Dodaj do ulubionych

Chyba problem mam...

16.09.05, 21:53
Napisze cos o sobie jesli moge...

Probuje sie odchudzac(wystarczy mi 5 kg)i chyba cierpie na za duzy apetyt.
Kiedys przywzroscie 171 wazylam 55-57-bylam szczupla ale dosc duzym kosztem-b
pilnowalam kazdego kęsu!

Kiedy bylam w trzeciej klasie liceum zaczelam miewac napady jedzenia-mialam
ku temu pewne powody-odkrylam ze po jedzeniu czuje sie spokojna..nienawidze
sie ale nie czuje ogromnego napiecia..i tak wciagu paru lat przytylam do ok
67..przez ostatnie 5 lat ciagle miewam napady. Mniej wiecej wyglada to tak że
pzrez pare dni jem b zdrowo, potem dosłownie nie wytrzymuje napiecia i
najadam sie ..na ogol do bolu zoladka...przez dlugi czas zazywalam zcasami
srodki przeczyszczajace , w koncu pzrestalam...teraz zdarza mi sie to-robie
to raz na 2 miesiace..przez wakacje zazywalam je o wiele czesciej..co pare
dni ok 10 tabl dulco lax...Pzrestarszylam sie i ok 3 tyg nic nie biore..
Trudno mi samej stwierdzic czy to bulimia, jedzenie kompulsywne, czy
mieszanina obydwu..Zdaje sobie sparwe ze granica jest cienka, miedzy zwyklym
zarlokiem a osoba chora...dla swojego dobra wole nie myslec ze MAM PROBLEM
tylko zdarza mi sie anjesc i powinanm nad tym panowac...nie chcialabym tez
zeby ktos mnie zdefiniowal jako bulimiczke-mialabym powod ze moge sobie
pozwalac na sesje jedzeniowo-przeczyszczające...
..Powiem jak wyglada moj dzien jedzeniowy...jeden z tych ZŁYCH...

4 kostki zcekolady, ser ok 150 g, inka z mlekiem, 9 was z maslem, ok 1 kg
sliwek, 2 kromki chleba razowego, 8 plasterkow sera zoltego, 5 palsterkow
kielbasy, pare lyzek sosu chrzanowego, 2 nalesniki, muesli(Ok 200 g)z
mlekiekm i kakakem, 2 herbatyz cukrem,5 wafelkow po 28 g, 2 biale kromki z
maslem..

troche chaotycznie ale od razu widac ze duuuzo:) mysle ze to ok 4000
kcal..oczywiscie nie czuje sie ZUPELNIE pelna po takim dniu( chcialabym
napisac CZULAM:()..na pewno zjadlabym chtnie jeszce z 2 batoniki i paczke
czipsow...


po takim dniu nastepuja zdrowsze dni..tzn od 1200-2000 kcal( a moze wicej-nie
jestem experetm w obl kcal) w ten sposob udawalo mi sie nie przytyc..Tylko
ostatnio przytylam do ok 70....

Po kazdym obzarstwie nastepuja oczywiscie przyrzeczenia zeto ostatni raz, i
zapewniam siebie ze to mi pzreciez nic nie daje( co jest najsw prawda) tylko
ze widze ze nie mam podstway zeby przyrzekac bo nastepny nie jest inny..bo
niby co sie zmienilo?:(

W sporym skrocie opisalam swoj styl jedzeniowy:)

Mysle ze mam bardzo rozepchany zoladek..czy jets mozliwosc zmniejszenia go-
tzn skurzcenia przez niejedzenie? Ale pewnie uslysze ze wiekszy problem mam
ze swoja psychika..hehe...

dodam ze mam 171 i waze ok 70 kg

Obserwuj wątek
    • margot21 Re: Chyba problem mam... 16.09.05, 22:01
      Dodam ze probowalam z tym walczyc wiele razyy, byc moze powinnam zglosci sie z
      nim do specjalisty(psychologa?), tylko że nadal wole wierzyc ze nikt nie zna
      mnie jak ja sama..i ktorz moze byc lepszym psychologiem dla mnie niz ja sama?

      Ja jestem w stanie jak pisalam odzywaic sie w miare racjonalnie...zauwazylam ze
      w dniu kiedy mowie sobie: 'radze sobie z jedzeniem! Napady to nie moj problem,
      jestem wolna i szczesliwa! Tak jak inni umiem pzrestac jesc!' paradoksalnie ide
      do kuchni i jem, jem jem....chyba z dla odmiany.. z radosci...

      chyba najbardziej chcialabym uslyszec ze SAMA sibie ztym poradze, ze jestem na
      tyle silna..wiadomo ze nikt nie d ami cudownej tabletki ale wszystko zalezy ode
      mnie..wiadomo ze wymaga to ogromje pracy z mojej strony...ale satysfakcja
      bedzie o wiele wieksza kiedy sama z tym wygram:)
    • artur.kalinski Re: Chyba problem mam... 27.09.05, 11:42
      Jak sama z pewnością zdajesz sobie sprawę Twój problem jest złożony. Z
      przykrością muszę także przyznać, iż nie ma cudownego sposobu na rozwiązanie
      tego problemu. Piszesz „...wolę nie myśleć, że mam problem...” a mimo to prosisz
      o radę, co świadczy o tym, iż masz świadomość tego, że nie wszystko jest w
      porządku. Napady głodu to, mimo iż się o tym nie mówi często, utrapienie wielu
      osób. Bywa, że nie jest to problem tylko i wyłącznie żywieniowy, bo jedzenie
      stanowi często rekompensatę stresów i przykrości, stąd już krótka droga do
      problemów z wagą. Oczywiście żołądek można skutecznie obkurczyć,ale nie przez
      niejedzenie, a przez jedzenie ilości mniejszych niż zwykle. Obkurczanie żołądka
      trwa około 2 tygodni i jest to zazwyczaj okres ciężki dla osoby odchudzającej
      się. Potrzebna jest silna wola i konsekwencja. Pamiętaj proszę, że ten wysiłek
      można łatwo zniweczyć przez kolejne obżarstwo. Wniosek jest prosty: to
      rzeczywiście jest problem związany z psychiką i postrzeganiem świata. Osobiście
      polecałbym wizytę u psychologa, najlepiej także u lekarza. Niestety nie odpowiem
      Ci na pytanie: czy poradzisz sobie z tym sama? Odpowiedź znasz tylko Ty!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka