja drogą dyskusja nam się bardzo rozwinęła. ilość pobocznych tematów tu
      poruszanych też imponująca, choć tematy nie zawsze adekwatne do tematu
      głównego. mnie osobiście najbardziej podobała się osoba, która oskarżyła mnie o
      to, że jestem facetem, bo osmieliłam sie napisać, że samotne panny z dzieckiem
      sa czasem same sobie winne.
      pozdrawiam.
      • ukochana Re: sex bez tabletek... 21.04.03, 17:06
        moboj napisała:


        >... mnie osobiście najbardziej podobała się osoba, która oskarżyła mnie o
        > to, że jestem facetem, bo osmieliłam sie napisać, że samotne panny z
        dzieckiem sa czasem same sobie winne.
        > pozdrawiam.


        Tylko zapomnialas dodac, ze mnie pierwsza wzielas za hilde.
        Porownanie zrobilam zupelnie swiadomie, dobrze , ze zwrocilas
        uwage. Dla Ciebie jedna osoba wiecej z tych "nielykajacych"
        to juz stosunkowo za duzo. Jak to jest w ogole mozliwe, co ?
        W Twoim pojeciu, czego my w ogole czepiamy sie mezczyzn.? O co nam
        chodzi, przeciez to takie niewinne stworzenia.
        • the_kami Re: sex bez tabletek... 21.04.03, 18:13
          ukochana napisała:

          [ciach jakies dziwne rzeczy]

          > W Twoim pojeciu, czego my w ogole czepiamy sie mezczyzn.? O co nam
          > chodzi, przeciez to takie niewinne stworzenia.

          No, czego Wy się właściwie tych facetów czepiacie?
          Przecież do poczęcia trzeba nie tylko penisa. Trzeba również mieć gdzie tego
          penisa wetknąć, nie uważasz? Potrzebna jest kobieta, która rozłoży nogi. Prawda?
          Antykoncepcja powinna być decyzją dwóch osób. Dwojga partnerów, którzy ze sobą
          współżyją. I tak naprawdę nie jest ważne, jaką metodę wybrali. Ważne, by wyboru
          dokonali _wspólnie_ i żeby konsekwentnie wybraną metodę stosowali. I - co
          ważne - żeby liczyli się z konsekwencjami wyboru. To znaczy jeśli wybrali
          prezerwatywę (wskaźnik Pearl'a: 5-8) muszą się liczyć z tym, że mają szansę
          znaleźć się w tej grupce 5-8 par, których współżycie z użyciem prezerwatywy
          kończy się ciążą. Jeśli wybiorą spiralę - muszą pamiętać, że mają 1-3 szanse na
          100 na ciążę. A jeśli wybiorą stosunek przerywany (który - powtarzam - nie jest
          metodą antykoncepcyjną), to muszą wiedzieć, że mogą znaleźć się w grupie tych
          15-28 par na 100, które 'zabezpieczając' się w ten sposób zachodzą w ciążę. I
          muszą o tym wszystkim pamiętać _oboje_. Tak samo, jak _oboje_ muszą wiedzieć o
          skutkach ubocznych każdej z możliwych metod.
          I nie ma co tu obarczać mężczyzn jakimiś urojonymi winami, ani
          odpowiedzialnością za antykoncepcję obojga. Ja za moją antykoncepcję jestem
          odpowiedzialna dokładnie tak samo, jak mój partner. Używam pigułek za
          _obopólną_ zgodą. Nie jestem w żaden sposób lepsza ani gorsza od mężczyzny,
          żeby zwalać antykoncepcję na niego, ani brać ją na siebie. Bo - powtórzę -
          antykoncepcja to nie konkretne łykanie pigułek, nakładanie prezerwatywy,
          wysuwanie członka z kobiety tuż przed wytryskiem (sic!), czy noszenie w sobie
          spirali. To wspólna decyzja o wyborze metody i ponoszenie konsekwencji tego
          wyboru.

          K.
          • ukochana Re: sex bez tabletek... 21.04.03, 18:44
            the_kami napisała:

            > ukochana napisała:
            >
            > No, czego Wy się właściwie tych facetów czepiacie?
            > Przecież do poczęcia trzeba nie tylko penisa. Trzeba również mieć gdzie tego
            > penisa wetknąć, nie uważasz? Potrzebna jest kobieta, która rozłoży nogi.
            Prawda

            Dzieki za wyklad.


            > Antykoncepcja powinna być decyzją dwóch osób. Dwojga partnerów, którzy ze
            sobą
            > współżyją. I tak naprawdę nie jest ważne, jaką metodę wybrali. Ważne, by
            wyboru
            > dokonali _wspólnie_ i żeby konsekwentnie wybraną metodę stosowali.


            Chodzi tylko o ta konsekwencje. Wybor wspolny, a potem
            widzimy panne z dzieckiem.

            > I nie ma co tu obarczać mężczyzn jakimiś urojonymi winami, ani
            > odpowiedzialnością za antykoncepcję obojga.

            j.w.


            Tylko nie mysl, ze ja jestem przeciwniczka pigulek. Ale uwazam,
            ze jesli facet jest myslacy, a tacy dzieki Bogu tez istnieja,
            nie musimy sie skazywac na 30 lat chemii.
            • the_kami Re: sex bez tabletek... 21.04.03, 19:11
              ukochana napisała:

              > Dzieki za wyklad.

              Bardzo proszę. I polecam się na przyszłość.

              > Chodzi tylko o ta konsekwencje. Wybor wspolny, a potem
              > widzimy panne z dzieckiem.

              Ale to może świadczyć o tym, że albo facet okazał się być skurwielem, albo
              panna była krańcowo nieodpowiedzialna (wiesz, z kręgu najbliższych znajomych
              znam przypadek, kiedy dziewczyna powiedziała chłopakowi, że 'dzisiaj można', on
              uwierzył, o gumce _żadne_ nie pomyślało, oczywiście bardzo niechciana ciąża i
              dramat).
              Wiesz, niezależnie od tego, jakiej płci się jest, można trafić na skrajnie
              nieodpowiedzialnego i co tu dużo mówić - głupiego - partnera. To jest pewne
              życiowe ryzyko, bo człowiek którego pozornie znamy może okazać się nieco inny w
              życiu, na co dzień. I z wyborem partnera łóżkowego też trzeba uważać. A znam
              dziewczyny, które po kilku tygodniach znajomości idą z facetem do łóżka z
              wiarą, że on się kontroluje i 'wyskoczy' na czas. Czy to aby na pewno świadczy
              o tym, że _tylko_ facet jest zły, głupi, nieodpowiedzialny? Czy ta laska też
              myśli czymś zapewne, ale głowa to z całą pewnością nie jest, nie sądzisz?

              > > I nie ma co tu obarczać mężczyzn jakimiś urojonymi winami, ani
              > > odpowiedzialnością za antykoncepcję obojga.
              >
              > j.w.

              Czy Ty taka bezwolna jesteś? Bo ja tego doprawy nie rozumiem. Jak idzie z kimś
              do łóżka będąc nie do końca zabezpieczoną, to nie po kilku tygodniach
              znajomości, nie będąc jakoś tam (wliczając to ryzyko życiowe) pewną partnera. A
              jeśli się idzie mimo wszystko, to trzeba się liczyć z możliwością pozostania
              panną z dzieckiem. I tyle.
              A jak pewną partnera się nie jest, a bycie samotną mamusią kobiecie nie pasuje,
              to naprawdę da się zabezpieczyć tak, żeby ryzyko ciąży zminimalizować. A że ja
              bym wtedy partnerowi narzuciła prezerwatywy, to inna rzecz - nie z powodów
              antykoncepcyjnych, ile - że tak powiem - bezpieczeństwa. Bo syfem łatwo się
              zarazić, nawet od kogoś, kto wyglada na domytego i z 'dobrego domu'.

              > Tylko nie mysl, ze ja jestem przeciwniczka pigulek.

              A nie jesteś?

              > Ale uwazam,
              > ze jesli facet jest myslacy, a tacy dzieki Bogu tez istnieja,
              > nie musimy sie skazywac na 30 lat chemii.

              Mój jest myślący. I a) akceptuje mój wybór, bo ja mu go nie narzuciłam, tylko
              dokonaliśmy go wspólnie, b) nie przychodzi mu do głowy mi niczego narzucać, c)
              nie przychodzi mu do głowy skazywać mnie na comiesięczny stres ('będzie
              miesiączka, czy nie?') w okresie, kiedy nie możemy pozwolić sobie na dziecko.
              Wolę 'skazać się' (nie sama, wspólnie z partnerem) na kilkuletnie branie
              chemii, niż 'skazać' nas oboje na stres powtarzający się regularnie co miesiąc
              przez kilka lat, albo na ciążę w nie najlepszym momencie.
              A może z innej strony - powiedz mi proszę, co rozumiesz pod pojęciem 'myślący
              facet'? Jaką metodą antykoncepcji stosuje taki 'myślący facet' ze swoją
              partnerką?

              K.
              • moboj Re: sex bez tabletek... 21.04.03, 20:02
                kami - nic dodać, nic ująć. pozdrawiamsmilesmilesmile
                • vanillasky13 Re: sex bez tabletek...BRAK MI SŁÓW!!!!! 22.04.03, 02:51
                  Z taką ignorancją to dawno sie nie spotkałam! (oczywiście mam na myśli
                  panienki z kręgu zalotnicy). Przeczytałam od dechy do dechy wszystkie posty i
                  sie przeraźiłam! Wogóle to chciałabym dowiedzieć się:
                  1. dlaczego zalotnica odpowiada tylko na to, co jej pasuje - a poważny zarzut
                  (chodzi mi o niewiedzę związaną z kropelkowaniem) wogóle pomija, wykręca sie
                  sianem? Dlaczego nie wytłumaczy, jaką to moc nadprzyrodzoną posiada jej facet,
                  że kontroluje całkowicie swoją fizjologię?
                  2. jak można uważać za wspaniałego faceta - męża, który na myśl o kolejnej 2
                  dzieci (w sumie czwórce) dostaje dzikiego przerażania?! Przecież zawieranie
                  związku małżeńskiego to zgodnie z terminologią prawną (tak propagowaną przez
                  zalotnice)ma służyć min. powiększaniu rodziny? ten facet jest
                  nieodpowiedzialny , bo zawarł związek małżeński, a obawia sie kolejnego
                  potomstwa. (czyli tego czego wymaga od niego umowa jaką jest małżeństwo).Gdzie
                  tu odpowiedzialność??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!

                  3. Ile masz zalotnico lat? tylekroś juz zadawnao ci to pytanie, ale ty
                  dokonujesz jakiejś selekcji pytań na które odpowiadasz.

                  4. Jakim prawem uważasz że ludzie któzy są zesobą w tzw. stałym - tymczasowym
                  związku mają gorsze związki niż ty? Przecież niektóre z forumowiczek są w
                  takich związkach o wiele dłużej niż ty w swoim małeńskim, i nie wiadomo czy
                  twoje małeństwo wytrwa tak długo. Jak twoj mąż uważa że kolejne dzieci mogą go
                  przerosnąć (biorąc pod uwagę metode antykoncepcji jaka stosuje) to ty się
                  zastanów czy jak wpadniecie i urodzą sie trojaczki czy on czasem nie puści cie
                  kantem? Bo z takim to nigdy niewiadomo. Z tego co wyczytałam to
                  odpowiedzialności mu brak.

                  Wam przydałaby sie jakaś wizyta u dobrego seksuologa bo jak dorośli ludzie nie
                  wiedzą (a facet to juz wogóle) co to jest kropelkowanie to to jest tyragedia.
                  Jeszcze do tego tak arogancko i z przekoaniem o własnej mądrości głosi
                  publicznie takie bzdury. Ja jak czegoś nie wiem albo nie jestem pewna to nie
                  mam na tyle bezczelności żeby innym wmawaić że to ja mam racje.
                  Troche pokory. Acha, ja mysle że ty tak koncentrujesz sie na tym żeby wymagać
                  tyle rzeczy od męża, że ZAPOMINASZ WYMAGAĆ OD SIEBI~!
                  • vanillasky13 Re: sex bez tabletek...BRAK MI SŁÓW!!!!! 22.04.03, 02:57
                    Przepraszam za błędy ale jest późno i jeszcze tak sie zdenerwowałam że
                    zupełnie wybiłam sie ze snu, który już mnie możył. Czasem żałuje że ludzie
                    wolność słowa wykorzystują do psucia nerwów innym. Bo teraz dochodze do
                    wniosku że to musio być prowokacja, albo jakieś zaburzenia natury umysłowej.
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek....humor 22.04.03, 05:49
                      vanillasky13 napisała:

                      > Przepraszam za błędy ale jest późno i jeszcze tak sie zdenerwowałam że
                      > zupełnie wybiłam sie ze snu, który już mnie możył. Czasem żałuje że ludzie
                      > wolność słowa wykorzystują do psucia nerwów innym. Bo teraz dochodze do
                      > wniosku że to musio być prowokacja, albo jakieś zaburzenia natury umysłowej.

                      Wspaniale to bylo, dawno sie tak nie usmialam. Nadaje sie to swietnie
                      na humor z zeszytow szkolnych. Przypomina mi rowniez zabawe w gluchy
                      telefon, lub jedna pani drugiej pani...
                      ...i prosze sie tak nie denerwowac, wszyscy wiemy, ze zlosc pieknosci
                      szkodzi.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • moboj Re: sex bez tabletek....humor 22.04.03, 09:30
                        zalotnica napisała:

                        >
                        > Wspaniale to bylo, dawno sie tak nie usmialam. Nadaje sie to swietnie
                        > na humor z zeszytow szkolnych. Przypomina mi rowniez zabawe w gluchy
                        > telefon, lub jedna pani drugiej pani...
                        > ...i prosze sie tak nie denerwowac, wszyscy wiemy, ze zlosc pieknosci
                        > szkodzi.
                        > Pozdrawiam serdecznie.

                        zalotnico, wstydź się. to jest twoja odpowiedź na pytania postawione przez
                        vanillasky? jeśli przeczytałaś dokładnie posta vanillasky to pewnie zauważyłaś,
                        że ta osoba przeczytała DOKLADNIE twoje posty. no ale ty wolisz napisać, że
                        jedna pani... drugiej pani. a humorem z zeszytów szkolnych (i to takich
                        nastoletnich dziewczątek) mozna nazwać twoje posty.
                  • moboj Re: sex bez tabletek...BRAK MI SŁÓW!!!!! 22.04.03, 09:26
                    do vanillasky: dobre, dobresmilesmilesmile
                    • ada1 Re: DZIEWCZĘ - 'ZALOTNICA'........................ 22.04.03, 10:24
                      Ja też przeczytałam wszystkie posty zalotnicy i nie rozumiem dlaczego inne
                      forumowiczki tak się denerwują, przecież w postach zalotnicy od razu rzuca się
                      w oczy infantylizm, brak elementarnej wiedzy o antykoncepcji, bezmyślne
                      powtarzanie obiegowych opinni, ślepe zapatrzenie w obecnego partnera-wyrocznię
                      itd. itd.
                      Dla mnie jest jasne, że jeśli ktoś notorycznie unika pewnych tematów, to nie
                      chce o nich rozmawać, zazwyczaj dlatego, bo nie ma zielonego pojęcia o
                      poruszanych sprawach.
                      Według mnie osoba ukrywająca się pod nickiem "zalotnica" jest bardzo młodą
                      kobietą, która całą wiedzę o seksie i antykoncepcji czerpie z ust swego
                      obecnego a za razem pierwszego partnera a wszelkie próby wytłumaczenia jej
                      czegokolwiek nie mają sensu bo przecież jak jej mężczynzna zabronił tabletek,
                      to on wie najlepiej co jest dla niej dobre, a nie jakieś tam "panienki" z forum.

                      Moja rada dla dziewczęcia "zalotnicy" - myśl dziewczyno SAMODZIELNIE, poczytaj
                      literaturę fachową, skonsultuj się z dobrym specjalistą i PRZESTAŃ JUŻ PISAĆ W
                      TYM WĄTKU, BO NIE MASZ WIECEJ NIC DO POWIEDZENIA TWOJE ARGUMENTY JUŻ ZOSTAŁY
                      OBALONE PO OK. 50-TYM POŚCIE!!!
                      • zalotnica Re:sex bez tabletek... 24.04.03, 05:13
                        ada1 napisała:

                        > Ja też przeczytałam wszystkie posty zalotnicy i nie rozumiem dlaczego inne
                        > forumowiczki tak się denerwują,

                        ***to tak samo jak i ja , nic a nic nie rozumiem...a tylko sie coraz
                        bardziej dziwie...

                        >przecież w postach zalotnicy od razu rzuca się
                        > w oczy infantylizm,

                        *** Przeciez pisalam, ze uzgadniamy wszystko wspolnie, oprocz oczywiscie
                        tych pigulek...musze mu jeszcze raz podziekowac...

                        >brak elementarnej wiedzy o antykoncepcji,

                        ***aaaa, mowisz o tych slawnych "kropelkach" ? Dobre to bylo.

                        > bezmyślne powtarzanie obiegowych opinni,

                        ***czytalam juz o tym, wszyscy Ci co uzywaja "gumki" zostali
                        zakwalifikowani do tych -bezmyslnych...


                        >ślepe zapatrzenie w obecnego partnera-wyrocznię
                        > itd. itd.

                        ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                        panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                        przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?


                        > Dla mnie jest jasne, że jeśli ktoś notorycznie unika pewnych tematów, to nie
                        > chce o nich rozmawać, zazwyczaj dlatego, bo nie ma zielonego pojęcia o
                        > poruszanych sprawach.

                        ***Poczytaj troche forum to bedziesz wiedziala jaka wiedze maja dziewczyny
                        biorace tabletki , czy zastrzyki "anty". Czy masz na mysli rowniez
                        pytanie o moje lata ?

                        > Według mnie osoba ukrywająca się pod nickiem "zalotnica" jest bardzo młodą
                        > kobietą,

                        ***dziekuje...

                        > która całą wiedzę o seksie i antykoncepcji czerpie z ust swego
                        > obecnego a za razem pierwszego partnera

                        ***masz na mysli to zdanie o kropelkach ? pozwol , ze zacytuje :

                        "Przyznam sie szczerze, ze nigdy mi do tej pory nie przyszlo do
                        glowy, ze moglabym czuc dyskomfort w uzywaniu "gumki", czy
                        stosunku przerywanego. Stosujemy te formy na zmiane. Sa swietne.
                        Fakt, ze moj partner ostatnio mi wytlumaczyl, ze stosowac to drugie,
                        nie jest rzecza latwa, ani prosta. Oczywiscie do niczego nie
                        namawiam, ale tylko sie dziwie.... (chyba mi wolno ?)"

                        ...facetem nie jestem i skad mam wiedziec czy to jest latwe ?
                        (jesli "kropelki" twoim malym zdaniem to cala wiedza o sexie-
                        to tak, wyzej umiescilam cytat, aby nie bylo niejasnosci.

                        > a wszelkie próby wytłumaczenia jej
                        > czegokolwiek nie mają sensu

                        ***wytlumaczenia czego ? jak sie bierze pastylki przez 30 lat ? i jak to
                        jest fajnie ? Wlasnie czytam na forum o tych "rozkoszach ". Mnie tam
                        fajnie jest z "gumka" i z "kropelkami". Odsylam do mojego pierwszego
                        postu, tak , dla przypomnienia.

                        > bo przecież jak jej mężczynzna zabronił tabletek,
                        > to on wie najlepiej co jest dla niej dobre, a nie jakieś tam "panienki" z
                        forum

                        ***to Twoim zdaniem jest takie zle, ze mezczyzna potrafi i chce zadbac o
                        kobiete ? wybacz, ale tego to ja juz nie rozumiem.

                        > Moja rada dla dziewczęcia "zalotnicy" - myśl dziewczyno SAMODZIELNIE,

                        ***dziekuje za rade, zawsze wlasnie to robie, ale te sprawy, pozwolisz,
                        ze zostawie juz mojemu partnerowi.

                        >poczytaj literaturę fachową, skonsultuj się z dobrym specjalistą i PRZESTAŃ
                        > JUŻ PISAĆ W TYM WĄTKU, BO NIE MASZ WIECEJ NIC DO POWIEDZENIA

                        ***a czy ja w ogole cos mowilam ? to ja sie chcialam od Was czegos dowiedziec,
                        to przeciez Wy bierzecie pigulki a nie ja...


                        >TWOJE ARGUMENTY JUŻ ZOSTAŁY OBALONE PO OK. 50-TYM POŚCIE!!!

                        ***o jakich argumentach Ty mowisz ? Czy ja namawiam na gumki ?
                        Nic mi do Waszych pastylek, dziwic sie juz nie moge czy co ?
                        Zyjemy w wolnch krajach i kazdy robi co chce.

                        Pozdrawiam
                        Ps. Jutro ide na "wizyte".

                        • moboj Re:sex bez tabletek... 24.04.03, 08:33
                          zalotnica napisała:


                          > ***to tak samo jak i ja , nic a nic nie rozumiem...a tylko sie coraz
                          > bardziej dziwie...

                          taaaaaaaaa


                          > *** Przeciez pisalam, ze uzgadniamy wszystko wspolnie, oprocz oczywiscie
                          > tych pigulek...musze mu jeszcze raz podziekowac...

                          pamiętaj, byle na kolanach

                          >
                          > ***aaaa, mowisz o tych slawnych "kropelkach" ? Dobre to bylo.

                          zalotnica "mądrzejsza" niz encyklopedia. a jajo madrzejsze od kury.

                          > ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                          > panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                          > przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?

                          ja tez nie panikuję przed każdym okresem, a mojemu mężczyźnie ufam na 200%. ale
                          od tego zaufania pewnych rzeczy się nie opanuje: np. kropelkowania, wydzielania
                          soków żołądkowych lub sliny.

                          >
                          > ***Poczytaj troche forum to bedziesz wiedziala jaka wiedze maja dziewczyny
                          > biorace tabletki , czy zastrzyki "anty". Czy masz na mysli rowniez
                          > pytanie o moje lata ?

                          w tym wątku wypowiadały się akurat te dobrze poinfromowane.

                          > ***wytlumaczenia czego ? jak sie bierze pastylki przez 30 lat ? i jak to
                          > jest fajnie ? Wlasnie czytam na forum o tych "rozkoszach ". Mnie tam
                          > fajnie jest z "gumka" i z "kropelkami". Odsylam do mojego pierwszego
                          > postu, tak , dla przypomnienia.

                          nikt tu nie mówił o łykaniu pigułek przez 30 lat, ale rozumiem: naginanie
                          treści do swoich potrzeb t taka mała manipulacja.

                          > ***to Twoim zdaniem jest takie zle, ze mezczyzna potrafi i chce zadbac o
                          > kobiete ? wybacz, ale tego to ja juz nie rozumiem.

                          mój mężczyzna też o mnie dba. bardzo dobrze o mnie dba. także o moje zdrowie i
                          samopoczucie - dlatego między innymi nie przynosi śmierdzących gumek do naszego
                          łóżka, bo wie, że mnie by sie to nie spodobało, bardzo nie spodobało.


                          >
                          > ***dziekuje za rade, zawsze wlasnie to robie, ale te sprawy, pozwolisz,
                          > ze zostawie juz mojemu partnerowi.

                          no to odwracamy kota ogonem: w jaki sposób wykazuje swoją odpowiedzialność za
                          mężczyznę kobieta, która nie chce brać pigułek? haha.


                          • zalotnica Re:sex bez tabletek... 25.04.03, 03:15
                            moboj napisała:

                            > zalotnica napisała:

                            > ***wytlumaczenia czego ? jak sie bierze pastylki przez 30 lat ? i jak to
                            > jest fajnie ? Wlasnie czytam na forum o tych "rozkoszach ". Mnie tam
                            > fajnie jest z "gumka" i z "kropelkami". Odsylam do mojego pierwszego
                            > postu, tak , dla przypomnienia.

                            >nikt tu nie mówił o łykaniu pigułek przez 30 lat, ale rozumiem: naginanie
                            >treści do swoich potrzeb t taka mała manipulacja.

                            ***absolutnie zadne naginanie. Jesli przez prawie 200 postow slysze
                            sprzeciw w uzywaniu gumek i "kropelek" (ktore te sa stosowane tylko
                            zaraz "po" i "przed") to jak sie zamierzasz zabezpieczac przez kolejne
                            10-15-20-30 lat ? Pytalam sie wczesniej juz, jakie zabezpieczenie bedzie
                            po urodzeniu dziecka ? Jesli pigulki sa takie dobre na wszystko dlaczego
                            chcesz z nich kiedys zrezygnowac ? Pytam sie powaznie. Wiem, ze Ty
                            bierzesz, poniewaz one Cie lecza, wiec jestes w zupelnie innej sytuacji...

                            > ***to Twoim zdaniem jest takie zle, ze mezczyzna potrafi i chce zadbac o
                            > kobiete ? wybacz, ale tego to ja juz nie rozumiem.

                            >mój mężczyzna też o mnie dba. bardzo dobrze o mnie dba. także o moje zdrowie i
                            >samopoczucie - dlatego między innymi nie przynosi śmierdzących gumek do
                            >naszego łóżka, bo wie, że mnie by sie to nie spodobało, bardzo nie spodobało.

                            ***milo poczytac o tym, zreszta juz wczesniej pisalam, ze sa jeszcze mezczyzni,
                            ktorzy potrafia o kobiete zadbac...

                            > ***dziekuje za rade, zawsze wlasnie to robie, ale te sprawy, pozwolisz,
                            > ze zostawie juz mojemu partnerowi.

                            >no to odwracamy kota ogonem: w jaki sposób wykazuje swoją odpowiedzialność za
                            >mężczyznę kobieta, która nie chce brać pigułek? haha.

                            ***zadna, juz pisalam , wystarczy , ze rodzi....itd...

                            Pozdrawiam...
                            • moboj Re:sex bez tabletek... 25.04.03, 10:42
                              zalotnica napisała:

                              > ***absolutnie zadne naginanie. Jesli przez prawie 200 postow slysze
                              > sprzeciw w uzywaniu gumek i "kropelek" (ktore te sa stosowane tylko
                              > zaraz "po" i "przed") to jak sie zamierzasz zabezpieczac przez kolejne
                              > 10-15-20-30 lat ? Pytalam sie wczesniej juz, jakie zabezpieczenie bedzie
                              > po urodzeniu dziecka ? Jesli pigulki sa takie dobre na wszystko dlaczego
                              > chcesz z nich kiedys zrezygnowac ? Pytam sie powaznie. Wiem, ze Ty
                              > bierzesz, poniewaz one Cie lecza, wiec jestes w zupelnie innej sytuacji...

                              poza tym w mojej rodzinie wszystkie kobiety dostają miesiączkę bardzo wcześnie
                              (ja miałam 10 lat i 10 miesięcy) i także dość wczesnie przechodzą menopauzę,
                              więc około 45 - 48 roku życia mnie też czeka menopauza, a wtedy antykoncepcja
                              nie będzie mi potrzebna.
                              no właśnie: poza tym odchodzi czas na urodzenie dziecka/dzieci (najwyżej
                              dwójka) więc odchodzą jakieś kolejne 3 - 4 lata to zostaje mi jakieś 20 lat
                              antykoncepcji. oczywiście hormonalnej, bo jestem jej zwolenniczką. a istnieją
                              jej rózne formy: oprócz pigułek jest jeszcze zastrzyk Depo - Provera (jest u
                              nas dostępny), pewnie dostępne będą także plasterki.
                              poza tym sama zauważyłaś: hormony mają zbawienny wpływa na moje zdrowie: kiedyś
                              moje miesiączki były bardzo nieregularne, a jak się pojawiały to trwały dwa
                              tygodnie i były to dwa tygodnie, kiedy ze mnie się dosłownie lało (przepraszam
                              za dosadny opis) i niejednokrotnie miałam wyniki badań na granicy anemii. co do
                              bolesnych miesiączek to wypowiedziała się na ten temat pani doktor, więc nic
                              dodać nic ująć.


                              > ***milo poczytac o tym, zreszta juz wczesniej pisalam, ze sa jeszcze
                              mezczyzni,
                              > ktorzy potrafia o kobiete zadbac...

                              moja paczka przyjaciół to sami faceci (zawsze wolałam męskie towarzystwo)i
                              wszyscy oni wspaniale dbają o swoje kobiety.


                              > ***zadna, juz pisalam , wystarczy , ze rodzi....itd...

                              a ciąża to taka wielka przykrość dla kobiety, że trzeba za nią karać facetów?
                              nie wydaje mi się. to jest raczej coś wspaniałego, czego nam, kobietom, można
                              zazdrościć.

                              > Pozdrawiam...

                              wzajemnie.
                        • jagna_jagna Re:sex bez tabletek... 24.04.03, 09:21
                          zalotnica napisała:

                          > ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                          > panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                          > przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?
                          >

                          No coż. Zalotnica jest całkowicie odporna na wiedzę i jak dalej będziemy
                          próbować jej coś wytłumaczyć to tylko wyraz zdziwienia zostanie jej na stałe na
                          obliczu i głupio będzie wyglądać.
                          • milarka Re:sex bez tabletek... 24.04.03, 11:41
                            jagna_jagna napisała:

                            > No coż. Zalotnica jest całkowicie odporna na wiedzę i jak dalej będziemy
                            > próbować jej coś wytłumaczyć to tylko wyraz zdziwienia zostanie jej na stałe
                            na
                            >
                            > obliczu i głupio będzie wyglądać.

                            No więc właśnie, ona wie swoje (a raczej wie to co jej mówi jej mądry i
                            odpowiedzialny mąż) i naszych racji po prostu nie rozumie. Więc szkoda słów.
                            Być może za parę miesięcy ukaże się nowy wątek na forum Zdrowie Kobiety: "Mój
                            super mądry i odpowiedzialny mąż, stosujący zawsze super skuteczne metody anty,
                            nie powstrzymał jednak swoich kropelek i zostawił mnie samą z kolejną ciążą - o
                            czym zresztą wcześniej lojalnie uprzedzał (tzn, mówił, co myśli o kolejnych
                            dzieciach, ale wtedy chyba nie do końca zrozumiałam o co mu chodzi).POMOCY".
                            • zalotnica Re:sex bez tabletek...milarka 25.04.03, 03:29
                              milarka napisała:

                              > No więc właśnie, ona wie swoje (a raczej wie to co jej mówi jej mądry i
                              > odpowiedzialny mąż) i naszych racji po prostu nie rozumie. Więc szkoda słów.
                              > Być może za parę miesięcy ukaże się nowy wątek na forum Zdrowie Kobiety: "Mój
                              > super mądry i odpowiedzialny mąż, stosujący zawsze super skuteczne metody
                              anty,
                              >
                              > nie powstrzymał jednak swoich kropelek i zostawił mnie samą z kolejną ciążą -
                              o
                              >
                              > czym zresztą wcześniej lojalnie uprzedzał (tzn, mówił, co myśli o kolejnych
                              > dzieciach, ale wtedy chyba nie do końca zrozumiałam o co mu chodzi).POMOCY".


                              Pozwolisz, ze zostawie na boku te slowne utarczki...
                              Pytanie kieruje do Ciebie takie samo jak do Twoich kolezanek...

                              "**Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?"

                              Pozdrawiam...

                          • zalotnica Re:sex bez tabletek...jagna 25.04.03, 03:23
                            jagna_jagna napisała:

                            zalotnica napisała:

                            > ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                            > panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                            > przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?
                            >

                            No coż. Zalotnica jest całkowicie odporna na wiedzę i jak dalej będziemy
                            próbować jej coś wytłumaczyć to tylko wyraz zdziwienia zostanie jej na stałe na
                            obliczu i głupio będzie wyglądać.

                            ***zamieniam sie cala w sluch...i kieruje to samo pytanie co do moboj
                            Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?

                            Pozdrawiam...

                            Ps...a spotkac sie mozemy, czemu nie , i porownac nasze oblicza...
                            np. tak po 30 latach...?
                            • jagna_jagna Re:sex bez tabletek...jagna 25.04.03, 10:11
                              zalotnica napisała:

                              >>
                              > ***zamieniam sie cala w sluch...i kieruje to samo pytanie co do moboj
                              > Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?
                              >


                              Co dalej? Za 30 lat moja droga to ja będę na emeryturze i będę mogła się kochać
                              zupełnie "na żywca".
                              • zalotnica Re:sex bez tabletek...jagna 28.04.03, 01:50
                                jagna_jagna napisała:

                                > zalotnica napisała:
                                >
                                > >>
                                > > ***zamieniam sie cala w sluch...i kieruje to samo pytanie co do moboj
                                > > Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?
                                > >
                                >
                                >
                                > Co dalej? Za 30 lat moja droga to ja będę na emeryturze i będę mogła się
                                kochać
                                > zupełnie "na żywca".

                                Mam rozumiec , ze 30 lat na pastyleczkach ? tak ?

                                pozdrawiam
                        • ada1 Re:sex bez tabletek... 24.04.03, 15:01
                          ada1 napisała:
                          >
                          > przecież w postach zalotnicy od razu rzuca się
                          > > w oczy infantylizm,
                          >
                          > *** Przeciez pisalam, ze uzgadniamy wszystko wspolnie, oprocz oczywiscie
                          > tych pigulek...musze mu jeszcze raz podziekowac...


                          Zajrzyj do słownika i sprawdź jakie znaczenie ma słowo - INFANTYLIZM.
                          >
                          >
                          > ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                          > panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                          > przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?

                          Jeszcze żadnemu facetowi nie udało się w 100% opanować wydzielania śliny albo
                          potu, jak słusznie zauważyła jedna z forumowiczek. Twój to potrafi? Hmm, cyborg
                          jakiś czy co?
                          >
                          >
                          > > Według mnie osoba ukrywająca się pod nickiem "zalotnica" jest bardzo młodą
                          > kobietą, która całą wiedzę o seksie i antykoncepcji czerpie z ust swego
                          > > obecnego a za razem pierwszego partnera, a wszelkie próby wytłumaczenia jej
                          > > czegokolwiek nie mają sensu bo przecież jak jej mężczynzna
                          ZABRONIŁ tabletek, TO ON WIE NAJLEPIEJ CO JEST DLA NIEJ DOBRE, a nie jakieś
                          tam "panienki" z forum, czy ginekolodzy. Moja rada dla dziewczęcia "zalotnicy" -
                          myśl dziewczyno SAMODZIELNIE, poczytaj literaturę fachową, skonsultuj się z
                          dobrym specjalistą i PRZESTAŃ JUŻ PISAĆ W TYM WĄTKU, BO NIE MASZ WIECEJ NIC DO
                          POWIEDZENIA A TWOJE ARGUMENTY JUŻ ZOSTAŁY OBALONE PO OK. 50-TYM POŚCIE!!!

                          To wszystko co napisałam o tobie powyżej nadal podtrzymuję. Twoja odpowiedź nic
                          nie wnosi do dyskusji, tylko jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu,
                          że mam do czynienia z młodą naiwną gąską...

                          >
                          >
                          Pozdrawiam
                          > Ps. Jutro ide na "wizyte".

                          Również pozdrawiam.



                          >
                          >
                          • zalotnica Re:sex bez tabletek...ada1 25.04.03, 03:37
                            ada1 napisała:

                            > ada1 napisała:
                            > >
                            > > przecież w postach zalotnicy od razu rzuca się
                            > > > w oczy infantylizm,
                            > >
                            > > *** Przeciez pisalam, ze uzgadniamy WSZYSTKO WSPOLNIE, oprocz oczywiscie
                            > > tych pigulek...musze mu jeszcze raz podziekowac...
                            >
                            >
                            > Zajrzyj do słownika i sprawdź jakie znaczenie ma słowo - INFANTYLIZM.

                            ***Pozwol , ze Tobie przytocze, bo widze , ze nie rozumiesz co piszesz,
                            moja odpowiedz taka sama jak wczoraj...

                            cytuje: " 2) Postawa infantylna � �robię to, co chcę�. Źródłem tej postawy
                            jest tylko doznanie własnej przyjemności. Zapomina się o tym, że
                            partner ma swoje przeżycia i doznania, a egoistyczne traktowanie
                            go może doprowadzić do rozkładu pożycia.

                            Czy slowo WSPOLNIE tez mam Ci wyjasnic co oznacza ?


                            > > ***Czy to zle jak w tych sprawach mozna facetowi zaufac na 100%, i nie
                            > > panikowac przed kazdym "okresem" i nie byc zmuszona pamietac codziennie
                            > przez 30 lat, ze o godz. np. 22.00 musze wziac pastylke ?
                            >
                            > Jeszcze żadnemu facetowi nie udało się w 100% opanować wydzielania śliny albo
                            > potu, jak słusznie zauważyła jedna z forumowiczek. Twój to potrafi? Hmm,
                            cyborg
                            >
                            > jakiś czy co?
                            > >
                            > >
                            > > > Według mnie osoba ukrywająca się pod nickiem "zalotnica" jest bardzo
                            > młodą
                            > > kobietą, która całą wiedzę o seksie i antykoncepcji czerpie z ust swego
                            > > > obecnego a za razem pierwszego partnera, a wszelkie próby wytłumaczen
                            > ia jej
                            > > > czegokolwiek nie mają sensu bo przecież jak jej mężczynzna
                            > ZABRONIŁ tabletek, TO ON WIE NAJLEPIEJ CO JEST DLA NIEJ DOBRE, a nie jakieś
                            > tam "panienki" z forum, czy ginekolodzy. Moja rada dla
                            dziewczęcia "zalotnicy"
                            > -
                            > myśl dziewczyno SAMODZIELNIE, poczytaj literaturę fachową, skonsultuj się z
                            > dobrym specjalistą i PRZESTAŃ JUŻ PISAĆ W TYM WĄTKU, BO NIE MASZ WIECEJ NIC
                            DO
                            > POWIEDZENIA A TWOJE ARGUMENTY JUŻ ZOSTAŁY OBALONE PO OK. 50-TYM POŚCIE!!!
                            >
                            > To wszystko co napisałam o tobie powyżej nadal podtrzymuję. Twoja odpowiedź
                            nic
                            > nie wnosi do dyskusji, tylko jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu,
                            > że mam do czynienia z młodą naiwną gąską...


                            Pozwolisz, ze zostawie na boku te slowne utarczki...
                            Pytanie kieruje do Ciebie takie samo jak do Twoich kolezanek...

                            "**Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?"

                            Pozdrawiam...


                            • the_kami Re: Zalotnico... 25.04.03, 09:02
                              zalotnica napisała (po raz kolejny bez sensu):

                              > "**Pastylki przez 30 lat...a jesli nie, to dlaczego i co dalej...?"

                              Rozumiem, że powtarzasz to, bo nie stać Cię na wymyślenie niczego nowego? I
                              pewnie Twój przemądry i przewspaniały mężczyzna, dbający o Ciebie nieustannie
                              to wymyślił?

                              To ja zapytam inaczej - co będzie, jeśli stosunek przerywany nie zadziała?
                              Jeśli w 'kropelkach' o których tu kilka razy wspomnieliśmy, znajdzie się o
                              jednego zwinnego plemniczka za dużo? Jeśli po raz kolejny zajdziesz w ciążę? Co
                              wtedy? Przypomnę - skuteczność stosunku przerywanego jako metody
                              antykoncepcyjnej to 15-28 w skali Pearl'a (cyt. za
                              www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm). Czyli w ciągu roku
                              na 100 par stosujących tę metodę ciąża zdarza się w 15 do 28 przypadków. Co
                              wtedy? Co zrobi Twój odpowiedzialny partner?

                              A tak poważnie - wiesz, Zalotnico, ja rozumiem, że każdy może mieć swoje
                              poglądy, może wybrać odpowiadającą mu metodę, która _jego_zdaniem_ jest
                              najlepsza i najskuteczniejsza... ale Ciebie mi żal. Nie dlatego, że Twój
                              partner decyduje o Twoim zyciu, ale dlatego, że jesteś potwornie zamknięta na
                              poglądy innych ludzi. I nie umiesz nawet pojąć, że inni mogą stosować inne
                              metody, mieć inne podejście do życia, i być z tym cholernie szczęśliwymi,
                              spełnionymi, zdrowymi ludźmi. A tak właśnie bywa, bardzo bardzo często bywa.
                              Szkoda mi Cię, po prostu mi Cię szkoda. Przez to Twoje zamknięcie bardzo dużo
                              Cię omija. Ale to Twój wybór.

                              K.
                              • gwen_verdon Re: Zalotnico... 25.04.03, 22:25
                                A już najzabawniejsze w tym wszystkim jest to,że Zalotnica, która nam wszystkim
                                zarzuca ,że nie umiemy się wyznać na tym, że "jacy faceci są, wszystkie
                                wiemy" ,wygląda tutaj na najbardziej uzależnioną mentalnie od swojego męża.
                                Szczerze mówiąc, osobiście uważam,że dorosły mężczyzna, który proponuje
                                partnerce jako metodę antykoncepcyjną stosunek przerywany,albo wagarował na
                                biologii jeszcze w podstawówce,albo jest kompletnie niepoważny. Natomiast
                                kompletnie nie wiem,co w takim razie należałoby powiedzieć o kobiecie, która
                                tak manifestuje swoją radość i dumę z tego powodu...
                                • zalotnica Re: Zalotnico...gwen-verdon 28.04.03, 01:45
                                  gwen_verdon napisała:

                                  > A już najzabawniejsze w tym wszystkim jest to,że Zalotnica, która nam
                                  wszystkim zarzuca ,że nie umiemy się wyznać na tym, że "jacy faceci są,
                                  wszystkie
                                  > wiemy" ,wygląda tutaj na najbardziej uzależnioną mentalnie od swojego męża.


                                  A czy Ty w ogole przeczytalas moj pierwszy post ? Z tego co piszesz wnioskuje,
                                  ze nie...idziesz po prostu z trendem. Pozwolisz ze zacytuje :


                                  "...
                                  • gwen_verdon Re: Zalotnico...gwen-verdon 29.04.03, 16:13
                                    Wiesz, ustaliłyśmy już chyba przy pomocy jakiś stu postów,że objawy , o których
                                    mówisz, dyskwalifikują u kobiety ich doświadczającej stosowanie antykoncepcji
                                    hormonalnej- żadna z nas ich nie doświadcza, gdyż inaczej żaden lekarz nie
                                    przepisałby nam owych specyfików. Innymi słowy - Twój mąż usilnie chroni Cię
                                    przed nieistniejącym zagrożeniem.
                                    Też myślę,że po użyciu określenia "panienki" odnośnie forumowiczek o odmiennym
                                    niź Twoje zdaniu, wyczerpałaś przypadający Ci limit wycieczek osobistych ...
                                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...gwen-verdon 05.05.03, 02:08

                                      gwen_verdon napisała:

                                      >myślę,że po użyciu określenia "panienki" odnośnie forumowiczek o odmiennym
                                      >niź Twoje zdaniu, wyczerpałaś przypadający Ci limit wycieczek osobistych ...

                                      ***jesli ubierzesz panienke jak Ty to zrobilas, mozemy roznie sie domyslac.

                                      pzdr.
                                      • gwen_verdon Re: sex bez tabletek...gwen-verdon 05.05.03, 12:12
                                        Co masz na myśli ?
                                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...gwen-verdon 11.05.03, 23:54
                                          gwen_verdon napisała:


                                          >myślę,że po użyciu określenia "panienki" odnośnie forumowiczek o odmiennym
                                          >niź Twoje zdaniu, wyczerpałaś przypadający Ci limit wycieczek osobistych ...

                                          ***jesli ubierzesz panienke jak Ty to zrobilas, mozemy roznie sie domyslac.

                                          >>Co masz na myśli ?

                                          ***wybacz, ale teraz to ja juz nie rozumiem o co Tobie chodzi...ale mysle,
                                          ze nie ma problemu...o;

                                          Pozdrawiam
                              • zalotnica Re: Zalotnico...the kama 28.04.03, 01:33
                                the_kami napisała:

                                > To ja zapytam inaczej - co będzie, jeśli stosunek przerywany nie zadziała?
                                > Jeśli w 'kropelkach' o których tu kilka razy wspomnieliśmy, znajdzie się o
                                > jednego zwinnego plemniczka za dużo? Jeśli po raz kolejny zajdziesz w ciążę?
                                Co wtedy? Przypomnę - skuteczność stosunku przerywanego jako metody
                                > antykoncepcyjnej to 15-28 w skali Pearl'a (cyt. za a
                                href="www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm)."target="_blank"
                                >www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm).</a> Czyli w ciągu roku
                                > na 100 par stosujących tę metodę ciąża zdarza się w 15 do 28 przypadków. Co
                                > wtedy? Co zrobi Twój odpowiedzialny partner?


                                *dlaczego kazdy zapomnial o "gumce" ? czy na az takie oslabienie pamieci
                                maja rowniez wplyw pigulki ?


                                > A tak poważnie - wiesz, Zalotnico, ja rozumiem, że każdy może mieć swoje
                                > poglądy, może wybrać odpowiadającą mu metodę, która _jego_zdaniem_ jest
                                > najlepsza i najskuteczniejsza... ale Ciebie mi żal. Nie dlatego, że Twój
                                > partner decyduje o Twoim zyciu, ale dlatego, że jesteś potwornie zamknięta na
                                > poglądy innych ludzi. I nie umiesz nawet pojąć, że inni mogą stosować inne
                                > metody, mieć inne podejście do życia, i być z tym cholernie szczęśliwymi,
                                > spełnionymi, zdrowymi ludźmi. A tak właśnie bywa, bardzo bardzo często bywa.
                                > Szkoda mi Cię, po prostu mi Cię szkoda. Przez to Twoje zamknięcie bardzo dużo
                                > Cię omija. Ale to Twój wybór.
                                >
                                > K.

                                Kama, tylko prosze , nie pomysl sobie, ze ja jestem przeciwna pigulkom.
                                Wrecz, przeciwnie, jest to zbawienie dla kobiet.

                                Pozdrawiam
                                • the_kami Re: Zalotnico nieustająco... 28.04.03, 08:45
                                  zalotnica napisała:
                                  > *dlaczego kazdy zapomnial o "gumce" ?

                                  Bardzo Cię proszę: www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm -
                                  stosując prezerwatywę przez rok na 100 par 5-8 zachodzi w ciążę.
                                  Przypominam, że w przypadku pigułki 0,0-0,54 pary musi liczyć się z ciążą. Dla
                                  mnie to dość zasadnicza różnica.

                                  > czy na az takie oslabienie pamieci
                                  > maja rowniez wplyw pigulki ?

                                  A czy stosowanie coitus interruptus ma taki wpływ na umiejętność czytania i
                                  kopiowania przeczytanego tekstu? Masz problemy z poprawnym przepisaniem mojego
                                  nicka?

                                  > Kama, tylko prosze , nie pomysl sobie, ze ja jestem przeciwna pigulkom.
                                  > Wrecz, przeciwnie, jest to zbawienie dla kobiet.

                                  Nie, nie zbawienie. To po prostu jedna z dostępnych metod antykoncepcyjnych.
                                  Niektóre kobiety (w porozumieniu z partnerem) wybierają to, inne spiralę, inne
                                  NPR, inne prezerwatywy. Jeśli stosują te metody konsekwentnie i jest im z tym
                                  dobrze, to rewelacja. I tyle.

                                  A co do Twojej wizyty u lekarza, który nie wypisał recepty na pigułki, za to
                                  zalecił stosowanie dotychczasowych metod - a powiedziałaś mu, że stosujecie
                                  prezerwatywę zamiennie ze stosunkiem przerywanym? On wie w ogóle, że Ty
                                  stosunek przerywany uważasz za metodę antykoncepcyjną?
                                  A nie wypisał recepty - może dlatego, że Ty wcale nie chcesz brać pigułek (i
                                  spoko, chwała Ci za to, dla każdego wedle potrzeb, nikt Cię do tego zmuszać nie
                                  będzie przecież), albo może brać ich nie możesz? Masz żylaki, podwyższone
                                  ciśnienie, palisz papierosy, masz w wywiadzie chorobę zakrzepową albo problemy
                                  z cholesterolem?

                                  Kami
                                  • zalotnica Re: sex bez tabletek....the_kami 29.04.03, 04:47
                                    the_kami napisała:


                                    >Bardzo Cię proszę: www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm -

                                    ** The-kami, bardzo dziekuje Tobie za ten link. Pozwolilam sobie zacytowac
                                    jedno zdanie o ktore caly czas mi chodzi...:

                                    ""UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                    NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. ""


                                    >... Masz problemy z poprawnym przepisaniem mojego nicka?

                                    Sorry, chcialam tylko odmienic...



                                    >A co do Twojej wizyty u lekarza, który nie wypisał recepty na pigułki, za to
                                    >zalecił stosowanie dotychczasowych metod - a powiedziałaś mu, że stosujecie
                                    >prezerwatywę zamiennie ze stosunkiem przerywanym? On wie w ogóle, że Ty
                                    >stosunek przerywany uważasz za metodę antykoncepcyjną?

                                    ***Oczywiscie, ze wie. Lekarz tez stosuje GUMKE.
                                    Co do stosunku przerywanego , to my stosujemy w dniach zaraz "PO"
                                    i "PRZED" ( w Twoim linku jest uzyta jako metoda, ale to nie jest
                                    istotne dla mnie).


                                    >A nie wypisał recepty - może dlatego, że Ty wcale nie chcesz brać pigułek (i
                                    >spoko, chwała Ci za to, dla każdego wedle potrzeb, nikt Cię do tego zmuszać
                                    >nie będzie przecież),

                                    **w tym przypadku, to nie bylo wazne, czy ja bralabym, czy nie, po prostu
                                    zapytalam sie o to poniewaz bylam bardzo ciekawa reakcji. Myslalam, ze
                                    to tak od reki , kazdemu daja , tak wywnioskowalam z Waszych postow.
                                    Naprawde mnie zadziwil, ze nie chcial mi ich przepisac...

                                    >albo może brać ich nie możesz? Masz żylaki, podwyższone
                                    >ciśnienie, palisz papierosy, masz w wywiadzie chorobę zakrzepową albo problemy
                                    >z cholesterolem?

                                    ** Nic z tych rzeczy, jestem zdrowa jak ryba. I nawet przypuszczam, ze moj
                                    organizm z latwoscia przystosowalby sie do "nowych warunkow" , ale po
                                    co mam niszczyc w sobie to, co swietnie samo funkcjonuje? Coraz wiecej
                                    czytam o roznych skutkach ubocznych podczas brania pigulek i naprawde
                                    trudno mi jest zrozumiec te dziewczyny, ktore sie tak narazaja. A branie
                                    pigulek przez 30 lat?...pozwolisz, ale na ten temat nie bede sie juz
                                    wypowiadac. Sama zreszta przyznalas, ze kazdy stosuje te metody ktore
                                    najbardziej mu odpowiadaja... a ja sie tylko dziwie....

                                    Pozdrawiam...
                                    • the_kami Re: sex bez tabletek....the_kami 29.04.03, 08:52
                                      zalotnica napisała:

                                      > ** The-kami, bardzo dziekuje Tobie za ten link. Pozwolilam sobie zacytowac
                                      > jedno zdanie o ktore caly czas mi chodzi...:
                                      >
                                      > ""UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                      > NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. ""

                                      No i co? Przez tyle lat życia seksualnego i wizyt u ginekologów jeszcze nie
                                      spotkałaś się z tym stwierdzeniem?

                                      > >... Masz problemy z poprawnym przepisaniem mojego nicka?
                                      >
                                      > Sorry, chcialam tylko odmienic...

                                      No cóż, nie udało się. Czyżby stosunek przerywany również to zaburzał?
                                      [tak, wiem - jestem złośliwa]

                                      > ***Oczywiscie, ze wie. Lekarz tez stosuje GUMKE.

                                      No czekaj czekaj... Ty pisałaś, że stosujecie te metody zamiennie. Prezerwatywa
                                      to bardzo dobry środek antykoncepcyjny, mający również tę zaletę, że chroni
                                      przed chorobami. I ja nie neguję zalet używania gumek. Rzecz tylko w tym, że
                                      MNIE się ta metoda nie podoba.

                                      > Co do stosunku przerywanego , to my stosujemy w dniach zaraz "PO"
                                      > i "PRZED" ( w Twoim linku jest uzyta jako metoda, ale to nie jest
                                      > istotne dla mnie).

                                      Skoro nie jest istotne, to po co o tym wspominasz? Malusia niekonsekwencja
                                      (kolejna)?
                                      A poza tym - Ty nigdzie wcześniej nie napisałaś, że stosunek przerywany
                                      stosujecie tylko w teoretycznie bezpiecznych okresach. Pisałaś jedynie o tym,
                                      ze stosujecie te metody na zmianę.
                                      A na stronie, której adres podałam, możesz dowiedzieć się więcej o stosunku
                                      przerywanym: www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/natur.htm#sp
                                      Ja to rozumiem tak, że ludzie stosują to _jako_ metodę antykoncepcyjną, chociaż
                                      to działanie de facto nią nie jest. Ale - co powtórzę po razk kolejny - dla
                                      każdego wedle potrzeb...

                                      > **w tym przypadku, to nie bylo wazne, czy ja bralabym, czy nie, po prostu
                                      > zapytalam sie o to poniewaz bylam bardzo ciekawa reakcji. Myslalam, ze
                                      > to tak od reki , kazdemu daja , tak wywnioskowalam z Waszych postow.
                                      > Naprawde mnie zadziwil, ze nie chcial mi ich przepisac...

                                      Udajesz głupią? Świetnie Ci idzie uncertain
                                      Lekarze NIE WYPISUJĄ recept na pigułki ot tak sobie. A jeśli tak robią, to są
                                      konowałami a nie lekarzami. Źle wnioskujesz, jednym słowem.

                                      > ** Nic z tych rzeczy, jestem zdrowa jak ryba. I nawet przypuszczam, ze moj
                                      > organizm z latwoscia przystosowalby sie do "nowych warunkow" , ale po
                                      > co mam niszczyc w sobie to, co swietnie samo funkcjonuje?

                                      Ale to fajnie, naprawde nikt Cię do tego nie zmusza, nie chcesz brać pigułek -
                                      nie bierz ich.
                                      Ale nie odsądzać od czci i wiary dziewczyn, które z powodzeniem stosują tę
                                      metodę.

                                      > Coraz wiecej
                                      > czytam o roznych skutkach ubocznych podczas brania pigulek i naprawde
                                      > trudno mi jest zrozumiec te dziewczyny, ktore sie tak narazaja.

                                      No a mnie trudno zrozumieć, że ktoś stosuje niepewne metody. Dla mnie
                                      antykoncepcja - kiedy już ją stosuję - musi być pewna. Stosunek przerywany
                                      wystarczającej pewności mi nie daje. Nawet prezerwatywa mi jej nie daje. Mój
                                      wybór, prawda?
                                      A tak strasznie się nie narażam, wyniki mam dobre, czuję się dobrze - nie
                                      przesadzajmy, pijąc wodę z kranu też się narażasz.

                                      > A branie
                                      > pigulek przez 30 lat?...pozwolisz, ale na ten temat nie bede sie juz
                                      > wypowiadac.

                                      A dlaczego?
                                      Dla mnie absurdem byłoby stosowanie Twoich metod i 'metod' przez rok, o 30
                                      latach nie mówiąc.

                                      > Sama zreszta przyznalas, ze kazdy stosuje te metody ktore
                                      > najbardziej mu odpowiadaja... a ja sie tylko dziwie....

                                      Wiesz, to śmieszne. Bo się z Tobą zgadzam. Rzeczywiście każdy stosuje metody,
                                      które mu pasują... I... ja Tobie też się dziwię. Nawet bardzo, bardzo się
                                      dziwię.

                                      > Pozdrawiam...

                                      O, ja również.

                                      K.
                                      • zalotnica Re: sex bez tabletek....the_kami 05.05.03, 02:02
                                        the_kami napisała:

                                        > >zalotnica napisała:

                                        >> ** The-kami, bardzo dziekuje Tobie za ten link. Pozwolilam sobie zacytowac
                                        >> jedno zdanie o ktore caly czas mi chodzi...:
                                        >
                                        > >""UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                        >> NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. ""

                                        >No i co? Przez tyle lat życia seksualnego i wizyt u ginekologów jeszcze nie
                                        >spotkałaś się z tym stwierdzeniem?

                                        ***Chwileczke...to chyba Ty sie nie spotkalas skoro tak sie wysmiewasz
                                        z "metody" ze stosunkiem przerywanym. Z linku ktory mi podalas wynika
                                        wlasnie, ze "gumka" i "kropelki" sa najczesciej stosowane w Polsce.
                                        I znowu stajemy w punkcie wyjscia, czyli sprawa sprowadza sie
                                        do mezczyzn...ze kazdemu wierzyc niestety nie mozna...o czym zreszta
                                        sama wiesz...


                                        >> Sorry, chcialam tylko odmienic...

                                        >No cóż, nie udało się. Czyżby stosunek przerywany również to zaburzał?
                                        >[tak, wiem - jestem złośliwa]

                                        ***...i smieszna...pigulki sa stosowane do "wewnatrz" i nikt niestety
                                        jeszcze nie wie jaki ujemny wplyw beda mialy i na co...


                                        > >***Oczywiscie, ze wie. Lekarz tez stosuje GUMKE.

                                        >No czekaj czekaj... Ty pisałaś, że stosujecie te metody zamiennie.
                                        >Prezerwatywa
                                        >to bardzo dobry środek antykoncepcyjny, mający również tę zaletę, że chroni
                                        >przed chorobami. I ja nie neguję zalet używania gumek. Rzecz tylko w tym, że
                                        >MNIE się ta metoda nie podoba.

                                        ***OK

                                        > >Co do stosunku przerywanego , to my stosujemy w dniach zaraz "PO"
                                        > >i "PRZED" ( w Twoim linku jest uzyta jako metoda, ale to nie jest
                                        > >istotne dla mnie).

                                        >Skoro nie jest istotne, to po co o tym wspominasz
                                        >Malusia niekonsekwencja (kolejna)?

                                        ***dla mnie nazwa jest nieistotna, a podalam tylko co JA stosuje.

                                        >A poza tym - Ty nigdzie wcześniej nie napisałaś, że stosunek przerywany
                                        >stosujecie tylko w teoretycznie bezpiecznych okresach. Pisałaś jedynie o tym,
                                        >ze stosujecie te metody na zmianę.

                                        ***gdybym wiedziala jaka burze rozpetam, oczywiscie , ze napisalabym.
                                        Napisalam na zmiane, co jest chyba oczywiste.


                                        > >**w tym przypadku, to nie bylo wazne, czy ja bralabym, czy nie, po prostu
                                        >> zapytalam sie o to poniewaz bylam bardzo ciekawa reakcji. Myslalam, ze
                                        > >to tak od reki , kazdemu daja , tak wywnioskowalam z Waszych postow.
                                        >> Naprawde mnie zadziwil, ze nie chcial mi ich przepisac...

                                        >Udajesz głupią? Świetnie Ci idzie uncertain
                                        >Lekarze NIE WYPISUJĄ recept na pigułki ot tak sobie. A jeśli tak robią, to są
                                        >konowałami a nie lekarzami. Źle wnioskujesz, jednym słowem.

                                        ***oczywiscie, ze wczesniej musialby mnie skierowac na jakies badania...
                                        A ciekawa jestem jak Twoj lekarz zapatruje sie na branie przez Ciebie
                                        pigulek przez 30 lat ?


                                        >Ale nie odsądzać od czci i wiary dziewczyn, które z powodzeniem stosują tę
                                        >metodę.

                                        ***alez daleko mi do tego...

                                        >> Coraz wiecej
                                        >> czytam o roznych skutkach ubocznych podczas brania pigulek i naprawde
                                        > >trudno mi jest zrozumiec te dziewczyny, ktore sie tak narazaja.

                                        >No a mnie trudno zrozumieć, że ktoś stosuje niepewne metody. Dla mnie
                                        >>antykoncepcja - kiedy już ją stosuję - musi być pewna. Stosunek przerywany
                                        >wystarczającej pewności mi nie daje. Nawet prezerwatywa mi jej nie daje.

                                        ***Pozwolisz , ze zacytuje z Twojego linku...

                                        "Skuteczno�ć różnych metod antkoncepcyjnych wg. wska�nika Pearl'a
                                        1.stosunek przerywany 15-28
                                        2.prezerwatywa 5-8
                                        3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
                                        4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
                                        5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
                                        6.tabletka gestagenna 1-4
                                        7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6

                                        UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                        NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE "

                                        Moj komentarz...(nikt nie musi sie z nim zgadzac)
                                        -Punkty 1 i 2 sa skuteczne jesli sie je odpowiednio zastosuje !!!
                                        Wspomne , ze JA nie nie mialam nigdy zadnej "przygody" , ani stresow
                                        przed okresem, typu, bedzie czy nie bedzie. Jesli nawet "gumka" peknie
                                        (co nigdy nam sie nie zdarzylo), czy przygoda z "kropelkami",
                                        lekarz w ciagu 5 dni moze jeszcze pomoc.
                                        -Punkt 3, przepraszam, ale dla mnie to "loteria". NIGDY.
                                        -Punkty 4 i 5 sa swietne, ale hormonki reguluja co najmniej 200 procesow
                                        w naszym organizmie i nikt nie daje gwarancji , ze po 30 latach
                                        wszystko bedzie OK.
                                        -Punkty 6 i 7 dla mnie to "loteria", niestety nie gram.
                                        I tutaj mam pytanie, jakie tabletki (nazwy) zaliczamy do tych
                                        dwoch punktow ?


                                        >strasznie się nie narażam, wyniki mam dobre, czuję się dobrze - nie
                                        >przesadzajmy, pijąc wodę z kranu też się narażasz.

                                        ***a czy Twoj lekarz probowal Ci wytlumaczyc szkodliwosc, czy bez niczego
                                        wypisal recepte (oczywiscie po badaniach), czy musialas nalegac ?
                                        Czy za pierwszym razem pigulki Tobie pasowaly i czy musialas zmieniac ?

                                        > >A branie
                                        > >pigulek przez 30 lat?...pozwolisz, ale na ten temat nie bede sie juz
                                        > >wypowiadac.

                                        >A dlaczego?
                                        >Dla mnie absurdem byłoby stosowanie Twoich metod i 'metod' przez rok, o 30
                                        >latach nie mówiąc.

                                        ***mnie MOJA metoda nie szkodzi, a TWOJA...nikt tego jeszcze nie wie...
                                        "UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                        NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. "

                                        Pozdrawiam serdecznie
                                        • the_kami Re: sex bez tabletek....the_kami 05.05.03, 09:35
                                          zalotnica napisała:

                                          ) ***Chwileczke...to chyba Ty sie nie spotkalas skoro tak sie wysmiewasz
                                          ) z "metody" ze stosunkiem przerywanym. Z linku ktory mi podalas wynika
                                          ) wlasnie, ze "gumka" i "kropelki" sa najczesciej stosowane w Polsce.

                                          Ale to świadczy tylko o potwornym nieuświadomieniu społeczeństwa. Niestety.

                                          ) I znowu stajemy w punkcie wyjscia, czyli sprawa sprowadza sie
                                          ) do mezczyzn...ze kazdemu wierzyc niestety nie mozna...o czym zreszta
                                          ) sama wiesz...

                                          Czy ja wiem? Mężczyźni są różni, tak samo jak kobiety. Ja mojemu wierzę, ale
                                          nie każę mu panować nad wydzielaniem plemników w płynie ejakulacyjnym, tak samo
                                          jak nie każę mu kontrolować wydzielania żółci. A on nie każe mi kontrolować
                                          ilości wydalanej krwi miesiączkowej na przykład... I tak sobie wierzymy, a co?

                                          Wiesz, trzeba jeszcze sprawdzić skuteczność tej metody, ewentualnie zerknąć w
                                          zestawienie ilości niechcianych ciąż w Polsce. To, że Polacy stosują _jako_
                                          metodę antykoncepcyjną stosunek przerywany wcale nie znaczy, że jest to
                                          rzeczywiście skuteczna metoda antykoncepcyjna, a raczej świadczy (niestety) o
                                          straszliwym zacofaniu i głupocie ludzi.

                                          ) )No cóż, nie udało się. Czyżby stosunek przerywany również to zaburzał?
                                          ) )[tak, wiem - jestem złośliwa]
                                          )
                                          ) ***...i smieszna...

                                          Jezu, chyba się potnę?! Wielka, mądra, wspaniała, tolerancyjna, oświecona
                                          Zalotnica powiedziała, że jestem śmieszna...

                                          ) pigulki sa stosowane do "wewnatrz" i nikt niestety
                                          ) jeszcze nie wie jaki ujemny wplyw beda mialy i na co...

                                          Ależ kobieto, Ty nie pojmujesz jednej rzeczy - JA WIEM, ze ryzykuję. Pigułki to
                                          środki sprawdzane i stale badane. Ale nie są zbadane do końca. I ja się liczę z
                                          potencjalnymi konsekwencjami. I dokonałam wyboru - stresw, ryzyko ciąży
                                          w 'nieidealnym' momencie, czekanie na miesiączkę - nie mam na to ochoty, wolę
                                          łykać pigułki.

                                          ) Rzecz tylko w tym, że
                                          ) )MNIE się ta metoda nie podoba.
                                          )
                                          ) ***OK

                                          Nie, jednak się nie potnę. Wielka, mądra, wspaniała, tolerancyjna, oświecona
                                          Zalotnica powiedziała, że mam prawo powiedzieć, co mi się podoba, a co nie.

                                          ) )Skoro nie jest istotne, to po co o tym wspominasz
                                          ) )Malusia niekonsekwencja (kolejna)?
                                          )
                                          ) ***dla mnie nazwa jest nieistotna, a podalam tylko co JA stosuje.

                                          A czy konsekwentnie, i czy rozumiesz mechanizm... to zupełnie inna bajka...

                                          ) )A poza tym - Ty nigdzie wcześniej nie napisałaś, że stosunek przerywany
                                          ) )stosujecie tylko w teoretycznie bezpiecznych okresach. Pisałaś jedynie o ty
                                          ) m,
                                          ) )ze stosujecie te metody na zmianę.
                                          )
                                          ) ***gdybym wiedziala jaka burze rozpetam, oczywiscie , ze napisalabym.
                                          ) Napisalam na zmiane, co jest chyba oczywiste.

                                          Otóż wnioskując z teorii, ktore wygłaszasz, wcale nie jest to takie oczywiste.

                                          ) ***oczywiscie, ze wczesniej musialby mnie skierowac na jakies badania...
                                          ) A ciekawa jestem jak Twoj lekarz zapatruje sie na branie przez Ciebie
                                          ) pigulek przez 30 lat ?

                                          Nie wiem. Nie pytałam. Może dlatego, że nie zamierzam brać pigułek do niemal 60-
                                          tego roku zycia?

                                          ) )Ale nie odsądzać od czci i wiary dziewczyn, które z powodzeniem stosują tę
                                          ) )metodę.
                                          )
                                          ) ***alez daleko mi do tego...

                                          Hm.
                                          Polecam poczytanie swoich postów w tym wątku.

                                          ) ***Pozwolisz , ze zacytuje z Twojego linku...
                                          )
                                          ) "Skuteczno�ć różnych metod antkoncepcyjnych wg. wska�nika Pearl'a
                                          ) 1.stosunek przerywany 15-28
                                          ) 2.prezerwatywa 5-8
                                          ) 3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
                                          ) 4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
                                          ) 5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
                                          ) 6.tabletka gestagenna 1-4
                                          ) 7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6
                                          )
                                          ) UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                          ) NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE "
                                          )
                                          ) Moj komentarz...(nikt nie musi sie z nim zgadzac)
                                          ) -Punkty 1 i 2 sa skuteczne jesli sie je odpowiednio zastosuje !!!

                                          Tiaaaa... Wystarczy tylko, zeby mężczyzna powstrzymał procesy fizjologiczne w
                                          swoim organizmie. Proponuję, zeby zacząć od zatrzymywania wydzielania soków
                                          trawiennych.

                                          ) Wspomne , ze JA nie nie mialam nigdy zadnej "przygody" , ani stresow
                                          ) przed okresem, typu, bedzie czy nie bedzie.

                                          To się ciesz, bo jest z czego. W dzisiejszych czasach, kiedy dużo się pracuje,
                                          mało śpi, ma dużo stresów - taka regularność to rzadkość. Poza tym macie
                                          szczęście, że nie trafiliście na felerną gumkę. I super. Tylko musisz wiedzieć -
                                          to NIE JEST norma. Macie nieco ponadnormatywnego farta. Mało dziewczyn ma tak
                                          regularny cykl, a prezerwatywy pękają.

                                          ) Jesli nawet "gumka" peknie
                                          ) (co nigdy nam sie nie zdarzylo), czy przygoda z "kropelkami",
                                          ) lekarz w ciagu 5 dni moze jeszcze pomoc.

                                          A jak niby lekarz pomoże? Przepisując potężną dawkę hormonów, czyli Postinor,
                                          kóry dość mocno potrafi rozwalić cykl, i może być środkiem wczesnoporonnym, ale
                                          przy tym działa _do_ 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku - 72 godziny to
                                          TRZY dni, nie pięć. Ewentualnie założy spiralę, co też może zadziałać
                                          wczesnoporonnie, i również są ograniczenia czasowe.
                                          No wybacz, ale takie metody budzą jednak trochę mojego moralnego sprzeciwu... I
                                          ja jednak wolę myśleć _przed_, i wolę stosować antykoncepcję, a nie
                                          neokoncepcję. I to również jest mój wybór.

                                          ) -Punkt 3, przepraszam, ale dla mnie to "loteria". NIGDY.

                                          Spirala? Jest bardzo skuteczna. Może działać jako środek wczesnoporonny. O to
                                          Ci chodzi, kiedy piszesz 'loteria'?

                                          ) -Punkty 4 i 5 sa swietne, ale hormonki reguluja co najmniej 200 procesow
                                          ) w naszym organizmie i nikt nie daje gwarancji , ze po 30 latach
                                          ) wszystko bedzie OK.

                                          A w dodatku lekarze wcale tego nie ukrywają, tylko mówią o tym, że skutki
                                          uboczne mogą wystąpić, i że to skomplikowany mechanizm działania...

                                          ) -Punkty 6 i 7 dla mnie to "loteria", niestety nie gram.

                                          Chyba mamy nieco odmienne pojęcia na temat rozumienia terminu 'loteria'. Dla
                                          mnie loterią jest metoda, która daje mi powiedzmy 28% szans na zajście w ciążę
                                          w czasie roku... Ale ludzie są różni. Na szczęście ja różnię się od Ciebie.

                                          ) I tutaj mam pytanie, jakie tabletki (nazwy) zaliczamy do tych
                                          ) dwoch punktow ?

                                          Cerazette i Depo Provera, o ile się nie mylę.

                                          ) ***a czy Twoj lekarz probowal Ci wytlumaczyc szkodliwosc,

                                          Oczywiście. Dał również ulotki, żebym sama się dokształciła.

                                          ) czy bez niczego
                                          ) wypisal recepte (oczywiscie po badaniach), czy musialas nalegac ?

                                          Nie musiałam nalegać. Poszłam do lekarza, powiedziałam, że chcę skutecznej
                                          antykoncepcji, lekarz zbadał mnie dokładnie, przeprowadził wywiad (bardzo ważny
                                          w tym przypadku), zlecił również badania na przyszłość, i wypisał tabletki.

                                          ) Czy za pierwszym razem pigulki Tobie pasowaly i czy musialas zmieniac ?

                                          Pasowały przez rok. Potem zmienił się troszkę mój typ hormonalny, i zmieniłam
                                          tabletki. Tak to jest z lekami (bo tabletki to leki) - niektórym alergikom
                                          pomaga Zyrtec, a innym Claritine.

                                          ) )A dlaczego?
                                          ) )Dla mnie absurdem byłoby stosowanie Twoich metod i 'metod' przez rok, o 30
                                          ) )latach nie mówiąc.
                                          )
                                          ) ***mnie MOJA metoda nie szkodzi, a TWOJA...nikt tego jeszcze nie wie...

                                          Ale mnie by Twoja zaszkodziła, nie rozumiesz? Na tym to polega - każdy wybiera
                                          to, co jemu pasuje. I nie przekonuje na siłę do swoich metod...

                                          ) "UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                          ) NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. "

                                          I to zdanko 'robi Ci dobrze', prawda?
                                          Masz się czego trzymać?
                                          Powtórzę - prezerwatywa to niezły środek antykoncepcyjny, skuteczny i dość
                                          bezpieczny. Natomiast stosunek przerywany to kpina, a nie antykoncepcja. To
                                          moje zdanie, oraz wielu lekarzy - młodych, wykształconych, szkolących się.
                                          Ale rób co chcesz - ja Ci niczego nie narzucam ani nie zabraniam. I nie mówię,
                                          że to metoda szkodliwa, tylko nieskuteczna, co widać po ilości ciąż przy jej
                                          stosowaniu.

                                          Wiesz, nieustająco mnie dziwisz, naprawdę...

                                          K.
                                          • zalotnica Re: sex bez tabletek....the_kami 11.05.03, 23:45
                                            the_kami napisała:

                                            >>> zalotnica na[pisala :

                                            >>) I znowu stajemy w punkcie wyjscia, czyli sprawa sprowadza sie
                                            )>> do mezczyzn...ze kazdemu wierzyc niestety nie mozna...o czym zreszta
                                            >>) sama wiesz...

                                            >Czy ja wiem? Mężczyźni są różni, tak samo jak kobiety.

                                            ***Alez oczywiscie, ze sa rozni. Czy odwazylabys sie isc z "kazdym" do
                                            lozka ? Na pewno nie. Masz na pewno wielu znajomych, jednych lubisz
                                            mniej lub wiecej...pomysl teraz, ilu z nich wybralabys na swojego meza ?
                                            zadnego ? jednego ? a jednak Twoja kolezanka wybrala...Ja moge tylko
                                            swojemu zaufac, ale nie dlatego , ze jest moj, ale dlatego, ze
                                            jest tak cholernie odpowiedzialny...

                                            > Ja mojemu wierzę,

                                            ***a ja wierze mezom moich kolezanek...ale w zyciu bym nie zostawila
                                            takich "spraw" w ICH rekach. Bedac zona takiego , wierz mi
                                            pierwsza bylabym w kolejce po pigulki . ( oczywiscie nie chce nikogo
                                            obrazic...ale taka jest prawda )

                                            >ale
                                            >nie każę mu panować nad wydzielaniem plemników w płynie ejakulacyjnym, tak
                                            samo jak nie każę mu kontrolować wydzielania żółci. A on nie każe mi
                                            kontrolować
                                            >ilości wydalanej krwi miesiączkowej na przykład... I tak sobie wierzymy, a co?

                                            ***no to fajnie...

                                            >Wiesz, trzeba jeszcze sprawdzić skuteczność tej metody, ewentualnie zerknąć w
                                            >zestawienie ilości niechcianych ciąż w Polsce. To, że Polacy stosują _jako_
                                            >metodę antykoncepcyjną stosunek przerywany wcale nie znaczy, że jest to
                                            >rzeczywiście skuteczna metoda antykoncepcyjna, a raczej świadczy (niestety) o
                                            >straszliwym zacofaniu i głupocie ludzi.

                                            ***alez oczywiscie, zgadzam sie z Toba, caly czas pisze, ze nie jest "metoda"
                                            dla kazdego. Nieraz "chlop" moze sie przeliczyc , no nie...??? ;o

                                            >Ależ kobieto, Ty nie pojmujesz jednej rzeczy - JA WIEM, ze ryzykuję.

                                            ***alez pojmuje, dziewczyny na samym poczatku juz zrobily mi "wyklad"...

                                            >Pigułki to
                                            >środki sprawdzane i stale badane. Ale nie są zbadane do końca. I ja się liczę
                                            z potencjalnymi konsekwencjami. I dokonałam wyboru - stresw, ryzyko ciąży
                                            >w 'nieidealnym' momencie, czekanie na miesiączkę - nie mam na to ochoty, wolę
                                            >łykać pigułki.

                                            ***Widzisz, troche trudno jest mi zrozuniec ten stres, bo sama go nie mam
                                            i nigdy nie mialam. Jestesmy ze soba bardzo "zgrani" i powiem Ci,
                                            ze nasze dzieci byly zaplanowane co do 2 miesiecy, bo ja chcialam rodzic
                                            tylko w marcu lub kwietniu, inne miesiace w ogole nie wchodzily w rachube.
                                            Wiec dlatego sie DZIWIE, ze tyle problemow jest na tym forum. U mnie
                                            wszystko jest proste, wystarczy tylko chciec...

                                            >> OK

                                            >Nie, jednak się nie potnę. Wielka, mądra, wspaniała, tolerancyjna, oświecona
                                            >Zalotnica powiedziała, że mam prawo powiedzieć, co mi się podoba, a co nie.

                                            ***to sie ciesze, bo zycie jest piekne...;o


                                            >A czy konsekwentnie, i czy rozumiesz mechanizm... to zupełnie inna bajka...

                                            ***wiesz, jednak nie napisze, dlaczego lubie stosunek przerywany...


                                            ) )A poza tym - Ty nigdzie wcześniej nie napisałaś, że stosunek przerywany
                                            ) )stosujecie tylko w teoretycznie bezpiecznych okresach. Pisałaś jedynie o tym
                                            ) ze stosujecie te metody na zmianę.
                                            )
                                            ) ***gdybym wiedziala jaka burze rozpetam, oczywiscie , ze napisalabym.
                                            ) Napisalam na zmiane, co jest chyba oczywiste.

                                            >Otóż wnioskując z teorii, ktore wygłaszasz, wcale nie jest to takie oczywiste.

                                            ***alez o jakich teoriach Ty znowu piszesz ?

                                            )
                                            ) A ciekawa jestem jak Twoj lekarz zapatruje sie na branie przez Ciebie
                                            ) pigulek przez 30 lat ?

                                            >Nie wiem. Nie pytałam. Może dlatego, że nie zamierzam brać pigułek do niemal
                                            ᡴ- tego roku zycia?


                                            ***No wlasnie, to jak zamierzasz rozwiazac te sprawe ?

                                            )
                                            ) ***Pozwolisz , ze zacytuje z Twojego linku...
                                            )
                                            ) "Skuteczno�ć różnych metod antkoncepcyjnych wg. wska�nika Pearl'a
                                            ) 1.stosunek przerywany 15-28
                                            ) 2.prezerwatywa 5-8
                                            ) 3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
                                            ) 4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
                                            ) 5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
                                            ) 6.tabletka gestagenna 1-4
                                            ) 7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6
                                            ) Moj komentarz...(nikt nie musi sie z nim zgadzac)
                                            ) -Punkty 1 i 2 sa skuteczne jesli sie je odpowiednio zastosuje !!!

                                            >Tiaaaa... Wystarczy tylko, zeby mężczyzna powstrzymał procesy fizjologiczne w
                                            >swoim organizmie. Proponuję, zeby zacząć od zatrzymywania wydzielania soków
                                            >trawiennych.

                                            ***"kropelki" przed i po, a "gumka" w srodeczku, proste...

                                            )> Macie nieco ponadnormatywnego farta. Mało dziewczyn ma tak
                                            regularny cykl, a prezerwatywy pękają.

                                            ***zgadzam sie z Toba, u mnie caly czas 28-29 dni, zadnych dolegliwosci...

                                            >A jak niby lekarz pomoże? Przepisując potężną dawkę hormonów, czyli Postinor...
                                            >a jednak wolę myśleć _przed_, i wolę stosować antykoncepcję, a nie
                                            >neokoncepcję. I to również jest mój wybór.

                                            ***wspomnialam o tym tylko dlatego, ze mozesz jeszcze cos zrobic, masz
                                            te 3 dni, to dla "pechowej pary"

                                            ) -Punkt 3, przepraszam, ale dla mnie to "loteria". NIGDY.

                                            >Spirala? Jest bardzo skuteczna. Może działać jako środek wczesnoporonny. O to
                                            >Ci chodzi, kiedy piszesz 'loteria'?

                                            ***"loteria" , to dla mnie te 3 wpadki co sa zaznaczone w tabeli.
                                            Przepraszam, wlasnie czytalam, ze jakas forumowiczka "wpadla".
                                            Przy tej metodzie , to ja dopiero mialabym nerwy. Czy w tym miesiacu
                                            kolej jest na mnie ...?, czy moze na "sasiadke"...? Ooo, dziekuje...

                                            )> -Punkty 4 i 5 sa swietne, ale hormonki reguluja co najmniej 200 procesow
                                            )> w naszym organizmie i nikt nie daje gwarancji , ze po 30 latach
                                            )> wszystko bedzie OK.
                                            >A w dodatku lekarze wcale tego nie ukrywają, tylko mówią o tym, że skutki
                                            >uboczne mogą wystąpić, i że to skomplikowany mechanizm działania...

                                            ***Przynajmniej jestes szczera...

                                            ) -Punkty 6 i 7 dla mnie to "loteria", niestety nie gram.

                                            >Chyba mamy nieco odmienne pojęcia na temat rozumienia terminu 'loteria'. Dla
                                            >mnie loterią jest metoda, która daje mi powiedzmy 28% szans na zajście w ciążę
                                            >w czasie roku... Ale ludzie są różni. Na szczęście ja różnię się od Ciebie.

                                            ***te same uwagi jak przy spirali.
                                            I tu mam pytanie do osob ktore stosuja metody wymienione w
                                            punkcie 3, 6 i 7 , czy w dniach najbardziej zagrozonych wstrzymuja
                                            sie od sexu...?
                                            Juz teraz, na sama mysl o konsekwencjach trzese sie cala. Dla mnie,
                                            niestety za duza niepewnosc i dlatego nazywam to "loteria".


                                            ) I tutaj mam pytanie, jakie tabletki (nazwy) zaliczamy do tych
                                            ) dwoch punktow ?

                                            >Cerazette i Depo Provera, o ile się nie mylę.

                                            ***czytalam juz o nich, ale poczytam jeszcze raz.


                                            ) "UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
                                            ) NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. "

                                            >I to zdanko 'robi Ci dobrze', prawda?

                                            ***powaznie, bardzo mi sie spodobalo....


                                            > Wiesz, nieustająco mnie dziwisz, naprawdę...

                                            ***no widzisz, wiec dziwmy sie dalej...;o

                                            pozdrawiam serdecznie
                                            • moboj Re: sex bez tabletek....the_kami 12.05.03, 01:12
                                              zalotnica napisała:

                                              > ***zgadzam sie z Toba, u mnie caly czas 28-29 dni, zadnych dolegliwosci...

                                              no to ja teraz zerknęłam do mojego notesu z datami miesiączek sprzed pigułek:
                                              moje cykle wyglądały tak: 16 dni, 34 dni, 24 dni, 73 dni, 38 dni, 14 dni, 65
                                              dni...itp - i tak przez kilka lat.


                                        • moboj Re: sex bez tabletek....the_kami 05.05.03, 14:46
                                          zalotnica napisała:

                                          >
                                          > ***Chwileczke...to chyba Ty sie nie spotkalas skoro tak sie wysmiewasz
                                          > z "metody" ze stosunkiem przerywanym. Z linku ktory mi podalas wynika
                                          > wlasnie, ze "gumka" i "kropelki" sa najczesciej stosowane w Polsce.

                                          to, że są najczęściej stosowane, nie znaczy, że są najlepsze i
                                          najskuteczniejsze.

                                          > I znowu stajemy w punkcie wyjscia, czyli sprawa sprowadza sie
                                          > do mezczyzn...ze kazdemu wierzyc niestety nie mozna...o czym zreszta
                                          > sama wiesz...

                                          czyli znów wracamy do punktu wyjścia, czyli czepiania się naszych facetów,
                                          których zalotnica nie zna i nic o nich nie wie. jak grochem o sciane...
                                          • zalotnica Re: sex bez tabletek....moboj 11.05.03, 23:51
                                            moboj napisała:

                                            >to, że są najczęściej stosowane, nie znaczy, że są najlepsze i
                                            >najskuteczniejsze.

                                            ***w tabelce widac, ze przy "kropelkach" jest najwiecej wpadek.
                                            Juz slysze glosy mezczyzn jak to ONI wszystko potrafia, a wiemy
                                            jak dalekie jest to od prawdy, to juz zalezy od kobiety,
                                            komu ona zaufa.


                                            >czyli znów wracamy do punktu wyjścia, czyli czepiania się naszych facetów,
                                            >których zalotnica nie zna i nic o nich nie wie. jak grochem o sciane...

                                            ***Moboj, zrozum, ze ja sie nie czepiam Twojego faceta, jest cale mnostwo
                                            fajnych chlopakow...ale , niestety nie wszyscy sa tacy.

                                            Pozdrawiam
                                            • moboj Re: sex bez tabletek....moboj 12.05.03, 01:16
                                              zalotnica napisała:

                                              > ***Moboj, zrozum, ze ja sie nie czepiam Twojego faceta, jest cale mnostwo
                                              > fajnych chlopakow...ale , niestety nie wszyscy sa tacy.
                                              >

                                              ale twoje posty własnie wyglądaja na czepianie i obrażanie akurat tych facetów,
                                              których kobiety biorą pigułki.

                                • jagna_jagna Re: Zalotnico...the kama 28.04.03, 10:01
                                  zalotnica napisała:

                                  > the_kami napisała:
                                  >
                                  > > To ja zapytam inaczej - co będzie, jeśli stosunek przerywany nie zadziała?
                                  >
                                  > > Jeśli w 'kropelkach' o których tu kilka razy wspomnieliśmy, znajdzie się o
                                  >
                                  > > jednego zwinnego plemniczka za dużo? Jeśli po raz kolejny zajdziesz w ciąż
                                  > ę?
                                  > Co wtedy? Przypomnę - skuteczność stosunku przerywanego jako metody
                                  > > antykoncepcyjnej to 15-28 w skali Pearl'a (cyt. za a
                                  > href="www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm)."target="_blank"
                                  > >www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/skuteczn.htm).</a> Czyli w ciągu
                                  > roku
                                  > > na 100 par stosujących tę metodę ciąża zdarza się w 15 do 28 przypadków. C
                                  > o
                                  > > wtedy? Co zrobi Twój odpowiedzialny partner?
                                  >
                                  >
                                  > *dlaczego kazdy zapomnial o "gumce" ? czy na az takie oslabienie pamieci
                                  > maja rowniez wplyw pigulki ?
                                  >
                                  >


                                  Znowu chciała zmienic temat a wyszło, że stosują wyskakiwanego równocześnie z
                                  gumkami i jak cosik bedzie kropelkować to i tak zostanie w gumce. Bosko.
                            • ada1 Re:sex bez tabletek...ada1 28.04.03, 12:49
                              zalotnica napisała:

                              > ada1 napisała:
                              >
                              > > ada1 napisała:
                              > > >
                              > > > przecież w postach zalotnicy od razu rzuca się
                              > > > > w oczy infantylizm,
                              > > >
                              > > > *** Przeciez pisalam, ze uzgadniamy WSZYSTKO WSPOLNIE, oprocz oczywi
                              > scie
                              > > > tych pigulek...musze mu jeszcze raz podziekowac...
                              > >
                              > >
                              > > Zajrzyj do słownika i sprawdź jakie znaczenie ma słowo - INFANTYLIZM.
                              >
                              > ***Pozwol , ze Tobie przytocze, bo widze , ze nie rozumiesz co piszesz,
                              > moja odpowiedz taka sama jak wczoraj...
                              >
                              > cytuje: " 2) Postawa infantylna � �robię to, co chcę�. Źródłem tej
                              postawy
                              > jest tylko doznanie własnej przyjemności. Zapomina się o tym, że
                              > partner ma swoje przeżycia i doznania, a egoistyczne traktowanie
                              > go może doprowadzić do rozkładu pożycia.
                              >


                              Zalotnico, z twoich postów wyłania się obraz właśnie takiej osobowości....
                              INFANTYLIZM - med. zatrzymanie się danej cechy psych., fiz. a. całego zespołu
                              cech osobnika dorosłego na poziomie rozwojowym dziecka; przen. niedorozwój,
                              niedojrzałość, prostoduszność, dziecięcość ludzi dorosłych, puerylizm.
                              • zalotnica Re:sex bez tabletek...ada1 29.04.03, 04:49
                                ada1 napisała:


                                ada1

                                >Zalotnico, z twoich postów wyłania się obraz właśnie takiej osobowości....
                                >INFANTYLIZM - med. zatrzymanie się danej cechy psych., fiz. a. całego zespołu
                                >cech osobnika dorosłego na poziomie rozwojowym dziecka; przen. niedorozwój,
                                >niedojrzałość, prostoduszność, dziecięcość ludzi dorosłych, puerylizm.


                                Widze, ze te wyrazy myla Ci sie jeszcze...
                                Czy moze kolezanka/forumowiczka (????) wreszcie zaczac pisac cos na temat ?
                                To co, do ktorej "grupy" zaliczyc ?

    • zalotnica Re: sex bez tabletek...wizyta 28.04.03, 01:23

      Jestem juz po "wizycie". Na wyniki oczywiscie musze jeszcze
      troche poczekac. Musze przyznac, ze wyszlam z gabinetu troche
      zdziwiona i zdezorientowana. Na moje pytanie o pigulki anty
      zaczal krecic ....i nie dal mi na nie recepty . Wyobrazcie
      sobie, ze zalecil mi metody stosowane dotychczas...
      Nie mam pojecia co o tym sadzic, czy on tez jest bezmyslny czy co...?

      pozdrawiam
      • milarka Re: sex bez tabletek...wizyta ?????? 28.04.03, 08:55
        zalotnica napisała:

        >
        > Jestem juz po "wizycie". Na wyniki oczywiscie musze jeszcze
        > troche poczekac. Musze przyznac, ze wyszlam z gabinetu troche
        > zdziwiona i zdezorientowana. Na moje pytanie o pigulki anty
        > zaczal krecic ....i nie dal mi na nie recepty . Wyobrazcie
        > sobie, ze zalecil mi metody stosowane dotychczas...
        > Nie mam pojecia co o tym sadzic, czy on tez jest bezmyslny czy co...?
        >
        > pozdrawiam

        czy ja dobrze zrozumiałam? poszłaś do lekarza i poprosiłaś, żeby ci
        przepisał pigułki? Przecież jesteś im zdecydowanie przeciwna, mało tego, twój
        mąż zabronił ci ich stosować??? No więc jak to jest??? A może po prostu robisz
        nas w balona...
        • melmire Re: sex bez tabletek...wizyta ?????? 28.04.03, 09:24
          A lekarz ktory "cos kreci" zamiast normalnie mowic o co mu chodzi jest dla
          mnie w najwyzszym stopniu podejrzany...
          • moboj Re: sex bez tabletek...wizyta ?????? 28.04.03, 10:40
            lekarz (moim skromnym zdaniem) powinien mówić wprost, o co mu chodzi. chodziłam
            kiedyś do lekarki, która "kręciła" i nieco myliła się w "zeznaniach"
            dotyczących mojej nadżerki - ciągle gadała, że jej nie ma, albo, że jest mała i
            można dać jej spokój. tak kręciła przez prawie dwa lata, aż w końcu zmieniłam
            lekarza, a nadżerka okazała się wielka.
            też się zastanawiam po co Zalotnicy recepta na pigułki, czyżby bunt przeciwko
            mężowi? no ale mniejsza z tym...
            wśród lekarzy zdarzają się przeciwnicy pigułek, przeciwnicy spiralek, są też
            tacy, którzy NPR nie uważają za antykoncepcję, a już na pewno za antykoncepcję
            nie uznają stosunku przerywanego.
            tyle, że lekarz powinien wszystko dokładnie uzasadnić, a nie "kręcić". do mnie
            np. nie trafia wykręcanie się przez lekarza klauzulą sumienia (w końcu oni
            mają tylko złożyć autograf na recepcie, ale przecież łykać im nikt nie każe). z
            taką panią spotkała się moja przyjaciółka - mężatka w szpitalu studenckim. pani
            za żadne skarby nie chciała wypisać recepty na pigułki: gadała, że są dobre,
            ale, że jej zdaniem kobieta powinna rodzić dzieci, szczególnie jeśli jest
            mężatkąsmile rozmowa skończyła się tym, że pani doktor nazwała moją przyjaciółkę
            dziwką, po czym wylądowała na dywaniku u dyrektora i dostała naganę.
            • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...wizyta ?????? 28.04.03, 20:30
              Moim zdaniem posty zalotnicy to forma dośc dennej prowokacji.
              Po pierwszym jej poście myśłałam (naiwnie), że może chodzic o sensowną
              dyskusję - mniej więcej na temat: po co kobiety, które _źle toleruja_ pigułki,
              nadal je biorą? Jak na to reaguja ich partnerzy i dlaczego -
              najprawdopodobniej - akceptuja taki stan rzeczy, choć odbija się on na zdrowiu
              ich kobiet? Byłam nawet zdziwiona, że od razu zaczęła się nagonka, bo temat
              wydał mi się potencjalnie merytorycznie ciekawy. Ale po lekturze całego wątku
              widzę, że moja interpetacja była z gruntu mylna. Nie zdziwilabym się, gdyby
              zalotnica okazała się pryszczatym 16-latkiem, który mastrurbuje się pod
              biurkiem, czytając setki postów o pigułkach i sekcie. Bo doprawdy, ciężko mi
              uwierzyć, by dorosła kobieta mogła być _aż tak_ ograniczona.

              Pozdr.
              • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...wizyta ?????? 28.04.03, 20:32
                x.e.n.a napisała:

                > (...) czytając setki postów o pigułkach i sekcie (...)

                Tfu, miało być o seksie.
                Chociaż sekciarskiego myślenia (a raczej - barku myslenia) u zalotnicy nie
                można wykluczyć.
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 29.04.03, 05:17
                x.e.n.a napisała:

                >Po pierwszym jej poście myśłałam (naiwnie), że może chodzic o sensowną
                >dyskusję - mniej więcej na temat: po co kobiety, które _źle toleruja_ pigułki,
                >nadal je biorą? Jak na to reaguja ich partnerzy i dlaczego -
                >najprawdopodobniej - akceptuja taki stan rzeczy, choć odbija się on na zdrowiu
                >ich kobiet? Byłam nawet zdziwiona, że OD RAZU zaczęła się nagonka

                **Pomysl przedni. Zaloz watek, moze bedzisz miala wiecej szczescia niz ja.
                Good luck.

            • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 29.04.03, 04:59
              moboj napisała:


              >>też się zastanawiam po co Zalotnicy recepta na pigułki, czyżby bunt przeciwko
              >mężowi? no ale mniejsza z tym...

              *** moboj specjalnie dla Ciebie zacytuje to , co napisalam w pierwszym
              poscie...
              " Nigdy nie bralam i brac nie bede, NIKT i NIC by mnie do tego nie
              zmusilo..."


              >tyle, że lekarz powinien wszystko dokładnie uzasadnić, a nie "kręcić".

              ...on sie tylko usmiechnal...no owszem maja pigulki na ulzenie cierpienia
              przy miesiaczce, na wyregulowanie okresu (a nie na rozregulowanie)
              i inne dolegliwosci z tym zwiazane, ....a pozniej to dopiero
              przy menopauzie. A na moje pytanko co pomiedzy tymi "okresami"...
              zalecil po prostu GUMKE, ktora sam tez stosuje, (czasami stosunek
              przerywany , ktory oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie
              stosuje w samym "srodeczku", co niektore forumowiczki tak pragna
              to wmowic)

              >do mnie np. nie trafia wykręcanie się przez lekarza klauzulą sumienia (w
              >końcu oni mają tylko złożyć autograf na recepcie, ale przecież łykać im nikt
              >nie każe).

              *** a mnie sie wydaje, ze jesli lekarz tylko wypisuje recepte, bez wzgledu na
              moje zdrowie, to dla mnie nie lekarz.


              > z taką panią spotkała się moja przyjaciółka - mężatka w szpitalu studenckim.
              pani
              >żadne skarby nie chciała wypisać recepty na pigułki: gadała, że są dobre,
              >ale, że jej zdaniem kobieta powinna rodzić dzieci, szczególnie jeśli jest
              >mężatkąsmile rozmowa skończyła się tym, że pani doktor nazwała moją przyjaciółkę
              >dziwką, po czym wylądowała na dywaniku u dyrektora i dostała naganę.

              ...a juz myslalam, ze to tylko ja obrywam po glowie, jesli pani doktor
              tez...tooo... naprawde podnioslas mnie na duchu...

              pozdrawiam...

              • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 29.04.03, 09:34
                zalotnica napisała:

                > ...on sie tylko usmiechnal...no owszem maja pigulki na ulzenie cierpienia
                > przy miesiaczce, na wyregulowanie okresu (a nie na rozregulowanie)
                > i inne dolegliwosci z tym zwiazane, ....a pozniej to dopiero
                > przy menopauzie. A na moje pytanko co pomiedzy tymi "okresami"...
                > zalecil po prostu GUMKE, ktora sam tez stosuje, (czasami stosunek
                > przerywany , ktory oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie
                > stosuje w samym "srodeczku", co niektore forumowiczki tak pragna
                > to wmowic)

                no i widzisz, Twój lekarz ma gumkę, Ty masz gumkę i stosunek przerywany przed i
                po, a wiele z nas tutaj ma pigułki - każdemu według potrzeb, prawda? każda z
                nas ma to, co lubi.

                >
                > *** a mnie sie wydaje, ze jesli lekarz tylko wypisuje recepte, bez wzgledu na
                > moje zdrowie, to dla mnie nie lekarz.

                jeszcze raz i powoli (ty też czytaj powoli): ja napisałam o tym, że niektórzy
                lekarz odmawiają przepisywania pigułek, zasłaniając się klauzulą sumienia,
                czyli, że ich katolickie sumienie nie pozwala na wypisanie recepty kobiecie,
                która sobie tego życzy. o to mi chodziło. o KLAUZULĘ SUMIENIA. a nie o
                PRZEPISYWANIE TABLETEK BEZ STOSOWNYCH BADAŃ. więc twoja uwaga jest ni przypiął,
                ni przyłatał.
                tutaj w tym temacie wypowiadają się dziewczyny (pigułkowe), które na pewno (tak
                jak i ja) są pod świetną opieką lekarską, i są tak odpowiedzialne, że nie
                pozwoliłyby na przepisanie sobie pigułek bez stosownych badań. ja robię
                wszystkie badania co pół roku, czasem co rok (cytologia, usg piersi,
                morfologia, krzepnięcie, enzymy wątrobowe i cholesterol).

                >> ...a juz myslalam, ze to tylko ja obrywam po glowie, jesli pani doktor
                > tez...tooo... naprawde podnioslas mnie na duchu...

                tak Cię rozbawiło chamskie zachowanie lekarki? to napiszę dokładniej: moja
                przyjaciółka bierze pigułki od lat, zawsze ma świetne wyniki badań, jest
                zdrowa, a tamta baba siedziała w zastępstwie za jej stałego lekarza.
                a skoro Ciebie nazywanie pacjentki dziwką tak bawi... no cóż, to świadczy o
                Tobie.
                >
                • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 05.05.03, 02:12
                  moboj napisała:

                  >jeszcze raz i powoli (ty też czytaj powoli): ja napisałam o tym, że niektórzy
                  >lekarz odmawiają przepisywania pigułek, zasłaniając się klauzulą sumienia,
                  >zyli, że ich katolickie sumienie nie pozwala na wypisanie recepty kobiecie,
                  >która sobie tego życzy. o to mi chodziło. o KLAUZULĘ SUMIENIA.

                  ***Ja z kolei moge Cie zapewnic, ze mojemu lekarzowi nie chodzilo
                  o "sumienie"

                  >nie o PRZEPISYWANIE TABLETEK BEZ STOSOWNYCH BADAŃ.

                  ***wierze, ze bez badan by ich nie przepisal


                  >tutaj w tym temacie wypowiadają się dziewczyny (pigułkowe), które na pewno
                  (tak
                  >jak i ja) są pod świetną opieką lekarską, i są tak odpowiedzialne, że nie
                  >pozwoliłyby na przepisanie sobie pigułek bez stosownych badań. ja robię
                  >wszystkie badania co pół roku, czasem co rok (cytologia, usg piersi,
                  >morfologia, krzepnięcie, enzymy wątrobowe i cholesterol).

                  ***a czy chociaz raz zastanowilas sie, dlaczego co POL roku MUSISZ miec
                  przeprowadzane badania ?

                  Pozdrawiam serdecznie
              • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...moboj 29.04.03, 09:40
                zalotnica napisał(a):

                > ...on sie tylko usmiechnal...no owszem maja pigulki na ulzenie cierpienia
                > przy miesiaczce, na wyregulowanie okresu (a nie na rozregulowanie)
                > i inne dolegliwosci z tym zwiazane, ....a pozniej to dopiero
                > przy menopauzie. A na moje pytanko co pomiedzy tymi "okresami"...
                > zalecil po prostu GUMKE, ktora sam tez stosuje, (czasami stosunek
                > przerywany , ktory oczywiscie nikt przy zdrowych zmyslach nie
                > stosuje w samym "srodeczku", co niektore forumowiczki tak pragna
                > to wmowic)


                Chcesz powiedzieć, że w taki sposób rozmawiał z Tobą ginekolog? Stwierdził, ze
                nic mu nie widaomo o pigulkach antykoncepcyjnych (bo tak mozna zrozumieć
                słowa "no, owszem, mamy pigułki na to i na to, ale na zabezpieczanie się - nie"
                i jako jedną z metod antykoncepcyjnych zalecił stosunek przerywany, dowodząc
                tym samym, że nie uważał już chyba na lekcjach biologii w podstawówce (a
                wykłady z antykoncepcji na studiach musiał przespać)? I jeszcze zwierza się
                pacjentce, że sam taką metodę stosuje? Osobiście uciekałabym - niezależnie od
                swojego stosunku do pigułek - gdzie pieprz rośnie od lekarza, który wykazuje
                takie elemantarne braki w wykształceniu, bo może nawet nie wie, jaka jest
                budowa pochwy i jak prawidłowo wprowadzić wziernik.
                Tak więc moim zdaniem - najprawdopodbniej zmyślasz i (1) w ogóle nie
                rozmawiałaś z ginekologiem na ten temat, albo (2) nie byłaś u ginekologa, tylko
                tak bajdurzysz, by stworzyc pozory, że powołujesz się na opinie autorytetu,
                albo (3) zamiast do przychodni trafiłaś do jakiegos kólka gospodyń wiejskich
                (nie ubliżając kółkom ani gospodyniom).
                A tak na marginesie - możesz podać namiary na tego lekarza? Nazwisko i gdzie
                przyjmuje? To sama chętnie się wybiorę i zweryfikuje prawdziwość Twoich słów.

                > *** a mnie sie wydaje, ze jesli lekarz tylko wypisuje recepte, bez wzgledu na
                > moje zdrowie, to dla mnie nie lekarz.

                Chyba też cięzko nazwać lekarzem kogoś, kto ideologicznie decyduje za
                pacjentkę, jak ma sie zabezpieczać i nie zleca żadnych badań, by stwierdzić,
                czy rzeczywiście są przeciwskazania do brania pigułek.

                > ...a juz myslalam, ze to tylko ja obrywam po glowie, jesli pani doktor
                > tez...tooo... naprawde podnioslas mnie na duchu...

                Naprawde podnosi Cie na duchu postawienie w jednym rzędzie z dyletantem i
                nieprofesjonalistą? Tylko pogratulować aspiracji.
                • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 05.05.03, 02:16
                  x.e.n.a napisała:

                  >jako jedną z metod antykoncepcyjnych zalecił stosunek przerywany, dowodząc
                  >tym samym, że nie uważał już chyba na lekcjach biologii w podstawówce (a
                  >wykłady z antykoncepcji na studiach musiał przespać)? I jeszcze zwierza się
                  >pacjentce, że sam taką metodę stosuje? Osobiście uciekałabym - niezależnie od
                  >swojego stosunku do pigułek - gdzie pieprz rośnie od lekarza, który wykazuje
                  >takie elemantarne braki w wykształceniu, bo może nawet nie wie, jaka jest
                  >budowa pochwy i jak prawidłowo wprowadzić wziernik.


                  ***no coz, Tobie podam tylko linki, ktore zamiescila juz wczesniej capa_negra.
                  Naprawde sa dobre, poczytaj...

                  " Na "dzień dobry" polecam: www.antykoncepcja.com.pl
                  oraz www.antykoncepcja.pl/ "

                  pzdr.
                  • x.e.n.a Re: do zalotnicy 05.05.03, 10:37
                    zalotnica napisała:

                    > ***no coz, Tobie podam tylko linki, ktore zamiescila juz wczesniej capa_negra.
                    > Naprawde sa dobre, poczytaj...
                    >
                    > " Na "dzień dobry" polecam: www.antykoncepcja.com.pl
                    > oraz www.antykoncepcja.pl/ "

                    Ano zajrzałam, i co czytam?
                    Cytat z www.antykoncepcja.com.pl/plodn_3.htm

                    "Stosunek przerywany STANOWCZO ODRADZAMY!
                    Jest to metoda współżycia polegająca na powstrzymywaniu się mężczyzny przed
                    ejakulacją w pochwie) Jego praktykowanie prowadzi co najwyżej do nerwic
                    seksualnych, oziębłości płciowej, zaburzeń wzwodu i bardzo często - do ciąży.
                    Jest to najlepsza metoda na wpędzenie siebie i partnerki w poważne tarapaty."

                    Cytat z drugiego linku (a propos lekcewazonej przez Ciebie kwestii
                    kroplekowania):
                    "Wydzielina z męskiej cewki moczowej wydzielana w czasie stosunku przed
                    wytryskiem może zawierać plemniki, co DRASTYCZNIE OBNIŻA skuteczność tej
                    metody."

                    Hmmm...Czyżbys nawet czytać nie potrafiła?

                    Stosunek przerywany nie jest prawdziwą metodą antykocnepcyjną - choć niestety w
                    takim charakterze jest stosowany. Moge tylko podejrzewać, ze to scheda po
                    czasach, gdy poziom wiedzy medycznej na temat fizjologii mężczyzny (vide
                    kropelkowanie) i dostępność innych, skuteczniejszych metod antykoncepcyjnych
                    były znikome. Powszechność stosowania czegoś nie oznacza, że jest to dobre (np.
                    ludzi naduzywajacych alkoholu jest pełno - czy w z wiązku z tym będziesz się
                    upierać, że alkohol jest nieszkodliwy?).

                    I jeszcze nawiązując do innych Twoich wypowiedzi - pisałaś, że stosunek
                    przerywany stosujesz ""PRZED" i "PO"" (rozumiem, że przed i po owulacji). Można
                    wiedzieć, w jaki sposób określasz swoje dni płodne? I w takim razie - po co Wam
                    w niepłodnych okresach stosunek przerywany? Bo trochę mętna jesteś w swoich
                    wywodach.

                    I ponawiam prośbę o namiary na Twojego ginekologa. To chyba nie jest żadna
                    wielka tajemnica?

                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 12.05.03, 00:36
                      x.e.n.a napisała:
                      >
                      > Powszechność stosowania czegoś nie oznacza, że jest to dobre (np.
                      > ludzi naduzywajacych alkoholu jest pełno - czy w z wiązku z tym będziesz się
                      > upierać, że alkohol jest nieszkodliwy?).

                      ***Wlasnie dla partnerki "TAKOWEGO" wyobraz sobie , ze zarezerwowalam
                      pigulki...;o


                      > I jeszcze nawiązując do innych Twoich wypowiedzi - pisałaś, że stosunek
                      > przerywany stosujesz ""PRZED" i "PO"" (rozumiem, że przed i po owulacji).

                      ***Zaraz "PO" i "PRZED" okresem.


                      >Można wiedzieć, w jaki sposób określasz swoje dni płodne?

                      ***To proste. 28 dni dziele przez 2, odejmuje po 5 - 6 dni z kazdej
                      strony od srodka , gdzie stosujemy "gumke" (10-12 dni), a potem to tylko
                      "kropelki", ktore lubimy. Nigdy nie mierzylam temperatury, zapisuje
                      w kalendarzu tylko pierwszy dzien miesiaczki...nie wiem jeszcze
                      co mam Ci napisac, bo te sprawy chyba kazda dziewczyna zna, nawet ta
                      ktora nie wspolzyje.

                      >I w takim razie - po co Wam w niepłodnych okresach stosunek przerywany? Bo
                      >trochę mętna jesteś w swoich wywodach.

                      ***po prostu lubimy...(nie napisze juz dlaczego)


                      > I ponawiam prośbę o namiary na Twojego ginekologa. To chyba nie jest żadna
                      > wielka tajemnica?

                      ***jestesmy wszyscy tu anonimowi po to aby latwiej bylo nam mowic prawde
                      i o sprawach o ktorych nie ze wszystkimi dyskutujemy,
                      a Ty mozesz wierzyc lub nie.

                      Pozdrawiam
                      • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 16.05.03, 12:25
                        zalotnica napisała:

                        > ***Wlasnie dla partnerki "TAKOWEGO" wyobraz sobie , ze zarezerwowalam
                        > pigulki...;o

                        Nie bardzo rozumiem, co chciałaś powiedzieć. Możesz postarać się precyzyjniej
                        wyrażać swoje myśli? Jaki takowy?
                        >
                        > ***To proste. 28 dni dziele przez 2, odejmuje po 5 - 6 dni z kazdej
                        > strony od srodka , gdzie stosujemy "gumke" (10-12 dni), a potem to tylko
                        > "kropelki", ktore lubimy. Nigdy nie mierzylam temperatury, zapisuje
                        > w kalendarzu tylko pierwszy dzien miesiaczki...nie wiem jeszcze
                        > co mam Ci napisac, bo te sprawy chyba kazda dziewczyna zna, nawet ta
                        > ktora nie wspolzyje.

                        I chyba każda dziewczyna powinna wiedzieć (nawet ta, która nie współżyje), że
                        kalendarzyk małżeński jest o kant du.. potłuc. Wystarczy krótka podróż,
                        stresujące zdarzenie, przyjmowanie jakichś leków, by mechanizm się rozregulował
                        i takie przyblizone wyliczenia wzięły w łeb. A czasem dwa dni w te, dwa dni
                        wewte okazuja się kluczowe dla spłodzenia niezaplanowanego potomka.

                        > >I w takim razie - po co Wam w niepłodnych okresach stosunek przerywany? Bo
                        > >trochę mętna jesteś w swoich wywodach.
                        >
                        > ***po prostu lubimy...(nie napisze juz dlaczego)

                        A inni lubią tabletki (i też nie muszą ci sie tłumaczyć, dlaczego)

                        > ***jestesmy wszyscy tu anonimowi po to aby latwiej bylo nam mowic prawde
                        > i o sprawach o ktorych nie ze wszystkimi dyskutujemy,
                        > a Ty mozesz wierzyc lub nie.

                        Podanie namiarów na swojego ginekologa nie oznacza przecież ujawnienia swoich
                        personaliów. Nie proszę Cię o Twoje imie i nazwisko, tylko o nazwisko twojego
                        ginekologa. W jaki sposób miałoby to zagrozić Twojej anonimowości i
                        bezpieczeństwu? Hę?

                        No i symptomatyczne, że nie odniosłas sie do pierwszej części mojego postu, w
                        której przytoczyłam cytaty z rekomendowanych przez Ciebie linków na temat
                        stosunku przerywanego. Bardzo wybiorcza strategia. Nie wiem, dlaczego jesteś
                        tak impregnowana na wiedze i rzeczowe argumenty. Mąż (dla Twojego dobra,
                        oczywiście) zabrania Ci mysleć?
                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 19.05.03, 01:36
                          x.e.n.a napisała:

                          >> zalotnica napisała:

                          >> ***Wlasnie dla partnerki "TAKOWEGO" wyobraz sobie , ze zarezerwowalam
                          >> pigulki...;o

                          >Nie bardzo rozumiem, co chciałaś powiedzieć. Możesz postarać się precyzyjniej
                          >wyrażać swoje myśli? Jaki takowy?

                          ***szkoda, ze powycinalas...ale to nic , zacytuje po raz drugi

                          """...ludzi naduzywajacych alkoholu jest pełno - czy w z wiązku
                          z tym będziesz się upierać, że alkohol jest nieszkodliwy?)."""

                          ***Piszac "TAKOWY" mialam na mysli mezczyzn naduzywajacych
                          alkohol. Dla partnerki "TAKOWEGO" nie widze innej metody anty,
                          poza oczywiscie pigulkami. "Wygodne" i 100% zabezpieczenia.

                          > W jaki sposób miałoby to zagrozić Twojej anonimowości i
                          >bezpieczeństwu? Hę?

                          *** "He" , wybacz, ale nie znam takiego slowa...

                          >No i symptomatyczne, że nie odniosłas sie do pierwszej części mojego postu, w
                          >której przytoczyłam cytaty z rekomendowanych przez Ciebie linków na temat
                          >stosunku przerywanego. Bardzo wybiorcza strategia. Nie wiem, dlaczego jesteś
                          >tak impregnowana na wiedze i rzeczowe argumenty. Mąż (dla Twojego dobra,
                          >oczywiście) zabrania Ci mysleć?

                          ***Przed podaniem tobie linkow, przeczytalam, Ty mi podalas,
                          przeczytalam, mysle , ze wszyscy zainteresowani przeczytali.
                          Juz napisalam , ze JA stosuje , i ze lubie , a takze kiedy stosuje.
                          Nie mam pojecia co chcesz , abym Ci jeszcze napisala ?
                          Czy ja kiedykolwiek do kogos napisalam, ze ma stosowac ?
                          Kazdy wybiera to, co lubi....nawet z WIDOCZNYMI skutkami
                          ubocznymi...

                          pozdrawiam
                          • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 19.05.03, 18:33
                            zalotnica napisała:

                            > x.e.n.a napisała:
                            >

                            > ***szkoda, ze powycinalas...ale to nic , zacytuje po raz drugi
                            >
                            > """...ludzi naduzywajacych alkoholu jest pełno - czy w z wiązku
                            > z tym będziesz się upierać, że alkohol jest nieszkodliwy?)."""
                            >
                            > ***Piszac "TAKOWY" mialam na mysli mezczyzn naduzywajacych
                            > alkohol. Dla partnerki "TAKOWEGO" nie widze innej metody anty,
                            > poza oczywiscie pigulkami. "Wygodne" i 100% zabezpieczenia.

                            Dziekuję za sprecyzowanie. Ciesze się, że w ten sposób przyznałaś - pokrętnie,
                            ale zawsze - że pigułki są najbardziej niezawodną metodą antykoncepcyjną.
                            Odsiej tylko tego alkoholika, a bedziesz wiedziała, dlaczego kobiety GENERALNIE
                            (a nie tylko w dramatycznych zyciowych sytuacjach) chętnie decydują się na nie -
                            dzięki nim zarówno one, jak i ich partnerzy, moga być spokojni, że nie dojdzie
                            do spłodzenia nieplanowanego potomka.

                            > > W jaki sposób miałoby to zagrozić Twojej anonimowości i
                            > > bezpieczeństwu? Hę?
                            >
                            > *** "He" , wybacz, ale nie znam takiego slowa...

                            Doprawdy? Bo w moim przekonaniu raczej próbujesz uniknąc odpowiedzi na pytanie,
                            całkiem jasno i prosto sformułowane - i całkowicie zrozumiałe nawet bez
                            znajomości słówka "hę". Ale niech Ci będzie wink
                            W takim razie tłumaczę: "hę" ("e" z ogonkiem) to tzw. onomatopeja, czyli wyraz
                            dźwiękonaśladowczy, imitujący (przedstawiający w postaci graficznej)
                            pozajęzykowe efekty akustyczne, często pojawiające się np. w rozmowie
                            potocznej, na żywo.

                            Krótki przewodnik po popularnych onomatopejach (bynajmniej nie roszczący sobie
                            pretensji do bycia wyczerpującym kompendium):
                            * brrrr.... <"ale zimno!"> albo <"ale to wstretne!">
                            * hihi, hahaha... <śmiech>
                            * plum, plum ... <odgłos spadających kropel>
                            * wrrr.... <oznaka rozzłoszczenia>
                            * hmmm... <wyraz zamyslenia>
                            * o??? .... <oznaka zdziwienia>
                            * psyt!.... <"bądź cicho!>
                            itd.

                            "Hę" zaś jest wyrazem pozajęzykowej zachęty do: odpowiedzenia na zadane
                            pytanie; ustosunkowania się do jakiejś kwestii, rozwinięcia jakiejś mysli etc.
                            Mam nadzieję, że moje wyjasnienia są wystarczająco wyczerpujące i umozliwią Ci
                            teraz ustosunkowanie się do postawionego pytania (nie wyciełam go z cytatu,
                            więc dla przypomnienia go sobie możesz zerknąć kilkanaście wersów wyżej)



                            > >No i symptomatyczne, że nie odniosłas sie do pierwszej części mojego postu,
                            > w
                            > >której przytoczyłam cytaty z rekomendowanych przez Ciebie linków na temat
                            > >stosunku przerywanego. Bardzo wybiorcza strategia. Nie wiem, dlaczego jeste
                            > ś
                            > >tak impregnowana na wiedze i rzeczowe argumenty. Mąż (dla Twojego dobra,
                            > >oczywiście) zabrania Ci mysleć?
                            >
                            > ***Przed podaniem tobie linkow, przeczytalam, Ty mi podalas,
                            > przeczytalam, mysle , ze wszyscy zainteresowani przeczytali.
                            > Juz napisalam , ze JA stosuje , i ze lubie , a takze kiedy stosuje.
                            > Nie mam pojecia co chcesz , abym Ci jeszcze napisala ?

                            O to samo można zapytac Ciebie - co Ty jeszcze chcesz usłyszeć od uzytkowniczek
                            pigułek antykoncepcyjnych, że ciągle drązysz ten temat? Bo wszystkie te
                            powyższe argumenty (którymi Ty się zasłaniasz, unikając merytorycznej dyskusji
                            na temat przez Ciebie stosowanych metod) zostały także wspomniane w kontekście
                            pigułek. Mamy prawo lubic pigułki, prawda? MY - nie tylko nasi partnerzy.

                            • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 20.05.03, 04:38
                              x.e.n.a napisała:


                              >Dziekuję za sprecyzowanie. Ciesze się, że w ten sposób przyznałaś - pokrętnie,
                              >ale zawsze - że pigułki są najbardziej niezawodną metodą antykoncepcyjną.

                              ***wybacz, pierwsze slysze to co piszesz. Dawno dziewczynom wyjasnilam,
                              ze gdybym miala nieodpowiedzialnego partnera , pierwsza bylabym
                              w kolejce...
                              Pigulki z punktow 4 i 5 sa swietne bo daja prawie 100%
                              pewnosci, tylko wada ich jest wielka niewiadoma...
                              "...4. doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
                              5. doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54 ..."


                              >Odsiej tylko tego alkoholika, a bedziesz wiedziała, dlaczego kobiety
                              >GENERALNIE
                              >(a nie tylko w dramatycznych zyciowych sytuacjach) chętnie decydują się na
                              >nie -
                              >dzięki nim zarówno one, jak i ich partnerzy, moga być spokojni, że nie dojdzie
                              >do spłodzenia nieplanowanego potomka.

                              ***Wyobraz sobie, ze alkoholik dawno zostal "odsiany" ,
                              tylko Ty nic nie czytalas, a dziewczyny od poczatku
                              opowiedzialy mi o swoich stalych i tymczasowych zwiazkach...

                              > > W jaki sposób miałoby to zagrozić Twojej anonimowości i
                              > > bezpieczeństwu? Hę?
                              >
                              > *** "He" , wybacz, ale nie znam takiego slowa...

                              >Doprawdy?

                              >"Hę" zaś jest wyrazem pozajęzykowej zachęty do: odpowiedzenia na zadane
                              pytanie; ustosunkowania się do jakiejś kwestii, rozwinięcia jakiejś mysli etc.

                              ***wybacz, ale w MOIM srodowisku ten wyraz jest nieznany...
                              Doskonale wiesz dlaczego tak powiedzialas i doskonale wiesz
                              dlaczego ja tak zareagowalam...
                              Jednak moze Twoje wywody komus sie przydadza...

                              > Mamy prawo lubic pigułki, prawda? MY - nie tylko nasi partnerzy.

                              ***I tak sie mnie boisz , ze Ci odbiore to prawo...?
                              ...x.e.n.a, alez nie badz smieszna...!
                              • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 20.05.03, 11:33
                                zalotnica napisała:

                                > >Dziekuję za sprecyzowanie. Ciesze się, że w ten sposób przyznałaś - pokrętnie
                                > ale zawsze - że pigułki są najbardziej niezawodną metodą antykoncepcyjną.
                                >
                                > ***wybacz, pierwsze slysze to co piszesz. Dawno dziewczynom wyjasnilam,
                                > ze gdybym miala nieodpowiedzialnego partnera , pierwsza bylabym
                                > w kolejce...


                                No dobrze - ale dlaczego byłabys pierwsza w kolejce w takiej sytuacji? Chyba
                                własnie dlatego, że sama uwazasz, że pigułki są najbardziej niezawodne ze
                                wszystkich metod antykoncepcyjnych i dają kobiecie największe poczucie
                                bezpieczeństwa, prawda? A to, że Ty (i chyba tylko Ty) taką niezawodność
                                uznajesz za uzasadnioną wyłącznie w patologicznych przypadkach - to zupełnie
                                inna para kaloszy. Zaakcpetuj fakt, że wiele kobiet decyduje się na pigułki nie
                                po to, by "bronić się" przed konsekwencjami bycia z nieodpowiedzialnym
                                partnerem, tylko dlatego, że SAME, z NIEPRZYMUSZONEJ woli tak chcą - bo cenią
                                sobie komfort współżycia; swobodę decydowania o tym, kiedy i jak długo mogą
                                współżyć, uniezależnienie się od faz cyklu itd. Innymi słowy, ujmując rzecz
                                bardziej dosadnie i być może w sposób bardziej przemawiający do twojej
                                wyobraźni - chcą mieć moźliwość folgowania swoim chuciom (a nie chuciom swoich
                                partnerów)

                                >
                                > ***Wyobraz sobie, ze alkoholik dawno zostal "odsiany" ,
                                > tylko Ty nic nie czytalas, a dziewczyny od poczatku
                                > opowiedzialy mi o swoich stalych i tymczasowych zwiazkach...


                                Ależ czytałam, i podejrzewam, że z większym zrozumieniem niż Ty. Alkoholika
                                potraktuj symbolicznie. Chodzi o to, żebyś wyszła myślowo poza sytuacje, gdy
                                jedynym uzasadnieniem dla brania pigułek jest nieodpowiedzialny, nie liczący
                                się z kobietą partner. Wyjaśniałam to już w poprzednim akapicie.


                                > >"Hę" zaś jest wyrazem pozajęzykowej zachęty do: odpowiedzenia na zadane
                                > pytanie; ustosunkowania się do jakiejś kwestii, rozwinięcia jakiejś mysli etc.
                                >
                                > ***wybacz, ale w MOIM srodowisku ten wyraz jest nieznany...


                                Ale Ci wyjaśniłam, co on znaczy, więc chyba juz nie było żadnych przeszkód, bys
                                odpowedziała na pytanie: "W jaki sposób podanie namierów na ginekologa miałoby
                                zagrozić Twojej anonimowości?". Jeśli nie przychodzą Ci żadne sensowne
                                argumenty, to napisz to wprost - ale litości, nie stosuj takich erystycznych
                                chwytów dla ubogich (metoda odwracania kota ogonem w najgorszym wydaniu).


                                > Doskonale wiesz dlaczego tak powiedzialas i doskonale wiesz
                                > dlaczego ja tak zareagowalam...


                                A niby co takiego miałam na mysli, pisząc "hę"? Chyba Ci to wyjaśniłam. Nie
                                było w tym żadnego drugiego (ani trzeciego, ani setnego) dna, więc nie uprawiaj
                                tu demagogii i nie baw się w skrzyżowanie Freuda z Sherlockiem Holmesem.
                                A dlaczego Ty tak zareagowałaś - to owszem, domyślam się (patrz wyżej -
                                odwracanie kota ogonem). Jesli się mylę, to poproszę o wskazówki wink


                                > Jednak moze Twoje wywody komus sie przydadza...


                                Miały się przydać przede wszystkim Tobie - podejrzewam, że nie znajdziesz to
                                drugiej osoby, która nie wie (albo nie umiałaby sie domyslić), co znaczy "Hę?".
                                Na naukę, droga Zalotnico, nigdy nie jest za późno...

                                > ***I tak sie mnie boisz , ze Ci odbiore to prawo...?
                                > ...x.e.n.a, alez nie badz smieszna...!

                                No, jakbyś została posłanką, to - nie przeczę - miałabym takie obawy. Myśle
                                jednak, że jest jakiś poziom głupoty i bezmyslności, z którym nawet do
                                polskiego sejmu nie wpuszczają. Zatem na razie mogę spać spokojnie.
                • milarka zgadzam się z xeną 05.05.03, 12:54
                  x.e.n.a napisała:


                  > Tak więc moim zdaniem - najprawdopodbniej zmyślasz i (1) w ogóle nie
                  > rozmawiałaś z ginekologiem na ten temat, albo (2) nie byłaś u ginekologa,
                  tylko
                  >
                  > tak bajdurzysz, by stworzyc pozory, że powołujesz się na opinie autorytetu,
                  > albo (3) zamiast do przychodni trafiłaś do jakiegos kólka gospodyń wiejskich
                  > (nie ubliżając kółkom ani gospodyniom).

                  Też uważam, że Zalotnica zmyśla, o czym nie tylko świadczy dziwaczna reakcja
                  (wymyślonego) lekarza, ale również sam fakt, że taka zadeklarowana
                  przeciwniczka pigułek poprosiła o ich przepisanie.

                  > A tak na marginesie - możesz podać namiary na tego lekarza? Nazwisko i gdzie
                  > przyjmuje? To sama chętnie się wybiorę i zweryfikuje prawdziwość Twoich słów.
                  >

                  Namiarów nie dostaniemy, bo lekarz nie istnieje.
          • zalotnica Re: sex bez tabletek...melmire 29.04.03, 05:03
            melmire napisała:

            >A lekarz ktory "cos kreci" zamiast normalnie mowic o co mu chodzi jest dla
            >mnie w najwyzszym stopniu podejrzany...

            ***Czytajac Wasze posty na Zdrowiu Kobiety, zaczelam myslec o pigulce jak
            o "landrynce"...a tu ku mojemu zdziwieniu lekarz powiedzial nie.

            pozdrawiam...
            • melmire Re: sex bez tabletek...melmire 29.04.03, 09:02
              A nie pomyslalas o tym zeby poszukac jej w cukierni albo u ruskich na bazarze
              w takim razie?
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...melmire 05.05.03, 02:18
                melmire napisała:

                >A nie pomyslalas o tym zeby poszukac jej w cukierni albo u ruskich na
                >bazarze w takim razie?

                ***a czy nie uwazasz, ze jesli ktos bierze te pastyleczki moglby
                przynajmniej miec jakas podstawowa wiedze ? Te pytania na forum
                zaczynaja byc juz smieszne...
                • melmire Re: sex bez tabletek...melmire 05.05.03, 11:08
                  Owszem, Twoje pytania sa smieszne. A fachowa nazwa specyfiku ktory stosuje to
                  pigulki, a nie pastyleczki, cukiereczki czy landrynki.
                • moboj Re: sex bez tabletek...melmire 05.05.03, 14:57
                  zalotnica napisała:

                  > ***a czy nie uwazasz, ze jesli ktos bierze te pastyleczki moglby
                  > przynajmniej miec jakas podstawowa wiedze ? Te pytania na forum
                  > zaczynaja byc juz smieszne...

                  na szczęście nie Ty, Zalotnico, jestes adminem tego forum. a jeśli Cię smieszą
                  to po prostu daruj sobie czytanie postów, a przenies się na stronę z kawałami o
                  Wąchocku na przykład.
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 12.05.03, 01:03
                    moboj napisała:

                    > zalotnica napisała:
                    >
                    > > ***a czy nie uwazasz, ze jesli ktos bierze te pastyleczki moglby
                    > > przynajmniej miec jakas podstawowa wiedze ? Te pytania na forum
                    > > zaczynaja byc juz smieszne...
                    >
                    > na szczęście nie Ty, Zalotnico, jestes adminem tego forum. a jeśli Cię
                    >smieszą to po prostu daruj sobie czytanie postów, a przenies się na
                    >stronę z kawałami o Wąchocku na przykład.

                    ***Jak zwykle nie chcialas mnie zrozumiec. Dziewczyna ktora idzie do
                    lozka i decyduje sie na branie pigulek , wydaje mi sie, ze powinna
                    miec wiedze: CO, JAK i DLACZEGO , ale niektore ich pytania swiadcza
                    zupelnie o jej braku. np. dziewczyna pisze, ze wziela zastrzyk anty
                    na 3 miesiace...bo kolezanka mowila , ze jest dobry...tutaj to juz
                    rozpacz ogarnia. Nie bede wspominala o ciaglym zapominaniu (a mialo
                    byc takie latwe) , ze sa tansze od "gumek", a juz o widocznych
                    skutkach wspominac nie bede, (tutaj to juz tylko plakac nalezy)
                    a one sie jeszcze zastanawiaja czy brac, jak wyraznie jest napisane,
                    zeby przestac. (tego tez nie rozumiem)
                    Czytam teraz czesto to forum i rzeczywiscie, dziewczyny maja roznego
                    rodzaju problemy, nawet bez brania pigulek, az mi sie nie chce wierzyc.
                    I dlatego dziwie sie, ze jeszcze same pakuja sie w wielka niewiadoma.
                    Dobrze, ze jest to forum, to chociaz mozna zebrac jakie takie wiadomosci
                    co tak naprawde sie z nimi dzieje.

                    Pozdrawiam


                    • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 12.05.03, 10:48
                      zalotnica napisała:


                      > ***Jak zwykle nie chcialas mnie zrozumiec. Dziewczyna ktora idzie do
                      > lozka i decyduje sie na branie pigulek , wydaje mi sie, ze powinna
                      > miec wiedze: CO, JAK i DLACZEGO , ale niektore ich pytania swiadcza
                      > zupelnie o jej braku. np. dziewczyna pisze, ze wziela zastrzyk anty
                      > na 3 miesiace...bo kolezanka mowila , ze jest dobry...tutaj to juz
                      > rozpacz ogarnia.

                      dużo chyba w tym winy lekarzy, bo nie wyjaśniają zasad działania pigułek.
                      czasem dziewczyny nie zadają pytań, czasem nie chce im sie nawet pewnie
                      przeczytać ulotki. nie każda miała takie szczęście z ginekologiem jak ja:
                      regularnie dostaję od pani doktor publikacje na temat pigułek, rozmawiam z nią
                      o tym.
                      a poza tym: to forum jest od tego, żeby pytać, prawda? jak ktoś nie ma problemu
                      to po prostu nie zadaje pytań i tyle. dlatego może ci się wydawać, że kobiety
                      łykające mało o tym wiedzą. przeciez jeśli ktoś ma wiedzę to nie pyta, prawda?


                      >Nie bede wspominala o ciaglym zapominaniu (a mialo
                      > byc takie latwe) ,

                      bo to jest łatwe. o myciu zebów tez się nie zapomina, prawda?

                      >ze sa tansze od "gumek",

                      bo jeśli współżyje się często to pigułki są tańsze.


                      >a juz o widocznych
                      > skutkach wspominac nie bede, (tutaj to juz tylko plakac nalezy)
                      > a one sie jeszcze zastanawiaja czy brac, jak wyraznie jest napisane,
                      > zeby przestac. (tego tez nie rozumiem)

                      ja tego też nie rozumiem, ale zdaje się w tym wątku się z tym nie spotkałam.

                      > Czytam teraz czesto to forum i rzeczywiscie, dziewczyny maja roznego
                      > rodzaju problemy, nawet bez brania pigulek, az mi sie nie chce wierzyc.

                      więc nie demonizuj tak tych pigułek, bo są dziewczyny, które naprawdę świetnie
                      się czują podczas ich brania (tak jak ja). kiedyś zastanawiałaś się (a propos
                      którejś z dziewczyn), czy od razu trafiła na właściwe tabletki - tego tez bym
                      nie demonizowała, bo czasem trudno jest dobrać nawet zwykłe antybiotyki, albo
                      np. kurację w tak ciężkiej chorobach jak SM czy parkinson. i w czasie tych
                      chorób bierze się leki, które maja o wiele więcej skutków ubocznych niż przy
                      pigułkach.
                      ja np. najpierw brałam cilest, ale te tabletki mi nie odpowiadały, bo osłabiały
                      cebulki włosów i zaczęły wypadac mi włosy i to był cały jeden skutek uboczny,
                      jaki kiedykolwiek odczułam. od kilku lat biorę ciągle te same tabletki, po
                      których czuję sie świetnie.

                      > I dlatego dziwie sie, ze jeszcze same pakuja sie w wielka niewiadoma.
                      > Dobrze, ze jest to forum, to chociaz mozna zebrac jakie takie wiadomosci
                      > co tak naprawde sie z nimi dzieje.

                      dobrze, że forum istnieje i chyba dobrze, że dziewczyny zadają pytania. gorzej
                      gdyby nie pytały, no nie?

                      • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 14.05.03, 02:23
                        moboj napisała:

                        >ja np. najpierw brałam cilest, ale te tabletki mi nie odpowiadały, bo
                        osłabiały
                        >cebulki włosów i zaczęły wypadac mi włosy i to był cały jeden skutek uboczny,
                        >jaki kiedykolwiek odczułam. od kilku lat biorę ciągle te same tabletki, po
                        >których czuję sie świetnie.

                        >>>zalotnica napisala:
                        > >>I dlatego dziwie sie, ze jeszcze same pakuja sie w wielka niewiadoma.
                        > >>Dobrze, ze jest to forum, to chociaz mozna zebrac jakie takie wiadomosci
                        > >>co tak naprawde sie z nimi dzieje.

                        >dobrze, że forum istnieje i chyba dobrze, że dziewczyny zadają pytania. gorzej
                        >gdyby nie pytały, no nie?

                        ***cale szczescie, ze jest i zaczynam juz czytac, ze jednak dziewczyny
                        (niektore) zaczynaja juz rezygnowac z pigulek...albo chlopaki im
                        wyrzucaja, bo maja dosyc ich "humorkow"
                        Coraz wiecej, wszystkie sie uczymy o tych WIDOCZNYCH skutkach.
                        Dzisiaj np. bylo bardzo duzo takich postow. Niech pisza jak najwiecej,
                        bedzie to dobra lektura dla tych ktore maja zamiar zaczac , lub sa w
                        trakcie. Wiele z nich nie zdaje sobie z tego sprawy, sa mlode,
                        chca sie kochac,
                        lekarz przepisuje, tzn. sa dla ludzi i tak sie wciagaja. Zgadzam sie z
                        tym, ze sex z pigulkami jest bezpieczny i w tym wieku jest to dla nich
                        najwazniejsze, ale widze, ze wiele z nich sie "poswieca", a to juz
                        jest ze szkoda dla ich zdrowia.

                        pozdrawiam
                        • melmire Re: sex bez tabletek...moboj 14.05.03, 02:41
                          Ja juz "jestem w trakcie" i zyje, i nie zamierzam rezygnowac smile
                          Ale troska twoja o moje zdrowie bardzo ci sie chwali smile
                        • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...moboj 14.05.03, 09:27
                          zalotnica napisała:

                          >
                          > ***cale szczescie, ze jest i zaczynam juz czytac, ze jednak dziewczyny
                          > (niektore) zaczynaja juz rezygnowac z pigulek...albo chlopaki im
                          > wyrzucaja, bo maja dosyc ich "humorkow"
                          >

                          Mam nadzieję, że nie uważasz wyrzucenia komus pigułek za przejaw
                          odpowiedzialności? Może jeszcze zaraz po stosunku, co?
                          Wściekłabym bym się jakby mi ktoś wyrzucił COKOLWIEK co należy do mnie.
                          A za pigułki pewnie bym wywaliła z domu na zbity pysk.
                          • zalotnica Re: sex bez tabletek...jagna 15.05.03, 02:44
                            jagna_jagna napisała:


                            >Wściekłabym bym się jakby mi ktoś wyrzucił COKOLWIEK co należy do mnie.
                            >A za pigułki pewnie bym wywaliła z domu na zbity pysk.

                            ***tak sie caly czas zastanawiam , jacy sa wasi partnerzy...?

                            pzdr.
                            • melmire Re: sex bez tabletek...jagna 15.05.03, 08:16
                              Zdaje sie ze kazda z nas wielokrotnie ci na to pytanie odpowiadala, poszukaj
                              sobie w watku.........chociaz nie, to mozna strescic w 3 slowach : kochajacy,
                              odpowiedzialni, normalni.
                            • moboj Re: sex bez tabletek...jagna 15.05.03, 08:58
                              zalotnica napisała:

                              > ***tak sie caly czas zastanawiam , jacy sa wasi partnerzy...?
                              >
                              czy mogłabyś łaskawie przestać czepaić się juz naszych partnerów? mamusia nie
                              nauczyła, że nie wolno osądzać ludzi, o których się nic nie wie, i których sie
                              nie zna? to może niech Cię mąż tego nauczy, skoro jego tak słuchasz.
                              pocieszę cię: twojego chłopa pewnie papiez też na ołtarze nie wyniesiesmile
                              • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 19.05.03, 01:39
                                moboj napisała:
                                >
                                >>>pocieszę cię: twojego chłopa pewnie papiez też na ołtarze nie wyniesiesmile

                                ***Jak zwykle poczucie humoru Cie nie opuszcza...masz racje,
                                do swietych to juz go zaliczyc nie mozna ...i to cale szczescie...o;

                                pzdr.
                            • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...jagna 15.05.03, 11:10
                              zalotnica napisała:

                              > jagna_jagna napisała:
                              >
                              >
                              > >Wściekłabym bym się jakby mi ktoś wyrzucił COKOLWIEK co należy do mnie.
                              > >A za pigułki pewnie bym wywaliła z domu na zbity pysk.
                              >
                              > ***tak sie caly czas zastanawiam , jacy sa wasi partnerzy...?
                              >
                              > pzdr.


                              Kolejne pytanie co ma piernik do wiatraka. Ponownie proszę o spójne i najlepiej
                              logiczne wyjaśnienie.
                        • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 14.05.03, 10:49
                          zalotnica napisała:

                          > > ***cale szczescie, ze jest i zaczynam juz czytac, ze jednak dziewczyny
                          > (niektore) zaczynaja juz rezygnowac z pigulek...albo chlopaki im
                          > wyrzucaja, bo maja dosyc ich "humorkow"

                          tak, z cała pewnością wyrzucenie tabletek do smieci to dowód wielkiej
                          odpowiedzialności faceta... hahahaha, dobre sobiesmilesmilesmile

                          > Coraz wiecej, wszystkie sie uczymy o tych WIDOCZNYCH skutkach.
                          > Dzisiaj np. bylo bardzo duzo takich postow. Niech pisza jak najwiecej,
                          > bedzie to dobra lektura dla tych ktore maja zamiar zaczac , lub sa w
                          > trakcie.

                          nadal nie potrafisz zrozumieć, że są dziewczyny, które nie mają żadnych
                          dolegliwości związanych z pigułkami?

                          Wiele z nich nie zdaje sobie z tego sprawy, sa mlode,
                          > chca sie kochac,
                          > lekarz przepisuje, tzn. sa dla ludzi i tak sie wciagaja.

                          taaa, jak w narkotyki co najmniej.
                • tetsuo_nakamura dziewczyny! sterylizacja 19.05.03, 11:18
                  jesli zalotnica ma 100% pewnosci przed okresem, ze nadejdzie to albo ona albo
                  jej maz nie sa juz plodni. nie wiem jak to po operacji sterylizacji wyglada,
                  czy w wypadku faceta ma wytrysk czy tez nie, z drugiej strony jak facet sie
                  wysterylizuje to przeciez jego sperma bezpieczna. pewnikiem zalotnica poddala
                  sie operacji, ale nie uswiadamia o tym swego partnera, bo msci sie na nim za
                  ciaze i porod blizniakow i on biedaczek juz bliski impotencji z powodu tego
                  przerywania.
                  tak na powaznie wydaje sie mi, ze to prowokatorka-zalotnica, bo tak bezdennie
                  glupim nie mozna byc.jesli zalotnica jednak tak mysli naprawde, to zwracam
                  honor - nie jest prowokatorka hahahaha.
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek...tetsuo_nakamura 20.05.03, 03:56
                    tetsuo_nakamura napisała:

                    >tak na powaznie wydaje sie mi, ze to prowokatorka-zalotnica, bo tak bezdennie
                    >glupim nie mozna byc.jesli zalotnica jednak tak mysli naprawde, to zwracam
                    >honor - nie jest prowokatorka hahahaha.


                    Metoda antykoncepcji często�ć stosowania % w Polsce:
                    - tabletki doustne 8
                    -wkładka wewnštrzmaciczna 3
                    -prezerwatywa 24
                    -�rodki chemiczne 4
                    -kalendarzyk małżeński 15
                    -stosunek przerywany 16 - 70
                    -metoda termiczna 2
                    -metoda Billingsów 1

                    ...a moze tak napiszesz co stosujesz i jak dlugo , jak czesto zmieniasz
                    partnerow, ile masz lat, napisz tez o kolezankach, bo jak sama
                    stwierdzilas ...zostalam tylko ja jedna...
                    pzdr.
                    • tetsuo_nakamura Re: sex bez tabletek...tetsuo_nakamura 20.05.03, 10:16
                      1. mam 25 lat,
                      2. biore tabletki antykoncepcyjne od liceum z powodow zdrowotnych,
                      3. stracilam dziewictwo 3 lata temu ze swoim narzeczonym, i nadal jest to moj
                      jedyny partner (z nikim innym sie nie kochalam w swoim zyciu),
                      4. moj narzeczony bedzie bardzo niedlugo moim mezem,
                      5. moj partner interesuje sie nasza antykoncepcja, zastanawial sie czy nie
                      szkodza mi hormony,
                      6. niedawno robilam przerwe w braniu hormonow (przerwa potrzebna mi byla na
                      rozmaite badania lekarskie, proby watrobowe mam rewelacyjne) i nawet ja sama
                      nieopatrznie przedluzylam z powodu pracy (nie mialam czasu wybrac sie do
                      ginekologa, konczylam wazny projekt w firmie). za swoja opieszalosc zaplacilam
                      pobytem w szpitalu na oddziale ginekologicznym i operacja (hormony chronia mnie
                      przed pewnymi schorzeniami narzadow rodnych).

                      mysle, ze masz jakis problem emocjonalny z sama soba ( samym ).
                      milej konfabulacji ci zycze (bo tym sa twoje wynurzenia).



                      • zalotnica Re: sex bez tabletek...tetsuo_nakamura 26.05.03, 05:27
                        tetsuo_nakamura napisała:

                        ɭ. mam 25 lat,
                        ɮ. biore tabletki antykoncepcyjne od liceum z powodow zdrowotnych,
                        ɱ. moj partner interesuje sie nasza antykoncepcja, zastanawial sie czy nie
                        szkodza mi hormony,

                        *Dziekuje za wypowiedz. Po prostu bierzesz pigulki ze wzgledow
                        zdrowotnych i w Twoim przypadku zupelnie jest to normalne

                        Powodzenia

            • moboj Re: sex bez tabletek...melmire 29.04.03, 09:38
              zalotnica napisała:

              >
              > ***Czytajac Wasze posty na Zdrowiu Kobiety, zaczelam myslec o pigulce jak
              > o "landrynce"...a tu ku mojemu zdziwieniu lekarz powiedzial nie.
              >
              no to jesteś chyba jedyną tak myślącą...pomysl jeszcze trochę, to nie boli.
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 05.05.03, 02:22
                moboj napisała:

                > zalotnica napisała:
                >
                > >
                > > ***Czytajac Wasze posty na Zdrowiu Kobiety, zaczelam myslec o pigulce jak
                > > o "landrynce"...a tu ku mojemu zdziwieniu lekarz powiedzial nie.
                > >
                > no to jesteś chyba jedyną tak myślącą...pomysl jeszcze trochę, to nie boli.


                ***chcialabym byc, mnie na szczescie nic nie grozi z takiego myslenia,
                ale osoby ktore biora te pigulki nie maja podstawowej wiedzy o tych
                hormonkach o czym swiadcza liczne, wrecz dziecinne pytania na tym forum...

                • melmire Re: sex bez tabletek...moboj 05.05.03, 11:09
                  No dobrze, powiedz konkretnie ktore nasze pytania tak cie smiesza smile
    • x.e.n.a do hildy_k 28.04.03, 20:55
      Przepraszam, że naruszam nieco strukturę hierarchiczną wątku, ale nie chce mi
      się teraz przedzierać przez 270 postów, by znaleźć ospwednie miejsce.

      Pozwolę sobie na drobny komentarz do twoich wypowiedzi (no, nie taki drobny).

      ---[na temat niewygody pigułek]-
      • flora1 Re: ZALOTNICA TO BETON! 29.04.03, 12:23
        dziewczyny, dajcie już spokój! czy nie widzicie, że panienka - zalotnica to
        beton, do którego nic nie trafia. Wasze racjonalne argumenty zazwyczaj omija
        albo bagatelizuje, dlatego dyskusja z nią NIE MA SENSU!
        Ostatnie jej posty to tylko żałosne próby prowokacji i podtrzymania wątku,
        kobiety! nie dajcie się zwariować i przestańcie polemizować z betonową ścianą!
        • zalotnica Re sex bez tabletek...flora1 05.05.03, 02:24
          flora1 napisała:

          > dziewczyny, dajcie już spokój! czy nie widzicie, że panienka - zalotnica to
          > beton, do którego nic nie trafia. Wasze racjonalne argumenty zazwyczaj omija
          > albo bagatelizuje, dlatego dyskusja z nią NIE MA SENSU!
          > Ostatnie jej posty to tylko żałosne próby prowokacji i podtrzymania wątku,
          > kobiety! nie dajcie się zwariować i przestańcie polemizować z betonową
          ścianą!

          ***A czy ja Ci zabronilam brac pigulki ? nie badz smieszna...

          • flora1 Re: Re sex bez tabletek...flora1 06.05.03, 13:49
            zalotnica napisała:

            > flora1 napisała:
            >
            > > dziewczyny, dajcie już spokój! czy nie widzicie, że panienka - zalotnica t
            > o
            > > beton, do którego nic nie trafia. Wasze racjonalne argumenty zazwyczaj omi
            > ja
            > > albo bagatelizuje, dlatego dyskusja z nią NIE MA SENSU!
            > > Ostatnie jej posty to tylko żałosne próby prowokacji i podtrzymania wątku,
            >
            > > kobiety! nie dajcie się zwariować i przestańcie polemizować z betonową
            > ścianą!
            >
            > ***A czy ja Ci zabronilam brac pigulki ? nie badz smieszna...
            >

            Wiesz co, czasami jak coś odpowiesz to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać....

            • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...flora1 11.05.03, 22:53
              flora1 napisała:

              >Wiesz co, czasami jak coś odpowiesz to nie wiadomo czy śmiać się, czy
              płakać....

              ***alez oczywiscie, ze sie smiej... :o) zycie jest takie krotkie...

              pozdrawiam
    • kora3 Re: sex bez tabletek... 30.04.03, 11:29
      Przeczytałąm większość chyba postów ...ale serio nie wiem o co Ci chodzi ...smile))
      Nie chcesz brać pigułek to nie bierz ...przecież to nie jest przymusowe ....
      Jeśli jesteś pewna, ze nie zajdziesz w niepożądaną ciąze stosując
      prezerwatywę ...no to jestes pewna .... Ja nie jestem .... moi znajomi mają 2
      dzieci udanych zresztą bardzo smile) właśnie dzięki pękniętej gumce ....
      To jest wybór każdej z nas .... I nie powiedziałabym, ze panowie chcą
      tylko "korzystać" ...Wielu panów stosuje chętnie prezerwatywy .....ale ja nie
      mam poczucia bezpieczeństwa kochając się jedynie z takim zabezpieczeniem ....
      Zresztą ...między Bogiem a prawdą ....nikt Ci się nie musi tłumaczyć ze swoich
      decyzji ...ani Ty nikomu. Nie bierzesz pigułek ?? OK ... Inne kobiety biorą ??
      Też OK ....Dziwne jakieś masz podejście ...ale może się mylę smile)
      Pozdro
      Korcia
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 05.05.03, 02:27
        kora3 napisała:


        Autor: kora3
        Data: 30-04-2003 11:29

        >....nikt Ci się nie musi tłumaczyć ze swoich
        >decyzji ...ani Ty nikomu. Nie bierzesz pigułek ?? OK ... Inne kobiety biorą ??
        >Też OK ....Dziwne jakieś masz podejście ...ale może się mylę smile)
        Pozdro
        Korcia

        ***No widzisz, watek jak tysiace innych. Jak dla mnie to tez jest Ok
        jak ktos z wlasnej nieprzymusowej woli sie truje, wczesniej myslalam,
        ze to tylko "sprawka " mezczyzn.

        pzdr.
        • kora3 Re: sex bez tabletek...kora3 05.05.03, 15:16
          zalotnica napisała:

          >
          > ***No widzisz, watek jak tysiace innych. Jak dla mnie to tez jest Ok
          > jak ktos z wlasnej nieprzymusowej woli sie truje, wczesniej myslalam,
          > ze to tylko "sprawka " mezczyzn.
          >
          > pzdr.

          Zalotna Zalotnico smile)

          Co Ty z tymi meżczyznami ????wink Że niby takie potwory smile)) Mój jest OK
          A tak na marginesie .....To,z e ktoś się truje to faktycznie jego sprawa ...tak
          samo, jak to, ze ktoś ma np. pięcioro dzieci to wolny wybór smile))
          Denerwuje Cię jak dziewczyny tu piszą o problemach związanych z zażywaniem
          pigułek ???? A mnie na przykład wQrzają panienli, co płaczą ,że im się "wpadło"
          albo nieodpowiedzialni ludzie, którzy płodzą dzieci nie mogąc zapewnić im
          warunków do życia ...ale to przecież lepiej ...bo się nie otrują smile)
          Pozdro
          Korcia
          • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 11.05.03, 22:59
            kora3 napisała:

            > Zalotna Zalotnico smile)

            >Co Ty z tymi meżczyznami ????wink Że niby takie potwory smile)) Mój jest OK

            ***wierze Ci...

            >A tak na marginesie .....To,z e ktoś się truje to faktycznie jego
            sprawa ...tak
            >samo, jak to, ze ktoś ma np. pięcioro dzieci to wolny wybór smile))
            Denerwuje Cię jak dziewczyny tu piszą o problemach związanych z zażywaniem
            pigułek ????

            ***Ja nie napisalam , ze to mnie denerwuje, tylko , ze sie dziwie,
            ze tak duzo maja problemow i jednak sie decyduja na branie pigulek,
            to ja sie pytam , KIM sa ich partnerzy....?


            >A mnie na przykład wQrzają panienli, co płaczą ,że im się "wpadło"


            ***zawsze sie dziwie, jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym.

            >albo nieodpowiedzialni ludzie, którzy płodzą dzieci nie mogąc zapewnić im
            >warunków do życia ...ale to przecież lepiej ...bo się nie otrują smile)


            ***zawsze mi sie wydawalo, ze pigulki, sa wlasnie dla takich ludzi...
            a czlowiek myslacy, zawsze potrafi "zapobiec nieszczesciu"...

            pozdrawiam
            • melmire Re: sex bez tabletek...kora3 11.05.03, 23:03
              zalotnica napisała:

              > >A tak na marginesie .....To,z e ktoś się truje to faktycznie jego
              > sprawa ...tak
              > >samo, jak to, ze ktoś ma np. pięcioro dzieci to wolny wybór smile))
              > Denerwuje Cię jak dziewczyny tu piszą o problemach związanych z zażywaniem
              > pigułek ????
              >
              > ***Ja nie napisalam , ze to mnie denerwuje, tylko , ze sie dziwie,
              > ze tak duzo maja problemow i jednak sie decyduja na branie pigulek,
              > to ja sie pytam , KIM sa ich partnerzy....?
              >
              Ja nie mam zadnych przykrych objawow spowodowanch pigulkami, i podejrzewam ze
              nie ja jedna. Gdybym puchla, mdlala, czy znienacka pokryla sie cellulitem to
              sama przestalabym brac , i zaden mezczyzna do podjecia decyzji nie bylby mi
              potrzebny. KIM jest moj partner? Normalnym facetem, a bo co?
              >
              > >A mnie na przykład wQrzają panienli, co płaczą ,że im się "wpadło"
              >
              >
              > ***zawsze sie dziwie, jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym.
              >
              > >albo nieodpowiedzialni ludzie, którzy płodzą dzieci nie mogąc zapewnić im
              >
              > >warunków do życia ...ale to przecież lepiej ...bo się nie otrują smile)
              >
              >
              > ***zawsze mi sie wydawalo, ze pigulki, sa wlasnie dla takich ludzi...
              > a czlowiek myslacy, zawsze potrafi "zapobiec nieszczesciu"...
              >
              > pozdrawiam
              • melmire Re: no i jeszcze 11.05.03, 23:23
                melmire napisała:

                > zalotnica napisała:
                .
                > >
                > > >albo nieodpowiedzialni ludzie, którzy płodzą dzieci nie mogąc zapewn
                > ić im
                > >
                > > >warunków do życia ...ale to przecież lepiej ...bo się nie otrują smile)
                > >
                > >
                > > ***zawsze mi sie wydawalo, ze pigulki, sa wlasnie dla takich ludzi...
                > > a czlowiek myslacy, zawsze potrafi "zapobiec nieszczesciu"...
                > >
                > > Pigulki sa dla ludzi ktorzy bez zastanowiania plodza dzieci????? Ciekawe
                od kiedy!
            • the_kami Re: sex bez tabletek...kora3 11.05.03, 23:36
              zalotnica napisała:

              > ***zawsze mi sie wydawalo, ze pigulki, sa wlasnie dla takich ludzi...
              > a czlowiek myslacy, zawsze potrafi "zapobiec nieszczesciu"...

              Widzisz, ludzie myślący stosują różne metody służące zapobieganiu ciąży jeśli w
              danym momencie jej nie chcą. Spirala, pigułka, prezerwatywa, globulki, kremy...
              Na tym polega myślenie - żeby wybrać metodę, która jest w jakimś stopniu
              _kontrolowalna_. W odróżnieniu od stosunku przerywanego, który - jak pozwolę
              sobie przypomnieć Ci - stosowany jako metoda antykoncepcyjna jest absurdem, bo
              facet nie jest w stanie zapanować nad wypływem plemników w płynie wydostającym
              się z penisa przed wytryskiem. Dokładnie tak samo, jak człowiek nie jest w
              stanie zapanować nad wydzielaniem kwasów żołądkowych czy śliny.

              K.
            • kora3 Re: sex bez tabletek...zalotnica :))) 12.05.03, 04:09
              zalotnica napisała:

              >
              > ***Ja nie napisalam , ze to mnie denerwuje, tylko , ze sie dziwie,
              > ze tak duzo maja problemow i jednak sie decyduja na branie pigulek,
              > to ja sie pytam , KIM sa ich partnerzy....?

              > Zalotnico miła smile)) Ja mam obawy, czy Ty uważnie czytasz smile)) A mam takowe,
              bo JA SAMA NAPISAŁAM do CIEBIE, ze JA nie czuję się komfortowo kochając się z
              zabezpieczeniem tylko prezerwatywą !!!!! smile)) Nie wpominałam, ze mój partner
              nie chce jej używać. Zrozum, że dziewczyny nie są uciemiężonymi przez
              potwornych facetów niewolnicami, które łykają pastylki , bo Pan nie chce się
              zabezpieczać smile)) Antykoncepcje w większości stosują, bo ONE CHCĄ SEXU BEZ
              STRESU !!!! Nie wiem kto Ci przedstawił taki obraz, chyba nie własne
              doświadczenia, bo jak sama piszesz Twój mężczyzna od Ciebie pastylek nie
              wymaga smile) No i OK ...Tak się składa, ze mój też nie smile) Wręcz przeciwnie smile)
              Ale o zabezpieczeniu przed ciążą decyduję JA. Nie ufam prezerwatywie i
              już !!!!smile)) To mój wybór i licze się z konsekwencjami ....Ty też chyba liczysz
              się z ewentualną ciążą skoro ufasz tak niepewnemu środkowi smile) Twoja
              rzecz ...ale pozwól innym być nieufnym smile) I ie uważaj nas za bezwolne
              narzędzia w rękach naszych facetów smile)))
              >
              > >A mnie na przykład wQrzają panienli, co płaczą ,że im się "wpadło"
              >
              >
              > ***zawsze sie dziwie, jak mozna byc tak nieodpowiedzialnym.
              Nooo wiesz na przykład, jak "nieodpowiedzialna" okaże się gumka smile) Upsssss....
              >
              > >albo nieodpowiedzialni ludzie, którzy płodzą dzieci nie mogąc zapewnić im
              >
              > >warunków do życia ...ale to przecież lepiej ...bo się nie otrują smile)
              >
              >
              > ***zawsze mi sie wydawalo, ze pigulki, sa wlasnie dla takich ludzi...
              Nic nie rozumiem .....powaga smile)))))))
              > a czlowiek myslacy, zawsze potrafi "zapobiec nieszczesciu"...

              Powiedz mi niby jak ?????? Zapobiec "nieszczęsciu" (jak sama to nazywasz) post
              factum, np po pęknięciu prezerwatywy ???? Zostaje Postinor, czyli olbrzymia
              dawka ....hormonów smile))))
              O metodach naturalnych mi nie pisz (jeśli oczywiście miałaś zamiar) bo to dla
              mnie bajeczki i całkowicie w dodatku dla mnie nieprzydatne (z różnych względów)

              Pozdro
              Korcia
              >
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 14.05.03, 02:41
                kora3 napisała:

                > > Zalotnico miła smile)) Ja mam obawy, czy Ty uważnie czytasz smile))

                ***o, dziekuje...i czytam uwaznie...

                > > ....Ty też chyba liczysz
                > się z ewentualną ciążą skoro ufasz tak niepewnemu środkowi

                ***To teraz do Ciebie ta sama uwaga, ze to Ty chyba nie czytasz uwaznie...
                wczesniej juz wyjasnialam, ze u mnie ciaza w ogole nie wchodzi
                w rachube ze wzgledu na mnoga ciaze. Przypomne, ze jedna parke
                blizniakow juz mamy...i tylko , ze wzgledu na nasza WYGODE, nie
                pozwalamy sobie na wiecej dzieci...

                > I ie uważaj nas za bezwolne
                > narzędzia w rękach naszych facetów smile)))

                ***nie uwazam tak, juz mi tu wszyscy to wyjasnili...ale sie dziwie, a
                to mi chyba wolno...? ( tak/nie ?)

                >
                > Powiedz mi niby jak ?????? Zapobiec "nieszczęsciu" (jak sama to nazywasz)
                post
                > factum, np po pęknięciu prezerwatywy ???? Zostaje Postinor, czyli olbrzymia
                > dawka ....hormonów smile))))

                ***to teraz sie zastanow, a moze i policz, ile dziennie ich "zjadasz"
                i ile to wyjdzie na miesiac...? wiecej...mniej...???

                > O metodach naturalnych mi nie pisz (jeśli oczywiście miałaś zamiar) bo to dla
                > mnie bajeczki

                ***nawet nie zamierzam, pozno sie juz robi...

                Pozdrawiam serdecznie...
                • kora3 Re: Zalotnica nieprzejednana :)))))))) 14.05.03, 10:36
                  zalotnica napisała:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > ***o, dziekuje...i czytam uwaznie...
                  +++++++++ nooo nie wiem smile
                  >
                  > > > > ***To teraz do Ciebie ta sama uwaga, ze to Ty chyba nie czytasz
                  uwaznie...
                  > wczesniej juz wyjasnialam, ze u mnie ciaza w ogole nie wchodzi
                  > w rachube ze wzgledu na mnoga ciaze. Przypomne, ze jedna parke
                  > blizniakow juz mamy...i tylko , ze wzgledu na nasza WYGODE, nie
                  > pozwalamy sobie na wiecej dzieci...
                  ++++++++++++ Mogę tylko uderzyć się w piersi i tłumaczyć, ze wątek barrrdzo
                  długi i mi to umkneło .....
                  Ale to jeszcze bardziej mnie osłabia!!!! Nie możesz sobie pozwolić na ciążę i
                  kochasz się praktycznie bez zabezpieczenia
                  >
                  >
                  > ***nie uwazam tak, juz mi tu wszyscy to wyjasnili...ale sie dziwie, a
                  > to mi chyba wolno...? ( tak/nie ?)

                  +++++++++++++++Tak smile)) Jako i nam Twojej postawie 'smile))))wiec pozwól nam też
                  się dziwić smile
                  >
                  > >
                  > ***to teraz sie zastanow, a moze i policz, ile dziennie ich "zjadasz"
                  > i ile to wyjdzie na miesiac...? wiecej...mniej...???

                  ++++++++Zalotnico smile)) Ależ Ty schamatycznie myślisz smile) I jak zręcznie omijasz
                  pytania co Ci nie pasują.
                  Wiesz ..skądinąd wiem, ze duża dawka hormonów w jednym momencie sieje większy
                  zamęt w oeganiźmie niż małe dawki przez dłuższy czas .....
                  Zresztą Postinor można przyjąc max. 4 X. w miesiącu a jak "tragedia" się zdarzy
                  5 raz ??? Nie rozumiem Cię "smile) Hormony to hormony, czy przez 21 dni, czy
                  końska dawka naraz ...Więc jak to jest ??? Używasz hormonow czy nie ???? smile)))

                  >
                  > > O metodach naturalnych mi nie pisz (jeśli oczywiście miałaś zamiar) bo to
                  > dla
                  > > mnie bajeczki
                  >
                  > ***nawet nie zamierzam, pozno sie juz robi...
                  ++++++++++ no i fajnie ..przynajmniej czas obie na tym zaoszczędziłyśmy smile)
                  >
                  Pozdro
                  Korcia
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 15.05.03, 02:49
                    kora3 napisała:


                    >++++++++++++ Mogę tylko uderzyć się w piersi i tłumaczyć, ze wątek barrrdzo
                    >długi i mi to umkneło .....
                    >>Ale to jeszcze bardziej mnie osłabia!!!! Nie możesz sobie pozwolić na ciążę i
                    >kochasz się praktycznie bez zabezpieczenia

                    ***to pewnie tez nie przeczytalas, ze stosujemy "gumke"
                    w samym srodeczku, a "kropelki" tylko zaraz "PO"
                    i "PRZED" (okresem)

                    > >
                    > >***to teraz sie zastanow, a moze i policz, ile dziennie ich "zjadasz"
                    > >i ile to wyjdzie na miesiac...? wiecej...mniej...???

                    >++++++++Zalotnico smile)) Ależ Ty schamatycznie myślisz smile) I jak zręcznie
                    omijasz
                    >pytania co Ci nie pasują.
                    >Wiesz ..skądinąd wiem, ze duża dawka hormonów w jednym momencie sieje większy
                    zamęt w oeganiźmie niż małe dawki przez dłuższy czas .....

                    ***tak, czytalam wlasnie na temat tych malych dawek. Zwroc uwage tylko
                    na ilosc zer...

                    >Zresztą Postinor można przyjąc max. 4 X. w miesiącu

                    ***powiedz, ze zartujesz, prosze Cie....

                    >a jak "tragedia" się zdarzy
                    ɱ raz ??? Nie rozumiem Cię "smile) Hormony to hormony, czy przez 21 dni, czy
                    >końska dawka naraz ...Więc jak to jest ??? Używasz hormonow czy nie ???? smile)))

                    ***To KIM jest ten Twoj partner ze mu az tyle policzylas wpadek...?
                    Ty, przede wszystkim, musisz zrozumiec, ze w tej GRZE jest ZERO
                    wpadek. Jak dla Ciebie to tylko pastyleczki, masz zupelna racje...

                    pzdr.
                    • melmire Re: sex bez tabletek...kora3 15.05.03, 08:11
                      Ciekawe o jakich wpadkach jej partnera mowisz, biorac pod uwage ze Kora bierze
                      tabletki i o wpadkach nie ma mowy, a o mozliwej czestotliwosci zazywania
                      Postinoru mowi w celach wylacznie informacyjnych ...
                      A co ktoregos tam watku, gdzie pytasz sie czy dziewczyny powstrzymuja sie od
                      seksu w czasie brania tabletek bo przeciez wpadki sie zdarzaja, to niestety
                      ujawniasz tutaj cala swoja ignorancje jesli chodzi o pigulki. A tak przeciez
                      pomstujesz na te glupie dziewczyny co nic nie wiedza..........
                      Wpadki po pigulkach moga sie zdarzyc jezeli
                      -bierzesz leki nie wiedzac ze powoduja one obnizenie skutezcznosci lub
                      zniejszaja wchlanianie
                      -pigulka zle sie wchlonela z powodu zaburzen zoladkowych
                      W obu przypadkach
                      a) mozna zapobiec jak sie wie (stosujac dodatkowe zabezpieczenie)
                      b)jak sie nie wie, to i tak nie jestes w stanie przewidziec czy pigulka dziala
                      gorzej, a jak nie to w ktory dzien ewentualnie "unikac".

                      Pozdrawiam
                      • kora3 Re: melmire - też "plotki o intelekcie Zalotki ":) 15.05.03, 09:59
                        melmire napisała:

                        > Ciekawe o jakich wpadkach jej partnera mowisz, biorac pod uwage ze Kora
                        bierze
                        > tabletki i o wpadkach nie ma mowy, a o mozliwej czestotliwosci zazywania
                        > Postinoru mowi w celach wylacznie informacyjnych ...

                        Chyba szkoda fatygi Melmire na tłumaczenie tych oczywistośći ...koleżanka
                        moralna Zalitka wie lepiej smile)
                        Chyba bardzo chce poznać mojego faceta, bo coś 5 x pyta mnie kim On
                        jest ....smile)) Odpowidam : kryminalistą i sadystą smile) Każę mi brać pigułysmile
                        potem na siłę pcha w usta Postinor i ovzywiście jest ze m,na tylko dla sexu
                        (ale muszę być the best w tym temacie, nie ??) smile

                        Powaznie mówiąc w zyciu nie wzięłam Postinoru, bo nie potrzebowałam ..ale
                        wiem , ze jest smile)) tego wprost wynika, ze mój facet to odiota smile))) hehe
                        Oto intelektualne wnioski z "przemyśleń" (?????) Zalotki

                        Pozdro
                        Korcia


                      • zalotnica Re: sex bez tabletek...melmire 19.05.03, 01:49
                        melmire napisała:

                        >A co ktoregos tam watku, gdzie pytasz sie czy dziewczyny powstrzymuja sie od
                        >seksu w czasie brania tabletek bo przeciez wpadki sie zdarzaja, to niestety
                        >ujawniasz tutaj cala swoja ignorancje jesli chodzi o pigulki. A tak przeciez
                        pomstujesz na te glupie dziewczyny co nic nie wiedza..........

                        *** A tak, pytam sie , poniewaz mnie to ciekawi. Tobie tez, widze, ze musze
                        podac osobno tabelke, ktora mnie zainteresowla, abysmy mowily o tym
                        samym, bo widze , ze zbaczasz z tematu....
                        Cytuje : "

                        " Skuteczno�ć różnych metod antkoncepcyjnych wg. wska�nika Pearl'a
                        1.stosunek przerywany 15-28
                        2.prezerwatywa 5-8
                        3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
                        4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
                        5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
                        6.tabletka gestagenna 1-4
                        7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6

                        Jeszcze raz wyjasnie :
                        Punkty 4 i 5 sa praktycznie niezawodne ! Sa swietne, i jako anty
                        spelniaja swoja role w zasadzie w 100 %. Ale musimy przyjac, ze
                        nie popelnimy MY zadnego bledu w przyjmowaniu (Ponizej wymieniasz
                        kilka bledow ktore mozna popelnic i wtedy jest tak zwana wpadka. )
                        Ja , nie pytalam sie o TE punkty, mnie bardzo interesuja punkty
                        6 i 7 . Producent sam nie daje 100 % zabezpieczenia, tak samo
                        jak i przy spiralach, i o to sie wlasnie pytam , czy sie dodatkowo
                        zabezpieczacie , czy bawicie sie w "loterie " ? (Oczywiscie
                        zakladamy , ze nie ma bledow z naszej strony )
                        Czy jest juz dla Ciebie teraz jasno ?
                        (Oczywiscie pytam sie rowniez o spirale, ale dopiero jedna
                        osoba odpowiedziala , mnie to ciekawi )

                        Pozdrawiam


                        >>>Wpadki po pigulkach moga sie zdarzyc jezeli
                        >-bierzesz leki nie wiedzac ze powoduja one obnizenie skutezcznosci lub
                        >zniejszaja wchlanianie
                        >-pigulka zle sie wchlonela z powodu zaburzen zoladkowych
                        >W obu przypadkach
                        >a) mozna zapobiec jak sie wie (stosujac dodatkowe zabezpieczenie)
                        >b)jak sie nie wie, to i tak nie jestes w stanie przewidziec czy pigulka dziala
                        >gorzej, a jak nie to w ktory dzien ewentualnie "unikac".

                        • melmire Re: sex bez tabletek...melmire 19.05.03, 01:57
                          Nie,nie zabezpieczam sie dodatkowo bo to nie ma sensu.
                          Nie wiem skad sie bierze ten ulamek procenta niepewnosci, poszukam moze
                          znajde smile
                    • kora3 Zalotnico ..odpowiedz mi proszę ..... 16.05.03, 02:14
                      zalotnica napisała:

                      > ***To KIM jest ten Twoj partner ze mu az tyle policzylas wpadek...?
                      > Ty, przede wszystkim, musisz zrozumiec, ze w tej GRZE jest ZERO
                      > wpadek. Jak dla Ciebie to tylko pastyleczki, masz zupelna racje...
                      >
                      > pzdr.

                      Zapomniałam Cię o czymś uświadomić Zalotkosmile)))
                      A jak mam okazję to zasięgnę przy okazji Twojej rady smile))

                      Co do tego kim jest moj partner (chodzi o zawód, wyznanie czy jak ??) bo tak
                      ciągle pytaszsmile) to nie musze Ci tu pisać bo to nie "Rozmowy w toku " w TVNsmile))
                      Co do wpadek to przeczytaj co Melmire pisze, bo ma racje smile) Nic nie
                      naliczyłam, bo nie miałam takiej okazji (Dzięki Bogu !!!!!) i nie mam zamiaru
                      tak eksperymentować swoim życiem smile))

                      A teraz konkretnie Ci powiem o co chodzi smile)) Nie, ze ci się tłumaczę, ale
                      może coś do Ciebie dotrze kobitko ...bo Ty tak raz rozumiesz sens czyjejś
                      wypowiedzi a pięc razy nie smile

                      JA NIE MOGĘ I NIE CHCE MIEĆ W TEJ CHWILI DZIECKA !!!! moje pytanie pomocnicze:
                      DOCIERA ??????
                      Nie muszę Ci się tłumaczyć dlaczego, ale faktem jest, ze dla mnie "Ta gra "
                      (jak to okreslasz) TO OGROMNE RYZYKO !!!!! To MOJE ZYCIE !!!!! W TEJ CHWILI NIE
                      MA W NIM MIEJSCA NA DZIECKO !!!! POD ŻADNYM POZOREM !!!! Kolejne pytanie
                      pomocnicze :ROZUMIESZ ????


                      i mam taki problem, ze :

                      1.NIE UFAM PREZERWATYWIE, BO MOZE PĘKNĄĆ (WBREW TEMU CO SUGERUJESZ PRZEZ CAŁY
                      TEN WĄTEK MÓJ FACET CHĘTNIE JEJ UŻYWA), JESZCZE NIE PEKŁA NIGDY, ALE MOŻE !!!!!

                      2. NIE UFAM MOJEMU CYKLOWI, BO NIE JEST CALKIEM REGULARNY, A NAWET JAKBY BYŁ
                      NIC MI TO NIE DA, BO MY SOBIE NIE MOZEMY ZAPLANOWAĆ SEXU TAK CO DO DNIAsad

                      3. STOSUNEK PRZEYWANY MOZE KTOS LUBIC LUB NIE, ALE DLA MNIE TO NIE METODA
                      ANTYKONCEPCYJNA !!! DLACZEGO TO JUZ WIESZ: KROPELKOWANIE smile))) A POZA TYM
                      CZUŁABYM DYSKOMFORT (MAM PRAWO DO SWOICH ODCZUĆsmile?????)

                      4. PO GLOBULKACH MIAŁAM UCZULENIE - JESTEM ALERGIKIEM.

                      Pytanie pomocnicze: ROZUMIESZ CO NAPISAŁAM ????

                      Jeśli tak, to zestaw sobie to razem z wcześniejszymi zdaniami smile) I poradź mi
                      co mam zrobić??? Jaką metodę mam wybrać???? Skoro robisz za experta to licze na
                      pomoc ...

                      pozdro
                      Korcia
                      • zalotnica Re: sex bez tabletek..kora3 19.05.03, 02:06
                        kora3 napisała:

                        >> Co do tego kim jest moj partner (chodzi o zawód, wyznanie czy jak ??) bo tak
                        >ciągle pytaszsmile) to nie musze Ci tu pisać bo to nie "Rozmowy w toku " w TVNsmile))

                        *** Pytam sie ciagle o tych waszysh facetow dlatego, bo jawia mi sie
                        joko tacy "slamazarni " (wybacz) co to maja nawet trudnosci
                        z zalozeniem "gumki" nie wspominajac juz o "kropelkach " o;
                        a patrza tylko na wygode i przyjemnosci stad plynace, a majace
                        gdzies zdrowie partnerek, no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                        to juz jest zupelnie inna sprawa.
                        (przyklad radzia : aaa , przejdzie jej...(a taki byl troskliwy,
                        to jacy oni tak naprawde sa ?)


                        >Co do wpadek to przeczytaj co Melmire pisze, bo ma racje smile) Nic nie
                        >naliczyłam, bo nie miałam takiej okazji (Dzięki Bogu !!!!!) i nie mam zamiaru
                        >tak eksperymentować swoim życiem smile))

                        ***Ty tez przeczytaj uwaznie co napisalam do niej.

                        >>>JA NIE MOGĘ I NIE CHCE MIEĆ W TEJ CHWILI DZIECKA !!!! moje pytanie
                        >pomocnicze: DOCIERA ??????
                        >Nie muszę Ci się tłumaczyć dlaczego, ale faktem jest, ze dla mnie "Ta gra "
                        >(jak to okreslasz) TO OGROMNE RYZYKO !!!!! To MOJE ZYCIE !!!!! W TEJ CHWILI
                        >NIE MA W NIM MIEJSCA NA DZIECKO !!!! POD ŻADNYM POZOREM !!!! Kolejne pytanie
                        >pomocnicze :ROZUMIESZ ????

                        *** Pospiesznie odpowiadam : ZAWSZE ROZUMIALAM o;

                        >>i mam taki problem, ze :
                        > 1.NIE UFAM PREZERWATYWIE, E !!!!!...
                        > 2. NIE UFAM MOJEMU CYKLOWI, ....
                        > 3. STOSUNEK PRZEYWANY ... A POZA TYM CZUŁABYM DYSKOMFORT (MAM PRAWO DO
                        >SWOICH ODCZUĆsmile?????)
                        > 4. PO GLOBULKACH MIAŁAM UCZULENIE - JESTEM ALERGIKIEM.

                        >Pytanie pomocnicze: ROZUMIESZ CO NAPISAŁAM ????

                        ***WSZYSTKO JASNE...jak zawsze...o;

                        >>Jeśli tak, to zestaw sobie to razem z wcześniejszymi zdaniami smile) I poradź mi
                        co mam zrobić??? Jaką metodę mam wybrać???? Skoro robisz za experta to licze na
                        pomoc ...

                        *** No , moja kochana...jak ktos jest juz taki wybredny, "wygodny",
                        wymagajacy, tego nie lubi, tego nie moze, tego nie chce....to
                        niestety, nie mam dla Ciebie pocieszajacej wiadomosci.
                        Dla takich osob, niestety, tylko KLASZTOR juz zostal, aby
                        zupelnie pozbawic je ziemskich pokus...bo sama rozumiem....
                        te "pokusy" to jak narkotyk...o;

                        ...a swoja droga...jak dlugo twoj partner z Toba wytrzymuje...? o;

                        *** Zapomnialas dodac, ze palisz...tak wyczytalam na innym watku....
                        wiec i o pigulkach musisz zapomniec...sorry, sorry i jeszcze raz
                        sorry...


                        >>ɮ. .... BO MY SOBIE NIE MOZEMY ZAPLANOWAĆ SEXU TAK CO DO DNIAsad

                        ***No wlasnie...to ile razy, jesli wolno niesmialo spytac...?

                        3.STOSUNEK PRZEYWANY ... A POZA TYM CZUŁABYM DYSKOMFORT (MAM PRAWO DO SWOICH
                        ODCZUĆsmile?????)

                        ***to co..sugerujesz , ze facet na Ciebie nie czeka..? o;

                        4. PO GLOBULKACH MIAŁAM UCZULENIE - JESTEM ALERGIKIEM.

                        ***nigdy nic takiego nie stosowalam...ufam tylko mojemu partnerowi !

                        Pozdrawiam serdecznie
                        • moboj Re: sex bez tabletek..kora3 19.05.03, 08:52
                          zalotnica napisała:

                          > *** Pytam sie ciagle o tych waszysh facetow dlatego, bo jawia mi sie
                          > joko tacy "slamazarni " (wybacz) co to maja nawet trudnosci
                          > z zalozeniem "gumki"

                          skoro pytasz o Naszych facetów to poczułam sie też wywołana do tablicy. ja i
                          mój partner wiele razy musielismy uzywac prezerwatyw, ponieważ ja dość często
                          biorę antybiotyki, a one obniżają skuteczność pigułek. założenie prezerwatywy
                          to nic trudnego. tylko co z tego, kiedy mi się taki seks nie podoba? mam chyba
                          prawo do tego, nie? jednemu się podoba gumka, drugiemu tabletka - ludzie się
                          różnią od siebie. to ja zdecydowałam, że nie będzie żadnych prezerwatyw w
                          naszym łożku, bo mnie sie to nie podoba i mój partner nie ma tu nic do gadania.
                          więc możesz branie tabletek zwalić na mniesmile

                          >nie wspominajac juz o "kropelkach " o;

                          tak się składa, że u mojego partnera wystepuje kropelkowanie - przekonałam się
                          o tym, kiedy jeszcze nie współżyliśmy i zabawialismy się w innym sposób. nad
                          tym nie da się zapanować, ale najwyraźniej ty nie jesteś w stanie tego
                          zrozumieć. najwyraźniej patrzysz na to w ten sposób, że każdy, kto żyje w inny
                          sposób niż ty jest od razu podejrzany i zły.
                          poczytaj sobie:
                          www.antykoncepcja.pl/technika1.html
                          www.kobiety.pl/podstrony/5/index7.html
                          www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/pages/natur.htm
                          www.republika.pl/emeczka/antykon.htm#przerywany
                          www.femalelife.pl/default.asp?PageID=984
                          www.omilosci.pogodzinach.net/antykon.html
                          kobieta.interia.pl/seks/antykoncepcja/news?inf=386371&nr=3
                          encyklopedia.pwn.pl/83008_1.html
                          www.resmedica.pl/ffxart1004.html
                          www.pfm.pl/u235/back/167637/navi/76181
                          www2.gazeta.pl/zdrowie/723104,28361,2690694,P_CHOROBY.html
                          www.studenci.pl/ref_med/ref_med05.html
                          milosc.god.pl/bezpieczny.htm

                          > a patrza tylko na wygode i przyjemnosci stad plynace, a majace
                          > gdzies zdrowie partnerek,

                          bez urazy, ale działasz na zasadzie startej płyty, a zacięłaś się w miejscu
                          przemówienia o złych facetach.

                          no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                          > to juz jest zupelnie inna sprawa.

                          a co wiara ma do plemników? tak samo jak do bicia serca, krązenia krwi,
                          wydzielania soków żołądkowych, wydzielania sliny, wzrostu włosów i paznokci i
                          wydzielania krwi miesiączkowej.

                          >
                          > *** No , moja kochana...jak ktos jest juz taki wybredny, "wygodny",
                          > wymagajacy, tego nie lubi, tego nie moze, tego nie chce....to
                          > niestety, nie mam dla Ciebie pocieszajacej wiadomosci.
                          > Dla takich osob, niestety, tylko KLASZTOR juz zostal, aby
                          > zupelnie pozbawic je ziemskich pokus...bo sama rozumiem....
                          > te "pokusy" to jak narkotyk...o;
                          >
                          > ...a swoja droga...jak dlugo twoj partner z Toba wytrzymuje...? o;

                          a twój partner jest z tobą tylko dla stosunków przerywanych?

                          >
                          > *** Zapomnialas dodac, ze palisz...tak wyczytalam na innym watku....
                          > wiec i o pigulkach musisz zapomniec...sorry, sorry i jeszcze raz
                          > sorry...

                          palenie wyklucza branie tabletek po 30 roku zycia.

                          • zalotnica Re: sex bez tabletek..kora3 20.05.03, 04:03
                            moboj napisała:

                            > zalotnica napisała:

                            >> a patrza tylko na wygode i przyjemnosci stad plynace, a majace
                            >> gdzies zdrowie partnerek,

                            >bez urazy, ale działasz na zasadzie startej płyty, a zacięłaś się w miejscu
                            >przemówienia o złych facetach.

                            ***Calkowicie rozwialas moj mit o nauczycielkach....
                            ....i znowu ukladanka-puzzle. Cytuje co napisalam :

                            "" *** Pytam sie ciagle o tych waszysh facetow dlatego, bo jawia mi sie
                            joko tacy "slamazarni " (wybacz) co to maja nawet trudnosci
                            z zalozeniem "gumki" nie wspominajac juz o "kropelkach " o;
                            a patrza tylko na wygode i przyjemnosci stad plynace, a majace
                            gdzies zdrowie partnerek, no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                            to juz jest zupelnie inna sprawa.
                            (przyklad radzia : aaa , przejdzie jej...(a taki byl troskliwy,
                            to jacy oni tak naprawde sa ?)"

                            ... i co ? brzmi to troche inaczej niz Ty to sobie wykombinowalas , prawda ?


                            >>no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                            >> to juz jest zupelnie inna sprawa.

                            >a co wiara ma do plemników? tak samo jak do bicia serca, krązenia krwi,
                            >wydzielania soków żołądkowych, wydzielania sliny, wzrostu włosów i paznokci i
                            >wydzielania krwi miesiączkowej.

                            ***i do "gumki" bo to tez stosuje, czyzbys zapomniala ?



                            >> *** Zapomnialas dodac, ze palisz...tak wyczytalam na innym watku....
                            >> wiec i o pigulkach musisz zapomniec...sorry, sorry i jeszcze raz
                            >> sorry...

                            >palenie wyklucza branie tabletek po 30 roku zycia.

                            ***ona pisze , ze ma 31 lat
                        • kora3 Re: sex bez tabletek..kora3 20.05.03, 19:02
                          zalotnica napisała:

                          > *** Pytam sie ciagle o tych waszysh facetow dlatego, bo jawia mi sie
                          > joko tacy "slamazarni " (wybacz) co to maja nawet trudnosci
                          > z zalozeniem "gumki" nie wspominajac juz o "kropelkach " o;
                          > a patrza tylko na wygode i przyjemnosci stad plynace, a majace
                          > gdzies zdrowie partnerek, no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                          > to juz jest zupelnie inna sprawa.
                          > (przyklad radzia : aaa , przejdzie jej...(a taki byl troskliwy,
                          > to jacy oni tak naprawde sa ?)

                          ++++++smile))) Cześć Zalotko smile)) Już Ci 1500 x mówiłam, ze mój partner chętnie
                          używa prezerwatywy...Ale jeszcze raz Ci mówię smile))) Problem w tym, że JA się
                          boję,ze ona może peknąć smile)) Nawiasem mówiąc miałam przerwę w pastylkach(jak
                          pewnie doczytałaś w tym wątku, co i wyczytałaś, ze palęsmile)) I NAPRAWDĘ nie było
                          kłopotu z gumeczkami smileMój partner jest dojrzałym mężczyzną smile)) Jak zapewne
                          się domśliłaś wyczytawszy moj wiek w innym wątkusmile) A więc nie ma takich
                          kłopotków, jak sobie tadzić z gumką smile))Ale JA się boję, ze prezerwarywa może
                          pęknąć-możesz uważać, ze mam dzieciofobię ...tak bym to określiłasmile)) A o
                          niejakiego Radzia mnie nie pytaj smile) Bo On nie jest na 100 % moim partnerem to
                          i nie będe faceta oceniać smile)) Sama Go wypytaj, jak masz ochotę smile))

                          > >Co do wpadek to przeczytaj co Melmire pisze, bo ma racje smile) Nic nie
                          > >naliczyłam, bo nie miałam takiej okazji (Dzięki Bogu !!!!!) i nie mam zamia
                          > ru
                          > >tak eksperymentować swoim życiem smile))
                          >
                          > ++++++++ Przeczytałąm smile))
                          >
                          .
                          >
                          >>
                          > *** No , moja kochana...jak ktos jest juz taki wybredny, "wygodny",
                          > wymagajacy, tego nie lubi, tego nie moze, tego nie chce....to
                          > niestety, nie mam dla Ciebie pocieszajacej wiadomosci.
                          > Dla takich osob, niestety, tylko KLASZTOR juz zostal, aby
                          > zupelnie pozbawic je ziemskich pokus...bo sama rozumiem....
                          > te "pokusy" to jak narkotyk...o;
                          >
                          ++++++++++++++ Daruje Ci Zalotka drobną złośliwość ...C iebie tylko na taki
                          dowcip stać ???sad(((( Słabo z intelekcikiem ..słabo ...Pogułki zacznij
                          brać ..ach ..sorry, sorry ..na to nie ma sad(((( Szkoda .....
                          A powazniesmile)) Aletgia nie jest kwestia wyboru smile))) Ale tego też pewnie nie
                          douczyli nie ????
                          Wiesz ja jestem kobieta wybredna .....Lubię komfirt, wygodę ..tak mam smile)
                          Zabronisz ?????

                          > ...a swoja droga...jak dlugo twoj partner z Toba wytrzymuje...? o;

                          ++++++++++++ Oj długo smile)) Jestem bardzo dobrą kochanką smile)))
                          >
                          > *** Zapomnialas dodac, ze palisz...tak wyczytalam na innym watku....
                          > wiec i o pigulkach musisz zapomniec...sorry, sorry i jeszcze raz
                          > sorry...

                          +++++++++++++ Nie masz się co martwić ...Pani dr Monika nadal jest tu expertem
                          i już mi w tym wąrku odpowiedziała smile)) Spokojna głowa .....

                          >
                          > ***No wlasnie...to ile razy, jesli wolno niesmialo spytac...?

                          +++++++++++++++ Zalota smile) Co Cię to obchodzi ????? smile))) Ale jak chcesz
                          wiedzieć smile) Ro zaspokoję Twą ciekawosć smile) Czasem 4x dziennie , a czasem raz
                          na tydzień ...Wiesz są ludzie tzw. mobilni smile) To taki ktoś, kto ma częste
                          wyjazdy służbowe ...my oboje mamy taką pracę smile)) Więc już wiesz jak
                          często....ale załuj, ze nie wiesz jak fajnie ...mniam mmmmmm smile)))
                          >
                          >
                          > ***to co..sugerujesz , ze facet na Ciebie nie czeka..? o;

                          ++++++++++++Zawsze czeka smile)) Z kolacją np smile))) A jeśli chodzi o to pytanie to
                          nie rozumiem, dlaczego mam nie czuć dyskomfortu ??? Zrozum Zalotka, tu nie
                          chodzi o moment orgazmu smile)) Ja czułabym dyskomfort stosując taką "metodę"
                          Czułabym go ze od samego początku ....Nie bardzo rozumiem czy chodziło Ci o mój
                          i Jego orgazm ...smile) Swoją drogą nie eufemizuj tak swoich wypowiedzi, bo
                          momentami są niezrozumiałe smile)))
                          >
                          >
                          > ***nigdy nic takiego nie stosowalam...ufam tylko mojemu partnerowi !

                          +++++++++++ A Ty mozesz ufać swojemu, cudzemu i każdemu smile)) Naprawdę !!!!!
                          Ja nie chcę zajść w nieplanowaną ciążę smile)) I ufam wiedzy smile)) A facerowi też,
                          ale nieco na innych polach niż kropelkowanie przed wytryskiem smile))
                          >
                          > Pozdrawiam serdecznie
                          +++++++++ Ja też :))))
                          • zalotnica Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 05:32
                            kora3 napisała:

                            >> zalotnica napisała:

                            >> *... no chyba , ze mu nie wierzysz, ale wtedy
                            >> to juz jest zupelnie inna sprawa.


                            >++++++Ale JA się boję, ze prezerwarywa może
                            >pęknąć-możesz uważać, ze mam dzieciofobię ...tak bym to określiłasmile))

                            ***Czytalam tez INNY Twoj post i dopiero teraz doskonale
                            rozumiem Twoje obawy. Wybacz mi, ale ja tak z czystej
                            ciekawosci pytalam, jako kobieta, DLACZEGO kobiety SAME
                            decyduja sie na pigulki. Kazda moze miec inny powod...
                            i to wlasnie mnie ciekawi...


                            >+++++++++++++ Nie masz się co martwić ...Pani dr Monika nadal jest tu expertem
                            >i już mi w tym wąrku odpowiedziała smile)) Spokojna głowa .....

                            ***tzn. ze mozesz brac pigulki, pomimo, ze palisz , tak ?

                            pzdr.
                            • moboj Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 11:04
                              zalotnica napisała:

                              >
                              > *** Wybacz mi, ale ja tak z czystej
                              > ciekawosci pytalam, jako kobieta, DLACZEGO kobiety SAME
                              > decyduja sie na pigulki. Kazda moze miec inny powod...
                              > i to wlasnie mnie ciekawi...

                              myslę, że powody zdążyłaś już poznać, ale ty nadal się czepiasz doszukując się
                              w naszych decyzjach tysięcznego dna. bierzemy pigułki i tyle. nic więcej nie
                              powinno cie interesować. tak ja to widzę.
                              • kora3 Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 18:25
                                moboj napisała:

                                >
                                > myslę, że powody zdążyłaś już poznać, ale ty nadal się czepiasz doszukując
                                się
                                > w naszych decyzjach tysięcznego dna. bierzemy pigułki i tyle. nic więcej nie
                                > powinno cie interesować. tak ja to widzę.


                                Ja też to tak widzę smile)) Dziwna zbiezność Moboj smile)))
                                pozdro
                                Korcia
                                • moboj Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 18:53
                                  kora3 napisała:

                                  >> Ja też to tak widzę smile)) Dziwna zbiezność Moboj smile)))
                                  > pozdro
                                  > Korcia

                                  wiesz, ja nienawidzę jak ktos wtrynia się w moje zycie, no ale jak juz dyskusja
                                  się zaczęła no to dyskutujmy. dziwi mnie tylko jedno: czemu zalotnicę tak
                                  bardzo interesuje to, że tabletki biorą dziewczyny, które źle się po nich
                                  czują - przecież to nie jej sprawa. to samo odnosi się do tych co się dobrze
                                  czują - co ją to obchodzi? niech sobie ma swoje metody i niech nie tworzy nowej
                                  biologii, bo jeszcze ktoś w to uwierzy.
                                  też pozdrawiam Kora smilesmilesmile
                                  • kora3 Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 19:28
                                    moboj napisała:

                                    > wiesz, ja nienawidzę jak ktos wtrynia się w moje zycie, no ale jak juz
                                    dyskusja
                                    >
                                    > się zaczęła no to dyskutujmy. dziwi mnie tylko jedno: czemu zalotnicę tak
                                    > bardzo interesuje to, że tabletki biorą dziewczyny, które źle się po nich
                                    > czują - przecież to nie jej sprawa. to samo odnosi się do tych co się dobrze
                                    > czują - co ją to obchodzi? niech sobie ma swoje metody i niech nie tworzy
                                    nowej
                                    >
                                    > biologii, bo jeszcze ktoś w to uwierzy.

                                    Mnie sie wydaje, ze naprawdę już tyle dziewczyn tu pisało dlaczego, a Zalotnica
                                    dalej udaje,ze nie wie.... Dla mnie to dość dziwne ...No OK zapytala to
                                    odpowiadamy ...ale mnie dziwią te ciągłe powroty o pytanie o partnetów ...Jakby
                                    szukanie sposóbu, ze w końcu przyznamy, ze Oni nas chcą tylko dlatego, ze nie
                                    muszą z przeproszeniem wychodzić z nas przed wytryskiem .... I to ciągłe
                                    sugerowanie, ze nie chcą prezerwatyw ,,tak jakby się ci najmniej z połową
                                    męskiej populacji kochala to i wie wszystko o kazdym ....
                                    Myślę, ze tu chodzi o priorytety smile) Jeśli dla kogoś jest priorytetem wygoda i
                                    bierze pastylki no to głupia jest taka kobieta wg Zalotnicy rzecz jasna, bo
                                    mozna przecież faceta wytresować smile)) Może Ona sobie nie zdaje sprawy ze stresu
                                    związanego z obawą przed niechcianą ciążą .. To jest dopiero dyskomfort....
                                    Ale Zalotnicy słowo "wygoda" kojarzy się z wygodą ....faceta....Tak jakby
                                    myślala, ze tylko zapewnianie sexu bez gumy i kontrolowania się naszym
                                    partnerom było naszym jedynym problemem i w ogóle zajęciem ....Sorry, ale ja
                                    mam takie wrażenie...
                                    Zresztą sama pisze, ze nie planuje więcej dzieci, ze względu na wspólną z
                                    mężem "wygodę"...właśnie smile)) Ale zapewne jakby się tak trafiło...wzięłaby
                                    postinor i dziękowała Bogu, ze jest, albo urodziłaby obrażona na mężasmile)))) Ale
                                    jak widać świat by się Jej nie zawalił smile) I dobrze ...ale dlatego chyba nie
                                    rozumie tych dziewczyn, co NAPRAWDĘ nie chcę traz lub wcale dzieci .....

                                    Pozdrawiam cieplutko wink
                                    Korcia
                                    > też pozdrawiam Kora smilesmilesmile
                                    • moboj Re: sex bez tabletek..kora3 27.05.03, 08:08
                                      kora3 napisała:

                                      > Mnie sie wydaje, ze naprawdę już tyle dziewczyn tu pisało dlaczego, a
                                      Zalotnica
                                      >
                                      > dalej udaje,ze nie wie.... Dla mnie to dość dziwne ...No OK zapytala to
                                      > odpowiadamy ...

                                      mnie też dzwią wypisywane przez nią rzeczy, ciągłe czepianie się tych samych
                                      rzeczy. mnie g.... interesuje co ona robi w sypialni i jak sie zabezpiecza, czy
                                      raczej nie zabezpiecza. może ona sobie taka misje do spełnienia wymysliła? a
                                      może takie nawracanie to jej pokuta za coś? diabli ja wiedzą.

                                      ale mnie dziwią te ciągłe powroty o pytanie o partnetów ...Jakby
                                      >
                                      > szukanie sposóbu, ze w końcu przyznamy, ze Oni nas chcą tylko dlatego, ze nie
                                      > muszą z przeproszeniem wychodzić z nas przed wytryskiem .... I to ciągłe
                                      > sugerowanie, ze nie chcą prezerwatyw ,,tak jakby się ci najmniej z połową
                                      > męskiej populacji kochala to i wie wszystko o kazdym ....

                                      tak. te jej ciągle zapytania o partnerów są bardzo upierdliwe. skoro juz jej
                                      wszystkie opisałysmy naszych fajnych facetów, to po co kolejne pytania?

                                      > Myślę, ze tu chodzi o priorytety smile) Jeśli dla kogoś jest priorytetem wygoda
                                      i
                                      >
                                      > bierze pastylki no to głupia jest taka kobieta wg Zalotnicy rzecz jasna, bo
                                      > mozna przecież faceta wytresować smile))

                                      to jest tak, że jest wygoda i wygoda. ta pierwsza, która jest cacy, bo to
                                      zalotnicy jest wygodnie i ta druga, a fuuuuuj, która jest brzydka, bo nasza,
                                      zapewniana przez pigułki.

                                      Może Ona sobie nie zdaje sprawy ze stresu
                                      >
                                      > związanego z obawą przed niechcianą ciążą .. To jest dopiero dyskomfort....
                                      > Ale Zalotnicy słowo "wygoda" kojarzy się z wygodą ....faceta....Tak jakby
                                      > myślala, ze tylko zapewnianie sexu bez gumy i kontrolowania się naszym
                                      > partnerom było naszym jedynym problemem i w ogóle zajęciem ....Sorry, ale ja
                                      > mam takie wrażenie...

                                      jej się wszystko kojarzy odwrotnie niz powinno.

                                      > Zresztą sama pisze, ze nie planuje więcej dzieci, ze względu na wspólną z
                                      > mężem "wygodę"...właśnie smile)) Ale zapewne jakby się tak trafiło...wzięłaby
                                      > postinor i dziękowała Bogu, ze jest, albo urodziłaby obrażona na mężasmile))))

                                      z tego to miałam tu niezły ubaw - stosunek przerywany karą za rodzenie i
                                      wychowanie dzieci. moi kumple, którzy ze mna czytali te posty stwierdzili, że
                                      oni wręcz zazdroszczą kobietom, że moga urodzić dzieci, bo to jedyne i
                                      niepowtarzalne czuć dziecko w sobie. ja też nie pojmuję rodzenia w kategorii
                                      kary, bo to chore i nienormalne. no chyba, że ktos dzieci nie chce i zwyczajnie
                                      wpadł - no wtedy to może i jest kara.


                                      • zalotnica Re: sex bez tabletek....znowu plotki...o; 09.06.03, 00:53
                                        moboj napisała:

                                        > kora3 napisała:
                                        >
                                        > > > > dalej udaje,ze nie wie.... Dla mnie to dość dziwne ...No OK zapytala to
                                        > > odpowiadamy ...
                                        >
                                        > mnie g.... interesuje co ona robi w sypialni i jak sie zabezpiecza, czy
                                        > raczej nie zabezpiecza. może ona sobie taka misje do spełnienia wymysliła? a
                                        > może takie nawracanie to jej pokuta za coś? diabli ja wiedzą.

                                        > ze Oni nas chcą tylko dlatego, ze nie
                                        > > muszą z przeproszeniem wychodzić z nas przed wytryskiem .... I to ciągłe
                                        > > sugerowanie, ze nie chcą prezerwatyw ,,tak jakby się ci najmniej z połową
                                        > > męskiej populacji kochala to i wie wszystko o kazdym ....
                                        >
                                        > tak. te jej ciągle zapytania o partnerów są bardzo upierdliwe. >
                                        >...i bierze pastylki no to głupia jest taka kobieta wg Zalotnicy rzecz jasna,
                                        > bo mozna przecież faceta wytresować smile))
                                        >
                                        > to jest tak, że jest wygoda i wygoda. ta pierwsza, która jest cacy, bo to
                                        > zalotnicy jest wygodnie i ta druga, a fuuuuuj, która jest brzydka, bo nasza,
                                        > zapewniana przez pigułki.
                                        >
                                        > Może Ona sobie nie zdaje sprawy ze stresu
                                        > związanego z obawą przed niechcianą ciążą .. To jest dopiero dyskomfort..
                                        >
                                        > > Ale Zalotnicy słowo "wygoda" kojarzy się z wygodą ....faceta....Tak jakby
                                        > > myślala, ze tylko zapewnianie sexu bez gumy i kontrolowania się naszym
                                        > > partnerom było naszym jedynym problemem i w ogóle zajęciem ....
                                        >
                                        >...jej się wszystko kojarzy odwrotnie niz powinno.
                                        >
                                        > > Zresztą sama pisze, ze nie planuje więcej dzieci, ze względu na wspólną z
                                        > > mężem "wygodę"...właśnie smile))
                                        > albo urodziłaby obrażona na mężasmile)))

                                        ***Hej , plotkarki...o; same sie przeciez pytacie o intymne sprawy to
                                        odpowiadam...o;
                                        A ze ja sie pytam to nie powinno tez Was to dziwic...jestem przeciez
                                        kobieta i to do tego ciekawska...o; Ciekawosc jest wiec zaspokajana
                                        obustronnie...


                                        >z tego to miałam tu niezły ubaw - stosunek przerywany karą za rodzenie i
                                        >wychowanie dzieci. moi kumple, którzy ze mna czytali te posty stwierdzili, że
                                        >oni wręcz zazdroszczą kobietom, że moga urodzić dzieci, bo to jedyne i
                                        >niepowtarzalne czuć dziecko w sobie.

                                        ***gwarantuje Ci , ze ludzkosc wyginelaby, gdyby to oni mieli rodzic...o;
                                        zadzwon do mnie zaraz jak urodzisz...o;

                                        pzdr.
                            • kora3 Re: sex bez tabletek..kora3 26.05.03, 18:24
                              zalotnica napisała:

                              >
                              > ***Czytalam tez INNY Twoj post i dopiero teraz doskonale
                              > rozumiem Twoje obawy. Wybacz mi, ale ja tak z czystej
                              > ciekawosci pytalam, jako kobieta, DLACZEGO kobiety SAME
                              > decyduja sie na pigulki. Kazda moze miec inny powod...
                              > i to wlasnie mnie ciekawi...

                              +++++++ Dzięki Zalota, ze czytasz z takim zacięciem moje posty smile))) I ze mnie
                              tak dobrze rozumiesz Księżniczko smile))) Wcale od Ciebie tego nie wymagam smile)
                              Ale ja Ciebie też rozumiem ..moze doktorat robiesz z tych ptzyczyn i tak
                              drążysz smile))) W każdym razie niewiele z tego zrozumiesz smile) Każda ma swoje
                              powody i ile babek tyle tych powodów smile)) Ale moze wreszcie Cię oświeciło, ze
                              to my SAME się decydujemy smile)) Jakiś postęp smile)))

                              >
                              >
                              >
                              > ***tzn. ze mozesz brac pigulki, pomimo, ze palisz , tak ?
                              >
                              ++++++++ Przeczytaj odpowiedź pani doktor ...tylko mi nie mów, ze nie
                              musisz ...bo sama wiesz lepiej smile))))

                              Pozdro
                              Korcia
                              • kora3 I jeszcze do Zalotnicy ..... 26.05.03, 19:06
                                Sorry, ze tak drobię posty smile)
                                Wspomniałaś, ze mi współczujesz, bo czytałaś inny mój post ...Myślę, ze być
                                moze ten w wątku o naturalnych met. "antykoncepcyjnych" ....
                                Powiem Ci Zalornici, ze nie masz mi współczuć, bo mi się to nie należy
                                zwyczajnie smile Sama sobie byłam winna wychodząc za człowieka, o którym
                                wiedziałam, ze jest b. głęboko "wierzący" to była moja głupota i już za nią
                                zapłaciłam (i to nie zdrowiem ze względu na pastylki smile) nic człowieka bowiem
                                tak nie wykończy, jak walka z wiatrakami we własnym domu .....

                                Jak pewnie się doczytałaś mój ex-mąż uznawał tylko tzw. naturalne metody, które
                                dla mnie sa wymysłem (aczkolwiek nie przeczę, ze istnieją kobiety, które to
                                stosują i nie zachodzą w ciążę, w jaki sposób ..nie mam pojęciasmile
                                Jednak głęboka religijnośc mojego ex nie ma tu za wiele do rzezcy, ponieważ
                                nawet jakby chciał stosować prezerwatywy (jak się doczytałas mój obecny partner
                                nie ma opor/ów przed tym smile) czy (o zgrozo) stosunek przerywany to ja mimo to
                                zdecydowałabym się na antykomcepcję hormonalną smile))) Pomimo, ze byłam żoną
                                fanatyka, nie byłam bezwolnym narzędziem w jego ręku smile)) Księdza podczas
                                spowiedzi przedślubnej nawet trochę prowokowałam, bo na ślubie ani cywilnym ,
                                ani kościelnym mi nie zależało (po prostu nie musze mieć papoerka, zeby z kimś
                                być) .....
                                Popełniłam błąd ..przyznaję sad Ale nie sprowadzaj wszystkiego do tego,ze faceci
                                chcą nas koniecznie wykorzystać i nafaszerować hormonamismile) Jak się domyślasz
                                m/oj ex - mąż był zdecydowanie przeciw pigułkom, Jego opętanie wiarą
                                pozwoliłoby Mu zachowywać wstrzemięźliwość nawet przez większą część cyklu
                                (tak, sa tacy idioci ..uprzedzam pytaniesmile) Mój obecny partner też nie chce,
                                zebym się "truła" tak to określa właśnie...Więc nie jest taki potwór
                                (przynajmniej wg Twoich kryreriówsmile)) Ale to MOJA decyzja ...facet ...choćby i
                                książę z bajki nie zabroniłby i brania pigułek ani nie zmusiłby do ich
                                zażywania gdybym nie chciała ....Mam nadzieję, ze coś Ci wyjaśniłam ....Być
                                moze jestem wygodna egoistka ...trudno smile))

                                Pozdro
                                Korcia
                                • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 09.06.03, 01:19
                                  kora3 napisała:

                                  >>zalotnica napisala...
                                  >> ***No wlasnie...to ile razy, jesli wolno niesmialo spytac...?

                                  >+++++++++++++++ Zalota smile) Co Cię to obchodzi ????? smile))) Ale jak chcesz
                                  >wiedzieć smile) Ro zaspokoję Twą ciekawosć smile) Czasem 4x dziennie , a czasem raz
                                  >na tydzień ...>wyjazdy służbowe ...my oboje mamy taką pracę smile)) Więc już
                                  >wiesz jak często....

                                  ***dzieki za odpowiedz...o; musze przyznac, ze mnie troche rozczarowalas...
                                  a stawalam sie juz pomalu "zazdrosna" o te Wasze ciagle
                                  trwajace rozkosze...o;

                                  >ale załuj, ze nie wiesz jak fajnie ...mniam mmmmmm smile)))

                                  ***a co Ty mi sugerujesz...? z obcym facetem...? i to do tego jeszcze
                                  ze swoim...? (czy chcesz sie go juz pozbyc...? o; )
                                  Wyobraz sobie , ze kazda ma tak samo, przeciez nikt nas do tego nie
                                  zmusza...robimy to tylko dla PRZYJEMNOSCI...prawda...?


                                  >Wspomniałaś, ze mi współczujesz, bo czytałaś inny mój post ...

                                  ***napisalam, ze Cie ROZUMIEM...a wspolczuc Ci nie mam czego,
                                  jestes dorosla, a to jest roznica...


                                  >Jak pewnie się doczytałaś mój ex-mąż uznawał tylko tzw. naturalne metody,
                                  >które dla mnie sa wymysłem

                                  ******Jak juz npisalam w innym watku, nigdy nie posadzilabym ICH
                                  az o taka fantazje...


                                  >Jak się domyślasz m/oj ex - mąż był zdecydowanie przeciw pigułkom,

                                  ***tzn. ze tylko metody naturalne z ex-mezem wchodzily w rachube ?
                                  no i te "posty" ktore Cie tak wykanczaly...o;
                                  Czy tak mam to rozumiec...?

                                  >Jego opętanie wiarą pozwoliłoby Mu zachowywać wstrzemięźliwość nawet
                                  >przez większą część cyklu
                                  >(tak, sa tacy idioci ..uprzedzam pytaniesmile)

                                  ***hmmmm....to rzeczywiscie ciezko sie z tym pogodzic...nie ,
                                  zdecydowanie nie dla mnie...o;
                                  ale zgaduje juz, ze "pomiedzy" byly urozmaicenia w sensie "burz"...?
                                  bo , czlowiek , niestey , musi sie wyzyc, nie TAK to inaczej...o;


                                  > Mój obecny partner też nie chce,
                                  >zebym się "truła" tak to określa właśnie...Więc nie jest taki potwór
                                  >(przynajmniej wg Twoich kryreriówsmile)) Ale to MOJA decyzja ...facet ...choćby i
                                  >książę z bajki nie zabroniłby i brania pigułek ani nie zmusiłby do ich
                                  >zażywania gdybym nie chciała ...

                                  ****Po prostu, jestes po wielkich przezyciach z pierwszym mezem, i stad
                                  jest Twoj strach ...ROZUMIEM...Pierwszemu MUSIALAS zaufac, chociaz nie
                                  do konca wierzylas w te metody, a teraz uwazasz ze tylko pigulki
                                  daja Ci tak naprawde wolnosc . Wyjasnilas mi bardzo duzo, chodzilo
                                  mi tylko o przyczyny, dla ktorych sie zdecydowalas....

                                  Pozdrawiam serdecznie....
                                  • kora3 Re: sex bez tabletek...kora3 09.06.03, 23:38
                                    zalotnica napisała:

                                    > kora3 napisała:
                                    >
                                    > >>zalotnica napisala...
                                    >
                                    >
                                    > ***dzieki za odpowiedz...o; musze przyznac, ze mnie troche rozczarowalas...
                                    > a stawalam sie juz pomalu "zazdrosna" o te Wasze ciagle
                                    > trwajace rozkosze...o;

                                    ++++++ Tak mi przykro, ze Cię rozczarowałam ..serio smile
                                    >

                                    >
                                    > ***a co Ty mi sugerujesz...? z obcym facetem...? i to do tego jeszcze
                                    > ze swoim...? (czy chcesz sie go juz pozbyc...? o; )
                                    > Wyobraz sobie , ze kazda ma tak samo, przeciez nikt nas do tego nie
                                    > zmusza...robimy to tylko dla PRZYJEMNOSCI...prawda...?

                                    ++++++ Chwilowo nie chcę się pozbyć smile haha....podoba mi się smile))
                                    >
                                    >

                                    >
                                    > ***napisalam, ze Cie ROZUMIEM...a wspolczuc Ci nie mam czego,
                                    > jestes dorosla, a to jest roznica...

                                    ++++++ano jestem ....smile)))0
                                    >
                                    >
                                    > >Jak pewnie się doczytałaś mój ex-mąż uznawał tylko tzw. naturalne metody,
                                    > >które dla mnie sa wymysłem
                                    >
                                    > ******Jak juz npisalam w innym watku, nigdy nie posadzilabym ICH
                                    > az o taka fantazje...

                                    ++++++++ To nie była 'fantazja' tylko paranoiczne zachowanie przenoszone na
                                    płaszczyznę wiary ....rozczaruję Cie ponownie : w środowisku mego ex-męza sporo
                                    było także kobiet o takowych dziwacznych zachowaniach i to nie tylko
                                    dotyczących sfery seksualnej wink
                                    >
                                    > > ***tzn. ze tylko metody naturalne z ex-mezem wchodzily w rachube ?
                                    > no i te "posty" ktore Cie tak wykanczaly...o;
                                    > Czy tak mam to rozumiec...?

                                    ++++++++ Eeeeee Zalota ...znów stereotypowo myślisz smile z ex - męzem to naturall
                                    był przeciez uznawany przez niego, ale ja to chyba odrębna istota nie ??? Kto
                                    mi zabronił iść po tabletki ???? i je zażywać ...niklt ..prawda ....a z tymi
                                    postami ...hmmmm smile))awmy to, co ??????
                                    >
                                    > > ***hmmmm....to rzeczywiscie ciezko sie z tym pogodzic...nie ,
                                    > zdecydowanie nie dla mnie...o;
                                    > ale zgaduje juz, ze "pomiedzy" byly urozmaicenia w sensie "burz"...?
                                    > bo , czlowiek , niestey , musi sie wyzyc, nie TAK to inaczej...o;

                                    ++++++++ mnie tam to kompletnie nie obchodziło smile)) Nie wiem o jakie urze
                                    chodzi, ale moze i jakie przeżywał chłop ..zapytałabym na Twym miejscu Jego
                                    spowiednika ..ale niestety Oni nie udzielają info na ten temat smile
                                    >
                                    >
                                    > > ****Po prostu, jestes po wielkich przezyciach z pierwszym mezem, i stad
                                    > jest Twoj strach ...ROZUMIEM...Pierwszemu MUSIALAS zaufac, chociaz nie
                                    > do konca wierzylas w te metody, a teraz uwazasz ze tylko pigulki
                                    > daja Ci tak naprawde wolnosc . Wyjasnilas mi bardzo duzo, chodzilo
                                    > mi tylko o przyczyny, dla ktorych sie zdecydowalas....

                                    +++++++++Zalota ..znów ...Qrde Ty wiesz o mnie wszystko lepiej niż ja smile powiem
                                    ci prawdę ..zdecydowalam się na pigułki przed małżeństwem , w trakcie i teraz ,
                                    bo nie planuję dziecka to jedyna odpowiedź smile))
                                    Moje przeżycia z Męzem dotyczyły najmniej sfery sexualno- prokreacyjnej bo
                                    umiałam sobie z takimi rzeczami radzić ...z dewiantem trudno jest żyć, ale
                                    zabezpieczyć się łatwo smile Nie zwalaj zatem mojej decyzji o pigułkach na moje
                                    nieudane małżeństwo ...zrozum, ze to ma niewiele do rzeczy ...pare razybyłam na
                                    etapie myślenia o dziecku (nie z mezem rzecz jasna smile ale tylko
                                    myślenia ...moze się do tego nie nadaję i już smile I właśnie tak się będę prtzed
                                    ciąża zabezpieczać, jak uznam za najbardziej dla MNIE komfortowe smile))
                                    Tyle
                                    >
                                    > Pozdrawiam serdecznie....
                                    i ja także smile)))
                                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 16.06.03, 04:09
                                      kora3 napisała:

                                      > >>zalotnica napisala...

                                      >> ***dzieki za odpowiedz...o; musze przyznac, ze mnie troche rozczarowalas...
                                      >> a stawalam sie juz pomalu "zazdrosna" o te Wasze ciagle
                                      >> trwajace rozkosze...o;

                                      >++++++ Tak mi przykro, ze Cie rozczarowalam ..serio smile

                                      ***to ja teraz serio...dziwie sie...

                                      > z ex - mezem to naturall
                                      >byl przeciez uznawany przez niego, ale ja to chyba odrebna istota nie ??? Kto
                                      >mi zabronil isc po tabletki ???? i je zazywac ...niklt ..prawda ....a z tymi
                                      >postami ...hmmmm smile))awmy to, co ??????

                                      ***Chwileczke, bo nie wszystko moge jednak przeczytac. Ex uznaje
                                      tylko w teorii metody naturalne, ale wspozyliscie caly czas...?
                                      Ty po kryjomu "lykalas" tabletki...? Tak...?
                                      I wszyscy byli zadowoleni...?



                                      >zdecydowalam sie na pigulki przed malzenstwem , w trakcie i teraz ,
                                      >bo nie planuje dziecka to jedyna odpowiedz smile))
                                      >I wlasnie tak sie bede prtzed
                                      >ciaza zabezpieczac, jak uznam za najbardziej dla MNIE komfortowe smile))


                                      ***Sluchaj, to nie jest wlasnie tak jak ty piszesz...Gdybym miala takiego
                                      partnera , z takimi pogladami...to tak jak juz wczesniej napisalam,
                                      pierwsza ustawilabym sie w kolejce po te pigulki... tak strasznie
                                      balabym sie...
                                      Takiemu, zdecydowanie nie mozna zaufac, jesli sie samemu nie wierzy
                                      w takie metody...


                                      Pozdrawiam
    • zalotnica Re: sex bez tabletek...capa_negra 05.05.03, 02:35

      capa_negra napisala :

      ***capa_negra, Twoj post pozwolilam sobie przeniesc na koniec.

      zalotnica napisala :
      >>***co pol roku...? nie, nie musze, jestem zdrowa. Raz na rok. 2 lata
      >>wystarcza te przyjemnosci, jesli beda jakies zmiany jak przy ciaglym
      >>stosowaniu tabletek, to owszem , czemu nie...Wlasnie teraz przydaloby
      >>sie zlozyc jakby nie bylo ta przykra wizyte... ale sie jak zwykle
      >>ociagam...

      >Zastanawiam sie ile masz lat i na jakim świecie zyjesz???? - teraz może jestes
      >zdrowa, ale z częstotliwościa chodzenia na badania co 2 lata poprostu
      >nastepnego mozesz nie dozyć ,ale tego pewnie nie bierzesz pod uwage????

      ***moje wizyty srednio wypadaja raz na rok i 2 miesiace, chyba nie jest
      az tak krytycznie ?


      >- akurat tabletki anty zmniejszaja ryzyko pewnych dolegliwości
      >natury ginekologicznej

      ***tak, o tym wlasnie mowil moj lekarz, jak i o wielkiej niewiadomej...

      >Przykra wizyta .... no tak dla osoby która chodzi do ginekologa od "wielkiego
      >gwizdu" inna byc nie może.

      *** Dla mnie zawsze byla "przykra", a Tobie sprawia tak wielka przyjemnosc ?

      >Zastanawiam sie skąd ty czerpiesz swoją wiedzę o antykoncepcji??????
      >"dzień dobry" polecam: www.antykoncepcja.com.pl
      >www.antykoncepcja.pl/

      ***Dzieki za linki, sa swietne, chyba najlepsze jakie do tej pory
      otrzymalam. Mam nadzieje, ze i osoby , ktore biora, troche
      sie podszkola .

      Pozdrawiam serdecznie

      • capa_negra Re: sex bez tabletek...capa_negra 05.05.03, 13:46
        zalotnica napisała:


        > ***capa_negra, Twoj post pozwolilam sobie przeniesc na koniec.
        >
        xxxxxxxxxxxxx Nie ma sprawy smile) mi tez tak łatwiej


        > > ***moje wizyty srednio wypadaja raz na rok i 2 miesiace, chyba nie jest
        > az tak krytycznie ?
        >
        > xxxxxxxxxxx No cóż przejęzyczyłas sie w cześniej czy tez sie poprostu
        wycofujesz ????
        Inaczej sie odbiera informacje ze chodzisz do ginekologa co 1-2 lata , a
        inaczej że srednio raz na rok z poślizgiem 2 miesięcy - jesli tylko tyle to
        ok. ale jesli przerwy masz dłuższe to...

        > >- akurat tabletki anty zmniejszaja ryzyko pewnych dolegliwości
        > >natury ginekologicznej
        >
        > ***tak, o tym wlasnie mowil moj lekarz, jak i o wielkiej niewiadomej...

        xxxxxxxxxxxxxxx lekarz tez człowiek i ma własne zdanie i poglady - a gdzie
        twoje własne zdanie - ja zanim zaczełam brac tabletki interesowałm sie tematem
        przez pół roku .
        Biorę od paru lat , systematycznie się badam i nie mam powodów do obaw .
        Oczywiście nie twierdze, że tabletki sa dla każdego, ale demonizowanie ich
        szkodliwego wpływu to chyba lekka przesada
        >
        > >Przykra wizyta .... no tak dla osoby która chodzi do ginekologa od "wielkie
        > go
        > >gwizdu" inna byc nie może.
        >
        > *** Dla mnie zawsze byla "przykra", a Tobie sprawia tak wielka przyjemnosc ?

        > xxxxxxxxxxxxxx Za przeproszeniem pierniczysz.
        Wizyty u ginekologa nie rozpatruje sie w kategoriach przyjemna nie przyjemna,
        ale konieczna i obowiązkowa.
        Jesli chodzisz systematycznie i nie masz powodów do leku "co on mi tam
        znajdzie" to dlaczego ma być"nieprzyjemna"
        A ja niedomyslna - pewnie chodzi ci o to , że musisz sie rozebrać
        I co z tego ????? ostatecznie wszystkie mamy to samo - a ginekolog to lekarz a
        nie erotoman.
        Wiec jeśli chodz o "wstyd" to jest on z założenia fałszywy



        > >Zastanawiam sie skąd ty czerpiesz swoją wiedzę o antykoncepcji??????
        > >"dzień dobry" polecam: www.antykoncepcja.com.pl
        > >www.antykoncepcja.pl/
        >
        > ***Dzieki za linki, sa swietne, chyba najlepsze jakie do tej pory
        > otrzymalam. Mam nadzieje, ze i osoby , ktore biora, troche
        > sie podszkola .

        xxxxxxxxxxxxxxx Ciesze się, że mogłam pomóc
        >
        > Pozdrawiam serdecznie

        xxxxxxxxxxxxx Bądż zdrowa!!!
        >
        • zalotnica Re: sex bez tabletek...capa_negra 11.05.03, 22:48
          capa_negra napisała:

          > > ***moje wizyty srednio wypadaja raz na rok i 2 miesiace, chyba nie jest
          > az tak krytycznie ?
          >
          > xxxxxxxxxxx No cóż przejęzyczyłas sie w cześniej czy tez sie poprostu
          wycofujesz ????

          ***mialam 2, czy 3 wizyty grubo powyzej roku, ale widzisz, forumowiczki
          na mnie nakrzyczaly...i juz jestem po wizycie, za co im dziekuje.


          >xxxxxxxxxxxxxxx lekarz tez człowiek i ma własne zdanie i poglady - a gdzie
          >twoje własne zdanie

          ***to nie czytalas ? Jest na samym poczatku...

          >- ja zanim zaczełam brac tabletki interesowałm sie tematem
          >przez pół roku .

          ***I tak powinno byc, trzeba byc swiadomym tego w co sie pakujemy,
          a nie jak niektore forumowiczki w "placz", jesli zaczyna sie cos
          zlego dziac.

          >Biorę od paru lat , systematycznie się badam i nie mam powodów do obaw .

          ***to sie ciesz, oczywiscie nie musi sie zaraz cos nieproszonego
          "przyplatac", ale zawsze moze. Pozwolisz, ze sie zapytam, czy myslisz
          "przetrwac" na pigulkach do konca ? (30 lat) i co na to Twoj lekarz.


          >Oczywiście nie twierdze, że tabletki sa dla każdego, ale demonizowanie ich
          >szkodliwego wpływu to chyba lekka przesada

          ***Ja nie demonizuje...ale poczytalam troche postow dziewczyn jakie maja
          problemy, wiec wybacz, w imie czego ? Zaraz , oczywiscie, posadzilam
          mezczyzn o wygodnictwo...a dalej juz wiesz...


          > >Przykra wizyta .... no tak dla osoby która chodzi do ginekologa od "wielkie
          > go gwizdu" inna byc nie może.
          >
          > *** Dla mnie zawsze byla "przykra", a Tobie sprawia tak wielka przyjemnosc ?

          > xxxxxxxxxxxxxx Za przeproszeniem pierniczysz.


          ***alez wcale nie "piernicze ", zawsze byla przykra i bedzie przykra...
          och, jak sie niezmiernie ciesze, ze mam juz to za soba. Latac co pol
          roku...wybacz, to nie na moje "nerwy"...

          > Wizyty u ginekologa nie rozpatruje sie w kategoriach przyjemna nie
          przyjemna, ale konieczna i obowiązkowa.

          ***a niech sobie bedzie obojetnie jak ja nazwiesz, dla mnie jest
          nieprzyjemna.

          >Jesli chodzisz systematycznie i nie masz powodów do leku "co on mi tam
          >znajdzie" to dlaczego ma być"nieprzyjemna"

          ***och, prosze Cie...

          >A ja niedomyslna - pewnie chodzi ci o to , że musisz sie rozebrać
          >I co z tego ????? ostatecznie wszystkie mamy to samo - a ginekolog to lekarz
          >a nie erotoman.

          ***no wlasnie,... ale On przeciez nie jest moim partnerem....

          >Wiec jeśli chodz o "wstyd" to jest on z założenia fałszywy

          ***a ja sie wstydze...i nic na to nie poradze...


          xxxxxxxxxxxxxxx Ciesze się, że mogłam pomóc
          >
          > Pozdrawiam serdecznie

          xxxxxxxxxxxxx Bądż zdrowa!!!
          >

          ***no i prosze...jak milo sie zrobilo...

          Pozdrawiam serdecznie
          • moboj Re: sex bez tabletek...capa_negra 12.05.03, 00:52
            zalotnica napisała:

            >
            > ***alez wcale nie "piernicze ", zawsze byla przykra i bedzie przykra...
            > och, jak sie niezmiernie ciesze, ze mam juz to za soba. Latac co pol
            > roku...wybacz, to nie na moje "nerwy"...
            > ***a niech sobie bedzie obojetnie jak ja nazwiesz, dla mnie jest
            > nieprzyjemna.
            > > ***no wlasnie,... ale On przeciez nie jest moim partnerem....

            a moze rzecz tkwi w osobie lekarza? dla mnie wizyta u mojej lekarki nigdy nie
            była stresująca: zawsze sobie sporo rozmawiamy na rózne tematy, więc wizyta
            jest dość długa, ale bardzo miła i samo badanie jest, hm, niezauważalne. nigdy
            mnie ta wizyta nie stresuje, bo wiem, że nic złego sie nie dzieje, a pani
            doktor zawsze jest serdeczna i bardzo miła.
            dużo zależy od osoby lekarza - zawsze denerwowały mnie i stresowały wizyty w
            szpitalu studenckim.
            • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 14.05.03, 02:59
              moboj napisała:

              > zalotnica napisała:
              >
              > >
              > > ***alez wcale nie "piernicze ", zawsze byla przykra i bedzie przykra...
              > > och, jak sie niezmiernie ciesze, ze mam juz to za soba. Latac co pol
              > > roku...wybacz, to nie na moje "nerwy"...
              > > ***a niech sobie bedzie obojetnie jak ja nazwiesz, dla mnie jest
              > > nieprzyjemna.
              > > > ***no wlasnie,... ale On przeciez nie jest moim partnerem....
              >
              > a moze rzecz tkwi w osobie lekarza? dla mnie wizyta u mojej lekarki nigdy nie
              > była stresująca: zawsze sobie sporo rozmawiamy na rózne tematy, więc wizyta
              > jest dość długa, ale bardzo miła i samo badanie jest, hm, niezauważalne.
              nigdy
              > mnie ta wizyta nie stresuje, bo wiem, że nic złego sie nie dzieje, a pani
              > doktor zawsze jest serdeczna i bardzo miła.
              > dużo zależy od osoby lekarza - zawsze denerwowały mnie i stresowały wizyty w
              > szpitalu studenckim.

              moboj napisała:

              > zalotnica napisała:
              >
              > >
              > > ***alez wcale nie "piernicze ", zawsze byla przykra i bedzie przykra...
              > > och, jak sie niezmiernie ciesze, ze mam juz to za soba. Latac co pol
              > > roku...wybacz, to nie na moje "nerwy"...
              > > ***a niech sobie bedzie obojetnie jak ja nazwiesz, dla mnie jest
              > > nieprzyjemna.
              > > > ***no wlasnie,... ale On przeciez nie jest moim partnerem....
              >
              > a moze rzecz tkwi w osobie lekarza? dla mnie wizyta u mojej lekarki nigdy nie
              > była stresująca: zawsze sobie sporo rozmawiamy na rózne tematy, więc wizyta
              > jest dość długa, ale bardzo miła i samo badanie jest, hm, niezauważalne.
              nigdy
              > mnie ta wizyta nie stresuje, bo wiem, że nic złego sie nie dzieje, a pani
              > doktor zawsze jest serdeczna i bardzo miła.
              > dużo zależy od osoby lekarza - zawsze denerwowały mnie i stresowały wizyty w
              > szpitalu studenckim.


              Widzisz, Ty chodzilas do lekarza jak musialas i to duzo razy, wiec
              juz to dla Ciebie normalka. Ja nie jestem nauczona chodzic po lekarzach
              i moze stad sie to bierze ? Po prostu nie lubie i tyle...wole przyjemniej
              spedzac czas.
              Lekarze i byla tez jedna P.Doktor, zawsze byli bardzo mili , serdeczni i
              uprzejmi, w gabinecie bylo zawsze spokojnie i przyjemnie. Po prostu,
              trudno jest mi sie wybrac i troche zawsze odkladam...no, ale jak juz
              zamkne za soba drzwi...to zaczynam oddychac i jestem bardzo szczesliwa...
              do nastepnego roku. (co Ci bede wiecej pisac, sama wiesz na czym
              to polega...owink
              pzdr.
        • kora3 no no no ładnie - Zalotnico :))) 12.05.03, 18:26
          Oj Zalotnico smile) Zawiodlaś mnie sad(
          Ty NAPRAWDĘ tak "często" odwiedzasz ginekologa ...Wybacz , ale bierze zgroza :
          ((( I to Ty co tak trąbisz i wplywie pigułek na zdrowie ...Przecież Ty o
          własne zdrowie się nie troszczysz !!! Uważasz, ze jak pigułek nie bierzesz to
          jesteś Na 100 % zdrowa ..dziewczyno ... a piersi badasz ???
          i Co to w ogóle za kryterium myślenia wizyta przyjemna - nieprzyjemna ???
          Wstyd ????
          W ktorym wieku żyjesz ??? Ciekawe, czy dentysty też się tak boisz i wstydzisz,
          albo kardiologa ???smile)) Będźże rozsadna, bo ten rozsądek tak wszystkim nma
          wpajasz, a sama narażasz się na utratę zdrowia, bo badanie nieprzyjemne i
          wstyd ????
          A jak jeszcze dalej poczytałam, ze "wierzysz" w stosunek przerywany ręce mi
          opadły .... A kto Ci powiedział, ze to metoda zapobiegania ciąży ???
          Ginekolog ??? Babcia ?? Mąż ???
          Sorry Zalotnico, ale to mi stawia pod znakiem zapytania, czy Ciebie w ogóle
          poważnie traktować ???? Lubię dyskutowac, ale na poziomie ...

          Nie powiedział Ci nikt, ze plemniki są w płynie wydzielanym przez członka
          ZANIM dojdzie do wytrysku (mnie o tym w szkole mówili ...podstawowej ...smile)))
          żaden facet tego nie kontroluje, cicby miał nie wiem jakie doświadczenie sad((
          A nie słyszałas, ze stosunek przerywany może prowadzić do lęków i nerwic
          seksualnych (nie mówiąc w ogóle o dyskomforcie) partnerów obojga płci ???
          To ze nie zaszłaś w ciąże stosują takie "metody" nie świadczy o ich
          skuteczności tylko być może o tym, ze w ogóle nielatwo Ci zajść w ciążę (może
          masz tyłozgięcie np. ??)
          A w ogóle to mam wrażenie, ze Tobie o coś innego chodzi ...Ciągle tylko o
          rzekomej "winie" mężczyzn mówisz smile))
          OOdpowiedz mi wprost Zalotnicosmileale szczerze co ??? Tak naprawdę mozesz sobie
          pozwolić na ciążę, prawda ??? Jak będzie to będzie i dlatego
          tak "śpiewasz" ...Jakbyś bała się zajść w ciążę naprawdę nie wierzyłabyś w
          srosunek przerywany ??? Zgadłam ???
          Bo jeśli nie zgadłąm ....to mi słabo smile
          Pozdro
          Korcia
          • moboj Re: no no no ładnie - Zalotnico :))) 13.05.03, 07:28
            kora3 napisała:

            > Nie powiedział Ci nikt, ze plemniki są w płynie wydzielanym przez członka
            > ZANIM dojdzie do wytrysku (mnie o tym w szkole mówili ...podstawowej ...smile)))
            > żaden facet tego nie kontroluje, cicby miał nie wiem jakie doświadczenie sad((
            > A nie słyszałas, ze stosunek przerywany może prowadzić do lęków i nerwic
            > seksualnych (nie mówiąc w ogóle o dyskomforcie) partnerów obojga płci ???
            > To ze nie zaszłaś w ciąże stosują takie "metody" nie świadczy o ich
            > skuteczności tylko być może o tym, ze w ogóle nielatwo Ci zajść w ciążę (może
            > masz tyłozgięcie np. ??)

            nie jestem Zalotnicą, ale biorę w tej dyskusji udział od samego początku, więc
            wyjasniam. kilka osób pisało tu o kropelkowaniu, ale Zalotnica wysmiała nawet
            definicję z encyklopedii i innych wartościowych źródeł, bo ponoć ona ma do męża
            zaufanie i on nawet nad tym panujesmilesmilesmile

            > A w ogóle to mam wrażenie, ze Tobie o coś innego chodzi ...Ciągle tylko o
            > rzekomej "winie" mężczyzn mówisz smile))

            tez zgadłaś. chodzi o to, że kobiety rodzą i to juz jest wystarczające z naszej
            strony poświęcenie. faceci powinni zająć się cała resztą, żeby odpokutowac
            nasze ciąże i porody.

            > OOdpowiedz mi wprost Zalotnicosmileale szczerze co ??? Tak naprawdę mozesz
            sobie
            > pozwolić na ciążę, prawda ??? Jak będzie to będzie i dlatego
            > tak "śpiewasz" ...Jakbyś bała się zajść w ciążę naprawdę nie wierzyłabyś w
            > srosunek przerywany ???

            też mi się tak wydaje. jak ktoś sobie nie może pozwolić na wpadke to po prostu
            zabezpiecza się najbardziej skutecznymi metodami. hahaha, gdyby mi mój
            mężczyzna przyszedł do łóżka i zaproponował, że będziemy się zabezpieczać
            stosunkiem przerywanym to chyba z łóżka bym spadłasmilesmilesmile
            • kora3 Re: no no no ładnie - Zalotnico :))) 13.05.03, 12:12
              moboj napisała:

              > nie jestem Zalotnicą, ale biorę w tej dyskusji udział od samego początku,
              więc
              > wyjaśniam.
              +++++++++Witaj smile))

              kilka osób pisało tu o kropelkowaniu, ale Zalotnica wysmiała nawet
              > definicję z encyklopedii i innych wartościowych źródeł, bo ponoć ona ma do
              męża
              >
              > zaufanie i on nawet nad tym panujesmilesmilesmile

              +++++++++++++ iesz, jak to powiedział J.I. Standynger "Zawsze człowiekowi
              taźniej, kiedy nie ma wyobraźni" smile Mądry był człek z Nigo, prawda ???
              Szkoda,że już umarł :

              > tez zgadłaś. chodzi o to, że kobiety rodzą i to juz jest wystarczające z
              naszej
              > strony poświęcenie. faceci powinni zająć się cała resztą, żeby odpokutowac
              > nasze ciąże i porody.

              ++++++++++Ciekawa teoryjka smile) Przyznaję smile) To jakiś kompleks, czy jak ????
              >
              > > OOdpowiedz mi wprost Zalotnicosmileale szczerze co ??? Tak naprawdę mozesz
              > sobie
              > > pozwolić na ciążę, prawda ??? Jak będzie to będzie i dlatego
              > > tak "śpiewasz" ...Jakbyś bała się zajść w ciążę naprawdę nie wierzyłabyś
              > w
              > > srosunek przerywany ???
              >
              > też mi się tak wydaje. jak ktoś sobie nie może pozwolić na wpadke to po
              prostu
              > zabezpiecza się najbardziej skutecznymi metodami. hahaha, gdyby mi mój
              > mężczyzna przyszedł do łóżka i zaproponował, że będziemy się zabezpieczać
              > stosunkiem przerywanym to chyba z łóżka bym spadłasmilesmilesmile

              +++++++++Zastanów się kochanie skąd wytrzasnęłabyć takiego durnego
              faceta ????smile)))) I jak doszłoby do łóżkowej "sytuacji" między Wami smile)) ??
              Przecież wariata w miare można zdiagnozować, jeśli się irracjonalnie
              zachowuje smile)))
              A powaznie całkiem ....Jakby mnie taką "metodę" facet zaproponował hehehe ...to
              am spadłby z łóżka ...a może i z okna smile)))

              Poważnie mam wrażenie, ze Zalotnica robi sobie z nas jaja smile)
              Że nie chce brać pigułek to rozumiem ..każdy ma swoje przekonania...Ale takie
              głupoty o pokucie facetów za porody smile)) no i te bajdy o stosunku przerywanym
              to chyba jest kpina ????

              Pozdro
              Korcia
              • zalotnica Re: sex bez tabletek....moboj-kora3 14.05.03, 03:13
                moboj i kora3

                >hahaha, gdyby mi mój
                >mężczyzna przyszedł do łóżka i zaproponował, że będziemy się zabezpieczać
                >stosunkiem przerywanym to chyba z łóżka bym spadłasmilesmilesmile

                kora3 napisała:
                > A powaznie całkiem ....Jakby mnie taką "metodę" facet zaproponował
                hehehe ...to
                > am spadłby z łóżka ...a może i z okna smile)))


                ***A ladnie to tak plotkowac o mnie za moimi plecami...???
                Fajnie piszecie , posmialam sie troche z Wami...

                Pozdrawiam serdecznie...
                • kora3 re: Zalotnico !!! "Plotkuj" z nami :))) 14.05.03, 10:40
                  zalotnica napisała:

                  > moboj i kora3
                  >
                  > >hahaha, gdyby mi mój
                  > >mężczyzna przyszedł do łóżka i zaproponował, że będziemy się zabezpieczać
                  > >stosunkiem przerywanym to chyba z łóżka bym spadłasmilesmilesmile
                  >
                  > kora3 napisała:
                  > > A powaznie całkiem ....Jakby mnie taką "metodę" facet zaproponował
                  > hehehe ...to
                  > > am spadłby z łóżka ...a może i z okna smile)))
                  >
                  >
                  > ***A ladnie to tak plotkowac o mnie za moimi plecami...???
                  > Fajnie piszecie , posmialam sie troche z Wami...
                  >
                  > Pozdrawiam serdecznie...

                  +++++++++++Przecież to FORUM Zalotnico kochana smile)) A moj post był skierowany
                  do Ciebie smile)) Moboj tylko mi odpowiedziałasmile) jakbysmy plotkowały to chyba na
                  priviesmile)
                  Ogromnie mnie cieszy, ze fajnie sią nas czyta ...Ty mnie też czasem
                  ubawisz ...poplotkuj więc z nami !!!!smile)
                  Pozdro
                  Korcia
    • catalina1 Re: sex bez tabletek... 05.05.03, 12:09
      zalotnica napisała:

      > Nigdy nie bralam i brac
      > nie bede, nikt i nic by mnie do tego nie zmusilo. Po prostu moj
      > partner dba o te sprawy i nigdy ON by sie nie zgodzil na moje
      > problemy z cisnieniem, na zawroty glowy i inne dolegliwosci z tym
      > zwiazane.

      Ciekawa jestem, czy zdecydowałabyś się na branie takich tabletek jako
      alternatywę przed pójciem na operację??? Hormony zawarte w tabletkach działaja
      też jako lekarstwo nie tylko jako środek antykoncepcyjny. I ciekawa jestem czy
      po powiedzmy pół roku konieczności brania takich tabletek chciałabys wracać do
      prezerwatywy.
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...catalina1 11.05.03, 23:14
        catalina1 napisała:

        >Ciekawa jestem, czy zdecydowałabyś się na branie takich tabletek jako
        >alternatywę przed pójciem na operację??? Hormony zawarte w tabletkach działaja
        >też jako lekarstwo nie tylko jako środek antykoncepcyjny. I ciekawa jestem czy
        >po powiedzmy pół roku konieczności brania takich tabletek chciałabys wracać do
        >prezerwatywy.


        ***Jesli sa uzyte jako lekarstywo, oczywiscie, ze bralabym, to nawet
        nie podlega dyskusji. Pytasz sie, czy po pol roku wrocilabym do
        metod stosowanych wczesnij ? oczywiscie , ze tak, przeciez wczesniej
        swietnie dawalismy sobie rade bez...i jesli przestaja byc juz lekarstwem.
        Napisalam juz, ze duzo dziewczyn zaczyna brac pigulki bardzo wczesnie,
        zalozmy , ze w celach leczniczych. Ona, jak i zarowno jej partner
        szybko przyzwyczajaja sie do wygody...i tak juz zostaje.
        pozdrawiam
        • the_kami Re: no właśnie, wygoda... 11.05.03, 23:21
          zalotnica napisała:
          [...]

          > Ona, jak i zarowno jej partner
          > szybko przyzwyczajaja sie do wygody...i tak juz zostaje.

          A możesz wytłumaczyć, co w tym złego?
          Jeśli _kobiecie_i_mężczyźnie_, _obojgu_ partnerom z tym wygodnie? Jeśli kobieta
          regularnie się bada, ma dobre wyniki, dobrze się czuje, _oboje_ podejmują
          decyzję o odłożeniu rodzicielstwa na później?
          To co w tym złego? Bo to moim zdaniem nie zależy od wieku rozpoczęcia brania...
          Tylko od tego, co dla _obojga_partnerów_ jest wygodne.
          Możesz mi wyjaśnić?

          K.
          • melmire Re: no właśnie, wygoda... 11.05.03, 23:43
            Bo seks jest grzechem i uleganiem wlasnej slabosci, dlatego trzeba sie karac
            stosujac niewygodne metody lub/i rodzac nieplanowane dzieci. Taka jest moja
            diagnoza smile
          • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 14.05.03, 03:50
            the_kami napisała:

            > zalotnica napisała:
            > [...]
            >
            > > Ona, jak i zarowno jej partner
            > > szybko przyzwyczajaja sie do wygody...i tak juz zostaje.
            >
            > A możesz wytłumaczyć, co w tym złego?....
            > Jeśli _kobiecie_i_mężczyźnie_, _obojgu_ partnerom z tym wygodnie? > To co w
            tym złego? Bo to moim zdaniem nie zależy od wieku rozpoczęcia brania...
            > Tylko od tego, co dla _obojga_partnerów_ jest wygodne.
            > Możesz mi wyjaśnić?

            Alez nie ma w tym nic zlego, jesli obie strony sie na to godza ,
            a wiem , ze w Waszym partnerstwie tak jest, bo caly czas o tym
            piszecie. Wydawalo mi sie , ze to tylko wygodnictwo/lenistwo
            mezczyzn, ale nigdy nie "podejrzewalabym" o to kobiet.
            Coraz wiecej czytam o skutkach WIDOCZNYCH spowodowanych sztucznymi
            hormonami, a dzisiaj to juz byla lawina postow, to naprawde sie DZIWIE,
            pozwolisz , ze uzyje tego slowa po raz niewiadomo ktory...
            Duzo "mlodziezy " czyta to forum, wiec przynajmniej niech sie
            zapoznaja, ze to jednak nie "landrynki".
            Rozmawialam ostatnio ze znajoma, bierze od dawna, ale nie umiala mi
            nawet powiedziec nazwy...rece mi opadly.

            Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
            Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
            postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
            kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
            jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
            Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
            takiego Pana Wygodnickiego ?
            pzdr.
            • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 14.05.03, 08:42
              zalotnica napisała:

              > Alez nie ma w tym nic zlego, jesli obie strony sie na to godza ,
              > a wiem , ze w Waszym partnerstwie tak jest, bo caly czas o tym
              > piszecie.

              A jak to wygląda w 'Twoim partnerstwie'? Bo mnie się wydawało, że partnerstwo w
              ogóle polega na tym, że partnerzy powinni mieć zbliżone zdanie, i żadna ze
              stron nie powinna narzucać nic drugiej...

              > Wydawalo mi sie , ze to tylko wygodnictwo/lenistwo
              > mezczyzn, ale nigdy nie "podejrzewalabym" o to kobiet.

              Widzisz, człowiek uczy się całe życie.

              > Coraz wiecej czytam o skutkach WIDOCZNYCH spowodowanych sztucznymi
              > hormonami, a dzisiaj to juz byla lawina postow, to naprawde sie DZIWIE,
              > pozwolisz , ze uzyje tego slowa po raz niewiadomo ktory...
              > Duzo "mlodziezy " czyta to forum, wiec przynajmniej niech sie
              > zapoznaja, ze to jednak nie "landrynki".

              NIGDY nie twierdziłam na forum, że pigułka to środek idealny. NIGDY nie
              twierdziłam na forum, że pigułka nie ma skutków ubocznych. Ale _dla_mnie_
              pigułka jest najlepszym z dostępnych środków antykoncepcyjnych, a skutku
              uboczne - tfu tfu tfu - nie występują.

              > Rozmawialam ostatnio ze znajoma, bierze od dawna, ale nie umiala mi
              > nawet powiedziec nazwy...rece mi opadly.

              No cóż, jakby to powiedzieć - to źle świadczy o Twojej znajomej przede
              wszystkim.

              > Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
              > Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
              > postawili na WYGODE.

              Wyczuwam, że w Twojej wypowiedzi to słówko ma pejoratywne zabarwienie. Czy
              jesteś w stanie mi wytłumaczyć, co złego jest w tym, że para kochając się,
              lubiąc seks ze sobą, nie planując póki co dzieci - wybiera najwygodniejsze dla
              nich środki antykoncepcyjne? Jasne, że są inne środki - ale mniej wygodne.
              Powiedz mi - w imię czemu ci ludzie mają się umartwiać uzywając czegoś, co im
              przeszkadza?

              > Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
              > kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
              > jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
              > Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
              > takiego Pana Wygodnickiego ?

              To znaczy ja miałabym postawić się w roli nowej - nie mogącej brać pigułek -
              partnerki tego faceta, który był w związku z kobietą zabezpieczającą się w ten
              sposób, tak? Aha - zapomniałaś, że jego poprzednie partnerka również była Panią
              Wygodnicką.
              Oczywiście, że czułabym się bezpieczna. Wiesz, odkąd nieco podrosłam i mam
              powyżej 'nastu' lat dość uważnie wybieram sobie partnerów. Są to ludzie, z
              którymi da się przedyskutować kwestię antykoncepcji, i dojść do kompromisu
              satysfakcjonującego obie strony. I będąc 'w ramionach' tego faceta czułabym się
              bezpiecznie, bo wybralibysmy jakąś metodę _antykoncepcji_, a więc prezerwatywę,
              spiralę, globulki... Nie miałoby absolutnie znaczenia, jaką metodę mój partner
              stosował w poprzednim związku. Jeśli jest moim partnerem, to jest
              odpowiedzialnym facetem, bo z innymi nie czuję potrzeby wiązania się. A jeśli
              jest odpowiedzialny - bierze współodpowiedzialność za naszą antykoncepcję. Aha -
              co do bezpieczeństwa - NA PEWNO nie zgodziłabym się na stosunek przerywany, bo
              to nie zapewniło by mi poczucia bezpieczeństwa nawet 'w ramionach' faceta,
              który w 10 swoich poprzednich związkach stosował tę metodę.

              K.
              • moboj Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 14.05.03, 10:56
                the kami - nic dodac, nic ująć.
                pozdrawiam.
              • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 02:38
                the_kami napisała:


                >A jak to wygląda w 'Twoim partnerstwie'? Bo mnie się wydawało, że partnerstwo
                w
                >ogóle polega na tym, że partnerzy powinni mieć zbliżone zdanie, i żadna ze
                stron nie powinna narzucać nic drugiej...

                ***to widze , ze nie czytalas wszystkiego....

                >> Wydawalo mi sie , ze to tylko wygodnictwo/lenistwo
                >> mezczyzn, ale nigdy nie "podejrzewalabym" o to kobiet.

                >Widzisz, człowiek uczy się całe życie.

                ***tak , biedne sa te kobiety, ale same sa sobie winne...

                > I będąc 'w ramionach' tego faceta czułabym się
                >bezpiecznie, bo wybralibysmy jakąś metodę _antykoncepcji_, a więc
                prezerwatywę,
                >spiralę, globulki... Nie miałoby absolutnie znaczenia, jaką metodę mój partner
                >stosował w poprzednim związku. Jeśli jest moim partnerem, to jest
                >odpowiedzialnym facetem, bo z innymi nie czuję potrzeby wiązania się. A jeśli
                >jest odpowiedzialny - bierze współodpowiedzialność za naszą antykoncepcję.
                Aha -
                co do bezpieczeństwa - NA PEWNO nie zgodziłabym się na stosunek przerywany, bo
                to nie zapewniło by mi poczucia bezpieczeństwa nawet 'w ramionach' faceta,
                który w 10 swoich poprzednich związkach stosował tę metodę.


                *** Oczywiscie, ze Twoj NOWY facet jest osoba odpowiedzialna,
                to nie ulega watpliwosci, ale , zapomnialas , ze byl nauczony
                do WYGODY, a jak wiemy, przyzwyczajen, nie tak latwo sie jest
                pozbyc...

                pzdr.
                • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 08:50
                  zalotnica napisała:
                  [...]

                  > ***to widze , ze nie czytalas wszystkiego....

                  Własnie czytałam, wszystko i kilka razy...

                  > *** Oczywiscie, ze Twoj NOWY facet jest osoba odpowiedzialna,
                  > to nie ulega watpliwosci, ale , zapomnialas , ze byl nauczony
                  > do WYGODY, a jak wiemy, przyzwyczajen, nie tak latwo sie jest
                  > pozbyc...

                  Ty chyba masz bardzo złe doświaczenia, wiesz? Jakiś strasznych palantów
                  spotykałaś. Ja nigdy w życiu nie zetknęłam się z taką sytuacją. Ale może to
                  wynika z tego, że na partnerów wybieram mężczyzn myślących głową, a nie
                  penisem. Tacy - uwierz mi - 'pozbywają się przyzwyczajeń', a kobieta jest dla
                  nich czymś więcej niż pochwą...

                  K.
                  • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 19.05.03, 02:11
                    the_kami napisała:

                    >Ty chyba masz bardzo złe doświaczenia, wiesz? Jakiś strasznych palantów
                    >spotykałaś.

                    ***no jesli dla Ciebie facet jest palantem, ktory dba o partnerke,
                    bo chce ja miec zdrowa i normalna, a nie nafaszerowana sztucznymi
                    hormonami...to rzeczywiscie jest juz gorzej niz myslalam...
                    hormony czynia straszne spustoszenie... wszystkiego...

                    >>Ja nigdy w życiu nie zetknęłam się z taką sytuacją.

                    ***ja tez nie...ale w XXI wieku wszystko jest mozliwe...
                    bo widzisz, wez na przyklad nastolatki, jedna przed druga
                    sie wychwala jakie to pigulki "lyka", te dobre, tamte
                    podobno nie...itd...a slodkie one sa chociaz...? o;

                    >>>Ale może to nika z tego, że na partnerów wybieram mężczyzn myślących
                    >głową, a nie penisem.
                    ***Acha...to mowimy juz o PARTNERACH ? ...to teraz juz wszystko
                    rozumiem...to w takim razie nie masz wyjscia...

                    >>Tacy - uwierz mi - 'pozbywają się przyzwyczajeń', a kobieta jest dla
                    >>nich czymś więcej niż pochwą...

                    ***my tu mowimy kolezanko / forumowiczko o EXPERIENCE , ktore sie
                    nabywa tylko i wylacznie poprzez PRACTICE, PRACTICE i jeszcze
                    raz powtorze PRACTICE...do pracy tez przyjmuja tylko z
                    experience...dlaczego...?

                    Pozdrawiam
                    • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 19.05.03, 08:36
                      zalotnica napisała:

                      > ***no jesli dla Ciebie facet jest palantem, ktory dba o partnerke,
                      > bo chce ja miec zdrowa i normalna, a nie nafaszerowana sztucznymi
                      > hormonami...to rzeczywiscie jest juz gorzej niz myslalam...
                      > hormony czynia straszne spustoszenie... wszystkiego...

                      Oooo... widzę, że Ci się biedulko argumenty skończyły i zaczęły się osobiste
                      wycieczki? big_grinDDD
                      Nie, moja droga Zalotnico. Dla mnie palantem jest facet, który nie liczy się z
                      moim zdaniem i moimi potrzebami. Który mi nakazuje i zakazuje czegokolwiek.

                      > ***ja tez nie...ale w XXI wieku wszystko jest mozliwe...

                      No to po cholerę snujesz durne teorie?

                      > bo widzisz, wez na przyklad nastolatki, jedna przed druga
                      > sie wychwala jakie to pigulki "lyka", te dobre, tamte
                      > podobno nie...itd...a slodkie one sa chociaz...? o;

                      Nie wiem, co robię rodzice tych nastolatek... Tudzież ich ginekolodzy. Bo to do
                      nich należy uświadomienie dziewczyn i wybranie wspólnie z nimi najlepszej
                      metody antykoncepcji, jeśli dziewczyna decyduje się na współżycie. A Twoje
                      pytanie jest... no cóż... pewnie chciałaś być zabawna, ale Ci nie wyszło.

                      > ***Acha...to mowimy juz o PARTNERACH ? ...to teraz juz wszystko
                      > rozumiem...to w takim razie nie masz wyjscia...

                      I znów osobiste wycieczki...
                      Bądź łaskawa Zalotnico odwalić się od mojego życia osobistego. To nie Twoja
                      sprawa i jesteś _ostatnią_ osobą, która ma prawo choćby słówko na ten temat
                      napisać.
                      A jeśli biedulko nie zrozumiałaś, dlaczego użyłam liczby mnogiej, to chyba
                      powinnaś się dokształcić... Czy Ty gdzieś nie pisałaś, że jesteś nauczycielką?
                      Jesli dobrze pamiętam, to... Bogowie, strzeżcie polską młodzież sad

                      > ***my tu mowimy kolezanko / forumowiczko

                      Nie życzę sobie, żebyś nazywała mnie swoją koleżanką.

                      > o EXPERIENCE , ktore sie
                      > nabywa tylko i wylacznie poprzez PRACTICE, PRACTICE i jeszcze
                      > raz powtorze PRACTICE...

                      Tak? Co masz na myśli? 'Kropelki'? Proponuję - poćwicz wstrzymywanie
                      wydzielania soków trawiennych i zatrzymaj wzrost włosów big_grinDDD
                      A tak poważnie - o czym mówisz? Czy Ty naprawdę miałaś _aż_tak_ złe
                      doświadczenia? Facet, którego partnerka używała pigułek nie zgodzi się na nic
                      innego? Kobieto, w jakim towarzystwie Ty się obracałaś? Żaden, powtarzam -
                      żaden ze znanych mi mężczyzn/kolegow/krewnych nie zrobiłby czegoś takiego. A
                      raczej po ustaleniu z partnerką zmiany metody antykoncepcji - po prostu by ją
                      zmienił. Czy Twój partner też byłby tak elastyczny?

                      > do pracy tez przyjmuja tylko z
                      > experience...dlaczego...?

                      No cóż, mnie przyjęto bez doświadczenia, z założeniem, że je nabędę, co też się
                      stało.
                      A teraz wytłumacz mi, co miałaś na myśli w ogóle pisząc o tym doświadczeniu i
                      praktyce?

                      K.
                      • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 20.05.03, 04:22
                        the_kami napisała:

                        >Nie, moja droga Zalotnico. Dla mnie palantem jest facet, który nie liczy się z
                        >moim zdaniem i moimi potrzebami. Który mi nakazuje i zakazuje czegokolwiek.

                        *** Tak oto rozpoczelam ten watek , cytuje tak dla przypomnienia :
                        " ....Nigdy nie bralam i brac
                        nie bede, NIKT i NIC by mnie do tego nie zmusilo.
                        Po prostu moj partner dba o te sprawy i nigdy ON by sie nie
                        zgodzil na moje problemy z cisnieniem, na zawroty glowy i
                        inne dolegliwosci z tym zwiazane...."

                        ...jak widze, roznia sie bardzo Ci nasi partnerzy....

                        >> ***ja tez nie...ale w XXI wieku wszystko jest mozliwe...

                        >No to po cholerę snujesz durne teorie?

                        *** Ja sie nie spotkalam poniewaz jestem w STALYM ZWIAZKU, ale dziewczyny
                        zmieniaja partnerow, wiec sie tylko pytalam, czy takiemu partnerowi
                        moglyby zaufac...

                        >> bo widzisz, wez na przyklad nastolatki, jedna przed druga
                        >> sie wychwala jakie to pigulki "lyka", te dobre, tamte
                        >> podobno nie...itd...a slodkie one sa chociaz...? o;


                        >pytanie jest... no cóż... pewnie chciałaś być zabawna, ale Ci nie wyszło.

                        ***wcale to nie jest zabawne..


                        >> do pracy tez przyjmuja tylko z
                        >>> experience...dlaczego...?

                        >No cóż, mnie przyjęto bez doświadczenia, z założeniem, że je nabędę, co też
                        się
                        >stało. A teraz wytłumacz mi, co miałaś na myśli w ogóle pisząc o tym
                        >doświadczeniu i praktyce?

                        ***W tej chwili ufasz tylko pigulkom, poniewaz daja Tobie najwieksza pewnosc,
                        niemal 100% , czy czulabys sie bezpiecznie w ramionach Pana
                        Wygodnickiego rowniez bez pigulek ? z takim co to nigdy "gumki"
                        nie musial zakladac ...?



                        • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 20.05.03, 08:39
                          zalotnica napisała:

                          > ...jak widze, roznia sie bardzo Ci nasi partnerzy....

                          Dzięki Bogu, Zalotnico, dzięki Bogu!

                          [ciach dziwne i niezrozumiałe rzeczy]
                          > ***W tej chwili ufasz tylko pigulkom, poniewaz daja Tobie najwieksza pewnosc,
                          > niemal 100% , czy czulabys sie bezpiecznie w ramionach Pana
                          > Wygodnickiego rowniez bez pigulek ? z takim co to nigdy "gumki"
                          > nie musial zakladac ...?

                          Po pierwsze - nie życzę sobie, zebyś określała w ten sposób mojego partnera, bo
                          nie masz o nim pojęcia i nie masz prawa go oceniać.
                          A po drugie - TAK, wyobraź sobie, że gdybym ustaliła z nim, że zmieniamy
                          pigułki na gumki, i gdyby nasz pierwszy seks z prezerwatywą był jego pierwszym
                          seksem z prezerwatywą w życiu - wierzyłabym mu i czułabym się w 100%
                          bezpieczna. Bo wiem, że w przypadku mężczyzny, z którym dzielę życie, zawieść
                          mogłaby prezerwatywa, a nie on.
                          Czy wyraziłam się wystarczająco jasno, czy jeszcze nie dotarło?

                          K.
                          • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 26.05.03, 05:41
                            the_kami napisała:


                            >Po pierwsze -nie życzę sobie, zebyś określała w ten sposób mojego partnera, bo
                            >nie masz o nim pojęcia i nie masz prawa go oceniać.

                            *Zauwaz, ze nie pisze o Twoim partnerze, tylko dalam taki przyklad,
                            jesli czulas sie urazona moglas w ogole nie odpowiadac. Prawda ?



                            >...i gdyby nasz pierwszy seks z prezerwatywą był jego pierwszym
                            >seksem z prezerwatywą w życiu - wierzyłabym mu i czułabym się w 100%
                            >bezpieczna.

                            ***Dziwne, ze teraz tak sie boisz, a potem tak od pierwszego
                            razu zaufalabys...? przyznam sie , ze wprawilas mnie
                            w OSLUPIENIE...jak widzisz , nie moge przestac sie dziwic....


                            >Bo wiem, że w przypadku mężczyzny, z którym dzielę życie, zawieść
                            >mogłaby prezerwatywa, a nie on

                            ***...tylko tak jakos dziwnie sie sklada, ze wlasnie jednym
                            te "gumki" ciagle pekaja...a drugim nie...dlaczego...?

                            • moboj Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 26.05.03, 09:15
                              zalotnica napisała:

                              >
                              > *Zauwaz, ze nie pisze o Twoim partnerze, tylko dalam taki przyklad,
                              > jesli czulas sie urazona moglas w ogole nie odpowiadac. Prawda ?

                              znaczy ty się czepiasz, a my mamy nie reagować? a to dobre.

                              > ***...tylko tak jakos dziwnie sie sklada, ze wlasnie jednym
                              > te "gumki" ciagle pekaja...a drugim nie...dlaczego...?

                              spiskowe teorie dziejów autorstwa zalotnicy.
                              >
                            • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 26.05.03, 11:04
                              zalotnica napisała:

                              > *Zauwaz, ze nie pisze o Twoim partnerze, tylko dalam taki przyklad,
                              > jesli czulas sie urazona moglas w ogole nie odpowiadac. Prawda ?

                              Prawda. Ale nie biorę przykładu z Ciebie. Nie spodobało mi się to, co
                              napisałaś, ale nie omijam tematu, tylko przedstawiam Ci moje zdanie. Prawda?

                              > ***Dziwne, ze teraz tak sie boisz, a potem tak od pierwszego
                              > razu zaufalabys...? przyznam sie , ze wprawilas mnie
                              > w OSLUPIENIE...jak widzisz , nie moge przestac sie dziwic....

                              Biedulko... Współczuję ciągłego zdziwienie...
                              Bo wiesz, to jest tak, że ja ufam mojemu partnerowi niezależnie od metody
                              antykoncepcji, jaką stosujemy. Ja ufam _mojemu_partnerowi_, natomiast nie ufam
                              metodzie. Jesteś w stanie pojąć tę różnicę? Czy jakoś inaczej wytłumaczyć?

                              > ***...tylko tak jakos dziwnie sie sklada, ze wlasnie jednym
                              > te "gumki" ciagle pekaja...a drugim nie...dlaczego...?

                              Słuchaj, ja nie wiem, co dzieje się u innych. Ja gumek zużyłam w życiu może 5?
                              Żadna z nich nie pękła. Ale ja ich nie lubię, dlatego stosuję inną metodę. O
                              pękaniu natomiast wiem z tego forum i z zestawienia skuteczności poszczególnych
                              metod antykoncepcyjnych...

                              K.
                              • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 09.06.03, 01:49
                                the_kami napisała:

                                > > ***Dziwne, ze teraz tak sie boisz, a potem tak od pierwszego
                                > > razu zaufalabys...? przyznam sie , ze wprawilas mnie
                                > > w OSLUPIENIE...jak widzisz , nie moge przestac sie dziwic....
                                >
                                > Biedulko... Współczuję ciągłego zdziwienie...
                                > Bo wiesz, to jest tak, że ja ufam mojemu partnerowi niezależnie od metody
                                >antykoncepcji, jaką stosujemy. Ja ufam _mojemu_partnerowi_, natomiast nie ufam
                                > metodzie. Jesteś w stanie pojąć tę różnicę? Czy jakoś inaczej wytłumaczyć?

                                ***Powiem Ci szczerze, ze nie rozumiem..."Gumeczki" nie pekaja ot tak
                                sobie, pekaja jesli sie zle zalozy...a to juz zalezy od doswiadczenia
                                partnera. Gdyby byly wadliwe, to zawsze mozna skarzyc producenta...prawda?
                                100% powodzenie w tej metodzie zalezy wlasnie tylko od umiejetnosci
                                PARTNERA , ty masz OBAWY , ze moze jemu zdazyc sie jakas przygoda i
                                po prostu wolisz nie ryzykowac...


                                > > ***...tylko tak jakos dziwnie sie sklada, ze wlasnie jednym
                                > > te "gumki" ciagle pekaja...a drugim nie...dlaczego...?
                                >
                                >Słuchaj, ja nie wiem, co dzieje się u innych. Ja gumek zużyłam w życiu może 5?
                                > Żadna z nich nie pękła. Ale ja ich nie lubię, dlatego stosuję inną metodę...

                                ***Jezeli "gumek" nie lubisz, to rozumiem..., a mozesz...o;

                                pzdr.
                                • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 09.06.03, 11:37
                                  zalotnica napisała:
                                  [...]

                                  > ***Powiem Ci szczerze, ze nie rozumiem...

                                  Ależ wiem, wiem... Często czegoś nie rozumiesz big_grin Przyzwyczaiłyśmy się big_grin

                                  > "Gumeczki" nie pekaja ot tak sobie,

                                  Ależ owszem, zdarza im się pęknąć ot tak sobie. To tylko kawałek gumy, zrobiony
                                  przez maszynę. Może być po prostu wadliwy. Zbyt cienki, leżeć w sklepie w zbyt
                                  wysokiej temperaturze, zostać źle zapakowany bądź przechowywany... To tylko
                                  przedmiot, rzecz - może się zdarzyć, że taki przedmiot zawiedzie, dokładnie tak
                                  samo jak zawodzą procesory, silniki, długopisy... To tylko wytwór ludzkich rąk.

                                  > pekaja jesli sie zle zalozy...a to juz zalezy od doswiadczenia
                                  > partnera.

                                  Nie, to tylko jeden (najprawdopodobniej najpopularniejszy) powód
                                  nieskuteczności gumek. Ale nie jest to jedyna przyczyna.

                                  > Gdyby byly wadliwe, to zawsze mozna skarzyc producenta...prawda?

                                  Teoretycznie zapewne tak.
                                  A w praktyce nie wierzę, żeby ktoś taki proces wygrał. Zapewniam Cię, ze
                                  koncerny mają takich prawników, którzy bezdyskusyjnie udowodnią sądowi, że
                                  zawiedli ludzie, a nie genialne produkty ich firmy. Rzecz rozbija się o ogromne
                                  pieniądze, więc żadna korporacja 'pigułkowa' nie pozwoli sobie na przegranie
                                  takiego procesu.

                                  > 100% powodzenie w tej metodzie zalezy wlasnie tylko od umiejetnosci
                                  > PARTNERA ,

                                  Absolutnie nie masz racji. Po pierwsze nie ma czegoś takiego, jak '100%
                                  powodzenia w antykoncepcji' - tak działa TYLKO wstrzemięźliwość.
                                  Po drugie - można mieć niebywale wprawionego w zakładaniu prezerwatyw partnera,
                                  i tę jedną na ileś tysięcy a może nawet milionów wadliwą prezerwatywę. I gucio.
                                  Twoje 100% bierze w łeb.

                                  > ty masz OBAWY , ze moze jemu zdazyc sie jakas przygoda i

                                  O? A skąd Ty wiesz, czego ja się obawiam?! Wiesz, sypiając z moim partnerem
                                  liczę się z możliwością ciąży. Nawet biorąc pigułki - środek o jednej z
                                  najwyższych współczynników skuteczności - liczę się z tym promilem ryzyka. I
                                  się nie _obawiam_, bo nawet gdyby doszło do ciąży, to bym po prostu urodziła
                                  jego dziecko i razem byśmy je wychowywali. Ale na razie tego dziecka nie
                                  planuję, więc używam nieco skuteczniejszego środka.

                                  > po prostu wolisz nie ryzykowac...

                                  Owszem. Wolę nie ryzykować z prezerwatywami. Bo one są zawodne.

                                  > ***Jezeli "gumek" nie lubisz, to rozumiem..., a mozesz...o;

                                  Dziękuję, o wspaniała... Pozwalasz mi nie lubić prezerwatyw. Jesteś wielka...

                                  K.
                                  • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 16.06.03, 04:16
                                    the_kami napisała:

                                    >Alez owszem, zdarza im sie peknac ot tak sobie. To tylko kawalek gumy,
                                    zrobiony
                                    >przez maszyne. Moze byc po prostu wadliwy. Zbyt cienki, lezec w sklepie w zbyt
                                    >wysokiej temperaturze, zostac zle zapakowany badz przechowywany... To tylko
                                    >przedmiot, rzecz - moze sie zdarzyc, ze taki przedmiot zawiedzie, dokladnie
                                    tak
                                    >samo jak zawodza procesory, silniki, dlugopisy... To tylko wytwór ludzkich rak.

                                    ***To chyba tylko chora wyobraznia cos takiego moze podsunac...
                                    Mnie NIGDY nic takiego nie przyszlo do glowy...i NIGDY tez
                                    "gumka" nie pekla...

                                    >> Gdyby byly wadliwe, to zawsze mozna skarzyc producenta...prawda?

                                    >Teoretycznie zapewne tak.
                                    >A w praktyce nie wierze, zeby ktos taki proces wygral. Zapewniam Cie, ze
                                    >koncerny maja takich prawników, którzy bezdyskusyjnie udowodnia sadowi, ze
                                    >zawiedli ludzie, a nie genialne produkty ich firmy. Rzecz rozbija sie o
                                    ogromne
                                    >pieniadze, wiec zadna korporacja 'pigulkowa' nie pozwoli sobie na przegranie
                                    >takiego procesu.

                                    ***Gdyby takich pozwow bylo wiecej to kto wie, czy nie poszliby
                                    z "torbami" (jak to mowil pewien dyrektor)


                                    >Absolutnie nie masz racji. Po pierwsze nie ma czegos takiego, jak '100%
                                    >powodzenia w antykoncepcji' - tak dziala TYLKO wstrzemiezliwosc.
                                    >Po drugie - mozna miec niebywale wprawionego w zakladaniu prezerwatyw
                                    >partnera,
                                    >i te jedna na iles tysiecy a moze nawet milionów wadliwa prezerwatywe. I
                                    >gucio. Twoje 100% bierze w leb.

                                    ***no widzisz...u mnie zawsze jest 100 % , inaczej nie umialabym
                                    cieszyc sie sexem ...widze jednak , ze mnostwo kobiet nie
                                    moze "psychicznie" wyjsc rozumowaniem poza pigulki...
                                    A do tego Twojego jednego milionowego razu masz przeciez postinor,
                                    co w przeliczeniu na dawke hormonow jest o wiele korzystniejsze
                                    dla Ciebie...


                                    >Owszem. Wole nie ryzykowac z prezerwatywami. Bo one sa zawodne.

                                    ***Kazdy wedlug swojego uznania....

                                    Pozdrawiam
                                    • moboj Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 16.06.03, 08:04
                                      zalotnica napisała:

                                      > ***To chyba tylko chora wyobraznia cos takiego moze podsunac...
                                      >

                                      i kto tu pisze o chorej wyobraźni. to przecież Ty, Zalotnico, pytałaś mnie, czy
                                      ja sobie wyobrażam, czy moi uczniowie będą kiedys dobrymi kochankami. zanim
                                      następnym razem chlapniesz cos bez sensu to zastanów się 100 razy.
                                    • the_kami Re: sez bez tabletek..., the_kami .. 16.06.03, 09:45
                                      zalotnica napisała:

                                      > ***To chyba tylko chora wyobraznia cos takiego moze podsunac...

                                      No to się dowiedziałam big_grinDDDDDD

                                      > Mnie NIGDY nic takiego nie przyszlo do glowy...i NIGDY tez
                                      > "gumka" nie pekla...

                                      Kobieto, mam jedno pytanie... Czy Ty negujesz zawodność prezerwatyw? Czy Tobie
                                      się wydaje, że _jedynym_ przyczyną ciąż w sytuacji, kiedy metodą anty była
                                      prezerwatywa - było jej niewłaściwe użycie? Wydaje Ci się, że nie ma możliwości
                                      trafienia na wadliwie wykonaną gumkę? Wydaje Ci się, że prezerwatywy _nigdy_
                                      nie mogą być zniszczone, przeterminowane, z wadliwej serii?
                                      A jak jest z materiałem na sukienkę? Tylko krawcowa może go zniszczyć? Fabryka
                                      nie może wyprodukować wadliwej serii? A jak z silnikami do samolotów? Wypadek
                                      zawsze spowodowany jest przez pilota, a nie przez zużycie materiału?
                                      Dziwna jesteś, Zalotnico... Przyznam, że albo genialnie udajesz, albo jesteś
                                      potwornie ograniczona...

                                      > ***Gdyby takich pozwow bylo wiecej to kto wie, czy nie poszliby
                                      > z "torbami" (jak to mowil pewien dyrektor)

                                      A co powiesz o firmach produkujących papierosy? Mnóstwo ludzi zmarło z powodu
                                      palenia, mnóstwo choruje, mnóstwo zachoruje. A mimo to korporacje mają się
                                      dobrze i zarabiają aż miło...

                                      > ***no widzisz...u mnie zawsze jest 100 % ,

                                      Ale Ty nie umiesz zrozumieć, że te Twoje 100% wynika z Twojej niewiedzy i
                                      szczęścia, a nie z tego, że to rzeczywiście metoda pewna w 100%. Takich metod
                                      nie ma. Oprócz wstrzemięźliwości...

                                      > inaczej nie umialabym
                                      > cieszyc sie sexem ...widze jednak , ze mnostwo kobiet nie
                                      > moze "psychicznie" wyjsc rozumowaniem poza pigulki...

                                      Mnóstwo kobiet po prostu czuje się dobrze z pigułkami, bierze je z wygody, i
                                      nie czuje potrzeby zmieniania tej metody antykoncepcyjnej na inną, bo jedna
                                      taka Zalotnica 'wie lepiej'.

                                      > A do tego Twojego jednego milionowego razu masz przeciez postinor,
                                      > co w przeliczeniu na dawke hormonow jest o wiele korzystniejsze
                                      > dla Ciebie...

                                      Pozwól, że ja będę decydować o tym, co dla mnie lepsze. Postinoru nie zamierzam
                                      łykać ze względów moralnych. I wolę pozostać przy pigułkach.

                                      > >Owszem. Wole nie ryzykowac z prezerwatywami. Bo one sa zawodne.

                                      > ***Kazdy wedlug swojego uznania....

                                      O, znów tego doczekałam, Zalotnica pozwala mi nie używać prezerwatyw...

                                      K.
                • moboj Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 09:12
                  zalotnica napisała:

                  >
                  > *** Oczywiscie, ze Twoj NOWY facet jest osoba odpowiedzialna,
                  > to nie ulega watpliwosci, ale , zapomnialas , ze byl nauczony
                  > do WYGODY, a jak wiemy, przyzwyczajen, nie tak latwo sie jest
                  > pozbyc...

                  wiesz, żal mi Ciebie, zalotnico. na jakich ty facetów trafiałaś, że masz o
                  nich tak złe zdanie i jesteś tak zgorzkniała w swoich sądach?
                  nie znasz wszystkich facetów świata, więc może skończ juz tę śpiewkę, że
                  zadajemy się z bandytami skazanymi na poczwórne dożywocie co najmniej...
            • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 14.05.03, 09:32
              zalotnica napisała:

              > Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
              > Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
              > postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
              > kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
              > jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
              > Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
              > takiego Pana Wygodnickiego ?
              > pzdr.

              Na czym polega jego wygodnictwo? Na tym, że ona nie może brać pigułek?!
              Tamta mogła, ta nie moze i nie bardzo widzę co ma wspólnego jedno z drugim.
              • zalotnica Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 02:34
                jagna_jagna napisała:

                > Na czym polega jego wygodnictwo? Na tym, że ona nie może brać pigułek?!
                > Tamta mogła, ta nie moze i nie bardzo widzę co ma wspólnego jedno z drugim.

                ***jagna..widze, ze nie za bardzo rozumiesz...ale to nic nie szkodzi...

                pzdr.
                • melmire Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 08:03
                  Szczeze mowiac ja tez nie wiem o co ci chodzi.
                • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., the_kami ..wygoda... 15.05.03, 11:07
                  zalotnica napisała:

                  > jagna_jagna napisała:
                  >
                  > > Na czym polega jego wygodnictwo? Na tym, że ona nie może brać pigułek?!
                  > > Tamta mogła, ta nie moze i nie bardzo widzę co ma wspólnego jedno z drugim
                  > .
                  >
                  > ***jagna..widze, ze nie za bardzo rozumiesz...ale to nic nie szkodzi...
                  >
                  > pzdr.


                  Twoja spostrzegawczość po prostu zwala z nóg. Tu nie ma co "widzieć" moja
                  droga. To było wyraźnie napisane, że nie rozumiem.
                  I jakbyś tak mogła wymyśleć jakieś spójne wytłumaczenie dla tej twojej teorii.
                  • zalotnica Re: sez bez tabletek..., jagna 19.05.03, 02:19
                    jagna_jagna napisała:

                    >> zalotnica napisała:

                    > jagna_jagna napisała:

                    > > Na czym polega jego wygodnictwo? Na tym, że ona nie może brać pigułek?!
                    > > Tamta mogła, ta nie moze i nie bardzo WIDZE co ma wspólnego jedno z drugim
                    > . ----
                    >
                    > ***jagna..widze, ze nie za bardzo rozumiesz...ale to nic nie szkodzi...
                    >
                    > pzdr.

                    jagna_jagna napisała:
                    >
                    >Twoja spostrzegawczość po prostu zwala z nóg. Tu nie ma co "widzieć" moja
                    >droga. To było wyraźnie napisane, że nie rozumiem.
                    >I jakbyś tak mogła wymyśleć jakieś spójne wytłumaczenie dla tej twojej teorii.


                    ***no nie, smiech to zdrowie...
                    ...przeciez sama napisalas , ze nie WIDZISZ....spojrz wyzej...

                    ***Przeczytaj jeszcze, raz moze zrozumiesz...przeczytaj co napisalam
                    wyzej do the_kami...

                    Pozdrawiam

                    """Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
                    Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
                    postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
                    kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
                    jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
                    Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
                    takiego Pana Wygodnickiego ?
                    pzdr.

                    • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., jagna 19.05.03, 10:37
                      zalotnica napisała:


                      >
                      > jagna_jagna napisała:
                      > >
                      > >Twoja spostrzegawczość po prostu zwala z nóg. Tu nie ma co "widzieć" moja
                      > >droga. To było wyraźnie napisane, że nie rozumiem.
                      > >I jakbyś tak mogła wymyśleć jakieś spójne wytłumaczenie dla tej twojej teor
                      > ii.
                      >
                      >
                      > ***no nie, smiech to zdrowie...
                      > ...przeciez sama napisalas , ze nie WIDZISZ....spojrz wyzej...

                      -----------> Mówię o tobie mądralo. I twoim widzeniu.
                      I dalej domagam się wyjasnienia skoro nie rozumiem.



                      >
                      > ***Przeczytaj jeszcze, raz moze zrozumiesz...przeczytaj co napisalam
                      > wyzej do the_kami...
                      >
                      > Pozdrawiam
                      >
                      > """Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
                      > Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
                      > postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
                      > kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
                      > jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
                      > Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
                      > takiego Pana Wygodnickiego ?
                      > pzdr.
                      >


                      ---------------> Dobra, bawimy się dalej. Ja jestem człowiek cierpliwy.
                      Co ma piernik do wiatraka? Po raz kolejny. Chociaż nie liczę, że zdołaś
                      odpowiedzieć na pytanie. O logicznej odpowiedzi to już nawet nie śmiem marzyć.
                      Co mnie obchodzi co on robił z poprzednią partnerką? Ważne jest co jest w tym
                      związku.
                      • zalotnica Re: sez bez tabletek..., jagna 20.05.03, 04:58
                        jagna_jagna napisała:

                        > zalotnica napisała:

                        > > ***Przeczytaj jeszcze, raz moze zrozumiesz...przeczytaj co napisalam
                        > > wyzej do the_kami...
                        > >
                        > > Pozdrawiam
                        > >
                        > > """Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
                        > > Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
                        > > postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
                        > > kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
                        > > jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
                        > > Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
                        > > takiego Pana Wygodnickiego ?
                        > > pzdr.
                        > >
                        >
                        > jagna_jagna napisała:

                        > ---------------> Dobra, bawimy się dalej. Ja jestem człowiek cierpliwy.
                        > Co ma piernik do wiatraka? Po raz kolejny. Chociaż nie liczę, że zdołaś
                        > odpowiedzieć na pytanie. O logicznej odpowiedzi to już nawet nie śmiem
                        > marzyć.
                        > Co mnie obchodzi co on robił z poprzednią partnerką? Ważne jest co jest w tym
                        > związku.

                        ***Rozbroilas mnie kompletnie....????
                        Jak to, nie obchodzi Cie , ze wezmie Cie w ramiona facet, ktory w zyciu
                        nie zakladal "gumki" ? Ty nie mozesz ( w tej naszej bajeczce
                        oczywiscie) brac pigulek...Jaka wiec metode wybierzecie dla siebie...?
                        ...bo chyba nie "loterie " ...??????


                        • moboj Re: sez bez tabletek..., jagna 20.05.03, 07:29
                          zalotnica napisała:

                          > ***Rozbroilas mnie kompletnie....????
                          > Jak to, nie obchodzi Cie , ze wezmie Cie w ramiona facet, ktory w zyciu
                          > nie zakladal "gumki" ?

                          chyba każdy facet uczy się zakładania prezerwatywy, no nie? czy umiejetność jej
                          założenia jest jakimś problemem. mój partner tez tego nie umiał, ale się
                          nauczyl, w czym problem widzisz?
                          • zalotnica Re: sez bez tabletek..., moboj 26.05.03, 05:44
                            moboj napisała:

                            > zalotnica napisała:
                            >
                            > > ***Rozbroilas mnie kompletnie....????
                            > > Jak to, nie obchodzi Cie , ze wezmie Cie w ramiona facet, ktory w z
                            > yciu
                            > > nie zakladal "gumki" ?
                            >
                            > chyba każdy facet uczy się zakładania prezerwatywy, no nie? czy umiejetność
                            jej
                            >
                            > założenia jest jakimś problemem. mój partner tez tego nie umiał, ale się
                            > nauczyl, w czym problem widzisz?


                            tylko w tym, ze wlasnie jednym te "gumki" ciagle pekaja...a drugim
                            nie...dlaczego...?

                            • moboj Re: sez bez tabletek..., moboj 26.05.03, 09:37
                              zalotnica napisała:
                              > tylko w tym, ze wlasnie jednym te "gumki" ciagle pekaja...a drugim
                              > nie...dlaczego...?
                              >

                              wymyslasz jakies spiskowe teorie dziejów, żeby pewnie znów dokopac naszym
                              facetom. pomyslałas o wadach fabrycznych w prezerwatywach. mnie i mojemu
                              partnerowi tez zdarzyło się, że prezerwatywa pękła - kilka razy nas spotkała
                              taka historia. czy to znów świadczy o tym, że mój facet to wygodnicki czy jakis
                              nieudacznik?
                              • zalotnica Re: sez bez tabletek..., moboj 09.06.03, 02:04
                                moboj napisała:

                                > zalotnica napisała:
                                > > tylko w tym, ze wlasnie jednym te "gumki" ciagle pekaja...a drugim
                                > > nie...dlaczego...?
                                > >
                                >

                                > pomyslałas o wadach fabrycznych w prezerwatywach.

                                ***wady fabryczne ? A czy pomyslalas, ze concern , nie moze sobie na
                                to pozwolic , bo groza mu procesy sadowe...? a w razie udowodnienia
                                milionowe odszkodowania...?

                                >mnie i mojemu partnerowi tez zdarzyło się, że prezerwatywa
                                >pękła - kilka razy nas spotkała taka historia. czy to znów świadczy o tym,
                                że mój facet to wygodnicki czy jakis nieudacznik?

                                ***Kilka razy pekla , mowisz...? no to juz sama musisz okreslic
                                swojego faceta... bo jak ja to zrobie to sie na mnie smiertelnie
                                obrazisz...o;

                                pzdr.

                                • moboj Re: sez bez tabletek..., moboj 09.06.03, 10:28
                                  zalotnica napisała:

                                  > ***Kilka razy pekla , mowisz...? no to juz sama musisz okreslic
                                  > swojego faceta... bo jak ja to zrobie to sie na mnie smiertelnie
                                  > obrazisz...o;
                                  >
                                  > pzdr.

                                  tak się składa, że hm..., to ja jemu zakładałam - w ramach zabawy.
                                  a o moim partnerze możesz sobie wypisywać co tylko sobie chcesz - nie znasz go,
                                  więc to będą tylko twoje biedne bajania dziewczynko. ja jestem ponad to...

                                  • zalotnica Re: sez bez tabletek..., moboj 16.06.03, 03:38
                                    moboj napisała:

                                    > zalotnica napisała:
                                    >
                                    > > ***Kilka razy pekla , mowisz...? no to juz sama musisz okreslic
                                    > > swojego faceta... bo jak ja to zrobie to sie na mnie smiertelnie
                                    > > obrazisz...o;
                                    > >
                                    > > pzdr.
                                    >
                                    > tak się składa, że hm..., to ja jemu zakładałam - w ramach zabawy.
                                    >a o moim partnerze możesz sobie wypisywać co tylko sobie chcesz - nie znasz go,
                                    > więc to będą tylko twoje biedne bajania dziewczynko. ja jestem ponad to...



                                    ***to teraz juz wiesz dlaczego pekaja, jak niewprawione palce to robia,
                                    to na efekty nie trzeba dlugo czekac...
                                    Nie czepiam sie Twojego partnera, ani Ciebie...wszak jestes przeciez
                                    cierpiaca...czy za kazdym razem mam Cie o tym zapewniac...? o;
                                    • moboj Re: sez bez tabletek..., moboj 16.06.03, 07:57
                                      zalotnica napisała:

                                      > Nie czepiam sie Twojego partnera, ani Ciebie...

                                      otóz Zalotnico czepiasz się każdego/każdej, kto żyje inaczej niż Ty, kto ma
                                      inne poglądy niż Ty. i to nie jest odosobniona opinia na temat twoich postów.
                        • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., jagna 20.05.03, 08:55
                          zalotnica napisała:

                          >
                          > ***Rozbroilas mnie kompletnie....????
                          > Jak to, nie obchodzi Cie , ze wezmie Cie w ramiona facet, ktory w zyciu
                          > nie zakladal "gumki" ? Ty nie mozesz ( w tej naszej bajeczce
                          > oczywiscie) brac pigulek...Jaka wiec metode wybierzecie dla siebie...?
                          > ...bo chyba nie "loterie " ...??????

                          Powtarzam dalej i przyjmij wreszcie do wiadomości, że gucio (żeby było ładnie)
                          mnie obchodzi, że ten hipotetyczny facet w życiu nie zakładał gumki. Jeśli
                          hipotetyczna ja sobie zażyczę, że w tym związku korzystamy akurat z gumek TO
                          SIĘ NAUCZY. Proste? Nikt się nie rodzi z gumką na penisie więc każdy się tego
                          musi nauczyć. Z kretynami sie nie zadaje więc hipotetyczny partner z pewnością
                          byłby zdolny do przyswojenia sobie instrukcji obsługi i dostosowałby się do
                          tego co DLA MNIE będzie dobre. Jasne czy tłumaczyć dalej?
                          • zalotnica Re: sez bez tabletek..., jagna 26.05.03, 05:53
                            jagna_jagna napisała:

                            >Jeśli hipotetyczna ja sobie zażyczę, że w tym związku korzystamy akurat z
                            >gumek TO SIĘ NAUCZY. Proste? Nikt się nie rodzi z gumką na penisie więc
                            >każdy się tego
                            > musi nauczyć. Z kretynami sie nie zadaje więc hipotetyczny partner z
                            >pewnością
                            > byłby zdolny do przyswojenia sobie instrukcji obsługi i dostosowałby się do
                            > tego co DLA MNIE będzie dobre. Jasne czy tłumaczyć dalej?

                            Ja ci wierze , ze twoj partner sie dostosuje do Ciebie, a czy to mu
                            bedzie "zgrabnie" szlo od poczatku to jest juz zupelnie inna sprawa.
                            Jesli TERAZ (w bajce)jest wszystko w porzadku, to skad te Twoje obawy
                            w realu...? Dlaczego jednym te "gumki" ciagle pekaja, a inni sobie
                            swietnie radza...?

                            • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., jagna 26.05.03, 11:26
                              zalotnica napisała:

                              > jagna_jagna napisała:
                              >
                              > >Jeśli hipotetyczna ja sobie zażyczę, że w tym związku korzystamy akurat z
                              > >gumek TO SIĘ NAUCZY. Proste? Nikt się nie rodzi z gumką na penisie więc
                              > >każdy się tego
                              > > musi nauczyć. Z kretynami sie nie zadaje więc hipotetyczny partner z
                              > >pewnością
                              > > byłby zdolny do przyswojenia sobie instrukcji obsługi i dostosowałby się d
                              > o
                              > > tego co DLA MNIE będzie dobre. Jasne czy tłumaczyć dalej?
                              >
                              > Ja ci wierze , ze twoj partner sie dostosuje do Ciebie, a czy to mu
                              > bedzie "zgrabnie" szlo od poczatku to jest juz zupelnie inna sprawa.


                              --------------> Jak bede jego "najpierwsiejszą" partnerką w życiu też mu nie
                              będzie zgrabnie szło więc się odczep od tego przykładu bo o niczym nie
                              swiadczy.


                              > Jesli TERAZ (w bajce)jest wszystko w porzadku, to skad te Twoje obawy
                              > w realu...? Dlaczego jednym te "gumki" ciagle pekaja, a inni sobie
                              > swietnie radza...?
                              >

                              --------------> To "teraz" czy "w bajce"? Może byś uściśliła, kórą sytuacje
                              omawiamy.
                              Poproszę o wskazanie postu z moimi OBAWAMI bo jakos sobie nie przypominam.
                              A skąd mam wiedzieć dlaczego jednym pekają a innym nie? Tak samo nie wiem
                              dlaczego jednym szkodzi aspiryna a wiekszości jednak nie.
                              • zalotnica Re: sez bez tabletek..., jagna 09.06.03, 02:13
                                jagna_jagna napisała:

                                >-------> Jak bede jego "najpierwsiejszą" partnerką w życiu też mu nie
                                > będzie zgrabnie szło więc się odczep od tego przykładu bo o niczym nie
                                > swiadczy.

                                ***no dobrze juz...odczepiam sie od tej "najpierwsiejszej"...


                                >----------> To "teraz" czy "w bajce"? Może byś uściśliła, kórą sytuacje
                                >omawiamy.

                                ***musze przyznac, ze mnie ubawilas...o;

                                >Poproszę o wskazanie postu z moimi OBAWAMI bo jakos sobie nie przypominam.

                                ***CYTUJE ...
                                "Brałam piguły przez osiem lat. Czułam się po nich doskonale
                                a ciągłe chodzenie na wizyty oznaczało "aż" do trzech razy w roku.
                                I żadne "wszystko zależy od partnera". Skończyły się czasy PANA I WŁADCY."

                                ***Musze przyznac, ze to ostatnie zdanie jest bardzo wymowne...

                                • jagna_jagna Re: sez bez tabletek..., jagna 09.06.03, 13:04
                                  zalotnica napisała:

                                  > jagna_jagna napisała:
                                  >
                                  > >
                                  >
                                  > >----------> To "teraz" czy "w bajce"? Może byś uściśliła, kórą sytuacje
                                  > >omawiamy.
                                  >
                                  > ***musze przyznac, ze mnie ubawilas...o;


                                  ////////// Rozwiń myśl. Konkrety. Co cię tak ubawiło. Inni tez chcieli by miec
                                  ubaw.

                                  >
                                  > >Poproszę o wskazanie postu z moimi OBAWAMI bo jakos sobie nie przypominam.
                                  >
                                  > ***CYTUJE ...
                                  > "Brałam piguły przez osiem lat. Czułam się po nich doskonale
                                  > a ciągłe chodzenie na wizyty oznaczało "aż" do trzech razy w roku.
                                  > I żadne "wszystko zależy od partnera". Skończyły się czasy PANA I
                                  WŁADCY."
                                  >
                                  >
                                  > ***Musze przyznac, ze to ostatnie zdanie jest bardzo wymowne...
                                  >

                                  //////////// Konkrety ponownie poproszę. Co takiego wymownego jest w tym
                                  ostatnim zdaniu.
                                  I jeszcze raz poproszę o wskazanie paluchem gdzie tu jest COKOLWIEK o moich
                                  OBAWACH bo jakos nie widać.
                                  • zalotnica Re: sez bez tabletek...do Agnieszki... 16.06.03, 04:23
                                    jagna_jagna napisała:


                                    >/// Rozwin mysl. Konkrety. Co cie tak ubawilo. Inni tez chcieli by miec ubaw.


                                    ***Wladyslawa1912 , sie gdzies podziala, ona tak swietnie potrafi wszystko
                                    tlumaczyc...prostego przykladu nie mozesz zrozumiec...tu nie ma przeciez
                                    wiecej nic do tlumaczenia...
                                    ( a swoja droga, jak Ty sie dogadujesz ze swoim partnerem...?


                                    > "Bralam piguly przez osiem lat. Czulam sie po nich doskonale
                                    > a ciagle chodzenie na wizyty oznaczalo "az" do trzech razy w roku.
                                    > I zadne "wszystko zalezy od partnera". Skonczyly sie czasy PANA I
                                    >WLADCY."
                                    >
                                    >
                                    > ***Musze przyznac, ze to ostatnie zdanie jest bardzo wymowne...
                                    >

                                    >////// Konkrety ponownie poprosze. Co takiego wymownego jest w tym
                                    >ostatnim zdaniu.

                                    *** Musialas miec jakies powazne przejscia z mezczyznami, w dziecinstwie
                                    lub teraz, lub ktos z bliskich, ze tak bardzo zle sadzisz o
                                    mezczyznach...Dla mnie nikt nie byl PANEM i WLADCA...a bedzie
                                    tylko PARTNEREM...

                                    >I jeszcze raz poprosze o wskazanie paluchem gdzie tu jest COKOLWIEK o moich
                                    >OBAWACH bo jakos nie widac.
                                    ***to , ze bierzesz pigulki juz 8 lat, mowi samo za siebie...

                                    pzdr.

                                    • jagna_jagna Re: sez bez tabletek...do Agnieszki... 16.06.03, 07:57
                                      zalotnica napisała:

                                      > jagna_jagna napisała:
                                      >
                                      >
                                      > >/// Rozwin mysl. Konkrety. Co cie tak ubawilo. Inni tez chcieli by miec uba
                                      > w.
                                      >
                                      >
                                      > ***Wladyslawa1912 , sie gdzies podziala, ona tak swietnie potrafi wszystko
                                      > tlumaczyc

                                      ----------------> Jak będę coś chciała od Władysławy to ją zapytam. Teraz pytam
                                      CIEBIE. Konkrety poproszę.


                                      ...prostego przykladu nie mozesz zrozumiec...tu nie ma przeciez
                                      > wiecej nic do tlumaczenia...
                                      > ( a swoja droga, jak Ty sie dogadujesz ze swoim partnerem...?

                                      ----------------> Doskonale, a bo co?
                                      >
                                      >
                                      > > "Bralam piguly przez osiem lat. Czulam sie po nich doskonale
                                      > > a ciagle chodzenie na wizyty oznaczalo "az" do trzech razy w roku.
                                      > > I zadne "wszystko zalezy od partnera". Skonczyly sie czasy PANA I
                                      > >WLADCY."
                                      > >
                                      > >
                                      > > ***Musze przyznac, ze to ostatnie zdanie jest bardzo wymowne...
                                      > >
                                      >
                                      > >////// Konkrety ponownie poprosze. Co takiego wymownego jest w tym
                                      > >ostatnim zdaniu.
                                      >
                                      > *** Musialas miec jakies powazne przejscia z mezczyznami, w dziecinstwie
                                      > lub teraz, lub ktos z bliskich, ze tak bardzo zle sadzisz o
                                      > mezczyznach...Dla mnie nikt nie byl PANEM i WLADCA...a bedzie
                                      > tylko PARTNEREM...

                                      ----------------> Pieprzysz jak potłuczona. Ja sądzę źle o mężczyznach?
                                      Przeczytałabys lepiej wszystkie swoje posty.
                                      To co masz w domu to jest wedle mojej oceny PAN i WŁADCA czyli postać, która
                                      powinna już dawno odejść do lamusa historii. Ten kogo ja mam w domu jest wedle
                                      mojej oceny PARTNEREM. Nie liczę, że to zrozumiesz.

                                      >
                                      > >I jeszcze raz poprosze o wskazanie paluchem gdzie tu jest COKOLWIEK o moich
                                      >
                                      > >OBAWACH bo jakos nie widac.
                                      > ***to , ze bierzesz pigulki juz 8 lat, mowi samo za siebie...
                                      >
                                      > pzdr.
                                      >
                                      >

                                      --------------> No coż. Gdzie tam jest coś o obawach? Nie ma? No co za pech.
                                      Ta wyraźna niechęć do udzielania odpowiedzi na konkretne pytania świadczyć może
                                      tylko o tym, że znowu chlapneła głośno to co jej się w mózgu wylosowało z
                                      przypadkowych elementów i teraz nie ma jak wybrnąć.
                        • sniezynka123 Re: sez bez tabletek..., jagna 31.10.03, 11:41
                          Antykoncepcja - to chyba drażliwy temat, skoro jest tak ostra dyskusja między przeciwnikami i zwolennikami. Mój list nie ma na celu oskarżania osób stosujacych metody antykoncepcyjne. Chciałabym tylko powiedzieć, że sama stosuję metody naturalne, które znam bardzo dobrze. Stosuję je od dość dawna i przy regularnym współżyciu z moim mężem nie zawiodłam się na nich. Boli mnie jednak to, że bardzo dużo osób, z którymi rozmawiam nt metod naturalnych utożsamia je z kalendarzykiem małżeńskim. Przecież metody naturalne to m.in. metoda angielska- podwójnego sprawdzania, medoda polska . Mają one na celu obserwację zmian temperatury, śluzu,szyjki macicy i dochodzą do tego obliczenia.
                          Jestem zwolennikiem metod naturalnych i mówienie o ich zaletach często powoduje duży opór ze strony słuchaczy. A tak naprawdę przy ich bardzo dobrej znajomości i odpowiednim stosowaniu mają wysoką skuteczność . Proszę poczytać, co nt skuteczności metod naturalnych pisał dr ślusarski.
            • kora3 Re: mnie też już łapki opadają :)) 14.05.03, 15:06
              zalotnica napisała:
              >
              > Zastanawiam sie teraz nad jednym, wyobraz sobie taka sytuacje:
              > Facet, jest dlugo w zwiazku z dziewczyna, ktora bierze pigulki, poniewaz
              > postawili na WYGODE. Po paru latach niestety, ich zwiazek sie rozpada,
              > kazdy znajduje sobie innego partnera. Facet, ma niestety duzego pecha,
              > jego nowa partnerka z jakichs wzgledow nie moze brac pigulek.
              > Teraz pytanie : Czy Ty czulabys sie "bezpieczna" w ramionach
              > takiego Pana Wygodnickiego ?
              > pzdr.
              Zalotka smile)
              Ale chrzanisz wiesz ??big_grin
              Każdy związek moze się rozpaść , ale ja najlepiej czułabym się w ramionach
              tępego kretyna i bufona, który by mi wmawiał, ze panuje nad sobą przy
              kropelkowaniu i cieszyłabym się, ze taki "odpowiedzialny" i niewygodnicki smile)
              No i oczywiście co miesiac umierałabym ze strachu przed wpadką... A przy tym
              miałabym stress przed po i w trakcie pod warunkiem ,. ze miłemu wszystko by w
              tym wielkim naszym strachu wyszło smile)
              Poważnie tak gadasz, jak po słonecznym udarze smile) A jak nie daj Bóg Twój
              związek rozpadłby się (czego nie życzę !!!!) i zakochałąbyś się w facecia co
              nie wierzyłby w stosunki przerywane, krasnoludki i śpiące królewny ???? smile))

              Pozdro Korcia
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...kora3 15.05.03, 02:41
                kora3 napisała:

                >No i oczywiście co miesiac umierałabym ze strachu przed wpadką... A przy tym
                >miałabym stress przed po i w trakcie pod warunkiem ,. ze miłemu wszystko by w
                >tym wielkim naszym strachu wyszło smile)

                ***widze, ze Ty to sie juz w ogole w temacie nie orientujesz...

                > A jak nie daj Bóg Twój
                >związek rozpadłby się (czego nie życzę !!!!)

                ***Widzisz, sa milosci na krotko i na ....ZAWSZE...

                pzdr.
                • kora3 Re: sex bez tabletek...zalotnica 15.05.03, 09:01
                  zalotnica napisała:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > >No i oczywiście co miesiac umierałabym ze strachu przed wpadką... A przy ty
                  > m
                  > >miałabym stress przed po i w trakcie pod warunkiem ,. ze miłemu wszystko by
                  > w
                  > >tym wielkim naszym strachu wyszło smile)
                  >
                  > ***widze, ze Ty to sie juz w ogole w temacie nie orientujesz...
                  +++++++++++++ A niby w czym tu sie orientować ????W temacie stosunku
                  przerywqnego ??? Nie bzdź śmieszna ...smile)))) No PK ..tej "metody" nie
                  stosowałam to sie biedna ..nie orientuję sad( (chlip, chlip)
                  >
                  > > A jak nie daj Bóg Twój
                  > >związek rozpadłby się (czego nie życzę !!!!)
                  >

                  > ***Widzisz, sa milosci na krotko i na ....ZAWSZE..b
                  ++++++++++++++Zalotko smile) Żartujesz , nie ???? To nie Brazyjski serial tylko
                  Forum o zdrowiu babek, więc się obudź i nie bredź smile))
                  Oczywiście inne miłości sią na chwilke Twoja natowmiast jest na zawsze ,
                  prawda ???Inni ludzie się trują Ty się zabezpieczasz (hehe) bez trucia. Inne
                  kobiety faceci wykorzystują, Ciebie Twój wielbi mysląc podczas sexu "Zdążę, nie
                  zdążę" smile)
                  Kobieto ..stosuj t same kryteria do wszystkich smile) I przestań udawać, ześ
                  Królewna, boś tata sama zwykła kobotka , jak my wszystkie i to co piszesz , ze
                  może się przydarzyć (np. rozpad związku) może sie przeydarzyć każdemu, niestety
                  z Królewnami włącznie
                  >
                  > pzdr.
                  >
                  Pozdro
                  Korcia
                  • moboj Re: sex bez tabletek...zalotnica 15.05.03, 09:37
                    kora3 napisała:

                    >
                    > > ***Widzisz, sa milosci na krotko i na ....ZAWSZE..b
                    > ++++++++++++++Zalotko smile) Żartujesz , nie ???? To nie Brazyjski serial tylko
                    > Forum o zdrowiu babek, więc się obudź i nie bredź smile))
                    > Oczywiście inne miłości sią na chwilke Twoja natowmiast jest na zawsze ,
                    > prawda ???Inni ludzie się trują Ty się zabezpieczasz (hehe) bez trucia. Inne
                    > kobiety faceci wykorzystują, Ciebie Twój wielbi mysląc podczas sexu "Zdążę,
                    nie
                    >
                    > zdążę" smile)
                    > Kobieto ..stosuj t same kryteria do wszystkich smile) I przestań udawać, ześ
                    > Królewna, boś tata sama zwykła kobotka , jak my wszystkie i to co piszesz ,
                    ze
                    > może się przydarzyć (np. rozpad związku) może sie przeydarzyć każdemu,
                    niestety
                    >
                    > z Królewnami włącznie
                    > >
                    > > pzdr.
                    > >
                    > Pozdro
                    > Korcia

                    cześć Kora. właśnie miałam napisac to samo. miłość zalotnicy jest na pewno na
                    zawsze, nasze to takie puszczanie się (jak to insynuowała na początku
                    dyskusji); jej facet to heros i półbóg niemalże, nasi to bandyci, którzy
                    wieczorem przywiązują nas do krzesła i wpychają nam do gardła te straszne
                    hormony; ona jest wielbiona i kochana, i szanowana, a my traktowane pewnie jak
                    szmaty przez naszych facetów rodem z więzienia; ona będzie piękna i młoda do
                    setki, my w wieku 40 lat zapewne zejdziemy z tego świata pokonane przez
                    strasznego raka, albo inne równie wstrętne choroby.
                    to sie nazywa poczucie wyższości, ale, na szczęście, nieuzasadnione.
                    • kora3 Re: ...zalotnica i moboj (plotkujemy!!!) 15.05.03, 09:52
                      moboj napisała:

                      > cześć Kora. właśnie miałam napisac to samo. miłość zalotnicy jest na pewno na
                      > zawsze, nasze to takie puszczanie się (jak to insynuowała na początku
                      > dyskusji); jej facet to heros i półbóg niemalże, nasi to bandyci, którzy
                      > wieczorem przywiązują nas do krzesła i wpychają nam do gardła te straszne
                      > hormony; ona jest wielbiona i kochana, i szanowana, a my traktowane pewnie
                      jak
                      > szmaty przez naszych facetów rodem z więzienia; ona będzie piękna i młoda do
                      > setki, my w wieku 40 lat zapewne zejdziemy z tego świata pokonane przez
                      > strasznego raka, albo inne równie wstrętne choroby.
                      > to sie nazywa poczucie wyższości, ale, na szczęście, nieuzasadnione.

                      Cześć Moboj smile

                      Serio nie rozumiem już o co tej naszej wąrkodawczyni biega, ale boję się, ze
                      mogę się nie dowiedzieć nigdy smile

                      Poraża mnie schematyczność myślenia i (sorry Zalotasmile bezgraniczne, tępe
                      zaufanie do facetasmile Że nie zdradzi, ze "zdąży" , ze wie lepiej ...toż dla mnie
                      jest nijewolnictwo intelektualne smile)))

                      Nie przejmuję się zanadto gadką jaki to mój związek bez wartosci moralnej smile)
                      ale wpieprza mnie już to wybiórcze odpowiadanie na pytania, pomijanie
                      niewygodnych a także udzielanie odpowiedzi rodem z romansów (wieczna miłośćsmile))
                      Absurd jakis smile))
                      Acha ..i jeszcze to, ze jak coś wiem ..mp. o Postninorze to używam prawie
                      codziennie ....Po prostu wiedza = stosowanie ..Oto prosty schemat na życie
                      puszczalskich jak my smile)) A niewiedza i ślepe zaufanie herosowi to życie
                      Książniczki Zalotki ...i oby nie siedmiu małych krasnoludków (jak nie planuje
                      tylu) z pekniętej gumki i kropelek Półboga - Męża ...P/ółbożę chroń naszą
                      Zalotkę smile)))
                      Pozdrawiam
                      Korcia
                    • melmire Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 09:56
                      Moboj, jak moglas zapomniec ze zejdziemy z tego swiata osierocajac cala
                      gromadke nieplanowanych dzieci (watek na Kobiecie)!
                      • moboj Re: Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 11:59
                        melmire napisała:

                        > Moboj, jak moglas zapomniec ze zejdziemy z tego swiata osierocajac cala
                        > gromadke nieplanowanych dzieci (watek na Kobiecie)!

                        qrczaki... zapomniałam. to pewnie pigułka ma wpływ na moje procesy myslowe.
                        • kora3 Re: Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 14:32
                          moboj napisała:

                          > melmire napisała:
                          >
                          > > Moboj, jak moglas zapomniec ze zejdziemy z tego swiata osierocajac cala
                          > > gromadke nieplanowanych dzieci (watek na Kobiecie)!
                          >
                          > qrczaki... zapomniałam. to pewnie pigułka ma wpływ na moje procesy myslowe.

                          Matko !!!! Ja mam amnezję z piguł ...nie pamiętam, bym spłodziła potomstwo sad(
                          Ale jak Zalotnica mówi, ze mam to penikiem mam sad( Jak szukać ?? POmocy smile)
                          • melmire Re: Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 14:59
                            Rozsyp wieczorem troche M&Msow po podlodze, w nocy dzieci ponoc wychodza na
                            zer, jezeli cukierkow ubedzie to bedziesz wiedziala ze po pierwsze sa, po
                            drugie zyja, a po trzeci hoduja prochnice big_grin big_grin
                            • moboj Re: Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 15:27
                              melmire napisała:

                              > Rozsyp wieczorem troche M&Msow po podlodze, w nocy dzieci ponoc wychodza na
                              > zer, jezeli cukierkow ubedzie to bedziesz wiedziala ze po pierwsze sa, po
                              > drugie zyja, a po trzeci hoduja prochnice big_grin big_grin

                              rotfl
                              pozdrawiamsmile
                              • kora3 Re: Jak plotkowac to plotkowac! 15.05.03, 15:53
                                moboj napisała:

                                > melmire napisała:
                                >
                                > > Rozsyp wieczorem troche M&Msow po podlodze, w nocy dzieci ponoc wychodza n
                                > a
                                > > zer, jezeli cukierkow ubedzie to bedziesz wiedziala ze po pierwsze sa, po
                                > > drugie zyja, a po trzeci hoduja prochnice big_grin big_grin
                                >
                                > rotfl
                                > pozdrawiamsmile


                                Bingo !!! Dzisiaj rozsypuję smile) Gorzej, jak nie znikną, albo jak mi pies
                                zeżre smile)
                                Pozdro big_grin
                                Korcia
                                • zalotnica Re: sex bez tabletek...do plotkarek... 19.05.03, 03:09

                                  hmmmmmm...co do krolewny...to skad wiedzialyscie..? o;
                                  Czy nigdy nie slyszalyscie bajek z happy endem...? o;

                                  Pozdrawiam...o;
                                  • kora3 Re: sex bez tabletek...do plotkarek... 20.05.03, 19:05
                                    zalotnica napisała:

                                    >
                                    > hmmmmmm...co do krolewny...to skad wiedzialyscie..? o;

                                    Sorry Zalotka ...ja po wysokich lotow wypowiedziach Waszej Wysokości smile)) No i
                                    po iście królewskiej naiwności smile)

                                    > Czy nigdy nie slyszalyscie bajek z happy endem...? o;

                                    Ot i przykład smile)))))))
                                    Ja też smile))
                                    > Pozdrawiam...o;
        • moboj Re: sex bez tabletek...catalina1 12.05.03, 01:00
          zalotnica napisała:

          > ***Jesli sa uzyte jako lekarstywo, oczywiscie, ze bralabym, to nawet
          > nie podlega dyskusji. pytasz sie, czy po pol roku wrocilabym do
          > metod stosowanych wczesnij ? oczywiscie , ze tak, przeciez wczesniej
          > swietnie dawalismy sobie rade bez...i jesli przestaja byc juz lekarstwem.
          > Napisalam juz, ze duzo dziewczyn zaczyna brac pigulki bardzo wczesnie,
          > zalozmy , ze w celach leczniczych. Ona, jak i zarowno jej partner
          > szybko przyzwyczajaja sie do wygody...i tak juz zostaje.
          > pozdrawiam
          >

          zabrzmiało to, zalotnico, jak kolejny juz przytyk do mnie, więc Ci odpowiem po
          raz kolejny: zaczęłam brac pigułki, bo inne metody leczenia zawiodły. biorę je
          nadal, bo wole to, niż leki na anemię lub bieganie na zastrzyki przeciwbólowe.
          a partnera nie miałam jeszcze przez kilka lat po tym, jak zaczęłam brac
          pigulki, więc partner nie ma tu nic do rzeczy.
          a tak poza tym: co złego jest w wygodzie? dla ciebie stosunek przerywany jest
          wygodny to w porządku, ale jak dla kogoś co innego jest wygodą to juz beeee?
        • catalina1 Re: sex bez tabletek...catalina1 12.05.03, 08:10
          zalotnica napisała:

          > ***Jesli sa uzyte jako lekarstywo, oczywiscie, ze bralabym, to nawet
          > nie podlega dyskusji. Pytasz sie, czy po pol roku wrocilabym do
          > metod stosowanych wczesnij ? oczywiscie , ze tak, przeciez wczesniej
          > swietnie dawalismy sobie rade bez...i jesli przestaja byc juz lekarstwem.

          A ja wole brac je stale i nie miec problemow natury medycznej. Niektore
          organizmy o wiele lepiej funkcjonuja przy takiej regulacji hormonalnej. WOle
          brac tabletki niz co 3 miesiace beigac do lekarza i dusza na rameiniu czy nie
          powstalo w srodku cos nowego.
    • wariacja Re: sex bez tabletek... 06.05.03, 20:39
      Po pierwsze nie rozumiem dlaczego odpowiedzialność faceta ogranicza się do
      faktu założenia prezerwatywy ??? O stosunku przerywanym nawet nie wspomnę gdyż
      nie jest to metoda antykoncepcji a nawet gdyby byla, dziekuje bardzo - nie
      skorzystam.
      Naprawdę nie wiem czym tu się chwalić? To już nie liczy się to, czy partner
      martwi się i troszczy o naszą wspólną przyszłość, zdrowie, byt i przede
      wszystkim nasz wewnętrzny spokój? Bo szczerze mówiąc gdybym musiała ( ze
      względów zdrowotnych ) zrezygnować z pigułek zrezygnowałabym również z
      sexu...Wiem, że chodziłabym nerwowa i zestresowana a po test ciążowy biegałabym
      raz na tydzieńsmileByłabym kłębkiem nerwów gdyż z ciążą chcę jeszcze poczekać
      kilka lat. Może przesadzam ale po prostu sobie tego nie wyobrażam! Mój partner
      do końca nie wierzy pigułkom i dodatkowo upiera się przy prezerwatywie...Ale
      jakoś mówiąc o nim, że jest ODPOWIEDZIALNY nie mam absolutnie na myśli tego, że
      zakłada gumke!!!Po prsotu wydaje mi się to śmieszne...Jest tyle ważniejszych
      spraw.
      I naprawde zrozum, że dziewczyny same decydują się pigułki , to ich życie i
      potem ich niechciana ciąża, faceci naprawdę nie mają tu nic do gadania!
      oo..przepraszam, Twój mąż ma ponieważ Ci zabroniłsmile
      To nasza, jak sądze bardzo trafna i odpowiedzialna decyzja!!!
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...wariacja 11.05.03, 22:40
        wariacja napisała:


        ***Wariacja, masz swietny nick, podoba mi sie bardzo.

        >Po pierwsze nie rozumiem dlaczego odpowiedzialność faceta ogranicza się do
        >faktu założenia prezerwatywy ???

        ***Ale kto tak powiedzial, ze tylko do zalozenia prezerwatywy ? Oni maja
        sie nami opiekowac CALY CZAS, i to ich w ogole nie zwalnia
        do opieki nad nami w "nocy". Wrecz przeciwnie, wszystkie Twoje
        kolezanki daly partnerom "wolne", a moj partner , niestety
        pracuje na "drugi" etat. Uwazasz , ze to zle taka dodatkowa
        odpowiedzialnosc ? No fakt, nikt mu za to nie placi...

        >O stosunku przerywanym nawet nie wspomnę gdyż
        >nie jest to metoda antykoncepcji a nawet gdyby byla, dziekuje bardzo - nie
        >skorzystam.

        ***jesli Ci nie odpowiada, pewnie, ze nie ma sie co zmuszac...

        >Naprawdę nie wiem czym tu się chwalić? To już nie liczy się to, czy partner
        >martwi się i troszczy o naszą wspólną przyszłość, zdrowie, byt i przede
        >wszystkim nasz wewnętrzny spokój?

        ***Wariacja, wyobraz sobie, ze bez tych cech to nawet nie ma mowy aby ON
        zostal moim partnerem...!

        >Bo szczerze mówiąc gdybym musiała ( ze
        >względów zdrowotnych ) zrezygnować z pigułek zrezygnowałabym również z
        >sexu...

        ***oh, tutaj to juz Ci nie wierze, bo ktora kobieta rezygnuje z sexu...?

        >Wiem, że chodziłabym nerwowa i zestresowana a po test ciążowy biegałabym
        >raz na tydzieńsmileByłabym kłębkiem nerwów gdyż z ciążą chcę jeszcze poczekać
        >kilka lat.

        ***tym klebkiem nerwow to juz chyba teraz jestes...

        >Może przesadzam ale po prostu sobie tego nie wyobrażam! Mój partner
        >do końca nie wierzy pigułkom i dodatkowo upiera się przy prezerwatywie...

        ***widze, ze nasi partnerzy maja duzo wspolnego ze soba...

        >Ale mówiąc o nim, że jest ODPOWIEDZIALNY nie mam absolutnie na myśli tego,
        że
        >zakłada gumke!!!Po prsotu wydaje mi się to śmieszne...Jest tyle ważniejszych
        >spraw.

        ***alez oczywiscie...ale mamy tutaj taki "sexowy" temat i ja sie tylko
        "upieram" , zeby naszych partnerow wlaczyc rowniez i w TA odpowiedzialnosc,
        ale widzisz sama co sie DZIEJE...

        >I naprawde zrozum, że dziewczyny same decydują się pigułki , to ich życie i
        >potem ich niechciana ciąża,

        ***to juz mi wlasnie "wytlumaczyly"...co nie znaczy, ze sie przestalam
        DZIWIC...

        >faceci naprawdę nie mają tu nic do gadania!

        ***alez oczywiscie, ze nie...

        >oo..przepraszam, Twój mąż ma ponieważ Ci zabroniłsmile

        ***pisalam w pierwszym poscie moje podejscie do pigulek, a potem
        On tylko to potwierdzil, czyli, ze sie zgadzamy...

        >To nasza, jak sądze bardzo trafna i odpowiedzialna decyzja!!!

        *** o ciazy, kiedy i ile powinna decydowac tylko kobieta, oczywiscie,
        w porozumieniu z partnerem


        Pozdrawiam serdecznie
    • zalotnica Re: sex bez tabletek...the_kami 14.05.03, 01:59

      the_kami napisała:

      >>> zalotnica na[pisala :

      >>) I znowu stajemy w punkcie wyjscia, czyli sprawa sprowadza sie
      )>> do mezczyzn...ze kazdemu wierzyc niestety nie mozna...o czym zreszta
      >>) sama wiesz...

      >Czy ja wiem? Mężczyźni są różni, tak samo jak kobiety.

      ***Alez oczywiscie, ze sa rozni. Czy odwazylabys sie isc z "kazdym" do
      lozka ? Na pewno nie. Masz na pewno wielu znajomych, jednych lubisz
      mniej lub wiecej...pomysl teraz, ilu z nich wybralabys na swojego meza ?
      zadnego ? jednego ? a jednak Twoja kolezanka wybrala...Ja moge tylko
      swojemu zaufac, ale nie dlatego , ze jest moj, ale dlatego, ze
      jest tak cholernie odpowiedzialny...

      > Ja mojemu wierzę,

      ***a ja wierze mezom moich kolezanek...ale w zyciu bym nie zostawila
      takich "spraw" w ICH rekach. Bedac zona takiego , wierz mi
      pierwsza bylabym w kolejce po pigulki . ( oczywiscie nie chce nikogo
      obrazic...ale taka jest prawda )

      >ale
      >nie każę mu panować nad wydzielaniem plemników w płynie ejakulacyjnym, tak
      samo jak nie każę mu kontrolować wydzielania żółci. A on nie każe mi
      kontrolować
      >ilości wydalanej krwi miesiączkowej na przykład... I tak sobie wierzymy, a co?

      ***no to fajnie...

      >Wiesz, trzeba jeszcze sprawdzić skuteczność tej metody, ewentualnie zerknąć w
      >zestawienie ilości niechcianych ciąż w Polsce. To, że Polacy stosują _jako_
      >metodę antykoncepcyjną stosunek przerywany wcale nie znaczy, że jest to
      >rzeczywiście skuteczna metoda antykoncepcyjna, a raczej świadczy (niestety) o
      >straszliwym zacofaniu i głupocie ludzi.

      ***alez oczywiscie, zgadzam sie z Toba, caly czas pisze, ze nie jest "metoda"
      dla kazdego. Nieraz "chlop" moze sie przeliczyc , no nie...??? ;o

      >Ależ kobieto, Ty nie pojmujesz jednej rzeczy - JA WIEM, ze ryzykuję.

      ***alez pojmuje, dziewczyny na samym poczatku juz zrobily mi "wyklad"...

      >Pigułki to
      >środki sprawdzane i stale badane. Ale nie są zbadane do końca. I ja się liczę
      z potencjalnymi konsekwencjami. I dokonałam wyboru - stresw, ryzyko ciąży
      >w 'nieidealnym' momencie, czekanie na miesiączkę - nie mam na to ochoty, wolę
      >łykać pigułki.

      ***Widzisz, troche trudno jest mi zrozuniec ten stres, bo sama go nie mam
      i nigdy nie mialam. Jestesmy ze soba bardzo "zgrani" i powiem Ci,
      ze nasze dzieci byly zaplanowane co do 2 miesiecy, bo ja chcialam rodzic
      tylko w marcu lub kwietniu, inne miesiace w ogole nie wchodzily w rachube.
      Wiec dlatego sie DZIWIE, ze tyle problemow jest na tym forum. U mnie
      wszystko jest proste, wystarczy tylko chciec...

      >> OK

      >Nie, jednak się nie potnę. Wielka, mądra, wspaniała, tolerancyjna, oświecona
      >Zalotnica powiedziała, że mam prawo powiedzieć, co mi się podoba, a co nie.

      ***to sie ciesze, bo zycie jest piekne...;o


      >A czy konsekwentnie, i czy rozumiesz mechanizm... to zupełnie inna bajka...

      ***wiesz, jednak nie napisze, dlaczego lubie stosunek przerywany...


      ) )A poza tym - Ty nigdzie wcześniej nie napisałaś, że stosunek przerywany
      ) )stosujecie tylko w teoretycznie bezpiecznych okresach. Pisałaś jedynie o tym
      ) ze stosujecie te metody na zmianę.
      )
      ) ***gdybym wiedziala jaka burze rozpetam, oczywiscie , ze napisalabym.
      ) Napisalam na zmiane, co jest chyba oczywiste.

      >Otóż wnioskując z teorii, ktore wygłaszasz, wcale nie jest to takie oczywiste.

      ***alez o jakich teoriach Ty znowu piszesz ?

      )
      ) A ciekawa jestem jak Twoj lekarz zapatruje sie na branie przez Ciebie
      ) pigulek przez 30 lat ?

      >Nie wiem. Nie pytałam. Może dlatego, że nie zamierzam brać pigułek do niemal
      ᡴ- tego roku zycia?


      ***No wlasnie, to jak zamierzasz rozwiazac te sprawe ?

      )
      ) ***Pozwolisz , ze zacytuje z Twojego linku...
      )
      ) "Skuteczno�ć różnych metod antkoncepcyjnych wg. wska�nika Pearl'a
      ) 1.stosunek przerywany 15-28
      ) 2.prezerwatywa 5-8
      ) 3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
      ) 4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
      ) 5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
      ) 6.tabletka gestagenna 1-4
      ) 7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6
      ) Moj komentarz...(nikt nie musi sie z nim zgadzac)
      ) -Punkty 1 i 2 sa skuteczne jesli sie je odpowiednio zastosuje !!!

      >Tiaaaa... Wystarczy tylko, zeby mężczyzna powstrzymał procesy fizjologiczne w
      >swoim organizmie. Proponuję, zeby zacząć od zatrzymywania wydzielania soków
      >trawiennych.

      ***"kropelki" przed i po, a "gumka" w srodeczku, proste...

      )> Macie nieco ponadnormatywnego farta. Mało dziewczyn ma tak
      regularny cykl, a prezerwatywy pękają.

      ***zgadzam sie z Toba, u mnie caly czas 28-29 dni, zadnych dolegliwosci...

      >A jak niby lekarz pomoże? Przepisując potężną dawkę hormonów, czyli Postinor...
      >a jednak wolę myśleć _przed_, i wolę stosować antykoncepcję, a nie
      >neokoncepcję. I to również jest mój wybór.

      ***wspomnialam o tym tylko dlatego, ze mozesz jeszcze cos zrobic, masz
      te 3 dni, to dla "pechowej pary"

      ) -Punkt 3, przepraszam, ale dla mnie to "loteria". NIGDY.

      >Spirala? Jest bardzo skuteczna. Może działać jako środek wczesnoporonny. O to
      >Ci chodzi, kiedy piszesz 'loteria'?

      ***"loteria" , to dla mnie te 3 wpadki co sa zaznaczone w tabeli.
      Przepraszam, wlasnie czytalam, ze jakas forumowiczka "wpadla".
      Przy tej metodzie , to ja dopiero mialabym nerwy. Czy w tym miesiacu
      kolej jest na mnie ...?, czy moze na "sasiadke"...? Ooo, dziekuje...

      )> -Punkty 4 i 5 sa swietne, ale hormonki reguluja co najmniej 200 procesow
      )> w naszym organizmie i nikt nie daje gwarancji , ze po 30 latach
      )> wszystko bedzie OK.
      >A w dodatku lekarze wcale tego nie ukrywają, tylko mówią o tym, że skutki
      >uboczne mogą wystąpić, i że to skomplikowany mechanizm działania...

      ***Przynajmniej jestes szczera...

      ) -Punkty 6 i 7 dla mnie to "loteria", niestety nie gram.

      >Chyba mamy nieco odmienne pojęcia na temat rozumienia terminu 'loteria'. Dla
      >mnie loterią jest metoda, która daje mi powiedzmy 28% szans na zajście w ciążę
      >w czasie roku... Ale ludzie są różni. Na szczęście ja różnię się od Ciebie.

      ***te same uwagi jak przy spirali.
      I tu mam pytanie do osob ktore stosuja metody wymienione w
      punkcie 3, 6 i 7 , czy w dniach najbardziej zagrozonych wstrzymuja
      sie od sexu...?
      Juz teraz, na sama mysl o konsekwencjach trzese sie cala. Dla mnie,
      niestety za duza niepewnosc i dlatego nazywam to "loteria".


      ) I tutaj mam pytanie, jakie tabletki (nazwy) zaliczamy do tych
      ) dwoch punktow ?

      >Cerazette i Depo Provera, o ile się nie mylę.

      ***czytalam juz o nich, ale poczytam jeszcze raz.


      ) "UWAZA SIE, ZE NIE MA ZLYCH METOD ANTYKONCEPCYJNYCH, SA TYLKO
      ) NIEUMIEJETNIE ZASTOSOWANE. "

      >I to zdanko 'robi Ci dobrze', prawda?

      ***powaznie, bardzo mi sie spodobalo....


      > Wiesz, nieustająco mnie dziwisz, naprawdę...

      ***no widzisz, wiec dziwmy sie dalej...;o

      pozdrawiam serdecznie


      • the_kami Re: poczucie pewności i loteria... 14.05.03, 09:29
        zalotnica napisała:

        Rozumiem, że bardzo Ci zależy na mojej odpowiedzi?

        > >Czy ja wiem? Mężczyźni są różni, tak samo jak kobiety.
        >
        > ***Alez oczywiscie, ze sa rozni. Czy odwazylabys sie isc z "kazdym" do
        > lozka ? Na pewno nie. Masz na pewno wielu znajomych, jednych lubisz
        > mniej lub wiecej...pomysl teraz, ilu z nich wybralabys na swojego meza ?
        > zadnego ? jednego ? a jednak Twoja kolezanka wybrala...Ja moge tylko
        > swojemu zaufac, ale nie dlatego , ze jest moj, ale dlatego, ze
        > jest tak cholernie odpowiedzialny...

        Dalej się nie rozumiemy... Fajnie, że tylko on przyjmuje odpowiedzialność za
        antykoncepcję w Waszym związku. Ale po części jest to odpowiedzialność
        absolutnie złudna. Zrozum dziewczyno, że on NIE JEST W STANIE kontrolować
        swoich plemników. Tak samo, jak Ty nie zatrzymasz wydzielania kwasów
        żołądkowych albo wzrostu paznokci. Więc de facto - w moim rozumieniu - to wcale
        nie jest odpowiedzialność...

        > > Ja mojemu wierzę,
        >
        > ***a ja wierze mezom moich kolezanek...ale w zyciu bym nie zostawila
        > takich "spraw" w ICH rekach. Bedac zona takiego , wierz mi
        > pierwsza bylabym w kolejce po pigulki . ( oczywiscie nie chce nikogo
        > obrazic...ale taka jest prawda )

        Patrz wyżej.
        Ja bym pobiegła po pigułki, gdyby mężczyzna mi zameldował, że naszą
        metodą 'antykoncepcyjną' będzie stosunek przerywany. A właściwie nawet nie - po
        prostu BARDZO poważnie bym przemyślała celowość bycia z tym człowiekiem, bo ta
        metoda jest dla mnie dowodem skrajnej nieodpowiedzialności.

        > ***alez oczywiscie, zgadzam sie z Toba, caly czas pisze, ze nie jest "metoda"
        > dla kazdego. Nieraz "chlop" moze sie przeliczyc , no nie...??? ;o

        Nie.
        Nie rozumiesz, albo udajesz głupią.
        Powtórzę jeszcze raz: męzczyzna NIE JEST W STANIE skontrolować tego, czy w
        płynie wydostającym się z penisa podczas stosunku ale przed wytryskiem są
        plemniki. Fakt - mnóstwo, mnóstwo mężczyzn kontroluje wytrysk. To naprawdę nie
        jest trudne, uwierz. Tyle tylko, że fakt wytrysku poza pochwą WCALE nie znaczy,
        że w pochwie nie zostały plemniki. Tu nie ma co mówić o 'przeliczaniu się'.

        > >Ależ kobieto, Ty nie pojmujesz jednej rzeczy - JA WIEM, ze ryzykuję.
        >
        > ***alez pojmuje, dziewczyny na samym poczatku juz zrobily mi "wyklad"...

        To czemu zachowujesz się tak, jakbyś nie pojmowała? Oporność na wiedzę?

        > ***Widzisz, troche trudno jest mi zrozuniec ten stres, bo sama go nie mam
        > i nigdy nie mialam.

        Wiesz, i ciesz się. Nie rozumiesz postawy innych, bo nie rozumiesz, że jesteś
        wyjątkiem, a nie regułą. A to nie daje Ci prawa do oceniania innych swoją miarą.

        > Jestesmy ze soba bardzo "zgrani" i powiem Ci,
        > ze nasze dzieci byly zaplanowane co do 2 miesiecy, bo ja chcialam rodzic
        > tylko w marcu lub kwietniu, inne miesiace w ogole nie wchodzily w rachube.
        > Wiec dlatego sie DZIWIE, ze tyle problemow jest na tym forum. U mnie
        > wszystko jest proste, wystarczy tylko chciec...

        Patrz wyżej - ciesz się.

        > >A czy konsekwentnie, i czy rozumiesz mechanizm... to zupełnie inna bajka...
        >
        > ***wiesz, jednak nie napisze, dlaczego lubie stosunek przerywany...

        Napisz, napisz. Bo chyba jednak nie rozumiem...

        > >Otóż wnioskując z teorii, ktore wygłaszasz, wcale nie jest to takie oczywis
        > te.
        >
        > ***alez o jakich teoriach Ty znowu piszesz ?

        Choćby z poglądu, że stosunek przerywany to dla Ciebie antykoncepcja.
        Choćby z fałszywego przekonania o wygodnictwie mężczyzn zmuszających kobiety do
        łykania hormonów.
        Choćby z tych tekstów, że młode dziewczyny zaczynają brać pigułki i się
        wciągają, które to teksty sugerują, że te dziewczyny są bezmyślne i bezwolne
        (przypomnę, że to nie ich partnerzy coś im każą lub zabraniają).

        > >Nie wiem. Nie pytałam. Może dlatego, że nie zamierzam brać pigułek do niema
        > l
        > ᡴ- tego roku zycia?
        > ***No wlasnie, to jak zamierzasz rozwiazac te sprawe ?

        Wiesz, najpierw siłą rzeczy przerwa na ciąże. A potem - może Mirena?

        > >Tiaaaa... Wystarczy tylko, zeby mężczyzna powstrzymał procesy fizjologiczne
        > w
        > >swoim organizmie. Proponuję, zeby zacząć od zatrzymywania wydzielania soków
        >
        > >trawiennych.
        >
        > ***"kropelki" przed i po, a "gumka" w srodeczku, proste...

        No, i znów w którymś liście napisałaś, że 'kropelki' przed i po okresem... Więc
        cóż, radzę zapoznanie się z cyklem... Całe szczęście, że nie zdarzają Ci się
        przesunięcia owulacji (choroba, wyjazd, stres), że ją tak świetnie wyczuwasz,
        że nic się nie dzieje, co zaburza Twój cykl... A przy okazji powiedz -
        pracujesz zawodowo? Zajmujesz się jednocześnie pracą, domem, dziećmi, mężem?

        > )> Macie nieco ponadnormatywnego farta. Mało dziewczyn ma tak
        > regularny cykl, a prezerwatywy pękają.
        >
        > ***zgadzam sie z Toba, u mnie caly czas 28-29 dni, zadnych dolegliwosci...

        Mam nadzieję, że tak zostanie, że ta regularność nie jest 'do czasu'.

        > ***wspomnialam o tym tylko dlatego, ze mozesz jeszcze cos zrobic, masz
        > te 3 dni, to dla "pechowej pary"

        Ale ja nie chcę _jeszcze_czegoś_robić_. Ja chcę się zabezpieczać przed, a nie
        po.

        > ***"loteria" , to dla mnie te 3 wpadki co sa zaznaczone w tabeli.
        > Przepraszam, wlasnie czytalam, ze jakas forumowiczka "wpadla".
        > Przy tej metodzie , to ja dopiero mialabym nerwy. Czy w tym miesiacu
        > kolej jest na mnie ...?, czy moze na "sasiadke"...? Ooo, dziekuje...

        Hm.
        A nie są dla Ciebie loterią punkty przy prezerwatywie i przy stosunku
        przerywanym?

        > >A w dodatku lekarze wcale tego nie ukrywają, tylko mówią o tym, że skutki
        > >uboczne mogą wystąpić, i że to skomplikowany mechanizm działania...
        >
        > ***Przynajmniej jestes szczera...

        Nie mam powodu, by nie być. A Ty?

        > >Chyba mamy nieco odmienne pojęcia na temat rozumienia terminu 'loteria'. Dl
        > a
        > >mnie loterią jest metoda, która daje mi powiedzmy 28% szans na zajście w ci
        > ążę
        > >w czasie roku... Ale ludzie są różni. Na szczęście ja różnię się od Ciebie.
        >
        > ***te same uwagi jak przy spirali.

        Patrz wyżej. A co z prawdopodobieństwem ciąży przy prezerwatywie i stosunku
        przerywanym?

        > I tu mam pytanie do osob ktore stosuja metody wymienione w
        > punkcie 3, 6 i 7 , czy w dniach najbardziej zagrozonych wstrzymuja
        > sie od sexu...?

        Nie wiem, czy przy spirali ktoś się wstrzymuje, ale nie sądze. Natomiast w
        przypadku metod hormonalnych nie ma czegoś takiego, jak 'dni zagrożone', bo
        przy ich stosowaniu NIE MA normalnego cyklu miesięcznego, nie ma owulacji (w
        przypadku pigulek gestagennych może się zdarzyć owulacja, ale pigułki nie
        dopuszczają do zapłodnienia), więc nie mam pojęcia, na jakiej podstawie można
        by te 'dni zagrożone' wyliczyć. A to, że o tym piszesz, świadczy o skandaliczym
        braku wiedzy na temat działania pigułek. Jeśli tak mało o tym wiesz, chyba nie
        powinnaś się wypowiadać na ten temat.

        > Juz teraz, na sama mysl o konsekwencjach trzese sie cala. Dla mnie,
        > niestety za duza niepewnosc i dlatego nazywam to "loteria".

        No widzisz, a dla mnie prezerwatywa (5-8) czy stosunek przerywany (15-28) jest
        loterią zdecydowanie bardziej, niż pigułka (0,0-0,54).

        > >Cerazette i Depo Provera, o ile się nie mylę.
        >
        > ***czytalam juz o nich, ale poczytam jeszcze raz.

        Tak tak, zdecydowanie powinnaś się dokształcić.

        > >I to zdanko 'robi Ci dobrze', prawda?
        >
        > ***powaznie, bardzo mi sie spodobalo....

        No, skoro Cię uspokaja, to fajnie.

        > > Wiesz, nieustająco mnie dziwisz, naprawdę...
        >
        > ***no widzisz, wiec dziwmy sie dalej...;o

        Ja przestaję. Z niektórymi rzeczami chyba trzeba się pogodzić.

        K.
        • zalotnica Re: sex bez tabletek...the_kami 15.05.03, 02:31
          the_kami napisała:

          >> zalotnica napisała:


          >Rozumiem, że bardzo Ci zależy na mojej odpowiedzi?

          ***alez po co od razu takie slowa....
          wiem, ze duzo pisalas, a ten post byl na innej stronie,wiec
          sadzilam , ze nie zauwazylas... bede pamietala...


          >Choćby z poglądu, że stosunek przerywany to dla Ciebie antykoncepcja.


          ***ciekawa jestem, dlaczego wszyscy zapomieli o "gumce"...


          >Choćby z fałszywego przekonania o wygodnictwie mężczyzn zmuszających kobiety
          do
          >łykania hormonów.

          *** a czy nie jest to dla niego wygodne...? Czy spotkalas tego RADZIA
          (czy jak mu tam), na tym forum ...? Byl niby taki TROSKLIWY o ta
          swoja partner ...no ale... jednak zdecydowali sie na pigulki,
          bo partnerce przejdzie...rece mi opadly...(a tak sie dobrze
          zapowiadal...)


          >Choćby z tych tekstów, że młode dziewczyny zaczynają brać pigułki i się
          >wciągają, które to teksty sugerują, że te dziewczyny są bezmyślne i bezwolne
          >(przypomnę, że to nie ich partnerzy coś im każą lub zabraniają).

          ***akurat w TYCH przypadkach, to ja wiem, ze to same dziewczyny
          zabezpieczaja sie w taki sposob przed niechciana ciaza...takiemu
          tez bym nie wierzyla...


          > A przy okazji powiedz - pracujesz zawodowo?

          **Tak, pracuje zawodowo, po roku siedzenia w domu z dziecmi
          poszlam do pracy, ja, niestety nie moglam usiedziec w domu.

          >Zajmujesz się jednocześnie pracą, domem, dziećmi, mężem?

          ***zajmowac sie mezem...? wystarczy, ze go bardzo kocham...
          i to raczej On sie mna opiekuje...wspaniale to robi...
          taki ...PRAWDZIWY MEZCZYZNA..



          >Hm.
          >A nie są dla Ciebie loterią punkty przy prezerwatywie i przy stosunku
          >przerywanym?

          ***NIE, gdyby byly, w zyciu bym na cos takiego nie poszla, nie
          znasz mnie...

          >>> ***Przynajmniej jestes szczera...

          >Nie mam powodu, by nie być. A Ty?

          ***ja jestem szczera, zawsze...


          > I tu mam pytanie do osob ktore stosuja metody wymienione w
          > punkcie 3, 6 i 7 , czy w dniach najbardziej zagrozonych wstrzymuja
          > sie od sexu...?

          >Nie wiem, czy przy spirali ktoś się wstrzymuje, ale nie sądze.

          ***szkoda, ze nikt na to nie odpowiedzial, zapytalam tak z ciekawosci...
          bo przeciez sa wpadki...

          >Natomiast w
          >przypadku metod hormonalnych nie ma czegoś takiego, jak 'dni zagrożone', bo
          przy ich stosowaniu NIE MA normalnego cyklu miesięcznego, nie ma owulacji (w
          przypadku pigulek gestagennych może się zdarzyć owulacja, ale pigułki nie
          dopuszczają do zapłodnienia), więc nie mam pojęcia, na jakiej podstawie można
          by te 'dni zagrożone' wyliczyć.

          ***W tabelce, ktora wczesniej zamiescilam bylo wyraznie napisane, ze
          sa wpadki i ich jest nawet wiecej niz przy spirali...to chyba sa jakies
          dni w ktorych sie "wpada" ? To w takim razie punkty 6 i 7 sa
          najgorsze bo caly czas praktycznie mozna zajsc w ciaze, nie wspominajac
          juz o tym, ze o czyms moge zapomniec...to spirala (nie dla mnie) jest
          juz pewniejsza , bo moge ominac te dni...prawda ?

          w skrocie :

          1.stosunek przerywany 15-28
          2.prezerwatywa 5-8
          3.wkładka wewnštrzmaciczna 1,2-3
          4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
          5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
          6.tabletka gestagenna 1-4
          7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6



          >A to, że o tym piszesz, świadczy o skandaliczym
          >braku wiedzy na temat działania pigułek. Jeśli tak mało o tym wiesz, chyba nie
          >powinnaś się wypowiadać na ten temat.

          ***Te linki, ktore dziewczyny podaly, zawieraly bardzo duzo wiadomosci...
          ....a ja sie nie wypowiadam, tylko sie pytam, a to jest roznica..


          >>> Juz teraz, na sama mysl o konsekwencjach trzese sie cala. Dla mnie,
          >>>niestety za duza niepewnosc i dlatego nazywam to "loteria".

          >No widzisz, a dla mnie prezerwatywa (5-8) czy stosunek przerywany (15-28) jest
          >loterią zdecydowanie bardziej, niż pigułka (0,0-0,54).

          ***gdybys uwaznie czytala to co pisalam juz nawet do Ciebie,
          to o Twoich pigulkach napisalam , ze sa swietne, ale jak
          dla mnie za duza jest ta NIEWIADOMA...

          Pozdrawiam
          • moboj Re: sex bez tabletek...the_kami 15.05.03, 09:57
            zalotnica napisała:


            > *** a czy nie jest to dla niego wygodne...?

            widze, że zalotnica jednak nie potrafi po polsku czytać. NAM jest wygodnie,
            rozumiesz, czy przeliterować? tobie i twojemu partnerowi (chociaż w to akurat
            nie bardzo chce mi się wierzyć) jest wygodnie ze stosunkiem przerywanym I
            GUMKĄ, nam jest wygodnie z pigułką. co w tym złego? jak ktos osmieli się żyć
            inaczej niż ty, to już jest beee? ty ciągle piszesz jak to wam wygodnie
            z "wyskakiwaniem" i to jest dobre, natomiast ta sama wygoda jest przez ciebie
            potępiona w odniesieniu do pigułek.

            > ***akurat w TYCH przypadkach, to ja wiem, ze to same dziewczyny
            > zabezpieczaja sie w taki sposob przed niechciana ciaza...takiemu
            > tez bym nie wierzyla...

            taaaa, i znowu ci źli faceci. nudna się stajesz, wiesz?

            >
            > ***On sie mna opiekuje...wspaniale to robi...
            > taki ...PRAWDZIWY MEZCZYZNA..

            o widzisz, to nasi mężczyźnie maja ze sobą jednak coś wspólnego. tylko pewnie
            ty i tak nie uwioerzysz, że mój partner potrafi się mną opiekować. no bo skoro
            ja biorę pigułki, a on nie biega z gumka na penisie i do głowy by mu nie
            przyszło zabezpieczać się w tak absurdalny sposób (mowa o stosunku przerywanym)
            to i tak jest skreślony, nie?

            ****nie znasz mnie...

            o widzisz, ty też nie znasz mnie, ani mojego mężczyzny.

            > ***szkoda, ze nikt na to nie odpowiedzial, zapytalam tak z ciekawosci...
            > bo przeciez sa wpadki...

            co do spirali to mogę Ci odpowiedzieć, bo w ten sposób zabezpiecza się od chyba
            1984 roku moja mama. z naszych rozmów o antykoncepcji wynika, że to dobra
            metoda, mama czuje się świetnie, a z ojcem nigdy nie zaliczyli wpadki i nie
            powstrzymywali się od kochania w dni płodne.

            > ***W tabelce, ktora wczesniej zamiescilam bylo wyraznie napisane, ze
            > sa wpadki i ich jest nawet wiecej niz przy spirali...to chyba sa jakies
            > dni w ktorych sie "wpada" ?

            działanie pigułki osłabiają np. biegunki czy wymioty. w takim wypadku tabletka
            może się po prostu nie wchłonąć (wchłanianie jej z przewodu pokarmowego trwa
            około 4 godzin). takie cos nie spotkało mnie ani razu.
            działanie pigułek może byc osłabiane przez niektóre leki, np. antybiotyki.
            akurat te leki zdarza mi się brać dość często (zapalenie zatok) i wtedy mój
            partner uzywa dodatkowo prezerwatywy.
            poza tym nie ma co histeryzować, bo te opowieści o wpadaniu w czasie brania
            pigułek traktuję z przymrużeniem oka. najczęściej taka "wpadnięta" zwala
            wszystko na tabletki, bo jest jej głupio przyznac, że po prostu zapomniała
            łyknąć czy cos w tym stylu. dla sklerotyczek ja zalecałbym zastrzyk depo -
            provera i jakieś tabletki na pamięć, np. biovital, czy cos podobnegosmile
            • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 19.05.03, 02:31
              moboj napisała:

              >> zalotnica napisała:
              >>
              >> ***W tabelce, ktora wczesniej zamiescilam bylo wyraznie napisane, ze
              >> sa wpadki i ich jest nawet wiecej niz przy spirali...to chyba sa jakies
              >> dni w ktorych sie "wpada" ?

              >działanie pigułki osłabiają np. biegunki czy wymioty. w takim wypadku tabletka
              >może się po prostu nie wchłonąć (wchłanianie jej z przewodu pokarmowego trwa
              >około 4 godzin). takie cos nie spotkało mnie ani razu.
              >działanie pigułek może byc osłabiane przez niektóre leki, np. antybiotyki.
              >akurat te leki zdarza mi się brać dość często (zapalenie zatok) i wtedy mój
              >partner uzywa dodatkowo prezerwatywy.
              >poza tym nie ma co histeryzować, bo te opowieści o wpadaniu w czasie brania
              >pigułek traktuję z przymrużeniem oka. najczęściej taka "wpadnięta" zwala
              >wszystko na tabletki, bo jest jej głupio przyznac, że po prostu zapomniała
              >łyknąć czy cos w tym stylu. dla sklerotyczek ja zalecałbym zastrzyk depo -
              >provera i jakieś tabletki na pamięć, np. biovital, czy cos podobnegosmile

              **** Podaje jeszcze raz dane z tabelki :

              4.doustne tabletki jednofazowe 0,0-0,12
              5.doustne tabletki trójfazowe 0,0-0,54
              6.tabletka gestagenna 1-4
              7.progestageny o przedłużonym działaniu 5-6

              Wyjasnij mi roznice pomiedzy punktami 4 , 5 z
              punktami 6 ,7 ...????

              Dlaczego przy jednych jest prawie 100% a przy drugich niestety
              sa wpadki i o nie mi wlasnie chodzi...


              Pozdrawiam
              • the_kami Re: sex bez tabletek...moboj 19.05.03, 08:41
                zalotnica napisała:

                > **** Podaje jeszcze raz dane z tabelki :
                [...]
                > Wyjasnij mi roznice pomiedzy punktami 4 , 5 z
                > punktami 6 ,7 ...????
                > Dlaczego przy jednych jest prawie 100% a przy drugich niestety
                > sa wpadki i o nie mi wlasnie chodzi...

                Powiedz mi, czemu tak czepnęłaś się tych metod, a nie opowiadasz nam o tych
                przypadkach 'wpadek', które mają miejsce przy stosowaniu prezerwatyw i stosunku
                przerywanego? Przecież to są znacznie bardziej zawodne metody - opowiesz nam o
                tym?

                K.
                • zalotnica Re: sex bez tabletek...the-kami 20.05.03, 03:46
                  the_kami napisała:

                  >> zalotnica napisała:

                  >> **** Podaje jeszcze raz dane z tabelki :
                  [...]
                  >> Wyjasnij mi roznice pomiedzy punktami 4 , 5 z
                  >> punktami 6 ,7 ...????
                  >> Dlaczego przy jednych jest prawie 100% a przy drugich niestety
                  >> sa wpadki i o nie mi wlasnie chodzi...

                  >Powiedz mi, czemu tak czepnęłaś się tych metod, a nie opowiadasz nam o tych
                  >przypadkach 'wpadek', które mają miejsce przy stosowaniu prezerwatyw i
                  >stosunku
                  >przerywanego? Przecież to są znacznie bardziej zawodne metody - opowiesz nam o
                  >tym?

                  ***Ty naprawde jestes ...slodka. Pytam sie , bo mnie to bardzo
                  interesuje. Jesli chcesz to mi odpowiedz, jesli nie, tez
                  dobrze...Jeszcze raz powtarzam, ze nikogo nie namawiam na
                  "gumki" i "kropelki"...kazdy wybiera to co lubi.
                  Mnie odpowiadaja...a dziewczyny ? ...niech zostana ze swoimi
                  humorkami i radosciami jesli im tak odpowiada, a partnerzy
                  na pewno beda zadowoleni...

                  Pozdrawiam
                  • moboj Re: sex bez tabletek...the-kami 20.05.03, 07:32
                    zalotnica napisała:

                    >Jeszcze raz powtarzam, ze nikogo nie namawiam na
                    > "gumki" i "kropelki"...kazdy wybiera to co lubi.
                    > Mnie odpowiadaja...a dziewczyny ? ...niech zostana ze swoimi
                    > humorkami i radosciami jesli im tak odpowiada, a partnerzy
                    > na pewno beda zadowoleni...

                    naprawdę jak stara zdarta płyta.
                    możesz mi więcej napisać o tych humorach? bo nie bardzo wiem, o jakie humory ci
                    chodzi, a bardzo chciałabym wiedzieć, jakie to humory mnie spotykają.
                    co do partnerów - stara zdarta płyta z nieuzasadnionym poczuciem własnej
                    wielkośc. powtarzam: z nieuzasadnionym.
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 05:59
                      moboj napisała:

                      >naprawdę jak stara zdarta płyta.
                      >możesz mi więcej napisać o tych humorach? bo nie bardzo wiem,o jakie humory ci
                      >chodzi, a bardzo chciałabym wiedzieć, jakie to humory mnie spotykają.
                      >co do partnerów - stara zdarta płyta z nieuzasadnionym poczuciem własnej
                      >wielkośc. powtarzam: z nieuzasadnionym.


                      ***hmmmmm i znowu ta nauczycielka...jak dlugo jeszcze...
                      A o tych "humorach" poczytaj uwaznie kazdego dnia na
                      "Zdrowiu Kobiety", mnostwo kobiet pisze, jesli Ty nie
                      masz, w co w tej chwili zaczynam watpic...to sie tylko ciesz...
                      • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 11:12
                        zalotnica napisała:

                        > ***hmmmmm i znowu ta nauczycielka...jak dlugo jeszcze...

                        czy mogłabyś przestac czepiac sie mojego zawodu? nie masz juz nic innego do
                        powiedzenia? najpierw czepiałas sie tabletek, potem mojego partnera, potem
                        zaczęłaś mi wmawiac jakies humory, teraz nie pasuje ci mój zawód. nie wyspałas
                        się dzisiaj?

                        > A o tych "humorach" poczytaj uwaznie kazdego dnia na
                        > "Zdrowiu Kobiety", mnostwo kobiet pisze, jesli Ty nie
                        > masz, w co w tej chwili zaczynam watpic...to sie tylko ciesz...

                        pewnie, że się cieszę. to, ze inne kobiety mają to znaczy, że ja tez musze
                        mieć, jak to nazywasz, humory? nie bardzo cię rozumiem - czego te humory
                        dotyczą i jak się objawiają?
                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 09.06.03, 00:14
                          moboj napisała:


                          >...to, ze inne kobiety mają to znaczy, że ja tez musze
                          >mieć, jak to nazywasz, humory? nie bardzo cię rozumiem - czego te humory
                          >dotyczą i jak się objawiają?

                          ***Pytanie jest dobre, ale ja Tobie na nie nie odpowiem, poniewaz ja nie
                          wiem co to jest stres , depresja i humory , o ktorych dziewczyny bez
                          przerwy pisza na forum, a jakie miewaja wlasnie w czasie zazywania
                          pigulek...
                          Sama tez jestem strasznie ciekawa czym i jak sie to objawia..., ale juz
                          nie smiem sie pytac...o; ...a moze ktoras Tobie napisze...?

                          • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 09.06.03, 10:32
                            zalotnica napisała:

                            >
                            > ***Pytanie jest dobre, ale ja Tobie na nie nie odpowiem, poniewaz ja nie
                            > wiem co to jest stres , depresja i humory , o ktorych dziewczyny bez
                            > przerwy pisza na forum, a jakie miewaja wlasnie w czasie zazywania
                            > pigulek...

                            no własnie ja też nie wiem co to za humory. po prostu mnie to nie dotyczy. jest
                            wiele takich dziewczyn jak ja, które czuja się świetnie, kiedy biorą tabletki.

                            > Sama tez jestem strasznie ciekawa czym i jak sie to objawia..., ale juz
                            > nie smiem sie pytac...o; ...a moze ktoras Tobie napisze...?

                            no a podobno z ciebie taka znawczyni tematu "pigułkowego"...
                            • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 03:35
                              moboj napisała:

                              > zalotnica napisała:
                              >
                              > >
                              > > ***Pytanie jest dobre, ale ja Tobie na nie nie odpowiem, poniewaz ja nie
                              >
                              > > wiem co to jest stres , depresja i humory , o ktorych dziewczyny bez
                              >
                              > > przerwy pisza na forum, a jakie miewaja wlasnie w czasie zazywania
                              > > pigulek...
                              >
                              > no własnie ja też nie wiem co to za humory. po prostu mnie to nie dotyczy.
                              jest
                              >
                              > wiele takich dziewczyn jak ja, które czuja się świetnie, kiedy biorą tabletki.
                              >
                              > > Sama tez jestem strasznie ciekawa czym i jak sie to objawia..., ale j
                              > uz
                              > > nie smiem sie pytac...o; ...a moze ktoras Tobie napisze...?
                              >
                              > no a podobno z ciebie taka znawczyni tematu "pigułkowego"...



                              ***no i widzisz...nikt nie napisal...juz sie nagle wszystkie dobrze
                              poczuly...o;
                              • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 08:07
                                zalotnica napisała:

                                > ***no i widzisz...nikt nie napisal...juz sie nagle wszystkie dobrze
                                > poczuly...o;

                                a może po prostu te humory to produkt uboczny twojej wyobraźni.
                  • the_kami Re: sex bez tabletek...the-kami 20.05.03, 08:49
                    zalotnica napisała:

                    > ***Ty naprawde jestes ...slodka.

                    Daruj sobie uncertain

                    > Pytam sie , bo mnie to bardzo
                    > interesuje.

                    OK. Rozumiem. Mnie też interesuje kilka rzeczy. Na przykład jak Twoj partner
                    powstrzymuje procesy fizjologiczne w swoim organizmie? I jak sobie radzicie
                    z 'loterią' w przypadku metod, które stosujecie? Odpowiesz mi na to? Od razu
                    mówię - pytam, bo mnie to interesuje.

                    > Jesli chcesz to mi odpowiedz, jesli nie, tez
                    > dobrze...Jeszcze raz powtarzam, ze nikogo nie namawiam na
                    > "gumki" i "kropelki"...kazdy wybiera to co lubi.

                    Na szczęście może.

                    > Mnie odpowiadaja...

                    I super.

                    > a dziewczyny ? ...niech zostana ze swoimi
                    > humorkami i radosciami jesli im tak odpowiada,

                    I bez smrodu gumy w łóżku, i bez strachu czy okres się nie spóźni, i bez bóli
                    przy miesiączce, i bez problemów z cerą... Za to z regularnymi badaniami
                    lekarskimi i pod kontrolą ginekologa.

                    > a partnerzy
                    > na pewno beda zadowoleni...

                    Wiesz, powiem Ci coś odkrywczego - dziewczyny też są zadowolone. Jesteś w
                    stanie w to uwierzyć?

                    K.
                    • moboj Re: sex bez tabletek...the-kami 20.05.03, 09:22
                      the_kami napisała:

                      > Wiesz, powiem Ci coś odkrywczego - dziewczyny też są zadowolone. Jesteś w
                      > stanie w to uwierzyć?
                      >
                      > K.

                      no własnie w tę rzecz chyba zalotnicy ciężko uwierzyć.
                      • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 06:06
                        moboj napisała:

                        > the_kami napisała:
                        >
                        > > Wiesz, powiem Ci coś odkrywczego - dziewczyny też są zadowolone. Jesteś w
                        > > stanie w to uwierzyć?
                        > >
                        > > K.
                        >
                        > no własnie w tę rzecz chyba zalotnicy ciężko uwierzyć.


                        ***powiem Ci szczerze, ze ciezko. Nigdy nie posadzalabym
                        kobiet , aby TYLKO dla TYCH spraw, BEZ WZGLEDU NA ZDROWIE
                        siegaly tak latwo po tabletki. Czytam to forum i tez zaczynam
                        sobie wyrabiac zdanie wlasnie o TAKICH.
                        • the_kami Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 08:43
                          zalotnica napisała:

                          Kami: "Wiesz, powiem Ci coś odkrywczego - dziewczyny też są zadowolone. Jesteś
                          w stanie w to uwierzyć?"

                          Moboj: "no własnie w tę rzecz chyba zalotnicy ciężko uwierzyć."

                          > ***powiem Ci szczerze, ze ciezko. Nigdy nie posadzalabym
                          > kobiet , aby TYLKO dla TYCH spraw, BEZ WZGLEDU NA ZDROWIE
                          > siegaly tak latwo po tabletki. Czytam to forum i tez zaczynam
                          > sobie wyrabiac zdanie wlasnie o TAKICH.

                          Dla ułatwienia przytaczam to, co my napisałyśmy - dziewczyny SĄ zadowolone, NIE
                          MAJĄ kłopotów ze zdrowiem, jest im wygodnie i dobrze się czują.
                          A dla niektórych TE sprawy są ważne. To ani dopust Boży, ani grzech, ani coś
                          obrzydliwego, tylko cholernie istotna część życia.

                          K.
                          • zalotnica Re: sex bez tabletek...the_kami 09.06.03, 00:07
                            the_kami napisała:

                            >Dla ułatwienia przytaczam to, co my napisałyśmy - dziewczyny SĄ
                            >zadowolone, NIE MAJĄ kłopotów ze zdrowiem, jest im wygodnie i
                            >dobrze się czują.
                            >A dla niektórych TE sprawy są ważne. To ani dopust Boży, ani grzech, ani coś
                            >obrzydliwego, tylko cholernie istotna część życia.

                            ***te "zdrowe" pisaly juz o tym wczesniej, wiec wiem juz o tych Waszych
                            "rozkoszach...o;
                            szkoda tylko, ze te "cierpiace" nie chca sie wypowiedziec, a wiem,
                            ze bylaby to interesujaca lektura...
                            • moboj Re: sex bez tabletek...the_kami 09.06.03, 10:36
                              zalotnica napisała:

                              >
                              > ***te "zdrowe" pisaly juz o tym wczesniej, wiec wiem juz o tych Waszych
                              > "rozkoszach...o;

                              to skoro już kilka osób napisało ci, że sa zdrowe to mogłabyś sobie darowac ten
                              cudzysłów, bo to niepotrzebna ironia, która dowodzi tylko twojego
                              zacietrzewienia.

                              > szkoda tylko, ze te "cierpiace" nie chca sie wypowiedziec, a wiem,
                              > ze bylaby to interesujaca lektura...

                              nie każdy ma takie ekshibicjonistyczne zapędy jak ty. a jak chcesz o
                              cierpiących poczytać to polecam reportaże z Afryki, hospicjów, z frontów
                              wojennych.
                        • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 09:41
                          zalotnica napisała:

                          >
                          > ***powiem Ci szczerze, ze ciezko. Nigdy nie posadzalabym
                          > kobiet , aby TYLKO dla TYCH spraw, BEZ WZGLEDU NA ZDROWIE
                          > siegaltak latwo po tabletki. Czytam to forum i tez zaczynam
                          > sobie wyrabiac zdanie wlasnie o TAKICH.

                          słowo "takich" zabrzmiało jak obelga. a ja mam wiele kolezanek, które biorą
                          tabletki po to, by mieć udany seks. widzisz w tym cos złego? chyba każdy ma
                          prawo do udanego zycia seksualnego i wygody. to nie sa rzeczy, które
                          przysługuja tylko tobie, zalotnico.
                          i powiem więcej - te dziewczyny swietnie sie czują, nie maja problemów ze
                          zdrowiem. no ale w to pewnie tez nie uwierzysz. twoja sprawa.
                          • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 09.06.03, 00:00
                            moboj napisała:

                            > a ja mam wiele kolezanek, które biorą
                            >tabletki po to, by mieć udany seks. widzisz w tym cos złego? chyba każdy ma
                            >prawo do udanego zycia seksualnego i wygody.

                            *** no , skoro biora, aby miec udany sex...hmmmm...a czesto zmieniaja
                            partnerow ?

                            >i powiem więcej - te dziewczyny swietnie sie czują, nie maja problemów ze
                            >zdrowiem.

                            *** to musza byc bardzo szczesliwe...bo jak czytam to forum, to nie chce mi
                            sie wierzyc ile kobiet jest cierpiacych na rozne dolegliwosci...
                            • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 09.06.03, 10:43
                              zalotnica napisała:

                              >
                              > *** no , skoro biora, aby miec udany sex...hmmmm...a czesto zmieniaja
                              > partnerow ?

                              1. K. - ten sam partner od 8 klasy szkoły podstawowej, są razem już 10 lat
                              (nigdy nie było nikogo innego)
                              2. D. - ten sam partner - teraz juz mąż - od 6 lat (też nie było żadnego innego
                              partnera)
                              3. E. - ten sam partner - teraz już mąż - od lat 7 (jw)
                              4. K. - ten sam partner - mąż - od lat 4 (jw)
                              5. no i ja - ten sam partner od lat prawie 9 (jw)

                              > *** to musza byc bardzo szczesliwe...bo jak czytam to forum, to nie chce mi
                              > sie wierzyc ile kobiet jest cierpiacych na rozne dolegliwosci...

                              choroby się zdarzają - to chyba normalne, ja sama mam chore nerki (kamica), a
                              dobre zdrowie to naprawdę świetna rzecz, więc są szczęśliwe. ja też jestem
                              bardzo szczęśliwa - nerki mi w tym nie przeszkadzają.
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...the-kami 26.05.03, 06:03
                      the_kami napisała:

                      >OK. Rozumiem. Mnie też interesuje kilka rzeczy. Na przykład jak Twoj partner
                      >>powstrzymuje procesy fizjologiczne w swoim organizmie? I jak sobie radzicie
                      z 'loterią' w przypadku metod, które stosujecie? Odpowiesz mi na to? Od razu
                      >mówię - pytam, bo mnie to interesuje.

                      ***Juz tyle razy o tym pisalam , a Ty znowu swoje. Dla Ciebie
                      powtorze, ale jesli znowu MOBOJ do mnie sie przyczepi, bedzie
                      juz Twoja...o;
                      "kropelki " stosujemy zaraz "PO" i "PRZED" okresem , a "gumke"
                      w pozostale dni. Te metody w takim polaczeniu daja NAM 100 %
                      PEWNOSCI. NIGDY nam nie pekla "gumka" , NIGDY nie wyczekiwalam
                      na okres, NIGDY nie mialam zadnych stresow z tego powodu.
                      Sorry, ale ja w "loterie" nie gram.


                      >I bez smrodu gumy w łóżku, i bez strachu czy okres się nie spóźni, i bez bóli
                      >przy miesiączce, i bez problemów z cerą... Za to z regularnymi badaniami
                      >lekarskimi i pod kontrolą ginekologa.

                      ***decyzja nalezy juz do nich...a jesli maja bole, to lekarz na pewno
                      przepisze jakies pigulki, ktore zlagodza bol. Nawet nie wiedzialam
                      ze tak duzo kobiet cierpi.

                      >>> a partnerzy na pewno beda zadowoleni...

                      >Wiesz, powiem Ci coś odkrywczego - dziewczyny też są zadowolone. Jesteś w
                      >stanie w to uwierzyć?

                      ***ooooo widze , ze zaczyna robic sie goraco....o;

                      • moboj Re: sex bez tabletek...the-kami 26.05.03, 11:17
                        zalotnica napisała:

                        >
                        > ***decyzja nalezy juz do nich...a jesli maja bole, to lekarz na pewno
                        > przepisze jakies pigulki, ktore zlagodza bol. Nawet nie wiedzialam
                        > ze tak duzo kobiet cierpi.

                        kiedy zdarzylo mi się leżeć na oddziale ginekologii widziałam mnóstwo takich
                        kobiet jak ja. i wierz mi, czasem żadne leki przeciwbólowe nie pomagały takie
                        były bóle w czasie miesiączek. nie życzę takich przezyc nikomu.
                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 08.06.03, 23:57
                          moboj napisała:

                          > kiedy zdarzylo mi się leżeć na oddziale ginekologii widziałam mnóstwo takich
                          > kobiet jak ja. i wierz mi, czasem żadne leki przeciwbólowe nie pomagały takie
                          > były bóle w czasie miesiączek. nie życzę takich przezyc nikomu.

                          ***wierze Ci...
                      • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...the-kami 26.05.03, 12:11
                        zalotnica napisała:

                        > >
                        > "kropelki " stosujemy zaraz "PO" i "PRZED" okresem , a "gumke"
                        > w pozostale dni. Te metody w takim polaczeniu daja NAM 100 %
                        > PEWNOSCI. NIGDY nam nie pekla "gumka" , NIGDY nie wyczekiwalam
                        > na okres, NIGDY nie mialam zadnych stresow z tego powodu.
                        > Sorry, ale ja w "loterie" nie gram.
                        >
                        ************ Dziewczyny dajcie sobie spokój. Wg mnie Zalotnica była wychowywana
                        absolutnie bezstresowo i żadne nasze gadanie ją nie ruszy.
                        Całe życie ktoś zdejmuje jej wszelką odpowiedzialnosc z głowy to co ona ma sie
                        stresować. Niech inni się stresują za biedną leliję. Kwiatuszka.
                        Mamusi/tatusia/męża króliczka na wieki wieków.





                        • moboj Re: sex bez tabletek...the-kami 26.05.03, 12:25
                          jagna_jagna napisała:

                          > ************ Dziewczyny dajcie sobie spokój. Wg mnie Zalotnica była
                          wychowywana
                          >
                          > absolutnie bezstresowo i żadne nasze gadanie ją nie ruszy.
                          > Całe życie ktoś zdejmuje jej wszelką odpowiedzialnosc z głowy to co ona ma
                          sie
                          > stresować. Niech inni się stresują za biedną leliję. Kwiatuszka.
                          > Mamusi/tatusia/męża króliczka na wieki wieków.

                          amen.
                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...jagna... 09.06.03, 00:27
                          jagna_jagna napisała:

                          >************ Dziewczyny dajcie sobie spokój. Wg mnie Zalotnica była wychowywana
                          >absolutnie bezstresowo i żadne nasze gadanie ją nie ruszy.
                          >Całe życie ktoś zdejmuje jej wszelką odpowiedzialnosc z głowy to co ona ma sie
                          >stresować. Niech inni się stresują za biedną leliję. Kwiatuszka.
                          >Mamusi/tatusia/męża króliczka na wieki wieków.

                          ***A dlaczegoz to nie mozna sobie zycia ulozyc , aby ono przebiegalo
                          wlasnie bez zadnych problemow...? Zawsze wybiegam mysla w przyszlosc
                          i tak postepuje , aby nie bawic sie w zadne klopoty i w stresy...
                          A obserwujac poczynania niektorych osob, odnosze wrazenie, ze wrecz
                          same sie o nie prosza...

                          pzdr.
                          • jagna_jagna Re: sex bez tabletek...jagna... 09.06.03, 12:50
                            zalotnica napisała:

                            > jagna_jagna napisała:
                            >
                            > >************ Dziewczyny dajcie sobie spokój. Wg mnie Zalotnica była wychowy
                            > wana
                            > >absolutnie bezstresowo i żadne nasze gadanie ją nie ruszy.
                            > >Całe życie ktoś zdejmuje jej wszelką odpowiedzialnosc z głowy to co ona ma
                            > sie
                            > >stresować. Niech inni się stresują za biedną leliję. Kwiatuszka.
                            > >Mamusi/tatusia/męża króliczka na wieki wieków.
                            >
                            > ***A dlaczegoz to nie mozna sobie zycia ulozyc , aby ono przebiegalo
                            > wlasnie bez zadnych problemow...?

                            --------------> Bo nie ma takiej opcji żeby życie przebiegało bez żadnych
                            problemów. A na pewno nie na tym swiecie.

                            Zawsze wybiegam mysla w przyszlosc

                            -------------> Powiedziałabym, że niezbyt daleko.


                            > i tak postepuje , aby nie bawic sie w zadne klopoty i w stresy...
                            > A obserwujac poczynania niektorych osob, odnosze wrazenie, ze wrecz
                            > same sie o nie prosza...
                            >

                            ------------> Czy te niektóre to też ja? Bo jakos się nie poczuwam.



                            • zalotnica Re: sex bez tabletek...jagna... 16.06.03, 03:49
                              jagna_jagna napisała:


                              >>zalotnica napisala:

                              >> ***A dlaczegoz to nie mozna sobie zycia ulozyc , aby ono przebiegalo
                              > >wlasnie bez zadnych problemow...?

                              >------> Bo nie ma takiej opcji zeby zycie przebiegalo bez zadnych
                              problemów. A na pewno nie na tym swiecie.

                              ***Moje zycie jest wlasnie takie...nie chcialabym nic zmieniac
                              co bylo juz w przeszlosci...a staram sie rozwiazywac "problemy"
                              zanim sie jeszcze one pojawia...Nigdy u mnie nie ma: co by bylo gdyby...


                              >>Zawsze wybiegam mysla w przyszlosc

                              >----> Powiedzialabym, ze niezbyt daleko.

                              ***jesli wiesz wiecej o moim zyciu ...to napisz, prosze...

                              ->---> Czy te niektóre to tez ja? Bo jakos sie nie poczuwam.

                              ***jesli myslisz, ze jestes szczesliwa...to taka jestes...
                              Ja Tobie przeciez szczescia ani nie ukradne...ani nie dodam...

                              Pozdrawiam...


                  • moboj Re: sex bez tabletek...the-kami 21.05.03, 17:04
                    zalotnica napisała:

                    a dziewczyny ? ...niech zostana ze swoimi
                    > humorkami i radosciami jesli im tak odpowiada, a partnerzy
                    > na pewno beda zadowoleni...
                    >
                    > Pozdrawiam
                    >

                    błagam cię, opisz mi jakie mam humorysmilesmilesmile ja i mój partner z niecierpliwością
                    czekamysmile serio.
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 06:16
                      moboj napisała:

                      > zalotnica napisała:
                      >
                      > a dziewczyny ? ...niech zostana ze swoimi
                      > > humorkami i radosciami jesli im tak odpowiada, a partnerzy
                      > > na pewno beda zadowoleni...
                      > >
                      > > Pozdrawiam
                      > >
                      >
                      > błagam cię, opisz mi jakie mam humorysmilesmilesmile ja i mój partner z
                      >niecierpliwością czekamysmile serio.

                      ***ooo, sama juz powinnas sie orientowac na czym one u Ciebie
                      polegaja, to Twoj partner o tym jeszcze nie wie...hmmmm ?
                      Wybacz mi , ale do nauczycielki, o nauczycielce pisac nie bede,
                      mam taka slabosc...przeciez mlodziez musi miec jakis autorytet...o;


                      • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 09:46
                        zalotnica napisała:

                        > ***ooo, sama juz powinnas sie orientowac na czym one u Ciebie
                        > polegaja, to Twoj partner o tym jeszcze nie wie...hmmmm ?
                        > Wybacz mi , ale do nauczycielki, o nauczycielce pisac nie bede,
                        > mam taka slabosc...przeciez mlodziez musi miec jakis autorytet...o;

                        tak się składa, że nie jestem humorzasta osobą, a skoro ty, nie znając mnie,
                        czynisz takie uwagi to chciałabym sie dowiedzieć, co miałas na mysli. chyba
                        wolno mi, no nie? a może palnęłaś cos bez sensu, a teraz nie wiesz jak wybrnąć?
                        i co ma do humorów mój zawód (wykonywany zreszta okazyjnie, bo tylko na
                        domowych korepetycjach)? to kolejna głupota wymyslona przez ciebie?
    • themaxmaster Re: sex bez tabletek... 15.05.03, 10:47
      dziwi mnie ta dyskusja, tak sie sklada ze moja partnerka musiala zaczac brac
      tabletki z racji na problemy z cyklem i te tabltki niesmaowicie pomogly jeje
      zlagodzic dloegliwosci. Co do metod antykoncepcji to jezeli ktos preferuje
      przygodny seks to prezrwatywy sa lepsze, ale w stalych zwiazkach bez 2 zdan
      korzystniejsze sa pigulki- wieksza skutecznosc ochrony przed ciaza, lepszy seks.
      Co do odpowiedzialnosci to obecnie dzielimy sie kosztami pigulek po polowie.
      • moboj Re: sex bez tabletek... 15.05.03, 12:02
        themaxmaster napisał:

        > dziwi mnie ta dyskusja, tak sie sklada ze moja partnerka musiala zaczac brac
        > tabletki z racji na problemy z cyklem i te tabltki niesmaowicie pomogly jeje
        > zlagodzic dloegliwosci. Co do metod antykoncepcji to jezeli ktos preferuje
        > przygodny seks to prezrwatywy sa lepsze, ale w stalych zwiazkach bez 2 zdan
        > korzystniejsze sa pigulki- wieksza skutecznosc ochrony przed ciaza, lepszy
        seks
        > .
        > Co do odpowiedzialnosci to obecnie dzielimy sie kosztami pigulek po polowie.

        no to kolego przepadłeś... zaraz ci Zalotnica napisze, że płacenie po połowie
        to nie jest żadna odpowiedzialność. juz tak kiedys napisała jakiejś
        dziewczynie, a właściwie ja wyśmiała.
        a tak poza tym to się całkowicie zgadzam: lepsze zabezpieczenie - lepszy seks.
        pozdrawiam Ciebie i twoją partnerkę.
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...themaxmaster... 19.05.03, 02:38
        themaxmaster napisał:

        >>dziwi mnie ta dyskusja,

        ***Ciebie rowniez...? bo wiesz...wszystko jednak zaczelo sie od
        tych "dziwow"...

        >>tak sie sklada ze moja partnerka musiala zaczac brac
        >>tabletki z racji na problemy z cyklem i te tabltki niesmaowicie pomogly jeje
        >>zlagodzic dloegliwosci.

        ***przy dolegliwosciach...to nawet nie ma dyskusji...

        >>Co do metod antykoncepcji to jezeli ktos preferuje
        >>przygodny seks to prezrwatywy sa lepsze,

        ***to tutaj kolego, nasze drogi , niestety sie juz rozchodza...
        i tu sie z Toba niestety nie zgodze...przy przygodnym
        sexie...to tylko pigulki...nigdy nie uwierzylabym w zadne
        zapewnienia...ze bedzie uwazal...
        ("gumka" rowniez z wiadomych wzgledow...)

        >>ale w stalych zwiazkach

        ***czy masz na mysli takie stale tymczasowe...?

        >>bez 2 zdan korzystniejsze sa pigulki- wieksza skutecznosc ochrony przed
        >>ciaza, lepszy seks.

        ***...a co do lepszego sexu...to przeciez caly czas pisze o
        Waszym WYGODNICTWIE...
        wiesz, mam swietny pomysl...zapros
        tu swoich kolegow niech sie wypowiedza...swietnie ozywia
        dyskusje...
        Wyobraz sobie , ze niejaki Pan Andrzej na innym watku, opowiadal
        jak to musial udawac migrene przez caly miesiac , jak jego
        partnerka nie mogla brac pastylek...a to cwaniaczek ...a Ty
        jak uwazasz...?

        >>Co do odpowiedzialnosci to obecnie dzielimy sie kosztami pigulek po polowie.

        ***....cos TY , tylko polowe...? mnie bys musial
        "fundnac" cale opakowanie.......

        Co do tej Twojej ODPOWIEDZIALNOSCI to moboj juz za mnie
        wyjasnila...o;

        Pozdrawiam
        • moboj Re: sex bez tabletek...themaxmaster... 19.05.03, 08:58
          zalotnica napisała:

          >
          > ***czy masz na mysli takie stale tymczasowe...?

          jak sie kończą argumenty to znów zaczynają się wycieczki osobiste.
    • wladyslawa1912 teoria zalotnicy 15.05.03, 15:06
      przeczytalam wszystkie posty w tym watku i chce sie upewnic czy dobrze
      rozumiem zalotnice:

      odpowiedzialnosc partnetra za partnerke polega na tym, ze nie lekcewazy on
      kwestii zabezpieczenia przed ciaza, w przeciwienstwie do mezczyzn, ktorzy
      mowia ze to sprawa kobiety, niech kobieta sama dba o to by nie zaszla w ciaze.
      ewentualnie kaza im brac hormony, bo wtedy seks jest dla nich wygodny, a
      zdrowie partnerki ich nie obchodzi, bo i tak jej nie kochaja naprawde i na
      zawsze. wiadomo, ze faceci tylko o jednym mysla (takimi ich pan Bog stworzyl i
      nic na to nie poradza) i korzystaja z tego, ze kobiety godza sie na seks w
      niezalegalizowanych zwiazkach, bo gdyby przypadkiem ciaza sie trafila to moga
      uciec zamiast sie przykladnie ozenic.

      natomiast Prawdziwy Mezczyzna aby pokazac jaki jest odpowiedzialny stosuje
      metody anty dostepne dla mezczyzn. nie bedzie przeciez chamem, ktory zmusza
      kobiete do zawracania sobie glowy antykoncepcja. niedopuszczalne sa rowniaz
      jakies tam nowoczesne metody partnerskie, polegajace na tym, ze ludzie
      _wspolnie_ wybieraja metode anty, a jesli wybiora np. pigulki to tak naprawde
      facet zaciera rece z radosci, ze tak udalo mu sie wyrolowac kobiete i wmowic
      jej, ze to ona sama tego chce.

      Prawdziwy Mezczyzna wszak wie, ze kobieta ma inne ciezkie zadanie: rodzenie i
      wychowywanie dzieci (jak wiadomo to kobiety maja dzieci i to one je wychowuja.
      mezczyzni udzialu w tym nie biora, bo musza w tym czasie zajmowac sie Bardzo
      Waznymi Meskimi sprawami. w ogole macierzynstwo to sprawa kobiet.) oczywiscie
      Prawdziwy Mezczyzna potrafi kontrolowac swa fizjologie (a przynajminiej tak
      twierdzi) czego nie potrafia cieniasy namawiajacy swe partnerki do brania
      hormonow.

      no i wygoda, oczywiscie meska (kobietom to nigdy nie jest wygodnie) to grzech
      straszliwy.

      czy dobrze cie rozumiem zalotnico?

      • zalotnica Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 19.05.03, 02:56
        wladyslawa1912 napisała:

        >przeczytalam wszystkie posty w tym watku i chce sie upewnic czy dobrze
        >rozumiem zalotnice:

        >odpowiedzialnosc partnetra za partnerke polega na tym, ze nie lekcewazy on
        >kwestii zabezpieczenia przed ciaza,

        ***tak..

        > w przeciwienstwie do mezczyzn, ktorzy
        >mowia ze to sprawa kobiety, niech kobieta sama dba o to by nie zaszla w ciaze.

        ***tak, wielu mezczyzn tak uwaza


        >ewentualnie kaza im brac hormony,

        ***moze nie kaza, bo to wielkie slowo, ale swoim postepowaniem
        powoduja, ze partnerka sama bierze na siebie zabezpieczanie,
        bo to przeciez ona chodzi w ciazy i rodzi...a z nimi roznie
        to bywa , jesli kobieta jest w "klopocie"..

        >>bo wtedy seks jest dla nich wygodny,
        ***oooo, jeszcze jak....i ...przyjemny i wtedy to juz w ogole
        nie musza myslec...

        >a zdrowie partnerki ich nie obchodzi,
        ***przeciez to nie jest jego zona...i moze nigdy nia nie bedzie...
        A co sadzisz o facecie ktory pozwala dalej na takie zabezpieczenie
        pomimo WIDOCZNYCH juz skutkow ubocznych...?

        >bo i tak jej nie kochaja naprawde i na zawsze.
        ***wierze w to , ze ja kochaja...ale oni kochaja wiele dziewczyn...

        >>wiadomo, ze faceci tylko o jednym mysla (takimi ich pan Bog stworzyl i
        >nic na to nie poradza) i korzystaja z tego,

        ***to przeciez zawsze oni pierwsi daza do sexu...

        >ze kobiety godza sie na seks w
        >niezalegalizowanych zwiazkach, bo gdyby przypadkiem ciaza sie trafila to moga
        >ec zamiast sie przykladnie ozenic.

        ***jedni sie zenia, a inni niestety uciekaja...samo zycie..


        >natomiast Prawdziwy Mezczyzna aby pokazac jaki jest odpowiedzialny stosuje
        >metody anty dostepne dla mezczyzn. nie bedzie przeciez chamem, ktory zmusza
        >kobiete do zawracania sobie glowy antykoncepcja. niedopuszczalne sa rowniaz
        >jakies tam nowoczesne metody partnerskie, polegajace na tym, ze ludzie
        >wspolnie_ wybieraja metode anty, a jesli wybiora np. pigulki to tak naprawde
        >facet zaciera rece z radosci, ze tak udalo mu sie wyrolowac kobiete i wmowic
        >jej, ze to ona sama tego chce.
        ***ladnie to wszystko ujelas...facet wcale nie musi zmuszac dziewczyne
        do brania pigulek...dla mnie wystarczy jak on sie zachowuje, abym
        zdecydowala czy moge na nim polegac , czy moze jednak pigulki beda
        dla nas NAJROZSADNIEJSZYM srodkiem anty...

        A czy mozesz wytlumaczyc mi , dlaczego dziewczyny przy WIDOCZNYCH skutkach
        ubocznych jednak decyduja sie na branie pigulek...?

        >Prawdziwy Mezczyzna wszak wie, ze kobieta ma inne ciezkie zadanie: rodzenie i
        >wychowywanie dzieci
        ***O tym to raczej oni nie wiedza, a coz to dla nich rodzic i
        chodzic w ciazy...? Niby rozumieja...


        >(jak wiadomo to kobiety maja dzieci i to one je wychowuja.
        >mezczyzni udzialu w tym nie biora, bo musza w tym czasie zajmowac sie Bardzo
        >Waznymi Meskimi sprawami. w ogole macierzynstwo to sprawa kobiet.)

        *** Jesli tylko kobiety dopuszcza mezczyzn do wspolnej opieki nad
        noworodkiem to sa to wspaniali opiekunowie...


        >oczywiscie Prawdziwy Mezczyzna potrafi kontrolowac swa fizjologie
        (a przynajminiej tak twierdzi) czego nie potrafia cieniasy namawiajacy
        swe partnerki do brania hormonow.
        ***Nam to wspaniale wychodzi, wczesniej pisalam juz o "kolezankach"
        i "sasiadkach" i nie mysle ciagle o tym , czy bedzie (okres)
        czy nie bedzie...bo wiem na 100% , ze bedzie...

        >no i wygoda, oczywiscie meska
        ***a co , moze mi powiesz , ze to dla nich nie jest wygodne...?

        >(kobietom to nigdy nie jest wygodnie) to grzech
        >straszliwy.
        ***a zebys wiedziala , ze ja to mam dopiero wygodnie, nie musze
        o niczym pamietac...do tego wspanialy humor , bez zadnych tam
        "humorkow" czy "himerow"...

        a czy wygodnie jest ze spiralkami, globulkami, codziennym braniem
        pigulek ( za ktore partner raczy placic polowe (w niektorych
        przypadkach ), takiego to bym od razu pogonila....bezczelny)

        >czy dobrze cie rozumiem zalotnico?
        ***mniej wiecej , z "malymi " poprawkami...

        Pozdrawiam...
        • moboj Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 19.05.03, 09:25
          zalotnica napisała:


          > >odpowiedzialnosc partnetra za partnerke polega na tym, ze nie lekcewazy on
          > >kwestii zabezpieczenia przed ciaza,
          >
          > ***tak..

          mój partner własnie nie lekceważy kwestii zabezpieczenia przed ciążą. jak i
          tego, że bez tych pigułek miałabym duże kłopoty z własnym zdrowiem.
          opiszę ci zalotnico takie zdarzenie z mojego zycia. pojechalismy kiedys na
          wakacje pod namiot. miałam wtedy przerwę w braniu pigułek, bo musiałam porobić
          potrzebne badania. bylismy w totalnej głuszy, dookoła żadnego telefonu, komórek
          też wtedy nie było na taką skalę jak teraz. dostałam miesiączkę - zaczęły sie
          okropne bóle. tak okropne, że straciłam przytomność, a kiedy się ocknęłam
          zaczęły się problemy z żołądkiem itp. mój partner zostawił mnie pod opieką
          jakiejś pary, a sam biegł prawie 10 kilometrów do najbliższej stacji pogotowia.
          na szczęście kiedys trenował lekkoatletykę, więc nie było z tym biegiem
          większych problemów. do dzisiaj jestem mu za to bardzo wdzięczna, bo nie wiem
          jak to całe zamieszanie z moim zdrowiem by się skończyło. wierz mi - jestem z
          mężczyzną, który umie zadbać o moje zdrowie, bo niejeden rozłożyłby wtedy ręce
          i powiedział, że nie wie, co zrobić.
          >
          > > w przeciwienstwie do mezczyzn, ktorzy
          > >mowia ze to sprawa kobiety, niech kobieta sama dba o to by nie zaszla w cia
          > ze.
          >
          > ***tak, wielu mezczyzn tak uwaza

          na szczęście mój do takich nie należy. na okoliczność tej dyskusji pogadaliśmy
          sobie na temat antykoncepcji innej niż pigułki i wiem, że mój mężczyzna jest
          gotów stosować taka metodę jakiej tylko sobie od niego zażyczę.

          > ***oooo, jeszcze jak....i ...przyjemny i wtedy to juz w ogole
          > nie musza myslec...

          a ty podczas seksu myslisz? bo ja nie... seks to nie jest dobra pora na
          mysleniesmile

          >
          > >a zdrowie partnerki ich nie obchodzi,
          > ***przeciez to nie jest jego zona...i moze nigdy nia nie bedzie...

          ja pewnie nie będę jego żoną, bo mam wielką niechęć do instytucji małżeństwa,
          pomimo wielkich chęci mojego partnera, żeby stanąć ze mną przed ołtarzem. JA
          nie chcę ślubu. brrrr..
          >
          >
          > >bo i tak jej nie kochaja naprawde i na zawsze.
          > ***wierze w to , ze ja kochaja...ale oni kochaja wiele dziewczyn...

          no pewnie, że tak - mój partner kocha wiele dziewczyn: swoją mamę, bratową i
          dwie bratanice... i nawet swoją "teściiową" też kochasmile

          > ***to przeciez zawsze oni pierwsi daza do sexu...

          w naszym związku czekalismy na seks 3 lata i to ja zdecydowałam, kiedy
          rozpoczniemy współzycie.

          >
          > ***jedni sie zenia, a inni niestety uciekaja...samo zycie..

          nie ma, moim zdaniem, większej bzdury niż slub z powodu ciąży.

          > ***ladnie to wszystko ujelas...facet wcale nie musi zmuszac dziewczyne
          > do brania pigulek...dla mnie wystarczy jak on sie zachowuje, abym
          > zdecydowala czy moge na nim polegac , czy moze jednak pigulki beda
          > dla nas NAJROZSADNIEJSZYM srodkiem anty...

          zalotnica nadal nie może pojąć, że to kobieta sama dla siebie chce brać pigułki.
          jedna z moich koleżanek z liceum zaczęła brać pigułki, kiedy wyjechała na
          studia do niezbyt bezpiecznego miasta. a zaczęła brać je po to, zeby nie zajść
          w ciążę gdyby przytrafił jej się gwałt.
          jak widzisz są różne przyczyny brania tabletek.

          >
          > A czy mozesz wytlumaczyc mi , dlaczego dziewczyny przy WIDOCZNYCH
          skutkac
          > h
          > ubocznych jednak decyduja sie na branie pigulek...?

          bo są głupie.

          > ***O tym to raczej oni nie wiedza, a coz to dla nich rodzic i
          > chodzic w ciazy...? Niby rozumieja...

          a wiesz, że mój partner bardzo mi zazdrości tego, że to ja będę w ciąży?

          >
          >> *** Jesli tylko kobiety dopuszcza mezczyzn do wspolnej opieki nad
          > noworodkiem to sa to wspaniali opiekunowie...

          miałam to okazje sprawdzić, kiedy przez pare tygodni zajmowaliśmy się dwiema
          naszymi malutkimi chrzesniaczkami. zPrzemka będzie wspaniały tata. bardzo
          cierpliwy i chętniej wstający w nocy do dzieci niż ja.


          > ***Nam to wspaniale wychodzi, wczesniej pisalam juz o "kolezankach"
          > i "sasiadkach" i nie mysle ciagle o tym , czy bedzie (okres)
          > czy nie bedzie...bo wiem na 100% , ze bedzie...

          okres nie zależy od tego, czy ty kontrolujesz swój organizm, bo jak zajdziesz w
          ciążę to twoja kontrola ci tu nic nie pomoże.

          > ***a co , moze mi powiesz , ze to dla nich nie jest wygodne...?

          pewnie, że jest wygodne - dla nas obojga. to kolejna rzecz, której nie
          potrafisz zrozumieć.

          > ***a zebys wiedziala , ze ja to mam dopiero wygodnie, nie musze
          > o niczym pamietac...do tego wspanialy humor , bez zadnych tam
          > "humorkow" czy "himerow"...

          jak zalotnica nie musi mysleć podczas seksu i jest jej wygodnie to dobrze. jak
          facetowi jest wygodnie i nie musi mysleć to źle. mocno stereotypowe.

          • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...moboj 20.05.03, 03:19
            moboj napisała:

            > wierz mi - jestem z
            >mężczyzną, który umie zadbać o moje zdrowie,

            ***wierze Ci, przeciez tyle razy juz o nim pisalas.

            >bo niejeden rozłożyłby wtedy ręce i powiedział, że nie wie, co zrobić.

            *** i o takich wlasnie pisze, ze tak jakos nic im sie nie udaje,
            poza wpadkami oczywiscie.


            > na okoliczność tej dyskusji pogadaliśmy
            >sobie na temat antykoncepcji innej niż pigułki i wiem, że mój mężczyzna jest
            >gotów stosować taka metodę jakiej tylko sobie od niego zażyczę.

            ***Ty akurat duzego wyboru nie masz...


            >a ty podczas seksu myslisz? bo ja nie... seks to nie jest dobra pora na
            >mysleniesmile

            ***to co, Twoj partner nie czeka na Ciebie...? o;


            >ja pewnie nie będę jego żoną, bo mam wielką niechęć do instytucji małżeństwa,
            >pomimo wielkich chęci mojego partnera, żeby stanąć ze mną przed ołtarzem. JA
            >nie chcę ślubu. brrrr..

            ***moboj, z Toba jest troszeczke inaczej, poniewaz poznalas sie
            ze swoim chlopakiem majac 17 lat. To byla taka piekna "szczenieca"
            milosc ktora nadal trwa i ciesz sie , ze poznalas i masz takiego
            przyjaciela. Z pewnoscia wiesz, ze malo jest takich zwiazkow jak
            Twoj, na ZAWSZE. Duzo kobiet i mezczyzn zaliczy kilku, zanim
            sie OBOJE ZNAJDA, wielu nadal sie szuka...i czy myslisz, ze
            zawsze mezczyzna dba tak naprawde o kobiete...?


            >>> ***to przeciez zawsze oni pierwsi daza do sexu...

            >w naszym związku czekalismy na seks 3 lata i to ja zdecydowałam, kiedy
            >rozpoczniemy współzycie.

            ***I zapewne myslisz, ze wszystkim sie tak dobrze uklada
            jak Tobie ? tylko skad sie biora te rozwody i lzy...?


            >> ***jedni sie zenia, a inni niestety uciekaja...samo zycie..

            >nie ma, moim zdaniem, większej bzdury niż slub z powodu ciąży.

            ***no widzisz sama, najpierw mowi, ze bedzie uwazal....a potem ooppss...

            >> ***ladnie to wszystko ujelas...facet wcale nie musi zmuszac dziewczyne
            >> do brania pigulek...dla mnie wystarczy jak on sie zachowuje, abym
            >> zdecydowala czy moge na nim polegac , czy moze jednak pigulki beda
            >> dla nas NAJROZSADNIEJSZYM srodkiem anty...

            >zalotnica nadal nie może pojąć, że to kobieta sama dla siebie chce brać
            pigułki.

            *** o , jak duzo mezczyzni traca w moich oczach...


            >> **A czy mozesz wytlumaczyc mi , dlaczego dziewczyny przy WIDOCZNYCH skutkach
            > >ubocznych jednak decyduja sie na branie pigulek...?

            >bo są głupie.

            ***gdyby tylko one o tym wiedzialy, lub chcialy wiedziec...

            pzdr.
            • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 20.05.03, 07:40
              zalotnica napisała:


              > ***Ty akurat duzego wyboru nie masz...

              nie, nie mam, ale przeciez hipotetyczna sytuacje mozna sobie wyobrazić, prawda?
              no więc sobie własnie wyobraziliśmy i okazało sie to co wyżej. on zastosuje sie
              do każdej mojej zachcianki w kwestii antykoncepcji.

              > ***to co, Twoj partner nie czeka na Ciebie...? o;

              a jasniej proszę?


              > ***moboj, z Toba jest troszeczke inaczej, poniewaz poznalas sie
              > ze swoim chlopakiem majac 17 lat. To byla taka piekna "szczenieca"
              > milosc ktora nadal trwa i ciesz sie , ze poznalas i masz takiego
              > przyjaciela. Z pewnoscia wiesz, ze malo jest takich zwiazkow jak
              > Twoj, na ZAWSZE. Duzo kobiet i mezczyzn zaliczy kilku, zanim
              > sie OBOJE ZNAJDA, wielu nadal sie szuka...i czy myslisz, ze
              > zawsze mezczyzna dba tak naprawde o kobiete...?

              może już wcześniej pisałam, że od zawsze moje towarzystwo jest zazwyczaj
              męskie - mam taka paczkę swoich przyjaciół, i z tych facetów każdy jeden
              traktuje swoją partnerkę z należytym szacunkiem i oddaniem. z innymi facetami
              sie po prostu nie zadaję. no ale nie zaprzeczam - na pewno takie świnki
              istnieją.

              • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 06:21
                moboj napisała:

                > on zastosuje sie
                >do każdej mojej zachcianki w kwestii antykoncepcji.

                ***alez my juz wszyscy o tym wiemy. Wybacz, ze powtorze,
                ale wiem, ze chcesz tego...wiec...jestes chora i musisz
                brac pigulki, poniewaz one sa lekarstwem dla Ciebie.
                Czy cos pominelam...?


                >> ***to co, Twoj partner nie czeka na Ciebie...? o;

                >a jasniej proszę?

                ***to nie wiesz na co ? na Twoj orgazm, sorry . To on tak sam
                przezywa , bez Ciebie...?



                >może już wcześniej pisałam, że od zawsze moje towarzystwo jest zazwyczaj
                >męskie - mam taka paczkę swoich przyjaciół, i z tych facetów każdy jeden
                >traktuje swoją partnerkę z należytym szacunkiem i oddaniem.

                ***Ja Tobie wierze, ze masz wspaniale towarzystwo, jestes przeciez
                nauczycielka i przyklad musi isc z gory. Masz dopiero 25 lat,
                ale spojrz tylko na swoich uczniow (nie wiem , w jakim wieku sa)
                ale z pewnoscia , nie kazdy z nich bedzie idealnym kochankiem
                w lozku, ktoremu kobieta bedzie mogla zaufac.

                > z innymi facetami
                >sie po prostu nie zadaję. no ale nie zaprzeczam - na pewno takie świnki
                >istnieją.

                ***...i to znaczna, niestety, wiekszosc...

                • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 09:51
                  zalotnica napisała:

                  > ***to nie wiesz na co ? na Twoj orgazm, sorry . To on tak sam
                  > przezywa , bez Ciebie...?

                  jesli juz koniecznie chcesz wnikac w moje bardzo intymne sprawy to napisze ci,
                  że jestem bardzo, hm, "temperamentną" osobą i nikt na nikogo nie musi czekać.
                  >
                  > ***Ja Tobie wierze, ze masz wspaniale towarzystwo, jestes przeciez
                  > nauczycielka i przyklad musi isc z gory. Masz dopiero 25 lat,
                  > ale spojrz tylko na swoich uczniow (nie wiem , w jakim wieku sa)
                  > ale z pewnoscia , nie kazdy z nich bedzie idealnym kochankiem
                  > w lozku, ktoremu kobieta bedzie mogla zaufac.

                  wiesz, zalotnico, tu mnie rozbawiłaś. wiesz, ja tłumaczę moim uczniom zawiłości
                  mickiewicza tudzież deklinacji i budowy zdania i do glowy by mi nie przyszło
                  zastanawiać sie jakim dany uczeń bedzie kochankiem. daruj, ale to nienormalne.
                  • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 14:56
                    moboj napisała:

                    > jesli juz koniecznie chcesz wnikac w moje bardzo intymne sprawy to napisze
                    ci,
                    > że jestem bardzo, hm, "temperamentną" osobą i nikt na nikogo nie musi czekać.

                    a tak jeszcze spytam: czy jeśli ja miałabym orgazm wczesniej to co to oznacza?
                    a jesli on miałby orgazm wczesniej niz ja to co to znaczy? bo pewnie twoim
                    zdaniem cos znaczy, bo ty się wszędzie doszukujesz tysięcznego dna.
                    • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...moboj 08.06.03, 23:45
                      moboj napisała:

                      >jesli juz koniecznie chcesz wnikac w moje bardzo intymne sprawy to napisze ci,
                      > że jestem bardzo, hm, "temperamentną" osobą i nikt na nikogo nie musi czekać.

                      >a tak jeszcze spytam: czy jeśli ja miałabym orgazm wczesniej to co to oznacza?
                      >a jesli on miałby orgazm wczesniej niz ja to co to znaczy? bo pewnie twoim
                      >zdaniem cos znaczy, bo ty się wszędzie doszukujesz tysięcznego dna.

                      ***byla mowa o "kropelkach" i pisalyscie o stresie z tym zwiazanym,
                      wiec sie zapytalam , czy twoj partner na Ciebie czeka...? a jesli czeka,
                      to tez sie wstrzymuje...i po waszemu to tez jest przeciez stres...
                      z tego wynika , ze to nie tylko moj partner ma "nerwice"...ale kazdy
                      mezczyzna dbajacy o kobiete...o;

                      pzdr.
                      • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 09.06.03, 10:50
                        zalotnica napisała:

                        > ***byla mowa o "kropelkach" i pisalyscie o stresie z tym zwiazanym,
                        > wiec sie zapytalam , czy twoj partner na Ciebie czeka...? a jesli czeka,
                        > to tez sie wstrzymuje...i po waszemu to tez jest przeciez stres...
                        > z tego wynika , ze to nie tylko moj partner ma "nerwice"...ale kazdy
                        > mezczyzna dbajacy o kobiete...o;

                        czekanie na orgazm ma byc stresem? no chyba raczysz zartować.
                        • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 03:55
                          moboj napisała:

                          > zalotnica napisała:
                          >
                          > >***byla mowa o "kropelkach" i pisalyscie o stresie z tym zwiazanym,
                          >>wiec sie zapytalam , czy twoj partner na Ciebie czeka...? a jesli cze
                          > ka,
                          > > to tez sie wstrzymuje...i po waszemu to tez jest przeciez stres...
                          > > z tego wynika , ze to nie tylko moj partner ma "nerwice"...ale kazdy
                          > > mezczyzna dbajacy o kobiete...o;
                          >
                          > czekanie na orgazm ma byc stresem? no chyba raczysz zartować.


                          ***czekanie...czy przypadkiem to nie jest wstrzymywanie...? a jesli jest
                          to tez sie stresuje i ma nerwice...prawda ? o;
                          • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 08:11
                            zalotnica napisała:

                            > ***czekanie...czy przypadkiem to nie jest wstrzymywanie...? a jesli jest
                            > to tez sie stresuje i ma nerwice...prawda ? o;

                            zapewniam Cię, że mój partner nie ma nerwicy. i pozwól, ze szczegóły naszego
                            zycia seksualnego zachowamy dla siebie. tobie nic do tego.
                            a poza tym czekanie na orgazm sam w sobie rózni się nieco od czekania na
                            moment "teraz muszę wyciągnąć", no nie?
        • wladyslawa1912 Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 27.05.03, 00:34
          hmm, jest gorzej niz myslalam. mialam nadzieje, ze jednak zle cie rozumiem.
          twoje rozumowanie, przynaje, jest straszne. kierujesz sie jakimis
          beznadziejnymi stereotypami rodem z 19 wieku... mezczyzni wykorzystuja
          kobiety, sa wygodni i egoistyczni... a kobiety to ofiary... kto ci nakladl do
          glowy takich bzdur? mam wrazenie, ze bardzo chcesz wierzyc i przekonac
          wszystkich pozostalych, ze twoj mezczyzna tak bardzo dba o ciebie. kompleksy
          jakies przez ciebie przemawiaja. gdybys byla naprawde szczesliwa i zadowolona
          nie wmawialabys tak uparcie innym kobietom, ze jest ci lepiej niz im.

          przyznaje, ze najbardziej ubawialam sie gdy przeczytalam to:

          >bo i tak jej nie kochaja naprawde i na zawsze.
          > ***wierze w to , ze ja kochaja...ale oni kochaja wiele dziewczyn...

          czyli kazdy mezczyzna kocha wiele dziewczyn... czy ty w ogole wiesz co to jest
          milosc? chyba jednak nie, skoro takie bzdury piszesz. a pewnie kobieta
          stosujaca pigulki anty kocha wielu mezczyzn?

          co do wygodnictwa mezczyzn - posluze sie twoim tokiem rozumowania: moj maz
          czesto zmywa naczynia. rozumiem, ze jesli kupimy zmywarke, to bedzie znaczylo,
          ze dalam sie wykorzystac mezowi, bo pozwalam mu lezec na tapczanie z ksiazka w
          rece, zamiast zapedzic do zmywania garow. to, ze moj maz jezdzi samochodem, to
          tez pewnie skandal. poprostu powinien wczesniej wychodzic z domu i jechac
          autobusem. a najlepiej chodzic wszedzie pieszo. a pieniadze zaoszczedzone na
          kupnie zmywarki i samochodu wydac na mnie. w ten sposob okaze mi milosc i
          szacunek. wszak odbiera sobie, aby mnie bylo dobrze.
          • x.e.n.a Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 27.05.03, 10:36
            Problem polega na tym, że chyba już żadna z nas nie wie, o co tak naprawde
            zalotnicy chodzi (zapewne włącznie z nią samą). Podejrzewam, że dziewczyna ma
            kilka - bardzo silnych, choć zupełnie chybionych - przekonań co do relacji
            partnerskich między kobietą a mężczyzną, i do seksu en general.

            Seks to chyba coś grzesznego, niemoralnego, więc trzeba się jakoś ukarać za
            słabość charakteru (czyli jego uprawianie) - np. wybierając maksymalnie
            niewygodne (nie mówiąc juz o tym, że przy okazji malo skuteczne) metody.
            Pigułki antykoncepcyjne są źródłem zła, bo pozwalają _za bardzo_ cieszyć sie
            seksem. Zwłąszcza nalezy wybierac metody "karzące" dla mężczyzn, zmniejszające
            ich doznania seksualne, bo wiadomo - kobieta idzie do łóżka z poczucia
            obowiązku (a nie dla własnej przyjemności), więc jest mniej niemoralna, ale
            mężczyzna to tylko bezmyślny, jurny buhaj, nastawiony na spenetrowanie jak
            najwiekszej ilości wagin - niech więc się męczy i "kontroluje".

            Stąd juz prosta droga do wypaczonego obrazu związku miedzy dwojgiem ludzi.
            Jesli kobieta stosuje pigulki anty, to znaczy, że jest mentalnie zniewolona
            przez swojego samca. Że dla jego wygody niszczy sobie zdrowie, przyszłość i Bóg
            jedne wie (= zalotnica), co jeszcze. Mężczyzna godzący się na to taki układ
            jest nieodpowiedzialnym chamem, któremu tak naprawdę nie zalezy na partnerce -
            bo gdyby mu zależało, to rozumiałby, że dla kobiety seks to poświęcenie, więc
            w ramach partnerskiej solidarności starałby się pozbawić siebie choć części
            przyjemności (np. pilnując się, by zdążyc wyjąć "na czas").

            Te przekonania sa tak silne, że do zalotnicy nie trafiają argumenty i dowody
            przeczące jej teorii. Odrzuca fakty, że wiele kobiet nie doświadcza skutków
            ubocznych brania pigułek, że biora je DLA SIEBIE, że do łóżka idą dla WŁASNEJ
            przyjemności. Zalotnica niesie nam uświadamiający kaganek - my jeszcze po
            prostu nie wiemy, że jesteśmy zniewolone (w najlepszym przypadku puszczalskie,
            albo bardzo młode, albo jedno i drugie razem wzięte), ale ona - swoim
            rozsądkiem, przekonującymi wywodami - usiłajue nas wyrwac z mroków naszej
            naiwności. Partnerstwo (prawdziwe partnerstwo) między kobietą a mężczyzna to
            tylko matrix, iluzja - zalotnica więc oferuje nam czerwoną pigułkę, ale my z
            uporem maniaka wybieramy niebieską.

            Dobrze podumowałam, zalotnico?
            • wladyslawa1912 Re: Re sex bez tabletek... 27.05.03, 16:34
              mysle, ze to dobre podsumowanie.
              mnie zastanawia jeszcze tylko jeden cytat z zalotnicy:

              "...facet wcale nie musi zmuszac dziewczyne
              do brania pigulek...dla mnie wystarczy jak on sie zachowuje, abym
              zdecydowala czy moge na nim polegac , czy moze jednak pigulki beda
              dla nas NAJROZSADNIEJSZYM srodkiem anty..."

              z powyzszego wynika, ze pigulki=brak zaufania do partnera. w takim razie jak
              kobieta powinna postapic, jezeli uznaje, ze moze polegac na mezczyznie? wiem
              juz, ze nie powinna brac pigulek. i co dalej? czy mozesz odpowiedziec mi,
              zalotnico?
              i jeszcze jedno pytanie: jak wg ciebie mezczyzna powinien sie zachowywac, aby
              kobieta uznala, ze moze na nim polegac?
              bardzo prosze o odpowiedz.
              • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 08.06.03, 23:40
                wladyslawa1912 napisała:

                >mnie zastanawia jeszcze tylko jeden cytat z zalotnicy:

                "...facet wcale nie musi zmuszac dziewczyne
                do brania pigulek...dla mnie wystarczy jak on sie zachowuje, abym
                zdecydowala czy moge na nim polegac , czy moze jednak pigulki beda
                dla nas NAJROZSADNIEJSZYM srodkiem anty..."

                >z powyzszego wynika, ze pigulki=brak zaufania do partnera. w takim razie jak
                >kobieta powinna postapic, jezeli uznaje, ze moze polegac na mezczyznie? wiem
                >juz, ze nie powinna brac pigulek. i co dalej? czy mozesz odpowiedziec mi,
                >zalotnico?
                >i jeszcze jedno pytanie: jak wg ciebie mezczyzna powinien sie zachowywac, aby
                >kobieta uznala, ze moze na nim polegac?
                >bardzo prosze o odpowiedz.


                ***Powiem Ci szczerze, ze bardzo trudno jest mi odpowiedziec na to pytanie.
                Tutaj raczej kobieta powinna sama kierowac sie intuicja. Nie znam wszystkich
                mezczyzn, ale wiem, ze nie kazdemu moglabym oddac calkowicie swoje "cialo "
                i zaufac...Napisze Tobie co u mnie przewazylo, ze tak bezgranicznie zaufalam
                swojemu partnerowi.
                ...Byla to szalona milosc, od pierwszego dnia...i ktora nadal trwa...
                Wiem, ze zawsze chcialam miec tylko z NIM takiego malutkiego MACIUSIA
                (pomimo, ze tak strasznie sie balam)...a nie zadne kariery, domy,
                samochody...On o tym doskonale wiedzial, i bardzo musial uwazac, aby zadne
                "przygody" nie stanely na drodze do naszego szczescia...po prostu facet
                jeszcze nie wiedzial, czy moze sie wiazac na cale zycie z
                taka "ksiezniczka" ...? To wlasnie On zawsze liczyl, sprawdzal w
                kalendarzu ...i tak jest do dzisiaj...to wlasnie ON nie chcial ryzykowac
                ze mna... Moze wlasnie w tym jest caly sekret, ze to JA chcialam,
                a On NIE... ? a u Was jest dokladnie odwrotnie...? Trudno jest mi troche
                zrozumiec kobiety, bo przeciez, jesli sie tak naprawde kocha, to marzy sie
                o dzidziusiu z ukochanym...? prawda ...? a nie czekac na jakies kariery...
                a moze po prostu wyczuwacie, ze ten obecny to jednak jeszcze nie ten...?
                Wiem, ze jest mnostwo wspanialych mezczyzn...ale pomimo to, tez
                nie ryzykowalabym...wolalabym sama TO kontrolowac . Moze wlasnie sposob w
                jaki odnosza sie do kobiet ? i do tych spraw...?
                ...i dlatego wlasnie tak pytam sie o tych waszych partnerow, jacy oni sa,
                ze im po prostu nie ufacie...
                Wierze, ze tez macie wspanialych partnerow...wiec na czym polega ta
                roznica...? sama sie nad tym zastanawiam...

                Pozdrawiam...
                Ps...Maciusia nie mamy...ale mamy takie dwa "krasnoludki"...o;
                • moboj Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 09.06.03, 10:59
                  zalotnica napisała:

                  > ...Byla to szalona milosc, od pierwszego dnia...i ktora nadal trwa...
                  > Wiem, ze zawsze chcialam miec tylko z NIM takiego malutkiego MACIUSIA
                  > (pomimo, ze tak strasznie sie balam)...a nie zadne kariery, domy,
                  > samochody...

                  no to całkiem tak, jak u mnie, choc może nie do końca. tez chcę bardzo mieć
                  dziecko z moim ukochanym i za jakiś czas to nastapi, ale jeszcze nie pora. ja
                  tak to czuję - w tym momencie dziecko by mi przeszkadzało - w nauce, pracy.
                  moim zdaniem to rozsądne, że dziecko sie planuje, a nie bezmyslnie "wpada".
                  a co do domu, samochodu i kariery? to chyba nic złego - trzeba gdzieś mieszkać
                  i mieć za co żyć.
                  co do kariery - pewnie jakiejś wielkiej w moim zawodzie nie zrobię, ale będę
                  miała wielką satysfakcję, gdy będę miała wielu pacjentów i dobrą renomę. to
                  jest wielkie uczucie, kiedy np. głuche dziecko zaczyna artykułować, albo
                  autysta mówi pierwsze słowo...

                  >Trudno jest mi troche
                  > zrozumiec kobiety, bo przeciez, jesli sie tak naprawde kocha, to marzy
                  sie
                  > o dzidziusiu z ukochanym...? prawda ...?

                  rozumiem, że negujesz tu w tej chwili związki, w których oboje z własnego
                  wyboru nie chcą mieć dzieci, czy tak???

                  i nadal nie rozumiem, co jest złego w pracowaniu, robieniu kariery?
                  • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 04:03
                    moboj napisała:


                    >>zalotnica napisala:

                    >> ...Byla to szalona milosc, od pierwszego dnia...i ktora nadal trwa...
                    >> Wiem, ze zawsze chcialam miec tylko z NIM takiego malutkiego MACIUSIA
                    >> (pomimo, ze tak strasznie sie balam)...a nie zadne kariery, domy,
                    >> samochody...

                    >no to calkiem tak, jak u mnie, choc moze nie do konca. tez chce bardzo miec
                    >dziecko z moim ukochanym i za jakis czas to nastapi, ale jeszcze nie pora. ja
                    >tak to czuje - w tym momencie dziecko by mi przeszkadzalo - w nauce, pracy.
                    >moim zdaniem to rozsadne, ze dziecko sie planuje, a nie bezmyslnie "wpada".
                    >a co do domu, samochodu i kariery? to chyba nic zlego - trzeba gdzies mieszkac
                    >i miec za co zyc.

                    ***pewnie, ze mozna troche poczekac ...ale przesadzac...?
                    Duzo spotyka sie starszych malzenstw z malenstwami...ja zdecydowanie
                    nie chcialam ...

                    >co do kariery - pewnie jakiejs wielkiej w moim zawodzie nie zrobie, ale bede
                    >miala wielka satysfakcje, gdy bede miala wielu pacjentów i dobra renome. to
                    jest wielkie uczucie, kiedy np. gluche dziecko zaczyna artykulowac, albo
                    autysta mówi pierwsze slowo...

                    ***niezbyt latwa masz prace...

                    >rozumiem, ze negujesz tu w tej chwili zwiazki, w których oboje z wlasnego
                    >wyboru nie chca miec dzieci, czy tak???

                    ***Nie, ale jak juz wczesniej napisalam, wszystko w odpowiednim czasie...
                    Nigdy nie chcialabym miec dzieci po 30 -tce. Bylabym wolna dopiero
                    w wieku 55 lat...nie, nie dla mnie...
                    A z drugiej strony sie jednak troche dziwie, ze bedac w zwiazku juz dosyc
                    dlugo nie chcesz miec dzieci... (sorry)

                    >i nadal nie rozumiem, co jest zlego w pracowaniu, robieniu kariery?

                    ***nie jest nic zlego...mozna przeciez robic i kariere i miec dzieci,
                    jesli jest sie dobrze zorganizowanym...Czesto sie okazuje, ze
                    tych ostatnich niestety juz miec nie mozna...bo jest juz niestety za
                    pozno.

                    Pozdrawiam...

                    • moboj Re: Re sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 08:19
                      zalotnica napisała:

                      >
                      > ***pewnie, ze mozna troche poczekac ...ale przesadzac...?
                      > Duzo spotyka sie starszych malzenstw z malenstwami...ja zdecydowanie
                      > nie chcialam ...

                      a kto pisał o przesadzaniu? przecież nie pisałam, że zamierzam rodzić w wieku
                      40 lat.

                      > ***niezbyt latwa masz prace...

                      to prawda. praca jest niezbyt łatwa, ale za to bardzo satysfakcjonująca.

                      > ***Nie, ale jak juz wczesniej napisalam, wszystko w odpowiednim czasie...
                      > Nigdy nie chcialabym miec dzieci po 30 -tce. Bylabym wolna dopiero
                      > w wieku 55 lat...nie, nie dla mnie...
                      > A z drugiej strony sie jednak troche dziwie, ze bedac w zwiazku juz dosyc
                      > dlugo nie chcesz miec dzieci... (sorry)

                      gdybym teraz urodziła dziecko to nasze zycie wyglądałoby niezbyt różowo: nie
                      mamy własnego mieszkania, zarabiamy zbyt mało, żeby siebie i dziecko utrzymać.
                      a nigdy w życiu nie chciałabym, żeby nasi rodzice nas utrzymywali. a poza tym
                      dla dziecka trzeba miec czas, a ja go akurat nie mam zbyt duzo. po wakacjach
                      zaczynam specjalizację i na dziecko czasu po prostu nie mam.
                      a za dwa - trzy lata będziemy mieć własne mieszkanie i wtedy się zobaczy.
            • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...x.e.n.a 08.06.03, 22:46
              x.e.n.a napisała:

              >Problem polega na tym, że chyba już żadna z nas nie wie, o co tak naprawde
              >zalotnicy chodzi (zapewne włącznie z nią samą).

              ***...chodzi mi o te "cierpiace" kobiety, co to sie niby same zmuszaja
              do brania pigulek...
              Prosze, przeczytaj pierwszy moj post...i wszystko zaraz bedzie dla
              Ciebie jasne.



              >...ale mężczyzna to tylko bezmyślny, jurny buhaj, nastawiony na spenetrowanie
              > jak najwiekszej ilości wagin - niech więc się męczy i "kontroluje".

              ***tak, tak, musze przyznac, ze wyrozniasz sie slownictwem...
              ...i nadal nie rozumiem co jest takiego zlego w tym, zeby mezczyzna
              sie kontrolowal...?

              >...Mężczyzna godzący się na to taki układ jest nieodpowiedzialnym chamem
              któremu tak naprawdę nie zalezy na partnerce -

              ***wielu, w danej "chwili" na pewno zalezy...



              > Odrzuca fakty, że wiele kobiet nie doświadcza skutków
              >ubocznych brania pigułek, że biora je DLA SIEBIE, że do łóżka idą dla WŁASNEJ
              >przyjemności.
              >...ale ona - swoim rozsądkiem, przekonującymi wywodami - usiłajue nas wyrwac
              z mroków naszej naiwności.

              ***widze, ze nie czytalas wszystkich moich postow...

              pzdr

              • moboj Re: Re sex bez tabletek...x.e.n.a 09.06.03, 11:03
                zalotnica napisała:

                > ***...chodzi mi o te "cierpiace" kobiety, co to sie niby same zmuszaja
                > do brania pigulek...

                nadal nie rozumiesz, że kobiety chcą brać tabletki? nikt ich nie zmusza. gdyby
                nie chciały to nie brałyby ich i tyle.

                > ***wielu, w danej "chwili" na pewno zalezy...

                tylko Twojemu zależy na wieki wieków amen.

                >
                > ***widze, ze nie czytalas wszystkich moich postow...

                czy sądzisz, że to jest aż tak interesująca lektura?
          • zalotnica Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 08.06.03, 23:12
            wladyslawa1912 napisała:

            >... mezczyzni wykorzystuja
            > kobiety, sa wygodni i egoistyczni... a kobiety to ofiary...

            ***...a czyz liczby rozwodow o tym nie swiadcza...? to ja sie
            pytam na jakim swiecie Ty zyjesz...? Oczywiscie, ze przed
            slubem jest WSZYSTKIM fantastycznie...a po slubie...niestety,
            roznie bywa...

            > mam wrazenie, ze bardzo chcesz wierzyc i przekonac
            > wszystkich pozostalych, ze twoj mezczyzna tak bardzo dba o ciebie. kompleksy
            > jakies przez ciebie przemawiaja. gdybys byla naprawde szczesliwa i zadowolona
            > nie wmawialabys tak uparcie innym kobietom, ze jest ci lepiej niz im.

            ***Sluchaj, ten watek mial byc dla was, a nie o mnie. Dziewczyny sie
            pytaja, wiec ja tylko pisze tak jak jest, nie rozumiem o co ci chodzi...

            > czyli kazdy mezczyzna kocha wiele dziewczyn...

            ***a czy o kochankach slyszalas...?


            > ... czy ty w ogole wiesz co to jest milosc?

            ***wyobraz sobie , ze wiem...i kazdej zycze takiej milosci, na ZAWSZE...


            >chyba jednak nie, skoro takie bzdury piszesz. a pewnie kobieta
            >stosujaca pigulki anty kocha wielu mezczyzn?

            ***rzeczywiscie, dopiero z tego co ty piszesz, wynika, ze mezczyzni
            w ogole nie zdradzaja...i nie ma "panienek" lekkich obyczajow...
            dzieki za uswiadomienie...

            >co do wygodnictwa mezczyzn -

            ***to Ty jako kobieta zaprzeczasz , ze ta metoda nie jest dla nich wygodna...?
            przeciez oni sami o tym w ten sposob mowia...

            >posluze sie twoim tokiem rozumowania: moj maz
            >czesto zmywa naczynia. rozumiem, ze jesli kupimy zmywarke, to bedzie znaczylo,
            >ze dalam sie wykorzystac mezowi, bo pozwalam mu lezec na tapczanie z ksiazka w
            >rece, zamiast zapedzic do zmywania garow.

            ***Musze Cie zmartwic...dalas zly przyklad. Ja , chociaz jestem kobieta,
            nie za bardzo interesuje sie kuchnia i tak naprawde nie wiem co sie
            tam dzieje. Zupelnie przypadkowo uslyszalam, ze sie zepsula w naszej
            kuchni zmywarka...a co dalej ?...nie pytam sie, nie moja sprawa...
            (nie ma czystych "garnkow"...nie ma obiadu...o; )

            >to, ze moj maz jezdzi samochodem, to
            >tez pewnie skandal. poprostu powinien wczesniej wychodzic z domu i jechac
            >autobusem. a najlepiej chodzic wszedzie pieszo. a pieniadze zaoszczedzone na
            >kupnie zmywarki i samochodu wydac na mnie. w ten sposob okaze mi milosc i
            >szacunek. wszak odbiera sobie, aby mnie bylo dobrze.

            ***Wybacz, ale tego tez nie rozumiem...Moj partner chetnie korzysta z mojego
            samochodu podrzucajac mnie do pracy, a pozniej przywozi do domu, swoj
            zostawia w garazu...Jesli ktores z nas zostaje dluzej w pracy, kazdy z
            nas bierze swoj...

            pzdr.
            • moboj Re: Re sex bez tabletek...wladyslawa1912 09.06.03, 11:07
              zalotnica napisała:

              >
              > ***...a czyz liczby rozwodow o tym nie swiadcza...?

              a czy ty sądzisz, że rozwody to tylko z winy facetów są?

              > ***Sluchaj, ten watek mial byc dla was,

              wszyscy chórem, trzy - cztery: dziękujemy ci, zalotnico, za ten wątek...

              > ***a czy o kochankach slyszalas...?

              a czy każdy je ma? no bo skoro każdy to twój też...

    • jaszelma Re: sex bez tabletek... 16.05.03, 08:58
      Biorę pigułki już od 4 lat.Nigdy nie mialam z tego powodu żadnego dyskomfortu,a
      wręcz przeciwnie-nie dość,że przyjemniejszy sex to jeszcze okres zawsze tego
      samego dnia iprawie,że w określonych godzinach(wcześniej zawsze się bałam,że
      nie wezmę zabezpieczenia,a właśnie tego dnia zacznie mi sie okres).
      Cały czas jestem z jednym partnerem,który nie dość,ze zawsze kupuje mi sam
      tabletki to jeszcze podarowal mi zegarek z alarmem żeby coś przypominało
      mi "weź pigułkę,weź pigułkę!"
      Uważam,że jesteśmy(oboje)bardzo odpowiedzialnymi ludżmi i nigdy nie
      zdecydowalibyśmy się na stosunek przerywany(dla mnie to jakaś średniowieczna
      metoda,przecież wiadomo obecnie,że na początku stosunku mężczyzna wydziela
      niewielką ilość płynu w której mogą sie znajdować plemniki zdolne do
      zaplodnienia).
      Pigułka bardzo ułatwiła mi życie,zwłaszcza,że kilka lat temu podczas stosunku
      pękła mi prezerwatywa!Nikomu nie życzę tego stresu.
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...jaszelma 19.05.03, 03:03
        jaszelma napisała:

        >Biorę pigułki już od 4 lat.Nigdy nie mialam z tego powodu żadnego
        >dyskomfortu,a
        >Cały czas jestem z jednym partnerem,który nie dość,ze zawsze kupuje mi sam
        >tabletki to jeszcze podarowal mi zegarek z alarmem żeby coś przypominało
        >mi "weź pigułkę,weź pigułkę!"

        ***no prosze jaki wspanialomyslny...

        >Uważam,że jesteśmy(oboje)bardzo odpowiedzialnymi ludżmi i nigdy nie
        >zdecydowalibyśmy się na stosunek przerywany(dla mnie to jakaś średniowieczna
        >metoda,...
        >Pigułka bardzo ułatwiła mi życie,zwłaszcza,że kilka lat temu podczas stosunku
        >pękła mi prezerwatywa!Nikomu nie życzę tego stresu.

        ***no...to mi sie tylko wypada cieszyc sie razem z Toba...

        Pozdrawiam...
        • wariacja Re: sex bez tabletek... 19.05.03, 12:59
          Dreczy jedno : Zalotnico powiedz dlaczego na sile starasz sie udowodnic, ze
          partnerzy wszystkich kobiet, ktore biora pigulki ( z WLASNIEJ NIEPRZYMUSZONEJ
          WOLI, Z WLASNEGO WYGODNICTWA!!!) sa gorsi i mniej odpowiedzalni niz Twoj
          idealny mezczyzna??Moze jednak taki idealny to on nie jest i sama starasz sobie
          wmowic,ze jest lepszy od innych...no bo przeciez pamieta o prezerwatywie...Co
          do mezczyzn to naprawde dziwi mnie to,ze masz ich za takich potworow, jedynym
          wytlumaczeniem moze byc fakt,ze na samych takich trafialas...bo ktos kto sie
          nie zrazil po prostu tak nie mowi...
          Postaraj sie chociaz zrozumiec,ze kobiety decydujac sie na pigulki nie mysla o
          swoich partnerach tylko przede wszystkim o sobie, a to, ze mozna wtedy
          zrezygnowac z prezerwatywy jest jedynie skutkiem ubocznym!niczym wiecej!na
          pewno nie jest to przyczyna...
          W przypadku gdy kobieta decyduje sie na pigulki tylko i wylacznie ze wzgledu na
          partnera : bo jemu tak wygodniej, bo on tak chce etc. a nie jest to dla niej
          najodpowiedniejsza metoda antykoncepcji zgadzam sie z Toba! Wtedy facet jest
          nieodpowiedzialnym chamem...Tylko w glowie mi sie nie miesci,ze sa tacy
          faceci...nawet jesli istnieja to na pewno nie mozna tu mowic o milosci i
          szacunku do partnerki a przeciez my nie mowimy o kilkumiesiecznych przygodach
          tylko o powaznych, dlugotrwalych zwiazkach( ktorymi sa nie tylko malzenstwa!!!!)
          pozdrawiam
          • moboj Re: sex bez tabletek... 19.05.03, 13:22
            wariacja napisała:

            a przeciez my nie mowimy o kilkumiesiecznych przygodach
            > tylko o powaznych, dlugotrwalych zwiazkach( ktorymi sa nie tylko
            malzenstwa!!!!
            > )
            > pozdrawiam

            co do tych związków to chyba zalotnicy nikt nie przekona. mój osmioletni,
            szczęsliwy i bardzo udany związek jest i tak tymczasowy. o ja biedna....sadsadsad
          • zalotnica Re: sex bez tabletek...wariacja 20.05.03, 03:11
            wariacja napisała:


            >>W przypadku gdy kobieta decyduje sie na pigulki tylko i wylacznie ze
            >wzgledu na
            >partnera : bo jemu tak wygodniej, bo on tak chce etc. a nie jest to dla niej
            >najodpowiedniejsza metoda antykoncepcji zgadzam sie z Toba! Wtedy facet jest
            >nieodpowiedzialnym chamem...Tylko w glowie mi sie nie miesci,ze sa tacy
            >faceci...nawet jesli istnieja to na pewno nie mozna tu mowic o milosci i
            >>szacunku do partnerki a przeciez my nie mowimy o kilkumiesiecznych przygodach
            >tylko o powaznych, dlugotrwalych zwiazkach( ktorymi sa nie tylko
            >malzenstwa!!!!)
            pozdrawiam

            *** Czy czytalas post ktorym rozpoczelam ten watek...?
            Tam WYRAZNIE napisalam wlasnie o takich przypadkach, gdzie
            dziewczyny na sile biora pigulki , maja WIDOCZNE skutki
            uboczne, a pomimo wszystko nie rezygnuja z takiej
            metody anty...wiec jeszcze raz sie pytam : Kim sa Ci faceci
            co na to pozwalaja ...?

            Serdecznie pozdrawiam
    • myszzz Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 11:19
      ja przez pol roku bralam tabletki antykoncepcyjne, ale to ze wzgledow
      leczniczych. Sama nigdy nie chcialam stosowac tej metody i wiem ze napewno sie
      na nia nie zdecyduje.
      Pozdrawiam
      • monika-w Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:25
        tabletki napawają mnie przerażeniem
        nigdy nie brałam i nie chce
        nie wiem jak to w życiu będzie , może kiedyś zmienię zdanie
        może w małżeństwie
        nie wiem
        boje sie prawde mówiąc, moja koleżanka wczoraj pojechała do lekarza
        bierze od 10 lat tabletki i dzis na guz na piersi
        lekarz twierdzi że to od hormonów
        nie chce w wieku 30 lat być chora i zniszczona
        dochodzą wzgędy religijne
        Kościół sie wydaje wielu osobom zwłaszcza jeśli chodzi o antykoncepcje zły i
        niezrozumiały
        ale tak naprawde chce naszego zdrowia

        • moboj Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:32
          monika-w napisała:

          > tabletki napawają mnie przerażeniem
          > nigdy nie brałam i nie chce
          > nie wiem jak to w życiu będzie , może kiedyś zmienię zdanie
          > może w małżeństwie
          > nie wiem

          no i Twój wybór

          > boje sie prawde mówiąc, moja koleżanka wczoraj pojechała do lekarza
          > bierze od 10 lat tabletki i dzis na guz na piersi
          > lekarz twierdzi że to od hormonów
          > nie chce w wieku 30 lat być chora i zniszczona

          a ja mam dwie kolezanki, które nigdy nie brały pigułek i też mają guzki na
          piersi.

          > dochodzą wzgędy religijne
          > Kościół sie wydaje wielu osobom zwłaszcza jeśli chodzi o antykoncepcje zły i
          > niezrozumiały
          > ale tak naprawde chce naszego zdrowia

          i stada dzieci dla każdej kobiety. ku chwale ojczyzny.
          • monika-w Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:37
            droga maboj
            chciałam tylko powidziec co myśle w tym temacie
            jak widzisz jestem jeszcze niezdecydowana
            ale sory Twoje "stada dzieci" były conajmniej hamskie
            i chyba niepotrzebne
            • moboj Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:55
              monika-w napisała:

              > droga maboj
              > chciałam tylko powidziec co myśle w tym temacie
              > jak widzisz jestem jeszcze niezdecydowana
              > ale sory Twoje "stada dzieci" były conajmniej hamskie
              > i chyba niepotrzebne

              ale przeciez ja tez mogę napisac co myslę o ideach głoszonych przez kościół,
              prawda? tak to widzę, nic na to nie poradzę.
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 06:53
                moboj napisała:


                > no i Twój wybór

                > a ja mam dwie kolezanki, które nigdy nie brały pigułek i też mają guzki na
                > piersi.
                >
                > i stada dzieci dla każdej kobiety. ku chwale ojczyzny.


                > ale przeciez ja tez mogę napisac co myslę o ideach głoszonych przez kościół,
                > prawda? tak to widzę, nic na to nie poradzę.


                ***I tu mnie zaskoczylas po raz drugi jako nauczycielka...
                • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 26.05.03, 09:53
                  zalotnica napisała:

                  >
                  > ***I tu mnie zaskoczylas po raz drugi jako nauczycielka...

                  czego tak sie przyczepiłas do mojego zawodu, możesz mi powiedzieć? poza tym
                  jestem polonistka, nie uczę religii, a moje poglądy na temat kościoła sa moją
                  prywatną sprawą.
                  a co do mojego zawodu to wyjasnijmy raz na zawsze: nie pracuje w szkole,
                  udzielam jedynie korepetycji, a mój drugi zawód i najważniejszy to logopeda!!!
          • sniezynka123 Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 11:45
            Antykoncepcja - to chyba drażliwy temat, skoro jest tak ostra dyskusja między przeciwnikami i zwolennikami. Mój list nie ma na celu oskarżania osób stosujacych metody antykoncepcyjne. Chciałabym tylko powiedzieć, że sama stosuję metody naturalne, które znam bardzo dobrze. Stosuję je od dość dawna i przy regularnym współżyciu z moim mężem nie zawiodłam się na nich. Boli mnie jednak to, że bardzo dużo osób, z którymi rozmawiam nt metod naturalnych utożsamia je z kalendarzykiem małżeńskim. Przecież metody naturalne to m.in. metoda angielska- podwójnego sprawdzania, medoda polska . Mają one na celu obserwację zmian temperatury, śluzu,szyjki macicy i dochodzą do tego obliczenia.
            Jestem zwolennikiem metod naturalnych i mówienie o ich zaletach często powoduje duży opór ze strony słuchaczy. A tak naprawdę przy ich bardzo dobrej znajomości i odpowiednim stosowaniu mają wysoką skuteczność . Proszę poczytać, co nt skuteczności metod naturalnych pisał dr ślusarski.
        • x.e.n.a Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:49
          monika-w napisała:

          > tabletki napawają mnie przerażeniem
          > nigdy nie brałam i nie chce
          > nie wiem jak to w życiu będzie , może kiedyś zmienię zdanie
          > może w małżeństwie
          > nie wiem


          Jaki dramatyzm. Dorobić tylko rymy i byłby wzruszajacy wierszyk propagandowy


          > boje sie prawde mówiąc, moja koleżanka wczoraj pojechała do lekarza
          > bierze od 10 lat tabletki i dzis na guz na piersi
          > lekarz twierdzi że to od hormonów


          Nie ma tak prostej zależności przyczynowo-skutkowej pomiędzy przyjmowaniem
          tabletek a zachorowalnością na raka piersi. Środki hormonalne - jesli w ogóle
          maja jakis związek z rakiem - moga najwyżej działać jako czynnik
          przespieszający rozwój choroby a nie ją wywołujący. Dotyczy to zresztą tylko
          tabletek zawierających estrogeny. Pigułki zawierające tylko progesteron,
          minipigułki nie mają żadnego związku z rakiem. Innymi słowy - twoja koleżanka
          najprawdopodbniej zachorowałaby na raka piersi nawet nie stosując antykoncepcji
          hormonalnej.


          > Kościół sie wydaje wielu osobom zwłaszcza jeśli chodzi o antykoncepcje zły i
          > niezrozumiały
          > ale tak naprawde chce naszego zdrowia


          Taaa, chce naszego zdrowia... To dlaczego nie toczy batalii o wycofanie
          papierosów i alkoholu ze sprzedaży? To chyba znacznie poważniejszy i
          powszechniejszy problem społeczno-zdrowotny niż pigułki, prawda? Wybacz,
          Moniko, ale stosunek Kościoła do antykoncepcji to CZYSTA iedologia, a rzekoma
          troska o zdrowie to tylko wygodny parawanik.
          • monika-w Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 13:58
            smile)))))))
            a nie mówiłam xena ze jestem poetką tongue_out
            mam pytanko ?
            TY bierzesz pigułki prawda ?
            szczerze - nigdy nie miałaś problemów
            no nie wiem , otyłość, włosy , ciśnienie
            ???
            i jak długo bierzesz ???
            a libido ??
            ja sie mocno zastanawiam , wiec chce wiedziec jak najwięcej
            dzięki z góry za odpowiedź
            • moboj Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 14:12
              monika-w napisała:

              > smile)))))))
              > a nie mówiłam xena ze jestem poetką tongue_out
              > mam pytanko ?
              > TY bierzesz pigułki prawda ?
              > szczerze - nigdy nie miałaś problemów
              > no nie wiem , otyłość, włosy , ciśnienie
              > ???
              > i jak długo bierzesz ???
              > a libido ??
              > ja sie mocno zastanawiam , wiec chce wiedziec jak najwięcej
              > dzięki z góry za odpowiedź

              tez biorę pigulki od kilku lat - zaczęłam je brać w celach leczniczych, potem
              doszło działanie antykoncepcyjne.
              nigdy - nawet w pierwszych miesiącach brania nie odczuwałam żadnych
              dolegliwości: nie przytyłam, z włosami u mnie wszystko w porządku (nawet
              przestały się przetłuszczać), ciśnienie mam takie jak zawsze, czyli dość
              niskie: 80/60 to moja norma, z libido u mnie ok, a nawet lepiej, bo nie musze
              obawiać się wpadki. pomimo tego, że latem nie unikam słońca to nie wystapiły u
              mnie żadne przebarwienia. są widoczne plusy: normalny okres, brak humorów przed
              miesiączką i w czasie jej trwania, ładna cera. dziewczyny często zwracaja uwagę
              na pojawiający się cellulit, ale i to mnie nie spotkało, może dlatego, że
              uprawiam duzo sportu.
              • monika-w Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 14:15
                dzięki
                brzmi nieźle
                a odstawiałaś już kiedyś ?
                i jak wtedy było ???
                • moboj Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 14:29
                  monika-w napisała:

                  > dzięki
                  > brzmi nieźle
                  > a odstawiałaś już kiedyś ?
                  > i jak wtedy było ???

                  jak juz pisałam - zaczęlam je brac w celach leczniczych, więc co jakis czas
                  odstawiałam tabletki, żeby porobic badania. teraz akurat też mam taka przerwę.
                  czuję się świetnie, nie mam pryszczy ani żadnych innych dolegliwości. czuję się
                  naprawdę dobrze. są to jednak krótkie przerwy (trzymiesięczne), bo robie teraz
                  tylko badania krwi. kiedy robi się badania hormonalne wtedy odstawia się
                  tabletki na dłużej i po takich 3 - 4 miesiącach stare moje dolegliwości
                  wracały: miesiaczki trwające czasem nawet dwa tygodnie i bardzo obfite przez
                  cały ten czas, nieregularny cykl - czasem trwający 15 dni, a czasem i 70 dni.
                  no i te okropne bóle brzucha, których nie można było w żaden sposób wytrzymać.
            • x.e.n.a Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 14:37
              monika-w napisała:


              > TY bierzesz pigułki prawda ?
              > szczerze - nigdy nie miałaś problemów
              > no nie wiem , otyłość, włosy , ciśnienie
              > ???

              Szczerze mówiąc nie odczułam - ku mojemu zdumieniu, bo jednak oczekiwałam, że
              mogą pojawić się jakieś doraźne efekty uboczne - żadnych zmian fizjologicznych.
              Nie odczuwam w żaden sposób tego, że biorę pigułki - no, może poza tym, że
              okres pojawia mi się regularnie co do godziny, trwa krócej niż kiedyś (3 dni) i
              jest _kompletnie_ bezbolesny. Ani nie schudłam, ani nie przytyłam, cellulitis -
              też bez zmian (czyli - niestety sad - jest, jaki był). Ciśnienie w normie.
              Pozytyw (z pigulkami związany pośrednio) - rzuciłam palenie, bo się przejęłam
              możliwymi interakcjami.

              > i jak długo bierzesz ???

              No, ja to jestem jeszcze krótkodystansowiec - dopiero 8 miesicy. Wcześniej
              też "i chciałam, i bałam się", ale po kilku akcjach ratowniczych z Postinorem
              stwierdziłam, że dość tych nerwów - i że nie dowiem się, jak JA reaguję na
              pigułki, jesli ich nie spróbuję. Zresztą, to poniekąd dzieki Postinorowi sie
              odważyłam - na ulotce też jest wypisana cała masa skutków ubocznych, które może
              powodować - a u siebie nie zauważyłam ani jednego.


              > a libido ??

              Bez zmian, czyli wysokie big_grin big_grin.
              Jednym słowem - toleruję pigułki wzorcowo, co - oczywiście - nie musi być
              regułą.

              Na marginesie dodam, że biorę Cilest.

              Pozdr.

              • hippa Re: sex bez tabletek... 20.05.03, 20:48
                JESOO! Biore tabletki od prawie dwoch lat, z MOJEGO wyboru, nie lubie seksu z
                gumka, bo nie odczuwam takich przezyc jak bez, a seks przerywany to syf.
                • zalotnica Re: sex bez tabletek...hippa 26.05.03, 06:49
                  hippa napisała:

                  > JESOO! Biore tabletki od prawie dwoch lat, z MOJEGO wyboru, nie lubie seksu z
                  > gumka, bo nie odczuwam takich przezyc jak bez, a seks przerywany to syf.

                  ***czesc hippa...
                  to tak moze napiszesz nam troche wiecej o sobie...np. ile masz lat...?
                  jak czesto zmieniasz partnerow...jakies skutki uboczne...jak dlugo
                  zamierzasz brac...no wiesz , tego typu podobne sprawy...

                  Pozdrawiam serdecznie
                  • wladyslawa1912 Re: sex bez tabletek...hippa 27.05.03, 00:06
                    zalotnica napisała:

                    > hippa napisała:
                    >
                    > > JESOO! Biore tabletki od prawie dwoch lat, z MOJEGO wyboru, nie lubie seks
                    > u z
                    > > gumka, bo nie odczuwam takich przezyc jak bez, a seks przerywany to syf.
                    >
                    > ***czesc hippa...
                    > to tak moze napiszesz nam troche wiecej o sobie...np. ile masz lat...?
                    > jak czesto zmieniasz partnerow...jakies skutki uboczne...jak dlugo
                    > zamierzasz brac...no wiesz , tego typu podobne sprawy...

                    alez zalotnico, po co zadajesz te pytania? przeciez to oczywiste, ze hippa
                    musi byc bardzo mloda, partnera zmienia srednio co tydzien, a w ogole to
                    preferuje przygodny seks na dyskotece pod sciana, wzglednie w toalecie. skutki
                    uboczne ma wszystkie, lacznie z codziennymi mdlosciami i zatorami (jakos udaje
                    sie lekarzom ja odratowac), watrobe ma juz zupelnie zniszczona, ale mimo to
                    zamierza stosowac pigulki do menopauzy, bo lubi puszczac sie na prawo i lewo...

                    (do hippy: moj tekst jest ironiczny i bynajmniej tak zle o tobie nie myslesmile)
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek....wladyslawa1912 08.06.03, 22:35
                      wladyslawa1912 napisała:

                      >alez zalotnico, po co zadajesz te pytania? przeciez to oczywiste, ze hippa
                      >musi byc bardzo mloda, partnera zmienia srednio co tydzien, a w ogole to
                      preferuje przygodny seks na dyskotece pod sciana, wzglednie w toalecie. skutki
                      uboczne ma wszystkie, lacznie z codziennymi mdlosciami i zatorami (jakos udaje
                      sie lekarzom ja odratowac), watrobe ma juz zupelnie zniszczona, ale mimo to
                      zamierza stosowac pigulki do menopauzy, bo lubi puszczac sie na prawo i lewo...

                      (do hippy: moj tekst jest ironiczny i bynajmniej tak zle o tobie nie myslesmile)

                      *** to przypuszczasz, ze nie ma takich "panienek..."?
                      (i jej tez musisz tlumaczyc...? o; )
                      • moboj Re: sex bez tabletek....wladyslawa1912 09.06.03, 11:20
                        zalotnica napisała:

                        > *** to przypuszczasz, ze nie ma takich "panienek..."?
                        > (i jej tez musisz tlumaczyc...? o; )
                        >

                        a nawet jeśli są to chyba nie twoja sprawa, no nie? każdy żyje jak chce i robi
                        ze swoim życiem co tylko mu sie podoba - ludzie mają prawo do tego.
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 26.05.03, 06:45
                x.e.n.a napisała:


                >No, ja to jestem jeszcze krótkodystansowiec - dopiero 8 miesicy. Wcześniej
                >też "i chciałam, i bałam się", ale po kilku akcjach ratowniczych z Postinorem
                >stwierdziłam, że dość tych nerwów -


                ***No to wreszcie mamy jakies ciekawe wiesci... trzeba bylo od razu pisac z
                jakiej przyczyny bierzesz pigulki...a ja juz bylam sklonna uwierzyc,
                ze to same ANIOLY stapaja po tej ziemi.
                TY po prostu NIE MIALAS WYJSCIA...!!!! i po co to krecic, udawac,
                jak wszystkie wiemy i tak o co chodzi.
                No, Panowie , jednak mnie zawiedliscie pomimo, ze Wasze partnerki
                tak bardzo o Was walczyly.
                Dziekuje Ci x.e.n.a, jednak dowiedzielismy sie czegos nowego.
                Piszac o tym PRACTICE, mialam racje, ze jeden od razu "pojmie"...
                no a drugi musi troche popraktykowac, a temu trzeciemu, to juz nic
                nie pomoze...
                hmmmm, wiec jednak ten POSTINOR jest w uzyciu, ciekawa jestem,
                czy wiele dziewczat z tego wlasnie powodu zdecydowalo sie na
                pigulki...?

                pzdr.
                • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 26.05.03, 11:03
                  zalotnica napisała:

                  >
                  > ***No to wreszcie mamy jakies ciekawe wiesci... trzeba bylo od razu pisac z
                  > jakiej przyczyny bierzesz pigulki...a ja juz bylam sklonna uwierzyc,
                  > ze to same ANIOLY stapaja po tej ziemi.


                  Hmm... nie wiem, co Cię tak podekscytowało w mojej wypowiedzi - biore pigułki,
                  bo to najpewniejsza i najbardziej niezawodna moetoda antykoncepcyjna (zarówno
                  dla mnie, czyli subiektywnie, jak i statystycznie, czyli obiektywnie). Pisałam
                  to wczesniej, i takie wnioski plyna tez z mojej powyższej wypowiedzi -
                  sięgnęłam po pigułki, bo empirycznie sprawdziłam, że inne metody w
                  nieprzewidywalnych momentach bywają zawodne. NIGDY nie wiesz, czy właśnie TEGO
                  dnia, TA prezerwatywa nie pęknie, i czy to akurat nie będzie dzień płodny.
                  Pękanie prezerwatyw nie jest kwestią nieodpowiedzialnosci partnerów, tylko wadą
                  metody. Więc doprawdy, nie bardzo pojmuję, co wzbudziło u Ciebie takie poczucie
                  triumfu - chyba oczywiste, że nie wyssałam brania pigułek z mlekiem matki,
                  tylko że któregos dnia podjęłam taką decyzję i że ta decyzja była czymś
                  umotywowana.


                  > TY po prostu NIE MIALAS WYJSCIA...!!!!

                  Ależ miałam. Nikt mnie nie zmusił ani nie zmusza do brania pigułek. To moja
                  suwerenna decyzja. Moglabym sie bawić w naturalne metody określania dni
                  płodnych, ale WOLĘ pigułki. Ja wolę - a nie mój partner.


                  > i po co to krecic, udawac,
                  > jak wszystkie wiemy i tak o co chodzi.
                  > No, Panowie , jednak mnie zawiedliscie pomimo, ze Wasze partnerki
                  > tak bardzo o Was walczyly.


                  Jezu, dziewczyno - czy Ty przypadkiem nie zostałaś poddana jakiemuś
                  gigantycznemu praniu mózgu? Kiedy kręciłam, co udawałam - proszę o precyzyjne
                  napisanie. I w czym Cię zawiódł mój partner?


                  > Dziekuje Ci x.e.n.a, jednak dowiedzielismy sie czegos nowego.
                  > Piszac o tym PRACTICE, mialam racje, ze jeden od razu "pojmie"...
                  > no a drugi musi troche popraktykowac, a temu trzeciemu, to juz nic
                  > nie pomoze...


                  Sorry, mimo dużej dozy dobrej woli nie rozumiem Twojego belkotu. O jakim
                  pojmowaniu piszesz? Co mam praktykować i ewentualnie w czym mi już nic nie
                  pomoże (bo nie wiem, która część zdania do mnie konkretnie się odnosi)



                  > hmmmm, wiec jednak ten POSTINOR jest w uzyciu, ciekawa jestem,
                  > czy wiele dziewczat z tego wlasnie powodu zdecydowalo sie na
                  > pigulki...?

                  Nie z powodu Postinoru, tylko pekających prezerwatyw (a ogólniej - z powodu nie
                  odpowiadającej moim potrzebom zawodności róznych metod anty). Postinor mi w
                  niczym nie przeszkadzał, pomijając fakt, że jest drogi.

                  • wladyslawa1912 Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 27.05.03, 16:43
                    x.e.n.a napisała:

                    > Jezu, dziewczyno - czy Ty przypadkiem nie zostałaś poddana jakiemuś
                    > gigantycznemu praniu mózgu? Kiedy kręciłam, co udawałam - proszę o
                    precyzyjne
                    > napisanie. I w czym Cię zawiódł mój partner?



                    hi hi, xena, chyba wiem o co chodzi zalotnicy. bierzesz pigulki bo nie mialas
                    wyjscia. bo twoj partner nie radzi sobie z zabezpieczeniem (pekaja mu
                    prezerwatywy) wiec dobrowolnie wzielas te sprawe w swoje rece. z czego wynika,
                    ze oczywiscie nie ufasz partnerowi, bo gdybys ufala, to nie mialabys przygod
                    typu ratowanie sie postinorem. poprostu jestes wykorzystywana przez samca, nie
                    wiesz jeszcze o tym, mimo lektury postow zalotnicy, ktora probuje cie
                    oswiecic?
                    wink))))))))))))))))))
                    • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 27.05.03, 21:17
                      wladyslawa1912 napisała:

                      > hi hi, xena, chyba wiem o co chodzi zalotnicy. bierzesz pigulki bo nie mialas
                      > wyjscia. bo twoj partner nie radzi sobie z zabezpieczeniem (pekaja mu
                      > prezerwatywy) wiec dobrowolnie wzielas te sprawe w swoje rece. z czego
                      wynika,
                      > ze oczywiscie nie ufasz partnerowi, bo gdybys ufala, to nie mialabys przygod
                      > typu ratowanie sie postinorem. poprostu jestes wykorzystywana przez samca,
                      nie
                      > wiesz jeszcze o tym, mimo lektury postow zalotnicy, ktora probuje cie
                      > oswiecic?
                      > wink))))))))))))))))))


                      O kurcze - a może nawet sam przebijał prezerwatywy, by wmówic mi, że to
                      ryzykowna metoda??? Że też sama na to nie wpadłam...
                      Kropelkowanie to pewnie też wymysł lekarzy-mizoginów, którzy w ramach meskiej
                      (szowinistycznej, ma sie rozumieć) solidarności postanowili oszukać kobiety, by
                      nie ufały stosunkowi przerywanemu i chętniej sięgały po pigułki. A samce tylko
                      zacierają ręce w błogiej satysfakcji.

                      Nie ma co - rzucam pigułki w cholerę i stawiam lubemu ultimatum - "jak kochasz,
                      to powstrzymasz kropelki". To będzie taki nowoczesny test na jego
                      odpowiedzialność i dojrzałość.

                      Idę obwieścić mu te rewelacje wink

                      Pozdr.
                      • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 08.06.03, 22:30
                        x.e.n.a napisała:

                        >Nie ma co - rzucam pigułki w cholerę i stawiam lubemu ultimatum -
                        >"jak kochasz, to powstrzymasz kropelki". To będzie taki
                        >nowoczesny test na jego
                        >dpowiedzialność i dojrzałość.

                        >Idę obwieścić mu te rewelacje wink

                        ***...i co ? jaka reakcja...? o;
                        • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 10.06.03, 09:52
                          zalotnica napisała:

                          > ***...i co ? jaka reakcja...? o;

                          Ooo, nie wiesz? Co z Twoją zdolnością jasnowidzenia?
                          • zalotnica Re: sex bez tabletek...x.e.n.a 16.06.03, 03:11
                            x.e.n.a napisała:

                            > zalotnica napisała:
                            >
                            > > ***...i co ? jaka reakcja...? o;
                            >
                            > Ooo, nie wiesz? Co z Twoją zdolnością jasnowidzenia?


                            ***nie wiem...no wiec jaka...? o;
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...wladyslawa1912 08.06.03, 22:27
                      wladyslawa1912 napisała:

                      >hi hi, xena, chyba wiem o co chodzi zalotnicy. bierzesz pigulki bo nie mialas
                      >wyjscia. bo twoj partner nie radzi sobie z zabezpieczeniem (pekaja mu
                      >prezerwatywy) wiec dobrowolnie wzielas te sprawe w swoje rece. z czego wynika,
                      >ze oczywiscie nie ufasz partnerowi, bo gdybys ufala, to nie mialabys przygod
                      >typu ratowanie sie postinorem.

                      ***dzieki za "tlumaczenie"...i dlaczego one tego nie rozumieja...? o;


                      > poprostu jestes wykorzystywana przez samca, nie
                      > wiesz jeszcze o tym, mimo lektury postow zalotnicy, ktora probuje cie
                      > oswiecic?
                      > wink))))))))))))))))))

                      ***sugerujesz, ze to kobiety sa bardziej pobudliwe od mezczyzn...?
                      ...i ze to oni sa dla nas ... a nie odwrotnie...? hmmmmm .... o;

                      Pozdrawiam....
                      • moboj Re: sex bez tabletek...wladyslawa1912 09.06.03, 11:25
                        zalotnica napisała:
                        >
                        > ***dzieki za "tlumaczenie"...i dlaczego one tego nie rozumieja...? o;

                        nie rozumieją, bo nie ma czego i tyle.

                        > ***sugerujesz, ze to kobiety sa bardziej pobudliwe od mezczyzn...?

                        a jesli są to źle? czy to nienormalne? nie zgadza się z twoim stereotypowym
                        mysleniem i dlatego taka zdziwiona jesteś?

                        • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 03:14
                          moboj napisała:

                          > zalotnica napisała:

                          > > ***sugerujesz, ze to kobiety sa bardziej pobudliwe od mezczyzn...?
                          >
                          > a jesli są to źle? czy to nienormalne? nie zgadza się z twoim stereotypowym
                          > mysleniem i dlatego taka zdziwiona jesteś?


                          ***a czyz oni juz musza o nas wszystko wiedziec...? o;
        • zalotnica Re: sex bez tabletek... 26.05.03, 06:37
          monika-w napisała:

          >tabletki napawają mnie przerażeniem
          >nigdy nie brałam i nie chce

          ***...i Ciebie rowniez podziwiam za odwage, bo dziewczyny przekroczyly
          wszelkie dostepne granice...

          >boje sie prawde mówiąc, moja koleżanka wczoraj pojechała do lekarza
          >bierze od 10 lat tabletki i dzis na guz na piersi
          >lekarz twierdzi że to od hormonów
          >nie chce w wieku 30 lat być chora i zniszczona

          ***...Wiesz, dziewczyny sa
          mlode, i mysla, ze tak bedzie wiecznie, a przeciez najwieksze
          zagrozenie w przyszlosci jest wlasnie teraz w ich wieku.
          Chca sie po prostu duzo kochac i byc zadowolone...tak mi to dzisiaj
          wytlumaczono...Wolno im, prawda...?

          Serdecznie pozdrawiam...
      • zalotnica Re: sex bez tabletek...myszzz 26.05.03, 06:25
        myszzz napisała:

        > ja przez pol roku bralam tabletki antykoncepcyjne, ale to ze wzgledow
        >leczniczych. Sama nigdy nie chcialam stosowac tej metody i wiem ze napewno sie
        >na nia nie zdecyduje.
        > Pozdrawiam



        ***Naprawde, podziwiam odwage. Juz nie sadzilam, ze ktokolwiek
        ODWAZY sie wystapic z innym zdaniem...
        A czy masz cos przeciwko pigulkom...?

        Serdecznie pozdrawiam

    • zalotnica Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 26.05.03, 07:01
      Pozwolilam sobie przeniesc Twoj post tu, na koniec...

      x.e.n.a napisała:

      >...- chcą mieć moźliwość folgowania swoim chuciom (a nie chuciom swoich
      >partnerów)

      ***O widze, ze zaczyna sie robic bardzo ciekawie...czy nam kobietom
      wypada zdradzac nasze "sekrety" przed mezczyznami ...? czy nie
      lepiej jest byc tym "kwiatuszkiem" o ktorego oni tak bardzo lubia
      dbac...? Czyli po Twojemu...nie ma to jak kreatywnosc...?
      X.e.n.a, trzeba bylo pisac tak od razu, wszystko byloby jasne.
      A Tobie kazdy lekarz przepisze pigulki jesli tylko uzyjesz
      tego magicznego slowa......moj tez nie mialby zadnych zahamowan...
      Powodzenia
      • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 26.05.03, 11:19
        zalotnica napisała:

        > x.e.n.a napisała:
        >
        > >...- chcą mieć moźliwość folgowania swoim chuciom (a nie chuciom swoich
        > >partnerów)


        >
        > ***O widze, ze zaczyna sie robic bardzo ciekawie...czy nam kobietom
        > wypada zdradzac nasze "sekrety" przed mezczyznami ...? czy nie
        > lepiej jest byc tym "kwiatuszkiem" o ktorego oni tak bardzo lubia
        > dbac...?

        Być kwiatuszkiem = leżeć jak kłoda i udawać, że strasznie mnie
        męczą "obowiązki" łózkowe (skoro mnie nie męczą big_grin)? Nie przyznawać się, że
        seks sprawia mi wielka przyjemność? Dziewczyno, ja ide do łóżka nie po to, by
        partner mógł sobie ulzyć, tylko dlatego, że sprawia to nam obojgu frajdę. Jeśli
        u Ciebie jest inaczej i seks traktujesz w kategoriach jałzmuzny, to bardzo
        współczuję przede wszytskim Tobie (wieeeele tracisz), ale tez i Twojemu
        partnerowi - myślę, że nie ma wielu bardziej frustrujących dla zakochanego
        mężczyzny przeżyć niz poczucie, że zupełnie "nie działa" na partnerkę...


        > X.e.n.a, trzeba bylo pisac tak od razu, wszystko byloby jasne.
        > A Tobie kazdy lekarz przepisze pigulki jesli tylko uzyjesz
        > tego magicznego slowa......moj tez nie mialby zadnych zahamowan...
        > Powodzenia


        Jakiego magicznego słowa? Chuć? Myslisz, że idę do ginekologa z tekstem: chcę
        pofolgować swoim chuciom? Z ginekologiem rozmwaiam merytorycznie na temat
        antykocnepcji i mojego zdrowia, a nie wyspowiadam się przed nim z moich
        fantazji erotycznych. Dlaczego Ty ciągle mieszasz różne rzeczy?
        • zalotnica Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 08.06.03, 22:11
          x.e.n.a napisała:

          > >...- chcą mieć moźliwość folgowania swoim chuciom (a nie chuciom swoich
          > >partnerów)

          >Być kwiatuszkiem = leżeć jak kłoda i udawać, że strasznie mnie
          >męczą "obowiązki" łózkowe (skoro mnie nie męczą big_grin)? Nie przyznawać się, że
          >seks sprawia mi wielka przyjemność? Dziewczyno, ja ide do łóżka nie po to, by
          >partner mógł sobie ulzyć, tylko dlatego, że sprawia to nam obojgu frajdę.

          ***...a potem sie dziwimy, ze mezczyzni nie zawsze traktuja kobiety tak,
          jakby one sobie tego zyczyly...


          > ...a nie wyspowiadam się przed nim z moich fantazji erotycznych.

          ***hmmmm....tak, dla Ciebie pigulki sa jednak niezbedne...Widze ,
          ze razem z partnerem oddajecie sie tej Waszej "chuci" jak Ty
          to nazywasz, a swiadczy o tym kilkakrotne uzywanie postinoru...



          • moboj Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 09.06.03, 12:09
            zalotnica napisała:

            > ***...a potem sie dziwimy, ze mezczyzni nie zawsze traktuja kobiety tak,
            > jakby one sobie tego zyczyly...

            a to dlatego, że kobiety lubią seks, tak? co jest w tym złego? ty nie lubisz
            seksu?

      • moboj Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 26.05.03, 11:24
        zalotnica napisała:

        >> ***O widze, ze zaczyna sie robic bardzo ciekawie...czy nam kobietom
        > wypada zdradzac nasze "sekrety" przed mezczyznami ...?

        o jakich sekretach mówisz, bom ciekawa? chodzi ci o zdradzenie, ze seks sprawia
        nam frajdę? czy może o fantazje erotyczne? czy może o to, co nam się w seksie
        podoba?

        czy nie
        > lepiej jest byc tym "kwiatuszkiem" o ktorego oni tak bardzo lubia
        > dbac...?

        oj tak, mój partner baaaardzo lubi o mnie dbaćsmilesmilesmile także w łózku...smilesmilesmile

        Czyli po Twojemu...nie ma to jak kreatywnosc...?
        > X.e.n.a, trzeba bylo pisac tak od razu, wszystko byloby jasne.
        > A Tobie kazdy lekarz przepisze pigulki jesli tylko uzyjesz
        > tego magicznego slowa......moj tez nie mialby zadnych zahamowan...
        > Powodzenia

        sprawdziłaś?
        >
      • moboj Re: sex bez tabletek...do x.e.n.y 26.05.03, 11:26
        zalotnica napisała:

        > lepiej jest byc tym "kwiatuszkiem" o ktorego oni tak bardzo lubia
        > dbac...?
        >

        zapomniałam dodać, że własnie tak zwraca się do mnie mój partner: "kwiatuszku"
        i bardzo to lubięsmile
        • x.e.n.a Re: sex bez tabletek...do moboj 26.05.03, 11:39
          Moboj, Ty tu nie ściemniaj... Przecież wiadomo, ze twój partner Cie
          wykorzystuje: nie dość, że wpycha Ci pigułki pod język (związując Cię uprzednio
          na krześle i przypalając żelazkiem), to jeszcze dałaś sobie wmówić, że seks
          sprawia Ci przyjemność. Zaufaj zalotnicy - ona ma wbudowany specjalny radar i
          na kilometry wyczuwa męską szowinistyczną bezwględność.

          Pozdr.
          • moboj Re: sex bez tabletek...do moboj 26.05.03, 12:03
            x.e.n.a napisała:

            > Moboj, Ty tu nie ściemniaj... Przecież wiadomo, ze twój partner Cie
            > wykorzystuje: nie dość, że wpycha Ci pigułki pod język (związując Cię
            uprzednio
            >
            > na krześle i przypalając żelazkiem), to jeszcze dałaś sobie wmówić, że seks
            > sprawia Ci przyjemność. Zaufaj zalotnicy - ona ma wbudowany specjalny radar i
            > na kilometry wyczuwa męską szowinistyczną bezwględność.
            >
            > Pozdr.

            dobre, dobresmilesmilesmile
            oki, przyznaje się bez bicia do wszystkiego, co tu napisała x.e.n.asmilesmilesmile
            • dalloway pouczająca historia dla Zalotnicy 26.05.03, 14:34
              Droga Zalotnico!

              Śledzę ten wątek od samego początku, ale do tej pory nie chciało mi sie nic tu
              napisać. Dzis jednak stwierdziłam, że Twoja niespożyta energia do udowadniania,
              że jedynie Twoje zdanie jest słuszne zasługuje na uznanie...

              Dziś zaczynam trzeci dopiero listek moich pierwszych w życiu tabletek
              antykoncepcyjnych. Nie jestem jeszcze mężatką, ale z moim narzeczonym spędziłam
              już wiele lat. I choć brzmi to górnolotnie, to ma nadzieję, że tak już
              zostanie do końca świata. Nie wyobrażam sobie, żeby nasza miłość skończyła się
              inaczej niż ślubem, bo ja akurat śluby uznaję. Co nie znaczy oczywiście, że
              niezaobrączkowane związki uważam za gorsze. Szczerze mówiąc, w naszym
              środowisku to my z takim staroświeckimi pomysłami na życie uchodzimy za
              odszczepieńców.

              Długo nie kochaliśmy się ze sobą , ładnych parę lat. To do mnie należało
              powiedzenie "już". Najpierw nie byłam gotowa, potem - już bardzo chciałam, ale
              zbyt paraliżujący był dla mnie lęk przed ciążą. Doszłam do wniosku, że jedyne,
              co daje na tyle dużą pewność, by mnie uspokoić - to pigułki anty. Ciężko mi
              było podjąć decyzję o ich łykaniu, jak to nazywasz. Nie miałam bynajmniej obaw
              zdrowotnych - a dokładnie sprawdziłam temat. Zawsze chciałam iść na
              medycynę,farmakologia i chemia mnie fascynują więc poczytałam sobie naukowe
              doniesienia a nie artykuły z kolorowej prasy czy ulotki producentów. I uznałam,
              że jest bezpiecznie. Wiekszym problemem były wzgledy emocjonalne i religijne.

              W końcu sie zdecydowałam. Przy pierwszym listku, kiedy mój organizm zachowywał
              się inaczej, niż mnie do tego przez lata przyzwyczaił, trochę żałowałam. Już na
              początku drugiego szybko przestałam. A to z powodu licznych korzyści
              niejednokrotnie już tu wymieniamych - od bezbolesnych miesiączek poprzez ładną
              cerę aż do radosnego, "relaksowanego" seksu. Jednak to ciagle tylko wstęp.

              W połowie drugiego listka, zgodnie z zaleceniem, poszłam na kontrolną wizytę.
              Po raz pierwszy byłam badana z użyciem wziernika. Nigdy wcześniej mnie tak nie
              badano, bo miłam bardzo wąski otwór błony a przy tym nie zgłaszałam żadnych
              dolegliwości i nie miałam jakichkolwiek objawów choćby nieeiwlkiego domagania.
              Doświadczona Pani doktor oniemiała widząć wielkość nadżerki. Cytologia wykazała
              III grupę. Popbrane wycinki sugerują, że może to być nowotwór. W klinice
              lekarze traktują mnie jak eksponat - bo jeszcze nie mieli takiej młodej
              pacjentki z takim schorzeniem - i tak zaawansowanym. Prawdopodobnie nadżerka
              jest z tych zwanych potocznie wrodzonymi - bez tła wirusowego czy bakteryjnego.

              W najgorszym wypadku niedługo przestanę brać tabletki, bo i tak nie będę mogła
              zajść w ciążę. Mam nadzieję, że tak sie stanie. Jestem stanowczą osobe i jak
              sobie coś postanowię, to zawsze doprowadzam do zamierzonego skutku. A przecież
              zaplanowałam - we wrześniu 2004 ślub, a potem pierwszy dzidziuś - najlepiej w
              sierpniu, żeby był lew, jak tatuś. Ale nawet jesli nie będę miała dzieci, to w
              każdym razie raczej nie umrę na raka szyjki.

              Gdybym nie rozpoczęła współżycia, dalej nikt by mnie zbadał wziernikiem i nic
              bym o swoim stanie nie wiedziała. Nawet nie mogłbym mieć pretensji do lekarzy -
              bo takie są tzw. standardy postępowania, nikt by sie tu nie dopatrzył błędu w
              sztuce. Gdybym nawet rozpoczęła ale bez tabletki, a np. z prezerwatywą - na
              pewno bym tak zaraz nie poszła do lekarza, bo z mojego profilkatycznego
              kalendarza wypadałoby, że gdzieś za pół roku. Mogłoby już być gorzej.

              Pomyśł czasem i o takich zaletach. I nie bądź tak potwornie zacietrzewiona, bo
              nie jest dowodem wysokiej klasy człowieka...
              • moboj Re: pouczająca historia dla Zalotnicy -do dalloway 26.05.03, 14:58
                zyczę Ci zdrowia Dalloway i pozdrawiam.
              • the_kami Re: pouczająca historia dla Zalotnicy 26.05.03, 15:29
                [...]

                Kobietko...?
                Będzie dobrze. Zobaczysz. Ja to wiem.

                K.
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...dalloway 08.06.03, 22:01


                ***Dziekuje Ci , ze napisalas swoja historie. Rzeczywiscie lekarze maja
                teraz o czym dyskutowac. Jesli Ty wierzysz, ze to pigulki Cie uratowaly
                przed wiekszymi problemami... oczywiscie wolno Ci. Nie wiem ile masz
                lat , jesli 20-25 i dopiero teraz bylas badana wziernikiem to
                rzeczywiscie jest to duzy znak zapytania , czy lekarze powinni tak dlugo
                czekac z takim badaniem; moze po Twoim przypadku cos sie zmieni...?

                Ja jednak troszeczke inaczej odebralam Twoj post. Uwazam, ze nie pigulkom
                zawdzieczasz swoja kolejna wizyte u lekarza, ale rozpoczeciem wspolzycia...
                Sama piszesz, ze ...

                "...W połowie drugiego listka, zgodnie z zaleceniem, poszłam na kontrolną
                wizytę. Po raz pierwszy byłam badana z użyciem wziernika "...

                a pozniej...

                "...Gdybym nie rozpoczęła współżycia, dalej nikt by mnie zbadał
                wziernikiem..."

                "...Gdybym nawet rozpoczęła ale bez tabletki, a np. z prezerwatywą - na
                pewno bym tak zaraz nie poszła do lekarza, bo z mojego profilkatycznego
                kalendarza wypadałoby, że gdzieś za pół roku..."


                ***A czy wczesniej lekarz Tobie nigdy nie sugerowal, ze po rozpoczeciu
                wspolzycia nalezaloby mu wczesniej zlozyc wizyte...?



                >A to z powodu licznych korzyści
                >niejednokrotnie już tu wymieniamych - od bezbolesnych miesiączek poprzez
                >ładną cerę aż do radosnego, "relaksowanego" seksu.

                ***Zgadzam sie z Toba, jak i ze wszystkimi do tej pory co do takich korzysci...



                >Pomyśł czasem i o takich zaletach. I nie bądź tak potwornie zacietrzewiona,
                bo nie jest dowodem wysokiej klasy człowieka...

                ***Widze, ze Ty tez uwaznie nie czytasz moich postow. Dziewczyny sie pytaly
                jakie metody ja stosuje, wiec napisalam...i...zostalam wysmiana..., wiec
                nie rozumiem o jakim zacietrzewieniu Ty mowisz...
                Po prostu, kazda z nas pisze jakie anty stosuje , przyznam, jest troche
                burzliwa dyskusja, ale wydaje mi sie , ze jest przez to ciekawsza.
                ... a ja sie nadal dziwie tym dziewczynom, ktore biora pigulki
                BEZ WZGLEDU NA ZDROWIE i zastanawiam sie dlaczego to robia i jacy
                sa Ci partnerzy ze sie na to godza...

                Serdecznie pozdrawiam...i zycze wszystkiego dobrego...
        • zalotnica Re: sex bez tabletek....do kwiatuszka..o; 08.06.03, 22:18
          moboj napisała:

          > zalotnica napisała:
          >> ***O widze, ze zaczyna sie robic bardzo ciekawie...czy nam kobietom
          >> wypada zdradzac nasze "sekrety" przed mezczyznami ...?

          >o jakich sekretach mówisz, bom ciekawa? chodzi ci o zdradzenie,ze seks sprawia
          >nam frajdę? czy może o fantazje erotyczne? czy może o to, co nam się w seksie
          >podoba?

          ***To nie wiesz...? Kobieta zawsze powinna byc atrakcyjna i troche
          tajemnicza...aby partner zawsze musial ja zdobywac...poniewaz
          inaczej ...szybko sie mu znudzi...albo zupelnie zrobi sie nudno
          i nieciekawie...


          >zapomniałam dodać, że własnie tak zwraca się do mnie mój partner: "kwiatuszku"
          >i bardzo to lubięsmile

          *** ...a skad to ja wiedzialam...?

          Pozdrawiam

          • moboj Re: sex bez tabletek....do kwiatuszka..o; 09.06.03, 11:29
            zalotnica napisała:

            > ***To nie wiesz...? Kobieta zawsze powinna byc atrakcyjna i troche
            > tajemnicza...aby partner zawsze musial ja zdobywac...poniewaz
            > inaczej ...szybko sie mu znudzi...albo zupelnie zrobi sie nudno
            > i nieciekawie...

            w naszym związku nie jest nudno ani przez chwilę.

            > *** ...a skad to ja wiedzialam...?

            pewnie ze swojej szklanej kuli... jak i te wszystkie rzeczy, które tu
            wypisujesz.

            >
            > Pozdrawiam

            wzajemnie
            >
            • zalotnica Re: sex bez tabletek....do kwiatuszka..o; 16.06.03, 03:26
              moboj napisała:

              zalotnica napisala:

              >> ***To nie wiesz...? Kobieta zawsze powinna byc atrakcyjna i troche
              >> tajemnicza...aby partner zawsze musial ja zdobywac...poniewaz
              >> inaczej ...szybko sie mu znudzi...albo zupelnie zrobi sie nudno
              > >i nieciekawie...

              >w naszym zwiazku nie jest nudno ani przez chwile.

              ***Przed Toba jest jeszcze cale zycie...wiec nie mow hop.
              A ciekawa jestem swoja droga, dlaczego sie nie pobieracie...?
              czy przypadkiem, nie jest Ci troche zal (ze majac 25 lat
              jest to tylko jeden jedyny i nikt wiecej i moze juz tak byc
              na zawsze...? i te same obawy do partnera... Pamietaj,
              okolo 40 tki, niektorzy mezczyzni zaczynaja "nowe" zycie,
              z tzw. przygodami...czy myslalas o tym kiedys...? (sorry)
              • moboj Re: sex bez tabletek....do kwiatuszka..o; 16.06.03, 08:29
                zalotnica napisała:

                > ***Przed Toba jest jeszcze cale zycie...wiec nie mow hop.
                > A ciekawa jestem swoja droga, dlaczego sie nie pobieracie...?

                bardzo ciekawska jesteś. juz wyjasniam: ja jestem przeciwniczką małżeństwa,
                natomiast on chce się ze mną ożenić. zapewne rzecz cała skończy się
                kompromisem, czyli slubem cywilnym, bo ja jestem osobą niewierzącą i slub w
                kościele nie wchodzi w rachubę.

                > czy przypadkiem, nie jest Ci troche zal (ze majac 25 lat
                > jest to tylko jeden jedyny i nikt wiecej i moze juz tak byc
                > na zawsze...? i te same obawy do partnera...

                ani on, ani ja nie mamy żadnych obaw. po prostu jest nam dobrze. a poza tym juz
                wyżej napisałam, że on chce się ze mną ożenić, chocby natychmiast. to ja nie
                chcę mieć slubu, bo nie lubię takich napuszonych uroczystości. i nigdy w zyciu
                nie pomyślałabym w ten sposób zasugerowany przez Ciebie. bardzo się kochamy i
                nie ma w naszych uczuciach miejsca na takie myślenie.
                po raz kolejny apeluję: zanim napiszesz coś bezsensownego zastanow sie 100
                razy, bo psycholog z Ciebie kiepski.

                Pamietaj,
                > okolo 40 tki, niektorzy mezczyzni zaczynaja "nowe" zycie,
                > z tzw. przygodami...czy myslalas o tym kiedys...? (sorry)

                ja rozumiem, że to na przykładzie swojego męża piszesz...
                widać ja trafiłam na lepszego faceta niż ty.
              • the_kami Re: i znów to samo... :-D 16.06.03, 08:31
                zalotnica napisała:

                > ***Przed Toba jest jeszcze cale zycie...wiec nie mow hop.
                > A ciekawa jestem swoja droga, dlaczego sie nie pobieracie...?

                Bo niektórzy nie czują potrzeby posiadania papierka potwierdzającego ich
                miłość...

                > czy przypadkiem, nie jest Ci troche zal (ze majac 25 lat
                > jest to tylko jeden jedyny i nikt wiecej i moze juz tak byc
                > na zawsze...?

                Żal czego? Że się biurokracji nie uprawia?

                > i te same obawy do partnera...

                Że on też nie jest biurokratą?! I dowodem miłości nie jest dla niego świstek
                papieru?

                > Pamietaj,
                > okolo 40 tki, niektorzy mezczyzni zaczynaja "nowe" zycie,
                > z tzw. przygodami...czy myslalas o tym kiedys...? (sorry)

                Pamiętaj, że robią to zarówno ślubni partnerzy, jak i tacy 'bezpapierkowi'...
                Każdego faceta trafić to może tak samo... Oczywiście masz świadomość tego, że
                Twój mąż również może 'wybrać wolność'? (sorry)...

                Kami (urechotana z samego rana)
    • moboj Re: sex bez tabletek... 26.05.03, 19:14
      a to dla zwolenników tradycji w antykoncepcji:
      tygodnikforum.onet.pl/1120373,0,5064,926,artykul.html
      • maoya Re: sex bez tabletek... 09.06.03, 01:02
        ratunku po przeczytaniu setki listow w tej dyskusji chyba zaraz zejde z... ze
        smiechu? przerazenia? braku odpornosci na glupote?
        i to zanim zaczne brac pigulki co nastapi wkrotce, jak tylko mi je lekarz
        przepisze....
        rety moj partner jest sadysta i egoistycznym samcem szowinista, przeciez
        zapytal mnie czy mysle o pigulkach? (btw poki co uzywa prezerwatyw)
        a niech to, a ja myslalam ze jest odpowiedzialnym facetem myslacym o powaznym
        zwiazku no.....
        czy mam sie juz zaczac zegnac bo zgine w meczarniach swiecac na zielono w nocy
        po tych wstretnych tabletkach? czy w ogniu piekielnym wykleta przez porzadne
        dziewczynki i ich prawdziwych-mezczyzn bo przeciez skoro chce pigulek to jestem
        puszczalska.....
        babeczki kochane a myslalam ze sredniowiecze juz mamy za soba.... ;-PPPPPP

        owszem obawiam sie jak moj organizm zareaguje na hormony ale licze na fachowa
        pomoc lekarska w tej dziedzinie, wiec coz..... mam nadzieje wkrotce dolaczyc do
        was, normalne i myslace kobietki.

        komentarzy zalotnicy nie bede czytac. ma prawo robic co chce ale i my tez. wiec
        sie kochana nie wtracaj i nie wyrazaj bzdurnych, obrazajacych opinii o kims
        kogo ani nie znasz, ani nie masz prawa oceniac. w dodatku tak idiotycznie.
        a ja w tym czasie bede sie cieszyc seksem z moim facetem, przezywajac wspaniale
        chwile pelne luzu a nie myslenia czy juz za pzreproszeniem wyciagnac czy za
        sekunde.

        • zalotnica Re: sex bez tabletek...maoya... 09.06.03, 03:02
          maoya napisała:

          > ratunku po przeczytaniu setki listow w tej dyskusji chyba zaraz zejde z... ze
          > smiechu? przerazenia? braku odpornosci na glupote?

          ***czesc nastolatka...o;
          Ciesze sie , ze sie ubawilas...smiech to zdrowie,
          a tego nam wlasnie wszystkim potrzeba w tym XXI wieku...o;

          > i to zanim zaczne brac pigulki co nastapi wkrotce, jak tylko mi je lekarz
          > przepisze....

          ***koniecznie musisz mi napisac jak je znosisz...o;

          > rety moj partner jest sadysta i egoistycznym samcem szowinista, przeciez
          > zapytal mnie czy mysle o pigulkach? (btw poki co uzywa prezerwatyw)

          *** DZIEKI ZA TA CENNA INFORMACJE...

          > a niech to, a ja myslalam ze jest odpowiedzialnym facetem myslacym o powaznym
          > zwiazku no.....

          ***no widzisz...wiele kobiet tak wlasnie mysli....ale niestety, na mysleniu
          nieraz sie konczy... A ile masz lat jesli wolno spytac...?

          >czy mam sie juz zaczac zegnac bo zgine w meczarniach swiecac na zielono w nocy
          > po tych wstretnych tabletkach? czy w ogniu piekielnym wykleta przez porzadne
          >dziewczynki i ich prawdziwych-mezczyzn bo przeciez skoro chce pigulek to jestem
          > puszczalska.....

          ***hmmmmmm...

          > babeczki kochane a myslalam ze sredniowiecze juz mamy za soba.... ;-PPPPPP

          *** za soba...? przeciez sama uzywasz jeszcze prezerwatyw...wiec chyba
          jeszcze nie...o;
          Patrzcie jaka wyzwolona panienka...o;

          > owszem obawiam sie jak moj organizm zareaguje na hormony ale licze na fachowa
          >pomoc lekarska w tej dziedzinie, wiec coz..... mam nadzieje wkrotce dolaczyc do
          > was, normalne i myslace kobietki.

          ***ale sie doczekalam...o;

          > komentarzy zalotnicy nie bede czytac.

          ***ale ja napisze...tak z przyzwyczajenia...o;

          > ma prawo robic co chce ale i my tez.

          ***alez oczywiscie...widze, ze jestes strasznie jeszcze zakochana...
          no i ten pierwszy nareszcie raz...niezapomniany i dodajacy skrzydel
          do zycia..., prawda...?

          >wiec sie kochana nie wtracaj i nie wyrazaj bzdurnych,obrazajacych opinii o
          >kims kogo ani nie znasz, ani nie masz prawa oceniac. w dodatku tak idiotycznie.

          ***to w koncu czytasz, czy nie czytasz...? a jak czytasz to zacytuj...

          >a ja w tym czasie bede sie cieszyc seksem z moim facetem, przezywajac wspaniale
          > chwile pelne luzu a nie myslenia czy juz za pzreproszeniem wyciagnac czy za
          > sekunde.

          ***...to Ty wyciagasz...? o;
          och...widze, ze Ci sie bardzo spieszy, wiec nie zatrzymuje...o;
          idz, ciesz sie i uzywaj zycia...a do szkoly jeszcze wracasz...?

          Pozdrawiam serdecznie...o;

          • moboj Re: sex bez tabletek...maoya... 09.06.03, 11:33
            zalotnica napisała:


            > ***czesc nastolatka...o;
            > Ciesze sie , ze sie ubawilas...smiech to zdrowie,
            > a tego nam wlasnie wszystkim potrzeba w tym XXI wieku...o;

            tak, widzę, że zalotnica ciągle czyta z fusów/szklanej kuli/kart...
            to chyba dobrze, że młodzi myslą o antykoncepcji, no nie?

            >
            > > i to zanim zaczne brac pigulki co nastapi wkrotce, jak tylko mi je lekarz
            > > przepisze....
            >
            > ***koniecznie musisz mi napisac jak je znosisz...o;

            ta, tak... bo jak nie napiszesz to przyleci zalotnica na miotle i walnie cie
            kijem między oczysmilesmilesmile
            • hippa Re: sex bez tabletek...maoya... 09.06.03, 11:51
              Żal mi takich babsztyli jak wy.. ale co tam.
              Mam 23 lata, partnera mam od ponad 3 lat tego samego. od dwoch biore tabletki.
              byl moim pierwszym mezczyzna, bardzo sie kochamy, planujemy wspolna przyszlosc,
              i wlasnie dlatego zdecydowalismy sie na tabletki, bo najpierw chcemy sie
              WYKSZTALCIC zeby dac naszym potencjalnym dzieciom i sobie poczucie
              bezpieczenstwa finansowego. Seks mamy wspanialy, obie mozecie nam zazdroscic,
              tego jestem pewna, ale wy bedziecie sie upierac przy swoim ciemnogrodzie.. coz
              wasz wybor.. Wladyslawa-tu-wstaw-numer swoje uwagi odnosnie dyskotek i stania
              pod sciana jak rowniez zmiany facetow co tydzien rozumiem, ze wysnulas z
              autopsji. Z komentarzami Zalotnico (bardzo, ale to bardzo powazny nick jak na
              dojrzala kobite) sie wstrzymaj, bo nie mam zamiaru dyskutowac z kims kto swoja
              polityke tak jak samoobrona opiera na obrazaniu i negacji ogolnie przyjetych
              DEMOKRATYCZNYCH norm. Zegnam i nie pozdrawiam. nie odpisujecie na to, wtedy
              potraktuje to jako prowokacje i bede przekonana na 100% jakimi "kobietami"
              jestescie.
              • the_kami Re: hop hop - hippa... 09.06.03, 12:03
                hippa napisała różne dziwne rzeczy...:

                [...]

                Yyyy...
                Przeczytaj jeszcze raz posty wladyslawy1912. To była ironia, skierowana
                przeciwko Zalotnicy. W dodatku ironia ta została wyjaśniona i wytłumaczona
                (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                f=216&w=5131031&a=6203508). Naskoczyłaś na wladyslawe1912 ostro, i chyba
                niepotrzebnie. Poczytaj jeszcze te posty, i zobacz, kto popiera poglądy
                Zalotnicy, a kto ma nieco inne zdanie.

                K.
                • hippa Re: hop hop - hippa... 09.06.03, 13:14
                  W takim razie przepraszam, przeczytalam tylko dwa posty skierowane do mnie od
                  zalotnicy i od wladyslawy i nie analizowalam ich. Wladyslawe w takim razie
                  bardzo przepraszam.
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek - hippa... 16.06.03, 02:57
                    hippa napisała:

                    > W takim razie przepraszam, przeczytalam tylko dwa posty skierowane do mnie od
                    > zalotnicy i od wladyslawy i nie analizowalam ich. Wladyslawe w takim razie
                    > bardzo przepraszam.

                    ...a ja...? przeciez ja do Ciebie nie pisalam , tylko do wladyslawy...
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...hippa 16.06.03, 02:53
                hippa napisała:

                >Zal mi takich babsztyli jak wy.. ale co tam.

                ***babsztyl...hmmmm dobre....jednak dla mnie nigdy nieosiagalne...o;

                >Mam 23 lata, partnera mam od ponad 3 lat tego samego. od dwoch biore tabletki.
                >byl moim pierwszym mezczyzna, bardzo sie kochamy, planujemy wspolna
                >przyszlosc,
                >i wlasnie dlatego zdecydowalismy sie na tabletki, bo najpierw chcemy sie
                >WYKSZTALCIC zeby dac naszym potencjalnym dzieciom i sobie poczucie
                >bezpieczenstwa finansowego.

                ***to sie chwali, ze chcecie sie najpierw ksztalcic...
                A kto byl u Was PIERWSZY za pigulkami, tylko mi nie pisz, ze razem...

                >Seks mamy wspanialy, obie mozecie nam zazdroscic,
                >tego jestem pewna, ale wy bedziecie sie upierac przy swoim ciemnogrodzie.. coz
                >wasz wybor..

                *** A czy uwazasz, ze sex moze byc rowniez "niewspanialy"...? i dlaczego...?
                Ja nigdy nic nikomu nie zazdroscilam, wiec i Tobie tej rozkoszy tez
                nie bede... Pamietaj, ja, Ty i wszyscy razem wzieci zyjemy w XXI wieku.
                Wierze, ze jest Ci wspaniale z pigulkami , ale poczytaj sobie to forum i
                dowiesz sie o roznych dolegliwosciach NABYTYCH na jakie kobiety
                cierpia...wiec nie mow hop, bo i Ty mozesz bardzo szybko wyladowac
                w tym naszym "ciemnogrodzie ". Jak sie cos do Ciebie przyplata
                (odpukac...) po prostu nie bedziesz miala wyjscia...jedna bierze
                tabletki, poniewaz myslala, ze z lozka juz nie bedzie wychodzila,
                a tu los jej splatal figielka, porobily jej sie jakies obtarcia
                i moze tylko RAZ...i to z bolem, a tak na marginesie, ciekawa
                jestem, czy ja ktos do tego teraz zmusza...czy tez tak sama...?


                >Z komentarzami Zalotnico (bardzo, ale to bardzo powazny nick jak na
                >dojrzala kobite) sie wstrzymaj,

                ***...no tego to juz za duzo... najpierw byly "kropelki" i "gumki"
                a teraz znowu NICK...?

                >bo nie mam zamiaru dyskutowac z kims

                ***dzieki, ze napisalas...


                > Zegnam i nie pozdrawiam. nie odpisujecie na to, wtedy
                >potraktuje to jako prowokacje i bede przekonana na 100% jakimi "kobietami"
                >estescie.

                ***naprawde, zaczynam sie juz bac...co Ty sobie mozesz teraz o
                mnie pomyslec...o; i co to za "kobiety" moga byc .... ??????

                ...a ja Cie pozdrowie...o;


            • melmire Re: sex bez tabletek...maoya... 09.06.03, 12:00
              Moboj, ja cie podziwiam za zapal w odpowiadaniu Zalotnicy smile
              Ja juz tylko czytam i sie smieje, b.mozliwe ze moje lenistwo w pisaniu to
              niedowlad spowodowany pigulkami, tyle lat juz biore ze najwyzszy czas zeby cos
              mi sie objawilo big_grin
              • moboj Re: sex bez tabletek...maoya... 09.06.03, 12:14
                melmire napisała:

                > Moboj, ja cie podziwiam za zapal w odpowiadaniu Zalotnicy smile
                > Ja juz tylko czytam i sie smieje, b.mozliwe ze moje lenistwo w pisaniu to
                > niedowlad spowodowany pigulkami, tyle lat juz biore ze najwyzszy czas zeby
                cos
                > mi sie objawilo big_grin

                no z całą pewnością lenistwo to tez od pigułeksmilesmilesmile ja jestem leniwa i w upał
                nie chce mi sie uczyć, więc sobie siedzę przed kompem i czytam tę radosną
                twórczość zalotnicy, choc juz nudno sie robi.
                • maoya Re: sex bez tabletek.. 10.06.03, 01:34
                  skoro cie to ciekawi zalotnico mam 27 lat.
                  ale chyba dobrze sie trzymam skoro mnie zalotnica nazwala nastolatka...... wink
                  hehe jeszcze zaraz dostane komentarz a propos starej panny ;-P

                  dyskusja jest jalowa jak widze.
                  zalotnico po prostu zyj (szczesliwie czego ci mimo calej twej "zyczliwosci"
                  wobec innych zycze) i daj zyc innym. troszke mniej agresji a wiecej luzu
                  moze....no chyba ze cie bawi prowokowanie i klocenie sie z innymi, ale od tego
                  sa inne fora.


                  • moboj Re: zalotnicy się kula popsuła:):):) 10.06.03, 08:36
                    maoya napisała:

                    > skoro cie to ciekawi zalotnico mam 27 lat.
                    > ale chyba dobrze sie trzymam skoro mnie zalotnica nazwala nastolatka...... ;-
                    )
                    > hehe jeszcze zaraz dostane komentarz a propos starej panny ;-P

                    to się zalotnicy jej całe stereotypowe i płytkie myslenie popsuło. i dobrze, bo
                    osądzanie kogoś na podstawie jednego posta jest chamskie i tyle.

                    >
                    > dyskusja jest jalowa jak widze.
                    > zalotnico po prostu zyj (szczesliwie czego ci mimo calej twej "zyczliwosci"
                    > wobec innych zycze) i daj zyc innym. troszke mniej agresji a wiecej luzu
                    > moze....no chyba ze cie bawi prowokowanie i klocenie sie z innymi, ale od
                    tego
                    > sa inne fora.
                    >
                    też bym chciała, żeby zalotnica się wreszcie odczepiła, żeby żyła jak tam
                    sobie chce i innym dała spokój. a tak to tylko przypomina mi trajkoczące
                    sąsiadki z bloku mojego faceta co to wszystko koniecznie chcą wiedzieć, mają
                    monopol na "dobre" rady i patent na "moralne" życie. ciekawe czy w realu
                    zalotnica tez tak się czepia swoich koleżanek.
                    >
                    >
                    • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 03:08
                      moboj napisała:


                      >to sie zalotnicy jej cale stereotypowe i plytkie myslenie popsulo. i dobrze,

                      ***maoya jest twoja...mozesz dac jej wyklad...o;
                      • moboj Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 08:35
                        zalotnica napisała:

                        > ***maoya jest twoja...mozesz dac jej wyklad...o;

                        nie mam zamiaru dawać nikomu wykładów, bo wychodzę z założenia, że każdy zyje
                        jak chce, bo w przeciwieństwie do Ciebie nie szufladkuję ludzi.
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek..maoya 16.06.03, 03:05
                    maoya napisała:

                    > skoro cie to ciekawi zalotnico mam 27 lat.
                    > ale chyba dobrze sie trzymam skoro mnie zalotnica nazwala nastolatka...... wink
                    >hehe jeszcze zaraz dostane komentarz a propos starej panny ;-P


                    *** Ocenilam Cie na podstawie tego co napisalas w swoich watkach...
                    pozwolisz , ze dam linki ...
                    i zostawie Cie dziewczynom...mysle, ze zaraz przestaniesz sie smiac,
                    jak one zaczna z Toba rozmawiac...o;
                    (27 lat, defloracja i pierwsza wizyta u ginekologa...?????)
                    Pozdrawiam...o;

                    CYTUJE :
                    """" "? medicover w-w - ginekolog (4) maoya

                    witajcie

                    potrzebuje koniecznie wybrac sie do ginekologa - slyszalam pozytywne opinie
                    o dr Zuchowskiej - mam wiec pytanie czy rzeczywiscie moge do niej isc bez
                    obaw (pierwszy raz + tabletki antykoncepcyjne) i czy nie bedac
                    zarejesterowana w Medicoverze moge tam isc? A moze przyjmuje gdzie indziej
                    rowniez?



                    krwawienie
                    Autor: maoya@NOSPAM.gazeta.pl
                    Data: 08-06-2003 21:26 + dodaj do ulubionych watków
                    -
                    Czy krwawienie po pierwszym razie moze utrzymywac sie pzrez kilka kolejnych
                    dni? Jest bardzo nikle, w zasadzie lekkie plamienie ale widac wyraznie ze
                    jest to jasna krew. Czy moze to byc spowodowane tym, ze odbylo sie to zaraz
                    po skonczonym okresie wiec sa to jeszcze jego "resztki", czy tez wynika to z
                    ranek na skutek defloracji?

          • nina37 Re: sex bez tabletek 10.06.03, 14:52
            Uff,przeczytalam wszystko.Melmire,jestes mi krewna kase za zniszczona
            truskawkami odziez wierzchniasmile)
            Zalotnica jest osoba wyrachowana-tak to wynika z jej postow.Po pierwsze-ma
            bliznieta i jest szansa,ze kolejna ciaza rowniez bedzie mnoga.Jej maz nie chce
            wiecej dzieci,wiec zalotnica scedowala na niego cala odpowiedzialnosc,za
            antykoncepcje-w razie wpadki wysyczy mu w twarz-"to jest twoja wina!"
            Uwaza sie za osobe wyjatkowa,poniewaz Pan Maz m u s i o nia dbac-jak nie
            zadba,beda kolejne dzieci.Dziewczyny uzywajace pigulek pozbawiaja sie
            dobrowolnie owej wyjatkowosci,malo tego-moga sie kochac o dowolnej porze dnia
            i miesiaca,co-zdaniem zalotnicy-pozbawia je wplywu na mezczyzne,ktory nie musi
            sobie juz niczego odmawiac i o nic sie troszczyc.
            Zalotnica interesuje sie pigulkami,poniewaz czuje,ze w razie wpadki to jednak
            na kobiete spada obowiazek wychowania i wykarmienia dzieci-i bez znaczenia
            jest fakt,czy mezczyzna jest odpowiedzialny czy szalawila.
            Fatalne zdanie zalotnicy o calym rodzie meskim jest nieco dziwne-mam
            wrazenie,ze wszystkie kobiety,ktore nie mialy szczescia spotkac faceta
            zalotnicy-zyja niepelnym zyciem.
            Lekcewazace uwagi o "panienkach" i nastolatkach przyjmujacych tabletki sa
            zalosne,bo nijak nie maja sie do rzeczywistosci.Kobieta swiadoma i
            odpowiedzialna-bez wzgledu na wiek i wyksztalcenie-bierze sprawy antykoncepcji
            w swoje rece,bo w tak istotnych i rzutujacych na cale zycie sprawach nie mozna
            zdac sie na kogos.I nie jest to kwestia zaufania a elementarnej
            odpowiedzialnosci.
            Droga zalotnico,nikt ci nie odpowie,"co za lat 30"-bo nikt tego nie
            wie.Zajrzyj na forum za lat 20-moze wtedy uzyskasz odpowiedz na swoje pytanie.
            Pozdrawiam i dzieki za dobra zabawesmile
            • an_ni Re: sex bez tabletek 10.06.03, 15:10
              pieknie to podsumowalas o Zalotnicy smile
              ta chora kobieta udziela sie niemilosiernie tez na forum Kobieta z podobnymi
              nawiedzonymi opiniami
              • moboj Re: sex bez tabletek 10.06.03, 15:24
                an_ni napisała:

                > pieknie to podsumowalas o Zalotnicy smile
                > ta chora kobieta udziela sie niemilosiernie tez na forum Kobieta z podobnymi
                > nawiedzonymi opiniami

                taaaa, żaden wątek o antykoncepcji nie może się obejść bez ekspertki zalotnicy.
                • an_ni Re: sex bez tabletek 10.06.03, 15:31
                  a z jej postow na forum kobieta okazuje sie ze ona daje z obowiazku wiec to
                  dlatego maz ma dbac o antykoncepcje... cala prawda o zalotnicy ... nie chodzi
                  wiec o odpowiedzialnosc, o traktowanie kobiety, o prawdziwego wspanialego
                  mezczyzne (jakim niby jest jej maz) blablabla hhaaahhhaaa
                  zalosne zalosne zalosne
                  • zalotnica Re: sex bez tabletek...an_ni 16.06.03, 02:38
                    an_ni napisała:

                    > a z jej postow na forum kobieta okazuje sie ze ona daje z obowiazku wiec to
                    >dlatego maz ma dbac o antykoncepcje... cala prawda o zalotnicy ... nie chodzi
                    >wiec o odpowiedzialnosc, o traktowanie kobiety, o prawdziwego wspanialego
                    >mezczyzne

                    ***bardzo prosze o cytat...
                • zalotnica Re: sex bez tabletek...moboj 16.06.03, 02:42
                  moboj napisała:

                  > taaaa, żaden wątek o antykoncepcji nie może się obejść bez ekspertki
                  zalotnicy.


                  ***wzajemnie...
              • zalotnica Re: sex bez tabletek...an_ni 16.06.03, 02:40
                an_ni napisała:

                > pieknie to podsumowalas o Zalotnicy smile
                > ta chora kobieta udziela sie niemilosiernie tez na forum Kobieta z podobnymi
                > nawiedzonymi opiniami

                ***czyzbys i Ty nic nie rozumiala...? Ile masz lat...?
                Napisz lepiej cos o sobie...

            • melmire Re: sex bez tabletek 10.06.03, 16:55
              A co ja takiego napisalam ze az sie oplulas truskawkami?? big_grin big_grin big_grin big_grin
              • nina37 Re: sex bez tabletek 10.06.03, 17:11
                Sluze:post z 17.04 godz.19.39.O zaspokajaniu panow tabletkami anty,a calym
                listkiem,gdy mocno zertysmile
                Niefart polega na tym,ze czytalam to chyba o 2 w nocy zzerajac miske truskawek
                ze smietana.Zmiksowanych.
                Pozdrawiam.
            • zalotnica Re: sex bez tabletek...nina37 16.06.03, 02:31
              nina37 napisała:

              >Zalotnica jest osoba wyrachowana-tak to wynika z jej postow.Po pierwsze-ma
              >bliznieta i jest szansa,ze kolejna ciaza rowniez bedzie mnoga.Jej maz nie chce
              >wiecej dzieci,wiec zalotnica scedowala na niego cala odpowiedzialnosc,za
              >antykoncepcje-w razie wpadki wysyczy mu w twarz-"to jest twoja wina!"
              >Uwaza sie za osobe wyjatkowa,poniewaz Pan Maz m u s i o nia dbac-jak nie
              >zadba,beda kolejne dzieci.

              ***Kochane Panie...czy rzeczywiscie jest az tak trudno dzisiaj
              znalezc Prawdziwego Mezczyzne, ktory SAM chce dbac o kobiete...?
              Juz sie zaczynam zastanawiac , co ja takiego pisze, ze tak
              trudno jest Wam to zrozumiec...?

              >Dziewczyny uzywajace pigulek pozbawiaja sie
              >dobrowolnie owej wyjatkowosci,malo tego-moga sie kochac o dowolnej porze dnia
              >i miesiaca,co-zdaniem zalotnicy-pozbawia je wplywu na mezczyzne,ktory nie musi
              >sobie juz niczego odmawiac i o nic sie troszczyc.

              ***alez czyz to nie jest prawda...?

              >Zalotnica interesuje sie pigulkami,poniewaz czuje,ze w razie wpadki to jednak
              >na kobiete spada obowiazek wychowania i wykarmienia dzieci-

              ***A czy uwazasz, ze juz od kolyski trzeba je faszerowac i przyzwyczajac
              do sztucznych hormonow ?

              >i bez znaczenia jest fakt,czy mezczyzna jest odpowiedzialny czy szalawila.

              ***dla mnie ma znaczenie...a dla Ciebie juz nie...? czy myslisz, ze pigulki
              uchronia Cie juz przed wszystkimi problemami...? Ja mysle, ze
              wlasnie tutaj twoje problemy sie ...zaczynaja...

              >Fatalne zdanie zalotnicy o calym rodzie meskim jest nieco dziwne-mam
              >wrazenie,ze wszystkie kobiety,ktore nie mialy szczescia spotkac faceta
              >zalotnicy-zyja niepelnym zyciem.

              ***No przeciez zyja i sa szczesliwe, moze niektore z nich tylko do
              czasu...ale liczy sie przeciez ta chwila i rozkosz...


              >Lekcewazace uwagi o "panienkach" i nastolatkach przyjmujacych tabletki sa
              >zalosne,bo nijak nie maja sie do rzeczywistosci.

              ***czyzby wszystkie za sprawa pigulek przeniosly sie juz do raju...?

              >Kobieta swiadoma i odpowiedzialna-bez wzgledu na wiek i
              >wyksztalcenie-bierze sprawy antykoncepcji w swoje rece,bo w tak istotnych
              > i rzutujacych na cale zycie sprawach nie mozna zdac sie na kogos.


              ***No a ja sie zdalam i widze, ze nikt nie moze sie z tym pogodzic...
              Czy w XXI wieku, jest juz to rzecza "muzealna "...?
              ...a swoja droga to wiedzialam , ze posiadam skarb w domu, ale nie
              przypuszczalam, ze az taki" zloty"...

              >I nie jest to kwestia zaufania a elementarnej odpowiedzialnosci.

              ***No wlasnie...a gdzie sie podziala meska odpowiedzialnosc...
              darmowe, wieczne wakacje tylko dla nich...i to ma byc taka
              sprawiedliwosc i "wolnosc" dla kobiet w XXI wieku...?

              >Droga zalotnico,nikt ci nie odpowie,"co za lat 30"-bo nikt tego nie
              >wie.Zajrzyj na forum za lat 20-moze wtedy uzyskasz odpowiedz na swoje
              pytanie.

              ***wlasnie dlatego, ze nikt nic nie wie...nalezy byc bardzo ostroznym...
              a i ja tez bardzo lubie bywac na "wakacjach"...

              >Pozdrawiam i dzieki za dobra zabawesmile
              ***milo mi...o;
              i rowniez pozdrawiam...
    • anulex Re: sex bez tabletek... 11.06.03, 19:14
      Tabletki sa dla mnie zbawieniem. Daja mi olbrzymi komfort psychiczny. Ryzyko
      zajscia w ciaze jest minimalne i czuje sie naprawde bezpiecznie. Sex z
      prezerwatywa nie sprawia mi przyjemnosci. Wciaz mysle tylko o tym, ze moze
      peknac. Mozna sie narazic na porzadna nerwice. A jesli chodzi o wplyw tabletek
      na moj organizm - tylko pozytywny. Mialam bardzo obfite i bolesne okresy, a
      teraz jest choc troszke lepiej.
      • x.e.n.a Re: sex bez tabletek... 12.06.03, 14:32
        Oj, anulex. Czyli jesteś albo kolejną małoletnię, głupia panienką, albo masz
        nieodpowiedzialnego faceta, który sam (poprzez heroiczne i dystyngowane
        powstrzymywanie kropelek) nie umie dać Ci poczucia bezpieczeństwa w seksie. A
        jesli seks sprawia Ci przyjemnośc, to znaczy, że jesteś ladacznicą - i tak na
        pewno myśli o Tobie Twój facet, bo "oni" (te obrzydliwe męskie świnie)
        wprawdzie chętnie korzystają z puszczalstwa, ale na zyciowe partnerki wolą
        mentalne zakonnice, z cięzkim sercem i rozpaczą w oczach rozsuwające nogi.
        Zalotnica zaraz Ci to powie, a uwierz - dziewczyna zna się na rzeczy. wink

        Pozdr.
        (członkini klubu ladacznic)

        • nina37 Re: sex bez tabletek... 12.06.03, 23:19
          Zalotnicy nie ma,poszla sie doksztalcac w kropelkach albo wrecz w ogole
          zrobila szlaban staremu na te rzeczysmile
          Albo-co gorsza-zrobila test ciazowy i wszelkie teorie w lab wziely...
          Pozdrawiam.
          • zalotnica Re: sex bez tabletek...hej plotkarki... 16.06.03, 03:18
            nina37 napisała:

            >Zalotnicy nie ma,poszla sie doksztalcac w kropelkach

            ***...alez jestem, jestem , sa tez i inne zajecia poza
            forumowymi...o;


            >albo wrecz w ogole zrobila szlaban staremu na te rzeczysmile

            ***mnie posadzac o cos takiego...? o;


            >Albo-co gorsza-zrobila test ciazowy i wszelkie teorie w lab wziely...

            ***nasza metoda anty zawsze dziala na 100 %...

            Pozdrawiam.

      • zalotnica Re: sex bez tabletek...anulex 16.06.03, 02:22
        ***Witam anulex...mysle, ze Cie pamietam....hmmmm.... czy nadal jeszcze
        tak myslisz...? (inny watek)

        anulex napisała:
        >Tabletki sa dla mnie zbawieniem.

        ***W twoim wieku jak najbardziej, ale pamietaj, one tez nie daja 100%.
        Z pewnoscia czytalas post Olka , o wiekszych POTRZEBACH
        mezczyzn...?

        >Daja mi olbrzymi komfort psychiczny. Ryzyko ?????????? DOPISAC
        >prezerwatywa nie sprawia mi przyjemnosci. Wciaz mysle tylko o tym, ze moze
        >peknac. Mozna sie narazic na porzadna nerwice.

        ***W twoim wieku z pewnoscia ...i co Ty tak naprawde mozesz wiedziec
        o przyjemnosciach bedac tak mloda...
        Od jak dawna wspolzyjesz ? i czy rodzice sa tego swiadomi...?
        Czy ON , byl Twoim pierwszym...?

        >A jesli chodzi o wplyw tabletek
        >na moj organizm - tylko pozytywny. Mialam bardzo obfite i bolesne okresy, a
        >teraz jest choc troszke lepiej.

        ***Nigdy nie myslalam, ze az tyle kobiet jest cierpiacych
        Coraz jednak wiecej mlodych kobiet ma rozne dolegliwosci wrodzone,
        lub nabyte : nadzerki , stany zapalne , grzybice jakies obtarcia
        itd...a swoja droga tak sie zastanawiam z czego to sie wszystko bierze...
        zycze relaksowego sexu...jak i rowniez wszystkim pozostalym...

        Pozdrawiam
    • sylwia_a_s Re: sex bez tabletek... 26.09.03, 11:40
      Co za bzdury z jednej strony - nie przyszlo Wam do glowy, ze robimy to tez dla
      siebie, a nie "ze faceci maja wygodnie". Ja nie chce sie martwic, ze gumka
      peknie, ze zostane matka, wtedy kiedy nie jestem na to gotowa. Nie przyszlo Wam
      do glowy, ze facetom nie jest wygodnie w gumkach, ze zmniejsza to ich
      doznania ? Dlaczego martwicie sie tylko o siebie i widzicie w tym tylko
      czerpanie korzysci przez mezczyzn.
      Wszystko ma skutki uboczne - to wiadomo, musialabyscie rzucic nawet aspiryne.
      Jesli Wasz orgaznim zle toleruje tabletki nikt Wam nie kazde ich brac, ja tez
      nie moglam brac. Ale chce jeszcze sprobowac, bo wiem jaki to luz psychiczny. Bo
      wiem, ze wtedy nie bolą mnie jajniki, bo wiem, ze mam łada skore. Sluchalam
      ostatnio jakiegos programu i na nim sie opre: dlaczego czepiacie sie tylko
      tabletek antykoncepcyjnych (mimo, ze niektore sa niskodawkowe), a co z
      hormonami tarczycy i innymi ktore moze przepisac nam np. endokrynolog. Te sa w
      porzadku ? Dlaczego mowicie, ze faceci sie o nas nie martwia ? Moze wlasnie sie
      martwimy razem o siebie, by moc ulozyc sobie zycie tak jak chcemy.
      Pozdrawiam te co biora, te co nie biora, a przede wszystkim te ktore maja
      otwarte umysly smile
    • etamka Re: sex bez tabletek... 30.10.03, 18:28
      zalotnica napisała:

      >
      > Dziewczyny, tak sobie czytam o tych waszych problemach ze "zdrowiem"
      > spowodowanych przez branie pigulek i sie bardzo dziwie , ze tak latwo
      > wam sie je bierze bez wzgledu na wszystko. Nigdy nie bralam i brac
      > nie bede, nikt i nic by mnie do tego nie zmusilo. Po prostu moj
      > partner dba o te sprawy i nigdy ON by sie nie zgodzil na moje
      > problemy z cisnieniem, na zawroty glowy i inne dolegliwosci z tym
      > zwiazane. (nawet nie wiem jeszcze jakie) Czy wasi partnerzy juz
      > nie potrafia myslec nad tym co "robia" ? (wygodnictwo, lenistwo ? )
      > Czy sa jeszcze kobiety ktore nie "lykaja" ?


      Czasem jest tak, że "łykanie" jest wygodne dla dziewczyny. Słyszałaś o
      bolesnych miesiączkach? Takin z drgawkami i torsjami? Obyś nigdy nie słyszała.
      Ja tylko dlatego zdecydowałam się na pigułki. A że przy okazji nie muszę
      rezygnować z seksu, bo nie mamy zabezpieczenia, czy babrać się ze zużytą i
      nieapetyczną gumką, odbierającą radość z dopiero co zakończonego zbliżenia...
    • kasiulek10 Re: sex bez tabletek... 30.10.03, 18:41
      Ja nie biorę tabletek od jakiś 3 lat-po prostu wylądowałam u onkologa z
      podejrzeniem nowotworu piersi. MŁODY onkolog powiedział mi, że wszelkie
      perturbacje w obrębie piersi są związane z antykoncepcją hormonalną. Doszłam
      do wniosku, że wolę mieć dziecko w czasie studiów niż raka. Mój facet poparł
      moje poglądy i w ten sposób wyrzuciliśmy świństwo do kosza.
      Entuzjastkom pigułek życze powoidzeniawinki dziwię się, że są takimi
      optymistkami. Aha, u onkologa wylądowały jeszcze dwie moje przyjcaiółki mniej
      więcej w tym samym czasie, z tego samego powodusmile
      • moboj Re: sex bez tabletek... 30.10.03, 21:38
        kasiulku, zapewniam Cię, ze wszystkie tu dyskutantki doskonale wiedzą, jaki
        wpływ i na jakie choroby mają pigułki antykoncepcyjne. doskonale zdajemy sobie
        sprawę, ze pigułki zwiększają ryzyko zachorowania na HORMONOZALEŻNEGO raka
        piersi, ze możemy zachorowac, ale oczywiście nie musimy, więc twoje ironiczne
        życzenia powodzenia są nie na miejscu.
        chciałam jeszcze dodać, że mam dwie koleżanki, które też były leczone
        onkologicznie z powodu podejrzenia nowotworu piersi - jedna stosowała
        prezerwatywy, druga NPR.
        jestem dorosłą osobą i doskonale zdaję sobie sprawę ze skutków ubocznych,
        które MOGĄ, ale NIE MUSZĄ sie pojawić (u mnie akurat po tylu latach pigułek
        nic się złego nie wydarzyło), dlatego jestem pod świetną i stałą opieką
        ginekologa i zawsze, CO MIESIĄC badam swoje piersi.
        a co do optymizmu: wiesz, mieszkam w centrum Wrocławia, gdzie gęste spaliny
        fruwają w powietrzu. czy mam przestać oddychac, zeby nie zachorowac na jakąs
        straszną chorobę? nie dajmy się zwariować...
      • inusia0 Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 10:21
        kasiulek10 napisała:

        > Ja nie biorę tabletek od jakiś 3 lat-po prostu wylądowałam u onkologa z
        > podejrzeniem nowotworu piersi. MŁODY onkolog powiedział mi, że wszelkie
        > perturbacje w obrębie piersi są związane z antykoncepcją hormonalną. (...)
        Aha, u onkologa wylądowały jeszcze dwie moje przyjcaiółki mniej
        > więcej w tym samym czasie, z tego samego powodusmile

        Taak??A w takim razie jaki jest powód nowotworu piersi u kobiet,które nigdy nie
        stosowały pigułek??Skoro tak za wszystko co złe 'winne' sa pigulki??
    • angell2 Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 08:46
      Witam ja też nigdy nie brałam i brać nie zamierzam. Mam 4 letniego synka i
      mimo, że się nie zabezpieczamy w ogóle! jeszcze nie zaszłam. mam koleżanki,
      które biorą i pozachodziły!)
      • the_kami Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 09:53
        angell2 napisała:

        > Witam ja też nigdy nie brałam i brać nie zamierzam. Mam 4 letniego synka i
        > mimo, że się nie zabezpieczamy w ogóle! jeszcze nie zaszłam.

        Żartujesz, prawda? Powiedz, że żartujesz, i nie piszesz tego poważnie?
        Nie wpadło Ci do głowy, że Ty albo Twój partner możecie mieć kłopoty z
        płodnością i to stąd brak ciąży?

        > mam koleżanki, które biorą i pozachodziły!)

        Po raz kolejny - powiedz że żartujesz i nie traktujesz tego jako poważnego
        argumentu?!?
        • moboj Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 10:08
          kami, ja też jestem w szoku. i niech mi ktoś powie, ze żyjemy w cywilizowanym
          kraju...
          • the_kami Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 10:17
            moboj napisała:

            > kami, ja też jestem w szoku. i niech mi ktoś powie, ze żyjemy w cywilizowanym
            > kraju...

            Wiesz, ja tam się nie odważę stawiać takich tez o cywilizowanym kraju tongue_out
            Chociaż tak naprawdę to wcale nie jest zabawne sad
            • moboj Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 11:04
              angell własnie założyła wątek o tym, że stara się o dziecko i nie może zajść w
              ciążę, więc tak naprawdę nie wiem, o co jej chodzi w wypowiedzi w tym wątku.
              nie zabezpiecza się, bo chce zajść, czy nie zabezpiecza się, bo nie i już.
            • de_ska Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 12:11
              witam,
              całej dyskusji nie czytałam, tylko pierwsza i ostatnia setke postów. Miałam
              zamiar napisać co sadze o pseudoargumantach pani zalotnicy, ale chyba dam na
              wstrzymanie, bo kolezanki moboj, x.e.n.a, the_kami i inne juz chyba
              wystarczajaco demaskatorsko i nie bez szczypty dowcipu rozprawiły sie z jej
              postami. Napisze tylko, co ja o tabletkach mysle.
              Brałam je najpierw jako lek - zanim rozpoczełam współzycie. Miałam
              nieregularny okres, beznadziejna cere, potem stwierdzone PCO. Zewnetrznie
              wszystko sie poprawiło - cera super, samoocena równiez poszła w góre. Potem
              pojawił sie On, choc zanim zrozumiałam, ze to Ten minał ponad rok. Gdy
              postanowiłam wreszcie rozpoczac moje seksualne zycie trwała zalecona przerwa w
              braniu tabletek(coby sprawdzic, czy wewnetrznie tez jest ze mna lepiej).
              Zaczynałam wiec od prezerwatyw, ale z upragnieniem czekałam konca "okresu
              karencji", aby byc spokojniejsza i pewniejsza o przyszlosc. Pigułki brałam
              łacznie chyba ze trzy lata. Oboje bardzo cenilismy ten sposób antykoncepcji.
              Potem był slub z Nim i po jakims czasie nasza decyzja, by w ogóle sie nie
              zabezpieczac - ostrzegano mnie, ze moge miec problemy z płodnoscia (PCO). No i
              wtedy, bez zadnego zabezpieczenia, chyba było nam najwspanialej - mysle przede
              wszystkim o psychicznym komforcie, równiez o swiadomosci nie łykania chemii,
              badz co badz nieobojetnej dla organizmu. Liczylismy sie z mozliwoscia zajscia
              w ciaze, co po kilku miesiacach faktycznie nastapiło, wbrew czarnowidztwu
              ginekologów-smile
              W ciazy seks równiez był super - znów psychiczny komfort, pełne zrozumienie.
              Teraz mam dwumiesieczna dzidke i od kiedy wypuscili mnie ze szpitala (3 doby
              po porodzie) mysle o seksie (znowu wbrew powszechnemu wsród połoznic spadku
              libido). Na razie stosujemy prezerwatywy, ale tesknie za lepszymi wrazeniami.
              Tutaj jednak decyzja o antykoncepcji hormonalnej staje sie trudniejsza -
              poniewaz karmie piersia, zastanawiam sie nad zdrowiem mojej małej, nie chce
              jej faszerowac lekami, bo wpływ tabletek czy zastrzyków na male dzieciaczki
              jest niezbadany. Na razie, dopóki bede karmic, bede wiec stosowac mniej pewne
              srodki zabezpieczajace, ale nie jest to dla mnie idealna sytuacja - bynajmniej
              nie chciałabym teraz drugiego brzdaca. Nie mam jednak odwagi podjac ryzyka
              przyjmowania hormonów za tę mała istotkę.
              Podsumowujac, seks bez tabletek moze cieszyc, ale gdy chce sie zabezpieczac
              wole tabletki.
              Uprzedzajac pytania pani zalotnicy, która bez przerwy chełpi sie swym
              doswiadczeniem i jako argument wytacza wiek - mam 27 lat.

              pozdrawiam wsztstkich,
              deska
              p.s. nade mna jakas dziewczyna pisze, ze od 4 lat sie nie zabezpiecza i nie
              wpadła. dżizez, tylko czy to jest argument przeciw tabletkom?
      • inusia0 Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 10:44
        angell2 napisała:

        > Witam ja też nigdy nie brałam i brać nie zamierzam. Mam 4 letniego synka i
        > mimo, że się nie zabezpieczamy w ogóle! jeszcze nie zaszłam. mam koleżanki,
        > które biorą i pozachodziły!)

        Niech żyje odpowiedzialność i wiara w cuda!!
        A co do koleżanek-to musiały nie zastosować się do regularności zażywania
        tabletek,bo tylko wtedy istnieje duże ryzyko zajścia w ciążę mimo stosowania
        tabletek.
    • jezabel25 Re: sex bez tabletek... 31.10.03, 21:27
      No to i ja dodam swoje trzy grosze do tej dyskusji tylko po to, by zauważyć, że
      istnieją także dziewczyny, które nie biorą pigułek dla wygody swoich mężczyzn i
      ulegając ich lenistwu smile. Miesiączkuję od 10 r.ż. i od tych najmłodszych lat
      okres wzbudzał u mnie najpierw przerażenie, potem zniechęcenie, a w końcu
      irytację 10-12 dniową katorgą z "książką telefoniczną" między nogami smile))
      (Miałam 34-35 dniowe cykle). Ze szkoły podstawowej pamiętam połowę plecaka
      zapakowanego książkami, podczas gdy drugą jego połowę zajmowały podpaski smile)).
      W tamtych czasach sama myśl o stosowaniu tamponów przez dziewczynki była co
      najmniej herezją smile). "Najlepsze" były podpaski, a najchętniej polecano
      własnoręczne ich wykonywanie z gazy i waty smile))). Dopiero gdy rozpoczęłam
      samodzielne życie, z dala od rodzinnego domu, lekiem na moje przypadłości
      okazały się pigułki antykoncepcyjne. Zniknął uporczywy trądzik, który latami
      leczyłam maściami od dermatologa, miesiączki stały się prawie niezauważalne -
      bajka! Gdybym miała teraz zrezygnować z tego luksusu byłby to dla mnie powód do
      zmartwienia, zwłaszcza że moja praca nie sprzyja obfitym, długotrwałym
      krwawieniom (fizyczna, na izbie przyjęć). Podobnie jak wiele wypowiadających
      się tu dziewczyn nie mam do tej pory żadnych dolegliwości spowodowanych braniem
      pigułek, a ostatnio dzięki uświadomieniu mnie przez to właśnie Forum zmieniłam
      leki na zawierające mniej hormonów. A seks...? Kiedy przyszedł na to czas był
      to po prostu dodatkowy szczęśliwy zbieg okoliczności, że jestem zabezpieczona -
      wcale nie dominująca motywacja. I gdybym musiała z tego zabezpieczenia
      zrezygnować na pewno nie o seks bym się martwiła.
      • orvokki Re: sex bez tabletek... 01.11.03, 20:02
        Decydując się na pigułki kierowałam się głównie własnym komfortem, a nie wygodą
        mojego partnera, który był przyzwyczajony do prezerwatyw i uważał je za
        najlepszą metodę świata (a że to świństwo śmierdzi i obciera, to szczegół).
        Musiałam go nawracać- ale był pojętnym uczniem, przeczytał książkę o
        antykoncepcji i ulotki od wszystkich kolejnych pigułek, które brałam, zanim
        trafiłam na właściwe.
        Nie ma co się licytowac, kto miał efekty uboczne, a kto nie miał, bo to jest od
        nas niezależne. Myślę, że dla niektórych kobiet najważniejszym argumentem za
        pigułkami jest komfort psychiczny - oczywiście, metod 100% nie ma, ale
        właściwie stosowana pigułka jednak jest najpewniejszą metodą. No i jednak jest
        metodą komfortową również dla kobiety - chodzi mi o ilość zachodu - łatwiej
        łyknąć pigułkę, niż męczyć się z prezerwatywą, albo codziennie mierzyć
        temperaturę, oglądać śluz i jeszcze to zapisywać...
        • moboj Re: sex bez tabletek... 01.11.03, 22:01
          orvokki ma rację: mój własny komfort ponad wszystko. ja wychodze z założenia,
          że życie trzeba sobie ułatwiać, a nie utrudniać i dlatego dla mnie najlepsze są
          właśnie pigułki. dodatkowo mam to szczęscie, ze świetnie na nie reagujęsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka