kupka_mamuta
29.03.09, 01:29
Dziś spotkałem psa. Zwykły pies - szczekał. Zerknął na mnie jednym
okiem - potem drugim. Podniósł nogę - odsikał się na latarnię.
Latarnia zardzewiała natychmiast, co paradoksalnie wpłynęło na wygląd
dzwonnicy w parafii św. Małgorzaty. Ta zaczęła się wyginąć, stawiać
wręcz opór materii - abstrahując w czasoprzestrzeni.
Dzwony standardowe przeistoczyły się w dzwony typu rurowego. I to już
był koniec. Rurami szlam przemykał się stanowiąc genialną pożywkę dla
geniuszy intelektualnych. Wtedy zadaliśmy sobie pytania - o sens.
Czy sensem jest rura? Czy tylko dla rury chcemy żyć?
Nie warto było poruszać tematu nieudanego Powstania Warszawskiego,
niczym też był wszechobecny problem nazwy ronda Brukowa/Warszawska -
ważne było jedno - kto jest autorką rzeczywistości. Kim jest M.W. Kim
jest W.M. A kim S.T.
Wierzby zostały już dawno przycięte - one nie wiedzą.
Basen zbyt krótki by być istotnym - on nie wie.
Przewodniczący zbyt tępy by kierować ekipą - to oczywiste.
A w oczach mam piasek i nigdy nie lubiłem myśleć o śmierci.
Udało mi się dziś kupić dwa litry mleka w cenie jednego w Kerfurze.
Takie rzeczy to tylko w erze.
Czy ktoś ma lepszy pomysł na życie w Łomiankach?