Gość: Magda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 11:55 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Doki Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.96-201-80.adsl.skynet.be 26.02.05, 12:04 > Jak bardzo choroba jest zaawansowana. Bardzo. :-( > Rak jest nieoperacyjny. Czy to oznacza ze nawet po radioterapii nie będzie > możliwa operacja ?? To malo prawdopodobne w tym stadium. > Jakie rokowania ma ten rodzaj raka-płaskonabłonkowy? Ten akurat nowotwor rokuje srednio, tzn sa lepsze, sa gorsze. Ten konkretny przypadek raczej rokuje marnie. Czas przezycia liczony w miesiacach (kilka- kilkanascie) (nie znajac szczegolow i bez badania pacjenta moja ocena jest z koniecznosci bardzo zgrubna). > Czy możliwa jest jakas inna droga leczenia ?Co może dac ta radioterapia?? Radioterapia moze lokalnie ograniczyc wzrost guza lub spowodowac jego czasowe zmniejszenie, czyli opoznic nieuniknione- zamkniecie oskrzeli guzem, zapalenie pluc (choc juz wyhodowano gronkowca z plwociny i sa radiologiczne oznaki niedodmy/zapalenia pluc) i niewydolnosc oddechowa. Wniosek: nie jest dobrze. Pomoz ojcu zaplanowac dobrze te resztke zycia, ktora jeszcze ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 26.02.05, 21:55 nie stety nic dodać nic ujać. smutne Moja rada nie dać Ojcu cierpiec znalezć opieke Hospicjum naj lepiej domowego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAGDA Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 10:55 CZY z tych wyników cos wskazuje ze są przerzuty ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 28.02.05, 11:09 Gość portalu: MAGDA napisał(a): > CZY z tych wyników cos wskazuje ze są przerzuty ??? W opisie zdjecia rtg: "wneka prawego pluca poszerzona guzowato" wskazuje na prawdopodobne przerzuty do wezlow chlonnych. Odpowiedz Link Zgłoś
anarka Re: Ca planoepitheliale bronchi 28.02.05, 15:07 Popieram Marcina. Mój tatuś chorował na niedrobnokomórkowego raka płuc. Zmarł 7 miesiecy temu. Był pod opieką hospocjum domowego, choć myślał, że jest to poradnia leczenia bólu. Do domu przychodził wspaniały lekarz, który był z nim czasami po kilka godzin. Wysłuchał, doradził. Tatuś nazywał go: mój doktorek. Zajął się nie tylko uśmierzeniem bólu (tatko był tak medycznie ustawiony, że nie cierpiał) ale również zainteresował się psychiką chorego. To on zauważył depresję, leczył go z tego. Ostatnie chwile taty były szczęśliwe (jeśli tak to można nazwać). Przychodziły pielęgniarki, pobierały krew na badania, żartowały. Pracownik socjalny doradził jakie dokumenty należy wypełnić aby uzyskać odszkodowanie z tytułu cieżkiej choroby i pobytu w szpitalu. Wypisano wniosek o rentę, dzięki czemu mama po śmierci taty nie pozostała bez środków do życia. Każda wizyta doktorka dodawała tacie sił, a po jego śmierci nie zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Tato zmarł w domu, godnie i w otoczeniu miłości. Warto się nad tym zastanowić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAGDA Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:29 Hospicjum? Tato chodzi o własnych siłach, normalnie rozmawia,zartuje .Nie uwazam ze powinien sie znalezc w hospicjum.Tam raczej leza ludzie ktorzy o własnych siłach nie chodza, nie wstają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 27.02.05, 16:25 Gość portalu: MAGDA napisał(a): > Hospicjum? Tato chodzi o własnych siłach, normalnie rozmawia,zartuje . I nie przejmuje sie krwiopluciem? No to bomba (albo juz kompletnie zamknal oczy na rzeczywistosc). Musi tez mocno kaszlec i miec zadyszke. Jesli nie, to wyniki, ktore wstukalas, sa nieaktualne. > Tam raczej leza ludzie ktorzy o własnych siłach nie chodza, nie wstają. Nie jest to do konca prawda. Ale dlatego Marcin pisal o hospicjum domowym. Moze chociaz zorientuj sie, poszukaj kontaktu? Moze sie przydac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Re: Ca planoepitheliale bronchi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 18:15 Absolutnie nie sugeruje umieszczania Ojca w Hospicjum. Proponuje jedynie aby lekarze , pielegniarki i ewentalnie wolentariusze z Hospicjum przejeli opiekę nad Ojcem.Obawiam sie ze bedzie wam potrzebna profesjonalna pomoc równiez psychologiczna.Z mojego doswiadczenia wynika ze tak zwany Lekarz Rodzinny nie bedzie umiał Wam pomóc kiedy stan chorego ulegnie pogorszeniu. Oby jak najdłuzej dył w tak dobrym stanie jak mówisz.A tak z innej beczki to przykre jak ludzie mało wiedzą o ruchu chospicyjnym wszedzie tylko stereotypy. W razie potrzeby słuzę ragą , mam pewne doswiadczenie praktyczne ( i nie stety rodzinne) wleczeniu paliatywnym. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: podpisuje się... 27.02.05, 18:53 ... pod postami Marcina i Dokiego. Rok temu na nowotwór z przerzutami zmarła moja teściowa. Rodzina do końca wypierała problem, na moje sugestie, by skontaktować się z hospicjum (pozostawiając mamę w domu (!!!), ale zapewniając jej komfort braku bólu - ten aspekt opieki w polskich szpitalach, nie wspominając o opiece w tzw. "rejonie" stoi na poziomie... ech, szkoda gadać). Do końca słyszałam, że "jeszcze nie czas, bo mama jest w świetnej formie". Teściową tydzien przed zgonem ze szpitala oczywiście wypisano, pod koniec cierpiała, tak naprawdę nie miała lekarza prowadzącego,rodzinny był własciwie nieuchwytny, kiedy potrzebna była jego pomoc. Gdy doszło do niewydolności oddechowej, teść wezwał karetkę ("bo trzeba ją ratować,zrobić wszystko"). Zmarła w nocy w szpitalu, sama:-( A ja do tej pory wyrzucam sobie , że za mało zrobiłam, by ich do kontaktu z hospicjum na czas przekonać. Wiem, że autorka postu spodziewała się raczej pokrzepienia i nadziei, ale są chwile, kiedy - niezaleznie od tego,jak wielki jest nasz ból i niepogodzenie - trzeba mysleć nie o sobie, ale o tym, który cierpi (bedzie cierpiał) bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś