Dodaj do ulubionych

znów o kunach

16.07.10, 13:09
już o kunach wiem wszystko. Czy mnie to cieszy - nie wiem. Dziś rano
tropiłam. Po śladach. W przyszlym tygodniu mały remont w ogrodzie
mnie czeka. No i dźwięki. Niestety - słyszalne. Niedługo mój dom
stanie sie już tu opisywanym "wyjącym domem na Podleślej"....
Obserwuj wątek
    • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 13:37
      ciekawe, czy te dźwięki coś dadzą. Ja jestem sceptyczny, ale życzę
      sukcesu.
      liczę na cykliczne relacje ;)
      • i_bella Re: znów o kunach 19.07.10, 16:25
        Cykliczne relacje, część pierwsza:
        - mąż wykazal sceptyczne podejście do tematu, powiedział że nikt mu
        tu architektury ogrodu zmieniać nie będzie i że on sam zadba o to,
        by kuny się wyniosły.
        - jako doświadczona mężatka zachowałam spokó i wyznaczyłam
        nieprzekraczalny termin na dotrzymanie obietnic (wystarczająco
        odległy)
        - mąż spędził wczoraj kilka godzin na drabinie i obcinał gałęzie
        drzew przylegające zbytnio do domu
        - efekt - dziś nad ranem obudził mnie niesamowity hałas - kuna
        zeskoczyła na dach domu z odpowiednio wyższej gałęzi naszej cud-
        brzozy!!!! Tej, która nie poddana zostałaprocesowi "cięcia" bo była
        za wysoko
        - zastanawiam się teraz kto pierwszy się podda - kuna, czy mąż. To,
        że ja się przeprowadzam do sypialni na parterze jest juz prawie
        pewne ;)

        Podsumowując - jest dość zabawnie :)
        • roberto19633 Re: znów o kunach 19.07.10, 18:09
          i_bella napisała:

          > Cykliczne relacje, część pierwsza:
          > - mąż wykazal sceptyczne podejście do tematu, powiedział że nikt
          mu
          > tu architektury ogrodu zmieniać nie będzie i że on sam zadba o to,
          > by kuny się wyniosły.
          > - jako doświadczona mężatka zachowałam spokó i wyznaczyłam
          > nieprzekraczalny termin na dotrzymanie obietnic (wystarczająco
          > odległy)
          > - mąż spędził wczoraj kilka godzin na drabinie i obcinał gałęzie
          > drzew przylegające zbytnio do domu
          > - efekt - dziś nad ranem obudził mnie niesamowity hałas - kuna
          > zeskoczyła na dach domu z odpowiednio wyższej gałęzi naszej cud-
          > brzozy!!!! Tej, która nie poddana zostałaprocesowi "cięcia" bo
          była
          > za wysoko
          > - zastanawiam się teraz kto pierwszy się podda - kuna, czy mąż.
          To,
          > że ja się przeprowadzam do sypialni na parterze jest juz prawie
          > pewne ;)
          >
          > Podsumowując - jest dość zabawnie :)


          Oj bella dlaczego wszystkie kobiety zwalają odpowiedzialność
          na mężów?
          • i_bella Re: znów o kunach 19.07.10, 22:58
            roberto19633 napisał:

            > Oj bella dlaczego wszystkie kobiety zwalają
            odpowiedzialność
            > na mężów?

            Ależ Roberto! Całe moje życie nie robię nic innego, jak tylko tę
            odpowiedzialność z mężczyzn ściągam - daj spokój, przecież
            pozwoliłam mu działać! A niechże przegania te kuny i całe życie,
            skoro nie chce, bym się tym zajęła. Naprawdę. Ja się zajmę sączeniem
            i czytaniem. Obiecuję skrobnąć o postępach w walce, a że przewiduję
            poddanie? no cóź..... :)
            • kmsanczia Re: znów o kunach 20.07.10, 08:22
              Ale fajny wątek. Pod przykrywką kuny. :)
    • marmit1 Re: znów o kunach 16.07.10, 13:41
      Dla pocieszenia dodam, że dzieci w domu powodują większe zniszczenia
      niż kuny w ogrodzie :)

      Ktoś tu pisał, że pies jest lekarstwem na kuny. Nie wiem czy to
      prawda. Oczywiście upolowanie takiej kuny na obiad jest w Polsce
      nielegalne ? Nie wiem zresztą, czy kuna jest jadalna. Wyczytałem w
      wikipedii, że w Polsce na kunę leśną można polować od września do
      marca.

      Pozdrawiam,
      • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 13:45
        marmit1 napisał:

        > Dla pocieszenia dodam, że dzieci w domu powodują większe
        zniszczenia
        > niż kuny w ogrodzie :)

        Na pewno. Ale kuna na strychu może być bardziej niszczycielska.
        "Moja" np. zdewastowała pół ocieplenia. Zresztą wynosiła to także
        zewnątrz. Apelowałem, żeby przeniosła się do garażu, ale nie chciała,
        więc musiałem jej zamknąć dostęp, bo sam nie miałbym gdzie mieszkać
        ;)
        No ale przecież chyba na razie nikt nie mówi o zabijaniu kuny
        (zwłaszcza, że może teraz mieć małe), lecz o skłonieniu, żeby się
        przeniosła
        • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 14:16
          to nie leśna. To kuna domowa. Mówiłam już chyba, ze wiem o kunach
          wszystko ;)
          Wolę wygonić zanim będzie spustoszenie na strychu, bo wejść toto
          może do domu najmniejszą szczeliną. Na razie jeszcze chyba nie
          weszła.
          Dodam może jeszcze, że skoro ja widzialam trzy u siebie na posesji
          to mamy ich w okolicy dużo. Bardzo dużo. Domy zatem należy budowac
          tak, by stały na polu. Najlepiej pustym polu. I najlepiej w
          oddaleniu od...wszystkiego. Zapomnijcie o ogrodach i drzewach.
          aha - jeszcze stropodach jest dobrym rozwiązaniem.
          Montuję zatem dzwięki borsucze wokół, robię wycinkę (piękne me
          bluszcze...) i zobaczymy :)
          Kuna jest pod ochroną. Nie zabijamy. Przeganiamy.
          • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 14:30
            jak to mamy zapomnieć o ogrodach??? Przecież mieliśmy właśnie pamiętać
            o ogrodach :)
            A drzewa to chyba ewentualnie takie przy domu? Przecież kuna po murze
            sobie łazi (jeśli jest odpowiednio porowaty), więc co wycinanie drzewa
            i bluszcza da?
            • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 14:54
              ech, pamiętać, nie wiedział Kofta, co pisał...;)
              Drzewa tak - takie przy domu i przy płotach. Kuna dość "lotna" jest -
              nieźle skacze. Z drzewa na garaż, z garażu na dach domu, z domu na
              kolejne drzewo i do sąsiada.
              Kuna po drzewach łazi zupełnie nieźle (widziałam ślady na brzozie
              dziś) i po rynnach dachowych uwielbia też. Nie musi być bardzo
              porowato :)
              • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 15:05
                i_bella napisała: > ech, pamiętać, nie wiedział Kofta, co pisał...;)

                On tak miewał. Najbardziej wszyscy, którzy go znali, dziwili się, że
                napisał piosenkę Radość o poranku (Jak dobrze wstać, skoro świt...),
                skoro był znany z tego, że długo spał. Wtedy odpowiadał: ale przecież
                czasem skoro świt wracam do domu :)
                • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 15:13
                  ciekawe, co on tam miał na myśli pisząc "jutrzenki blask duszkiem
                  pić" ;)
                • wolo_p Re: znów o kunach 19.07.10, 18:54
                  Taki przerywnik wywołany przez Was. Mój ulubiony Kofta:

                  W moim domu

                  Tyle lat jesteśmy razem, miłą, wybacz
                  Ale wszystko tak jak trzeba chyba nie jest
                  Gdy musimy się codziennie przekonywać
                  Że ty dla mnie, ja dla ciebie, istnieję

                  Przecież nie mam żadnej innej poza tobą
                  I mieć nie chcę, tyś jest wieczna i jedyna
                  Naszym sercom zagroziła, tak jak słowom
                  Niedokrwistość, zniechęcenie i rutyna

                  To normalne, że chcesz mieć nareszcie spokój
                  A na wiosnę grządki zasiać i zagrabić
                  Ale wiesz, bywają różne pory roku
                  A tak życia jak tapczana nie ustawisz

                  Kiedy niebo nad głowami krąży chmurnie
                  Twoje oczy wciąż mnie śledzą niespokojnie
                  Ja dla ciebie chyba zawsze byłem durniem
                  Co nic nie wie, nic nie czuje, nic nie pojmie

                  Nie ma takiej gorzkiej prawdy, moja miła
                  Która dla mnie byłoby nie do zniesienia
                  Jeśli rzecz nam jaka serca podzieliła
                  To naiwne i tchórzliwe przemilczenia

                  Póki czas, lepiej otwarcie ze mną pomów
                  Zanim w złości lepszy numer ci wykręcę
                  Chyba prawo mam, by w moim własnym domu
                  Więcej w oczy mi patrzono, mniej na ręce
                  Wiem na pewno, że ze sobą wytrzymamy
                  Chociaż życie nam układa się nieprosto
                  Nie możemy rozstać się trzasnąwszy drzwiami
                  Moja miła, moja bliska,
                  Moja...Polsko
          • marmit1 Re: znów o kunach 16.07.10, 14:35
            Oczywiście nie wolno zabijać. Na mierzei widziałem dziki, które łażą
            po mieście i szukają pożywienia. Ich też nie wolno zabijać. Paranoja
            z tą ochroną przyrody. Wszystko powinno się odbywać w granicach
            rozsądku.

            Wyczytałem, że kuna zjada myszy i szczury, więc chociaż jest z niej
            jakiś pożytek. Ja to bym nabył psa, który by odstraszył kunę. U nas
            to na razie tylko mrówki i inne owady wpadają do domu.
            • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 14:45
              Masz rację - kuna zjada myszy i szczury i ptaki i jeże nawet
              (ciekawe, jak?) ;)

              Pies odstarszający kuny? Bydlę jakieś wielkie trzymane w ogrodzie.
              Nie moje klimaty. I psa szkoda dla mnie, pisałam już, tęskniłby ;)
              Zawsze można się przeprowadzić też, prawda? Ja dość "mobilna"
              jestem.
              • marmit1 Re: znów o kunach 16.07.10, 14:51
                i_bella napisała:

                > Pies odstarszający kuny? Bydlę jakieś wielkie trzymane w ogrodzie.
                > Nie moje klimaty. I psa szkoda dla mnie, pisałam już, tęskniłby ;)

                Nie rozumiem, za czym tęskniłby ?
                Gdzie jest napisane, że kuna domowa jest pod ochroną ? Szukam w
                internecie, ale nie znalazłem kuny na liście. Natomiast w wikipedii
                jest napisane, że na kunę leśną można polować od września do marca.
                • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 15:02
                  Oj, Marmit, za mną by tęsknił. Zajęta jestem bardzo, nie mam czasu
                  dla psa.
                  W necie znalazłam, że pod ochroną.

                • amigo465 Re: znów o kunach 16.07.10, 21:48
                  Kuny to nawet chodzą przy kościele w samym centrum.
                  • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 22:03
                    no właśnie. W samym centrum. Przy kościele. Religijne takie.
                    Zeszłego roku jedną ktoś ubił przypadkiem mknąc Warszawską. W tym
                    roku ciężko Warszawską mknąć to i nikt zadnej kuny nie ubił (bo i
                    jak?)
              • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 14:56
                pies "podwórzowy" - taki latający po działce w nocy - chyba odstraszy.
                Bo dorosła kuna jakoś by sobie z nim poradziła (raczej unikając), ale
                ona - jak to potencjalna matka - perspektywicznie myśli, wie, że z
                małymi będzie musiała koło niego chodzić, a wtedy może być problem.
                Woli tego uniknąć i szuka miejsca bez psa.

                A przeprowadzka? Niby jakieś wyjście jest, ale skąd wiadomo, czy kuna
                (ta lub inna) do nowego domu nie przyjdzie?
                • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 15:00
                  Ess, bo ja miałam na myśli taką prawdziwą przeprowadzkę. Daleką.
                  Bardziej lub mniej, ale daleką.
          • nii-dea Re: znów o kunach 16.07.10, 14:55
            Podleśna, a nie domowa, skoro tam się do Ciebie przeniosła:-)

            Chciało sie zamieszkać "pod lasem", jak sama nazwa wskazuje (chociaż do lasu to
            chyba jednak masz kawałek?) to i kuny trzeba tolerować. A poważnie, to może je
            jakoś wygonić na pustą posesję do sąsiada...? W sensie tego, co się jeszcze nie
            wybudował? :-) Tam możesz chronić... Co one lubią jeść...?
            • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 15:11
              Domowa - nie Podleśna, zdecydowanie.
              To że tu mieszkam to duży przypadek - na pewno nie
              żadne "chciejstwo". Ja tu juz kiedyś, dawno temu pisałam, ja to bym
              chciała na Powiśle wrócić, albo w ogóle gdzie indziej....
              Pusta posesja? Wygonić i co? Poprosić, żeby zostały? Pusta działka
              tylko problem potęguje. Już mówiłam - od dziś o kunach wiem bardzo
              dużo. Chronić - pomimo kuny pod ochroną, nie zamierzam.
              • nii-dea Re: znów o kunach 16.07.10, 15:34
                Też lubię Powiśle. Chociaż to już niezupełnie to samo Powiśle co kiedyś... A to
                coś dla Ciebie: :-)

                Stary płot zarośnięty krzakami wtopił się w tło.
                Zapomniany zakątek.

                Trawa przykryła chodnik,
                ziemię zajęły chwasty i paprocie.
                Mech na dachówkach, rynny wypełnione
                szkieletami ptaków.

                Za drzwiami zatrzymane oddechy
                - postacie z ciemnego obrazu
                opuściły głowy czekając co zrobię.

                Zdziczałe leszczyny rodzą tylko cień
                i puste skorupki - wystarczyło ściąć
                jednoroczne pędy, żeby zaowocowały.

                Wybrałem jednak chłód i ciszę
                przerywaną nocnym tupotem łapek.
                • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 15:55
                  A kiedyś to kiedy? o Powiślu mówię, dawno nie byłam :)
                  A wierszyk - no, zupełnie jak u mnie, tylko powiedziałabym, że
                  kunie nocne tupoty z łapkami mi się nie kojarzą - z łapskami jakimis
                  wielkimi,, łapczyskami... ;)
                  • roberto19633 Re: znów o kunach 16.07.10, 19:01
                    Wiesz co, nie przeprowadzaj się. Nie tylko pewnie marmit by
                    tęsknił.
                    A tak poważnie masz dwa wyjścia -akceptację, lub
                    konkurencje, skoro pies Ci nie pase , kot płci męskiej byłby w
                    sam raz. Kuna jest gryzoniem, kot myśliwym. Ze wzgledu na
                    młode kuna wzięłaby nogi za pas. Młode przypominają szczury
                    i mogły by paść w kocie łapy. Ultradżwięki, chyba lepsza
                    byłaby wokalistka jakowyś sopran i częste próby.

                    A poza tym kuny przeprowadzą się do bloków, łatwiejszy żer.
                    • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 19:19
                      Roberto, mile co piszesz o tej tesknocie, ale Marmit to chyba by nie
                      tesknil???????? :) Przeprowadzka - coraz czesciej mysle, ze jest
                      nieunikniona, przekonuje sama siebie, ze tego chce....no i jak zykle -
                      DAM RADE!!!!
                      Nie montuje ultradzwiekow - dzwieki niestety - slyszalne (i to mnie
                      martwi). Kot chyba jednak nie da rady - poza tym, predzej mnie udusi
                      (astma, niestety)
                      Sorry za tzw. "fonty" ;) znow na Ubuntu, ciagle nie moge oswoic...
                      • roberto19633 Re: znów o kunach 16.07.10, 21:04
                        No co ty Bella, ominą Cię igrzyska.
                        Nastaje ten moment gdy można jak to się mówi skoczyć z
                        zamkniętymi oczyma/radny,sołtys,pomocnik radnego etc/ jest
                        możliwość skoczyć wygrać dla siebie ślad w rzeczywistości,
                        możliwość zrobienia czegoś fajnego dla swojego dobrego
                        samopoczucia. Uważam że im więcej ludzi myślących wystartuje
                        w wyborach tym większa szansa by odsunąć oszołomów,
                        karierowiczów, otrząsnąć się z tzw rzepów, grzybów, huby,
                        organizmów żerujących na normalnych ciężko pracujących
                        ludziach. Może to się ziścić. Póżniej się przeprowadzisz na
                        New Zeland.
                        • esscort Re: znów o kunach 16.07.10, 21:42
                          I z daleko będzie burmistrzem czy radną? :)
                        • i_bella Re: znów o kunach 16.07.10, 22:09
                          Ja się z Tobą, Roberto zgadzam, ale na przeprowadzki za chwilę będę
                          za stara. New Zeland jeszcze dalej niż sięgam, poza tym czerwone
                          wino im za bardzo nie wychodzi, a mnie już chyba ciężko
                          odstawić....Czas działać. Zrobicie pewnie tę rewolucję lokalną beze
                          mnie pewnie (chociaż ja fajna jestem bardzo i żal.... ;)) Ja się w
                          końcu muszę raz a dobrze "odkunić" ;)

                          Jest tu tyle fajnych babek, na serio mówię...działajcie kobiety!!!!
                          Rzeczpospolita Babska! I będzie (przynajmniej) pięknie!!!! ;)
                          • roberto19633 Re: znów o kunach 16.07.10, 22:57
                            Na radną już jedną wiedzącą co chce mam. Nawet
                            przekonałem.Wiem jedno - będą w radzie mieli problem z jej
                            stanowczościa. Oczywiście inaczej pojętą niż u Wice
                            Burmistrzyni. No i postać o 180 stopni inna. Jak to się mówi
                            słowna kobita a przy okazji wykształcona więc nikt nie
                            zarzuci braku wiedzy i dulszczyzny.

                            A rewolucja zbyt mocne słowo, raczej pozytywistyczna praca od
                            podstaw. No i nawet Marian gdy ona zada pytanie ,nogi pod
                            nim miękną.


                            Zaraz trochę mnie poniosło, ale tak trochę trąci u Ciebie
                            daleką przeprowadzką? Czy to możliwe?
    • i_bella Re: znów o kunach 28.07.10, 15:27
      ciąg dalszy realcji z placu boju :)
      - wycinka gałęzi drzew niewiele dała. Kuna kocha mój ogród (ja
      zresztą też) w związku z tym tej nocy polowała na mojej (chyba)
      posesji- tak około 4 nad ranem. Pojęcia nie mam co padło ofiarą
      kuny, ale wrzask rozlegający się wokół był nieziemski. Do tychze
      głosów dołączyła nie wiedzieć czemu sroka...tak na dobre 5 minut...
      Naprawdę "doceniam" uroki zycia na wsi...;)
      - kupujemy żywołapkę :) będzie się działo!
      • nii-dea Re: znów o kunach 28.07.10, 15:34
        "Kuna żywi się głównie złowionymi małymi zwierzętami lub ptactwem. Zjada również
        jaja ptasie, jagody i owoce leśne. Tumak łapie zarówno myszy i wiewiórki, jak i
        zające i króliki, a nawet małe sarniątka. Atakując stara się ofiarę zadławić
        albo przegryźć jej gardło lub arterie szyjne, często potem odgryza głowę. Ze
        szczególną zawziętością ściga wiewiórki. Padliny w zasadzie nie rusza.
        Tumak w ciągu dnia przebywa w dziupli lub opuszczonym gnieździe. Po zachodzie
        słońca, a nawet i wcześniej, wychodzi na żer. Zdarza się, że poluje także w
        ciągu dnia. Zmienia swój rejon polowania dość regularnie. Zwykle na opolowany
        rejon wraca po 5-7 dniach, w zależności od swojego zwyczaju".

        Obstawiam polowanie na srokę lub wiewiórkę. Widocznie była głodna.

        Albo:
        "Kuna żyje pojedynczo, tylko w okresie cieczki w lipcu-sierpniu łączy się w
        pary. W czasie cieczki kuna wydaje głos podobny do miauczenia kota". (!!!)
        • krzysiom1 Re: znów o kunach 28.07.10, 19:29
          nii-dea napisała:
          > "Kuna żyje pojedynczo, tylko w okresie cieczki w lipcu-sierpniu
          łączy się w
          > pary. W czasie cieczki kuna wydaje głos podobny do miauczenia
          kota". (!!!)

          Jak mogłaś pomylić polowanie z zalotami?
          Srokas je pewnie podglądała i zazdrościła..
          Możesz mieć nadzieję na więcej kun:)
          • i_bella Re: znów o kunach 28.07.10, 19:57
            Krzysiom, a skąd pomysł, że pomyliłam? Że nii-dea coś w temacie w
            necie znalazła? Ja to słyszałam. Miauczenia nie przypominało. Mam
            nagrać? Coś mam udowadniać? Nie chce mi się.
            aaaa jeśli ja mam nadzieję na więcej kun, to Wy również. Łomianki
            nieduże.
            I generalnie chyba nie mylę polowania z zalotami.
            • krzysiom1 Re: znów o kunach 29.07.10, 07:09
              i_bella napisała:

              > I generalnie chyba nie mylę polowania z zalotami.
              Wiesz... Są gusta i guściki...:)
              • nii-dea Re: znów o kunach 29.07.10, 08:12
                Miauczenie też może być różne.

                Wszystko wskazuje na to, że to były kinie gody. A może potem polowanko...? :-)
                tzn. kunki zgłodniały to dobrym seksie:-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka