myszasta11
18.05.08, 17:39
Witam, nie potrafię pomóc komuś, kto jest mi bardzo bliski. Chłopak ma 21 lat
i od czterech lat problemy ze wzrokiem (astygmatyzm, poza tym chyba minus
dziewięć dioptrii), do tego dochodzą problemy ze słuchem, równowagą i refleksem.
Co kilka miesięcy następuje skokowe pogorszenie. Miał wykonywane wszelkie
badania i testy, wyniki wskazują na to, że jest całkowicie zdrowy. W końcu
zalecono mu udanie się do psychiatry, psychiatra odesłał go do psychologa, a
psycholog praktycznie nie pomógł w żaden sposób i tak błędne koło zaczęło się
toczyć od nowa.
To inteligentny chłopak, który ma tyle planów, marzeń, chciałby się spełniać
naukowo, a tymczasem czytanie, nauka, w ogóle życie codzienne staje się dla
niego coraz bardziej uciążliwe i męczące... Ostatnio miał skokowe pogorszenie,
dość wyraźne... Kolejni lekarze, do których trafia, przestają traktować go
poważnie z chwilą, gdy się dowiadują, że był już u psychiatry... Wczoraj był u
neurologa, dostał jakieś śmieszne tabletki na zawroty głowy...
Dodam, że chłopak jest przy tym bardzo wrażliwy, a zarazem nerwowy, choć
pozornie na takiego nie wygląda, ciężko do niego dotrzeć, ciężko się z nim
rozmawia na te tematy, czasem jego zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe...
Miewa myśli samobójcze, nie chodzi na uczelnię... Wygląda to na klasyczną
depresję, jako efekt tamtych wspomnianych na początku dolegliwości. Jak
mówiłam, ma tyle planów i ambicji, ale te problemy ze zmysłami przeszkadzają
mu w prowadzeniu pełnego życia.
Do kogo się w końcu udać, kolejni lekarze rozkładają ręce, w końcu chłopak
teoretycznie jest zdrów jak ryba, a jednak... Więc do kogo się zwrócić? Do
psychiatry jednak? Teoretycznie jutro idzie do lekarza pierwszego kontaktu po
skierowanie do psychiatry, ale co to da i ile jeszcze mu sił starczy na
wydeptywanie wciąż tych samych ścieżek - tego nie wiem...
Bardzo, bardzo proszę o jakąś pomoc.