Otóż moja sprawa wygląda tak... Odkąd pamiętam nie mam okresu sama z siebie,
zawsze był wywoływany Luteiną. Miałam robione badania, USG wyszło ok, później
poziom hormonów coś tam było nie tak, miałam do wyboru czysty progesteron lub
pigułki dzięki którym miało się wszystko wyrównać. W październiku rzuciłam
pigułki i od tamtej pory brak okresu. Nie wiem czy lekarz się obija czy
wszystko jest naprawdę OK. Boje się bo w przyszłości chce mieć dzieci, chce
zacząć normalnie żyć i miesiączkować... Pomóżcie proszę.