Jasny gwint !

15.02.06, 00:23
Poskoczyło mi właśnie cisnienie i adrenalina.

Siedziałam sobie spokojnie w domu... jeszcze dwie godzinki temu ..aż tu nagle
słyszę jak wyje alarm mojego autka.
Wypatruję z okna, a tam klasyka gatunku...przód mojego samochodu w bliskim,
traumatycznym związku ze zderzakiem auta marki Renault.
Efekt:rozbita pokrywa silnika,atrapa, zderzak i może coś jeszcze ...jutro się
dowiem.
Winowajca przydreptał skruszony, wyjasnił,że przy cofaniu "wyrwało" go z
zaspy...sad
Spisalismy oświadczenie, sprawdziłam jego dokumenty (teoretycznie...bo byłam
tak zdenerwowana,że nie wiem czy cokolwiek się zgadzało) umówiłam sie na jutro
w PZU. Teraz pozostaje mi wierzyć w dobre intencje tego człowieka...bo
oprócz jego oświadczenia nie mam niczego...ech.
Jestem zdegustowana takim finałem Walentynek,mam rozbite auto i pewnie będę
musiała dołożyc do naprawy...bo PZU pilnuje swoich interesów.sad(((
---------------------------
Cholera,cholera..... i nie powiem nic więcej,żeby mięsem nie rzucać
Przepraszam za chaos ale jestem zdenerwowana nieco..wink
    • natla Re: Jasny gwint ! 15.02.06, 00:26
      • Re: Coś Wam powiem
      regine 14.02.06,


      No to faktycznie, niezbyt przyjemne zdarzenie.
      Ale Joasiu, miej nadzieję, że ten człowiek Cię nie oszuka i wszystko dobrze się
      skończy.Choć z PZU, mam też niemiłe wspomnienia.
      Życzę jutro powodzenia, trzymam kciuki smile)
      • august2 Re: Jasny gwint ! 15.02.06, 05:43
        Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze.
        Ubezpieczenie musi wszystko pokryc.
        Przeciez za to sie placi.
        • muraszka1 Re: Jasny gwint ! 15.02.06, 07:53
          sad((
          • tofika Re: Jasny gwint ! 15.02.06, 08:53
            Joanno,
            to nic .. Joanno,,,
            bedzie dobrze,
            rozumiem 13 ale 14...
            a sio wszystkie problemiki od naszej Joanny ,,a sio ,,bo jak zawezme to
            normalnie popedze... wszyscy tu stad damydo wiwatu i dosc juz Naszej yoanny
            problemow ,,mowie CI joasiu joanno to bbb pomagasmile a co tyle osob jak dmuchnie
            i plunie przez lewe ramie...wciaz yak i tak i ma byc super inaczej
            Yoanno ..bedzie inaczej))))))))
            • wiktoria53 Re: Jasny gwint ! - Joanno 15.02.06, 14:26
              Dokonaj naprawy w ASO a w PZU powiedz, że chcesz aby przelali nalezność na
              konto zakładu naprawiającego szkodę.Nie martw sie jeżeli Pzu wyceni szkodę na
              mniejszą kwotę niz będzie na rachunku -potem wyrównają wszystko.
              • natla Re: Jasny gwint ! - Joanno 15.02.06, 15:33
                No i co ? Załatwiłaś coś?
                • wloba07 Re: Jasny gwint ! - Joanno 15.02.06, 19:11
                  Też jestem ciekawa co załatwiłaś.
                  Dla mnie wszystko co związane z jazdą samochodem i posiadaniem samochodu to
                  nowość, bo dopiero od listopada mam prawo jazdy.
                  I prawdę mówiąc boję się teraz w tych warunkach jeździć, żeby właśnie komuś lub
                  sobie nie uszkodzić samochodu.
                  • yoanna Ech.... 15.02.06, 20:26
                    No więc dzisiaj było tak...
                    Rano skontaktował się ze mną (zgodnie z umową i dzięki Bogu)sprawca kolizji.
                    Podjechaliśmy do PZU.
                    Po 3 godzinach oczekiwania w długiej kolejce interesantów i wypełnieniu kilku
                    przydługich druków,udało nam się zgłosić powstanie szkody.
                    I tyle.
                    W tym miejscu nasze drogi się rozeszły...
                    Sprawca kolizji miał zostać i czekać na rzeczoznawcę, dla mnie zabrakło juz dziś
                    wolnego terminu w notesie specjalizty od wyceny szkód.
                    Tak więc jestem umówiona na jutro (ostatni wolny termin!) i dopiero po
                    ekspertyzie fachowca, dowiem się na ile złociszy zechce się zaangazować w temat PZU.
                    Prognozy wyglądają nieciekawie...bo juz na wstępie urzędniczka przyjmująca
                    zgłoszenie stwierdziła,że "Japończyki są drogie w naprawie, a zwłaszcza takie
                    kilkuletnie... " , więc temat może się rozwinąć mało korzystnie dla mnie.
                    Ech.... poczekam do jutra z dalszym wzdychaniemwink

                    Pozdrawiamwink
                    • yoanna Re: Ech.... 15.02.06, 20:29
                      jakiś kiks...się wkradł...
                      bo dobijałam się do specjalisty,a na forum zajrzał specjaliZtawink)
                      ups...
                      • august2 Re: Ech.... 15.02.06, 20:51
                        To tam u was nic telefonicznie nie mozna zalatwic?
                        Troche mnie to dziwi.
                        Ostanim razem jak mialem krakse to zatelefonawalem do mego
                        agenta, ten zapytal sie jak bylo, powiedzileli mi gdzie sie mam udac zeby
                        oszacowac a potem zamowilem wizyte i dalem samochod do naprawy i po klopocie.
                        • annal74 Re: Ech.... 15.02.06, 21:20
                          Tam u nas czasem nawet telefon milczy i co poczniesz? Dziesięć lat za dzika
                          Afryka .
                    • fanka8 Re: Ech.... 15.02.06, 21:35
                      Radzę Ci z własnego doświadczenia (parę dni temu odebraliśmy z zakładu auto po
                      reanimacji) zlecić naprawę bezgotówkową. Nasze autko po oględzinach eksperta PZU
                      zostało określone, jako złom i szkoda całkowita wyceniona na ok. 8.000 zł.
                      Byliśmy zrozpaczeni, ale szef zakładu samochodowego, do którego był nasz wrak
                      przewieziony po wypadku ocenił, ze w tej kwocie się zmieści i ...naprawił -
                      autko jak nowe (no, może prawie smile) A już opłakaliśmy je, wcześniej słuchając
                      opowieści o PZU. Podobno udało nam się dzięki bezgotówkowemu rozliczeniu z
                      warsztatem. Życzę powodzenia!!!
                      • fanka8 Re: Ech.... 15.02.06, 21:46
                        Auguście, gdybym nie wiedziała, to bym zapytała GDZIE Ty żyjesz? U nas trochę
                        się poprawiło z załatwianiem urzedowych spraw, ale żeby tak wszystko??? przez
                        telefon??? na godzinę?? No co Ty, to jeszcze nie u nas smile)
                        • yoanna Re: Ech.... 16.02.06, 08:18
                          Właśnie Fanko...to jeszcze nie u nas.
                          Pewnie długo jeszcze nie...

                          Fakt posiadania ubezpieczenia, również nie daje komfortowego spokoju.
    • skrzydlate Re: Jasny gwint ! 16.02.06, 08:38
      moj znajomy w Łomiankach ma umowe z PZU i robi naprawy z ubezpieczonymi, chyba
      dziala , bo facet nie moze sie opedzic od klientow......... sluze adresem..... a
      tak przy okazji, jak jest taka sytuacja, zabieraz gościowi dowod osobisty albo
      dowod rejestracyjny i od razu fruniesz albo do odpowiedniego oddzialu PZU albo
      na policje zeby spisac przy swiadku protokol tak jest bezpieczniej, wiem, bo
      kogos kropnelam na wiosne wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja