IP: *.zab.nat.hnet.pl 21.01.07, 14:26
Wspolzyje juz od roku,ale nie przezylam jeszcze orgazmu w trakcie
stosunku.Bez problemu osiagam szczyt przy masturbacji i przy milosci
francuskiej.Nie wiem co rbic,zaczyna mnie to martwic.Slyszalam,ze kobiety juz
tak maja,ze musza dojrzec do przezywania orgazmu-tylko jak dlugo to ma trwac?
Bardzo tego progne dla siebie,ale tez dla mojego mezczyzny.Wiem,ze sprawiloby
mu to ogromna radosc.
Obserwuj wątek
    • Gość: zzzzzzzzz Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:34
      sa na ten temat tysiace stron i setki watków na forum gazety. wystarczy
      poszukac.
      zreszta problem braku orgazmu to temat rzeka i jest wieeeeeeeeeeele na ten
      temat.
      • Gość: gggg Re: orgazm IP: *.chello.pl 21.01.07, 22:30
        ja uprawiam seks od 5 lat. z obecnym partnerem od 3 i nigdy nie miałam orgazmu. żadnego. ciesz się z tych co masz. jesli masz taka zdolnosc to i na pochwowy pewnie przyjdzie czas.
    • Gość: re Re: orgazm IP: *.145.6211G-CUD12K-02.ish.de 22.01.07, 01:06
      Ja tez wspolzyje od dawna i mam tylko lechtaczkowy. Czasem molisc francuska, a
      czasme podczas stosunku (jakos tak sie moj partner ustawia, ze pociera moja
      lechtaczke swoim podbrzuszem). Pochwowy mialam kilka razy, ale w sumie jest b
      podobny do lechtaczkowego.
      Slyszalam,ze kobiety juz
      > tak maja,ze musza dojrzec do przezywania orgazmu-tylko jak dlugo to ma trwac?
      Ja nie powiedzialabym, ze dojrzec. Niektore kobiety maja, inne nie maja, nie
      mam pojecia dlaczego tak jest, ale moim zadniem nie jest to sprawa dojrzalosci.
      Nie gloryfikuj tak tego orgazmu.
    • lilith76 Re: orgazm 22.01.07, 10:16
      Co jest dla ciebie ważniejsze - mieć orgazm w ogóle, czy mieć orgazm wydumany?

      Żcyie erotyczne sprawia satysfakcję (bo orgazmy są), ale to nieważne, bo nie ma tego pochwowego...
      Popróbujcie tak, aby mastrubacje połączyć z normalnym stosunkiem.
      Orgazm mają te kobiety, które starają się włączyć to co umieją, do innych praktyk erotycznych, a nie leżą i czekają, aż samo przyjdzie.
      Kobieta to nie pomidor co dojrzewa leżąc na parapecie. O dojrzałości mówi się tu w rozumieniu świadomości własnego ciała, jego możliwości, dopasowania się do okoliczności. Rok to za mało. Czasem potrzeba lat. A najlepiej się nie nastawiać i nie czekać, bo myślenie, że orgazm pochwowy, to coś co trzeba w życiu sekssualnym przeżyć, to objaw niedojrzałości erotycznej.

      ale tez dla mojego mezczyzny.Wiem,ze sprawiloby
      > mu to ogromna radosc.

      To też jakaś forma niedojrzałości erotycznej - faceta, który myśli, że jego penis jest wszechwładny i potrafić więcej niż palce i język.


      Co to jest bałagan w domu faceta?
      Feng Shui
    • Gość: mika Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 10:19
      eh, kobieto, ja jak poprzedniczka, też współżyję 5 lat, miałam kilku prtnerów,
      każdy sie starał a ja nic. obecnemu (związek 2letni) boję się nawet o tym
      powiedzieć. myślęze poczuje się oszukany, a ja zwyczajnie, seks z nim uznaję za
      udany bo jest mi dobrze, na tyle ile może mi być dobrze, bo mam wrazenie ze do
      orgazmów nie jestem stworzona.
      • Gość: gggggggggggg Re: orgazm IP: *.chello.pl 22.01.07, 12:02
        Mój facet uważa, że jestem nienormalna bo nie mam orgazmów. i to nieważne jakich. jakichkolwiek. podczas masturbacji też nie mam. a o dojrzewaniu mówiłam w łasnie w kontekscie swiadomosci wlasnego ciala itp.

        Ja niestety naleze chyba do tych kilku proc. kobiet ktore nie maja orgazmow. i jest mi z tym zle, bo pomomo ze jest mi dobrze to kazdy seks wydaje mi sie za niedokonczony i nie czuje sie zaspokojona.

        I niech te co maja orgazm, a czesem im sie nie zdarzy nie mowia mi ze to niewazne. bo to jest wazne. Ja mam takie muczucie jakbym za kazdym razem przerywala cos w polowie.
        • Gość: mika Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 12:27
          ja się nie masturbuję, nie sprawia mi to przyjemności.

          jedyne moje orgazmy jakie przeżyłam (moze 4 w zyciu) to.... te we śnie! czyli
          to jest chyba kwestia tego, co siedzi w głowie a nie dokładnie odczuć
          fizycznych. z resztą, sama juz nie wiem. mam 24 lata, jestem świadoma swojego
          ciała i wstydze sie tej swojej ułomności. mam jedną jedyną koleżanke która ma
          podobnie, innym sie nawet nie przyznajęuncertain

          moze ktoraś z forumowiczek miała podobny problem i podzieli sie dobrymi radami?
          zastanawiałam się nas tabletkami Vamea, ale na Booga, czy nie mogę czuć tego co
          wszyscy wokoł bez chemii?
        • Gość: kora Re: orgazm IP: *.zab.nat.hnet.pl 22.01.07, 12:35
          Nie uwazam,ze pragnienie orgazmu w czasie stosunku jest przejawem braku
          dojrzalosci partnerow.Pieszczoty z moim mezczyzna sprawiaja mi przyjemnosc
          fizyczna i duchowa,ale brakuje mi orgazmu w trakcie samego aktu.Seks jest czyms
          niesamowitym,bo daje dwojgu kochajacym sie ludziom mozliwosc wspolnego
          przezywania rozkoszy.Po prostu chce miec w tym udzial.Uwielbiam patrzec na
          mojego partnera jak osiaga orgazm-czy to niedojrzale,ze chce wtedy
          byc "tam",gdzie on,polaczyc sie z nim w tym uczuciu???
          • lilith76 Re: orgazm 22.01.07, 12:56
            Po prostu zafiskowanie się na jednej rzeczy i uparcie się na nią do niczego nie prowadzi.
            Pieszczoty dają ci przyjemność fizyczną i duchową, a ty i tak chcesz więcej i więcej. Nie potrafisz cieszyć się tym co masz.
            Masturbuj się w trakcie kochania się ze swoim mężczyzną, tak jak to robisz sama (znajdźcie dobrą pozycję) i orgazm kiedyś przyjdzie.

            bo daje dwojgu kochajacym sie ludziom mozliwosc wspolnego
            > przezywania rozkoszy.

            DLACZEGO KONIECZNIE MUSI TO BYĆ JEDNOCZEŚNIE???
            Myślisz, że gdy ty masz orgazm w czasie stosunku, to jest on ważniejszy niż gdybyś go miała przed albo po w wyniku pieszczor partnera?

            czy to niedojrzale,ze chce wtedy
            > byc "tam",gdzie on,polaczyc sie z nim w tym uczuciu???

            Moje zdanie (nie każda może tak mieć) - orgazm to akt kosmicznie egocentryczny i skupienie się na JA, partnerzy nie łączą się w nim, dryfują oddzielnie. Chyba, że w umyśle kobiety, a to można zarobić i bez jej orgazmu. Idealizujesz.


            Dlaczego twój partner nie ma orgazmu od pieszczenia cię po francusku? Może tak powinno być, może tak jest prawidłowo. Może tak byście się kosmicznie zjednoczyli? Bo natura dała mu inaczej? - kobiecie też dała inaczej. Dlaczego więc to kobieta ma naginać swoją naturę do męskiej???

            Takim myśleniem zawsze będziesz sfrustrowana smile
            • Gość: kora Re: orgazm IP: *.zab.nat.hnet.pl 22.01.07, 13:08
              Nie wiem,w ktorym miejscu twoim zdaniem pokazalam frustracje?Nie mowie,ze nie
              cieszy mnie to,co mam.Taka juz natura czlowieka,ze pragnie siegac po
              nowe,nieznane...gdyby bylo inaczej siedzielibysmy dalej na drzewach.Nie
              powiedzialam,ze musze tego doswiadczyc za wszelka cene,ale chcialabym...Nie
              probuje naginac swojej natury tylko ja poznac...
              • lilith76 Re: orgazm 22.01.07, 13:48
                Ok smile

                Aby poznać sama wyrusz na wyprawę - próbuj, szukaj.
                Faceci orgazm mają dany od natury, kobiety go sobie wypracowują i nawet wtedy trwa to długi okres czasu.
                Masz to szczęście, że osiągasz szczyt w jakikolwiek sposób - to super pozycja wyjściowa do poszukiwań, bo ciężko radzić kobiecie, która orgazmu nigdy nie miała.
                Mi to zajęło 3-4 lata, gdzie razem mieszkamy, więc okazji było kilka w tygodniu.
                I łatwiej jest gdy są okolice owulacji. Wtedy niemal samo spływa.
                • Gość: mika Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 22:42
                  lilith, pomocy, jak go znaleźć?!

                  tak własciwie, u mnie dochodzi jeszcze jeden problem, nie wiem dlaczego ale
                  zawsze w czasie gry wstępnej ja zaczynam myslec o rzaczach zupełnie z seksem
                  nie powiązanych, czase mam wrżenie że sama stopuje tą rozkosz, jakbym bała sie
                  utracic kontrolę. jestem osoba otwarta, uśmiechniętą, spontaniczną, nie
                  zostałam wychowana w jakimś przeświadczeniu że seks to grzech, skąd u mnie coś
                  takiego?
                  • lilith76 Re: orgazm 23.01.07, 09:19
                    Nie wiem, nie umiem doradzać.
                    Wiem tylko, że im dłużej jestem z moim facetem, im częściej razy się kochamy, tym ta bliskość staje się czymś co po prostu jest i myśli nie odlatują gdzieś daleko.
                    Kiedyś też wkurzało mnie, że nie potrafię wyłączyć mózgu i w trakcie analizuję, rozkładam na czynniki pierwsze. U mnie to minęło.
                    Może to jest jak z prowadzeniem samochodu - najpierw zwracasz uwagę na wszystko, potem jedziesz odruchami.
                    • Gość: ggggggggg Re: orgazm IP: *.chello.pl 31.01.07, 02:02
                      lilith ale o czym ty w ogole mowisz. ze czego niby mam sie cieszyc? z bliskosci? bliskosc to ja czuje rowniez wtedy kiedy mnie przytula robi masaz itp. nie potrzebuje do tego seksu. i kiedy sie kocham jest mi dobrze. ale nie lepiej niz kiedy mi robi np masaz! tyle tylko ze czuje sie wtedy tak jakbym cos zaczela a nie skonczyla. takie rozbudzenie kompletnie niezaspokojone...

                      i bardzo zalezy mi na orgazmie. zaczelo mi zalezec dopirto po 5 latach wspolzycia... moze uznasz to za egoistyczne, ale widze jaka rozkosz przezywa mezczyzna i owszem calkowicie egoistycznie chce przezyc podobna.

                      lubie bliskosc i zaufanie itp, ale nie potrzebuje do tego seksu. czuje sie bardzo kochana i bardziej zaspokaja to moja potrzebe bliskosci kiedy moj mezczyzna mnie przytula. a ja chce przezyc te rozkosz ktora widze na jego twarzy i o ktorej on mi mowi.

                      i naprawde nie chce czekac i dojrzewac do tego 10 lat zeby sie przekonac ze nic z tego i znow cierpliwie czekac nastepne 10. nieskupiajac sie i myslac sobie ze "jak bedzie to bedzie a i tak mi dobrze" przezylam juz 5 lat seksu o ktorym mozna powiedziec ze jest mily. a ja chce fajerwerkow i rozkoszy.
                      • lilith76 Re: orgazm 31.01.07, 10:00
                        Jeśli kobieta miewa jakikolwiek orgazm (łechtaczkowy), to nie ma problemu z fajerwerkami rozkoszy. Jeśli nie miałam dotąd żadnego, to nie wiem co poradzić, bo mnie coś takiego nie spotkało. Nie wiem jak wyzwalać w sobie pierwszy orgazm łechtaczkowy, bo mam go odkąd pamiętam.
                  • Gość: mikaela Re: orgazm IP: 62.148.83.* 31.01.07, 11:55
                    No coz, jestempo trzydziestce. Mam dziecko z facetem, ktorego kiedys kochalam
                    ale orgazmu z nim nigdy nie mialam. Zupelnie mi to nie przeszkadzalo, pomimo,
                    ze przedtem juz wiedzialam jak to wyglada i jakie to fajne. Moze za krotko ze
                    soba bylismy, ale zapewniam, ze powodem mojej frustracji w tamtym zwiazku nie
                    byl z cala pewnoscia brak orgazmu. Brak bliskosci, wyrozumialosci i czulosci a
                    takze pretensje spowodowaly, ze odeszlam. Potem spotkalam faceta naladowanego
                    emocjami i dalam sie poniesc i przyszlo samo. Najpierw bylam zaskoczona ale
                    nawet nie staralam sie tego analizowac. I bylo cuuuuudownie. Potem przez chwile
                    myslalam, ze to juz koniec bo przezstalam czuc cokolwiek. A jeszcze potem
                    (czytaj: teraz)pozwolilam sobie na luz psychiczny i nie zadreczanie sieroznymi
                    sprawami na ktore nie mam wplywu i teraz to jest dopiero kosmicznie. Zgadzam
                    sie z lilith76 orgazm to kwintesencja egoizmu, kiedy go przezywam skupiam sie
                    wylacznie na sobie wink. Mysle, ze im mniej oczekujesz w tej dziedzinie tym
                    wiecej bedziesz miala przyjemnosci. Orgazm kobiety zaczyna sie i konczy w
                    glowie. Facet jest narzedziem, takim samym jak kobieta dla faceta. Bliskosc
                    rodzi sie po: wtedy kiedy jestescie juz zrelaksowani i jest jeszcze o czym
                    porozmawiac, kiedy mozna snuc plany na przyszlosc. Nigdy jeszcze tego nie
                    probowalam, ale z biegiem lat jestem sklonna coraz bardziej oddzielic milosc od
                    seksu i tym lepiej mi ten seks wychodzi.
    • Gość: asia.p Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 13:44
      Ja mam 27 lat i rozpoczęłam współżycie dopiero 2 misiące temu.Z moim chłopakiem
      jesteśmy razem około pół roku i bardzo go kocham,ale seks nie daje mi pełnej
      satysfakcji.Jak do tej pory nie udało mi się z Nim osiągnąć ani orgazmu
      łechtaczkowego ani pochwowegosadPodczas stosunku jest miło i tylko miło,zawsze
      czuję jakbym zatrzymała się połowie drogi i nie mogła przekroczyć tej granicy (
      to bardzo dobre określenie - gdzieś je tu u kogoś wyczytałam). Cieszę się,że On
      przy mnie tak łatwo osiąga szczyty rozkoszy i też bym chciała z Nim tam się
      znaleźć sad Najgorsze w tym wszystkim jest to,że mój chłopak nie pozwala
      mi 'pomagać sobie' podczas seksu bo uważa,że tylko jego w tym rola,żeby mi dać
      jak największą rozkosz. Jak tylko zauważy,że zaczynam coś robić w tym kierunku
      żeby sobie troszkę pomóc( na obcieram się o Niego,zaciskam uda),to od razu cały
      jego zapał 'opada' - dosłownie! Tłumaczy mi że powinnam się skupić na tym żeby
      jemu dać jak największą rozkosz,żeby bardziej 'duchowo' do tego podejść i oddać
      się całkowicie w jego ręce ,a orgazm sam do mnie kiedyś przyjdzie bo podobno
      potrzeba na to wiele czasu. Wspomnę tylko,że przez całe swoje życie od okresu
      dojrzewania masturbowałam się i bez większych problemów potrafię doprowadzić
      się do orgazmu łechtaczkowego. Boję się tylko,że przez tą całą masturbację
      wyhodowałam w sobie zachowania,które prowadzą mnie na szczyt i bardzo trudno mi
      będzie od nich odejść i osiągnąć orgazm podczas zwykłego stosunku sad Co robić i
      jak z Nim rozmawiać??? POMÓŻCIE!
      • lilith76 Re: orgazm 28.02.07, 14:27
        Najgorsze w tym wszystkim jest to,że mój chłopak nie pozwala
        > mi 'pomagać sobie' podczas seksu bo uważa,że tylko jego w tym rola,żeby mi dać
        > jak największą rozkosz. Jak tylko zauważy,że zaczynam coś robić w tym kierunku
        > żeby sobie troszkę pomóc( na obcieram się o Niego,zaciskam uda),to od razu cały
        >
        > jego zapał 'opada' - dosłownie! Tłumaczy mi że powinnam się skupić na tym żeby
        > jemu dać jak największą rozkosz,żeby bardziej 'duchowo' do tego podejść i oddać
        >
        > się całkowicie w jego ręce ,a orgazm sam do mnie kiedyś przyjdzie bo podobno
        > potrzeba na to wiele czasu.

        I oto wytrącił ci z ręki twoją jedyną drogę do uzyskania orgazmu w imię swojego męskiego ego.
        Spytaj się go, co jest dla niego ważniejsze - twój jakikolwiek orgazm czy orgazm tylko dany z jego łaski? Jeśli to drugie, to marny z niego kochanek, wbrew pozorom. Prawdziwy kochanek TOWARZYSZY kobiecie, nie DAJE. Każdy specjalista do spraw intymnych mu to powie!!!
        Być może jako kochanek czuje się niepewny i boi się aktywności kobiecej i to on ma problem z seksem nie ty.
        Walcz o możliwość docierania do orgazmu tak jak TY chcesz!
    • szeja Re: orgazm 28.02.07, 13:55
      a wiecie co ja wam powiem .. współżyję od 2 lat i zawsze !!! mam orgazm,
      czasami łagodniejszy, czasmi wybuch wulkanu ale jest zawsze ale na poczatku
      ustaliliśmy zasady dotyczace kochania się tz jeżeli jedno nie ma ochoty a
      drugie ma chote na seks to szanujemy sie na wzajem i nie zmuszamy, mówimy o tym
      otwarcie , tak jak o tym jak nam było, co było źle, co nam sprawia przyjemność-
      rozmawiamy otwarcie i bez żenady i może dlatego mamy taki komfort psychiczny i
      jesteśmy zdolni przeżyć fantastyczny .orgazm
      • Gość: lkgfxvbbghfser Re: orgazm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 15:46
        współżyje od roku, pierwszy oragazm pochwowy miałam po jakiś 2 miesięcach
        współżycia. Teraz po roku, mam prawie zawsze, też rozmawiamy z partnerem o tym
        otwarcie, on uwielbia kiedy ja mam orgazm i np. daje mu jakieś znaki że to już,
        np ściskam go czy cos. Także nie wiem od czego to zależy. Nie wiem czy to
        przychodzi z czasem czy co, chociaz ja byłam "kompletnie zielona" w tych
        sprawach. To mój pierwszy partner. No ale cóż, pozostaje sie pewnie tylko
        cieszyć że należe do mniejsości pewnie. Życze wam też przezycia tego
        wspaniałego uczucia..... pozdrawiam pa
        • Gość: i Re: orgazm IP: *.icpnet.pl 28.02.07, 18:51
          Współżyję od 5 lat, było kilku partnerów z żadnym ani pół orgazmu. Aż tu...po
          paru miesiącach z obecnym, nagle, jak gdyby nigdy nic- Orgazm, przez duże O.
          Teraz zdarzył sie już kilka razy, ciagle bardzo rzadko, ale przynjamniej wiem
          jak to jest. Ten post kieruje do wszystkich dziewczyn, które twierdzą, że "nie
          są zdolne"- ja tez tak myslalam, ale nie przejmowalam sie tym w ogole i pewnie
          dlatego sie udało..Powodzeniabig_grin
          • Gość: Orgazm no i jaki jestem? fajny? ;-)))) IP: *.olsztyn.mm.pl 28.02.07, 19:01

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka