Dodaj do ulubionych

ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ?

IP: *.pp.rzeszow.pl 28.09.01, 19:51
Kochani, spójmy prawdzie w oczy -AA jest znkomite, psychoterapia też, ale
ŻADNA z tych terapii nie gwarantuje powrotu do zdrowia. Znam alkoholików,
którzy po 12 latach trzeźwosci, przejściu WSZYSTKICH etapów drogi
AA.....zapijali się na śmierć...I to za pierwszym razem (w ogóle jestem zdania,
iz im dłużej ktoś nie pije, tym ostrzej występuje u niego pociąg do alkoholu,
jeśli mu się zdarzy "wpasc"). Po prostu - półśrodki swoje, a zwykły, zwierzęcy
nałóg picie swoje.
Dlatego moje pytanie jest skierowane do Was - alkoholików całego świata - czy
nie spotkaliście się ze środkiem (farmakologicznym przede wszystkim, bo w te
duchowe nie wierzę), który chociać w części znosiłby objawy6 zespoły
abstynenckiego, co:
-pozwoliłoby po prostu NIE PIĆ, czego -wierzcie mi żony i rodziny alkoholików,
pragną oni najbardziej, lecz po prostu nie mogą dać sobie z tym rady, jest to
cierpienie ponad ludzką miarę,

-no i oczywiście - żyć z Wami, kochani, cieszyć się tym życiem....wiem, że
wysyłacie mężów(dziadków) do AA...ale uwierzcie mi - to tylko półśrodek,
alkoholizm jest MODYFIKACJĄ MÓZGU i tutaj żadna psychoterapia nie pomoże....to
nałóg, jak palenie, narkotyki, etc....proszę mi wskazać narkomana, któremu
kilka mądrych słów spowoduje wyleczenie RAZ NA ZAWSZE...cudów nie ma ! Wiecie,
że jednym z najbardzie podobnych mózgów do ludzkiego jest szczurzy ? Widizłem
taki eksperymenet w TV - do mózgu szczura podłaczono elektrody odpowiedzialne
za odczywanie przyjemności w rodzaju seksualnej - szczur nic nie jadł, nic
spał, aż zdechł - na podobnej zasadzie dsziała alkoholizm i zdajcie3 sobie z
tego sprawę Panie(Panowie)....
Dlatego też pytam, Ja alkoholik, czy gdzieć na świecie nie wymyślono środka,
który -nie tyle redukuje alkoholizm, bo w to już dawno przestałem wiezryć -ale
pozwala lżej znosić tzw.zespół abstynencyjny, co niejednokrotnie uchroniło by
nas -i Wasze rodziny -przed powrotem do tych słynnych "ciągów"...

Pozdrawiam
alkoholik
Obserwuj wątek
    • Gość: leszek Re: ZESPÓL ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.01, 16:57
      Gwarancji, jak wiesz nikt Ci nie da.
      Spytaj Twojego lekarza o camparol (?? moze przekrecilem jakas literke). To
      bardzo nowoczesny i skuteczny lek wspomagajacy zespol odstawiena. Nie wiem jak
      i na co dziala, bo to nie moja branza. Bardzo bliskiej mi osobie pomogl
      przetrwac najgorszy czas i teraz jest jakby "z gorki". Uprzedzam, jest to lek
      dosc drogi. Opakowanie (84 tabl.) kosztuje ponad 160 zl, a starcza na 21 dni
      (byc moze lekarz moze zalecic mniejsza dawke, niz 4 szt dziennie).
      Jednak chyba zaden lek ani terapia nie zastapi silnej woli, wiary i wsparcia od
      najblizszej Ci osoby.
      Leczysz sie, wiec glowe masz na karku- nie spraw nikomu zawodu, a wiem naprawde
      co to znaczy i jak boli.
      Powodzenia
      • Gość: suchy al Re: ZESPÓL ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: 195.150.144.* 04.10.01, 15:57
        Musze Cie rozczarowac - niestety nikt nie wymyslil takiego cudownego leku,
        wlasnie dlatego , ze jest to choroba duszy (czy jak wolisz mozgu).
        Mozna tylko oragnizmowi pomoc podajac plyny fizjologiczne, witaminy i srodki
        uspokajajace. Pozwala to jednak tylko w nieznacznym stopniu zmniejszyc
        meczarnie stanu odstawienia alkoholu.
        Dlatego wlasnie najlepszym dla nas - alkoholikow srodkiem na kaca jest :NIE PIC
        POPRZEDNIEGO DNIA.
        pozdrawiam
    • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 22:13
      Wystarczy po prostu chciec.Najłatwiej oddac sie pokusie i tłumaczyć sobie i
      innym, że nie ma srodków na powstrzymanie się od picia. Znam ludzi, którzy
      nigdy nie wrócili do nałogu. Motywacja, motywacja, co Ci daje picie, a co nie?
      Jesli dopada Cię głod, poszukaj przyjaciół, którzy pomogą Tobie w tym trudnym
      momencie.Terapia jest równie ważna. Reasumując, panaceum na te dolegliwości
      jest w Tobie. Życzę siły i więcej wiary w siebie.
    • Gość: Alicja Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 29.10.01, 21:30
      Szkoda, że nie mogę zwrócić się do Ciebie po imieniu drogi Alkoholiku.Fakt
      podejęcia przez Ciebie walki świadczy o tym, że przyznałeś się przed samym
      sobą, że jesteś od alkoholu uzależniony, że jesteś chory i musisz się leczyć.
      Proszę Cię zrób to - walcz z nałogiem, walcz o swoje życie, masz tylko jedno,
      nikt nie da Ci szansy przeżyć go jeszcze raz w wersji poprawionej. Popraw więc
      tę jedną jedyną wersję swojego życia. Miałam wspaniałego brata - też
      alkoholika. W wieku 42 lat pożegnaliśmy go z wielkim bólem i żalem. Nie pozwól
      by tak cierpiała Twoja Rodzina. Możesz wygrać tą walkę. Każdy człowiek ma w
      sobie więcej siły niż przypuszcza. Uwierz w siebie. Walcz i cierp, to przeminie
      a wtedy będziesz szczęśliwy z wygranej i będziesz z siebie dumny. Będziesz się
      cieszył każdą chwilą trzeźwości ... których piękna teraz nie dostrzegasz. Będę
      trzymała za Ciebie kciuki. Chwal się gdy odnosisz sukces, skarż się gdy jest Ci
      ciężko, gdy cierpisz A wogóle odezwij się
      • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 22:25
        To bardzo piękne co napisałaś Alicjo, szczerze się wzruszyłam. Znam problem
        alkoholizmu,nie dotknął on mnie, ale mojego brata(który umarł mając 40 lat)
        moich znajomych i wciąż dotyka ludzi, których codziennie mijam na ulicy.To
        smutne, Alicjo, prawda?
        • Gość: Arek Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: 216.126.91.* 31.10.01, 20:39
          Piszcie na ten temat to podtrzymuje mnie na duch w mojej walce. Jestem sam ale
          mysle ze pokonam te chorobe. Unikam alkoholu juz od 2 (a moze dopiero)
          tygodni, po 5 latach codziennego picia. Cholera, pokonam to swinstow !!!!!!
          • Gość: gigi Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.man.polbox.pl 02.11.01, 11:31
            moja przyjaciółka jest alkoholiczką. przez lata patrzyłam jak się niszczy,
            odholowywałam ją z imprez. teraz jest trzeźwa już 3 lata, chodzi na AA i
            terapię. skończyła studia i robi mnóstwo wspaniałych twórczych rzeczy mimo że w
            międzyczasie spotakało ją wiele trudności. poznałam przez nią wspaniałych
            ludzi - trzeźćwych alkoholików. wierzę że można się podnieść.
            • Gość: alkohlik Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.pp.rzeszow.pl 06.11.01, 23:34
              ja nie wiem, to chyba Bóg specjalnie wystawia nas na takie ciężkie
              próby......znów piję....na moich oczach unarła najbliższa mi osoba....zupełnie
              niespodziewanie...zawał, a raczej zator - poszedł do serca skrzep z niedawno
              odniesionej, drobnej rany....reanimowałem, wzywałem pogotowie...nic nie
              pomogło..po 3 min. nie żyła...próbuję ratować się Clonazepanem, ale to
              działa "na krótki dystans"...Mimo wszystko dziękuję Wam wszystkim....
              • Gość: gigi Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.man.polbox.pl 07.11.01, 09:00
                drogi alkoholiku to straszne co Cię spotkało! jest Ci teraz bardzo ciężko ale
                proszę Cie nie rezygnuj z siebie, ze swojego życia i zdrowia. może czas żebyś
                poprosił kogoś o pomoc? są rzeczy które nie sposób unieść samemu.
                • onlyania Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? 07.11.01, 10:55
                  poprosze gigi i alkoholika na moj prywatny adres......
              • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY do alkoholika IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 09.11.01, 14:41
                Jesteś mi bardzo bliski, a to z powodu Twojej choroby,która niesie pasmo
                cierpień, do tego szereg lęków i niezrozumień. Znam problem alkoholizmu, trochę
                się tym zajmuję.Na alkoholizm umarł mój brat.Czasami uczestniczę w uroczystych
                spotkaniach AA i informuję wszystkich na forum, że są to wspaniali, wrażliwi
                ludzie.Mam wielu przyjaciól niepijących.Dlatego kochany alkoholiku,nie poddawaj
                się, jest to trudne, ale możliwe. Trzymaj się i daj mi znać, jeśli pokonasz
                cierpienie.
    • Gość: żona Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 12:09
      Kochani, sypnijcie dobrymi radami jak nakłonić męża, żeby podjał walkę z
      nałogiem. Pierwszy raz jestem tak rozpaczliwie bezradna, patrząc jak nasza
      rodzina przegrywa z nałogiem męża i ojca. Chodzimy do psychiatry, mąż bierze
      leki na depresję , ale nawet nie myśli żeby przestać pić. Próbowałam już
      wszystkiego (prośby, groźby, żartem, dodając otuchy), nie skutkuje nic. A nawet
      jest coraz gorzej. Powoli wyłącza się z naszego życia. Czy naprawdę musi
      dojśc do katastrofy, żeby "przejrzał na oczy"?
      • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 13:34
        Najpierw musi być żle, żeby potem mogło być dobrze.I w przypadku alkoholizmu
        tak jest. Droga żono na nic Twoje prośby i grożby, zacznij sama działać. Pójdż
        do poradni odwykowej(śmieszne, ale właśnie Ty)oni Cię pokierują.W twoim mieście
        na pewno są placówki, które zajmują się terapią rodzin. Ptrzebna jest Cipomoc,
        bowiem tak samo jesteś chora(twoje dzieci również) jak Twój mąż, nazywa się to
        współuzależnieniem. Mąż, taka jest prawda, sam nie poradzi z nałogiem. Pomoc
        fachowców jest konieczna.Wychodzenie z nałogu jest trudne, ale możliwe.Ściskam
        Cię ciepło.
      • Gość: gigi Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.man.polbox.pl 12.11.01, 14:38
        droga Żono picie alkoholu przy braniu środków antydepresyjnych jest bardzo
        szkodliwe, może prowadzić do uszkodzenia centralnego układu nerwowego a nawet
        śmierci (w zależności od rodzaju przepisanych środków). może tym się Twój mąż
        przestraszy bo zmusić go ani przekonać do leczenia nie można skoro sam nie
        chce. życzę Ci dużo siły, zgłoś się do aa - są specjalne terapie dla
        współuzależnionych które pomagają żyć rodzinom alkoholików.
        • Gość: alkohlik Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: 217.96.9.* 12.11.01, 21:09
          Kochana gigi !

          Myślę, iż Żona jest i tak w wystarczająco głębokiej depresji, aby ją jeszcze
          straszyć "zejściem" jej męża...Nie wzięłaś pod uwagę faktu, iż nagłe
          odstawienie środków antydepresyjnych (w zaqleżności, jakie to są) może
          spowodować jeszcze gorszą reakcję organizmu, niż nagłe odstawienie alkoholu.
          Zresztą - te najnowocześniejsze środki antydepresyjne są przepisywane w
          większości alkoholikom i lekarz doskonale zdaje sobie sprawę, że taka osoba
          może zacząć pić, więc wybiera takie, które z alkoholem niespecjslnie
          się "kłócą".

          Droga Żono, z mojego doświadczenia wynika, iż symptomem do odstawienia picia
          musi być Bardzo Silny Impuls....to mogą być różne rzeczy - strach o własne
          życie, poruszenie w człowieku jakichś uktytych marzeń, pragnień, które kiedyś
          chciał realizować, a na drodze stoi mu alkohol...Sęk w tym, aby znaleźć
          dopowiedniego człowieka, który przeprowadzi psychoterapię (specjalnie nie
          piszę "lekarza", bo to równie dobrze może być przyjaciel, sąsiad, kolega z
          pracy; zresztą moje doświadczenia z psychoanalitykami są jak najbardziej
          negatywne - traktują oni ludzi b. bezosobowo, jak robotę do wykonania, kiedy
          mija te ich 45 minut przerywają w połówie zdania i inkasują należność)...

          "Picie" jako takie ma w sobie 2 podłożą:
          1.fizyczne - uzależnienie organizmu od alkoholu, bez jego odpowiedniej dawki
          człowiek przeżywa takie katusze, jakich nikomu bym nie życzył...najgorsze, że
          Twój mąż wcale NIE CHCE PIĆ; uwierz, że on kocha Ciebie i całą rodzinę...on po
          prostu MUSI PIĆ;
          2.psychologiczne - kiedyś tam coś się stało, co naruszyło delikatną równowagę
          psychiczną Twego męża...trzeba TO odgrzebać w podświadomości i stawić TEMU
          czoło....to już jest robota dla AA, Ciebie, psychoanalityka, a najlepiej
          jakiegoś bliskiego przyjaciela męża, któremu faktycznie można zaufać....


          Napisz, JAK Twój mąż pije, tzn. czy pije tygodniami non-stop, czy też co
          wieczór kilka piwek....to też jest ważne w sp0osobie leczenia...

          Nie obiecuję szybkiej odpowiedzi - wciąż jestem "w ciągu"...udaje mi się go
          przerwać na dzień maksymalnie...być może uda mi się na dłużej....Jeśli pocieszy
          to Ciebie i Twojego męża, to informuję, iż z własnej, nieprzymuszonej woli
          potrafiłem powstrzymać się od alkoholu przez prawie 2 lata..i to były wspaniałe
          lata...
          Pozdrawiam
          • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 21:21
            Drogi Alkoholiku, przeraża mmnie to co robisz, bo Twoja wiedza na temat
            alkoholizmu jest przogromna i teraz czy chcesz , czy nie, pijesz świadomie.Ty
            chcesz pić, takie są moje spostrzeżenia, bo alkoholizm mozna zatrzymać, a Ty
            jak piszesz, jesteś w ciągu.Widocznie za mało upadłeś, aby się podnieść.





            • Gość: alkohlik Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: 217.96.9.* 12.11.01, 23:35
              Droga Kasiu !

              Troszkę ubódł mnuie Twój post, zatem postaram się odpowiedzieć:

              1.Owszem, w tej chwili piję świadomie i z pełną premedytacją; jak to słusznie
              spostzregłaś, nie zaparzestaję, ponieważ brak mi impulsu, tudzież nie
              osiągnąłem jeszcze dna...skąd to się wzieło? Ano mądrzy Panowie Psychologow8ie
              przekonali mnie, że jestem TYLKO chory na depresję (edno- i psychogenną, co
              zresztą jest zgodne z prawdą i wcale mi walki z alkoholizmem n9ie ułatwia);
              2.Kasiu, ja naprawdę się staram, ale uwierz mi, że to nie jest taka prosta
              sprawa..no nie wiem, do czego to porównać...wyobraź sobie - czego Ci oczywiście
              nie życzę - że jesteś chora na raka...ostatnie stadium, potworne cierpienia...a
              obok, na stoliku, leżą fiolki z morfiną...jestem głęboko przekonany, że byś po
              nie sięgnęła...to jest silniejsze od nas...alkoholik jest postrzegany, jako
              takie bydlę, które najlepiej byłoby wyeliminować z tego świata, tymczasem są to
              ludzie potwornie ciepiący i szukający pomocy, której w 90% przypadków nie
              znajdują na skutek zupełnego niezrozumienia społeczeństwa...a tak nawiasem
              mówiąc, odnosząc się do Twoich słów "pijesz całkiem świadomie" osobiście
              znam/znałem ludzi, którzy po 8-10 latach uczęszczania do AA, przejściu
              ptrzeróżnych progów, zrozumienia mnóstwa spraw - zaczynali i zapijali się na
              śmierć..zatem nie sądź mnie zbyt pochopnie...

              Dla Żony mam następu8jące rady, jak sobie poradzic w 1 okresie "nie picia":

              1.mąz musi mieś absulutny spkój przez kilka dni, wskazany jest zaciemniony
              pokój, wyciszony przed odgłosami z zewnątrz,

              2.lekarz pownien wypisać jakiś środek chociażby z lekka znoszący zespół
              abstynencyjny, polecam Clonazepanum, Cloranxen..proszę się nie obawiać, są one
              b. dobrze znosznone przez organizm i nie maja skutków ubocznych,

              3.proszę "żywić" męża samymi pozytywnymi pomysłami, aby wzbudzić w nim
              naturalną chęć do życia,

              4.najgorsze, co można zreobić, to wyrzuty sumienia z powodu jego picia - proszę
              mi uwierzyć, że on sam ma iż ad nadto..

              5.wspaniale byłoby obudzić w nim "ideę", np. następne dziecko, działka, remont
              mieszkania lub coś w trym stylu - to działa znakomicie;

              Pozdrawiam Was, dziękuję,prepraszam, że nie piszę do onylania@poczta.onet.pl,
              ale na razie nie czuję się na siłach....


              • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 00:18
                Nie oceniam Ciebie, absotnie, ale Ty wiesz, że masz szansę wyjść z tego w
                przeciwieństwie do chorej na raka(zwłaszcza, że znajduje się w ostatnim stadium
                choroby, jak opisałeś), a tym bardziej, że miałeś za sobą dwuletnią
                trzeżwość.Wierzę, że jest Ci ciężko,ale na litość boską RÓB COŚ.Pójdź do
                AA,oni, jak pewnie wiesz , pomogą emocjonalnie.Nie rozkładaj rąk, tym bardziej
                pogrązasz się w cierpieniu, a jak wiesz alkohol ma również działanie depresyjne
                i koło się zamyka.Jesteś mądry facet, moje tu wywody na nic.Sens Zycia jest w
                Tobie zatem szukaj......Daj czasmi nam znać,że jesteś, bo chcę wierzyć, że
                zwyciężasz.
                • dz Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? 13.11.01, 01:43
                  Gość portalu: Kasia napisał(a):

                  > Nie oceniam Ciebie, absotnie, ale Ty wiesz, że masz szansę wyjść z tego w
                  > przeciwieństwie do chorej na raka(zwłaszcza, że znajduje się w ostatnim stadium
                  >
                  > choroby, jak opisałeś),

                  droga Kasiu, to był tylko przykład, pierwszy, jaki mi przyszedł do głowy...ma on
                  uzmysłowić, iż człowiek pogrążony w głębokim cierpienieu jest w stanie zrobić
                  WSZYSTKO, aby to cierpienie znimmalizować...





                  a tym bardziej, że miałeś za sobą dwuletnią
                  > trzeżwość.

                  przyznam szczerze - nie uwierzyłem w swój alkoholizm, tym bardziej, iż różni
                  lekarze przekonywali mnie, iż jest to po prostu głęboka depresja...a dlaczgo nie
                  piłem ? bo się po prostu bałem...dokładnie właśnie tej depresji potwornej, która -
                  mimo przeróżnych przepisywanych mi środków i psychoterapii wcale się nie
                  zmniejszała, nawet wtety, gdy nie piłem...więc w końcu stało mi się wszystko
                  jedno....i nie ma tu sprzeczności z m0ojego poprzedniego postu, że kiedy nie
                  piłem, było wspaniale - po prostu łykałem wtedy prochy, przez lekarzy zapisane,
                  ale miewałem takie dni, że mieałem ochotę gryźć ściany...


                  Wierzę, że jest Ci ciężko,ale na litość boską RÓB COŚ.Pójdź do
                  > AA,

                  Chodziłem do AA CODZIENNIE przez pół roku i jedynym rezultatem wsłuchiwania się w
                  reluzlaty choroby alkoholowej, czytania literatury była tak głęgoka depresja, że
                  z LĘKU tygodniami nie byłem w stanie wyjść z domu..mam wrażenie, że ktoś tam
                  nieodpowiednio rozpoznał moją chorobę...

                  oni, jak pewnie wiesz , pomogą emocjonalnie.

                  Nie rozkładaj rąk, tym bardziej
                  > pogrązasz się w cierpieniu, a jak wiesz alkohol ma również działanie depresyjne
                  >
                  > i koło się zamyka.Jesteś mądry facet, moje tu wywody na nic.Sens Zycia jest w
                  > Tobie zatem szukaj......

                  Kasiu, niczego bardziej nie pragnę, jak znaleźć Sens Życia, który kiedyś musiałem
                  zagubić.....jeśli masz ochotę - napisz, powyżej jest mój adres..Jejku, jak trudno
                  mi to Ci wytłumaczyć...może chociaż palisz papierosy ? Jeśli tak, to powiedz
                  sobie, że od tego momentu nie zapalę ani jednego....A przecież znasz punkty
                  Monaru ? Tam też potwornie cierpią ludzie...Czy myślisz, że wystarczy do nich
                  pójść i powiedzieć "Bądźcie uzdrowieni1"?...I tak się stanie ? Niestety, Jezus
                  Chrysus był tylko jeden na tym świecie....


                  Daj czasmi nam znać,że jesteś, bo chcę wierzyć, że
                  > zwyciężasz.


                  Dam i Cię serdecznie pozrawiam

          • Gość: gigi Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.man.polbox.pl 13.11.01, 09:58
            > Kochana gigi !
            >
            > Myślę, iż Żona jest i tak w wystarczająco głębokiej depresji, aby ją jeszcze
            > straszyć "zejściem" jej męża...Nie wzięłaś pod uwagę faktu, iż nagłe
            > odstawienie środków antydepresyjnych (w zaqleżności, jakie to są) może
            > spowodować jeszcze gorszą reakcję organizmu, niż nagłe odstawienie alkoholu.
            > Zresztą - te najnowocześniejsze środki antydepresyjne są przepisywane w
            > większości alkoholikom i lekarz doskonale zdaje sobie sprawę, że taka osoba
            > może zacząć pić, więc wybiera takie, które z alkoholem niespecjslnie
            > się "kłócą".

            nie było moim zamiarem straszenie Żony, tylko dostarczenie jej argumentów żeby
            przekonać męża do niepicia... ale masz rację Żono przepraszam jeśli Cię
            przestraszyłam.co do prochów antydepr to sama je brałam dość długo -różne rodzaje
            i zawsze był bezwzględny zakaz picia a mąż mógł przed lekarzem zataić fakt picia.
            no ale jak widzę lekarz się orientuje więc chyba mu (mężowi) nie zaszkodzi.
            czekam na dalsze wieści z Twojej strony. co do odstawiania alkoholu samemu to
            mogę Ci tylko powiedzieć że moja przyjaciółka robiła to wiele razy i za każdym
            razem nieskutecznie - na kilka miesięcy. udało się dopiero gdy poszła do
            aa+terapia. w aa ludzie polecają sobie terapeutów więc prędzej czy później można
            trafić na dobrego tj takiego który Ci pomoże choć trochę. ściskam
    • Gość: żona Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 08:41
      Dziękuje wszystkim, którzy się odezwali. Szczególnie alkoholikowi. Licze na
      Twoje doświadczenie. Lek nazywa sie Efektiner, a lekarz jest dokładnie
      zorientowany, więc myślę, że wie co robi. Bez leku mąż jest agresywny, a
      nasze życie zamienia się w piekiełko. Nie robię mężowi wyrzutów - to ,mądry
      człowiek, ale wrażliwy i za słaby na dzisiejsze czasy. Doskonale orientuje
      się w swojej sytuacji, ale cały czas uważa , że poradzi sobie z problemem. I
      oczywiście nic z tego nie wychodzi. Byłam w AA- i tam też powiedzieli, że musi
      być jego wola do niepicia, ale właśnie tej brak. Pytasz alkoholiku co mąż
      pije - co dziennie , właściwie przez całą dobę pije piwo, więc żeby się
      upić musi wypić go bardzo duzo, obecnie przekroczył dawkę 10 puszek i zapewniam
      cie, że o każdej porze dnia i nocy doskonale radzi sobie z zaopatrzeniem. I
      tak naprawdę nie trzeźwieje. Co do następnego dziecka, w tej sytuacji wybacz -
      nie ma mowy. Zresztą na wszelkie propozycje spędzenia czasu, czy zrobienia
      czegokolwiek, reakcja jest taka sama, najpierw tak oczywiście, potem robi
      swoje. Ja nie potrafię przekonaćgo do niczego, wizyta u psychologa, wizyta
      w AA - na to wszystko jest jedna reakcja - daj mi spokój. I tak naprawdę życie
      przestało go interesować.
      Bedę śledziła uważnie co piszecie. Pozdrowienia .
      • Gość: alkohlik Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.pp.rzeszow.pl 13.11.01, 13:17
        Gość portalu: żona napisał(a):

        > Dziękuje wszystkim, którzy się odezwali. Szczególnie alkoholikowi. Licze na
        > Twoje doświadczenie. Lek nazywa sie Efektiner,

        niestety, nigdy nie miałem z nim doświadczeń, toteż nic nie wiem na temat tego
        leku; być może dlatego, iż po alkoholu nigdy nie byłem agresywny a raczej
        przeważa u mnie lęk i panika - totez spożywam Efectin

        a lekarz jest dokładnie
        > zorientowany, więc myślę, że wie co robi. Bez leku mąż jest agresywny, a
        > nasze życie zamienia się w piekiełko. Nie robię mężowi wyrzutów -
        to ,mądry
        >
        > człowiek, ale wrażliwy i za słaby na dzisiejsze czasy.

        To dokładnie tak, jak ja...Ale..czy aby nie przesadzasz ? Człowiek pod wpływem
        alkoholu zazwyczaj ma osłabiony system nerwowy a jeszcze gorzej jest, gdy
        próbuje wytrzeźwieć..przynajmniej przez kilka dni...Może spojrzyj na męża
        bardziej krytycznie ? Może wcale nie jest taki wrażliwy, tylko stara się na
        Tobie sprawić taie wrażenie, co byłoby usprawiedliwieniem dla picia ? Po
        prostu "bierze Cię na litość" ? Zresztą, pomimo zdecydowanie negatywnych zmian
        na tym świecie dla ludzi delikatnych i wrażliwych - z pewnością jest na nim dla
        nich odpowiednie miejsce i to trzeźwych. Gdybym w to nie wierzył..hmmm..wolę
        nie pisać..hmm..gdybym nie wierzył, chyba już by nie miał kto pisać...Zawsze w
        życiu śmiełem się z osób, które mówiły "mam myśli samobójcze". Po prostu nie
        rozumiałem tego, traktująć to jako czcze przechwałki..Skoro mam myśl
        samobójczą, to ją realizuję, raz a skutecznie. Aż w końcu zrozumiałem, bo i
        mnie to dopadło w skrajnej depreski. To jest coś, co się chyba
        nazywa "imperatyw kategoryczny" - bardzo, bardzo, bardzo silny głos wewnętrzny,
        którzy każe Ci się zabić, ba! dokładnie tłumaczy Ci, w jaki sposób to zrobić,
        szybko i bezboleśnie; a jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że to nie jest Twój
        głos...trudno mi to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej temu głosowi nie ulec...To
        jest chyba to, co ludzie nazywają kuszeniam diabła, który siedzi na ramieniu i
        szpecze do ucha.

        Doskonale orientuje
        > się w swojej sytuacji,

        wcale, ale to wcale się nie orientuje...on po prostu powoli umiera...ponad 10
        piw dziennie to samobójstwo dla wielu organów wewnętzrnych..począwszy od
        wątroby, o mózgu nie wspomnę...tam zachodzą zmiany, które NIGDY nie dadzą się
        cofnąć, a im więcej pije, tym tych zmian jest więcej...a to podobno jakiś
        związek z neuroprzekaźnikami w mózgu, które alkohol zastępuje, więc mózg
        przestaje je wytwarzać i to TRWALE...swoją drogą to dziwne - mamy tak potężnie
        rozwiniętą cywilizację, latamy na Księżyc,a zagadki choroby alkoholowej jakoś
        się naukowcom nie daje rozwiązać...



        ale cały czas uważa , że poradzi sobie z problemem. I
        > oczywiście nic z tego nie wychodzi. Byłam w AA- i tam też powiedzieli, że
        musi
        >
        > być jego wola do niepicia, ale właśnie tej brak.

        Bo tej woli nigdy nie będzie...Po prostu muysi stać się coś strasznego i
        mocnego...nie mam pojęcia, co to może być; w moim przypadku był to szereg
        tragicznych wydarzeń w rodzinie i choroba bliskiej osoby - ja MUSIAŁEM
        wytrzeźwieć, bo nie miałem innego wyjścia...


        Pytasz alkoholiku co mąż
        > pije - co dziennie , właściwie przez całą dobę pije piwo, więc żeby się
        > upić musi wypić go bardzo duzo, obecnie przekroczył dawkę 10 puszek i
        zapewniam
        >
        > cie, że o każdej porze dnia i nocy doskonale radzi sobie z zaopatrzeniem. I
        > tak naprawdę nie trzeźwieje. Co do następnego dziecka, w tej sytuacji wybacz -

        > nie ma mowy.

        "Dziecko" - to była taka przenośnia...chodziło mi o jakieś ważne zdarzenie w
        Waszym życiu, które dało by mężowi impuls do zaprzestania picia

        Zresztą na wszelkie propozycje spędzenia czasu, czy zrobienia
        > czegokolwiek, reakcja jest taka sama, najpierw tak oczywiście, potem robi
        > swoje. Ja nie potrafię przekonaćgo do niczego, wizyta u psychologa,
        wizyta
        > w AA - na to wszystko jest jedna reakcja - daj mi spokój. I tak naprawdę
        życie
        > przestało go interesować.

        Cholera, to już by oznaczało dość poważnie zaawansowany alkoholizm, jeśli nie
        interesuje go nic poza tym, aby się napić...Być może z mojej strony wygląda to,
        że "przyganiał kocioł garnkowi", bo w końcu sam w tej chwili jestem w ciągu,
        ale mam nadzieję na kilka rzeczy, które chciałbym zrobić,co dla mnie stanowi
        poważny impuls do jego przerwania; poza tym "wpadłem" w wyniku naprawdę
        tragicznego wydarzenia (patrz posty wyżej)...to był po prostu szok nerwowy...na
        Twoim miejscu zastanowiłbym się nad leczeniem zamkniętym...

        Ponieważ mam spore doświadczenie, opowiem Ci obrazowo, jak wygląda
        alkoholizm...jest to taka mała kuleczka w mózgu, zdolna wchłonąć w siebie co
        najmniej 100 razy więcej płynu, niż jej objętość....kiedy się już w mózgu
        pojawi - klamka zapadła...jeśli jest sucha, tzn. po b. długim niepiciu - prawie
        nic się nie dzieje, ale minimalnie zwiększa swoją objętość, kiedy się wypije
        chcociaż 1 kieliszek - wypierająć mózg....może za ty6dzień,za dwa przyjdzie
        następny kieliszek (piwo)...a ta kuleczka cały czas trzyma wilgoć..i ta
        następna dawaka alkoholu znów powiększa ją; jednocześnie mózg staje się
        mniejszy i coraz mniej myśli...kuleczka jest perfidna coś, jak obce ciało w
        człowieku - cały czas domaga się, aby ją powiększyć i im większą część mózgu
        zajęła, tym większą ma nad nim władzę..kiedy się w odpowiednim momencie nie
        zadziała - w głowie pozostaje wstrętna, wredna kuleczka, nasączona
        alkoholem...a mózg ? gdzieś tam sobie jest..ściśnięty, niezdolny do działania,
        do walki...więc trzeba mu pomóc...


        Mnie - niestety - nie ma kto pomóc, ponieważ jestem całkowicie samotny, ale
        Tobie i mężowi życzę powodzenia na tej niełatwej drodze...


        Pozdrawiam raz jeszcze


        > Bedę śledziła uważnie co piszecie. Pozdrowienia .

        • Gość: gigi Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.man.polbox.pl 13.11.01, 14:04
          >
          > Mnie - niestety - nie ma kto pomóc, ponieważ jestem całkowicie samotny, ale
          > Tobie i mężowi życzę powodzenia na tej niełatwej drodze...
          alkoholiku mimo że nie masz rodziny to nie znaczy że nikomu na tobie nie zależy!
          a z drugiej strony patrząc - w pewnych kwestiach jak stosunek do śmierci i
          choroby zawsze jesteśmy samotni choćby nie wiem ile osób było przy nas...no chyba
          że ktoś jest bardzo wierzący... nawet w bardziej błahych kwestiach doświadczamy
          niezrozumienia i obcości jak ja podczas choroby-depresji kiedy to kochający mnie
          mąż nie był w stanie mnie zrozumieć i udzielić wsparcia...
          a tak bardziej konstruktywnie to jeśli chcesz to prześlę Ci namiary na terapeutę -
          też alkoholika który pomógł już bardzo wielu ludziom w tym mojej przyjaciółce.
          on organizuje sesje wyjazdowe 3-4 dni w całej Polsce. daj znać czy zechcesz
          spróbować takiej terapii.
        • Gość: Kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 15:08
          Dodam jeszcze droga żono, że pomagasz mu pić, to nawet w słownictwie
          trzeżwiejących alkoholików nazywane jest podstawianem poduszek. Mąż śmieje się
          z Ciebie, że nabiera Cię na swoje cierpienie,ale spróbuj działac przeciw,
          zobaszysz jak szybko staniesz się ofiarą przemocy.Stwarzasz mu warunki do
          picia. Czas działa na niekorzyść alkoholika, tolerancja na alkohol
          wzrasta,pomyśl co będzie za parę lat, gdy dopadną Twojego męża lęki i omamy.
          Nie żal Ci dzieci,one patrzą na ojca alkoholika i uczą się takich wzorców,
          jakie Ty im przekazujesz. One może za kilka lat zapytją Cię," mamo, dlaczego
          nie uchroniłaś nas przed ojcem alkoholikiem?"Powiem więcej, jeżeli masz córkę,
          to ona ma większe szansę na znalezienie sobie partnera z problemami
          alkoholowymi.Syn może stać się niewolnikiem alkoholu. Nie myśl, że to co robisz
          jest dobre, uwierz mi, bo znam ten problem jak problem wielu bitych i
          stłamszonych kobiet.
          • dz Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? 13.11.01, 23:19
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Dodam jeszcze droga żono, że pomagasz mu pić, to nawet w słownictwie
            > trzeżwiejących alkoholików nazywane jest podstawianem poduszek. Mąż śmieje się
            > z Ciebie, że nabiera Cię na swoje cierpienie,ale spróbuj działac przeciw,
            > zobaszysz jak szybko staniesz się ofiarą przemocy.Stwarzasz mu warunki do
            > picia. Czas działa na niekorzyść alkoholika, tolerancja na alkohol
            > wzrasta,pomyśl co będzie za parę lat, gdy dopadną Twojego męża lęki i omamy.

            Generalnie Kasia ma rację - sam wychowałem się w rodzinie ojczyna-alkoholika i
            niczego w życiu gorzej nie wspominam, jak również- chociaż to okrutne - niczego
            lepiej nie wspominam, kiedy zapił się na śmierć...Dopiero teraz, kiedy sam stałem
            się alkoholikiem, zdaję sobię sprawę, jak POTWORNY, POTWORNY, POTWORNY wpływ na
            dzieci ma taki osobnik w domu...Jeśli możesz, NATYCHMISAST postaraj się wysłać go
            na leczenie zamknięte...chodzi to, aby zrozumiał, co robi...chociaż sam nie
            wiem, z tego, co słyszałem w takich "zamkniętych" szpitalach piją jeszcze więcej,
            jak na wolności...Mimo wszystko podzielam pogląd Kasi, iż "w tym temacie" jesteś
            zdecydowanie zbyt mięka...a gdybyś mu nie zrobiła śniadania, obiadu, kolacji,
            traktowała jak piąte koło u wozu ? Spróbuj...

            > Nie żal Ci dzieci,one patrzą na ojca alkoholika i uczą się takich wzorców,
            > jakie Ty im przekazujesz. One może za kilka lat zapytją Cię," mamo, dlaczego
            > nie uchroniłaś nas przed ojcem alkoholikiem?"Powiem więcej, jeżeli masz córkę,
            > to ona ma większe szansę na znalezienie sobie partnera z problemami
            > alkoholowymi.Syn może stać się niewolnikiem alkoholu. Nie myśl, że to co robisz
            >
            > jest dobre, uwierz mi, bo znam ten problem jak problem wielu bitych i
            > stłamszonych kobiet.

          • Gość: żona Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 20:03
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Dodam jeszcze droga żono, że pomagasz mu pić, to nawet w słownictwie
            > trzeżwiejących alkoholików nazywane jest podstawianem poduszek. Mąż śmieje się
            > z Ciebie, że nabiera Cię na swoje cierpienie,ale spróbuj działac przeciw,
            > zobaszysz jak szybko staniesz się ofiarą przemocy.Stwarzasz mu warunki do
            > picia.

            Oczywiście Kasiu masz rację. Chodzi o to, że nie mam skutecznej broni przeciw
            temu, lub jej nie znam. Nie potrafię tego robić. to nie znaczy , że toleruję ten
            stan rzeczy. Wszystko we mnie burzy się przeciwko alkoholowi mojefgo męża, nie
            myśl sobie, że go głaszczę z tego powodu. Jestem straszliwie bezsilna, nie umiem
            przeciwdziałać. Ale nie zgadzam się z tym.
            .Syn może stać się niewolnikiem alkoholu. Nie myśl, że to co robisz
            >
            > jest dobre, uwierz mi, bo znam ten problem jak problem wielu bitych i
            > stłamszonych kobiet.
            Ja właśnie cały czas trzymam "rękę na pulsie" i staram się, o ile to jest
            możliwe trzymać dzieci z dala od tych problemów. Staram się poświęcać im węcej
            uwagi, bo tego potrzebują, staram się żeby miały nornalny dom, pogodną mamę - nie
            kłócącą się z ojcem, chociaż nie mam pojęcia jak mi idzie. Przecież nie mam kogo
            spytać się czy to jest dobre dla naszej rodziny. Naprawdę nie chcę, żeby one
            oglądały nas rodziców w "skaczących sobie do oczu".Znam takie sytuacje z
            dzieciństwa - beznadziejną walkę mojej mamy z alkoholizmem ojca, w której my
            dzieci uczestniczyłyśmy jako świadkowie - za wszelką cenę chcę tego uniknąc i
            załatwić sprawę "pokojowo", ale to beznadziejne.
            Pozdrowienia Kasiu.
        • Gość: kasia Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY do alkoholika IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 15:10
          Napiszę, możesz mi wierzyć
        • Gość: żona Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 19:48

          . Lek nazywa sie Efektiner, to efectin, który bierze się raz na dobę.
          >

          > To dokładnie tak, jak ja...Ale..czy aby nie przesadzasz ? Człowiek pod wpływem
          > alkoholu zazwyczaj ma osłabiony system nerwowy a jeszcze gorzej jest, gdy
          > próbuje wytrzeźwieć..przynajmniej przez kilka dni...Może spojrzyj na męża
          > bardziej krytycznie ? Może wcale nie jest taki wrażliwy, tylko stara się na
          > Tobie sprawić taie wrażenie, co byłoby usprawiedliwieniem dla picia ? Po
          > prostu "bierze Cię na litość" ?
          Na pewno masz rację , ale jak wymusić na nim, żeby mnie posłuchał, żeby
          spróbował, nie lubie i nie bedę się awanturować, chcę zaoszczędzić tego moim
          dzieciom...
          Zawsze w
          > życiu śmiełem się z osób, które mówiły "mam myśli samobójcze". Po prostu nie
          > rozumiałem tego, traktująć to jako czcze przechwałki..Skoro mam myśl
          > samobójczą, to ją realizuję, raz a skutecznie. Aż w końcu zrozumiałem, bo i
          > mnie to dopadło w skrajnej depreski. To jest coś, co się chyba
          > nazywa "imperatyw kategoryczny" - bardzo, bardzo, bardzo silny głos wewnętrzny,
          >
          > którzy każe Ci się zabić, ba! dokładnie tłumaczy Ci, w jaki sposób to zrobić,
          > szybko i bezboleśnie; a jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że to nie jest Twój
          > głos...trudno mi to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej temu głosowi nie ulec...To
          > jest chyba to, co ludzie nazywają kuszeniam diabła, który siedzi na ramieniu i
          > szpecze do ucha.
          To samo dzieje się u nas, bez lekarstwa.
          > Doskonale orientuje
          > > się w swojej sytuacji,
          >
          > wcale, ale to wcale się nie orientuje...on po prostu powoli umiera...ponad 10
          > piw dziennie to samobójstwo dla wielu organów wewnętzrnych..począwszy od
          > wątroby, o mózgu nie wspomnę...tam zachodzą zmiany, które NIGDY nie dadzą się
          > cofnąć, a im więcej pije, tym tych zmian jest więcej...a to podobno jakiś
          > związek z neuroprzekaźnikami w mózgu, które alkohol zastępuje, więc mózg
          > przestaje je wytwarzać i to TRWALE...swoją drogą to dziwne - mamy tak potężnie
          > rozwiniętą cywilizację, latamy na Księżyc,a zagadki choroby alkoholowej jakoś
          > się naukowcom nie daje rozwiązać...
          >

          >
          > ale cały czas uważa , że poradzi sobie z problemem. I
          > > oczywiście nic z tego nie wychodzi. Byłam w AA- i tam też powiedzieli, że
          >
          > musi
          > >
          > > być jego wola do niepicia, ale właśnie tej brak.
          >
          > Bo tej woli nigdy nie będzie...Po prostu muysi stać się coś strasznego i
          > mocnego...nie mam pojęcia, co to może być; w moim przypadku był to szereg
          > tragicznych wydarzeń w rodzinie i choroba bliskiej osoby - ja MUSIAŁEM
          > wytrzeźwieć, bo nie miałem innego wyjścia...

          Więc utwierdzasz mnie w przekonaniu, że musi dojść do tragedii, żeby przejrzał
          na oczy.
          >
          "przyganiał kocioł garnkowi", bo w końcu sam w tej chwili jestem w ciągu,

          żadne "przyganiał" dla mnie jest to spojrzenie "z tamtej strony"

          ale mam nadzieję na kilka rzeczy, które chciałbym zrobić,co dla mnie stanowi
          > poważny impuls do jego przerwania;
          Liczę, że Ci się uda

          > Twoim miejscu zastanowiłbym się nad leczeniem zamkniętym...
          Nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do tego.
          Wydaje mi się, że nie ma dla nas ratunku.

          > Dziękuję za zainteresowanie i życzę sukcesów.
          Jak Ci idzie?
          >

          • dz Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? 20.11.01, 03:39
            Kochani, nie mam czasu się teraz rozpisywać, ale spojrzyjcie proszę na stronę:

            www.ipin.edu.pl/ain/2001/1/t14n1_8.htm

            Tytuł "LEKI STOSOWANE W LECZENIU
            UZALEŻNIENIA OD ALKOHOLU" - jest tam kilka ciekawych rzeczy, o których - mimo
            znajomości tematu - nie miałem pojęcia. Np. opis 2 nowych leków, z których
            jeden (co dowiedziono klinicznie) znacznie zmniejsza głód alkoholowy a drugi
            zmniejsza euforię alkoholową...Zresztą - poczytajcie sami i dajcie mi znać, czy
            się z czym takim spotkaliście.

            Pozdrawiam
            dz
            • dz Re: ZESPÓLA ABSTYNENCYJNY - jak go pokonać ? 20.11.01, 03:41
              Acha, Żono - jaki jest koszt tego Efectarinu i jaka dawka w jednej tabletce i
              czy też jest na liście chorób przewlekłych, refundowanych ?

              pzdr
              dz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka