Kaja po powrocie z przedszkola poszła się wysiusiać i niby wszystko ok, ale
za jakieś 15 min mówi, że znowu jej się chce, no to sobie myślę, będzie
nieźle -

( Potem jeszcze kilka razy, wiadomo po kropelce. Niestety mówiła,
że ją boli. Chciałam jej wziąć mocz do badania odrazu, ale jak tak często
chodziła sikać to nic się nie dało zebrać. W końcu podałam jej Furagin.
Przeszło jak ręką odjął !! Za 2 h po Furaginie poszła się wysikać i już
wszystko było ok. Można powiedzieć, że Furagin zadziałał. Jutro rano
zaniesiemy mocz do badania ogólny i posiew. Nefrolog złożyłam telefonicznie
relację, powiedziała, że dobrze zrobiłam podawając Furagin.
Mam tylko nadzieję, że w tym moczu nic tragicznego nie będzie i skonczy się
na Furaginie.
Jestem wściekła bo, nie wiem skąd to się bierze i jak mam ją uchronić przed
takimi akcjami ?????
We wrześniu było podobnie, mocz okazał się ok, poza odczynem (był zasadowy),
posiew jałowy. Dawałam jej przez 10 dni Furagin. Teraz mamy grudzień i
sytuacja podobna -

((
Jutro zobaczymy jaki będzie wynik ....
Eeech .......