belka23
02.03.07, 11:17
witam
paliłam około 16 lat, nigdy nie rzucałam. Gadałam, że trzeba by rzucić i
nigdy nawet tak na prawdę nie próbowałam... Mąż rzucił palenie na Zybanie
jakieś 5 lat temu, a ja dalej paliłam. Marudził, że śmierdzę, że nie zdrowo
itp, to naiwnie wychodziłam palić na powietrze lub z głową w kominku...
Pewnego dnia koleżanka powiedziała, że zaczęła brać zyban ale źle na nią
działa. Powiedziałam, żeby mi odsprzedała, to ja pobiorę. No i tak jakoś
poszło... Nie palę od 13 października 2006. Nawet nie było zbyt ciężko.
co mi zdecydowanie pomogło -
pomyślałam, że swoje już wypaliłam. W końcu tyle lat...
tekst kolegi - nie wierzę, że dasz radę - paradoksalnie mi pomógł.
przekonanie, że przecież jak zapalę to i tak nie będzie mi smakować, bo to
jakby od nowa się uczyć.
co mi przeszkadza -
kilogramy. przytyłam około 5 kg. ale przecież całe dorosłe życie moje
trawienie było wspomagane nikotyną - każdy palacz chyba zabijał głód
papieroskiem, a teraz co?
co zauważyłam
wzrost libido. może to kwestia ukrwienia? nie mam pojącia, ale zdarza się, że
chodzę aż naładowana potrzebą seksu.
Podsumowując.
Nie jest tak trudno nie palić.
Pozdrawiam wszystkich i trzymajmy za siebie kciuki
B.