Na stronie
www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?xx=70733&dzial=0203059993
można przeczytać opinię lek. med. specjalisty endokrynologa i ginekologa
położnika na temat toksoplazmozy. Pan doktor pisze tam, że "jest to choroba
wywoływana przez pasożyta przenoszonego głównie przez koty ....." itd., ale
nigdzie w tekście nie wspomina, że w rzeczywistości GŁÓWNYM źródłem zakażenia
jest surowe mięso!
Pisze też, że "na szczęście, przypadki zarażenia tym pasożytem są rzadkie". A
tymczasem w wielu innych źródłach czytałam, że szacuje się, iż duża część
społeczeństwa już przeszła tę chorobę (niepostrzeżenia, ze względu na
podobieństwo objawów do zwykłego przeziębienia).
Nie podważam niczyjego autorytetu, ale wydaje mi się, że jest odrobinę nie w
porządku, aby umieszczać tego typu (niepełną) informację, bo wprowadza to w
błąd. Ktoś, kto to czyta mógłby pomyśleć, że skoro nie ma kota (itp.) to jest
bezpieczny. A przecież to nieprawda! KAŻDY jest narażony, kto jada mięso
(czyt.: dotyka surowego, nieprzemrożonego).
Już nie wspominam, że niesłusznie oskarżone

są niewinne zwierzęta. W końcu
koty też na to chorują (pod warunkiem, że wychodzą na dwór, jeśli nie - to MY
je zarażamy dając im do jedzenia mięso!!!).