lomianki-rozum
06.12.13, 17:27
Chyba zadzwonię do mojej wróżki, może ona mi to wyjaśni albo nie, lepiej od razu podjadę do niej.
W tym czasie skrzypiące drzwi gabineciku otworzyły się na rozcież. Najpierw weszła zielona torebka a za nią Partyzant InfoPiong. W torebce z wizerunkiem Umiłowanego Przywódcy już stukały schłodzone buteleczki.
Zauważyłeś coś? – zapytał InfoPiong siedzącego przy lunecie UlfenRicha i odłożył zmrożone buteleczki pełne niebieskiego płynu na jeden z niewygodnych stołków.
Na mój prawniczy nos mogę tylko udzielić odpowiedzi przez jej nieudzielenie- odpowiedział UlfenRich, zwany również prawnikiem opozycji - Tak czy inaczej tak się ułożyło, że nic się nie ułożyło, chyba... U Umiłowanego Przywódcy pali się lamka chyba siedzi i przegląda internet. Może smaruje jakieś przemówienie.
Jak to siedzi, co on w ogóle robi w urzędzie o tej porze? – zdziwił się InfoPiong
No, chyba pracuje – odpowiedział UlfenRich
No ale jest 23.00 w nocy jak więc może pracować, o tej porze to się baluje? – dziwił się dalej Partyzant
No więc tak, rano przyszli jacyś ludzie – zaczął odczytywać z pożółkłej starej kartki główny prawnik opozycji - później TaKry, później PioRus, później jacyś ludzie, później redaktorka, później hmm, pobazgrałem i nie mogę się doczytać… ale ciągle ktoś przychodził.
A co z nasłuchów, słychać już coś czy dalej nie działa?- przesłuchiwał Partyzant
Cisza…- odpowiedział zasmucony UlfenRich – zupełna cisza aż w uszy bolą.
Hmm, niedobrze, trzeba zrobić z spotkanie w jego gabinecie pod pretekstem, że chcecie pojednania i pod stołem zainstalować nową pluskwę w gumie do żucia. Do tego czasu zawieszamy wydawanie gazety InfoPiong, bo nie mam żadnych materiałów i zarzucają mnie tymi sprostowaniami. Jutro z SinDaco mam jechać na robienie zdjęć dziur w ulicach, ale ich jeszcze nie ma i nie wiadomo czy będą. Sam nie wiem co by tu jeszcze wymyślić – mówiąc to sięgnął wzrokiem do archiwalnych gazet leżących na starej szafie po przeciwnej stronie gabineciku.
Może tam coś znajdę – kontynuował na głos i jednocześnie sięgnął po jeden ze starych numerów gazetki opozycyjnej wydawanej przez zależne stowarzyszenie, obecnie partyjne, z czasów walki z Brodatym Czarodziejem.
Ale InfoPiongu – zareagował nagle UlfenRich – wyrzuć natychmiast te gazety, one są niebezpieczne, one są zabronione, nie wolno ich dotykać.
Jak to zabronione? – zdziwił się Partyzant
One opisują nieprawdziwe dzieje wielkiego rycerza SinDaco i naszego wspólnego byłego szefa Brodatego Czarodzieja. Wyrzuć je szybko póki nie widzi tego SinDaco. Wyrzuć to, bo nas zatłucze, zrobi ze mnie giermka! – krzyczał przerażony UlfenRich
Jak to wyrzuć? W tym gabineciku, moim gabineciku, jest dupokracja, ba jako anarchista i pacyfista uważam, że każdy może pisać co chce, mówić co chce, każdy może być też homoseksualny jak chce i może też pić co chce i basta!– W tym momencie Partyzant sięgnął po pierwszą buteleczkę niebieskiego płynu.
InfoPiongu ja mam inne podglądy, nie wolno czytać zakazanych gazet, zakazanych książek!
Ale co ty wiesz o życiu - rozparł się na krawędzi stołu Partyzant – Walnij sete jak za starych dobrych czasów studenckich.
InfoPiongu ja ciebie przestrzegam, u mnie na studiach prawniczych się nie piło – odpowiedział oburzony główny prawnik opozycji.
Jak to nie piło? To co to za studia, to jakieś ty prawo ukończył, bezalkoholowe?- zarechotał głupawo Partyzant.
Jak to jakie prawo, prawo kanoniczne – odpowiedział dumnie UlfenRich - a jakie miałem skończyć?
No… takie samorządowe chyba – odpowiedział zupełnie zaskoczony Partyzant.
Nie ma takiego prawa a w ogóle co ty wiesz o prawie, jak ty ciągle tylko pijesz, palisz i nagrywasz – zakończył UlfenRich oburzony – wychodzę stąd i żeby nie było wątpliwości o wszystkim poinformuję naszego wielkiego rycerza; SinDaco.
A idź sobie, idź i tak do mnie wrócisz prędzej czy później, gdy będzie chciał coś nasmarować na ich Umiłowanego Przywódcę. Tylko ja mam gazetę i tylko ja mam partyjny portalik – krzyknął do macającego główkę sokoła przy wyjściu UlfenRicha.
Gdy tylko odgłos prawniczych kroków z korytarza ucichł. Partyzant InfoPiong zaczął przeglądać kolejne strony starej, pomiętoszonej i zakazanej jak się właśnie okazało gazetki ze starych czasów.