anulek773
12.09.08, 11:54
Witam. Nowiutka jestem, na tym forum od godziny. Z myślą o rzucaniu,
graniczącą z obsesją od dłuższego czasu.
Palę prawie 12 lat. Paczka to norma, przy piwku więcej.
Dwa lata temu pojawiły się pierwsze myśli o rzucaniu...
I nic. Każda fajka napiętnowana myśleniem o tym, jakie to obrzydliwe
i jakie szkodliwe.
W końcu przyszedł taki krysys, że z dnia na dzień postanowiłam
rzucić (to było w lutym).
Z Tabexem. Dałam radę 5 tygodni. Reszta....większość z Was zna te
wyrzuty sumienia, poczucia, że jest się małym, mizernym, bez silenj
woli.
Miałam rzucić w urodziny, minęły początkiem lipca. Potrem trafiłam
na książkę Allena Carra. Skończyłam w zeszłą niedzielę. W
poniedziałek miał nastapić "dzień zero" - nastąpił kawą i dwoma
papieroskami do niej...
I dół. I znowu ten cholerny dół. Pzez cały ten tydzień staram się
ograniczać ilość - w najlepszy dzień wypaliłam 10. Kupiłam Tabex...
Zacznę go zażywać od poniedziałku.
Niech się dobrze dzieje! :))
Pozdrawiam:))