anna.14
08.02.09, 19:48
Chce opisać moją historię i przedstawić ją na "forum" ale nie po to
żeby ktoś specjalnie mi współczół, ale po to , że maam talką
potrzebę podzielenia się z Wami moimi doświadczeniami. Chcę już
normalnie żyć i nie chcę już ciągle o tym myśleć, a podobno takie
takie dzielenie się z innymi swoimi doświadczeniami, zwłaszcza tymi
złymi naprawdę pomaga. Oto moja historia, zaczyna się w szkole
podstawowej, może nawet jeszcze w przedszkolu. Od kiedy sięgam
pamięcią moi rodziece zawsze się kłócili o wszystko i o nic, chyba
nie było dnia, żeby nie warczeli na siebie. Moje najwcześniejsze
wspomnienia z dzieciństwa, dotyczą właśnie ich kłótni. Pamiętam jak
w czasie jednej takiej kłótni mama wspomniała coś o rozwodzie, wtedy
ja zaczęłam płakać, bo nie chciałam, żeby rodzice się rozwodzili i
nie rozwiedli się. Teraz z perspektywy czasu sama nie wiem czy to
dobre czy złe. ALe z drugiej strony moje dzieciństwo przypadło
na "tamte czasy" i"tamtą epokę", mama była finansowo uzależniona od
męza, nie wiem czy po rozwodzie by sobie poradziła, poza tym należy
jeszcze pamiętać o mieszkaniu. Po ewentualnym rozwodzie niby gdzie
mielibyśmy mieszkać, gdzie się wyprowadzić ?Dalej i tak musielibyśmy
mieszkać wszyscy razem, tak jak wiele innych osób w takich
sytuacjach.
Nie wiem z czego to wynikalo, to chyba jest prawda, że bardzi dużo
rzeczy wynosi się z domu, zwłaszcza takie zachowanie. Dziadkowie ze
strony taty też ciągle się kłócili, ze strony mamy nie. Pamiętam z
dzieciństwa wizyty u dziadków taty.Babcia była "zimną kobietą",
dziadka nie pamiętam, zmarł jak byłam mała.U dziadków ze strony mamy
było zupełnie inaczej, byli obydwoje bardzo ciepłymi ludzmi,
najmilej z dzieciństwa wspominam właśnie czas spędzony u nich na
wsi. Ale moi rodzice potrafili kłócić się nawet o to do których
dziadków ja z bratem mamy jechać.
Mama w czasie jednej z kłótni powiedziała, że nie powinnabyła mieć
dzieci z moim tatą, tzn nas.Tę rozmowę podsłuchałam, teraz jako
osoba dorosła rozumiem mamę, też bym nie chciała mieć nic wspólnego
z takim facetem.
Ale ja zdecydowanie nie chcę tak żuć, moim marzeniem jest znależć
sobie normalnego męża z którym stworzę normalny dom dla moich
dzieci. Jak mam to zrobić ?
Drugą rzeczą jest alkoholizm mojego taty.Pamiętam jak w szkole
podstawowej wracałam z rodzicami z imienin u cioci.Wtedy moi rodzice
obydwoje się upili i wtedy straciłam dla nich całkowity
szacunek.Potem tata przez całązkołę podstawową regularnie się
upijał, choć nie wie czy jużwtedy był to nałóg. Najgorzej było w
szkole średniej. PO zdaniu do ogólniaka, w pierwszej klasie pierwszy
tydzień przychodził codziennie pjany dzień w dzień przez tydzień.
Nie wiem jak to wytrzymałam, to naprawdę było straszne, potem jakoś
się przyzwyczaiłam. Ale nie sądzę, żeby to picie albo niepicie coś
zmieniło w małżeństwie moich rodziców, oni i tak bez tego nie byli
nigdy zgodnym małżeństwem. Dla taty to było drugir małżeństwo, nawet
przedtem jak nie pił to pierwsza żona szybko mu podziękowała za
wspólne życie. Naprawdę nie wiem od czego to zależy, że jedni ludzie
żyją zgodnie i normalnie całe życie a inni tylko potrafią się kłócić.
Teraz mój tata miał niedawno udar i o dziwo przestał pić, nawet nie
jest taki agresywny ale pozostał dalej takim samym chamem jakim był.
Ja nie chcę tak żyć, nie chcę myśleć ciągle o dzieciństwie pełnym
takich kłótni, chcę już o tym wszystkim zapomnieć.Pewnie nie jest to
możliwe-zapomnieć, zawsze będę o tym pamiętać, ale nie chcę o tym
codziennie myśleć, chcę żyć normalnie.Mama nadzieję, że
ta "spowiedż" mi pomoże.
Dlaczego tak często takie złe wspomnienia "prześladują" nas w życiu
dorosłym, co zrobić żeby już o tym ciągle nie myśleć. Przeszkadza mi
to w normalnym życiu i w przcy. Ja staram sięwracać wspomnieniami do
dobrych doświadczeń, np do tego czasu spędzonego na wsi u dziadków
mamy..To byli bardzo prości ludzie, ale bardzo, dardzo porządni i
szczęśliwi, mimo, że czasy w jakich przyszło im żyć to wojna i po
wojnie komunizm.