majowka20
28.09.07, 17:36
Mam pytanie tutaj do dziewczyn ktore maja podobny problem. A wiec
zaczne od poczatku, jakies 5 lat temu nagle dostalam grzybice
(drozdzyce) pochwy BEZ wydzieliny, poprostu swedzedzenie i
itytacja. Zaczelam to leczyc Clorotimazolum (chyba tak sie
nazywalo) ale bez wielkich skotkow. Krotko potym wrocilam do domu z
Polski (mieszkam za granica) i zaczelam chodzic to do ginekologa.
Ten mnie leczyl Diflucan tabletkami, ketocanezole (tabletki) no i
jeszcze robil raz na jakiz czas zabieg gdzie wprowadzal mi do pochwy
taki fioletowy plyn ktory mial zabijac grzyby na scianach pochy.
Nic nie pomagalo, mialam tez robony test na odpornosc organizmu i
nic nie wyszlo zlego. To trwalo jakis rok no i znowu wrocilam do
Polski. W Polsce ginekolog przepisal mi tabletki Harmonet (aby
uregulowac hormony bo podejzewal maly problmy hormonalny ktory
zmienil ph pochy) no i nastatyne (w czopkach) i raz na miesiac zaraz
po okresie lacto vaginal. W 4-6 tygodni wszytko zupelnie zniklo.
Nie mialam problemow nawet jak bralam antybiotyki tylko raz na jakis
czas lekkie swedzenie (zazwyczaj po okresie) ale wtedy przez
jedzenie masowe ilosci jogurtu wszytko przechodzilo w 2-3 dni.
Ten spokoj mialam do 2 tygodni temu gdzie nagle bez jakis powodow
nagle znowu dosalam infekcje ale tym razem z wydzielina.
Zaztosowalam czopek do pochy ktory pomogl troche (nie ma juz zadnej
wydizliny i irytacja jest duzo mniejsza) ALE sedzenie caly czas
odczuwam. Mam zamiar wybrac sie do gina ale mam teraz okres wiec
odpada. Boje sie tylko ze tutaj leczenie nie bedzie wogole znowu
mialo skutku. Czy ktoras z Was ma podobne problemy? Sbosoby
leczenia? Jeszcze podkresle ze pigulki (Harmonet) odstawilam jakies
5 miesiecy po przpisaniu ich przez lekarza i od tego czasu nic
hormonalnego nie biore.