yoanna
15.02.06, 00:23
Poskoczyło mi właśnie cisnienie i adrenalina.
Siedziałam sobie spokojnie w domu... jeszcze dwie godzinki temu ..aż tu nagle
słyszę jak wyje alarm mojego autka.
Wypatruję z okna, a tam klasyka gatunku...przód mojego samochodu w bliskim,
traumatycznym związku ze zderzakiem auta marki Renault.
Efekt:rozbita pokrywa silnika,atrapa, zderzak i może coś jeszcze ...jutro się
dowiem.
Winowajca przydreptał skruszony, wyjasnił,że przy cofaniu "wyrwało" go z
zaspy...

Spisalismy oświadczenie, sprawdziłam jego dokumenty (teoretycznie...bo byłam
tak zdenerwowana,że nie wiem czy cokolwiek się zgadzało) umówiłam sie na jutro
w PZU. Teraz pozostaje mi wierzyć w dobre intencje tego człowieka...bo
oprócz jego oświadczenia nie mam niczego...ech.
Jestem zdegustowana takim finałem Walentynek,mam rozbite auto i pewnie będę
musiała dołożyc do naprawy...bo PZU pilnuje swoich interesów.

(((
---------------------------
Cholera,cholera..... i nie powiem nic więcej,żeby mięsem nie rzucać
Przepraszam za chaos ale jestem zdenerwowana nieco..