Dodaj do ulubionych

Mój obraz

08.11.07, 13:38
Zauważyłem , że strasznie poszukujecie tematu do gadania , miałem milczeć jak
grób , ale oczywiście rzadko zdarza mi się dotrzymywać takich przysiąg.
Proponuje wam temat , mój obraz . Właśnie gapię się na swój o którym chcę wam
troszkę opowiedzieć .
Ten obraz zakupili moi rodzice pewnie zaraz po swoim ślubie, jako jeden z
pierwszych przedmiotów . Bazar Różyckiego , koniec lat czterdziestych początek
pięćdziesiątych . To wiem na pewno , reszty historii zawieszenia obrazu na
ścianie nie znam , choć w pierwszym miejscu zamieszkania spędził swoje
dziesięć lat i został przez rodziców zawieszony po przeprowadzce na swoim
miejscu którego już nie zmienia .
Mój kolega , przyjaciel , często mnie odwiedzający, gdy pierwszy raz go
zobaczył tak od niechcenia napomknął :
- Już nie ma tu tego jelenia ? – Wolno odwracał głowę w moja stronę .
Patrzyłem się na niego i nie wiedziałem o czym mówi . Flaszka jeszcze nie
rozpoczęta stała na stole , obaj trzeźwi a ten bredzi.
- Jaki jeleń o czym mówisz ? – spytałem
- Ten co zwiał z tego obrazu – mina jego wskazywała na rozpoczęcie śmiania się
z mego obrazu – miał już dość tych krzaków i spitolił biedak .
Obraz jak obraz , żadne arcydzieło, zresztą o super gust za młodych lat ,
patrząc się weń , wcale rodziców nie posądzałem . Jednak on trwał , i
przychodzące Swięta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy były zawsze okazja do
wyczyszczenia go i zaznajomienia się z bliska z jego farbą.
Wreszcie zabrakło w domowym krajobrazie rodziców , a obraz dalej był . I
patrząc się na niego przypominałem sobie kolejne lata życia i mogłem znów
odwiedzić wspomnienia .
Pod koniec lat dziewięćdziesiątych , moja żona stanęła przed nim ze ścierką w
smukłej dłoni i przemówiła do mnie:
- Może zdjęlibyśmy ten obraz – zagadała do mnie .
- Chcesz to zdejmuj – ton mojego głosu wcale nie wróżył nic dobrego.
- Tylko się nie denerwuj , przecież to wcale nie jest arcydzieło .
- Proszę cię , chcesz to zdejmuj , tylko nie drap mnie niepotrzebnie słowami .
- Wiesz ? – nie dawała za wygraną – a może przed zdjęciem zrobilibyśmy mu
przyjemność?
Wszystko rozumiem , tylko czemu robić przyjemność rzeczy martwej , która i tak
pójdzie w odstawkę.
- Przyjemność to proszę mi zrobić a nie temu tam – rzuciłem okiem w jego
kierunku . – Stawiasz kolację , jakaś golonka może być , chrzanik , i cóś do
tego , jest twój – dodałem , choć wiedziałem ,że ten wieczór nie zakończy się
wcale przy stole , taką miałem nadzieję...
- O czym ty możesz pomyśleć grubasie – uśmiechała się filuternie - choć nie
powiem , może bym i poszła na ten układ ,ale myślałam o zupełnie innej sprawie
– dalej patrzyła się na niego .
Do tej pory mało co ją zajmował ten obraz. Ciekawe co mi powie . Milczałem .

- Co tak milczysz – spytała.
- Ja czekam na twoje propozycje – odparłem .
- A może przed zdjęciem oprawilibyśmy go , później zjedli pyszną kolacje i
dopiero byśmy go zdjęli.
- Dobra , ale ty finansujesz oprawę jego i kolację i .....
- I dalej milcz już Szkocie ....- uśmiechnęła się do mnie , nie jest wcale
najgorzej , wygrałem .
Kilka dni później może z tydzień , obraz zniknął ze ściany , a moja żona
poprosiła mnie o pięćset złotych na niecierpiącą zwłokę potrzebę domową .
Z goryczą w sercu dałem jej te pieniądze, odkładane przeze mnie na miły
wieczór w jakimś niezłym towarzystwie .
Dni płynęły spokojnie jak to w domu . Tu mina tam bomba ,ale idzie przeżyć . I
tak upłynął rok.
Któregoś pięknego słonecznego dnia , jedliśmy oboje obiad , jeden z niewielu w
tygodniu jaki udaje nam się zjeść razem . Podnosiłem do góry łyżkę i
zastygłem nieruchomo. Patrzyłem się na miejsce w którym brakowało mi obrazu
.MOJEGO OBRAZU!
- Gdzie jest mój o b r a z – spytałem podniesionym tonem głosu .
- Ach obraz – moja żona usilnie cos w swojej główce kombinowała - oooo no
.... jeszcze się oprawia .
- Co! Co ! O rany, zagubiłaś mój OBRAZ – podniosłem się nieznacznie .
- Och nie denerwuj się tak bardzo , zaraz , po obiedzie przytaskam ci na
plecach ten twój obraz – spokojnie odpowiedziała mi żona - na własnych
plecach – dodała .
Proszę bardzo, miała być kolacja , ramy , a tu mi biją tamtamy goryczy.
- Żadne tam po obiedzie , idę po samochód , tego by brakowało ,żebys i ty mi
na rok zginęła razem z nim, tym razem .

Po godzinie obraz wisiał na ścianie . I nie powiem . Ramy mi się podobały. A
pasek złotego koloru wędrujący wkoło ram dodawał mu uroku . Jak ma być już
kicz to ze złotym kolorem . Oczywiście była kolacja i nie tylko  . I solenna
przysięga zony ,że nie zdejmie mi już tego obrazu . Ach te przysięgi łóżkowe wink)
Oczywiście domyślacie się kto sfinansował ten obraz.


I to cała historia mojego obrazu , miałem nawet zamieścić zdjęcie tego obrazu
,ale czyz kiczem mogę wejść do tak szacownego gremium ?wink

Proszę . Oto temat – mój obraz . Piszcie , może i wy macie jakiś na swoich
ścianach i tylko czeka na opowiedzenie swojej historii przez was .
Obserwuj wątek
    • natla Re: Mój obraz 08.11.07, 15:11
      Też mam taki z historią. Może mniej mrożącą krew w żyłach, ale
      zawsze wink
      Zauważyłam ten obraz będąc nastolatką. Pewnie był od mojego zawsze,
      ale gdzie? Nie mam pojęcia. Na zauważeniu sie skończyło, gdyż to
      lata, które preferują inne zainteresowania. Wisiał sobie w najmniej
      atrakcyjnym miejscu naszego olbrzymiego mieszkania. Potem chyba
      zniknął, bo wpadł mi w ręce dopiero w 78 roku, podczas przeprowadzki.
      Zakurzony, bez ram, ot kawałek deski pomazanej kolorami.
      I wtedy nareszcie zobaczyłam, obraz.....trafił do mojej mózgownicy. )
      Zaczęłam wypytywać.....co, kto, jak, kiedy........i dowiedziałam
      sie, że namalowała go moja Mama w jakimś twórczym porywie.
      Od tej chwili obraz towarzyszył mi zawsze. Pojechał ze mną na prawie
      20 lat do Krakowa i ze mną wrócił. Wisi nad moim "legowiskiem" i tak
      juz będzie zawsze.
      Przedstawia sad. Nie jest najprawdopodobniej arcydziełem, ale bardzo
      go lubię i to nie tylko ze względu na autorkę.
      Od lat chcę go oddać do renowacji i kupić nowe ramy, bo te zostały
      dopasowane na chybcika. Może wreszcie tearaz dzięki temu wątkowi to
      zrobię smile
      picasaweb.google.pl/natlaaa/ObrazMamy1?authkey=PFEqZku6BRk
      • grazyna10 Re: Mój obraz 08.11.07, 16:57
        Moj wujek pracowal jako straznik we wiezieniu ikiedys otrzymal od
        wieznia namalowany przez niego obraz. Obraz ten podarowal swoim
        tesciom a moim dziadkom. Odkad pamietam ten obraz zawsze byl u nich
        w domu. Zima, wszystko zasypane gruba warstwa sniegu, pod samym
        lasem swieca sie swiatla domu, droga jada snie zaprzezone w konie,
        malutka postac idzie w strone domu a sanie jada dalej w strone lasu.
        Ten obraz wisial nad kanapa na ktorej sypialam przyjezdzajac do
        dziadkow. Byl zawsze i zawsze bardzo mi sie podobal. Nie tyle ze
        wzgledu na swoje walory artystyczne ale na atmosfere, ktora bila z
        tego obrazu. Dziadkowie powtarzali ,ze po ich smierci ten obraz
        bedzie moj. Najpierw zmarl dziadek, pare lat po nim babcia. Wydawalo
        mi sie duzym nietaktem domagac sie tuz po pogrzebie obrazu, Spytalam
        o niego jakis czas pozniej. Ciotka likwidujaca mieszkanie po
        dziadkach po prostu go wyrzucila, bo to taki kicz. Nigdy nie lubilam
        tej ciotki a od tego momentu znielubilam jeszcze bardziej.
        Wiedziala, ze kochalam ten obraz i ze dziadkowie mi go obiecali.
        Czesto chodze po targach staroci i szukam czegos co byloby podobne
        do tamtego obrazu. Moze i tamten obraz byl kiczem ale mam go ciagle
        przed oczami.
        moj blog:jestemzagruba.blox.pl/html
        • dankarol Re: Mój obraz 08.11.07, 20:40
          Nie mam takiej ciekawej historii do opowiedzenia, ale też opowiem o moich obrazach.
          Dawno, dawno temu jeszcze w poprzednim mieszkaniu, kiedy byłam małym szkrabem,
          w wąskim przedpokoju wisiały dwa olbrzymie (tak 1x1,5) obrazy. Od kogoś z
          rodziny dowiedziałam się, że są malowane przez ucznia Kossaka i w takim też były
          stylu. Nawet jako dziecko zdawałam sobie sprawę, że nie był to najzdolniejszy
          uczeń mistrza, ale bardzo lubiłam te obrazy. Często przechodząc przez przedpokój
          zatrzymywałam się przed nimi, zadzierałam głowę do góry i wymyślałam dalszy ciąg
          dla scen tam namalowanych. Lata mijały, a one wisiały, aż przyszedł remont
          budynku. Zostały zdjęte ze ściany i nie mam pojęcia co się z nimi stało, bo po
          przeprowadzce na nowe mieszkanie już ich nie było.
          Bardzo mi ich brakowało, chociaż w nowym mieszkaniu i tak nie byłoby ich gdzie
          powiesić
          • mania1119 Re: Mój obraz 08.11.07, 21:00
            Znajomy malarz,po moim slubie ,w prezencie,namalował portrety mój i
            meza.Osobne.Wykrakał-bo rozwiedlismy sie(nota bene malarz mial na
            nazwisko Wroniewski).
            Ex mąż zabrał swój obraz,mój wisi nad moim biurkiem.Ktoregos dnia
            jedna z moich jakze serdecznych kolezanek staneła przed nim i
            przyglądajac mu sie uwaznie,skonstatowała:"ładny portret.Ale ten
            facet umial UPIĘKSZAĆ!".
    • waleria-1 Re: Mój obraz 09.11.07, 21:54
      Moj obraz...
      Wybraliśmy sie kiedyś z mężem po zakupy. Mieliśmy w końcu kupić
      lampę do pokoju, bo poprzednia ze starości prawie leżała na
      podłodze. I nie wiadomo czemu skreciliśmy na Rynek. A z Rynku na
      uliczkę, gdzie malarze wystawiali swoje dzieła.
      Szlismy sobie tą uliczka spokojnie, aż nagle...zamarłam. Bo tam był
      Obraz! Duży, w brazowo- złotych odcieniach, przedstawiał świetlistą
      polanę w lesie.
      I ten obraz mnie wołał, wabił, przyciągał. Sprawił, że nie mogłam
      się ruszyć. Stałam jak skamieniała i już wiedziałam, że musze, po
      prostu m u s z ę ! go mieć!
      Lampy nie kupiliśmy. A obraz wisi u nas na ścianie w dużym pokoju i
      cały czas wzbudza mój zachwyt.
      I cały czas woła mnie, wabi, przyciaga...
      • natla Re: Mój obraz 10.11.07, 00:46
        Tak, świetlista buczyna.....cudo.
        Ja jeszcze mam obraz, a właściwie wiele obrazów pod powiekami. Wy
        pewnie też. Mają tę przewagę nad malowanymi, ze nie zginą, nie spalą
        się itp., jednak trudniej się nimi z kimś podzielić. Dlatego pewnie
        chcemy cuda natury oglądać ze świadkami.....
    • an.ta Re: Mój obraz 10.11.07, 21:37
      A to jest mój ulubiony "kuchenny" obraz.To co że kicz totalny? ąle
      są na nim dwie ciepłe, Przyjazne kobitki, gotujące na pewno coś
      dobrego i jest staromodna kuchnia kojarząca mi się z bezpieczeństwem

      src="fotoforum.gazeta.pl/photo/0/vd/uh/jhxf/m2xNL7TcrL1CnOVQoX
      .jpg" alt="Zdj_cie003" title="Zdj_cie003" /></a>
      • an.ta Re: Mój obraz 10.11.07, 21:43
        No niestety nie umiem wklejać zdjęć. Morduję się i nic mi nie
        wychodzi z tego.
      • sagittarius954 Re: Mój obraz 10.11.07, 21:43
        404 not found sad(
      • ovaka Re: Mój obraz 10.11.07, 22:13
        anto nie przejmuj sie ..nauczysz sie , tak jak i my sie w końcu
        nauczyłysmy sie."moje obrazki" tez sa w kuchni ,zrobie zdjecie ,ale
        musze miec wiecej swiatła niz w te deszczowe dni.
      • an.ta Re: Mój obraz 11.11.07, 17:30
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,950020.html
        • natla Re: Mój obraz 11.11.07, 17:37
          To był błąd.....trzeba było obrazek sam sfotografować,
          bo ...obrazek, jak obrazek, ale te młynki?!smile
    • sagittarius954 Re: Mój obraz 11.11.07, 18:01
      Przy młynkach an,ty mój obraz jeszcze bardziej blednie ,ale pokażę wam go , co
      mi tamsmile)
      img138.imageshack.us/img138/9983/zdjcie006bi3.jpg
      Oczywiście kolorki są troszkę inne, poniewaz moja komórka jakos przekłamuje, nie
      ma tego różu zupełnie a upływający czas wpływa na te mazidło smile
      • inka-1 Re: Mój obraz a raczej dwa obrazy... 11.11.07, 18:58
        jeden wisi na scianie od 23 lat,to najcudowniejsza dla mnie lalka
        wydzieranka czy szarpanka z materjalu (jest oprawiona i za
        szklem),drugi obraz to ,,gory w zimie'(to jest
        malowano,wydzierane ,,arcydzielo)tak jak poprzedni obraz i ten jest
        odpowiednio oprawiony -ma juz 8 lat.Przypuszczam ze te obrazy
        podobaja sie tylko i wylacznie mnie..ale sa dla mnie najpiekniejsze
        bo wykonane przez autorow ktorych znam -przez moje dzieci...ha,ha
        • an.ta Re: Mój obraz a raczej dwa obrazy... 11.11.07, 22:35
          No młynki swoje lata już mają.Nie kupowałam ich tylko znajdowałam.
          Jeden znalazłam w kurniku, podczas wakacyjnego wypadu gdzieś tam.
          Zgadnijcie z czego czyściłam ten młynek przez kilka dni? Obraz
          Sagittariusa podoba mi się, ma dużo spokoju w sobie.
          • maladanka Re: Zając z zezem :) 12.11.07, 12:01
            Po pierwsze laurka dziękczynna dla Sagitariusa za temat - smile))
            A teraz mój pierwszy obrazek namalowany przez córkę farbami
            plakatowymi na sklejce.Córka miała chyba 4 latka wtedy.Zając ma zeza
            rozbieżnego i jest dla mnie obrazkiem-akumulatorem.Muszę się
            usmiechnąć,gdy na niego popatrzę.
            img221.imageshack.us/my.php?image=agatyzajcql3.jpg
            A o innym - już prawdziwym obrazie jeszcze napiszę.
            • an.ta Re: Zając z zezem :) 12.11.07, 22:11
              Nic dodać, nic ująć-zając z którym się można zaprzyjażnić
            • ovaka Re: Zając z zezem :) 12.11.07, 22:34
              zając jest super.Radze oprawić a przedtem zawerniksować ,aby sie to
              nie zniszczyło, bo tempera bez werniksu troche moze
              zblednac .Zajrzyj gdzies do sklepu z ramami ...niech ci "psikna "
              sprejowym werniksem.
              • del.wa.57 Mój obraz.. 13.11.07, 17:54
                Mam taki przed oczami,mianowicie portret mojej babci i dziadka ze
                srony ojca,którch nie znałam i portret mego ojca,jako mały
                chłopiec,miał wtedy może 5/6 lat.Portrety te wisiały u rodziców w
                sypialni od kiedy pamiętam,rodzice mieszkali zawsze w domku a
                na ''stare''lata przenieśli się do bloku,za każdym razem jak
                odwiedzałam dom rodzinny musiałam wejsc do sypialni rodziców i
                napatrzeć się na te cudowne portrety.
                Po latach obrazy te zachowały swoja farbę czaro-białą i ciągle mnie
                fascynowały,dziadek przystojny pan z wąsem,bacia,która była napewno
                piękną kobietą i mój ojciec taki pyzaty na buzi,ubrany w białą
                koszulę na której były szelki,które podtrzymywały spodnie.
                Rodzice przeprowadzili się do bloku,ojciec mój zmarł,została mama
                sama w mieszkaniu i chciała odnowić,pomalować mieszkanie,więc
                zjechali bracia,odświeżyli mamie mieszkanko a portrety już nie
                wróciły na scianę.
                Przyjechałam pamietam na urlop do kraju i jak zwykle najpierw do
                mamy,wchodze do sypialni i szok!!! gdzie są portrety mamo!!
                W piwnicy,kazałam je wyrzucić,biegiem wpadłam do piwnicy,znalazłam
                zakurzone stare i tak cudowne,moje ulubione stare obrazy i
                powiesiłam je na scianie,przemówiłam do mamy i są tam,cieszą moje
                oczy jak przyjeżdżam do mamy.Zastanawiam się czy ich nie zabrać do
                siebie i pewnie następnym razem to zrobię,myślę,że mama nie będzie
                miała nic przeciwko.
                Szkoda,że ich nie sfotografowałam.
    • marii51 Re: Mój obraz 11.11.08, 09:45
      .. nie potrafie z komorki ukazac tu-
      ale... jest to b stary obraz w zwyczajnych cienobrazowych ramach -dosc duzy- a
      przedstawia-
      na pierwszym planie wysokie sosny.. dwie o pniach dosc obfitych- maja wiec wiele
      lat..oppdal sosen lezą skalki kamienne samorodne widac- tu i tam plamy zycia
      natury na nich widac-zaraz sciezka prowadzaca do chatki tyci malenkiej kryty
      dach
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka