ciuta1 15.02.05, 19:06 Jak sobie radzić z agorafobią w momencie, kiedy musisz wykonywać swoje obowiązki, co zakłada konieczność przemieszczania się, podróżowania? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
milionynas Re: agorafobia 28.05.05, 22:38 ciuta1 napisała: > Jak sobie radzić z agorafobią w momencie, kiedy musisz wykonywać swoje > obowiązki, co zakłada konieczność przemieszczania się, podróżowania? Boleslaw Prus, znany agorafobik, przed podroza kareta zakladal sobie papierowy worek na glowe. Tyle ciekawostek. Teraz serio: Mam nadzieje, ze jestes w terapii, a to zaklada takze farmakoterapie. Proszki dadza Ci ulge, a psychoterapia dlugotrwale wyleczenie. Tylko po wielu proszkach nie zaleca sie prowadzic wozu. - dobrej nocy - milionynas. Odpowiedz Link Zgłoś
ciuta1 Re: agorafobia 13.06.05, 18:27 To ciekawe - nie wiedziałam, że Prus był agorafobikiem. Muszę kiedyś wypróbować tę metodę, jeśli lęki kiedyś wrócą.:) A tak na poważnie, to oczywiście chciałabym, żeby już nigdy nie wróciły. Na terapię chodzę, ale jest mi bardzo ciężko, bo muszę wywlekać sprawy, o których wolałabym nie myśleć, albo nie pamiętać. Uzewnętrzniać i nazywać problemy, które wolałabym gdzieś głęboko skryć,tak jak dotychczas. Tylko że to jest ślepa uliczka, zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego pozdrawiam wszystkich, którzy tak jak ja walczą. Odpowiedz Link Zgłoś
puma1 Re: agorafobia 29.06.05, 10:46 Proszę podpowiedz mi jak zacząć To leczyć ,w moim przypadku nie chodzi o pajaki,te mi nie przeszkadzają natomiast Węże ,nie daja mi życ spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nihil4 Re: agorafobia 17.07.05, 14:33 Jeżeli masz faktycznie agorofobię, to albo walka z nią wedle własnych ustalonych reguł. Piekielnie trudna sztuka. Czy wykonalna nie wiem. A więc pozostaje renta i ciągła walka z chorobą "psa łańcuchowego". Nihil4 Odpowiedz Link Zgłoś
ciuta1 Re: agorafobia 18.07.05, 00:22 Ja raczej mam, jak by to nazwać...okresową agorafobię. Tzn. przez pewien okres jest, i wtedy bywało że sama nie wyjde z domu, a potem walczę i przez pewien czas jest spokój, tzn. funkcjonuję w miarę normalnie. Ale boję się, że to będzie wracać, tak jak wracało już 2 razy. Nie wiem, jak się z tego wyleczyć, a opcja z rentą jakoś mnie przeraża i bynajmniej nie zadowala. W związku z tym, chciałbym skierować pytanie do wszystkich, którzy cierpią na coś podobnego, jak sobie z tym radzicie? Jakie są wasze sposoby? I co was tak naprawde przeraża, kiedy boicie się wychodzić z domu czy podróżować samotnie? Jeśli oczywiście chcielibyście się podzielić, bo wiem, że to dość...osobiste pytanie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
spastykoojaca Re: agorafobia 04.08.05, 14:14 nie chcę żeby ludzie mnie widywali, zapamiętywali - to pewnie skrajny brak akceptacji samej siebie... poza tym zewnętrznosć wydaje mi się skomplikowana w sesie bodźców zmyslowych, halaśliwa, duszna, "zagęszczona", gorąca... czasem nawet nie chcę odkryć kołdry, żeby w tą "zewnętrznosc" nie wpuścić ani kawalka ciala a jesli zmusze się do wyjścia w takim ostrym stanie, to na dluższy czas odechciewa mi się naprawdę, czyli - lepiej nie walczyć? tzn - lepiej nie na siłę... pozdrawiam aaaaa propos - co z rentą? można dostać na sgorafobię? (wydaje się to być malo prawdopodobne w praktyce - trzebaby gdzieś wyjść, gdzieś być zarejestrowanym, coś udowodnić - ogólnie - wyjść... czyli nitz z tego:)) Odpowiedz Link Zgłoś
izulka64 Re: agorafobia 24.02.06, 20:09 Hmm...jak sobie z tym radzę?Szczerze mówiąc to naprawdę zależy.Są takie miejsca gdzie spokojnie potrafię przejść sama bez niczyjej pomocy.Bać wtedy też się mniej boję( nie mówię,że w ogóle). U mnie dodatkowym problemem jest niepełnosprawność.Chodzę samodzielnie,ale nie tak jak każdy!Kiedy byłam mała było tylko...moje "inne chodzenie".Z czasem(miałam wtedy ok.11,12 lat) przyczepił się do mnie ten straszny "lęk przestrzeni"(jak ja to nazywam).Teraz mam już 19 lat,ale lęk towarzyszy mi nadal!To bardzo trudne!Szczególnie kiedy chcę wyjść na miasto po zakupy,do kina,sama do szkoły,odwiedzić Babcię,tak jak wykonują to moi rówieśnicy,ale nie daje rady!Nie potrafię się odważyć!Kiedy jednak uda mi się przejść jakąś małą odległość samodzielnie(powtarzam, nie jest to duża odległość) jestem z siebie bardzo dumna.Wtedy tak naprawdę wierzę,że mogę kiedyś ten lęk pokonać!Moim plusem jest to,że mam osoby,które bardzo mi pomagają!W szkole są to koledzy i koleżanki( z którymi zawsze chodzę), poza szkołą jest to moja Mama!Bez Niej,bez Moniki(mojej przyjaciółki)i Tomka(mojego chłopaka) nie ruszam się sama z domu.To smutne i przerażające!Dla niektórych mogłoby się może wydać śmieszne!Dla mnie...hmm dla mnie to ogromny problem.Czasem myślę o przyszłości...i wtedy bardzo się boję!Ale mam wiele wielką wiarę i nadzieję!Teraz jestem w trzeciej klasie LO,po szkole średniej chciałabym pójść na Psychologię( o której myślę 4 lata).Chcę założyć rodzinę i normalnie cieszyć się życiem.Przecież jestem normalnym człowiekiem tylko trochę zlęknionym!Obawiam się,że sama nie będę potrafiła sobie pomóc!Mam nadzieję,że spotkam keidyś kogoś kto przetłumaczy mi do rozumu,iż nie mogę bać się chodzić.Albo może jednak sama to zrouzmiem.Przecież w końcu chcę zostać panią psycholoszką.Zdaję sobie sprawę z tego,że to "choroba",którą powoduje nasza psychika.A i jeszcze jedno...kiedy ktoś pyta mnie o moje marzenia, na myśl przychodzą mi dwa...po pierwsze dostać się na psychologię, po drugie...chyba sama wiecie...Pozdrawiam serdecznie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ida37 Re: agorafobia 25.03.06, 20:20 Ja walczę też z tym lękiem! Pokonuje małe odległości sama, ale w mieście, na ulicy - tracę kontakt z otoczeniem-tak jakby kadry filmu się na moment zatrzymały. Zazwyczaj jest przy mnie moja mama i kiedy jej mówie, że "to" przyszło, to ona mnie rozśmiesza i bierzemy to na wesoło. Rzeczywiście doznania z zewnątrz - obrazy, dźwięki stają się wtedy inne i chyba to budzi taki lęk. Mam również wtedy zawroty głowy i brak poczucia równowagi i stabilności podczas chodzenia. Mam od kilku lat tę "przypadłość". Jakieś 2 lata było ok, ale teraz leczę to poważnie i miło wspominam chwile, gdy byłam taka beztroska i niczym ograniczona. Potrafiłam wyjechać sama za granicę, nie bałam się wyzwań, szłam przebojem przez życie. Moje problemy zaczęły się w momencie podjęcia pierwszej pracy. Bardzo się wszystkim stresowałam i zostało mi tak do dziś...Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
premium0 Re: agorafobia 07.01.08, 23:52 witam.ja męcze sie z tym od 7 lat,jak przeczytalam ta wypowiedz tak jakbym siebie widziala:((tylko ze u mnie w domu tak naprawde mysla ze ja poprostu nie mam ochoty gdzies jechac sama czy isc gdzies sama.glupie wyjscie z rodzinka do kosciola konczy sie tym ze stoje podtrzymujac sie czyjegos ramienia bo tak mi sie kreci w glowie ze mam wrazenie ze sie przewroce.na zakupy jak z kims jade nie moze mi ktos zejsc z oczu bo zaraz dopada mnie panika....juz nie mam sily na to.poszukuje jakiegos terapeuty....tylko ze to nie jest takie proste...juz nie raz probowalam:(( Odpowiedz Link Zgłoś
ufreyek Re: agorafobia 21.09.06, 15:40 ja tez tego nie potrafie. moje otoczenie nie wierzy, ze nie wychodze przez strach...mysla, ze to czyste lenistwo---bo przeciez bylam tyle razy zagranica-- ale zawsze byl ktos ze mna--gorzej, jesli mam zwyczajnie wyjsc z domu---do kogo po porade? Odpowiedz Link Zgłoś
agorofobik Re: agorafobia 25.05.07, 11:41 CZY U WSZYSTKICH AGORAFOBIKÓW ALKOHOL UWALNIA OD TEGO LĘKU ?? 2 PIWKA I MOGĘ CHODZIĆ PO MIEŚCIE...WIEM , ŻE TO NIE RECEPTA BO DOCELOWO PROWADZI DO UZALEŻNIENIA , ALE POMAGA NP. ZAŁATWIĆ JAKIES SPRAWY NA MIESCIE Odpowiedz Link Zgłoś
monikapanika Re: agorafobia 25.05.07, 15:12 Oj,a co ja mam z "tym"... Mam 16 lat, a moja agorafobia zaczęła się rok temu. Wyjście na miasto, do kina jest praktycznie niemozliwe. Nie ruszam się nigdzie bez moich tabletek (sedatif PC). Są bez recepty, ale czeka mnie wizyta u psychiatry... :/ Moje ataki to cos strasznego... Nie czuje wlasnego ciala, powietrza, mam wrazenie, ze nikt mnie nie slyszy, nie widzi, ze zaraz umre, jest mi duszno, mam suchosc w ustach, czuje sie jak w innej rzeczywistosci. To wszystko jest w psychice, nie jestem w stanie tego opanowac, kiedy sie zaczyna mam wrazenie jak bym sie wynurzala z wody, ale zamiast wody jest powiertze (nie wiem, czy ktos rozumie to co pisze) Boje sie jechac do tego psychiatry, boje sie przyjmowac lekow. Boje sie isc do liceum ,boje sie studiow. Boje sie ze to powroci i bede sama... Odpowiedz Link Zgłoś
madzia3112 Re: agorafobia 21.02.09, 01:34 Moniczko Znam ten ból .. :( Ja mam 18 lat i mam to samo co Ty :/ do tego ja mam lęk przed sytuacjami bez wyjscie... nie moge niemal chodzić do szkoły bo jak zmaykają sie drziw od klasy to ja zaczynam panikowac.. jak coś to pisz na meila madzia3112@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
anula52 Re: do agorafobika 05.07.07, 18:32 no mi też pomaga ;) ale jak biorę trraz prochy to chyba już mogę zapomnieć o piwkach? :( Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do agorafobika 14.11.07, 16:52 ja tez kiedys rozwiązywalem problem chodzenia w miare normalnie ale jak trzezwialem to mialem trudnosci z dojsciem do lazienki a choroba sie nasilala i powstawalo bledne kolo bo jak mialem ochote przypomniec sobie jak jest fajnie normalnie chodzic to musialem sie napic lekarz mi powiedzial ze juz mam muzg uszkodzony a picie tylko dawalo zludzenie normalnosci teraz jestem anonimowym alkocholikiem juz 7 lat i bralem ruzne leki ale nadal cierpie na agorafobie mam nieraz dni w kturych czuje sie w miare lepiej chociaz niemam skali poruwnawczej do normalnosci bo zapomnialem jak to jest normalnie chodzic spoglądac w gure stanac na srodku pustego placu juz pisząc to zle sie czuje ktos pisal ze mial psa ja tez mialem i gdy trzymalem smycz byko lepiej ale pies to chwilowe pozbycie sie leku i niezawsze sie sprawdzalo np.zauwazylem ze po trawie lub chociaz po innej nawierzchmi niz goly beton asfalt lepiej chodze i jestem spokojniejszy wiec gdy bardzo musze gdzies wyjsc planuje trase tak zeby bylo jak najwiecej zieleni są trudnosci gdyz mieszkam w miescie w bydgoszczy ale wierze ze kiedys bede mugl normalnie chodzic a teraz musze z tym zyc bo ninaleze do ludzi kturzy sie zalamuja chociaz duzo dawnych bliskich mi osób smiało sie gdy muwilem ze niedam rady przejsc przez jezdnie ale musze sam walczyc teraz biore zomiren taki sobie jak ktos jest z bydgoszczy lub okolic to mozemy sie spotkac a do wszyskich mam prosbe dajcie dobre rady lub namiary do dobrych lekarzy i piszcie o swojej walce z tą chorobą pozdrawiam wszystkich agorafobików. Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do agorafobika 03.12.07, 08:45 co wy z tym piciem pisalem juz ze tez tak próbowalem ale to tylko zwiekszylo lęki jak trzezwialem i czy juz tutaj nikt niezaglada juz jestesce wyleczeni? zadnych porad opisuw wlasnych doswiadczen szkoda bo ja niemoge sobie poradzic z agorafobia od kilkunastu lat i myslalem ze tutaj znajde pokrewne dusze ale niekture wypowiedzi sa zartobliwe i bez sensu niech wchodzi ktos kto ma cos do powiedzenia zastanawiam sie nad hipnoza co wy nato? Odpowiedz Link Zgłoś
aldara.35 Re: do agorafobika 13.02.08, 12:07 Mam nadzieje ze jeszcze ktos tu zagląda!! Niestety rowniez walcze z agorafobią.Jeszcze niedawno balam sie wyjsc przed klatke,teraz pokonuje sama niewielkie odleglosci.Jestem na psychoterapi i początki leczenia wydlądaly tak ,ze codziennie musialam wyjsc na chwilke choc kawaleczek od domu.Na początku to były wyjscia do kosza na smieci!Stopniowo coraz dalej i dalej....organizm ,,przekonuje,,sie ze nic zlego sie nie dzieje i nie reaguje lękiem.Padlo tu gdzies pytanie ,czego najbardziej boimy sie w czasie ataku,ja najbardziej boje sie TYCH odczuc.Poza tym nic mnie nie przeraza nawet swiadomosc ze moge zemdlec!Nawet sobie czasem (w trakcie ataku)tego zycze,aby przestac to czuc.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
daisy56 Re: do agorafobika 15.02.08, 13:15 A ja własnie najbardziej boje się, że zemdleje. Obawiam sie tylko i wyłącznie tego i całego zbiegowiska ludzi jakie temu zazwyczaj towarzyszy. Chyba nie pozbęde się takich mysli do końca zycia:(( Odpowiedz Link Zgłoś
aldara.35 Re: do agorafobika 16.02.08, 12:38 ja rowniez na początku wlasnie tego sie najbardziej balam,ale prawda jest taka ze jak przychodzi cos gorszego od tego uczucia(napad lękowy)to wtedy widzimy ze to ,,mdlenie,,jeszcze nie było tym czyms najgorszym.Nie zemdlejesz-to tylko takie uczucie w glowie.Poza tym organizm w nerwicy dziala na takich obrotach ze omdlenie jest prawie niemozliwe.Dla niektorych-niestety Odpowiedz Link Zgłoś
titeuff Re: do agorafobika 20.02.08, 02:03 u mnie zaczęło się to już bardzo dawno temu... w 2 klasie szkoły podstawowej kiedy zemdlałam na lekcji, pozniej chyba na początku nawet nieswiadomie obawiałam sie kolejnych takich zdarzeń przy rówiesnikach... nastepnie zaczął mnie przesladować fakt omdlenia wszędzie: nie stałam na apelach ze wszystkimi, zle się czułam na bardziej wymagających lekcjach...zaczęlam chodzić do psychologa...ale lęk jakoś szybko wbił się w moj rytm zycia ( mama mowila ze ona tez sie boi do tej pory miejsca w ktorym zemdlala) wiec przestałam...w liceum bylo coraz ciezej kiedy nauczyciele byli bardzo wymagający a w klasach same lampy świetlówkowe (to mnie wprowadzalo w straszny niepokoj)ja niestety siedzialam na kazdej lekcji z zegarkiem, zalana potem...nikt nie zauwazal jakis "chorych" cech u mnie poniewaz maskowalam sie dobrze(tzn. wygladalam jakbym nie mogla wysiedziec na lekcji z nudów a nie z przerażenia...)bylam raz u lekarza dostałam xanax na straszne lekcje ktorych najbardziej sie balam (to byla jedna wizyta) poniewaz moj tato jest lekarzem to sam mi wypisywal leki...oczywiscie nie bralam ich duzo raz na jakis czas...lęki dopadaly mnie w hipemarketach, kosciolach no i w klasach na lekcjach...ale na tym sie konczylo. Na studiach zaczęlam sie bac jezdzenia autobusami ale jakos to mi przeszlo...nie mialam pojecia co to za choroba nigdy o tym nie czytalam...2 lata temu w czasie upałow stojąc na wielkim skrzyzowaniu dostalam ataku paniki na srodku jezdni.. i to juz byl szok...wczesniej balam sie ptrzebywać w pomieszczeniach zamknietych a teraz...no i tak to sie rozkrecilo teraz juz boję sie "oderwac" od ziemi (i nie chcodzi tylko o samoloty), mam lęk przestrzeni, nie przejdę przez żaden most,boje sie placów, chodzę tylko przy jakichs budynkach idac przez plac czy wiekszą ulicę mam lęki, nogi jak z waty i to wszystko co najgorsze...nauczylam sie z tym zyc ale zeby unikac coraz to wiekszej ilosci miejsc nie mam juz siły...jestem bardzo oporna zeby pojsc do lekarza bo wiem ze zadne gadanie mi nie pomoze...w leki tez zabardzo nie wierzę...no i tez sama wiem ze nie przelamię sie( bo probowalam, chodziłam w moje " sreaszne" miejsca i coo...nic) ...wiec hmmm...co robic? myslalam o hipnozie i marzylam zeby to bylo tak: czary mary i po chorobie...ale nie wiem gdzie isc a boję sie jakis szamanow zeby jeszcze gorzej nie poprzestawiali mi w glowie...życie jest takie ciężkie kiedy inni owszem mają problemy...ale my oprócz tego mamy WIELKI mur ktory przeslania nam świat...zazdroszę ludziom zwyklego zycia, tego ze moga spokojnie przechadzac sie po centrach handlowych kupując ubranka i przechodzic pzrz mosty, podrózować....poprostu tego wszystkiego czego ja nie moge robic...uff w koncu cos napisalam...pozdrawiam wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 re. do titeuf 22.02.08, 11:15 ja tez niemoge chodzic przez mosty itp itd ale ja naprzyklad lepiej sie czuje jak chodze po trawie lub innej nawierzchni niz gladka wypolerowana sliska trace ruwnowagetez gdy stane i niemam zadnego oparcia to juz jest panika teraz juz planuje i podobnie jak ty jestem wiezniem wlasnego umyslu ruwniez staram sie prubowac pokonywac takie miejsca gdzie mialem leki ale bez powodzenia leczylem sie teraz lekiem xetanor 3 miesiace bez rewelacji teraz dostalem Histimerck seroxat i xanax napisze jakie beda efekty pozdrawiam i piszcie bo to jest chociasz pocieszajace ze niejestem sam. Odpowiedz Link Zgłoś
titeuff Re: re. do titeuf 22.02.08, 22:32 też się cieszę, że nie jestem sama:)...w ogole jak sie czujesz po tym seroxacie?? bo ja wzięłam jedną tabletkę( czyli najmniejsza wlaściwą dawkę) i normalnie wygladalam i czułam sie jak zaćpana...kręciło mi sie na maxa w glowie...wiec stwierdzilam ze to raczej nie dla mnie...ale ze poczytalam o tym zaczęlam znowu go brac tym razem od 1/4 zeby przyzwyczaić organizm do tej substancji...xanax tylko biorę jak wychodzę np na uczelnię lub do jakiego "niebezpiecznego" dla mnie miejsca... nie pomaga jakoś specjalnie, ale napewno czuję się z nim bezpieczniej. ZAuwazyłam również ze najgorzej jest poruszać sie po takim nagim betonie i jak wlasnie idę po moście to czuję taką twardą powierzchnię i uginają mi się nogi. Jeśli most jest drewniany to jest duzo lepiej...nie wiem dlaczego...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aja38 Re: re. do titeuf 26.02.08, 18:35 Ja tez mam podobnie,lątwiej mi chodzic po miekiej powierzchni,zauwazyłam ze na plazy,po piasku moge chodzic bez oporów,to samo po trawnikach,po gołych betonowych placach w pojedynke to odpada. I o co tu chodzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
youknowmyname Re: re. do titeuf 29.02.08, 22:28 titeuf-jakbym czytała o sobie,aż mnie ciarki przeszły-chyba nawet jesteś w podobnym wieku.nie chcę się użalać,ale jestem takiego zdania jak Ty-ludzie mają problemy,ale nie przeżywają codziennie takiego koszmaru. Odpowiedz Link Zgłoś
titeuff Re: re. do youknowmyname 04.03.08, 17:36 Dzięki za odpowiedź :) mam 24 lata... Wiec jak Ty sobie z tym wszystkim radzisz?? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
youknowmyname Re: re. do youknowmyname 08.03.08, 10:34 ojjjj na tą chwilę jest bardzo cięzko,biorę leki,ale one nie bardzo pomagają.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: re. do titeuf 07.04.08, 11:07 dawno niepisalem ale widze ze wszyscy zdrowi bo sie niewypowiadaja a po seroxasie niewiem juz sam bo niepotrafie byc obiektywny wobec siebie ale gorzej niejest i bede go bral nadal we wrzesniu ide do szpitala na oddzial lekuw mieszkam w Bydgoszczy a jest to jeden z niewielu w Polsce no to do wrzesnia bede na lekach bede pisal jak jest ale wierze ze w koncu sie wylecze bo bez wiary nic niemozna osiagnac pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
leojoa1 Re: do agorafobika 28.03.08, 21:13 jakbym siebie czytała... dokładnie tak samo się czuję Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do agorafobika 07.04.08, 11:14 leojoa1 napisała: > jakbym siebie czytała... > dokładnie tak samo się czuję ale napisz wiecej to pomaga pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
titeuff Re: do w.konek2 08.04.08, 21:53 ja też biorę paxtin czyli seroxat i chyba jest troche lepiej:) Odpowiedz Link Zgłoś
klekle.pl Re: do w.konek2 15.04.08, 19:59 Mam pytanie jak osoba chora na agorafobię ma chodzic na spotkania z psychiatra skoro odczuwa lęk przed wychodzeniem z domu?jest na to jakis sposób...? Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do w.konek2 16.04.08, 10:47 klekle.pl napisała: > Mam pytanie jak osoba chora na agorafobię ma chodzic na spotkania z psychiatra > skoro odczuwa lęk przed wychodzeniem z domu?jest na to jakis sposób...? Oczywiscie ze jest np. jezeli idzie sie z osobą towarzysząca lub nawet jak jest blisko przychodnia to w moim przypadku biore rower i jade rowerem bo moge jezdzic i sie czegos trzymam tylko checi i duzo prób powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do w.konek2 17.04.08, 15:28 powodzenia ja sie lecze od 12 lat i wiem juz ze trzeba cierpliwosci przy tej horobie niekturzy chca zaraz miec efekty po paru tabletkach albo jak sie zle poczuja odstawiaja to doniczego nieprowadzi pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
w.konek2 Re: do w.konek2 17.04.08, 15:31 titeuff napisała: > ja też biorę paxtin czyli seroxat i chyba jest troche lepiej:) zycze powodzenia pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś