Gość: parkowy
IP: 80.48.150.*
08.08.03, 21:10
W mojej okolicy w ciągu ostatniego tygodnia utonęły na strzeżonych kąpieliskach cztery osoby,w tym dowoje dzieci.Winą za to obarczono ratowników.
Nie jestem pewien,czy słusznie.Kilkaset kąpiących się i tylko dwóch ratujących
Żeby było śmieszniej bez sprzętu,ten który mieli był ich własnością.Brakuje
pieniędzy,wiem.Może w takim razie ostrzec kąpiących,że pływają na własne ryzyko?Czym zajęci byli rodzice utopionych dziewczynek?Czy widok ratownika zwalnia od odpowiedzialności za własne dzieci?