annuka
22.05.06, 21:29
Jestem egzaminatorem i mialam przyjemność sprawdzania matur w ostatni
weekend. Uczę niemieckiego. Dziś w pokoju nauczycielkim wywiązała się
dyskusja między nauczycielami, kto ile sprawdzil i okazało się, że moja
koleżanka anglistka sprawdziła przez 2 weekendy 160 prac, czyli średnio 40
dziennie, natomiast ja sprawdziłąm 30 jednego dnia, ale naprawdę z ręką na
sercu od 9 do 20.00. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego idzie tak szybo
anglistom. Czy wynika to z :
- tego, że angielski jest językiem niefleksyjnym,
- tego, że w niemieckim są długie wyrazy, które jednak dłużej się czyta,
- tego, że prace z niemieckiego są pewnie gorsze niż z angielskiego, bo i
poziom jest niższy
- nie wiem, dlaczego.
Usiłowałam dociec dziś, czy koleżąnka korzysta ze słownika, czy może musi się
czsem zastanowić, czy co, ale popatrzyła na mnie dziwnie, jak powiedziałam,
że ja czasem zaglądam do słownika, kiedy np nie wiem, czy istnieje słow,
które napisał uczeń, czy też on je wymyślił, a nie oszukujmy się, nie ma
osoby, która zna wszystkie słowa w jakimś języku, nawet swoim ojczystym...
Czy ktoś z Was miał te same problemy? Mam wrażenie, że pozostaję w ciągłym
konflikcie z anglistami, bo nie rozumieją nas, garmanistów, którzy przeważnie
uczymy języka od początku i trzeba nie lada wysiłku, żeby w niecałe 3 lata
przygotować kogoś do matury. A jaka to radość, kiedy choć jedno zdanie ma
całą poprawną odmianę :-)