Dodaj do ulubionych

ja też rzuciłam

02.03.07, 11:17
witam
paliłam około 16 lat, nigdy nie rzucałam. Gadałam, że trzeba by rzucić i
nigdy nawet tak na prawdę nie próbowałam... Mąż rzucił palenie na Zybanie
jakieś 5 lat temu, a ja dalej paliłam. Marudził, że śmierdzę, że nie zdrowo
itp, to naiwnie wychodziłam palić na powietrze lub z głową w kominku...
Pewnego dnia koleżanka powiedziała, że zaczęła brać zyban ale źle na nią
działa. Powiedziałam, żeby mi odsprzedała, to ja pobiorę. No i tak jakoś
poszło... Nie palę od 13 października 2006. Nawet nie było zbyt ciężko.

co mi zdecydowanie pomogło -
pomyślałam, że swoje już wypaliłam. W końcu tyle lat...
tekst kolegi - nie wierzę, że dasz radę - paradoksalnie mi pomógł.
przekonanie, że przecież jak zapalę to i tak nie będzie mi smakować, bo to
jakby od nowa się uczyć.

co mi przeszkadza -
kilogramy. przytyłam około 5 kg. ale przecież całe dorosłe życie moje
trawienie było wspomagane nikotyną - każdy palacz chyba zabijał głód
papieroskiem, a teraz co?

co zauważyłam
wzrost libido. może to kwestia ukrwienia? nie mam pojącia, ale zdarza się, że
chodzę aż naładowana potrzebą seksu.

Podsumowując.
Nie jest tak trudno nie palić.

Pozdrawiam wszystkich i trzymajmy za siebie kciuki
B.
Obserwuj wątek
    • 328i Re: ja też rzuciłam 04.03.07, 20:39
      Cieszę się z Twojego powodu :D
      Fakt, jak czlowiek się sam uprze to rzucanie jarania nie jest wcale takie
      straszne! A rzucic mozna takze, gdy nagle sie stwierdzi ze sie swoje wyjaralo i
      starczy. Ja nie palę 16 dzien. Dzisiaj sie troche meczylem, ale udalo się, a
      teraz czuję się przyjemnie.
      • patrole_patrole Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 08:03
        328i napisał:

        > teraz czuję się przyjemnie.

        • patrole_patrole Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 08:07
          TO JEST KRYPTOREKLAMA! Rozwaliłeś mnie zupełnie, czego efektem niedończony
          post. Jej...żeby tylko.
      • patrole_patrole Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 08:30
        328i napisał:

        > Dzisiaj sie troche meczylem, ale udalo się, a
        > teraz czuję się przyjemnie.
        PALĘ, BO LUBIĘ! No i jak?
      • patrole_patrole Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 09:34
        Przepraszam, jeżeli poczułeś się dotknięty. Zaczynam trzeci miesiąc bez fajek
        i - dalibóg - nie jest mi lekko. Na pewno stan nabzdyczenia nie jest Ci obcy.
        Nie chciałam Cię urazić.
        • gosia771 Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 12:05
          Podobają mi się ludzie,którzy prowadzą monolog i nie nudzi im się ta forma
          porozumiewania się "ze światem".
          patrole_patrole tak trzymać!
          Chociaż czasami uważam, że powinnaś ugryżć się w język, upss, w paluszki.
          Pozdrawiam.
          • patrole_patrole Re: ja też rzuciłam 05.03.07, 13:33
            gosia771 napisała:

            > uważam, że powinnaś ugryżć się w język, upss, w paluszki.
            W pełni się z Tobą zgadzam. Ciągle nad tym pracuję. Nikt nie jest doskonały.
    • ika5 Re: ja też rzuciłam - juz prawie rok i 9 miesięcy 19.04.07, 18:51
      Datę rzucania dokładnie pamiętam : 28 lipca 2005 po.... 27 latach palenia.
      Probe rzucania podjełam po raz pierwszy , paliłam w tym momencie ok. paczki
      dziennie ( na imprezach bywało dużo więcej ! ). Pierwsze 10 dni pomagały mi
      plastry , potem... już tylko mój upór.Zeby nie przytyć rzuciłam się do
      roweru , długich spacerów i dużo częściej niż kiedyś chodzę na basen( nawiasem
      mówiąc bardzo dobrze mi to zrobiło na ogólną kondycję).
      Zgodnie z zaleceniami psychologów "nagradzam się" za każdy miesiąc niepalenia
      tj. obliczam , ile bym w tym miesiącu wydała na fajki i ... kupuję sobie coś za
      podobną kwotę.( stan mojej szafy jest w tej chwili dużo lepszy niż dwa lata
      temu)
      :)
      Zycze wytrwałości wszystkim rzucającym
      • belka23 Re: ja też rzuciłam - juz prawie rok i 9 miesięcy 13.06.07, 22:18
        już 8 miechów minęło...
        Wciąż się trzymam, choć w święta nie dałam rady i spaliłam dwa marlboro( a
        właściwie trzymałam w ręce i dmuchałam). śmierdziało mi potem przez pół dnia.
        Czasami nachodzi mnie ochota na papieroska, zwłaszcza w sytuacjach relaksu czy
        przy alkoholu ale jakoś tak na co dzień zgubiłam myśli pt. muszę zapalić.
        Szczerze podziwiam palących w taki upał.
        Do wszystkich rzucających:
        DA SIĘ ŻYC BEZ PAPIEROSKÓW - i to życie jest jakieś prostsze. Ileż to
        przyjemności nie myśleć o paleniu i nie kombinować...

        Pozdrawiam i trzymam kciuki (za siebie też)
        • belka23 Re: ja też rzuciłam - juz prawie rok i 9 miesięcy 09.06.08, 13:50
          dalej się trzymam. zdarzało mi się parę razy (może z 5?) trzymać i
          dymić, dmuchać. ale nie ciągnie mnie, do powrotu do palenia. dziś
          zaczęłam dietę, bo niestety kilogramów przybyło mi przez ten czas,
          to już tyle czasu od rzucena palenia, że chyba jest to nieuniknione.
          Po prostu zmiana metabolizmu.

          a jak przechodzi koło mnie ktoś, kto niedawno palił, to aż się w
          środku krzywię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka