stodrugi
03.03.06, 11:09
Zagrożona cisza nad Soliną
SOLINA Zalew chcą opanować motorowodniacy
Wizja policyjnych motorówek ścigających się z silnikowymi skuterami
szalejącymi po zatoczkach, jest dla wielu miłośników Zalewu Solińskiego nie
do przyjęcia.
Miłośnicy bieszczadzkiej przyrody szykują się do odparcia ataku na solińską
strefę ciszy. Zalew chcą opanować motorowodniacy.
Nowa ustawa o ochronie środowiska przenosi kompetencje w tej sprawie z
wojewodów na starostów. W połowie minionego roku straciło ważność
rozporządzenie wojewody ustanawiające Zalew Soliński strefą ciszy. Nowego
powiatowego zarządzenia jeszcze nie ma.
Kto za likwidacją strefy ciszy
- Pracujemy nad tą uchwałą, konsultując się z samorządowcami, gospodarzami
terenu, służbami ochrony środowiska, wodniakami. Wiosną chcielibyśmy ją
podjąć - mówi Marek Scelina, starosta leski.
Nie ukrywa, że są osoby zainteresowane likwidacją strefy ciszy i
udostępnieniem zalewu motorowodniakom.
- Nie puścimy tego na żywioł - mówi starosta - ale nie wydaje mi się, aby
rozsądne było utrzymywanie bezwzględnego zakazu używania silników. Jestem
zwolennikiem pewnych ograniczeń, ale nie całkowitego zakazu. Akwen soliński
musi być atrakcyjny dla turystów.
Gwóźdź do trumny
Wodniacy znad Zalewu Solińskiego są przekonani, że każde poluzowanie strefy
ciszy, to będzie nieszczęście. - W czasie, gdy ludzie chcą uciec od zgiełku,
ryk silników nad Soliną oznaczałby katastrofę. Niech nikogo nie mami wielki
boom turystyczny - mówi Jerzy Rak z Krośnieńskiego Okręgowego Związku
Żeglarskiego. Zapowiada przygotowanie petycji.
Ratownicy chcą ciszy
Przeciwnikami majstrowania przy strefie ciszy są też ratownicy spod znaku
BWOPR. - Obraz rozszalałych kilkudziesięciu skuterów wypadających z zatoczek
zaczyna śnić się nam po nocach. To jest przerażające - stwierdza Artur
Tworek, wiceprezes BWOPR.
www.gcnowiny.pl