iod 27.03.06, 20:01 dla mnie jeden z najlepszych twórców na świecie. Smutno. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mama.restauracyjna Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 20:07 Odszedl jeden z najwiekszych pisarzy polskich,smutne bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
papirus22 Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 20:53 umarł wizjoner, ostatnią jego przepowiednią było, że już za 4 lata nie będzie pis. Odpowiedz Link Zgłoś
drabbu Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 21:08 Też właśnie chciałem o tym napisać. Humaniści, erudyci i znakomici pisarze nam odchodzą. Szkoda naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
iod Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 21:13 drabbu, no właśnie - wszyscy wielcy (dla mnie) odchodzą. Prywatnie zupełnie ostatnio poprawiałam małe tłumaczenie Cyberiady - śmieszne - z cytry cytrynę zrobiono, jakoś Lem mi zaistniał w głowie ponownie. Nieśmiertelny się wydawał. Miałam też przeuroczy egzamin z Solaris dawno, dawno temu...Wspomnienia... Odpowiedz Link Zgłoś
drabbu Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 21:21 Wspomnienia... Wedle zgodnej opinii mojej rodziny (ale mojej własnej oczywiście nie!), poprawki z matematyki w liceum nie zdałem, bo czytałem za dużo Lema. "Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny" Odpowiedz Link Zgłoś
iod Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 21:51 drabbu napisał: > Wspomnienia... > > Wedle zgodnej opinii mojej rodziny (ale mojej własnej oczywiście nie!), > poprawki z matematyki w liceum nie zdałem, bo czytałem za dużo Lema. > > "Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny" myślę, że warto było :). Ja Cyberiadę i Solaris bardzo cenię. Każdą inaczej. Poprawki z matematyki nie miałam, ale było blisko. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
hiuppo Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 22:01 Jak dla mnie z Lemem odeszla pewna epoka - epoka ludzi okresu, gdzies swoja wizja mozna bylo zarazic innych. Stoi u mnie na polce wydanie III 'Powrotu z gwiazd', 'Dziennik znaleziony w wannie' (ocalone z biblioteki mojego sw. pamieci dziadka), moje zaczytane na smierc 'Opowiadania o pilocie Pirxie' i 'Dzienniki gwiazdowe'... Przykro, ze nic juz wiecej nie powstanie. Nawet biorac pod uwage, ze jest to fantastyka w stylu retro, a ostatnie 15 lat Lem pisal glownie felietony. Szkoda, ze Lem nie doczekal zadnej udanej ekranizacji swojej ksiazki. I szkoda, ze jego smierc nie przyniesie mu takiej popularnosci jak innym. Odpowiedz Link Zgłoś
vivi22 Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 22:23 dla mnie zlowiek ktory pisal cos, czego nie rozumialam, nie rozumiem i nie bede rozumiala. Nie lubilam jego tworczosci. Coz moge powiedziec. To cale zycie. Na kazdego przyjdzie pora trzeba tylko umiec zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
elpr1 Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 02:31 Vivi podzielam twoje poglądy. Trzeba też powiedzieć, że pisarz ten miał wyraźnie ateistyczny i lewicowy światopogląd, któremu dawał wyraz w różnych publikacjach i wywiadach. Znany jest również jego prześmiewczy stosunek do historii i tradycji polskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
esscort Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 08:59 No i elpr1 podsumował tworczość pisarza. A wiesz elpr, jaki lewicowy byl Mickiewicz? Odpowiedz Link Zgłoś
drabbu Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 10:12 esscort napisał: A wiesz elpr, jaki lewicowy byl Mickiewicz? a i u Słowackiego akcja np. Balladyny dzieje się w środowisku wyraźnie pogańskim i jeszcze niesie bardzo wiele krwawych zdarzeń całkiem sprzecznych z przykazaniami, Kordian kłóci się ostro z samym Panem Bogiem. Inny sławny i historyczny pisarz też napisał rzecz pogańską - "Starą Baśń" mianowicie, w której wcale nie prawicowo upominał się o sprawiedliwość dla ludu. Prus w "Faraonie" też chwali Ozyrysa i Izydę, a jakby tego było mało, to z uznaniem opisuje urodę Żydówki Sary, no i jeszcze ta rozpusta w wykonaniu Ramzesa... Itd., itp. Odpowiedz Link Zgłoś
esscort Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 11:13 Wyskoczyłem z tym Mickiewiczem, bo baaardzo lubię takie oceny, jaką przedstawił elpr. Oto umarł wybitny polski pisarz, wielokrotny kandydat do nagrody Nobla, tłumaczony na kilkadziesiąt języków, jedyny polski pisarz, którego książki można dziś kupić gdzieś na lotnisku w Paryżu, w malej księgarni w Londynie czy w markecie pod Waszyngtonem. Umarł wybitny myśliciel, którego opinie były cytowane przez światowe autorytety itp. itd. A elpr mówi: phi, on był lewicowy. Kurcze, co ma domniemana lewicowość do twórczości? Sztuka jest ważniejsza niż biografia. Można być lewicowcem, można być nawet (uwaga elpr!)masonem, cyklistą czy homoseksualistą, a jednoczesnie być wybitnym pisarzem. Oczywiście nikt nikomu nie każe kochać (a nawet czytać) twórczości Lema, ale nie oceniajmy wielkiego dzieła człowieka w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
vivi22 Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 17:10 mi chodzilo o to, ze ja nie rozumiem jego tworczosci i nie mialam na mysli jego pogladow politycznych. Nie rozumiem jego tworczosci, nie przemawia do mnie a poza tym nie lubie tego gatunku tworczosci. osobiscie nic do Lema nie mam bo czlowieka nie znalam rzecz jasna. Szkoda czlowieka jak kazdego innego ale zycie na tym polega, ze sie rodzimy i umieramy... Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 17:35 No, owszem. Rodzimy się umieramy. Ale większość z nas jest nikim i nic po sobie nie zostawia. Odpowiedz Link Zgłoś
iod Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 22:41 vivi - z całym szacunkiem - życie nie polega na tym, że się rodzimy i umieramy. Jeśli tak to kompeltnie nie miałoby sensu. Twórczość Lema - nie jest łatwa, przyznaję, ale tylko dlatego, że nie dałaś sobie - moim zdaniem - szansy rozczytania się w niej. Polecam gorąco Solaris (tylko nie film, choć obrazki dość ok jeśli się lubi Clooney'a :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Stanisław Lem nie żyje 27.03.06, 22:37 Przerażający ciąg końca autorytetów... Odpowiedz Link Zgłoś
j46 Re: Stanisław Lem nie żyje 28.03.06, 14:35 Cóż moza powiedzieć, wychowałem sie na nielekturowym Lemie. Żegnaj Lemie, autorze czytany pod kołdrą przy latarce. Odpowiedz Link Zgłoś
hiuppo Re: Stanisław Lem nie żyje 20.04.06, 12:06 Za www.lem.pl Traktat o dupie Pewna uczona niemiecka niewiasta, wykładająca semiotykę na Uniwersytecie Berlińskim, przysłała mi odbitki kilku swoich opublikowanych prac. Jeden z dostarczonych mi naukowych traktatów nosi tytuł Gołe pośladki w reklamie (Nude Buttocks in Advertising). Nie mogę powiedzieć, ażeby w moim przekonaniu sprawa obnażonej tylnej części każdego ludzkiego ciała wymagała priorytetowego rozpatrzenia naukowego. Niemniej niemiecka uczona, z właściwą owej nacji sumiennością, konsekwentnie zajęła się rozmaitymi rodzajami nazwań dupy oraz ustaleniem jej roli kulturowej. Zaczyna od eufemizmów, które nie nazywają owej okolicy dosłownie, ponadto zaś przytacza określenia tej części ciała w różnych językach, poczynając od francuskiego, angielskiego i niemieckiego. Następnie koncentruje się na strukturze semiotycznej i funkcji pragmatycznej dupy w reklamie. Oczywiście sięga aż do prastarych dziejów, dołączając do swojej pracy odpowiednie rysunki. Wspomina osławioną rzeźbę Praksytelesa, Afrodytę z Knidos z roku 330 przed Chrystusem, zawdzięczającą sławę swojemu tyłkowi, zwaną Kallipygą, co po grecku oznacza właśnie „piękne pośladki”. Następnie uczony tekst, koncentrując się kogniwistycznie na dupie, wyjawia jej ambiwalencję. Z jednej strony pośladki uznane są za centralny bodziec seksualny, który podnieca i zachęca do kopulacji, niekoniecznie analnej. Odpowiednie magazyny przynoszą porady, jak należy uczynić tyłek najbardziej seksownym, zaś wielu kosmetycznych chirurgów żyje z upiększania naszego odwłoku. Z drugiej strony półdupki są silnie powiązane z wypróżnieniem i budzą z tego powodu wiele negatywnych konotacji. Dlatego służą w wielu językach do inwektyw. W polskim, przemilczanym przez autorkę z braku jego znajomości, występują takie, raczej pejoratywne określenia jak „dupek”, „o dupę potłuc”, „mam cię w dupie”, „wszystko do dupy”. W chrześcijaństwie łańcuch asocjacji prowadzi od konkretnej nieczystości do abstrakcyjnej grzeszności. Zadek ma ukazywać niską cześć natury ludzkiej, związaną z materializmem, a tym samym próżnością. Tutaj autorka przytacza osławione orzeczenie Św. Augustyna: „Intern faeces und urinam nascimur”, czyli „Przychodzimy na świat pomiędzy ekskrementami i uryną”. Okolicą tą zajęła się również psychoanaliza, jako ze odmowa wypróżnienia oznacza konotację negatywna. Kiepski rozwój fazy analnej spowodować może, ze dziecko staje się egoistyczne i skąpe. Z kolei przechodzimy do pozycji zajmowanej przez dupę. Siedzenie uchodzi za wysoce statyczne. Zarazem powiedzenie niemieckie „Er hat ein gutes Sitzfleisch” (Literalnie: „ma on silne pośladki do siedzenia”) oznacza kogoś pracowitego. Sprawy pewnych gazowych wyładowań związanych z tą okolicą pomijam, ponieważ wydaje mi się to już nazbyt dokładne. Natomiast znane są powiedzenia takie, jak dotyczące Oświęcimia „anus mundi”, czyli „odbyt świata”. Zaś bardzo oddalone miejsce znajduje się na „zadupiu”. W sposób uczony autorka przystępuje do ujawnienia tego, co wynika z porównania twarzy i pośladków. Wiele pospolitych orzeczeń podkreśla ich strukturalne podobieństwo. Są one bowiem symetryczne w osi pionowej, tak policzki, jak półdupki. Ponadto mieści się tam centralny otwór, który zarówno tam, jak i tu ma funkcję podwójną, mianowicie jako wejście i wyjście. Autorka twierdzi, że podczas kiedy żeńskie pośladki od czasów pradawnych odgrywały stymulującą seksualnie rolę, męskie uległy publicznemu ukazaniu dopiero dosyć niedawno. Spoty telewizyjne, billboardy i plakaty promocyjne są wypełnione tylnymi okolicami nagich, seksownych blondynek. Dupa jest bardzo popularnym motywem reklamowym, nie tylko w wypadku papieru toaletowego, ale także np. samochodów, w których możemy wygodnie ją ulokować. Jedna z niemieckich partii politycznych wykorzystała nagie pośladki, jako sposób ośmieszenia rządzącej koalicji. Konkluzja jest mniej więcej taka, że jakkolwiek pomiędzy „dupą” i „pupą” nie ma żadnej różnicy w desygnacji, istotna jest różnica natężenia wulgarności, które w „dupie” szczytuje, natomiast pupę uniewinnia. Ogólnie biorąc detabuizacja dupy jest zjawiskiem stosunkowo nowym, sposób jej przedstawiania uległ zmianom w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, najnowsze prezentacje są bardziej dowcipne i wykazują tendencję do ujawniania różnic płci. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiom1 Re: Stanisław Lem nie żyje 23.04.06, 00:24 Mnie Lam rozwalił jednym opowiadaniem z "Bajek robotów" Spróbuję opowiedzieć.. Była sobie planeta na której żyły roboty które energię potrzebną do życia wytwarzały przez pocieranie. Żeby funkcjonować, każdego dnia przez jakiś czas każdy robot musiał pocierać się żeby wytworzyć potrzebną dla siebie ilość energii. Na planecie wybrano nowego władcę który stwierdził, że aby energia była sprawiedliwie rozdzielana należy wszystkie roboty połączyć wspólnym kablem. Po połączeniu wszystkich robotów wspólnym kablem w krótkim czasie wszystkie roboty leżały i nie były w stanie pracować z powodu braku energii. Okazało się że roboty przestały się pocierać licząc że zrobi to za nich inny robot. Za komuny był to przebój ale chyba ta bajka jest ponadczasowa a morał wynikający z niej aktualny do dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
hiuppo Re: Stanisław Lem nie żyje 23.04.06, 09:03 krzysiom1 napisał: > Mnie Lem rozwalił jednym opowiadaniem z "Bajek robotów" > Spróbuję opowiedzieć.. www.mlm.ru/users/lib/pl_stanislaw_lem_cyberiada.htm (...) Były potem roboty jaskiniowe, później pastewne, a gdy rozmnożyły się, powstały państwa. Starożytne roboty wytwarzały elektryczność życiodajną sposobem ręcznym, przez pocieranie, w wielkim trudzie. Każdy feudał miał ci drużynę wojów, a wojowie mieli kmieciów, i pocierali jedni drugich hierarchicznie, z nizin w górę społeczną, a w miarę sił. I zamieniła trud ręczny maszyna, kiedy Kondzioł Symfilak wymyślił pocieraczkę, a potem Krupon z Parezy - żerdkę do ściągania piorunów. W ten sposób rozpoczęła się epoka bateryjna, sroga dla wszystkich, co własnych majętności akumulatorowych nie posiadali i los ich był zależny od niebios, bo przy pogodzie, bez baterii, nie mogąc chmur doić, wat do wata żebraniną ciułać musieli. Ciężko było podówczas, bo kto przestawał się nacierać czy chmury doić, wnet ginął marnie z całkowitego wyładowania. I pojawił się wówczas uczeniec z piekła rodem, kombinator - intelektualista - usprawniacz, któremu za młodu, wskutek interwencji szatańskich, nikt łba na drobne kawaluchy nie roztrzaskał, i jął ów wykładać i przedkładać, że sposoby połączenia elektrycznego tradycyjne, to jest równoległe, na nic są zgoła i że łączyć się trza w myśl nowych schematów jego, a to szeregowo. Gdy się bowiem w szeregu jeden potrze, zaraz innych, najdalszych nawet, zasili i prądem będzie tryskać każdy robot aż po górne bezpieczniki w nosie. A tak przedstawiał swoje plany i takie elektraje ukazywał, że odłączono dawne obwody ksobnie równoległe i elektrotechnikę Chało - sową w życie wprowadzono. - Tu profesor uderzył kilkakrotnie głową o ścianę, po czym, oczami przewróciwszy, dalej mówił, a ja pojąłem, czemu takimi nierównościami pokryte jest jego niezwykłej wprost guzowatości czoło. - Przyszło wtedy, iż co drugi kładł się pod stołem, prawiąc: “Co ja się będę pocierał, niech się sąsiad pociera, wszak to na jedno wyjdzie”. A sąsiad to samo, jeno na odwrót, i spadek napięcia zrobił się taki, że przyszło umyślnych stawiać nad każdym kontro - lerzystów, a nad nimi wyższych. I przyszedł wtedy uczeń Ma - lapucego, Celezjusz Myliciel, i doradził, aby każdy nie siebie, jeno drugiego pocierał, a po nim Fafucy Altrucjusz z planem bijaków - męczaków, a po nim Makundrel Cibaśny, żeby zakładać miejscowe kursa masażu i kluby, a po nim wnet się pojawił nowy teoretyk elektryczny, Kurupiel Gargazon, żeby chmur nie doić siłą, jeno łechtać z lekka, to jest po dobremu, aż prąd dadzą, a po nim Łomoteusz z Leidy, a po nim Krostofil Nijaki, żeby urządzać tak zwane samotry, zwane też nacierami lub wciórami, oraz Mordosław Będziejak, który prócz bicia zalecał trzeć, co się tylko da, choćby i siłą. Przez te zdań różnice doszło do zadrażnień, a z zadrażnień do wyklątw, a z wy - klątw do bluźnierzy, a z bluźnierzy do skopania Fareusa Pur - deflaksa, księcia następcy tronu Blaszaków, i tak wybuchła wojna między Kuprowcami Legarskimi z rodzaju miedziolu - dów a cesarstwem legarskim Walcowników Zimnych - i trwała lat trzydzieści i osiem, a potem jeszcze dwanaście, bo pod koniec nie można było wśród gruzu rozeznać, kto jest górą, i o to od początku jeszcze raz się pobili. A w taki sposób pożogę, mogiłę, ogólne bezprądzie, dewatyzację, kompletny spadek napięcia życiowego, czyli, jak to lud nazwał, “mala - pucyę”, ten oto łajdator przeklęty pomysełkami swoimi, z otchłani rodem, zawinił!!! - Intencje zacne miałem!! Przysięgam, Wasza Lazerność! Ku powszechnej szczęśliwości umysł wysiliłem, dobrze chcący! - zakwiczał z klęczek Malapucy, aż mu się nochal trząsł. Ale profesor tylko go odsiebnie w łeb dziaknął i kontynuował: (...) Odpowiedz Link Zgłoś
atos55 Re: Stanisław Lem nie żyje 23.04.06, 20:50 Pisarz, nawet bardzo, bardzo wybitny, jak Lem, jest zawsze dzieckiem swojej epoki, a juz w dziedzinie pisania o przyszłosci, lub (jak często u Lema) wspołczesnosci ubranej w szaty przyszłosci, czas płynął wyjatkowo szybko. Więc chociaz dla mnie jego książki nadal są wspaniałe, ale zauważylem że moi synowie, choc czytali je, ale jakos bez mojego zachwytu. Prawda jest też taka, że chyba od 20 lat właściwie nie pisał. Od dawna już najwieksze wrażenie robily jego wywiady, refleksje mądrego człowieka, który może pozwolic sobie by powiedzieć wszystko bez ogródek, bo od nikogo i od niczyjej przychylnosci nie zależy. "Umarł wybitny myśliciel" napisał esscort. Dokładnie tak. Ale nowa literatura, książki Pilcha lub - dla mlodszych - Masłowskiej, wcale nie wydaje mi się gorsza. Nie musi byc aluzyjna ani wysublimowana, wali prosto miedzy oczy. Zdezaktualizuje sie może jeszcze szybciej, a na razie jest nasza, jest obrazem w którym sie przeglądamy. No i dzisiaj mamy do duspozycji literaturę i mądrośc całego świata. Wystarczy pójśc do ksiegarni. Ale to w Warszawie. Chociaz i w Łomiankach, na Warszawskiej, też mozna zawsze kupić pare dobrych książek, choc z tym kupowaniem książek u nas jest raczej kiepsko (vide tekst o tej księgarence w ostatnich "Naszych Łomiankach"). Odpowiedz Link Zgłoś
iod Re: Stanisław Lem nie żyje 23.04.06, 23:52 atos55 napisał: Nie musi byc aluzyjna ani wysublimowana, wali prosto miedzy oczy. > Zdezaktualizuje sie może jeszcze szybciej, a na razie jest nasza, jest obrazem > w > którym sie przeglądamy. nie do końca się zgodzę z Tobą...porównując dwie książki tego samego autora: Marek Nowakowski: "Książę Nocy" i "Homo Polonicus". Druga waliła rzeczywistością prosto między oczy. I dlatego to był zupełnie inny Nowakowski... Znowu - otawarta jestem na polemikę, dyskusji akademickich przy tanim winie nie prowadziłam od lat(nie powiem ilu!), ale jakoś tak mi się skojarzyło tutaj. Lem to Lem - daj Boże autorom, których wspominasz takie uznanie na świecie i mimo aluzyjności i osadzenia w określonej rzeczywistości takiego zrozumienia u odbiorcy "all over the world". Jesli wątpisz, podeślę kilka interesujących linków na temat... Pozdrawiam prawie o północy :) Odpowiedz Link Zgłoś
cat_s Re: Stanisław Lem nie żyje 24.04.06, 00:29 atos55 napisał: > Prawda jest też taka, że chyba od 20 lat właściwie nie pisał. Witam. Z całym szacunkiem - ale i owszem, pisał...: BIBLIOTEKA XXI WIEKU. Kraków: WL, 1986. FIASKO. Kraków: WL, 1987. POŻYTEK ZE SMOKA I INNE OPOWIADANIA. Chotomów: Verba, 1993. ZAGADKA. Warszawa: Interart, 1996 LUBE CZASY. Kraków: Znak, 1995. SEX WARS. Warszawa: Nowa, 1996. TAJEMNICA CHIŃSKIEGO POKOJU. Kraków: Universitas, 1996. DZIURY W CAŁYM. Kraków: Znak, 1997. BOMBA MEGABITOWA. Kraków: WL, 1999. OKAMGNIENIE, Kraków: WL 2000 Chociaż rzeczywiście - pozycje owe nie były tak spektakularne, jak wcześniejsze jego dokonania... Pozdrawiam cat_s Odpowiedz Link Zgłoś
atos55 Re: Stanisław Lem nie żyje 25.04.06, 00:32 Dzięki serdeczne cat_s. Tajemnicę chińskiego pokoju i Okamgnienie rzeczywiscie czytalem, ale - co za piekna wiadomość dla mnie - tych pozostalych książek nie. Bardzo Ci jestem wdzięczny za perspektywę dalszych lektur, a może i w szufladach coś sie znajdzie? Ale obie te książki to są eseje, właśnie rozważania myśliciela, a nie literatura piękna, o ktorej w naszym wątku bylo najwięcej. Tak rozumiałem to "niepisanie", ale nie wyraziłem sie dość precyzyjnie. Od pisarstwa rozumianego jako powieści Lem odszedł już dawno (chyba że wśród przytoczonych przez Ciebie tytułów cos sie znajdzie). Też myślałem o Nowakowskim, iod, gdy wymieniałem przykłady literatury współczesnej. Ale zawahałem sie i nie wymieniłem go, bo Nowakowski w swoim drastycznym opisie otaczajacego świata wydał mi się zbyt "osobny", by reprezentować kogokolwiek poza sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
iod Re: Stanisław Lem nie żyje 25.04.06, 00:44 atos55 napisał: > Nowakowski w swoim > drastycznym opisie otaczajacego świata wydał mi się zbyt "osobny", by > reprezentować kogokolwiek poza sobą. Nawet w "Księciu..."??? Muszę ponownie przeczytać... Odpowiedz Link Zgłoś