Dodaj do ulubionych

gender studies-pseudonauka

IP: 141.20.80.* 27.04.01, 10:54
Pamietam, ze kiedy mieszkalem w Anglii, zrozumialem, ze studiowac mozna wszystko- od
obrobki ze skrawaniem przez fryzjerstwo, na gender studies wlasnie, konczac. to poniekad
tez kwestia jezyka. w mowie polskiej utarlo sie bowiem, ze "studia" oznaczaja cos
szacownego, rzetelnego, naukowego. slowem, ze to co sie na uczelni ludziom pakuje do
glowy, spelnia jakies kryteria w stopniu takim, by owo "cos" mozna bylo nazwac nauka.
To przekonanie wydaje mi sie sluszne i wpajam je moim dzieciom, by nie daly z siebie
robic w przyszlosci idiotow, kiedy ktos im zacznie wmawiac, ze to, czy zasada wylaczonego
srodka obowiazuje czy nie,zalezne jest od plci, przekonan, tudziez kultury w jakiej sie
wyroslo.
Bylem na odczetach prowadzonych przez GS kilkakrotnie i musze przyznac, ze nigdy nie
slyszalem rownie wielkiej liczby nonsenow wypowiedzianych w ciagu dwoch godzin.
Nalezalem z reguly, jak nietrudno sie domyslic, do niewielu facetow na sali, a chyba za
kazdym razem bylem jedynym, ktory zabieral glos w dyskusji. Po ktoryms z kolei razie
przestalem zagladac do GS, bo stwierdzilem, ze panie, ktore tam nauczaja sa zamkniete na
wymiane mysli, szczegolnie z mezczyzna i to antyfeminista.
Reasumujac. Najchetniej zamknalbym GS, poniewaz:
1)jest to usankcjonowane przez panstwo, przez panstwo wspierane publiczne nauczanie
nie-wiadomo-czego.
2)Nieuzasadnione dotacje z budzetu panstwa dla GS obciazaja moja kieszen jako
podatnika.
Reszta powodow jest juz bardziej subiektywna, wiec poprzestane na tych dwoch.

Pozdrawiam

Lech
Obserwuj wątek
    • Gość: Marlena Re: gender studies-pseudonauka IP: *.ceu.hu 27.04.01, 17:16
      Witam,
      mysle, ze grubo przesadasz. Kwestia, co sie zdefiniuje jako nauke jest w oczywisty sposob
      uwarunkowana historycznie- w starozytnej Grecji byla tylko filozofia, a teraz gdzie jestesmy? Popatrz
      na wielosc specjalizacji w ramach jednego kierunku 'socjologia', na przyklad. O ile czesc badan
      mozesz (ze swojego punktu widzenia) uznac za zbedne, o tyle rzeczywistosc spoleczentwa
      post-industrialnego po prostu jest piekielnie skomplikowana.
      GS sa proba alternatywnego spojrzenia na rzeczywistosc spoleczno-ekonomiczna, a czesem tez i
      czysto naukowa. Nie twierdze, ze musisz sie od razu zgadzac z feministyczna epistemologia, bo ja
      tez sie czesto nie zgadzam. Ale uwazam, ze GS sa jak najbardziej potrzebne w swiecie, gdzie do
      niedawna kobieta nie istniala jako obywatel. Jak mamy odtworzyc swoja historie? zrozumiec siebie
      jako ludzi?
      Poza tym, GS, to nie tylko feminizm, to takze: Man's studies- badajace kulturowe uksztaltowanie
      meskosci, a takze Queer studies, zajmujace sie osobami nieheteroseksualnymi.
      Nie wiem, skad w Tobie za wrogosc- z mojej kieszeni tez panstwo wyciaga na przyklad na badania
      rozszepialnosci grafitu (jeden z projektow na Politechnice Sl), co mnie akurat nic a nic nie obchodzi, i
      nie wiem, po co sie przyda i komu.
      Pozdr
      MArlena
      • Gość: Lech Re: gender studies-pseudonauka IP: 141.20.80.* 30.04.01, 11:57
        Gość portalu: Marlena napisał(a):

        ,
        > mysle, ze grubo przesadasz. Kwestia, co sie zdefiniuje jako nauke jest w oczywi
        > sty sposob
        > uwarunkowana historycznie- w starozytnej Grecji byla tylko filozofia, a teraz g
        > dzie jestesmy?
        Tylko poniekad. W Grecji nikt nie definiowal filozofii jako nauki. Istnialo juz bowiem slowo
        "historia" tudziez "historie", czyli tyle, co "badanie". I tak wlasnie postrzegal swoja dzialalnosc
        Tales, kiedy mowil, ze wszystko ma w sobie wode. To bylo stwierdzenie fizyka, nie filozofa. Za
        porzadna definicje nauki wzielo sie dopiero kilku facetow z Wiednia, ktorzy opublikowali w
        latach 20´nawet manifest "Wissenschaftliche Weltaufassung". Rzecz jasna, chodzi o Kolo
        Wiedenskie. Wedlug mnie definicja tego co naukowe nie ma nic wspolnego z historia, tylko z
        przyjeta wczesniej aksjomatyka.
        Popatrz
        > na wielosc specjalizacji w ramach jednego kierunku 'socjologia', na przyklad. O
        > ile czesc badan
        > mozesz (ze swojego punktu widzenia) uznac za zbedne, o tyle rzeczywistosc spole
        > czentwa
        > post-industrialnego po prostu jest piekielnie skomplikowana.
        > GS sa proba alternatywnego spojrzenia na rzeczywistosc spoleczno-ekonomiczna, a
        > czesem tez i
        > czysto naukowa.
        Co to znaczy alternatywnego? I czy jest to alternatywa rozlaczna? chyba tak, bo, jak sadze, albo
        spojrzenie na rzeczywistosc forsowane przez GS ma cos z rzeczona rzeczywistoscia
        wspolnego albo nie, tj. albo jest to cos prawdziwego albo bujda i strata papieru i mocy
        drukarskich. Dla mniem, jak na razie, tertium non datur, choc moze sie myle.


        Nie twierdze, ze musisz sie od razu zgadzac z feministyczna epi
        > stemologia, bo ja
        > tez sie czesto nie zgadzam. Ale uwazam, ze GS sa jak najbardziej potrzebne w sw
        > iecie, gdzie do
        > niedawna kobieta nie istniala jako obywatel. Jak mamy odtworzyc swoja historie?
        > zrozumiec siebie
        > jako ludzi?

        Czy do wyzej wymienionych rzeczy tak bardzo potrzebna jest Ci kategoria "gender"?

        > Poza tym, GS, to nie tylko feminizm, to takze: Man's studies- badajace kulturow
        > e uksztaltowanie
        > meskosci, a takze Queer studies, zajmujace sie osobami nieheteroseksualnymi.
        > Nie wiem, skad w Tobie za wrogosc- z mojej kieszeni tez panstwo wyciaga na przy
        > klad na badania
        > rozszepialnosci grafitu (jeden z projektow na Politechnice Sl), co mnie akurat
        > nic a nic nie obchodzi, i
        > nie wiem, po co sie przyda i komu.

        Tobie, moze nie, ale Twoim dzieciom chyba tak?
        > Pozdr
        > MArlena

        Rowniez Pozdrowko
        Lech
      • Gość: Lech Re: gender studies-pseudonauka IP: 141.20.80.* 30.04.01, 12:01
        Aha! Za "queer" w niektorych lokalach po drugiej stronie kanalu mozna niezle oberwac :-).
        Pozdr.
        Lech
        • Gość: paul Re: gender studies-pseudonauka IP: 203.202.95.* 14.05.01, 08:05
          Lechu,

          Jesli rzeczywiscie mieszkales w Anglii, to wydaje mi sie, ze moze obracales sie
          tam wylacznie wsrod polactwa. To blad. Poza tym w ktorym niby lokalu mozna
          oberwac za "queer"? To normalny, opisowy termin akceptowany przez hetero- i
          nieheteroseksualistow.
          • Gość: Lech Re: gender studies-pseudonauka IP: *.ub.hu-berlin.de 14.05.01, 10:18
            1. Jedynym Polakiem,z ktorym utrzymawalem kontakt, byl moj kumpel z liceum, ktory
            wyladowal jako senior analyst w pewnym banku w Londynie. Jesli chodzi o "Polactwo", to
            nie mialem jakos przyjemnosci poznac.
            2. Jesli dla Ciebie "queer" jest slowem cenzuralnym, to trudno mi sie z tym zgodzic. Co do
            pubow, to nie bede wymienial nazw, ktore nic Ci nie powiedza. Moge Cie jedynie
            zapewnic, ze kilkakrotnie bylem w opalach, bo nazwalem jakiegos pederaste w ten
            sposob.
            Skonczmy z Anglia. Co sadzisz o GS?
          • Gość: Marian A czy kierunek uniwersytecki "Transport i Logistyka" jest nauką? IP: *.pl-net.pl 07.06.01, 12:12
            Czy "studiowanie" tego jak sprawnie zoganizować proces spedycyjny, czym jest
            transport kolejowy, i w czym tkwi idea logistyki to nauka? A czy "Marketing"
            jest nauką? W czystym tego słowa znaczeniu powyższe nie są nauką i nigdy nie
            będą a ich "studiowani" studiami też nie będzie...
    • Gość: Hamlet Re: gender studies IP: *.pcr.univie.ac.at 18.05.01, 23:05
      Lechu! Mylisz sie bardzo! Miales pecha! Gender maja duzo sensu! Bo pokazuja, ze
      swiat bywa rozny, ze tzw. meskosc, i tzw. kobiecosc to w duzej mierze
      inscenizacja - ze trzeba patrzec glebiej! Ze nie mozna mowic, ta jest malo
      kobieca... Gender Studies ucza tolerancji! Inna sprawa, ze jest wielu
      wykladowcow, ktorzy przeginaja. Ale sama dyscyplina ma przyszlosc. Gender
      wyszly z feminizmu, ale poszly duzo dalej... Uwierz!
      • Gość: Lech Re: gender studies IP: *.*.*.* 19.05.01, 12:57
        Dzieki Hamlet! Oczywiscie, ze wszedzie mozna napotkac skrajnosci. Tutaj na GS
        strasznie modny jest ostatnio temat Androgynie, ale bardziej jako
        Gedankenfigur. I faktycznie, musze przyznac, ze takie ujecie tematu niektore
        sprawy rozjasnia.
        Swoja teze do do pewnego lewicowo-wywrotowego podloza GS i braku solidnego
        uzasadnienia dla finansowania ich z budzetu, podtrzymuje.
        Be all my sins remembered.
        • Gość: Andzia Re: gender studies IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.01, 12:36
          to prawda, ze w wiekszosci przypadkow teorie feministyczne sa mocno przesadzone i pozbawione
          logicznej argumentacji. Mimo, ze sama czasami mam zapedy feministyczne trudno mi zgodzic sie z
          ortodoksyjnymi feministkami. Ale zaskoczona bylam niemozebnie odkrywajac feministyczne
          interpretacje dotyczace sztuki. Uwierzcie mi, ze sa niesamowicie logiczne, poparte w pelni fachowa
          argumentacja i sa ODKRYWCZE! Zaden mezczyzna nigdy nie zauwazyl w wielu dzialach tak prostych
          konotacji. Czytajac Griselde Pollock czy Lynde Nead otwieram szeroko oczy - jak moglam tego nie
          widziec sama bedac kobieta ? Moze to dla niektorych smieszne ale mysle, ze warto poswiecic troche
          czasu by dostrzec roznice w postrzeganiu swiata przez kobiety i przez mezczyzn....
          • Gość: Lech Re: gender studies IP: 141.20.80.* 21.05.01, 15:55
            W zupelnosci sie z Toba zgadzam.
          • Gość: Mania Re: gender studies IP: *.ceu.hu 23.05.01, 15:44
            roznice roznicami, ale sama biologia jeszcze nie czyni czlowieka
            Okreslam siebie jako 'sceptyczna feministke' i nie moge sie zgodzic na stawianie zanku rownosci
            miedzy biologia sama i postrzeganiem swiata- mam wiecej wspolnego z wieloma mezczyznami, niz z
            wieloma kobietami. 'siostrzanstwo' jest fajne, ale summa summarum funkcjonujemy jako osobne
            jednostki i jako takie musimy sie postrzegac
            pzdr
            M
    • Gość: jasiek Re: gender studies-pseudonauka IP: 195.205.43.* 02.06.01, 11:47
      O ile wiem, wydział zarządzania i komunikacji społecznej Uniwersytetu
      Jagiellońskiego planuje otwarcie w przyszłym roku kierunku GS!
      • Gość: Lech Re: gender studies-pseudonauka IP: *.pppool.de 07.06.01, 00:11
        Gość portalu: jasiek napisał(a):

        > O ile wiem, wydział zarządzania i komunikacji społecznej Uniwersytetu
        > Jagiellońskiego planuje otwarcie w przyszłym roku kierunku GS!


        to chyba ogolnoswiatowy "trynd". swoja droga, ciekawe, co taki absolwent GS moze
        potem robic, poza oswiecaniem zacofanych, rzecz jasna?
        • Gość: Natalia Oj Ty Lesiu - chyba masz kompleksy... IP: *.pl-net.pl 07.06.01, 12:18
          Oj Lesiu Lesiu skąd tyle frustracji wywołały w Tobie Gender Studies, choc ja
          osobiście wolę polską nazwę, czyli studia nad kulturową tożsamością płci. A
          skoro mowa o tożsamości, to studiowanie tożsamości w ogóle jest jak najbardziej
          można nazwać studiami. Czyż nie, czy też osobnego wyjaśnienia wymaga
          uzasadnienie sensowności używania pojęcia "tożsamość"? No i oczywiście badania
          jej. Polecam stosowną i bogatą literaturę na ten temat - nawet jeśli ograniczyć
          się wyłącznie do książek napisanych przez Panów -jeśli kobiece autorstwo
          wzbudza tyle wątpliwości i podejrzeń...
          • Gość: Lech Natalko kochana! IP: *.pppool.de 08.06.01, 10:58
            Gość portalu: Natalia napisał(a):

            > Oj Lesiu Lesiu skąd tyle frustracji wywołały w Tobie Gender Studies, choc ja
            > osobiście wolę polską nazwę, czyli studia nad kulturową tożsamością płci. A
            > skoro mowa o tożsamości, to studiowanie tożsamości w ogóle jest jak najbardziej
            >
            > można nazwać studiami. Czyż nie, czy też osobnego wyjaśnienia wymaga
            > uzasadnienie sensowności używania pojęcia "tożsamość"?

            ja osobiscie wyznaje definicje tozsamosci Jacoby'ego, czyli dla kazdego x, x jest
            tozsamy z samym soba i z niczym wiecej. Ty chyba preferujesz raczej wersje
            leibnicjanska. czyz nie?

            No i oczywiście badania
            > jej. Polecam stosowną i bogatą literaturę na ten temat - nawet jeśli ograniczyć
            >
            > się wyłącznie do książek napisanych przez Panów -jeśli kobiece autorstwo
            > wzbudza tyle wątpliwości i podejrzeń...


            chetnie poczytam, mozesz rzucic kilkoma tytulami?

            Powiniemen chyba wyjasnic jedno nieporozumienie. Niech ludzie studiuja sobie, na
            co maja ochote. zycie w iluzji to w dzisiejszych czasach normalka. dlatego
            pewnie, zeby ja sprzedac publicznie, trzeba jej nadac miano 'nauki'.
            • Gość: Natalia Re: Lesiu Kochany! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 13:36
              Oczywiście definicji tożsamosci Jacoby'ego nie mogę i nie chcę zaakceptować, bo
              skądinąd wyznaję podląd, że człowiek jako jednostka/ indywiduum, jakkolwiek
              niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju istnieje w szerszym kontekscie
              społecznym (oczywiście pomijam kontekst wielkich struktur, np. "narodowych"
              itp). Na tenże kontekst składają się inni ludzie, sytuacje, inne konteksty,
              idee itp. I z nimi jednostka się w jakiś sposób, wybiórczy oczywiście i nie
              pełny, niekompletny (bo to oznaczałoby niemożliwość stworzenia przez nią
              własnej indywidualności) identyfikuje. A tym samym buduje swoją tożsamość w
              oparciu o istniejące już definicje tego i owego. W tym sensie faktycznie jest
              tożsama w sposób pełny sama ze sobą, ale także z innymi (choć w sposób
              niecałkowity)- dlatego że korzysta z tego i owego.
              I żeby przejść do sedna - Twoja Lesiu tożsamość, w 100% Lesiowa, tożsama li i
              jedynie z Lesiem, zbudowana jest także (co widać jakże wyraźnie) z określonej
              definicji płci męskiej (płci w sensie kulturowym). Twoja tożsamość "ja jako
              mężczyzna" to wynik skądinąd (i między innymi) istniejących z dawien dawna
              definicji "jego jako mężczyzny".
              Chyba że jesteś kobiałką, a wszystko to, co napisałeś to prowokacja... Ha.
              Pozdrawiam, dość tego wykładu - twoja mentorka Natalia
              • Gość: Lech Re: Lesiu Kochany! IP: *.pppool.de 10.06.01, 18:24
                Faktycznie, dyskusja nam sie zrobila zbyt akademicka. Jesli rzeczywistosc
                analizowana pod katem tozsamosci plciowej jest interesujaca, a GS sprawiaja Ci
                frajde, to wszystko OK.
                Coz wiecej moge dodac?
                Goraco Cie pozdrawiam.
                • Gość: Sceptyk Wiatrologia IP: 195.15.57.* 10.06.01, 21:07
                  Kolego, dales sie, jak widze, zagadac. Ja nie mam czasu, ani ochoty udowadniac,
                  ze masz racje, ale moze Cie to wesprze na duchu, gdy oswiadcze, ze mysle
                  podobnie. Sa to tzw. miekkie przedmioty studiów, jakies tam odpryski od
                  socjologii, antropologii itp. Oczywiscie jakby GS wziac w reke i wyzac, to nic
                  nie zostanie poza paroma dosc oczywistymi stwierdzeniami i sloganami, ktore
                  prawdopodobnie mozna by w ciagu 1 miesiaca opanowac (jakby sie powaznie
                  przylozyc). Ale cóz, jest jak jest i pod prad poprawnosci politycznej isc nie
                  mozna, bo to samobojstwo. Moda na GS minie, dajac w spadku kupe bezrobotnych
                  specjalistek i specjalistow (?) od 'kulturowej tozsamosci plci', ale póki co
                  szmalu na to na swiecie jest mnóstwo. No a potem wymysla cos nowego. A o GS
                  zapomnimy. My, albo dzieci nasze.

                  pozdr. Takoz i przedstawicieli gatunku ludzkiego reprezentujacych tutaj inna
                  tozsamosc plciowa

                  sceptyk
                  • Gość: Natalia Re: Wiatrologia. Hi hi hi IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 14:27
                    Hi hi hi - nadal rozbawienie moje budzi wasze zaangazwanie w kwestie GS pod
                    katem moda - nie moda, odprysk - nie odprysk. Na moj gust to badac mozna i
                    zycie seksualne muszek owocowek. No i co z tego? Tylko po co i o co kopie
                    kruszyc? Czas pokaze czy bylo warto - ale zeby tak sie ciskac w przedbiegach???
                    Jak jakies stare ramole...
                    • Gość: Sceptyk Re: Czas pokaze IP: 195.15.57.* 12.06.01, 18:30
                      Natalio, glowe chyle przed stwierdzeniem, jakie
                      urodzila Twoja klawiatura 'Czas pokaze'. Ma ono tym
                      wieksza wartosc, ze da sie je zastosowac we wszystkich
                      dyskusjach o wszystkim i tym samym raz na zawsze je
                      zakonczyc. Czy moge je od Ciebie sobie wypozyczyc?

                      Pelen podziwu
                      Sceptyk
                      • Gość: zbyszko Re: Czas pokaze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 21:47
                        zgadzam sie ze sceptykiem i lechem

                        nie chce mi się rozwodzić, ale problem tzw "naukowości" i idącego za tym
                        społcznego uwiarygodnienia sądów, teorii, klasyfikacji i innych takich.. oraz
                        powszechna wiara w wyższość i nieomylność naukowca(wszystko to to ooogromny
                        skrót myślowy;) to jest problem większości dziedzin uniwersyteckich, a w
                        szczególności nauk społecznych z psychologią i socjologią na czele. jedynie
                        filozofia wychodzi tutaj obronną reką... bo nie uznaje siebie za naukę

                        w przypadku np. socjologii dyskusja na ten temat (np. zarzuty etnometodologii
                        wobec "starej szkoły") jest chociażby na tyle pożyteczna , że staje się
                        inspiracją oraz przyczynkiem do rozważań dla studentów którzy lubią
                        główkować.... w przypadku "nauk" w rodzaju GS jaki jest koń każdy widzi ;),
                        można przecież na uniwersytetach studiować chiromancję, to jedynie zmniejsza
                        prestiż tzw "dyskusji akademickiej" (ale może to i dobrze -powinni się cieszyć
                        Garfinkel i jego koledzy;) -skoro każdy człowiek może być "naukowcem";)
    • Gość: Drapka Re: gender studies-pseudonauka IP: 10.0.4.* / 217.153.24.* 12.06.01, 22:12
      To przecież w Wyborczej było o tym, jak jakaś pani naukowiec stwierdziła, że
      bałwan jest symbolem męskiej dominacji. Bzdura na resorach - nie trzeba nikogo
      przekonywać.
      Ja niedawno czytałem trochę o nurtach feministycznych - zwłaszcza pasjonujący
      był feminizm lesbijski.
      Ludzie! Jakie tam bzdury były popisane.
      Najlepsze było to: heteroseksualizm jest uwarunkowany tylko przez
      socjalizację!!!
      A więc mniej więcej tyle, że pan z panią to tylko dlatego, że tak im
      zmaskulinizowane społeczeństwo każe.
      Tylko niestety nigdzie nie było napisane skąd się biorą dzieci...
      • Gość: JanS Re: gender studies-pseudonauka IP: 131.102.72.* 28.06.01, 18:50
        Zainteresowanym pseudonauka polecam ksiazke Alana Sokala
        "Fashionable Nonsense" (jest tez po francusku i niemiecku)
        o postmodernizmie.

        Sa tam cytowane bezdenne glupoty pisane przez uznane autorytety,
        uznane - wiec zyjace z pieniedzy podatnikow.
        Glownie chodzi mu o uzywanie terminologii matematyczno-fizycznej,
        ktore ma zastraszyc czytelnika, ktory tego nie potrafi zrozumiec,
        a nie potrafi, bo nie ma tam sensu. ale piekielnie madrze to wyglada.

        Alan Sokal rowniez opublikowal w czasopismie "Social Text" artykul
        "Transgressing the Boundaries: Toward a Transformative Hermeneutics
        of Quantum Gravity" bedacy zlepkiem cytatow bez wiekszego sensu,
        ale pelnym "madrych" slow i zwrotow. Potem przyznal sie do oszustwa,
        ale ludzie, ktorych osmieszyl, udawali, ze nie rozumieja aluzji.

        Jego strona domowa:
        http://www.physics.nyu.edu/faculty/sokal/index.html

        Pozdrowienia
        Jan
        • Gość: Lech Re: gender studies-pseudonauka IP: 141.20.6.* 29.06.01, 14:48
          Artykulu nie czytalem, ale ksiazke tak. I zgadzam sie z Panem co do jej oceny.
          swoja droga, przyzna Pan, ze kazdy facet z odrobina oleju w glowie i po
          elementarnym kursie logiki, jest w stanie zdemaskowac GS, i potwierdzic, ze to
          raczej mistyfikacja,niz nauka.

          Pozdrawiam
          • midnight Re: gender studies-pseudonauka 30.07.01, 13:53
            Gość portalu: Lech napisał(a):

            > Artykulu nie czytalem, ale ksiazke tak. I zgadzam sie z Panem co do jej oceny.
            > swoja droga, przyzna Pan, ze kazdy facet z odrobina oleju w glowie i po
            > elementarnym kursie logiki, jest w stanie zdemaskowac GS, i potwierdzic, ze to
            > raczej mistyfikacja,niz nauka.
            zdemaskowac? ciekawe jak
    • Gość: jurodivy Re: gender studies-pseudonauka IP: 213.25.85.* 12.07.01, 11:29
      Meine Damen und Meine Herren,
      Zaniżę wam troche poziom dyskusji, bo z akdemickimi klimatami od lat nie mam
      styczności. Ja myślę sobie tak - nie ulega wątpliwości, że kobiety były jakoś
      tam prześladowane w dziejach. Nie jest to nic szczególnego. Zdolnośc do
      prześladowania, okrucieństwo, hipokryzja - to wszystko cechy ogólnoludzkie.
      Zatem prześladowani byli w dziejach np. murzyni obu płci, mordowani żydzi obu
      płci, czasami bardziej byli prześaldowani mężczyźni - np. 6 lat temu w
      Srebrenicy mordowano głównie chłopców i mężczyzn, bo tylko mężczyźni nadają się
      do noszenia broni, według kolegi Ratka Mladicia i Radovana Karazicia, niech
      imiona o wsze czasy będą obłożone klątwą. Więc spoko, kobiety były
      prześladowane w historii, tak jak byli prześladowani innowiercy, chrześcijanie
      etc. Teraz troche sobie Panie rozładowują frustrację, nagromadzona w genach od
      pokoleń - bo dzisiejsze zwolenniczki GS i tym podobnych, delikatnie rzecz
      ujmując, kontrowersyjnych idei nie mogą narzekac na prześladowania. Własnie
      dlatego, że nie są juz prześladowane, a wręcz odwrotnie - moga sobie rózne tam
      dyrdymałki za pieniądze własne, lub m.in. moje gadać, pisac, wydawać. Uznaję to
      prawo. Nawet za moje pieniądze. Za moje pieniądze z podatków dzieje się wiele
      innych w sumie niewiele mnie obchodzacych rzeczy na uniwerkach. Wierze jednak,
      że rzeczywisćie cos z tego może się narodzić. Podobnie jak system walki
      elektronicznej AWACS narodził się z obserwacji nietoperzy i ćem, a sieci
      telefonii komórkowych z badań nad świerszczami.
      Myślę jednak panowie, że problem leży gdzie indziej - w redefinicji naszego
      poczucia tożsamości. No dobra, przesadziłem - może ja tylko mam z tym problemy.
      Ale wydaje mi się, że moje problemy nie sa wcale odosobnione, że brak silnych
      męskich wzroców, akceptowanych kulturowo jest problemem. Z jednej strony macho,
      z drugiej pedalstwo się szerzy... Może by tak zrobic w ramach GS kierunek
      poswięcony współczesnemu maskulinizmowi :-)))))). Jak gender to gender, na dwie
      rury!.

      Jurodiwyj

      P.S.Poza protokołem poprawności - pozdrawiam Lecha, miło popatrzec jak zdrowo
      myslacy facet jedzie cudowna logiką po babskich farmazonach. Co za miód na moja
      steraną męską duszę.

      • Gość: wiedzma Re: gender studies-pseudonauka IP: *.tel.net.ba 14.07.01, 14:31
        jurodywy, jak to jurodywy, szyki miesza porzadnym ludziom, ale... oto wlasnie
        pojawil sie jeden watek, jaki tylko nieracjonalnej inspiracji moze przyjsc do
        glowy, akrat watek tak trafny, ze musialam sie do niego odniesc...
        nie moge wlaczyc sie do nader ciekawej i uczonej dyskusji o granicach nauki w
        swiecie postmodernistycznym, ale zdaje sie, ze argumenty pan pro gender studies
        siegaja do tradycji (przepraszam za niemodne slowo) humanystycznej...
        i tutaj wlasnie jurodywy przypomnial kolegow Mladicia i Karadzicia
        (reprezentujac "inny gender" do jego klatwy sie z calego serca przylaczam)i
        tragedie Srebrenicy; otoz dla takich humanistow jak new feminists np.tragedia
        matek z Srebrenicy lub gwalconych kobiet w wojnach jest poza zasiegem obiektu
        naukowego; to jest za bardzo powazna kobiecosc, za wielki (znowu przepraszam)
        ciezar humanizmu... bo chodzi o to, zeby, bron boze nikt nie wyzywal
        nieszczesnych queers...w zasadzie, to wszystko sa salonowe gadki na poziomie
        problemowym Bridget Jones. no, pewnie, pieniadze zewszad sie znajduja, bo o
        wiele przyjemniej rozprawiac o tym jaki macho jest przecietny mezczyzna, niz o
        tym - w jaka bestie czlowiek moze sie przemienic.
        tyle; ja nie mam siostr na gender studies. moje siostry mieszkaja w obozach dla
        uchodzcow,placzac nad calym swiatem.
        wiedzma
        • sceptyk Re: gender studies-pseudonauka 16.07.01, 15:29
          Wypowiedz zapewne ciekawa. Ale tylko dla tych co ja zrozumieja. Droga Wiedzmo,
          a jakby tak tradycyjnie: kropka, po kropce z duzej litery, wielokropki
          wyrzucic. Moze i do mnie wtedy by cos dotarlo. Znaczy, zrozumialem ostatnie
          zdanie, ze masz duzo zaplakanych siostr. Ale nic ponadto.

          pozdrawiam
          sceptyk
        • Gość: jurodivy Re: gender studies-pseudonauka IP: 213.25.85.* 19.07.01, 10:29
          Wiedźmo,
          Ja tam Ciebie rozumiem i z wielokropkami i bez Wielkich liter. Właściwie to tak
          właśnie troche jest jak napisałaś. Nawet bardzo. Za ten głos masz mój niski
          pokłon. Może rzeczywiście przestańmy gadać o pierdołach, bo obrażamy tragedie?
          Jurodiwyj
          • Gość: Wiedzma Re: gender studies-pseudonauka IP: 195.222.62.* 19.07.01, 14:58
            PO pierwsze: tak zwanemu sceptykowi nie bede odpowiadala; chociaz - ciekawe to,
            czy cala ta dyskusja nie dotyczy przypadkiem tolerancji(innosci)? Takiemu
            polskiemu sceptykowi pewnie trudno w ogole wyobrazic, ze istnieje ktos na tym
            swiecie, komu polski nie jest jezykiem ojczystym, a wazy sie wypowiadac
            publicznie w tym jezyku....nawet nieskladnie...
            Po drugie: a tak naprawde chcialam przekazac cieple pozdrowienia tej
            cieplejszej stronie polskosci - jurodywy, byc moze spotkamy sie na jakims innym
            forum, gdzie nie gadaja madrale o pierdolach...
            jeszcze raz panu j klaniam sie nisko (moze powinnam napisac - dygam?)
            Wiedzma
            • Gość: jurodivy Re: gender studies-pseudonauka IP: 213.25.85.* 20.07.01, 12:27
              daj znać gdzie i jak.
              mój adres
              jurodiwyj@wp.pl
            • sceptyk Do szlachetnej i empatycznej Wiedzmy 24.08.01, 16:03
              Droga Wiedzmo,

              Zawstydzony Twoja uwaga postanowilem udac sie na objazd obcych krajow, aby tam
              przesledzic jak miejscowa ludnosc uzywa slowa pisanego. Wyznam Ci szczerze, ze
              bylem nawet na paru kontynentach. Moj wniosek z podrozy jest jeden: wszedzie
              uzywaja kropek i przecinkow, a wielokropki maja rowniez swoje, ustalone
              regulami, miejsce. A wiec calkowicie inaczej niz Ty to robisz. No kto jest
              dziwny: Ty czy ja?
              • Gość: MAnia Re: Do szlachetnej i empatycznej Wiedzmy- a GS? IP: *.acn.waw.pl 25.08.01, 18:29
                no i jak zwykle konczy sie na argumentach ad personem...
                a tak powracajac do zarzuconego przez ramie juz tematu GS- istnieja w fego
                ramach, obok women''s studies takze men''s studies, ktore wlasnie sie centralnie
                zajmuja problemem ksztaltowania sie tozsamosci meskiej i ograniczeniom, ktorym
                poddani sa mezczyzni
                niejedyna cierpiaca
                M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka