Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    OBOZ PRACY ....ostrzezenie

    IP: *.Red-83-41-129.dynamicIP.rima-tde.net 22.12.09, 11:31
    OBOZ PRACY 1 (10.23.2009)

    Witam .Ja tez moge cos powiedziec o jednym niemiecko-polskim
    oszuscie (z Hiszpanii), bo tam bylem . Mialem kiedys dosc zycia z
    zasilku dla bezrobotnych i postanowilem poszukac sobie jakiejs
    roboty zeby duzo zarobic i sie nie narobic . I znalazlem w
    internecie ogloszenie ze ten oszust szuka doswiadczonego stolarza .
    To ja moge byc stolarzem , bo przeciez juz kiedys przybijalem deski
    do naszego plotu zaraz po moim weselu . I zrobilem ze starej szafy
    klatke na kroliki , no to mam doswiadczenie . Napisalem do tego
    oszusta zgloszenie jak sie nalezy z CV , a w nim opisalem ze jestem
    wyuczonym stolarzem i powpisywalem jakies nazwy firm z Anglii ktore
    znalazlem w internecie . Przeciez tego i tak nie sprawdzi . Pisalo w
    ogloszeniu tego oszusta ze zarobie miedzy 1500 a 3000 euro .No to
    wyliczylem sobie ze jak pobede tam 3 miesiace to przywioze 9000
    euro , kupie sobie wielki telewizor plazmowy , motorower , zaprosze
    wszyskich kumpli co sobote na popijawe i jeszcze moze splace troche
    starych dlugow . C.d.n.

    OBOZ PRACY 2 (10.23.2009)

    A potem poszukam znowu jakiejs roboty i znowu zarobie . Ten oszust
    z Majorki nawysylal mi zdjec jakichs mebli ktore oni tam robia i
    pyta czy ja takie umiem zrobic .Pewnie ze umiem , ja nawet umiem
    malowac sciany , juz kiedys wybielilem u nas cala stodole , to co
    jakichs tam mebli nie zrobie . Kazal mi przyslac zdjecia tego co ja
    zrobilem , no to pojechalem do miasta i zrobilem moja komorka pare
    zdjec w salonie meblowym , wyslalem mu to i napisalem ze zrobilem je
    wszystkie sam . Przeciez i tak tego nie sprawdzi . Napisal mi ten
    oszust ze moge przyjechac . NA WLASNY KOSZT ! Przeciez to on
    powinien mi zalatwic i zaplacic podroz .I za mieszkanie tam tez mi
    beda potracac z wyplaty 10 euro dziennie i jeszcze osobno za prad
    Zadluzylem sie znowu u sasiada i kupilem bilet samolotowy na ta
    Majorke . Kazal mi ten oszust zatelefonowac jak wyladuje no to
    zadzwonilem i musialem czekac na tego oszusta chyba z 20 minut ,
    zanim przyjechal starym rozklekotanym autem , tak jakby nie wiedzial
    ze przyjechalo panisko z Polski .Nawet mi walizy nie wsadzil do
    bagaznika , sam sie musialem meczyc , a ciezka byla bo wzialem z
    kraju pare flaszek wyborowej , cholera wie ile tam wodka kosztuje .
    Zawiozl mnie na mieszkanie . Pozal sie boze Trzecie pietro bez
    windy . I znowu musialem sam wniesc walizke . C.d.n.

    OBOZ PRACY 3 (10.24.2009)

    Przedpokoj , kuchnia , salonik ,balkon ( BEZ WIDOKU NA MORZE !),
    lazienka, dwie sypialnie ,jedna wieksza druga mniejsza . W tej
    wiekszej juz mieszka jakis inny stolarz no to zostala mi tylko ta
    mala : jedno lozko jednoosobowe (a,co bedzie jak poderwe jakas laske
    to jak mam z nia spac?) dwudrzwiowa szafa w scianie , nocna szafka
    jedno krzeslo maly stoliczek i to ma byc wszystko A gdzie komputer z
    internetem a gdzie telewizor a gdzie DVD . Telewizor tylko w
    saloniku , zeby chociaz plazma , ale skad stary grat jak u nas w
    domu i to ma byc zachod? Dwie kanapy ,fotel , mebloscianka ,stol ,
    cztery krzesla i to wszystko juz uzywane Oszust wredny , nawet
    porzadnego mieszkania nie przygotowal . I jeszcze mowi ze mam dbac o
    porzadek i oszczedzac prad . Niech sobie sam dba o porzadek i prad
    oszczedza , ja sie w Polsce dosc naoszczedzalem jak nam przed rokiem
    prad odcieli . I mowi ten niemiecko-polski oszust ze na drugi dzien
    juz mam przyjsc do pracy . To nawet sie zaaklimatyzowac pare dni nie
    mozna i juz goni do roboty kapitalista i wyzyskiwacz jeden .Mowie
    zeby dal troche zaliczki a ten oszust na to ze musze najpierw
    piniadze zarobic a potem je wydac . To juz wiedzialem ze to wszystko
    sciema OBOZ PRACY ! Nawet mu nie zaproponowalem zeby sie ze mna
    napil , chociaz to on powinien postawic flaszke na przywitanie .,
    czy nie? Z oszustami nie pije . Wypilismy wieczorem trzy flaszeczki
    z nowym kolega z mieszkania. Rano do roboty . PIESZO Nikt nas nie
    zawozi . Przeszlo pol godziny marszu . Mozna jechac autobusem , ale
    tego ci tez ten oszust nie zaplaci .W stolarni pelno jakichs
    dziwnych maszyn ktorych jeszcze w zyciu nie widzialem . Podchodzi do
    mnie ten niemco-polak pokazuje jakis rysunek i mowi ze pojedziemy na
    pomiary i czy mam metrowke i olowek . To co moze ja mam tu wszystko
    swoje przywiezc? Walizka pelna ze ledwo sie pare flaszek wyborowej
    zmiescilo a ten jeszcze chce metr i olowek . Zlodziej jeden . Pewnie
    ze nie mam , no to mi dal .

    OBOZ PRACY 4 (10.24.2009)

    Zwiozl mnie do willi jakiegos bogacza pokazal w ktorym miejscu ma
    byc zabudowana szafa i kaze mierzyc . Dobra jest , co za problem
    taka wysoka taka szeroka , gotowe a ten oszust sobie w tym czasie
    szwargolil z wlascicielem niemcem zamiast mi kartke potrzymac jak
    zapisywalem wymiar . Tu mialem najlepszy dowod ze to nie Polak bo
    gadal z Niemcem tak jak gada Niemiec z Niemcem , szwab wredny . W
    stolarni mowi ze taka szafe jego dobry stolarz robi w ciagu 50
    godzin , ja dostane 70 godzin czasu i 700 euro jak bedzie gotowa .
    To co ja mam sam ta szafe robic ? Jakis majster pokazal mi po kolei
    wszystkie maszyny , jak dzialaja ( czarna magia ) i gdzie wszystko
    lezy . Potem poszedlem na papierosa ( bo wariaty nie pozwalaja w
    stolarni palic)i wypalilem po kolei trzy bo juz nie palilem od
    prawie godziny . Potem sie zaczalem zastanawiac i poszedlem jeszcze
    raz na papierosa .Potem pochodzilem po kolei do wszystkich nowych
    kolegow zeby wyczaic jaki kto jest , z kim mozna wypic , i zeby sie
    dowiedziec gdzie jest najblizszy burdelik i gdzie mozna kupic tania
    wodke . Potem byla przerwa - POL GODZINY ZA KTORE NIE DOSTAJESZ
    ZAPLACONE!!!, i nawet nic nie podali do jedzenia , kazdy jadl swoje
    co sobie przyniosl z domu .OBOZ PRACY ! Po przerwie poszedlem na
    papierosa , a potem zaczalem sie zastanawiac jak zrobic ta cholerna
    szafe , popytalem sie nowych kolegow i kazdy mi troche
    podpowiedzial . Ale to latwe , podocinac troche gotowych plyt
    poskladac i gotowe i juz masz 700 setek .Poszedlem na papierosa i
    pomyslalem ze wcale to nie jest tak zle . Potem pocialem troche tych
    plyt , cos mi sie pokielbasilo i poucinalem wszystkie za krotkie ,
    no to je pocialem na kawalki i wrzucilem do smietnika , przeciez ten
    niemiecki oszust ma tego tutaj pelno to mu to nie zaszkodzi ,a
    zreszta niemcy nas dosc okradali w czasie wojny to mam prawo mu tez
    cos popsuc. O 4 po poludniu , koniec roboty , juz tez mialem dosc ,
    a tu znowu podchodzi ten oszust i pyta co dzis zrobilem . Jak to
    co ? Glupie pytanie , bylem caly dzien w pracy , a co on zrobil ?
    Siedzial za biurkiem , pisal i rysowal cos tam , jezdzil sobie
    autem , rozmawial sobie z jakimis klientami , zamawial cos przez
    telefon , odbieral jakis towar , lazil po hali i gapil sie jak my
    ciezko pracujemy ... ten kapitalista i wyzyskiwacz jeden , pyta sie
    bezczelnie co ja zrobilem . Wiec mu powiedzialem ze musialem
    przemyslec robote . C.d.n.

    Obserwuj wątek
      • allerune Re: OBOZ PRACY ....ostrzezenie 22.12.09, 12:27
        świetna charakterystyka naszych robotników :]

        czekam na jeszcze
      • Gość: Fachurra Re: OBOZ PRACY ....ostrzezenie IP: *.Red-81-39-141.dynamicIP.rima-tde.net 23.12.09, 17:20
        OBOZ PRACY 5 (10.24.2009)

        Do domu tez mnie nie zawiezli . Znowu pol godziny pieszo , ale po
        drodze zachaczylem o pare knajpek na piwko i kielicha , trzeba
        przeciez poznac nowy kraj . Siodmego dnia mojej ciezkiej pracy
        podchodzi znowu do mnie ten oszust i mowi ze z tej mojej szafy to
        chyba nic nie bedzie bo wszystko jest krzywe i nie wedlug wymiaru .
        No to ja mu tlumacze ze maja tutaj zle plyty i ze maszyna krzywo
        tnie i ze wogole to jest za cieplo zeby zrobic porzadna szafe .
        Dziewiatego dnia , jak juz mialem zamiar kolegow sie pytac jak sie
        robi drzwi do szafy , podchodzi ta kanalia polsko-niemiecka i mowi
        ze mam zaczac ta szafe od nowa bo to co zrobilem nadaje sie tylko na
        smietnik . No to sie go pytam ile placi za nadgodziny , bo ja juz
        przy tej szafie robie przeszlo 70 godzin a tu konca nie widac , a za
        nadgodziny i tak mi sie nalezy dodatek . A teraz trzymajcie sie
        mocno - ten oszust mowi ze jak zrobie ta szafe porzadnie to dostane
        tylko 700 euro . Przeciez zanim ja ta szafe zrobie to minie jeszcze
        co najmniej miesiac albo dwa . Gdzie tu jest tych 3000 euro z
        ogloszenia ? OSZUST ! Wiec mu mowie ze ma mi dac kase za tych
        dziewiec dni i olewam jego szafe . Myslicie ze mi zaplacil ?
        NIEEEE . I jeszcze powiedzial ze musze opuscic mieszkanie . Teraz
        pracuje na budowie , dorywczo , ale mam wiecej czasu zeby wypic z
        kolegami , mam porzadnego szefa z Ukrainy - ten lubi wypic! Fajny
        facet . Mieszkam z 12 kumplami w baraku na budowie , nie trzeba ani
        sprzatac ani sie myc i jest z kim wypic . W przyszlym miesiacu mamy
        dostac wyplate to moze starczy na bilet do Polski , a tam czeka
        pewna kuroniowka . Bo w ojczyznie najlepiej . Pozdrawiam wszystkich
        fachowcow i ostrzegam przed tym oszustem z Majorki . Miejcie sie na
        bacznosci bo jak tam pojedziecie to jeszcze wam kaze pracowac w
        pocie czola .


        OBOZ PRACY 6 (10.26.2009)

        Czesc fachowcy , bratnie dusze . I znowu mialem pecha . Na budowe
        przyjechal jakis inzynier i jeszcze jakis inny wazniak i wywalili
        nas wszystkich na zbity pysk , lacznie z naszym ukrainskim
        brygadzista Igorem . Powiedzieli ze polowa tego co zrobilismy nadaje
        sie do rozbiorki i ze nasza brygada to tylko chleje i sie obija .
        Nawet z naszego baraku nas wyrzucili i przyslali jakas ekipe w
        maskach gazowych , ktora spryskiwala wszystko jakims plynem . Igor
        powiedzial ze likwiduja karaluchy i inne robactwo , ktore jakoby
        zagniezdzilo sie w naszym baraku . To juz teraz wiem dlaczego tam
        tak smierdzialo - bo bylo robactwo . Wszystkie nasze materace
        wrzucili na ciezarowke i wywiezli na wysypisko . Szkoda , bo
        niektore byly tylko troszke zarzygane . Poszlismy z chlopakami do
        internetowej kawiarenki i zaczelismy szukac nowej roboty . Tym razem
        dalismy sami ogloszenie : " brygada budowlancow z doswiadczeniem na
        zagranicznych budowach , fachowcy od betonowania , murowania ,
        tynkowania , kafelkowania , malowania , elektryki , hydrauliki ,
        stolarki ( TO JA ! ) , i wszystkich innych robot budowlanych , szuka
        nowych wyzwan . Zadnej roboty sie nie boimy . Wlasne narzedzia (
        kazdy cos tam juz zorganizowal w poprzednich miejscach pracy ) i
        prawo jazdy tez mamy ( Igorowi mieli oddac juz za trzy miesiace).
        Jezyki znamy komunikatywnie.Oczekujemy powaznych ofert za godziwe
        wynagrodzenie . Oszustom i posrednikom dziekujemy ". Minely trzy
        tygodnie i nikt sie nie zglosil . Forsa sie konczy , nie ma co
        wypic , a tu nikt sie nie zglasza - kryzys gospodarczy!!!
        Znalezlismy w internecie ogloszenie jakiegos Polaka z Belgii , ze
        szuka murarzy i tynkarzy . Zadzwonilismy i powiedzial ze potrzebuje
        dwoch . Zrobilismy losowanie , no i poszczescilo sie , wypadlo na
        mnie . Zadzwonilem do tego belgijskiego Polusa i powiedzialem ze
        padlismy ofiara oszustow i nie mamy na bilet . Ten duren uwierzyl i
        wyslal nam przez internet rezerwacje juz na nastepny dzien . No to w
        droge . Oczywiscie trzeba pozegnac sie z kumplami . Pozyczylem od
        Igora stowke i kupilem skrzynke wodki zeby pozostac milo w ich
        pamieci . Na drugi dzien z niesamowitym kacem na samolot . Na
        lotnisku wypilismy jeszcze po kilka piwek i w droge . C.d.n.

        OBOZ PRACY 7 (10.26.2009)

        Na lotnisku w Belgii nikt na nas nie czeka . No to poszlismy na
        piwko . Potem zadzwonilem do tego nowego pracodawcy i mowie mu ze
        juz jestesmy . Powiedzial ze mamy przyjechac autobusem na podany
        przez niego adres . AUTOBUSEM !! To ja po to wyjechalem na zachod
        zeby autobusem jezdzic ? Wzielismy taksowke i zajechalismy pod jego
        dom . Taksowkarz chce forse , wiec dzwonie do drzwi i mowie ze trza
        za taryfe zaplacic , a ten sie glupio patrzy , ale wyciagnal portfel
        i zaplacil . No prosze , jak sie chce to sie da . W koncu chcial
        pozyskac fachowcow , to musi troche kasy zainwestowac . Wsadzil nas
        do swojego auta ( Renault Laguna - temu to sie musi powodzic ,
        pewnie taki sam krwiopijca jak ten z Majorki , dorabia sie na
        wyzysku rodakow ) i mowi ze pojedziemy do hotelu . No nareszcie
        jestem traktowany jak czlowiek , juz widzialem sie w wielkiej wannie
        z flaszka szampana , a przy mnie pokojowka w mini spodniczce jak w
        tym filmie " Pokojoweczka - dobra dupeczka " , ktory ogladalem u
        Felka na Video . Przyjechalismy pod ten hotel i o malo mnie szlag
        nie trafil - stary budynek , znowu bez windy , mamy obaj z moim
        kumplem mieszkac w jednym pokoju , w lazience nie ma wanny tylko
        prysznic , a zamiast pokojowki w mini spodniczce jakas tlusta baba
        daje nam klucze i cos nawija po francusku . Jakbym chcial taka babe
        to moglem zostac w Polsce przy mojej Kasce . Ten nowy pracodawca ( a
        moze lepiej nazwe go oszust ) mowi ze mamy dbac o porzadek i
        oszczedzac prad . To juz gdzies slyszalem . Fajnie sie zaczyna .
        Pytamy o zaliczke , a ten mowi ze dopiero jak przepracujemy
        tydzien . A jak go nie przepracujemy , to co ? Pomalu wydaje mi sie
        ze znowu wpadlismy w szpony nastepnego wyzyskiwacza . OBOZ PRACY . I
        znowu kaze pracowac juz od nastepnego dnia . Ale przynajmniej nas do
        roboty nastepnego dnia zawiezie i za ten "hotel" tez zaplaci . Za
        ostatnie grosze kupilismy dwie flaszki jakiejs belgijskiej
        berbeluchy bo juz nas suszylo i spedzilismy mily wieczor w pokoju .
        Rano ja sie jakos pozbieralem , a moj kumpel Zenek mowi ze mam
        powiedziec w pracy ze jest ciezko chory . Zszedlem na dol , a ten
        polsko-belgijski kapitalista juz czeka i mowi ze nastepnego dnia mam
        zejsc pol godziny wczesniej bo on nie ma czasu na czekanie .
        Wytlumaczylem ze Zenek jest bardzo chory i pytam czy za chorobowe
        placa 100% zarobku . A ten mowi ze dopiero po trzech dniach i trzeba
        miec zwolnienie od lekarza .To nawet chorowac tu porzadnie nie
        mozna . Pojechal ze mna do jakiegos sklepu i kupil mi buty robocze i
        ubranie . No chociaz tyle . C.d.n.

        • Gość: Fachurra Re: OBOZ PRACY ....ostrzezenie IP: *.Red-81-39-141.dynamicIP.rima-tde.net 23.12.09, 17:23
          OBOZ PRACY 8 (10.26.2009)

          Przyjechalismy na budowe. Remont jakiegos starego domu . Pokazal
          mi gdzie stoi betoniarka , gdzie leza cegly , piasek i cement , dal
          jakis rysunek i mowi ze mam murowac scianki i pojechal na inna
          budowe . Temu to latwo gadac , murowac scianki , a jak ? Ani nie ma
          sie kogo zapytac . Na szczescie widzialem jak moi kumple robili to
          na Majorce , wiec jakos sobie poradze . Najpierw trzeba troche
          odpoczac i przemyslec robote . Ani tam krzesla nie bylo zeby
          usiasc . Zrobilem sobie fotelik z workow z piaskiem . Calkiem fajny
          wyszedl , bo przeciez jestem fachowcem . Ledwo usiadlem zamknely mi
          sie oczy , a jak sie obudzilem byla juz trzecia po poludniu .
          Fajnie , jeszcze tylko godzina i juz jest fajrant . Wsypalem do
          betoniarki cztery worki cementu i trzy worki piasku ,nalalem wody do
          pelna , wlaczylem a ta cholera zamiast sie krecic to zaczelo sie z
          niej dymic i smierdziec na spalone kable . Podymilo sie pare minut i
          przestalo , ale krecic sie dalej nie chciala . O pol do piatej
          przyjechal ten "pracodawca" to mu mowie ze jak chce miec zrobiona
          porzadnie robote to musi kupic porzadne maszyny bo ta jest zepsuta .
          Kazal mi jeszcze wyciagnac zaprawe z tej jego zepsutej betoniarki (
          PO GODZINACH!!! ) . Potem sie go pytam ile ja zarabiam na godzine ,
          a ta swinia mowi ze placeni bedziemy od metra kwadratowego !!!! To
          ja tu bylem dzis caly dzien za darmo , bo jego betoniarka byla
          zepsuta ??! Powiedzialem mu ze na akord to sobie moze sam robic , ze
          to OBOZ PRACY i ma zaplacic za dniowke . I znow to samo co przezylem
          na Majorce . NIE ZAPLACIL , oszust jeden . Poczekaj swinio , ja cie
          tak obsmaruje w internecie ze sobie popamietasz . Wychodzac
          wrzucilem jeszcze do torby kleszcze i srubokret bo przeciez kazdemu
          fachowcowi potrzebne sa narzedzia .Ubranie robocze i buty tez juz
          mam . Do hotelu mnie nie zawiozl . A jak tam przyszedlem to Zenek
          juz stal na ulicy z naszymi walizkami , bo to tluste babsko
          wyrzucilo go z pokoju . I znow zostalem ofiara oszusta, bez srodkow
          do zycia i bez dachu nad glowa . A tu moja Kaska dzwoni z Polski ze
          mam jej wyslac na zycie i na dzieci bo nie ma kasy . A ja skad mam
          miec jak trafiam tylko na zlodziei i oszustow ? To jej powiedzialem
          zeby poszla do sasiada i wpisala do internetu ze ten oszust z Belgii
          to jest wielki oszust i ze jest niewyplacalny . C.d.n.


          OBOZ PRACY 9 (10.27.2009)

          Za ostatnie grosze poszlismy do knajpki na piwo . Taki jest los
          czlowieka jadacego za chlebem na obczyzne . Zenek powiedzial ze
          pojdzie do ambasady zeby mu zafundowali bilet powrotny do Polski ,
          potem go sprzeda i bedziemy mieli troche grosza zeby z pragnienia
          nie umrzec . A potem pojedziemy do Holandii bo tam jest kupa
          roboty , i wszyscy Holendrzy szukaja Polskich specjalistow . Za
          godzine Zenek zadzwonil ze bilet mu w ambasadzie dali , ale sprzedac
          go nie mozna bo jest na nim nazwisko . Gotowki nie chcieli mu dac ,
          wiec wraca do kraju . To ma byc dbalosc organow rzadowych o
          obywateli ktorzy zostali oszukani za granica ???!! W nastepnych
          wyborach nie wybiore juz Donalda - za kare . Pojechalem pociagiem
          przez granice do Holandii , nikt nie sprawdzal biletow . W pierwszym
          wiekszym miescie poszedlem do kosciola bo przeciez jestem katolikiem
          to nalezy mi sie opieka . A w kosciele polski ksiadz , dal zjesc ,
          pozalowal i zadzwonil do kogos kto mial mi pomoc znalezc robote . Za
          godzine przyjechal jakis brodaty typ i mowi ze zabierze mnie do
          ogrodnika , ktory ma robote . Po drodze pytam o najwazniejsze
          sprawy - ceny wodki , gdzie mozna tanio gola strzelic itd. , a ten
          dlugowlosy idiota mowi ze te sprawy go nie interesuja bo on tu
          przyjechal zeby pracowac i utrzymac rodzine w Polsce a nie zeby
          tracic zarobione pieniadze na takie rzeczy . Wariat jakis .
          Zajechalismy do ogrodnika . Zaprowadzil mnie do wlasciciela - co za
          szczescie - nie Polak wiec na pewno mnie nie oszuka . Gadal ten
          brodacz z nim po holendersku ( czemu sie ten durny Holender nie
          nauczy polskiego?) i przetlumaczyl mi ze bede pracowal przy sadzeniu
          tulipanow w szklarni . Pytam ile na godzine , a ten na to ze placa
          od posadzonej cebulki . O Jezu , znowu akord , czy na tym holernym
          zachodzie nie mozna nigdzie normalnie pracowac - na godziny ? To
          przeciez bym nawet i po 12 godzin dziennie mogl zasuwac , a w tym
          akordzie to juz po 4 godzinach czlowiek ma dosc . Spac bede w
          kontenerze , z trzema innymi rodakami ( to chociaz bedzie z kim
          wypic ). Ci trzej z ktorymi mialem mieszkac okazali sie jakimis
          postrzelonymi studentami , nie pija , pala jakies dziwne skrety i
          dyskutuja godzinami o jakichs glupotach . Ale wpadlem . Do roboty
          budza mnie o 4 rano , a wiec i to jest OBOZ PRACY . Dzis to nawet
          polskiemu duchownemu nie mozesz zaufac . Pokazali jak sadzic te
          tulipany . Wedlug miarki , ogonkiem do gory . Za to ze mnie tak
          wczesnie obudzili posadzilem wszystkie ogonkiem w dol , za kare .
          Potem wymyslilem ze zamiast pojedynczo , to moge zakopywac po
          kilka , jak akord to akord . Jak im to wyrosnie na wiosne to zaczna
          nam placic na godziny . Trzeba kapitalistow nauczyc porzadku .C.d.n.

          OBOZ PRACY 10 (10.27.2009)

          Potem bylem jeszcze madrzejszy i za kazdym razem jak szedlem do
          ubikacji to bralem pare garsci tych cebulek do kieszeni i do
          sraczyka z nimi , jak akord to akord . Ci inni pracusie zasuwali
          caly dzien schyleni i nawet nie chodzili na papieroska . Lizusy
          jedne . O 12 byla przerwa , fajno jest, maja stolowke pracownicza .
          Mozna ladowac na talerz ile sie chce . Tylko do picia nic
          konretnego , nawet piwa nie mieli . Po przerwie jeszcze dwie godziny
          ( juz plecow nie czulem ) i koniec roboty . Podchodzi do mnie ten
          dlugowlosy brodacz , ktory mnie tu przywiozl ( okazuje sie ze to
          brygadzista ) , liczy rzadki ktore posadzilem i mowi ze za malo
          rzadkow na za duzo cebulek . A co ja moge za to ? Przeciez sami chca
          na akord -to maja .Wykopal pare moich cebulek i mowi ze ja cos chyba
          zle zrozumialem . Zawolal jakiegos tubylca i cos mu tam opowiada po
          holendersku , kapus jeden , zdrajca narodu i ojczyzny . Kazali mi
          wykopac wszystkie cebulki i posadzic je jeszcze raz nastepnego
          dnia . Ale tych ze sraczyka nie znalezli - bo ja jestem sprytniejszy
          od nich ha,ha,ha. Nie pobede dlugo w tym obozie pracy , pare dni
          zeby zarobic troche kasy i wezme sie za szukanie jakiejs uczciwej
          roboty za konretne pieniadze . W pokoju studenci licza ile dzis
          zarobili , jeden 80 eurasow drugi 95 , a trzeci ponad stowke .
          Pracusie . Tacy sa najgorsi , zasuwaja caly dzien , robia wszystko
          co im kaza i nawet nie dyskutuja z przelozonymi . Potem jak
          przyjdzie do pracy taki normalny czlowiek jak ja , to ma ciezko .
          Pozyczylem 20 od jednego z nich i poszedlem do sklepu kupic cos do
          picia . Na szczescie spotkalem po drodze dwoch rodakow ktorzy tez
          szli po napoje i skumplowalismy sie . Oni pracuja na ogorkach .
          Super robota - na lezaco . Lezysz sobie na platformie ktora ciagnie
          traktor i zbierasz ogoreczki . Sa tu juz przeszlo miesiac i wyslali
          nawet do swoich zon po kilka stowek . Ja mojej tez kiedys wysle ,
          ale najpierw musza mi zaplacic . Wypilismy w pokoju nowych kolegow
          trzy flaszeczki . Moze nie bedzie tu tak zle . I znowu dzwoni moja
          Kaska z Polski i marudzi ze nie ma na zycie . Mowi ze Felek z
          sasiedniej wsi , ktory pojechal do pracy do Niemiec , przyjechal na
          odwiedziny Mercedesem i kupil swojej zonie futro na zime . Moze tam
          sie lepiej zarabia ? Musze do tego Felka zadzwonic , moze zalatwi mi
          jakas robote bo tu to sie chyba tylko garba dorobie . Nie po to
          skonczylem 8 klas szkoly podstawowej ( w ciagu 12 lat ) zeby teraz
          czolgac sie w jakiejs szklarni za marne grosze . Zasluguje na cos
          lepszego .C.d.n.


    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka