Gość: tora
IP: *.jgora.dialog.net.pl
21.09.07, 18:57
Od dłuższego czasu mam problemy z wypadaniem włosów, są cieniutkie i liche jak
puszek, do tego jest ich bardzo mało, bardzo mało, mimo tego uciążliwego
problemu próbuję jakoś żyć, ale praktycznie bez dotykania włosów, boże jak mi
tego brakuje, żeby móc je normalnie rozczesać. Dzisiaj umyłam włosy szamponem
przeciwłupieżowym Nizoral, bo pojawił się łupież, jak zwykle nie rozczesywałam
ich od razu, zajęłam się swoimi obowiązkami, dopóki mama nie zwróciła mi
uwagi. Na mojej bluzce kłębiło się od moich włosów, gdy zaczęłam dotykać
włosy, wychodziły i wychodziły, szybko pobiegłam umyć je normalnym szamponem.
Nie wiem jak jest teraz, bo nie patrzę na bluzkę, nie patrzę do lustra, nie
chcę wiedzieć. Uznacie mnie za wariatkę, że nie rozczesuje włosów, ale dla
mnie mycie włosów stało się udręką, męczarnią. Mam 28 lat, a uchodzi ze mnie
wszystko, nie chce mi się wychodzić, spotykać ze swoimi pięknymi koleżankami.
Zastanawiam się czy kiedykolwiek się to skończy. Mam naprawdę kilka włosów na
głowie, aż się kręcą, takie są cieniutkie. Wiem, że niektórzy z Was mnie
rozumieją, ale czuję się taka osamotniona. Teraz staram się o pracę, a moja
samoocena jest okropnie niska, wydaje mi się, że każdy zwraca uwagę na moje
cienkie włosy...