ciuciubabka3
30.10.07, 09:18
"Rzeczpospolita": - W Platformie Obywatelskiej są uczciwi ludzie o
solidarnościowych korzeniach, ale uczestniczyli oni w grze, którą
prowadziły środowiska mające interesy pasożytnicze - mówi Andrzej
Zybertowicz, socjolog z UMK w Toruniu, doradca premiera d/s
bezpieczeństwa państwa.
Analizując przyczyny porażki wyborczej PiS, Zybertowicz zwraca uwagę
na fakt, że "wokół każdej władzy, zwłaszcza zogniskowanej wokół
postaci o silnym autorytecie, wytwarzają się zjawiska paradoksalne.
Ponieważ premier intelektualnie wyrasta ponad otoczenie, jest
zapewne tak, że brakuje osób, które kontestują jego myślenie.
Inaczej mówiąc, im bardziej sprawny umysł ma przywódca, tym większe
ryzyko, że nastąpi sytuacja dworskości, w której osoby z bardziej
odległych szczebli funkcjonowania państwa czy partii nie mają
kanałów dotarcia do przywódcy. Na dłuższą metę lider może się stać
ofiarą swojej przewagi intelektualnej nad otoczeniem. Być może
Donalda Tuska łatwiej było poddać praniu mózgu i treningowi przed
debatą" - mówi doradca premiera.
- Zmiana w sposobie bycia Tuska była efektem prania mózgu? -
pyta "Rzeczpospolita", na co jej rozmówca odpowiada: - Najwyraźniej
poddał się profesjonalnemu treningowi. Zapewne relacje między nim a
częścią jego otoczenia są koleżeńskie i można go było do tego
skłonić. Być może zabrakło kogoś, kto skłoniłby premiera do poddania
się bezlitosnemu treningowi przed debatą.