derbeste
05.09.04, 15:59
Chciałem Was ostrzec przed cukiernią w Tiramisu.
Dzisiaj grzecznie wracając do domu postanowiłem wpaść jeszcze do cukierni
Tiramisu (pierwszy raz), aby zakupić coś słodkiego. Miałem problem z
zaparkowaniem (bo jeden samochod zajmowal dwa miejsca parkingowe), więc
zacząłem ustawiać się po lewej stronie (między dwoma wjazdami na posesję).
Chodziło o to, aby z obu stron był wolny wjazd. Jeszcze nie wyłączyłem
silnika, a jakiś stary nalany wieprz wypada z cukierni z mordą do mojej bogu
ducha winnej żony wrzeszcząc o palancie (w domyśle ja) parkującym (reszta
niecenzuralna). Potem padła jeszcze wiązanka o prowincji (mam nie warszawskie
klapy). I wparował z powrotem do budynku.
Powiem szczerze - zatkało mnie. Z takim zachowaniem (jak mniemam właściciela
lokalu, bo chyba żaden gość by nie wpadł na taki pomysł - a może znów mam
"prowincjonalny" sposób myślenia ;-)) jeszcze się nigdy nie spotkałem.
Wychowany chyba jeszcze w duchu opierd... klienta nie zauważył, że zmieniły
się trochę czasy. Tym bardziej, że nic złego nie zrobiłem (patrz opis sytuacji).
Wniosek jest taki - i tu zwracam się również do właściciela(i) cukierni: Jak
nie nauczycie się kulturalnego zachowania, to stracicie klientów. Moja noga na
pewno już tam więcej nie postanie. Będę ostrzegał wszystkich znajomych w
Łomiankach przed wami i opowiadał o tym, jak mnie u was potraktowano. Mam
nadzieję, że odczujecie to w swoim budżecie (Łomianki to w końcu mała
mieścina)- czego z całego serca życzę.