Dodaj do ulubionych

Moja "Wiosenka"

21.03.05, 08:31
To,był piątek 2 lata temu po południu nasiliły się bóle porodowe
wiedziałam,że to już czas i mimo,że wiedziałam,że urodzę syna moje mysli nie
dawały mi spokojy,że urodzę dziewczynkę-i nie pomyłiłam się o 23.35 urodziłam
sliczną mała kruszynkę.Kiedy położna położyła mi ją na piersi płakałam jak
opętana,ale to ze szcześcia tylko że w danej chwili nie miałam go z kim
dzielić.Rano zadzwoniłam do domu odebrała starsza córka,ale nie powiedziałam
jej,ze ma siostrzyczkę powiedziałam jej,że jak przyjdzie to zobaczy>jakie
było moje zdziwienie,kiedy zamiast córek przyszedł mój mąż klęknął przy łóżku
i przeprosił tą małą jeszcze bezimienną istotkę i poraz kolejny obiecał
poprawę.Dotrzymał słowa,ale tylko na rok.Kiedy Amelka skończyła 4
tygodnie,była bardzo nie spokojna to był pierwszy dzień świąt zjadłam
dosłownie kawałeczek makowca i Amelka strasznie zaczęła płakać tzn nie płakać
jej płacz przypominał ujadanie psa jak ja wyrzucałam sobie ten kawałek makowca
(dostawała tylko pierś) myślałam,że Amelka ma kolkę.W drugi dzień świąt mała
dostała dziwnej gorączki poszłam z nią na ostry dyżur tam zeszła pani
doktor,która cuchnęła papierosami podała Amelce czopek pyralginę i odesłała
nas do laryngologa stwierdzając, ze dziecko ma zapalenie ucha.Po następnych
kilku godzinach znalazłam laryngologa,ale ten stwierdził że uszka są czyste i
kazała na drugi dzień udać się do naszego lekarza,tak też zrobiłam pani
doktor natychmiast kazała zrobić badanie moczu wynik był straszny leukocyty
45-50 pierwsze zastrzyki,po 3 dniach Amelka dostała wysypki nic nie mówiąc
dyżurujący lekarz natychmiast kazał mi się zgłosić do szpitala a tam co
usłyszałam o mało mnie nie zabił SEPSA proszę pożegnać się z córką będzie
żyła najwyżej godzine.Ja byłam w takim amoku ubrałam córke i wybiegłam ze
szpitala niosłąc ją na rękach i krzyczałam jak ma umrzeć to niech w domu mi
umrze.Minęła godzina potem druga a moje dziecko żyło dopiero potem zdałam
sobie sprawę co ja zrobiłam.Wizyta kontrolna w moczu leukocyty 70-80 musicie
iść do szpitala,antybiotyk nie działał no i ta wysypka.Poprosiłam skierowanie
do dobrego szpitala o tamtym nie chciałam już nic słyszeć.Przyjęła nas sama
koleżanka naszej pani doktor,która już czekała na nas ściągnięto ją z domu
zmieniono antybiotyk uczulenie na Cefalosporyny a nie sepsa.Cały czas
płakałam przy jej łóżeczku pytając Boga dlaczego ona co ona Boże ci
zrobiła.Jest taka malutka już przecież kazałeś mi całą ciąże przechodzić bez
niczyjego wsparcia tylko siostry się cieszyły jak machała w moim brzuchu
mówiąc,że to OBCY.Na wizycie pani doktor powiedziała,że zrobimy dziecku USG
lek zadziałał,ale poziom leukocytów był strasznie wysoki jak na tak maleńkie
dziecko i chce sprawdzić co tam się dzieje byłam cały czas przy wszystkich
badaniach a Ci w białych kitlach coś tylko szeptali do siebie jutro zrobimy
cystografie,ale po co proszę być dobraj mysli po cystografii,była urografia
pan ordynator powiedział,że to reflux -jaki reflux co on piepszy prawa nerka
jest w fatalnym stanie,ale z jedną nerką tez da się żyć.Z pomoca przybiegła
mi siostra przynosząc tonę książek już wiedziałam co to za świństwo ze
szpitala miejskiego zabrano nas karetką do CZDiM w Katowicach na oddział
urologiczny tam juz po fachowemu powiedzieli obustronny reflux 5 stopnia
poczekamy,aż córka przybierze do 6 kg i założymy jej przetokę czekałam 6
tygodni mała osiągnęła 6 kg wyznaczyli termin operacji po 5 dniach od
operacji mogłyśmy wracać do domu.Nic nie mówiąc jak będzie dalej wyglądało
jej życie wróciłyśmy po 2 dniach mała dostaje znowu gorączki.Dzwonimy do
szpitala a ten cymbał przez telefon gada proszę udać się do swojeg lekarza i
niech przepisze antybiotyk.Znowu trafiamy do szpitala tam inny urolog mówi
nie obrażając kolegi po fachu co za kretyn nie podaje zapobiegawczo
antybiotyku po operacji>po 5 dniach wracamy do domu w tamtym szpitalu mamy
sporą rodzinkę i traktuja nas po królewsku wiemy już co to za choroba,że
prawa nerka choc słaba ,ale daje radę i tak do dzisiejszego dnia Amelka
kończy 2 latka ma za sobą pełny bagaż doswiadczeń i jest takim silnym
ślicznym dzieckiem i kto by pomyślał że tyle przeszła i jak zaraz się obudzi
to ją wycałuje za wszystkie czasy w końcu to 2 latka dziewczyny jestem taka
dumna,że znowu płacze,ale to ze szczęścia.Grażyna
Obserwuj wątek
    • madziulaw Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 09:27
      Grazynka, kurcze, co ty mi z samego ranka zafundowałaś taki tekst, że ryczę
      przy komputerze, a w pracy jestem...Patrzą na mnie jak na idiotkę...

      Napisze później, bo teraz nie dam rady (ze względu na to wzruszenie).

      Ucałuj ode mnie najpiękniejszą, najdzielniejszą Amelkę, z rodziny Refluksiaków.
      Oby ten rok przyniósł jej szczęście i zdrowie.
      Dziewczyno - przecież Wy pokonacie wszystko, kurcze, z taką siłą, z taką
      miłością, z taką mądrością, jaką macie w sobie.
      Grażynka, masz cudowne 3 córki - to jest Twój największy majątek, największy
      skarb, jesteś SZCZĘŚCIARĄ!!!!!!!!!
    • azosiolek Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 09:57
      Kochane!

      Tysiac usciskow dla Amelki - jest bardzo dzielna (ma to po Tobie wink)). Niech
      rosnie zdrowo i wesolo, pieknie i madrze.
      A z choroba poradzicie sobie bez problemow - majac taka sile poradzicie sobie
      ze wszystkim!
      Pozdrawiaki,
      Anka
      • monika_lwo Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 10:29
        No, ja dobrze, ze jestem w domu, bo w pracy też bym miała dokumenty mokre...
        Nigdy nie widziałam takiej siły, takiej miłosci...Tak to wszystko opisałaś, ze
        aż słów mi brakuje...
        Życzę Wam dużo zdrówka przede wszystkim,
        ucałuj ode mnie swoją córusię i pamietaj, że
        jeśli będziesz kiedyś potrzebowała jakiejkolwiek pomocy,
        to ja zawsze chętnie,
        tak jak Ty pomogłaś mi, tak bezinteresowniesmile
    • madziulaw Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 10:28
      Grazynko, wiesz, my Was tutaj wszystkie bardzo kochamy - za serce, za ciepło
      dla każdego, za szczerość.

      Buziaki

      PS. Co jakiś czas będę cos do Was dopisywać. Cały dzień będę o Was dzisiaj
      myślała, a to na skutek tej powyższej wypowiedzi. Przepiekna i szczera.
      Powinnaś pisać...
    • kstepien-klosek Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 10:40
      Grażka strasznie wzruszyła mnie twoja historia-łzy same cisną mi sie do
      oczu....Gratuluje siły i wytrwałości a twojemu małemu cukiereczkowi życze dużo
      zdrówka i radości!!!!!Trzymajcie sie cieplutko!Pozdrawiam-Karolina i Oliwka!
    • grubakama Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 11:40
      Grazynko, jestem wzruszona, moc uścisków dla Twojej ślicznej KSIĘŻNICZKI. Amelka
      jest bardzo silną i dzielna dziewczynką, tak jak napisała poprzedniczka, ma to
      po Tobie smile)) Nie sądziłam co Ty przeszłaś, ja wiem jaką jesteś wspaniałą
      przyjaciółka, juz teraz wiem skąd u Cibie taka wiedzia i tyle spokoju jak ze mna
      rozmawiałaś jak byłam w szpitalu. Ściskam całą Waszą czwórkę. Cały dzień bedę
      myślami z Wami.
    • aniawroclaw1 Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 12:15
      Kochana Grażynko !
      ...brak mi słów.
      Ściskam, całuję - częstuję szarlotką ( lubisz ? smile )

      Ucałuj ode mnie Amelcię.
    • maniakow Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 14:28
      Grazynko, ryczę jak bóbr - nawet córcie pomoczyłam (siedzi u mnie na kolanach).
      Życzę Twojej "Wiosence" wszystkiego najlepszego, jest szczęsciarą, że ma taką
      Mamę!
      Buźka kiss.
    • grazka8 Re: Moja "Wiosenka" 21.03.05, 19:37
      Dziękujemy wszystkim,ja naprawdę nikogo nie chciałam zmusić do płaczu impreza
      bardzo się udała świeczki Amelka zdmchneła za pierwszym razem,ale tak jej
      podobało się sto lat,że teraz wszystkim śpiewa jeszcze raz dziękujemy wszystkim
      mamusiom i moim małym kolezankom i kolegom Amelka i jej mama.
    • joan76 Re: Moja "Wiosenka" 22.03.05, 08:20
      choć spóźniona dołączam najpiękniejsze życzenia!
      Ścisnęła mnie za gardło Wasza historia. Bądźcie nadal tak dzielne, ta siła jest
      zaraźliwa.
      Pozdrawiam i ściskamy wiosennie,
      Asia z Marcelkiem
    • katarzyna.br Re: Moja "Wiosenka" 23.03.05, 09:39
      Ale się wzruszyłam z samego rana......
      Ty i Córcia jesteście nprawdę bardzo dzielne.

      Życzę Twojej Amelce dużo, dużo zdrowia i dużo miłości.

      Co za szczęcie że ma taką mamę jak Ty.

      Pozdrawiam
    • grazka8 Re: Moja "Wiosenka" 23.03.05, 10:09
      Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa impreza urodzinowa bardzo się udała Amelka
      do dzisiaj śpiewa sobie sto lat i nie daj Bożę ktoś przerwie jej śpiewanie a
      jej słowa brzmią tak"to lat to lat niech zije Melcha" i oczywiście gorące brawa
      musze jej bić po każdym spiewie
      • co-jest-grane Re: Moja "Wiosenka" 23.03.05, 15:50
        No ładnie, ładnie - tak wcześnie zaczyna ?wink)
        To ucałuj pysiaczka swojej zawziętej Imprezowiczce od ciotki forumowej.

        "To lat to lat niech zije Melcha"!
        Pozdrawiam,Aga
    • berem Re: Moja "Wiosenka" 23.03.05, 13:04
      Cześć Grażyno i Amelko
      Przepraszam,że tak późno piszę,ale lepiej późno niż wcale (dopiero teraz
      poinfomowano mnie o święcie twojej córeczki)

      Przyjmijcie gorące życzenia wszystkiego naj, aby w Waszym życiu już tylko
      szczęśliwe chwile nastawały a tak smutne przeżycia zostały jedynie
      wspomnieniem. Szczególnie życzę duuuuużo zdrowia a przede wszystkim szybkiego i
      jednorazowego zakończenia refluxu.

      Przy okazji chciałabym Ci bardo podziękować,że trzymałaś za nas kciuki podczas
      ostrzykiwania.

      Pozdrawiamy
      Beata z Erykiem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka