30.10.07, 09:18
"Rzeczpospolita": - W Platformie Obywatelskiej są uczciwi ludzie o
solidarnościowych korzeniach, ale uczestniczyli oni w grze, którą
prowadziły środowiska mające interesy pasożytnicze - mówi Andrzej
Zybertowicz, socjolog z UMK w Toruniu, doradca premiera d/s
bezpieczeństwa państwa.

Analizując przyczyny porażki wyborczej PiS, Zybertowicz zwraca uwagę
na fakt, że "wokół każdej władzy, zwłaszcza zogniskowanej wokół
postaci o silnym autorytecie, wytwarzają się zjawiska paradoksalne.
Ponieważ premier intelektualnie wyrasta ponad otoczenie, jest
zapewne tak, że brakuje osób, które kontestują jego myślenie.
Inaczej mówiąc, im bardziej sprawny umysł ma przywódca, tym większe
ryzyko, że nastąpi sytuacja dworskości, w której osoby z bardziej
odległych szczebli funkcjonowania państwa czy partii nie mają
kanałów dotarcia do przywódcy. Na dłuższą metę lider może się stać
ofiarą swojej przewagi intelektualnej nad otoczeniem. Być może
Donalda Tuska łatwiej było poddać praniu mózgu i treningowi przed
debatą" - mówi doradca premiera.

- Zmiana w sposobie bycia Tuska była efektem prania mózgu? -
pyta "Rzeczpospolita", na co jej rozmówca odpowiada: - Najwyraźniej
poddał się profesjonalnemu treningowi. Zapewne relacje między nim a
częścią jego otoczenia są koleżeńskie i można go było do tego
skłonić. Być może zabrakło kogoś, kto skłoniłby premiera do poddania
się bezlitosnemu treningowi przed debatą.
Obserwuj wątek
    • ciuciubabka3 Re: Rozwinięcie 30.10.07, 09:19
      ...Adam Łaszyn, niejaki doradca medialny PO, taka lepsza wersja de
      Barbaro

      We wczorajszym gazie zdradził był tajniki czary-mary, którymi
      poddawał Donka i PO w trakcie kampanii.
      Oto kilka smaczniejszych smaczków:



      "- Najpierw trzeba było popracować nad tym, by trzymał kontakt
      wzrokowy podczas rozmów z dziennikarzami. Wcześniej nie patrzył im w
      oczy.

      Bo był nieszczery?

      - Nie. Czasem człowiek, szukając odpowiedniego słowa, "biega" oczami
      po suficie albo patrzy w bok. Ale wrażenie jest fatalne. Bo z jednej
      strony siedzi Monika Olejnik i świdruje oczami, a z drugiej jej
      biedny rozmówca, który jeździ wzrokiem po ścianach.

      Jakby kręcił.

      - Właśnie. A do tego sposób mówienia. Konstrukcja zdań. Słownictwo.

      Co z nimi było nie tak?

      - Jak typowy wykształciuch mówił długimi zdaniami, z wtrąceniami.
      Chciał pokazywać, że podchodzi do spraw z wielu punktów widzenia.
      Ale ludzie tego nie kupowali. Tak się nie mówi w mediach.

      I jak się do tego pan zabrał?

      - Pamiętam pierwsze szkolenie. Najpierw Tusk robi wszystko to co
      zwykle - rzuca oczami po ścianach, konstruuje te swoje długachne
      zdania. Więc wytykam mu: zdania tasiemcowate, brak kontaktu
      wzrokowego, słowa trudne i jeszcze czasami nieadekwatna
      gestykulacja. Tusk słucha uważnie, potakuje. Robimy kolejny wywiad.
      Ale na inny już temat. I wtedy coś niesamowitego: Tusk od razu
      bezbłędnie naprawia wszystkie swoje błędy. Mówi jasno, trzyma
      kontakt. Nigdy jeszcze nie zdarzył mi się tak pojętny uczeń."

      (...)

      "Ćwiczyliśmy rozmowy, ustawialiśmy gesty. Bo Tusk miał dobry
      przekaz. Tylko "przekaziciela" trzeba było trochę podciągnąć i
      skierować do dobrych mediów. Oto cała nasza praca. A efektem tej
      pracy był sukces Tuska w debatach.

      Na czym jeszcze polegała praca przed debatą?

      - Co można było najlepiej przygotować? Własne pytania. Potem była
      odpowiedź przeciwnika i riposta. Zatem tak musieliśmy przygotować
      pytania, by w ripoście zamknąć jeszcze trochę naszego przekazu.
      Trochę żałuję, że nie mieliśmy czasu przygotować porządnie Tuska do
      odpowiedzi na pytania konkurenta.

      A może za miękko traktował pan pana przewodniczącego, wcielając się
      w Jarosława Kaczyńskiego?

      - Jako Kaczyński co chwila warczałem na Tuska. Więc nie wiem, czy
      można to nazwać miękkim traktowaniem.

      Za co pan go opieprzał?

      - Starałem się wiernie odegrać charakter polemiczny Kaczyńskiego. Na
      tym poprzestańmy. Sumując: miękko nie było."

      (...)

      "Jak pracował pan z Tuskiem tuż przed samym starciem?

      - Analizowaliśmy inne debaty, symulowaliśmy kilkakrotnie starcie z
      Kaczyńskim, żeby oswoić Tuska, wymyślaliśmy pytania...


      Kto wymyślił pytanie o ceny ziemniaków i chleba?

      - Pracowało nad tym wiele osób...

      To pana pomysł?

      - Dostarczyliśmy listę produktów, z których Donald Tusk wybrał sobie
      te, które było mu najłatwiej zapamiętać."

      (...)
      "Co Tusk mógł zrobić lepiej?

      - Mógł lepiej rozegrać pistolecik."

      (...)


      "Na czym polegała jego działalność?

      - Przygotowywaliśmy dwa razy dziennie "przekazy dnia". One trafiały
      do sztabu PO rano o piątej albo nawet wcześniej. Chłopaki z mojej
      agencji przeglądały gazety, internet i przewidywaliśmy, co będzie
      najważniejszym tematem dnia. Potem pisaliśmy, co przedstawiciele
      Platformy powinni mówić, jak się zachowywać, jak reagować na
      zaczepki konkurencji, jak odpowiadać na co dociekliwsze pytania
      mediów. Każdy polityk dostawał raport mailem. Z drugiej strony w
      takim porannym raporcie było też to, co ludzie Platformy powinni
      danego dnia komunikować "sami z siebie". Na osiemnastą
      przygotowywaliśmy drugi taki "zeszyt" uwzględniający kluczowe
      wydarzenia dnia. Chodziło o to, żeby dawać spójny przekaz przed
      wieczornymi wiadomościami głównych stacji - bo z nich większość
      wyborców czerpie informacje o życiu politycznym. To były takie
      ściągi dla ludzi Tuska i jego samego z wypowiedziami, reakcjami na
      mijający dzień, aktualnymi przekazami do wyborców itp.

      Korzystali z tego?

      - Na początku nie. Irytowało mnie to jak cholera. Albo wcale nie
      czytali, albo nie docierało do tych, co trzeba. Najgorsze było, jak
      oglądałem wieczorne wiadomości, a tam poseł albo posłanka PO mówili
      kompletnie co innego, niż wypisaliśmy im w zeszycie! Szlag mnie
      trafiał! Przełomowym momentem była debata posła Mężydły w TVN 24.
      Serce nam rosło, bo poseł mówił naszym "zeszytem"! Nie sprawdziłem
      tego, ale wydaje mi się, że po prostu umiał korzystać z takich
      materiałów, bo nauczył się tego w PiS. Wtedy wiele osób zorientowało
      się, że zeszyty się przydają i trzeba je czytać. Potem dostawaliśmy
      maile typu: "Gdzie jest zeszyt?!".

      Co pisaliście w "zeszytach"?

      - Na przykład żeby nie poruszać kwestii... jakby to powiedzieć...
      słabszej kondycji Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie.

      A dlaczego?

      - Uznaliśmy, że to byłoby nie fair. Po prostu. Że to nie jest
      potrzebne. Polacy sami to widzieli. Wyszydzanie byłego prezydenta i
      skakanie po nim też dużo mówi o tym, kto to robi."

      (...)

      "Jak pan przyjął sprawę ujawnienia nagrań Sawickiej?

      - Na początku zmartwiałem - no to mamy w końcu bombę. Zebraliśmy się
      szybko w sztabie i badaliśmy, co jeszcze może się wydarzyć. Już
      wcześniej pytałem szczegółowo, kogo mogą nam jeszcze wyciągnąć, kto
      mógł być zamieszany, jakiego trupa w szafie jeszcze mamy. Nikt nic
      nie wiedział. I to było najgorsze. Nie było wiadomo, skąd padnie
      cios.

      Kiedy okazało się, że jakoś zamieszany jest drugi poseł, z miejsca
      zarekomendowałem, żeby go wykluczyć z partii. Jak wcześniej Sawicką.
      Bo PO musi jasno i ostro poodcinać się od całej afery. Bo w takich
      kryzysowych sytuacjach trzeba jasno, otwarcie mówić, jak jest. Nie
      chować głowy w piasek. A potem była ta jej konferencja..."
      • ciuciubabka3 Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 09:20
        Brak stadionu narodowego w Warszawie i brak mistrzostw w Polsce:)
        • pencroff Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 09:49
          Ciuciubabko 3, nie pleć trzy po trzy.
          • lolaxyz Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 10:59
            Może pozanieczyszczasz inne fora, może jakieś bardziej ogólne? Tutaj
            jest forum łomiankowskie i większość jest już zmęczona tym Twoim
            rozpaczliwym wklejaniem jakiś artykułów nt. PO.
          • ciociababka3 Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 16:49
            Ona potrzebuje CHŁOPA.

            A po co, jak myślicie?

            Żeby Jej zrobił dobrze!!!!

            A jak mozna zrobic Takiejdobrze?

            Czekam na odpowiedzi ogierów!

            Klon klonów88
        • lolaxyz Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 11:02
          Nie czytałam tych dwóch wcześniejszych postów bo są stanowczo za
          długie a z doświadczenia wiem, że nie piszesz nic ciekawego ale
          tutaj, jeśli zgaduję, masz pretensję do rządu, który jeszcze nie
          powstał, że przez rok nie podjął decyzji w sprawie lokalizacji
          stadionu? Nieprawdaż?
          • ciuciubabka3 Re:Możliwe zakończenie:) 30.10.07, 11:36
            lolaxyz napisała:

            > Nie czytałam tych dwóch wcześniejszych postów bo są stanowczo za
            > długie a z doświadczenia wiem, że nie piszesz nic ciekawego ale
            > tutaj, jeśli zgaduję, masz pretensję do rządu, który jeszcze nie
            > powstał, że przez rok nie podjął decyzji w sprawie lokalizacji
            > stadionu? Nieprawdaż?

            Ja tego nie piszę .To są artykuły z gazet.
            Ale cóż wykształciuch może czytać? Tylko tytuły:)
            A co inny wykształciuch może spamiętać? ziemniaki i chleb:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka