hiuppo
18.03.12, 11:33
O ile dobrze pamiętam wcześniejsze lata, to w Łomiankach był silny lobbing przeciwko budowie dużych sklepów i osiedli mieszkaniowych. Jak dziś pamiętam plakaty na Warszawskiej nawołujące do zakupów w polskich sklepach. W domyśle - pewnie w tych małych.
No i mamy rok 2012. Do już działających Marcpolu i Carrefour Expressa dołączyła na przełomie roku Biedronka w Burakowie. Ale to nie koniec - w budowie jest kompleks Auchan Łomianki z Leroy Merlin, a teraz zaczęto budowę Piotra i Pawła.
Pamiętam też marudzenie na blokowiska - np. na osiedle Równoległa, tymczasem wyrósł Ronson i to nie koniec, bo przy Baczyńskiego blokowisko wygląda już zgoła warszawsko.
Chciałem się nieśmiało zapytać, gdzie podziali się wszyscy krzykacze? Albo gdzie podział się rozum? Czy zyski dla gminy z podatków płaconych przez kilka dużych sklepów będą porównywalne z zyskami płaconymi przez dziesiątki małych sklepów? A co miejscami pracy? Raczej oczywiste mi się wydaje, że pracownicy hipermarketów kokosów zarabiać nie będą i wzorem warszawskich centrów handlowych znajdą tu zatrudnienie ludzie spod Płońska, Ciechanowa czy Nasielska. Na koegzystencję małych i dużych sklepów bym nie liczył w obecnej formie.
I w ten sposób ewolucja Łomianek idzie w kierunku Piaseczna, gdzie kariera miejscowości zaczęła się od centrum handlowego. Zastanawia mnie tylko jedno, ile na tym zyska niedorozwinięta infrastrukturalnie gmina?