Dodaj do ulubionych

n--l na randce w sieci

20.02.05, 20:30
tak, wiadomo, że znają Twoją twarz i jeśli zamieścisz swoje zdjęcie w
serwisie, to zaraz wywęszą.. ale nie mogę znieść, że na lekcji komentują to
głośno, piszą na tablicy nick - jedynie nieliczni zachowują się przyzwoicie, a
reszta - chamstwo .. powie ktoś - było nie dawać zdjęcia, ale osoba bez twarzy
jest nijaka, szczególnie kobieta , ten zawód odkrywa cię do bólu, niestety -
czy nie moge mieć życia prywatnego?
Obserwuj wątek
    • venilia Re: n--l na randce w sieci 20.02.05, 21:17
      Współczuję Ci tej sytuacji. Uczniowie potrafią być bezlitośni. Ja co prawda nie
      miałam takiego problemu, ale będąc na przykład w jakimś nocnym lokalu
      zastanawiam się, czy nie spotkam zaraz jakiegoś ucznia licealisty, czy nie
      jestem zbyt wyzywająco ubrana, czy odpowiednio się zachowuję. Dopiero gdy
      wyjadę gdzieś daleko od miejsca zamieszkania mogę odetchnąć. Nauczyciel jest
      zawsze obserwowany i chociaż ma prawo do swobody, to chyba nie zawsze może z
      niej korzystać.
      • parawana Re: n--l na randce w sieci 20.02.05, 21:32
        Tak, też mam podobne myśli, kiedy siedzę w knajpce. I wcale nie jestem jakaś
        wstydliwa czy zahukana..ale świadomość, że ktoś może obserwować, jest głupia.
        Okazuje się to często tak: wie pani, widziałem panią wczoraj w sklepie tu i tu..
        - relacjonuje jakiś nastolatek. Cholery mozna dostać chwilami. Nie spodziewałam
        się takiego chamstwa, bo jednak ono wzięło górę. To gorsze niż reakcje, jak
        zmienisz fryzurę i przyjdziesz pierwszy raz w niej do pracy (czyt. szkoły) albo
        jak założysz krótką spódniczkę.
        • ameli.a Re: n--l na randce w sieci 20.02.05, 22:23
          Powiem językiem salonowym: olejcie to. Traktujmy się normalnie, inni to wówczas
          zaakceptują. I uśmiech drogie koleżanki:)
          • m_anja Re: n--l na randce w sieci 21.02.05, 09:53
            Olejcie to... no w sumie racja, ale czasem jest ciężko, bo jak reagować (a mam
            wyjątkowo ciekawskich uczniów) na pytania typu: Ile ma pani lat? Gdzie pani
            mieszka i z kim? Czy ma pani męża? Czy ma pani dzieci? Jaki jest pani numer
            telefonu? Jaki jest pani znak zodiaku? itede. A najgorsze było, jak jeden
            zobaczył mnie kiedyś na ulicy z chłopakiem. Ile było potem gadania... Przez
            miesiąc przeżywał, że mnie "rozszyfrował".
            • ameli.a Re: n--l na randce w sieci 21.02.05, 12:36
              Też to przerabiałam, reagowałam uśmiechem. Pracuję w szkole ponadgimnazjalnej,
              uczniowie pytali czy wyjdę za mąż za tego pana... i takie tam. Naprawdę nie
              warto się tym przejmować.
              Pozdrawiam
        • dudala76 Re: n--l na randce w sieci 26.02.05, 08:07
          Też tak mam.A co smieszniejsze mam brata podobnego bardzo do mnie.Pewnego
          poniedizalku uczennica na lekcji rzekla:"a ja pana widzialam jak pil pan piwo i
          tanczyl w knajpie".Wytlumaczylem ze to moj brat i ze jestesmy do siebie
          podobni.TO co bratu tez mialem nakazywac jak sie ma zachowac:/ ? paranoja
    • kattty Re: n--l na randce w sieci 21.02.05, 13:16
      hihi wiecie co:)to jakbym o sobie czytala:) pamietam ze jak zaczelam prace to
      mialam takie szczescie ze bedac na miescie idac z narzeczonym moi uczniowie
      poprostu wynurzali sie nagle przede mna jak z podziemi..w najmniej oczekiwanych
      momentach..co mnie troche tremowalo..ale podjecia na luzie nauczyl mnie chyba
      moj facet twierdzac ze co?tobie nie wolno isc z bukietem kwiatow przez miasto?i
      trzymac sie za rece itd...no i chyba jakos mi to wpoil bo przestalam sie tym
      przejmowac...ja mysle ze naszym uczniom glownie chodzi o nasze reakcje! a jak
      widza ze ich zaczepki nas "nie ruszaja" to przejda z takiego sensacyjnego
      spotkania do dnia dzisiejszego..tak jakby sie nic nie stalo:) nie wiem...mnie
      widywali czesto..(a ucze i gimnazjum i liceum) .ale zawsze mowili dzien
      dobry..usmiech od ucha do ucha:) i powiem ze mimo ze mnie to przeszlo-
      stresowanie sie takimi sytuacjami..to NIGDY ale to nigdy nie uslyszalam od nich
      komentarza na ten temat:)ewentualnie mily usmiech w szkole..co bylo dla mnie
      jasne:) nie wiem..ja mam super kontakt z dzieciakami..moze tez i dlatego:)
      wymagam ale tez mam chyba takie ludzkie podejscie ..moze dlatego jakos te nasze
      relacje poza lekcjami sa calkiem sympatyczne:)wiec radze nie przejmowac
      sie..poprostu podejsc do tego tak jakby sie zupelnie nic nie stalo bez wzgledu w
      jakiej sytuacji nas zobacza:) nauczyciel to poniekad osoba publiczna ale:) nie
      sadze zeby trzeba sie bylo tym przejmowac:))
    • bezecnymen Re: n--l na randce w sieci 26.02.05, 09:25
      no tak...:D
      mieszkam w rejonie mojej szkoły od wielu lat i jak wspomne pierwsze lata..:P
      byłem jeszcze kawalerem, czasem mnie ktoś(sic!) odwiedził, czasem robiło sie u
      mnie imprezę koleżenską (wolny lokal!) i te codzienne do znudzenia powtarzane
      setki razy na dobę dzień dobry, pytania, czy to moja narzeczona, albo
      komentarze w stylu '' ale laske pan wyrwał'' brrrrrrrrr
      cóż musimy przyjąć, że jesteśmy poniekąd osobami publicznymi, a jako
      odpowiedzialni za dzieci, nie możemy sobie pozwalać na jedno piwko za dużo w
      pobliskiej knajpie, wszyscy nas widzą i obserwują, nie tylko dzieci... nic
      gorszego jak usłyszeć przy okazji od rodzica: a pan sam...
    • jx3 Re: n--l na randce w sieci 27.02.05, 00:17
      Osoby publiczne, o tak, szczególnie w niedużych miastach. Nie przejmuję się
      jednak spotkaniami uczniów w różnych miejscach w mieście. To raczej oni wolą
      wyjść z knajpy, gdy wchodzi... kilku nauczycieli;)
      A tak poważnie, to raz sie zestresowałam - w markecie przy kasie, gdy kasjerka
      kasowała kupowane przeze mnie prezerwatywy, a w kolejce tuż za stanął uczeń i
      grzecznie powiedział "dzień dobry";)
      • parawana chodzi o inną sytuację 01.03.05, 22:26
        To, że ktoś mnie zobaczy w knajpie z kimś tam albo nawet zajrzy do koszyka z
        gumkami w środku nie martwi mnie tak, jak sytuacja, którą przeżyłam. Uczniowie
        odkryli, że jestem zalogowana w portalu randek - któryś zapytał na forum klasy
        bezczelnie o znaczenie słowa, które było moim nickiem, inni zabazgrali całą
        tablicę wielkim napisem, wiadomo jakim, mijając uczniów słyszałam to samo słowo
        i popieprzone komentarze. Chciałam nawet dać im do zrozumienia, że mnie tym
        nawet nie obrazili, tylko jakos tak odarli z intymności.. ale w końcu
        stwierdziłam, że nie ma to sensu. To moje sprawy. A może ja jestem winna?
        Wiedząc, że mnie wiele osób zna, trzeba było nie umieszczać anonsu?
        Ale w końcu - nie mam prawa używać narzędzi w rodzaju netu jak inni ludzie????
        Dlaczego mam się kryć? W końcu usunęłam konto. Chyba po raz pierwszy poczułam
        prawdziwy niesmak (łagodnie mówiąc) w związku z wykonywaną pracą. Popieprzona
        sytuacja.
        • jx3 Re: chodzi o inną sytuację 02.03.05, 01:06
          Rzeczywiscie głupia sytuacja i współczuję.
          Ja chyba nie zdecydowałabym się na umieszczanie anonsu ze zdjęciem.
          Poza tym nie miałabym żadnych oporów - nauzcyciel też człowiek, więc jasne, że
          masz prawo.
          Moi uczniowie w większości wiedzą, że net nie jest mi obcy, że gdzieś tam (na
          forum czy czacie) mogą się na mnie napatoczyć, ale dokładnych namiarów nie
          mają;) Myślę poza tym, że nasze obszary działalności w necie się mijają nieco,
          choć mogę się mylić.
          Podsumowując - z niejaką ostrożnością zostawiam swoje ślady w sieci właśnie ze
          wzgledu na zawód; myślę, że jednak bez zbytniej przesady.
          Pozdrawiam i życzę życzliwszych uczniów!:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka