Dodaj do ulubionych

okoliczne kąpieliska

23.05.05, 18:25
Gdzie jeździ się teraz popływać w okolicach Birczy ?
Za moich czasów pływało się w Stupnicy (wówczas bardzo czystej) na Nowej Wsi
(w Zawaliskach), albo na Starej Birczy koło skarpy (nie pamiętam jak nazywało
się to miejsce), albo koło pana Hessa - tam budowaliśmy wielką tamę.
Na rowerach jeżdziliśmy na Wiar poniżej krzyżówki na Trójcy, albo na bindugę
w Bachowie.
Obserwuj wątek
    • upowiec czy w gminie funkcjonuje odkryty basen ? 23.05.05, 18:37
      Zapomniałem zapytać o odkryty basen lub kąpielisko - bo o planowanej budowie
      krytego basenu czytałem juz dawno, ale to sprawa na co najmniej 5 lat ?
      • holejnik Re: czy w gminie funkcjonuje odkryty basen ? 28.05.05, 08:32
        Witam, gdy dane mi jest przebywać na wakacjach-urlopie w Birczy to z rodziną
        jeżdzimy nad wodę na Solinę lub jest wspaniałe miejsce sa Sufczyną to się chyba
        nazywa Bachówm można dobrze popływać w Sanie, z drogi należy zjechać w prawo i
        zaparkować koło starego drzewa a do wody to tylko zaledwie 10 metrów. Pozdrawiam
        • upowiec binduga w Bachowie 28.05.05, 13:14
          To miejsce jest nazywane "bindugą", czyli miejscem spławiania drewna - jeszcze
          po wojnie spławiano z tego miejsca drewno Sanem.
          Natomiast tradycja spławu z tego miejsca jest dużo starsza - już w XVIII wieku
          był tutaj "port", gdzie załadowywano na szkuty zboże, smołę, potaż, tkaniny,
          wyroby szklane i spławiano w dół rzeki. Już wtedy spławiano również drewno.
          • upowiec "port" i "stocznia" w Uluczu 28.05.05, 19:36
            Z albumu "Cerkwie Nadsania":
            Ulucz - "pierwsza pisana wzmianka o wsi pochodzi z 1373 roku. Z lustracji
            dokonanej w 1565 roku wiemy, iż w miejscowej stoczni rzecznej wykonywano
            komięgi - barki służące do spławiania soli z żupy w Tyrawie Solnej.
            Funkcjonowała tu również przystań, skąd Sanem spławiano zboże, smołę, potaż i
            inne nadwyżki produkcyjne."
          • darino Sanem znowu spłynęło drewno ! 28.06.05, 04:28
            "PODKARPACIE. - Pamiętam sprzed lat, że duże ilości drewna spławiały
            nadleśnictwa: Brzozów, Krasiczyn i Dynów. Na długim odcinku Sanu nie było
            wówczas żadnego mostu, a sieć dróg leśnych do wywozu dopiero była w budowie.
            San był podzielony na trzy kategorie trudności, od których zależały stawki dla
            flisaków – mówi Wojciech Szepieciński, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji
            Lasów Państwowych w Krośnie.

            Obecnie, po prawie 40 latach, na Sanie znów pojawiły się tratwy flisackie.
            Bractwo Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. św. Barbary, działające od roku 1993,
            urządziło spław "Szlakiem Błękitnego Sanu". Drewno do budowy tratwy podarowały
            nadleśnictwa położone wzdłuż Sanu: Bircza, Brzozów, Dynów, Krasiczyn, Radymno,
            Leżajsk i Sieniawa. Łącznie ponad 40 metrów sześciennych sosny o dobrej
            wyporności (koniecznie z pozyskania zimowego) pozwoliło zbudować czterotaflową
            tratwę z "głową", "przedgłowiem", "przedcolem" i "colem". Na "buchcie"
            zbudowano szałasy flisackie i słomiany domek - "retmankę". Przy drygawce (ster
            tratwy) stanął retman Wincenty Pityński, który 40 lat temu zawodowo pływał "na
            drzewie". Całością kierował cechmistrz Bractwa, retman Mieczysław Łabęcki. Na
            tratwie płynął też burmistrz Ulanowa (leśnik z zawodu, również z flisackimi
            tradycjami) Andrzej Bąk i radny sejmiku wojewódzkiego Bogusław Tofilski.
            Bractwo skupia dziś prawie 80 osób, posiada swą kapelę i chór. Jest jedyną taką
            organizacją w Polsce, należy do międzynarodowego stowarzyszenia organizacji
            flisackich.

            - W mojej rodzinie tradycje flisackie sięgają 250 lat, nic dziwnego, że dobrze
            czuję się na wodzie. Pływamy nie tylko Sanem, ale i po Odrze, i po Bugu.
            Zorganizowanie prawdziwego spławu drewna jest możliwe dzięki współpracy z
            Lasami Państwowymi. Płynąc Sanem dostaliśmy drewno z RDLP Krosno, gdy płyniemy
            Odrą drewno zapewnia nam Nadleśnictwo Oława – mówi cechmistrz Mieczysław
            Łabęcki.

            Cieszy nas, że na Sanie znów pojawiła się tratwa z drewnem z podkarpackich
            lasów. To, co robią obecnie potomkowie flisaków ulanowskich to doskonała
            promocja naszego regionu, ale i dobry przykład aktywności społecznej. To
            również okazja, by przypominać o leśnych tradycjach Podkarpacia. Dlatego
            organizatorzy spławu mogą liczyć na pomoc leśników – podkreśla Wojciech
            Szepieciński.

            ***

            Od XV wieku Polska była potentatem w produkcji "darów lasu". W Puszczy
            Sandomierskiej i w Karpatach wytwarzano duże ilości mazi, dziegciu, potażu,
            węgla drzewnego, smoły drzewnej i wykorzystując drogę wodną Sanem i Wisłą
            dostarczano te produkty do portu w Gdańsku. Głównym przedmiotem spławu było
            jednak drewno. Specjalistami od jego transportu rzeką byli flisacy z Ulanowa –
            niemal cała osada żyła z pracy na wodzie. Jeszcze do końca lat 60. ub. wieku
            prowadzono spław na odcinku Mrzygłód-Rudnik. Z samego Nadleśnictwa Sieniawa
            spławiano wtedy do 15 tysięcy metrów sześciennych drewna rocznie."
            www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=r%2Etxt
          • darino żegluga na Sanie 19.10.05, 07:59
            "Kilkaset lat temu pływały po Sanie sporej wielkości statki handlowe. Ładowne
            komięgi (szkuty) w XVI i XVII wieku przewoziły do Torunia i Gdańska sól (tą z
            solanek w Dobromilu, 6-8 tys. beczek rocznie, ładowano m.in. w porcie w
            Torkach), zboże, popioły i inne towary. Na początku XX w. pomiędzy Przemyślem a
            Krasiczynem kursował statek spacerowy zabierający na pokład kilkadziesiąt osób.

            Ogromną sensacją był ongiś rejs parowca "Kraków", który jesienią 1850 r. płynął
            z Warszawy ... do Przemyśla i Dubiecka.

            Inicjatorem tej niecodziennej wyprawy, mającej sprawdzić żeglowność Sanu, był
            hrabia Andrzej Zamoyski - doskonale wykształcony (Paryż, Genewa, Edynburg)
            budowniczy dróg oraz projektant mostu na Wiśle, zakładów przemysłowych i
            bulwaru w Warszawie. Po Powstaniu Styczniowym oddał się bez reszty prowadzeniu
            gospodarstwa rolnego, które miało być wzorem dla ziemiaństwa (dla niego
            organizował liczne zjazdy, wystawy i pokazy rolnicze). Po powrocie do Warszawy
            (1848), będąc cenionym działaczem gospodarczym hrabia Andrzej objął funkcje
            prezesa Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, a następnie Towarzystwa Rolniczego.

            Niecodzienna wyprawa

            "Z przyjemnością pospieszamy z udzieleniem wiadomości otrzymanych z Dubiecka
            (...) w dniu 25 października zawitał w nasze strony statek parowy "Kraków", a
            na nim przybył Hr. A. Zamojski. Cóż za niepowszechne i miłe zdarzenie ujrzeć
            między nami Szanownego Męża, twórcę tego przedsięwzięcia. Przybył on do nas w
            towarzystwie dwóch Synów, nadto Xięcia Leona Sapiehy, tegoż córki, syna, panów
            Gwalberta Pawlikowskiego i Włodzimierza Dzieduszyckiego (...) Na wiadomość o
            przybyciu statku cała ludność miasteczka i okoliczni ziemianie "wysypała się
            nad rzekę" dla powitania gości i okazania serdecznego uczucia Andrzejowi
            Zamojskiemu, winszując Mu spełnienia jego zamiarów (...) Zabawiwszy dla
            spóźnionego dnia pory, tylko godzinę, odpłynęli nasi goście nazad do
            Krasiczyna, na statku niezaładowanym wprawdzie ani zbożem ani towarami (...) W
            dwa dni później 27 października przybył Hr. Zamojski do miejscowości Torki
            powitany entuzjastycznie przez okoliczną ludność, dawnym staropolskim zwyczajem
            chlebem i solą oraz wieńcem uplecionym z wawrzynu i palmowych gałązek. Statek
            udekorowano flagami, a na pokład wniesiono kosze owoców (...} Z Torek Hr.
            Zamojski (...) udał się do Medyki tak słynnej niegdyś z wielkiego zakładu
            ogrodniczego (...) – relacjonował tę niecodzienną wyprawę "Kurier Warszawski" 5
            listopada 1850 r.

            Po 10 dniach korespondent tej gazety napisał z Krzeszowa: "Ku końcowi
            października, przy poranku już dość chłodnym i deszczyk chwilami kropił,
            przybył statek parowy "Kraków" do Krzeszowa na Sanie wracając z Dubiecka i
            Przemyśla". Wkrótce gazeta podsumowała wyprawę: Wisłą do Krakowa, Dunajcem do
            Tarnowa i Sanem do Dubiecka: "Z rezultatów odbytej przez statek parowy "Kraków"
            podróży okazuje się, że na żadnej z rzek, któremi przepłynął nie natrafiano na
            przeszkody mogące kłaść tamę żegludze (...) San, jako główna całej Galicji
            wschodniej rzeka, przepływając znaczną przestrzeń kraju, odpowiedzieć może w
            zupełności zamiarom pomysłu, byle tylko stosownie użytą została".

            Rejs wielkich nadziei

            Podczas tej niecodziennej wyprawy hrabia Zamojski zmagał się z wartkim nurtem
            Sanu i kordonem granicznym między Austrią a Rosją w Krzeszowie. Rejs rozbudził
            wielkie nadzieje miejscowej ludności i ziemiaństwa na gospodarczy rozwój
            Galicji. Dało temu wyraz Galicyjskie Towarzystwo Gospodarcze, wybijając z tej
            okazji pamiątkowy medal. Jego awers to popiersie hrabiego Andrzeja otoczone
            napisem: "C. K. Galicyjskie Towarzystwo Gospodarcze Jędrzejowi Zamojskiemu" -
            przedzielonym godłem rolnika (pługiem) i herbem Jelita, którym pieczętowali się
            Zamojscy. Rewers tworzy panorama Przemyśla z XVII-wiecznego sztychu, z
            parostatkiem "Kraków" płynącym po Sanie; mapka z uwidocznionym biegiem Wisły,
            Dunajca i Sanu oraz miastami - Tarnowem, Dubieckiem, Krakowem i Gdańskiem, a
            także dwuwierszowy, połączony kotwicą napis: "Przemyśl 23 paźdz. MDCCCL" i - w
            otoku - "Za pierwsze wypłynienie w górę Wisły, Dunajca i Sanu". Medal wykonał
            przemyski rzeźbiarz C. Radnitzky. Odlano go w brązie (300 sztuk) oraz w jednym
            egzemplarzu w srebrze - dla samego hrabiego A. Zamojskiego.

            Niestety, trud hrabiego Andrzeja nie zdał się na wiele. Kolejne regulacje Sanu
            skróciły jego bieg i przyspieszyły przepływ wody, wpływając też na obniżenie
            jej lustra, co praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek, poza spływami kajakowymi,
            żeglugę. Może za wyjątkiem wczesnej wiosny, którą jeszcze w latach 70.
            wykorzystywali flisacy spławiający drewno z Nienadowej do Przemyśla. Późniejsze
            kaprysy aury i zmiany klimatyczne definitywnie przekreśliły możliwość
            wykorzystania Sanu dla celów transportowych i pewnie przez wiele lat nic się
            nie zmieni."
            www.pressmedia.com.pl/sn/publicystyka/d2.asp?u_file=!p%2Etxt
            • nina40 Re: żegluga na Sanie 19.10.05, 20:03
              Bardzo ciekawy artykuł, aż żal,że teraz nie ma mowy o rejsach choćby na odcinku
              Przemyśl-Krasiczyn. Kiedyś płynęłam na tej trasie pontonem, pamiętam miejsca z
              taką płycizną, że trzeba było przepychać ponton.
              • darino spływy ... 20.10.05, 01:09
                Ja pamiętam z dzieciństwa spływ z bindugi w Bachowie chyba do Krasiczyna -
                oczywiście pontonami. Ależ to była zabawa !!!
                Teraz, szczególnie po tej tragedii koło Trepczy, chyba długo nie będzie spływów
                Sanem ...
      • upowiec kapielisko albo co ... 30.05.05, 16:06
        Wczoraj myślałem już, że zwariuję z gorąca i pojechałem na Wiar - myslałem, że
        woda się nagrzała na tych kamieniach, ale niestety nie ...
        Może by jakieś kąpielisko gmina wybudowała w Mielniczem, na Woli albo Rudawskim
        Potoku ?
        • czesio48 Re: kapielisko albo co ... 30.05.05, 21:30
          W planie przestrzennego zagospodarowania województwa założono na terenie gminy
          budowę kilku zalewów w tym jeden duży na 70 ha Malawa-Dobrzanka . Pisałem o tym
          parę miesięcy temu. Ale trza pilnować by weszły do realizacji i to by już była
          jakaś atrakcja.
          • upowiec zalewy w gminie 31.05.05, 06:24
            A kto decyduje o skierowaniu do realizacji ?
    • darino tylko Solina ! 17.06.05, 12:04
      Znam te wszystkie miejsca, ale już jestem za duży na taplanie się w płytkiej
      wodzie. Poza tym w upały San w Bachowie strasznie śmierdzi (ścieki).
      Myślę, że najlepiej robi wyjazd na Solinę !
      Jest tam dużo miejsca i nie ma tłoku (linia brzegowa o długości ponad 150 km).
    • darino kąpieliska 2005 zatwierdzone przez Sanepid 17.07.05, 19:46
      Dylągówka, gm. Hyżne, pow. rzeszowski - kąpielisko GOSiR
      Chrewt, gm. Czarna, pow. bieszczadzki - Zalew Soliński - Ośrodek Wypoczynkowy
      Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego,
      Polańczyk, gm. Solina, pow. leski - Zalew Soliński - kąpieliska "Cypel"
      i "Patelnia",
      Wołkowyja, gm. Solina, pow. leski - Zalew Soliński - kąpielisko "Zatoka",
      Sanok (ul. Okrzei) - rzeka San

      Wiecej informacji na stronie www.pis.rzeszow.pl
    • wojomir Re: okoliczne kąpieliska 21.07.05, 16:28
      Siedliska nad Sanem,kolo kladki(most dla pieszych),na drugim brzegu Sanu jest
      miejscowosc Wara.
      • darino Siedliska 21.07.05, 17:42
        Ciekawe, nigdy tam nie pływałem, a i przejeżdżałem chyba tylko raz w życiu !
        • wojomir Re: Siedliska 21.07.05, 19:52
          nie napisalem ,ze bylo to z 10 lat temu,sorry.bylo tam takie miejsce po
          wybranym zwirze.nie wiem jak jest teraz,gdzie chodza dzisiaj mieszkancy
          okolicznych wiosek?pozdrawiam.
          • wojomir Re: Siedliska 20.10.05, 20:01
            to miejsce kolo skarpy w Starej Birczy,chyba sie nazywalo : u Zasaja czy jakos
            tak.pozdrawiam.
            • darino "koło Saja" 21.10.05, 01:06
              Tak, przypomniałeś mi - mówiło się "koło Saja", czyli Sajeckiego !
    • darino Sanepid zbadał kąpieliska 12.06.06, 13:04
      Wniosek jest jeden - trzeba uważać na kąpiel w Sanie !
      www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20060612/REGION00/60611045/-1/CALYREGION
    • darino w Kańczudze zrobili sobie kąpielisko ... 06.08.06, 21:46
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3529644.html
    • darino kąpielisko w Słonnem 19.08.06, 20:13
      "A jeśli nie Solina to może ciche i o wiele mniejsze kąpielisko - Słonne w
      powiecie przemyskim.

      W Słonnem San rozdziela pasma Pogórza Dynowskiego i Przemyskiego. Piękne
      widoki, czysta woda, las, sprawiają, że własnie tu przyjeżdżają ci, którzy
      wakacje chcą spędzić w ciszy.
      Woda w Sanie sięga zaledwie do kolan. Dlatego obecność ratownika na tym
      kąpielisku nie jest potrzebna. We wsi na turystów czeka duże pole namiotowe.
      Nie ma ścisku, bo zapełnia się tylko w weekendy.
      Przy większej liczbie turystów jedynym problem jest toaleta, bo na polu
      namiotowym jest tylko jeden toi-toi. Kąpielisko w Słonnem będzie czynne do
      końca września. Wstęp kosztuje 2 złote, tyle samo trzeba zapłacić za
      postawienie namiotu na campingu."

      tvp.pl/400,20060819383870.strona
      Szczególnie ta woda po kolana to mi się spodobała ...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka