Dodaj do ulubionych

Niewidzialna ręka

19.10.10, 00:19
Pewnie jest na tym forum sporo ludzi pamiętających Niewidzialną Rękę. To taka akcja dla dzieci i młodzieży z lat 70-tych 20 wieku mająca na celu niesienie pomocy ludziom w potrzebie. Poniżej wklejam fragment wywiadu z jednym z pomysłodawców tej akcji:
"Rozmowa z Maciejem Zimińskim, ojcem psa Pankracego, twórcą Teleranka i pomysłodawcą akcji 'Niewidzialna Ręka'

Maciej Wasielewski: Jest Pan współodpowiedzialny za kilka milionów dobrych uczynków...

Maciej Zimiński: Ja?

Za naprawione ławki w parkach, za pomoc starszym i schorowanym w rąbaniu drewna na opał, za powiązane w snopki zboże, za wodę przyniesioną ze studni, za umyte okna, wyremontowany plac zabaw...

W takim razie postaw mi proszę pomnik. Pomnik świętego Macieja!

Dobroczyńcami byli czytelnicy "Świata Młodych" i widzowie zaangażowani w wymyśloną przez Pana akcję "Niewidzialna Ręka".

Kochane dzieciary, bez nich nic by się nie udało! A jeśli już wspominasz akcję, to nawiasem mówiąc, nie była wyłącznie moją zasługą. Zrodziła się w gronie przyjaciół związanych z redakcją "Świata Młodych". Myślę w tej chwili o Januszu Domagaliku, Jurku Kacprzaku, Zbyszku Pawłowskim, Włodku Grzelaku, Jadwidze Dąbrowskiej, Zosi Chećko większość z nich już niestety odeszła do lepszego świata. Teraz rozśmieszają anioły.

Ale to Pan pierwszy napisał na łamach "Świata Młodych" o "Niewidzialnej Ręce".

To był apel. Wzywaliśmy dzieci do pomocy wszystkim tym, którzy jej potrzebowali. "Sprawa jest bardzo ważna! O tym możecie wiedzieć tylko wy i my – czyli sztab "Niewidzialnej Ręki". Ruszamy do akcji. W pogotowiu będziemy przez cały czas. W sposób niewidzialny spieszyć będziemy z pomocą wszystkim, którzy pomocy potrzebują. Zawsze – niewidzialnie! Ponieważ wiem, że mogę na was liczyć, czekam na wasze zgłoszenia" – tak to mniej więcej brzmiało...

Dzieci przysyłały do redakcji karteczki z odciśniętą w atramencie dłonią...

Dzięki wprowadzeniu tzw. Biletu Niewidzialnej Ręki nasza akcja przestała być hasłem, a stała się akcją niesienia pomocy. Po wcześniejszej rejestracji dzieci otrzymywały wydrukowane przez redakcję bilety i specjalny "tajny" numer. Tylko my, czyli redakcja i dziecko, wiedzieliśmy czyje nazwisko kryje się za numerem, dajmy na to 87203. "

I teraz mam pytanie do nauczycieli, wychowawców, pedagogów i wszystkich innych ludzi pracujących z dziećmi i młodzieżą:
Dlaczego za wstrętnej, strasznej komuny można było, a teraz się nie da? A może jednak można? Może się uda? Może ruszycie tyłki z wyściełanych gąbką krzeseł i foteli i zaczniecie coś robić dla aktywizacji młodych ludzi? Może warto przestać myśleć o kasie za nadgodziny i zrobić coś tak po prostu, dla ludzi?
Cholernie jestem ciekaw odzewu ludzi z "kręgu". I na początek parafrazując amerykańców powiem: Nie pytaj co dzieci zrobiły dla Ciebie. Zapytaj siebie co Ty zrobiłeś/aś dla nich.

A teraz czekam aż nauczyciele i działacze zaczną mnie opluwać.
Obserwuj wątek
    • kinggeorge Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 08:35
      tgserwis napisał:
      "A teraz czekam aż nauczyciele i działacze zaczną mnie opluwać."
      Coś Ty? Będą siedzieć cicho, coby się nie zdemaskować:)
      Zgadzam się z Tobą w pełni, brak zachęty, brak zainteresowania, a przecież dzieciaki są z natury dobre, chętne do niesienia pomocy, to dorośli je ograniczają, od małego uczą , że za wszystko trzeba płacić, że wszystko musi się opłacać, a potem narzekają, że własne dzieci umieszczają ich w domach "radosnej " starości.
      Pozdrawiam
      Serdecznego dnia Wszystkim:)
      • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 22:33
        kinggeorge napisała:
        dzieciaki są z natury dobre, chętne do niesienia pomocy, to dorośli je ograniczają , od małego uczą , że za wszystko trzeba płacić, że wszystko musi się opłacać, a potem narzekają

        Kinggeorge,
        wielki ukłon dla Ciebie za te slowa. Taką prawdę należy głosić zawsze i wszędzie. Dziękuję Ci.
    • esscort Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 09:48
      tgserwis napisał:
      > A teraz czekam aż nauczyciele i działacze zaczną mnie opluwać.

      Ale czemu mieliby cię opluwać???
      Na pewno nikt ci nie będzie przeszkadzał w organizowaniu XXI-wiecznej odmiany akcji niewidzialna ręka, a pewnie spotkasz wsparcie. Próbuj pozyskać wsparcie Gazety Łominakowskiej, Domu Kultury, księdza, nauczycieli, zwykłych ludzi.
      Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że przypominasz tę akcję na zasadzie bierzcie sie do roboty, a ja ocenię. Bo tak to każdy głupi potrafi.
      • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 22:38
        esscort napisał:

        > Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że przypominasz tę akcję na zasadzie bierzcie sie do roboty, a ja ocenię. Bo tak to każdy głupi potrafi.

        Essi, a Ty potrafisz wziąć się do takiej roboty? Pokaż że tak.
        Czekam na Twoją deklarację pomocy. Napewno znajdę wśród swoich pomysłów coś fajnego dla Ciebie. Byśmy mogli wspólnie, razem z Lomkiem coś fajnego zrobić.
        Ale jeśli nie potrafisz, to przynajmniej nie krytykuj.
        • esscort Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 23:22
          Jeśli mam być szczery, to raczej jestem leniwy. To znaczy, gdy się już sprężę, jakoś zaskoczę, to już mi idzie. Ale początki są marne. Wiesz, coś jak diesel zimą.
          Raczej nie włączę się w realizację Twoich zapewne licznych pomysłów :(
          Ruszenie odwłoka(jak to ładnie niżej określiłeś) idzie mi opornie. A gdy już ruszę, to mam tyle zaległości i tyle osób,których pomysły są mi bliskie, że raczej na Twoje pomysły nie starczy mi czasu :( Oczywiście żałuję. Jestem jednak pewny, że spokojnie zachęcisz innych. Wydaje mi się, że naprawdę masz dar mobilizowania ludzi dobrym słowem.
    • marmit1 Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 09:53
      Wg mnie pomysł był fajny. Mój dziadek mawiał, że "niewidzialna ręka to kradnie" :)

      Dzieci lubią takie tajne operacje. Ważne żeby było to sensowne, więc może lepiej, żeby ktoś dorosły to sprawdzał. Mnie dzieci lubią pomagać w różnych pracach i staram się je angażować nawet jak praktycznie mało jest to pomocne. Zakładam optymistycznie, że na starość nie trafię do domu opieki :)

      • esscort Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 10:08
        marmit1 napisał: Zakładam
        > optymistycznie, że na starość nie trafię do domu opieki :)

        I to ma być optymistyczne??? I co, będziesz siedział (leżał) rodzinie na karku, umęczał wszystkich wokół i siebie , pstrykał pilotem i jęczał, żeby ktoś ci zakupy zrobił? A nie lepiej z kumplami w domu opieki popijać potajemnie gorzałeczkę, grać na emeryturę w karty, wymykać się w nocy do pobliskiego klubu, uciec taksówką do Sopotu, podrywać kucharki i laski z drugiego pokoju ? :)))
        • kmsanczia Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 10:11
          He he. :)
        • marmit1 Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 11:21
          esscort napisał:

          > I to ma być optymistyczne??? I co, będziesz siedział (leżał) rodzinie na karku,

          W mojej rodzinie nie oddawało się dziadków do domu starców. Tak byłem wychowany i tak będę wychowywał swoje dzieci. To jest po prostu inna antropologia. Ciężko to wytłumaczyć na forum. Po prostu wierzę, że i starość i choroby i umieranie ma sens. Oczywiście można starców i kaleki zrzucać ze skały jak robiono w starożytnej Sparcie i dzisiaj się tak robi.
          • kmsanczia Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 11:31
            Idealista albo bogaty człowiek z ciebie. ;)
            Niestety życie nie jest takie kolorowe. Rzucisz pracę żeby opiekować się obłożnie chorym człowiekiem? Zostawisz w domu starszą osobę z alzheimerem samą w domu podczas gdy idziesz do pracy?
            Co innego wyrzucić członka rodziny bo przeszkadza.
            Ale dla ciebie sąsiad wszystko jest białe albo czarne. ;)
            • brycezion Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 11:51
              Zawsze uważałem, że ma się w życiu dzieci dwa razy : swoje dzieci i starych rodziców. Opieka nad nimi to nie jest kwestia "idealizmu lub bogactwa", lecz sumienia.
              Pewnie, że są wypadki szczególne, wymagające oddania do domu opieki, ale ile jest również (a może znacznie więcej) zwykłej wygody ?
              • tgserwis Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 22:41
                brycezion napisał:

                > Zawsze uważałem, że ma się w życiu dzieci dwa razy : swoje dzieci i starych rod
                > ziców. Opieka nad nimi to nie jest kwestia "idealizmu lub bogactwa", lecz sumie
                > nia.
                > Pewnie, że są wypadki szczególne, wymagające oddania do domu opieki, ale ile je
                > st również (a może znacznie więcej) zwykłej wygody ?

                Ot, mądrego człowieka to i miło posluchać.
          • esscort Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 12:44
            marmit1 napisał:
            Po prostu wierzę, że i starość i choroby i umieranie ma sens. Oczywiście można starców i kaleki zrzucać ze skały jak robiono w starożytnej Sparcie i dzisiaj się tak robi.

            Ma sens o tyle, że jest to naturalna kolej rzeczy. Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja o braku opieki i zrzucaniu ze skały nic nie mówiłem. Mam nadzieję, że gdy pojadę z kumplami taksówka do Sopotu, to dzieci się zainteresują, znajdą, zapłacą rachunek ;)
          • roberto19633 Re: Co Ty zrobiłeś dla realizacji planu... 19.10.10, 15:26
            marmit1 napisał:

            > esscort napisał:
            >
            > > I to ma być optymistyczne??? I co, będziesz siedział (leżał) rodzinie na
            > karku,
            >

            Ważne by w życiu nie być samotnym , na starość również. Wszystko jedno gdzie.
            > W mojej rodzinie nie oddawało się dziadków do domu starców. Tak byłem wychowany
            > i tak będę wychowywał swoje dzieci. To jest po prostu inna antropologia. Ciężk
            > o to wytłumaczyć na forum. Po prostu wierzę, że i starość i choroby i umieranie
            > ma sens. Oczywiście można starców i kaleki zrzucać ze skały jak robiono w star
            > ożytnej Sparcie i dzisiaj się tak robi.
    • grzechocz Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 15:14
      to ja wam kawal opowiem - z tamtych czasów:

      Szła sobie starowinka, kuśtykała o laseczce.
      Nagle buch, fru, łup - coś ją złapało, trząchnęło i siedzi trochę oniemiała
      Jak się ogarnęła to się okazało że majtek nie ma.
      Następnego dnia idzie tą samą drogą a tu nagle
      buch, fru, łup - coś ją złapało, trząchnęło i znowu siedzi oniemiała
      Jak się ogarnęła, pozbierała, otrzepała to się okazało że majtki wróciły na swoje miejsce, ale przy gumce, na sznureczku wisiała sobie karteczka z napisem:
      "Wczoraj zasrane, dzisiaj uprane. Niewidzialna ręka."
    • lomek2 Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 19:29
      Nauczyciel to takie samo stanowisko pracy jak każde inne. Nie widzę powodu, żeby akurat od nauczycieli oczekiwać żeby poświęcali swój czas wolny na dodatkowe zajęcia w ramach wolontariatu. Tym bardziej, że nauczyciele w ramach stosunku pracy są już do tego i tak zmuszeni i prowadzą zajęcia dodatkowe w konkretnym wymiarze godzin BEZPŁATNIE. Co się w przypadku innych zawodów nie zdarza, bo prawo pracy tego zabrania (pracobiorca nie może zrzec się prawa do wynagrodzenia).

      Znam kilka osób prowadzących zajęcia w świetlicach i dla "zagubionej" młodzieży i w większości nie są to nauczyciele zawodowi.
      A może TG, zamiast wspaniałomyślnie rozdzielać swoje pomysły na cudze barki sam się tym zajmiesz? ;) Masz do tego takie samo prawo i takie same możliwości jak każdy inny dorosły człowiek. Bo wiesz - gadać, doradzać i oceniać jest łatwo. Ale nic z tego nie ma.
      • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 20:39
        Późno dziś wróciłem do domu i jestem naprawdę mile zaskoczony odpowiedziami wszystkich forumowiczów. Prawdę mówiąc spodziewałem się linczu, a spotkałem się z wieloma naprawdę sympatycznymi wypowiedziami. Dziękuję wam wszystkim za takie podejście. Pozwólcie proszę, że na początek odpowiem Lomkowi. Reszczie, gdy się umyję i zjem śnadanie.
        Lomek, różnimy się znacznie w pojeciu pracy nauczyciela. Wiem, że Ty masz w rodzinie nauczycieli i patrzysz na sprawę nieco inaczej. Ale moi teściowie, oboje, są też nauczycielami. Tyle że starszej daty. Zarówno dla Nich jak i dla mnie Nauczyciel nie jest zawodem lecz w powołaniem. Praca nauczyciela w Ich i moim pojęciu nie polega na odwaleniu kilku godzin dziennie a potem czapka na głowę i pa pa. To podobnie jak dobry policjant. Nawet po służbie czy na urlopie jest policjantem i służy ludziom oraz prawu.
        Nauczyciel z powołania to ktoś, kto żyje swoją pracą i nawet w niedzielę w nocy, nawalony jak stodoła po imprezie u znajomych jest Nauczycielem. Mentorem. Wzorem . I takich nauczycieli życzyłbym wszystkim dzieciom.
        Pewnie powiesz że to utopia i mrzonki. A ja powiem że nie. Znam takich nauczycieli. Pani Aneta Gawriłow, moja serdeczna kumpela ze Szczecina, nauczycielka języka polskiego w jednej z podstawówek. Po latach Jej uczniowie, dziś gimnazjaliści lub licealiści kłaniają Jej się na ulicy i na Dzień Nauczyciela przynoszą kwiaty do domu lub szkoły. Dlaczego? Bo Aneta potrafi dać w pysk matce chlejącej za zasiłek na dzieci, potrafi opierd...ć dziadka wychowującego wnuczka i pijącego za pieniądze z zasiłku, pojechać o godz 23 do domu swojego wychowanka w celu dopadnięcia rodzicow i porozmawiania z nimi. I wiele dzieci nazywa Ją swoją mamą. To właśnie jest powołanie. Aneta potrafi postawić się okoniem kuratorium i wywalczyć dodatkowe zajęcia dla dzieci. Potrafi opracować koncepcje prowadzenia lekcji i wychowania pozaszkolnego, ktore wygrywają nagrody międzynarodowe. I wprowadza je w życie niezależnie czy ma z tego kasę czy nie. W razie potrzeby slużę namiarami do Anety lub Jej szkoły. Zresztą wystarczy zapytać wujka Goglewicza i wiele projektów się pojawi.
        To po pierwsze.
        Po drugie swoje slowa kierowałem nie tylko do nauczycieli. Do wszystkich ludzi mających styczność z dziećmi i mlodzieżą. Opiekunów w Domach dziecka, wychowawców w Domach Kultury, przedszkolanek i wszystkich innych ludzi których życie związane jest z dziećmi i ich wychoweaniem. Zdecydowana większość tych ludzi myśli o odbębnieniu swoich 8 godzin i powrocie do domu przed telewizor. A ja się z tym nie zgadzam. Nauczyciel, wychowawca czy iopiekun to nie zawód. To powinno byc powołanie. Niech tych ludzi będzie o 60% mniej, ale niech zostaną prawdziwi pasjonaci. A gdy pozbędziemy się chwastów, to ci normalni będą mogli zarabiać godziwie.
        Po trzecie.
        Życzyłbym Tobie oraz wszystkim ludziom tego świata, by mogli w swoim życiu zrobić tyle dla dzieci i innych ptrzebujących ile jak na razie zrobiłem ja. ie chcę wchodzć w szczególy, bo nie robiłem i nie robię tego po to by się cghwalić i by mieć z tego profity, ale tak pokrótce:
        - kilkanaście lat temu wymyśliłem akcję zbierania zużytych tonerów od drukarek przez Domy Dziecka w celu dofinansowania potrzeb ich dzieci. Sprawa dość szybko zdechła, bo dyrektorzy DD uznali, że dzieci nie mogą żebrać.
        - w związku z powyższym, tematem zainteresowałem jedną z większych fundacji działających na rzecz dzieci. Przez pewien czas wspólnie zbieraliśmy tonery i kasa z ich sprzedaży w pewnym stopniu pozwoliła na otwarcie pierwszego w Polsce pokoju przesłuchań dla dzieci. Mieścił się w siedzibie Fundacji ikorzystali z niego policjanci przesłuchujący dzieci molestowane lub będące świadkami w sprawach.
        - Jednocześnie współdziałałem z Monarem, choć był to krótki okres. Uznałem że zasuwanie za darmo ma sens gdy przynosi korzyści chorym dzieciakom. Ale gdy ja zasuwam za darmo po to by kierownictwo mialo wyższe pensje, to zabawa traci sens.
        - Od kilkunastu lat w niewielkim stopniu, ale jednak, wspomagam finansowo Centyrum Zdrowia dziecka oraz Dom Dziecka w Konstancienie
        - od kilku lat pomagam Domowi pomocy Społecznej w Sadowej. Miałem znaczący wpływ na powstanie pracowni komputerowej dla pensjonariuszy i wciąz działam w tym zakresie.
        Wszelkie dokumenty potwierdzające w/w fakty jestem w stanie pokazać wszystkim zainteresownym. Jeśli ktoś chce sprawdzić, to zapraszam na kawę i jednocześnie zapraszam do pomocy.
        Więc Lomku drogi, może zamist siać podejrzenia i krytykować zaczniesz robić cokolwiek? Zapraszam, mam sporo pomysłów.
        • lomek2 Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 13:06
          Mam w rodzinie nauczycieli emerytowanych i aktywnych, w różnym wieku i na różnych poziomach oświaty.
          Rozdmuchujesz zagadnienie. Odbieranie swojej pracy jako powołania występuje w każdym zawodzie, jeśli ktoś swoją pracę lubi, doskonali się w niej i stara się wykonywać jak najlepiej. Nie ma to nic wspólnego z altruizmem czy wolontariatem. Ja też lubię swoją pracę, stanowi ona moją pasję od zawsze a nawet hobby. To nie oznacza, że będę ją wykonywał dla kogoś za darmo w czasie przeznaczonym dla rodziny lub na odpoczynek. Owszem, czasami mogę, ale nie żyjemy w komunizmie. Ja muszę za wszystko zapłacić, nakarmić rodzinę, a dla osób które potrzebują pomocy ze strony społeczeństwa, są specjalne (również) pieniądze na to przeznaczone i nikt nie musi tego robić za darmo (co nie znaczy, że nie może).

          Jeśli się komuś za coś płaci, to jest odstawa aby wymagać. Jeśli coś jest za darmo, to... darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. Dlatego wiele osób nie korzysta z takich możliwości. Wolą zapłacić i mieć (dużo większe) szanse na dobrą jakość.

          Od nauczyciela oczekuję, że w godzinach pracy będzie dawał z siebie wszystko, będzie profesjonalny, przygotowany, sprawiedliwy i zarażał głodem wiedzy. Tylko tyle, i AŻ TYLE. Po wyjściu ze szkoły może, jak dla mnie, całkowicie się wyłączyć i zając swoimi sprawami.
          Nauczyciele, którzy w moim życiu odegrali największą role, WCALE się nie udzielali extra. I mimo to cieszyli się wielkim szacunkiem, niewymuszonym.
          • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 21:15
            Lomek napisał:
            Nauczyciele, którzy w moim życiu odegrali największą role, WCALE się nie udzielali extra. I mimo to cieszyli się wielkim szacunkiem, niewymuszonym.

            Mamy więc inne doświadczenia. Ja do dziś miewam sporadyczny kontakt z kilkorgiem moich byłych nauczycieli. I są to właśnie ci, którym chciało się coś więcej niż kilka godzin w szkole a po pracy nic. Pozostali odeszli w niepamięć, nawet nazwisk nie pamiętam.
      • krzysiom1 Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 20:58
        lomek2 napisał:
        Tym bardziej, że nauczyciele w ramach stosunku p
        > racy są już do tego i tak zmuszeni i prowadzą zajęcia dodatkowe w konkretnym wy
        > miarze godzin BEZPŁATNIE. Co się w przypadku innych zawodów nie zdarza, bo praw
        > o pracy tego zabrania (pracobiorca nie może zrzec się prawa do wynagrodzenia).

        Błąd lomku. Kolejny raz idealizujesz zawód nauczyciela.
        Pisząc to, chyba nie znasz pojęcia "dyżur domowy"- obowiązującego- zgodnie z prawem inne zawody. 5 godzin dziennie, za darmo na życzenie pracodawcy:)
        • lomek2 Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 12:47
          Ale czy to coś zmienia w tym co napisałem? Czy taka gotowość nie jest opłacona, podobnie jak np zakaz konkurencji?
          To, że praca może się nie kończyć po wyjściu z zakładu, nie oznacza że jest ona bezpłatna.
      • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 22:16
        Lomek2 napisał:
        A może TG, zamiast wspaniałomyślnie rozdzielać swoje pomysły na cudze barki sam się tym zajmiesz? ;) Masz do tego takie samo prawo i takie same możliwości jak każdy inny dorosły człowiek. Bo wiesz - gadać, doradzać i oceniać jest łatwo. Ale nic z tego nie ma.

        Lomek, a jakie Ty masz prawo oceniać mnie , moje slowa i poczynania? Co ty zrobiłeś? Czym możesz się pochwalić? Jakie masz prawo twiedzić, że ja rozdzielam zadania na cudze barki? Może zamiast siać podejrzliwości sam zajmiesz się jakąś działalnością charytatywną? Masz do UUtego takie samo prawo i takie same możliwości jak każdy inny dorosły człowiek. Bo wiesz - gadać, doradzać i oceniać jest łatwo. Ale nic z tego nie ma. Bo Ty zamaist cokolwiek robić wolisz bić pianę i szukać problemów u innych.
        Z nadzieją czekam na opis Twoich osiągnięć i deklarację gotowości do wspólpracy.
        Esscort - jak wyżej. Mail gazetowy działa.
        Jeśli potraficie krytykować, to pokażcie też że potraficie cokolwiek zrobić.
        Dom Pomocy Społecznej w Sadowej potrzebuje przed końcem roku kupić 8 komputerów. Używanych, ale nie najgorszej klasy. Nie stary zlom, lecz coś co jeszcze 3 lata podziała. Czy któryś w was Panowie ruszy odwłok albo załatwi cokolwiek? Czy wysupłacie kilkaset chociaż złotych? Czy może znów będziecie pieprzyć głupoty zamiast wziąć się do roboty?
        Na Waszą szczególnie pomoc oczekuję. Pokażcie że poza pisaniem na forum potraficie cokolwiek.
        • esscort Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 22:58
          tgserwis napisał:
          > Esscort - jak wyżej. Mail gazetowy działa.
          > Jeśli potraficie krytykować, to pokażcie też że potraficie cokolwiek zrobić.

          Tgserwis, to nie ja pisałem do innych, że mają "ruszyć tyłki z wyściełanych gąbką krzeseł i foteli". Moja propozycja byś sam najpierw ruszył była tylko odpowiedzią na tę grzeczną zachętę. Nie mam zamiaru ruszać tyłka na twoje wezwanie a tym bardziej tłumaczyć się przed tobą z czegokolwiek. Jeśli człowiek coś robi to po to, by robić, a nie wszystkich wokół o tym informować. A jeśli nic nie robi, to też jego sprawa. A tobie nic do tego.
          Obawiam się, że dom pomocy w sadowej trafił na marnego rzecznika jego interesów, bo raczej metoda ruszania odwłoków nie jest dobra :(
          • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 23:07
            esscort napisał:

            > tgserwis napisał:
            > > Esscort - jak wyżej. Mail gazetowy działa.
            > > Jeśli potraficie krytykować, to pokażcie też że potraficie cokolwiek zrob
            > ić.
            >
            > Tgserwis, to nie ja pisałem do innych, że mają "ruszyć tyłki z wyściełanych gą
            > bką krzeseł i foteli". Moja propozycja byś sam najpierw ruszył była tylko odpo
            > wiedzią na tę grzeczną zachętę. Nie mam zamiaru ruszać tyłka na twoje wezwanie
            > a tym bardziej tłumaczyć się przed tobą z czegokolwiek. Jeśli człowiek coś robi
            > to po to, by robić, a nie wszystkich wokół o tym informować. A jeśli nic nie r
            > obi, to też jego sprawa. A tobie nic do tego.
            > Obawiam się, że dom pomocy w sadowej trafił na marnego rzecznika jego interesów
            > , bo raczej metoda ruszania odwłoków nie jest dobra :(

            Ess, Twoja sprawa. Nie chcesz, nie działaj. Nie będę mial pretensji. Ale przynajmniej nie przeszkadzaj i nie szukaj dziury tam, gdzie jej nie ma. Czy choć tyle mogę od Ciebie wymagać?
            PS.
            Zauważ proszę, że zwracając się do Ciebie uzywam dużej litery. To taki drobny wyraz szacunku w stosunku do Ciebie, mimo że Cię nie znam i czasami nasze podlądy są rozbieżne.
            Czy naprawdę tak trudno odwdzięczyć się tym samym? A może aż tak bardzo mnie lekceważysz?
            • esscort Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 23:14
              Sorry, jeśli poczułeś się urażony brakiem dużej litery. Nie jest to oznaka lekceważenia. Po prostu tak się przyjęło pisać w necie - skrótowo i bez ozdobników. I tak robi 90% osob. Ja też. Nawet nie zwróciłem uwagi, że piszesz mnie z dużej litery. Ale oczywiście, jeśli przywiązujesz wagę do formy , obiecuję poprawę. Jeśli czasem mi się z rozpędu nie uda, to z góry przepraszam i zapewniam, że to nic osobistego.
              Jeśli chodzi o meritum sprawy - to na pewno nikomu nie przeszkadzam w robieniu czegokolwiek. Ale skoro publicznie o czymś mówisz, to musisz być przygotowany, że ktoś publicznie się ustosunkuje.
              • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 19.10.10, 23:47
                esscort napisał:

                > Sorry, jeśli poczułeś się urażony brakiem dużej litery. Nie jest to oznaka lekc
                > eważenia. Po prostu tak się przyjęło pisać w necie - skrótowo i bez ozdobników.
                > I tak robi 90% osob. Ja też. Nawet nie zwróciłem uwagi, że piszesz mnie z duże
                > j litery. Ale oczywiście, jeśli przywiązujesz wagę do formy , obiecuję poprawę.
                > Jeśli czasem mi się z rozpędu nie uda, to z góry przepraszam i zapewniam, że t
                > o nic osobistego.
                > Jeśli chodzi o meritum sprawy - to na pewno nikomu nie przeszkadzam w robieniu
                > czegokolwiek. Ale skoro publicznie o czymś mówisz, to musisz być przygotowany,
                > że ktoś publicznie się ustosunkuje.

                Esscorcie, to nie chozi o to, że ja poczułem się urażony. Obaj mamy po kilkadziesiąt lat na karku i obaj uczyliśmy się języka polskiego. A jego zasady są niezmienne, niezależnie od tego czy piszemy na forum internetowym czy na papierze. Jeśli my dziś nie będziemy tych zasad przestrzegać, to nasze dzieci nie będą znały interpunkcji, ortografii czy innych zasad pisowni.
                I nasze wnuki zamist jechać autostradą będą spidować na hajłeju. I nie jest prawdą, że tak się przyjęło pisać w necie. Tak piszą ludzie mający za nic swój język ojczysty. Znam wiele grup dyskusyjnych, gdzie za błędy użytkownicy są wyrzucani z listy członków.
                Ale przyjmuję i rozumiem Twoje słowa. Nie mam pretensji.
                Wracając do meritum.
                Mówię o tym publicznie i jestem gotowy na krytykę. Ale ze strony osób, które mogą się czymś poszczycić w tym względzie. Natomiast krytyka wg zasady " bo ja ta uważam" jest chyba nie na miejscu. Jeżeli zrobiłś coś więcej niż ja, jeżeli zrobiłeś coś lepiej, to bardzo proszę , krytykuj ile wlezie. Po to, bym mógl ulepszać swoje działania. Ale jeśli nie zrobiłeś nic, to lepiej zamilknij. A ideałem byłoby, gdybyś zamist bezpodstawnie krytykować dołączył się do konkretnych działań. Rozumiem że nie chcesz. OK, nie mam pretensji. Ale pozwól działać innym w sposób, który im wydaje się odpowiedni. I jeśli chcesz to skomentować, to zrób to z zamysłem pomocy, a nie krytyki dla krytyki. I tylko o tyle Cię proszę. Nic więcej.
                Wybacz Esscorcie, ale Twoje słowa:
                Bo chyba nie chcesz powiedzieć, że przypominasz tę akcję na zasadzie bierzcie sie do roboty, a ja ocenię. Bo tak to każdy głupi potrafi.
                nie wpisują się w ideę krytyki konstruktywnej.
                Życzę Ci miłej nocy i wspaniałego dnia.
                • esscort Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 00:06
                  tgserwis napisał: Ale jeśli nie zrobiłeś nic, to lepiej zamilknij

                  Chyba się nie do końca rozumiemy. Przepraszam, ale nie mam zamiaru poddawać się tutaj jakieś weryfikacji i pytać Ciebie, czy moje dokonania (przyznaję, mierne, nie warte funta kłaków) są na tyle godne, bym miał prawo zabierać głos. Tak się składa, że zabierać głos tutaj może każdy i na każdy temat, bez względu na to, czy jest śmierdzącym, aspołecznym leniem, czy wybitnym społecznikiem. Jeśli uważasz, że ja bazgrząc tu z nudów, z powodu ponurego nastroju i z powodu nie osiągnięcia jeszcze dna w szklance, mogę Ci w czymkolwiek przeszkodzić (już któryś raz o tym wspominasz), to wybacz, Tgserwis, ale obawiam się o efekty Twoich działań. Co będzie, jak pojawią się realne przeszkody, w rzeczywistym świecie a nie moje ględzenie na forum, które czyta kilkanaście osób? Uwierz mi, Tgserwis, nie jestem godzien, byś uważał, że ja komukolwiek w czymkolwiek mogę przeszkodzić. Więc idź do przodu, realizuj swoje pomysły, a na mnie nie zwracaj uwagi.
                  • esscort Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 00:09
                    Przypomniałem sobie. Moja babka uratowała kiedyś życie facetowi, który leżał na torach. Mam wycinek z gazety.
                    • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 00:28
                      Ess, mocno przesadzasz. I zupełnie niepotrzebnie. Nie szukam wrogów, wolę mieć przyjaciól i wspólpracowników. Jeśli nie tak odczytałeś moje slowa, to prostuję. I to bez żadnych podtekstów.
                      Powtórzę jeszcze raz: ideałem byłoby, gdybyś zamist bezpodstawnie krytykować dołączył się do konkretnych działań. Ja naprawdę mam sporo pomysłów. I nie jestem w stanie sam ich zrealizować. Jeśli masz inne zajęcia, to ja to rozumiem i nie mam nawet cienia pretensji.
                      Ale nie zabijaj dobrych duchów.
                      Postaraj się wyplenić z siebie to typowo polskie piekielko. Jeśli wszyscy siedzą w gów..e i jeden próbuje wyjść, to w Polsce wszyscy pozostali znów go do tego gów..a wciągają za nogi. Cały świat robi inaczej. Pozostali pchają go w górę, by mógł urwać gałąź i pomogl się wydostać pozostałym. I tak jest od wieków, od Jana Twardowskiego ( tego od koguta i księżyca ) po Aleksandra Wolszczana. Zawsze gdy ktoś chce czegoś więcej, to inni chcą mu obciąć łeb.
                      Naprawdę takiej Polski chcesz dla siebie i swoich dzieci? Nie wierzę.
                    • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 00:41
                      Esscorcie Drogi,
                      dyskusja z Tobą uświadamia mi konieczność utworzenia nowej inicjatywy obywatelskiej.
                      Sobotni Klub Dyskusyjny.
                      Miejsce, gdzie moglibyśmy się spotkać w gronie kilku, kilkunastu osób i przy filiżance pachnącej kawy oraz kieliszku dobrego brendaska swobodnie prowadzić dyskusje na tematy rózne. Czasami kłócąc się do zaczerwienienia, czasami ściskając sobie dłonie. Ale zawsze wynosząc z takich spotkań dobre wrażenia i pomysły na przyszłość.
                      Jakieś pomysły w tym względzie?
                    • kmsanczia Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 08:30
                      esscort napisał:
                      > Przypomniałem sobie. Moja babka uratowała kiedyś życie facetowi, który leżał na
                      > torach. Mam wycinek z gazety.

                      Dzięki Ess za rozładowanie napięcia.
                      Kolejny wątek pełen obrzydliwych podziałów, oceniania innych i histerycznego źle pojętego idealizmu.
                      • esscort Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 10:02
                        Acha, zapomniałem dodać, że ten leżący to był mój dziadek, trochę pijany :)))
        • lomek2 Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 12:48
          A gdzie wyczytałeś w mojej wypowiedzi STWIERDZENIE, że nic nie robisz?
          • tgserwis Re: Niewidzialna ręka 20.10.10, 20:48
            lomek2 napisał:

            > A gdzie wyczytałeś w mojej wypowiedzi STWIERDZENIE, że nic nie robisz?
            >
            Masz rację. Nie znalazłem stwierdzenia. Znalazłem insynuację, że tylko rozdzielam innym zadania zamiast zrobić samemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka