Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiac z dyrekcja?

24.04.06, 18:11
Witam wszystkich, niedawno zlozylam podanie o prace do jednej szkoly. O dziwo
odpowiedz niemal natychmiast- 22 godziny i wychowawstwo. Wiem, ze dla
niektorych to nienormalne, ale ja nie chce ani wych. ani tylu godzin. czy
moge sama zapytac o mozliwosc 0,5 etatu (mam 2 maluchow, a praca nie jest dla
mnie koniecznoscia, ale przyjemnoscia). Wiec czy wypada mi grymasic i stawiac
wlasne warunki, a jesli tak to jak to powiedziec?
Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • hofff Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 24.04.06, 20:55
      dlaczego od razu nie powiedzialas, ze interesuje cie praca dla przyjemnosci na
      pol etatu? w przypadku 22 godzin po odjeciu twoich 9 (pol etatu) zostaje mu
      niepelny etat. wiec znow koniecznosc zatrudnienia nauczyciela w niepelnym
      wymiarze. hmmm... oczywiscie, ze powiedziec musisz, najlepiej grzecznie :-)
      ewentualnie zrezygnuj i szukaj gdzie indziej, stawiajac od razu sprawe jasno.
      swoja droga, to zazdroszcze tej pracy dla przyjemnosci.
      pozdr
    • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 25.04.06, 09:39
      jeżeli uważałam, że proponują mi za dużą ilość godzin (jestem również tłumaczem
      i nie chcę poświęcać tego zawodu dla uczenia w szkole), to po prostu
      dziękowałam za propozycję. Ale nigdy też nie było tak, że nie miałam przy tym
      pracy w innej szkole na niepełny etat. Sądzę, że dla dyrekcji będzie lepiej,
      jeżeli wciąż będzie mogła szukać kogoś na te 22 godz. z wychowawstwem (bo
      jeżeli to szkoła średnia, to zapewne jest coś w okolicach 18 godz. po
      uśrednieniu). Tzn. spróbować zawsze warto - porozmawiać z dyrekcją grzecznie. A
      nóż? :-) czego Ci oczywiście serdecznie życzę :-) Nie wiem, czy nie ma
      przeciwskazań przed dzieleniem całych etatów i rozkładaniem ich na
      niepełnozatrudnione dwie osoby. Wiem, że u nas kuratorium buntowało się na
      takie rozwiązania i zazwyczaj kończyło się to zwolnieniem jednej z tych osób.

      pozdrawiam
      Anna
      • katarzyna251 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 26.04.06, 08:50
        Dziekuje Wam za rady. Nie poinformowalam o ilosci godzin w podaniu, bo tak
        naprawde nie liczylam, ze w ogole ktos sie odezwie. Poza tym, myslalam ze takie
        rzeczy uzgadnia sie dopiero na rozmowie z dyrekcja. Coz, za niewiedze trzeba
        sie wstydzic wiec i ja sie powstydze. Szkoda byloby mi calkowicie odpuscic
        nauczanie, ale po wielu rozmowach z mezem dochodzimy do wniosku, ze nasze
        wlasne dzieci nie moga ucierpiec na tym, ze mama akurat teraz musi realizowac
        siebie.
        dziekuje Wam za wsparcie i zycze radosci z pracy zawodowej.
        • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 26.04.06, 16:40
          przepraszam z góry za złośliwość w stosunku do męża - ale wychodzi na to, że
          mama może ucierpieć na tym, że tata musi akurat teraz realizować siebie ;-) mam
          koleżankę w pracy, która ma ponad 20 godz. i malutkie dziecko - praca w niczym
          jej nie przeszkadza, i tak może być dużo z małym - po prostu nie bierze już
          żadnych innych dodatkowych zajęć (chociaż ciągle udziela korepetycji). Uważam,
          że jedno z drugim nie koliduje, a akurat zawód nauczyciela pozwala spędzać dużo
          czasu z dziećmi, bo jednak kartkówki poprawia się w domu - i zajęcia również
          przygotowuje w domu.

          pozdrawiam
          Anna
          • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 26.04.06, 18:30
            Steppen, dokładnie to samo pomyślałam... :))
            Nauczycielstwo, uprawiane z umiarem, to chyba najbardziej pro-rodzinny zawód ze
            wszystkich:)
            • iwona.t Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 03.05.06, 19:23
              Prorodzinny? Mnie też sie tak wydawało, az do reformy oswiaty, kiedy
              przeniesiono ze szkoły podstawowej, gdzie uczyłam matematyki do szkoły
              średniej, gdzie zostałam nauczycielem do wszystkiego:rachunkowości w handlu,
              gastronomii, ekonomii, statystyki,techniki biurowej, przedsiębiorczości
              (ukończyłam AE)i matematyki. Moje dziecko miało wtedy 5lat, a ja przez nastepne
              5 lat od switu do nocy zakuwałam (wszystko w ramach 18 godzin),srednio 1/5
              pensji wydawałam na materiały do lekcji, a na drugi rok zmieniał mi sie
              przydział czynności ( o zmianach dowiadywałam się zawsze z końcem sierpnia)
              oczywiście z minimalnym dodatkiem motywacyjnym, bo ten większy dziwnie
              dostawali ludzie uczący zwykle jednego , tego samego od lat przedmiotu. Nic nie
              wskórałam prosząc dyrekcję o mniejszy rozrzut przedmiotów:"to są wszystko
              przedmioty ekonomiczne,a matematyki ma Pani tylko 4 godziny" Efekt:jestem na
              urlopie zdrowotnym z rozwalonym systemem nerowym, (dziecko też rozedrgane)
              swoje, wyprowadzam się, ale nie zamierzam tak tego zostawić: jestem już po
              rozmowie z wizytatorem szkoły a cdn.
              • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 03.05.06, 22:55
                dlatego ja się bardzo cieszę, że mogę uczyć tylko jednego przedmiotu. Planuję
                może w dalszej przyszłości ewent. wyrobić sobie uprawnienia do nauczania
                angielskiego (obok niemieckiego), ale nigdy nie zamierzam się porywać do
                studiowania podyplomowo rzeczy niezwiązanych z germanistyką (jedną podyplomówką
                germanistyczna mam już a sobą i cieszę się, że nie było to np. WOS). Ogólnie
                jestem przeciwna dopuszczania do nauczania przedmiotów z różnych dziedzin przez
                nauczycieli, którzy ukończyli jedynie studia podyplomowe z danego przedmiotu
                (wyłączając może WOS i WOK).

                a pani Iwonie bardzo współczuję. Moja koleżanka z byłej pracy uczyła tak kilku
                przedmiotów, ale ona miała uprawnienia do nauczania kilku róznych właśnie
                (ukończyła polonistykę, hotelarstwo (czyli podwójny mgr) i teraz jeszcze
                europeistykę (podypl.).

                pozdrawiam
                Anna
              • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 06:03
                Iwona, bardzo współczuję, serio, ale przyznaj, że to jednak nie jest sytuacja
                typowa, a ja się wypowiadałam tak ogólnie przecież, o zawodzie, mając na
                względzie głównie bardzo dużą ilośc dni wolnych: wakacje letnie, ferie zimowe,
                święta wszelakie, często czterodniowe tygodnie pracy, długie weekendy (obecnie
                mam 9 dni wolnego na przykład)... jeśli dodać do tego brak zmianowości i fakt,
                że większość przygotowania do zajęć można odbyć w domu, to jest to jednak,
                upieram się, zawód, ogólnie rzecz biorąc, bardzo prorodzinny.
                • belferka33 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 09:36
                  Niestety - osobiście uważam, że ostatnio jest to sytuacja typowa. Kiedyś to może
                  był zawód prorodzinny, ale dziś, jeżeli chce się go rzetelnie wykonywać, oraz
                  przy obowiązującej biurokracji wymaga on dużo czasu. Naturalnie robi się to
                  kosztem rodziny. Z moich doświadczeń i obserwacji szczególnie dotyczy to
                  nauczycieli uczacych kilku przedmiotów, zwłaszcza ścisłych. Moja rodzina
                  przeklina mój zawód, bo rzadko zdaża się, zebym miała wolny wieczór i nie
                  musiała przygotowywac jakichś papierów czy poprawiać prac (mam 3
                  przednmioty)+wychowawstwo. Dodam, że mam opinię osoby zorganizowanej, więc nie
                  jest to wynik mojej nieudolności.
                  • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 11:18
                    belferka33 napisała:

                    > Niestety - osobiście uważam, że ostatnio jest to sytuacja typowa. Kiedyś to moż
                    > e
                    > był zawód prorodzinny, ale dziś, jeżeli chce się go rzetelnie wykonywać, oraz
                    > przy obowiązującej biurokracji wymaga on dużo czasu.

                    Zawsze wymagał dużo czasu, pamiętam moją mamę kwitnącą nad stertą zeszytów,
                    pamiętam też, że kiedyś etat nauczycielski wynosił 36 godzin dydaktycznych. A
                    jednak wolę, że siedziała w domu i w każdej chwili mogłam do niej podejsć i o
                    coś zapytać, niż miałaby na przykład pracować w szpitalu na zmiany, dyżury nocne
                    itp... W wakacje nie musiała zatrudniać niani tylko chodziła ze mną na plażę :),
                    w nocy zawsze była w domu i nie wołała babci do pomocy, w ciągu roku szkolnego
                    odbierała mnie z przedszkola bardzo wcześnie w porównaniu z innymi dziećmi,
                    które tkwiły tam do 17, itd itd....
                    Btw, ja też uczę dwóch przedmiotów + wychowawstwo + własna firma, również
                    pracuję rzetelnie... Są ludzie, którzy też pracują tyle co my w tygodniu (czyli
                    ok 40 godzin w sumie, czy nawet 50 w moim wypadku), ale nie mają tak długich
                    urlopów. Piszę to dla wzmocnienia optymizmu i namawiam do dostrzeżenia tych
                    dobrych stron naszego zawodu! :) Wyobraźcie sobie swoją pracę jako urzędniczkę w
                    banku lub w jakimś biurze, pielęgniarkę, lekarza,, dziennikarza,... no nie wiem,
                    dla mnie masakra ;)
                    • a_cynamonka ups 04.05.06, 16:51
                      a_cynamonka napisała:

                      sorki, błąd w ostatnim zdaniu, miało być "wyobraźcie sobie siebie jako..."
                      oczywiście ;)
                    • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 23:08
                      oo, dziennikarz to akurat świetna praca może być :)) Ja coraz bardziej
                      dojrzewam do podjęcia ostatecznej decyzji o wolnym zawodzie i własnej DG
                      (tłumaczenia+nauczanie języków) - może to nie szczyt prorodzinności, ale
                      godniejsze pieniądze niż szkoła - i nie takie uwstecznianie się jak w szkole
                      (dla językowców). Przepraszam za tę nutkę dekadentyzmu ;-)

                      pozdrawiam raz jeszcze
                      Anna
                    • ra_cha Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 05.05.06, 12:10
                      a_cynamonka napisała:

                      > pamiętam też, że kiedyś etat nauczycielski wynosił 36 godzin dydaktycznych.

                      DYDAKTYCZNYCH? Kiedy tak było? Pamiętam, że kiedyś było to 26 godzin w szk.
                      podst., ale 36-godzinnego pensum nie pamietają chyba najstarsi górale.

                      A
                      > jednak wolę, że siedziała w domu i w każdej chwili mogłam do niej podejsć i o
                      > coś zapytać, niż miałaby na przykład pracować w szpitalu na zmiany, dyżury
                      nocn
                      > e
                      > itp...

                      Przyznaj, nie ma tak znowu wielu zawodów wymagających pracy w godzinach nocnych.

                      >W wakacje nie musiała zatrudniać niani tylko chodziła ze mną na plażę :)

                      No to miałaś szczęście mieszkać blisko plaży, kto takiego szczęścia nie miał,
                      na ogół z pensji nauczycielskiej nie mógł sobie pozwolić na wyjazd poza miejsce
                      stałego zamieszkania.

                      > w ciągu roku szkolnego
                      > odbierała mnie z przedszkola bardzo wcześnie w porównaniu z innymi dziećmi,
                      > które tkwiły tam do 17, itd itd....

                      Widocznie nie trafiła jej się klasa "drugozmianowa"

                      Osobiście widzę wiele zalet tego zawodu, ale jego dobre strony to raczej
                      konieczność stałego dokształcania się (tak! pozwala nam to odsunąć moment
                      skapcanienia na później) i niezaprzeczalna satysfakcja z wykonywania tej
                      właśnie pracy (trudno ją chyba porównać do satysfakcji z działalności
                      urzędniczo-biurowej), a nie dużo wolnego czasu.


                      • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 06.05.06, 00:42
                        Ra-cha, mogę zapytać czemu jesteś taka zaczepna? Nie zrozumiałaś, że mówimy o
                        tym zawodzie w kontekście "prorodzinności", czasu jaki pełniąc go mamy dla
                        dzieci? To nie jest rozmowa o zaletach nauczycielstwa w ogóle, więc nie musisz
                        pokazywać jaka jesteś nadzwyczajna w porównaniu ze mną, że dostrzegasz bardziej
                        szlachetne zalety tego zawodu, spokojnie, też je dostrzegam, tylko że nie o tym
                        tu była mowa. To raz, dwa, zbijanie czyichś argumentów metodą "a widocznie!, no
                        to miałaś szczęście!" jest dziecinne po prostu.

                        Moja mama, jak nietrudno się domyśleć, jest starsza ode mnie ;-P, i takie pensum
                        o jakim wspomniałam dotyczy jej, ani mnie, ani Ciebie, oczywiście, że nie możesz
                        pamiętać 36 godzin, chyba że masz 75 lat? ;). Nie dość, że miała tyle godzin, to
                        kilka lat uczyła kilku przedmiotów, i to tak różnych jak jęz. polski i przyroda.

                        Btw, w każdym poważnym intelektualnie zawodzie trzeba się rozwijać,
                        nauczycielstwo niczym się tu nie wyróżnia. Hm... wręcz przeciwnie
                        powiedziałabym. Obserwując wielu znanych mi nauczycieli i wspominając tych
                        którzy mnie kiedyś uczyli powiedziałabym, że wręcz się cofają a nie rozwijają,
                        niestety. A wielu innych po prostu spokojnie drepcze sobie w miejscu.
                        • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 06.05.06, 14:33
                          > Btw, w każdym poważnym intelektualnie zawodzie trzeba się rozwijać,
                          > nauczycielstwo niczym się tu nie wyróżnia. Hm... wręcz przeciwnie
                          > powiedziałabym. Obserwując wielu znanych mi nauczycieli i wspominając tych
                          > którzy mnie kiedyś uczyli powiedziałabym, że wręcz się cofają a nie rozwijają,
                          > niestety. A wielu innych po prostu spokojnie drepcze sobie w miejscu.

                          Zgadzam się w 100%. Gdybym jako językowieć zajęła się tylko uczeniem i
                          szkoleniami nauczycielskimi - a nie samym językiem (hobbistycznie),
                          tłumaczeniem, czytaniem czasopism, oglądaniem TV w tym języku, pójściem na
                          studia podypl. w tym jęz. (wszystko opłacane tylko i wyłącznie z własnej
                          kieszeni; na studia podypl. nie dostałam dopłaty, bo nie uprawniają mnie do
                          nauczania drugiego przedmiotu), z roku na rok umiałabym coraz mniej. Boję się
                          tego uwsteczniania. I wielu nauczycieli nie robi po skończeniu studiów za
                          wiele - albo nie robi nawet nic, żeby odświeżać i uaktualniać swoją wiedzę.
                          Oczywiście wielu to nie znaczy wszyscy :-)

                          pozdrawiam
                          Anna
                • 44i Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 22:12
                  Chyba jednak zawód mało prorodzinny.Oczywiście długie wakacje,ale tylko w okre-
                  ślonym terminie.Kiedy wypadł pogrzeb w dalszej mojej rodzinie nie mogłam wziąść
                  urlopu na rządanie,lecz bezpłatny.Na wyjazd w sezonie za naszą pensję tez
                  raczej sobie nie mogę pozwolić.Mając 3 dzieci tylko im zapewniałam wyjazd ,
                  który ja w ratach spłacałam miesiącami.Cieszę się,że dzieci podrosły i same
                  zabezpieczają swój wyjazd.
                  • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 22:58
                    No to może inaczej. Znacie bardziej prorodzinny?
                    • steppenwolff1 Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 23:06
                      prawie każdy zawód może być prorodzinny lub nie - wszystko zależy od warunków,
                      w jakich się pracuje - i od ludzi, z jakimi się pracuje. Myślę, że tu nie ma co
                      dyskutować. Factum est, że jako nauczyciel więcej czasu spędza się w domu, co
                      nie znaczy, że nie poświęca się tego czasu na pracę. Jako tłumacz mogłabym
                      prawie cały czas siedzieć w mieszkaniu - ale czasem nie wstaję przy tym prawie
                      od komputera, więc cóż to za wyznacznik prorodzinności? Czasem lepiej iść na 8-
                      9 godz. gdzieś do biura i zostawiać wszystkie problemy tam niż wnosić je do
                      domu. Ale oczywiście i z takich biur czasem się je wynosi.

                      pozdrawiam
                      Anna
                      • a_cynamonka Re: Jak rozmawiac z dyrekcja? 04.05.06, 23:37
                        Sama napisałaś, że "akurat zawód nauczyciela pozwala spędzać dużo
                        czasu z dziećmi, bo jednak kartkówki poprawia się w domu - i zajęcia również
                        przygotowuje w domu." - rozwijałam po prostu tę myśl ;) A jeśli chodzi o długość
                        urlopów to jesteśmy niekwestionowanymi liderami :)) - fakt, że terminów nie
                        możemy wybierać, ale ja chętnię poświęcę tę drobną niedogodność na rzecz ich
                        długości.

                        również pozdrawiam :)
                        Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka