Dodaj do ulubionych

ciągle niewychodzi

09.03.12, 13:43
Trafiłam tu całkiem przypadkiem choć juz od trzech lat borykam się z samotnością i życiem singla. Od czasu do czasu ktoś pojawi się u mnie w życiu ale jak na złość nigdy nic z tego nie wychodzi. Twierdzą, że jestem bardzo atrakcyjną kobieta... ale co z tego. Czy mam poznać kogoś kto wcześniej mnie nie widział na oczy by mógł we mnie dostrzec wnętrze? Irytuje mnie patrzenie przez ten pryzmat... jeszcze nikt nie ukoił mnie duchowo... ehhh Może macie jakieś rady jak znaleźć kogoś godnego uwagi? Pozdrawiam M
Obserwuj wątek
    • tezet87 Re: ciągle niewychodzi 11.03.12, 19:10
      Bardzo powszechny problem Ciebie dotknął, w zasadzie moim marzeniem jest spotkać kogoś kto pragnie od życia więcej niż proste, przyziemne pragnienia. Ja mimo młodego wieku na różnych płaszczyznach życia układam sobie wszystko dość dobrze i zgodnie z planem. Wychodzi mi prawie wszystko oprócz miłości.. Po 3-letnim związku, stwierdziłem że jak nie będę na siłę szukał, to może przyjdzie taki dzień, kiedy stwierdzę: "tak, to jest to". Minęło pół roku.. i czekam na ten dzień.
      Napisz proszę jak masz ochotę: tezet4@o2.pl

      C. 25 lat.
      • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 12.03.12, 21:54
        tez doszedlem do tego etapu. Po jakims czasie stwierdzilem ze nic na sile, jak ma przyjsc to przyjdzie... jak na razie tez czekam. Poza tym wszystko super - swietna praca, nie najgorzej z kasa, zdrowie jest - sama radosc.
        Co nie znaczy zebym czekal biernie, trzeba sie troche miedzy ludzi ruszyc.

        Znalezienie kogos kto by "pasowal" jest niestety cholernie trudne jak sie temu lepiej przyjrzec. swiat jest wypelniony czesto fantastycznymi ludzmi ktorzy nie nadaja sie na partnerow zyciowych, w najlepszym razie na przyjaciol. Na przyklad mam kolezanke ze studiow - bardzo madra dziewczyna, sliczna jak z obrazka - ale pozostanie do konca zycia bliska przyjaciolka bo nasze swiaty sie ledwo brzegami dotykaja - mamy duzo innych potrzeb i zainteresowan i razem bysmy sie zameczyli.

        tez bym chetnie kogos kompatybilnego spotkal - nie mowie o super kompatybilnego, ale chociaz kogos "na styk". A tu nic....
        • czarny.onyks Re: ciągle niewychodzi 17.03.12, 17:22
          warm_and_fuzzy_logic napisał:

          > , ale chociaz kogos "na styk". A tu nic....

          fakt, łatwo nie jest...
          choć na ,,stuk'' o wiele łatwiejtongue_out
          • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 21.03.12, 03:19
            ja sobie sam drastycznie zredukowalem potencjalne grono partnerek, bo stwierdzilem ze rozmnazanie sie bede uprawial tylko w trybie niedokonanym, a to niestety zaweza pole poszukiwan o dobre 90%.
            Ale stwierdzilem ze pelna rodzina nie jest moim marzeniem zyciowym, a nie chce mi sie zyc marzeniem kogos innego, wiec dalem sobie siana - albo sam albo z kims kto dzieci miec nie chce. Nie chce zeby ktos tracil dla mnie czas i probowal mnie przekonac ze sie jednak nadaje do roli ojca. Pewnie tak, tylko jakos nie moge "zachciec".
            • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 21.03.12, 17:44
              warm, wlałeś w mą duszę nadzieję, że gdzieś tam istnieją jednostki tak samo społecznie niepożądane jak ja smile
              Problem jest tylko taki, że o ile w pewnym wieku na kobiety, które nie chcą mieć dzieci już łatwiej trafić (bo i wiek już temu mniej sprzyja - choć to może wtedy równać się "chcę ale już nie mogę") to z facetami...coż... w każdej chwili może mu się odmienić i zachcieć. A natura mu nie zabrania. I nawet jeśli ktoś jest bardzo szczery w swoim wyznaniu "nie chcę" to jeszcze nie oznacza, że za jakiś czas nie zachce. A wtedy drogi się rozchodzą i taki powód rozstania jest cholernie bolesny. Bo przecież druga strona mówiła, że nie, przecież byliśmy w tym zgodni. Ehhh, trudne to, naprawdę.
              • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 22.03.12, 19:38
                o, tez dusze moja koisz swym istnieniem wink Wlasnie kogos takiego spolecznie nieprzystosowanego potrzebuje wink A tu jak na zlosc trafiaja mi sie same spolecznie przystosowane egzemplarze wink

                Mam kolege ktory sie rozwiodl z zona - ma z nia dwojke dzieci. Poslubil potem kobiete o 25 lat mlodsza, ktora wtedy miala lat 26. W planach dzieci nie mieli.... ona byla z tym OK.
                Dzis maja trojke wink Gosciu zasuwa jak maly traktorek zeby to towarzystwo utrzymac, ale calkiem dobrze mu to wychodzi. Nigdy nie wiesz jak wyjdzie....

                Ale jesli ktos zmienil zdanie - to nalezy mu dac odejsc. Lepsze to niz meczyc go soba i tym ze moze przezyje cale zycie nie zaznawszy urokow bycia rodzicem. Jak ma potem umrzec niespelniony, a jeszcze przedtem wytykac mi ze to przeze mnie, to ja dziekuje... ale zrozumialbym gdyby ktos chcial odejsc i spelniac sie gdzie indziej.
                • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 23.03.12, 00:16
                  nie jest możliwym żeby li tylko nasza dwójka na tym padole istniała ale biorąc pod uwagę:
                  a) że istot o jasno sprecyzowanej i niezmiennej (mimo wieku i nabytych doświadczeń) zdecydowanej niechęci do zakładania podstawowej komórki społecznej w minimalnym wymiarze 2+1 jest zdecydowanie mniejszy % niż tych co to myślą odwrotnie
                  b) z tego małego % tylko pewien odsetek jest +/- w odpowiednim wieku
                  c) z owego odsetka trzeba wydzielić kolejny odsetek co by oprócz w/w cechy jeszcze inne upodobania i inne takie były kompatybilne
                  d) trzeba ten odsetek odsetka spotkać w odpowiednim miejscu i czasie i tego nie przegapić
                  e) nawet jak się spotka to jeszcze musi zaiskrzyć

                  Wobec powyższych czarno to widzę smile

                  Ależ ja się zgadzam, że należy dać odejść. Jeżeli przynajmniej jednym z powodów rozstania jest chęć założenia rodziny i posiadania potomstwa to jest to argument, z którym nie można dyskutować bo... no bo ja np. nie mogę tego zaoferować. Mogę "wygrywać" wszystkim innym ale w obliczu takowego dictum acerbum kładę uszy po sobie. Nie zmienia to faktu, że bolesne są takie "odmiany". I że strach przed kolejnymi próbami się rodzi. Bo historia lubi się powtarzać - mimo jasnych deklaracji.

                  A wracając do meritum - czyli pytania założycielki wątku - nie potrafię podpowiedzieć niczego sensownego bo sama nie znam odpowiedzi na to pytanie. Jedyną logiczną do bólu prawdą jest, że chowając się w czterech ścianach sprawiamy, że szanse na poznanie, spotkanie, trafienie, upolowanie - czy jak by ktoś chciał to nazwać - maleją niemalże do zera.
                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 23.03.12, 12:45
                    no niestety, redukcja potencjalnych kandydatow dokonuje sie w tempie zawrotnym.
                    Po czesci dzieki temu ze kryterium dzieci eliminuje tak duzo, musimy byc sklonni do zaakceptowania innych przypadlosci osoby ktora - miejmy nadzieje - spotkamy.
                    Jednym slowem - nie mozna byc zbyt wybrednym jak sie jakies podstawowe cechy zgadzaja.

                    Opłakiwałem gorycz fiaska,
                    Zanim spostrzegłem, ze to łaska.

                    Jan I Sztaudinger
                    • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 23.03.12, 13:20
                      z perspektywy kogoś starszego "po przejściach' moge Wam powiedzieć, ze to jak dla mnie zaczyna byc powszechny problem. Jak mam dziecko i na 100% więcej mieć nie chce. Z powodu logicznych dla mnie szukałam pana, który swoje tez juz posiada, ale więcej nie chce. I sie okazuje, ze większość uparcie sie jeszcze chce rozmnażać....wiec z tymi co jeszcze dzieci nie maja to juz w ogóle nie ma co ryzykowac
                      • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 23.03.12, 20:48
                        lily, dobiłaś mnie ostatecznie - chociaż wiem, że masz rację
                      • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 25.03.12, 03:04
                        no widzisz, a ja jak najbardziej bym rozwazyl kogos kto ma dziecko. Sam jedno tez mam, wiecej mojego materialu genycznego przekazywac nie zamierzam, a z kolei ktos z dzieckiem moglby mi calkiem podpasowac - oczywiscie przy zalozeniu ze sie z dzieckiem polubimy. Troche to komplikuje sytuacje, na pewno nie chcialbym byc dziecku przedstawony za wczesnie - po co dziecko stresowac jak jeszcze nie wiadomo gdzie to zmierza? - ale sprobowac warto.

                        Ja chyba mialem o tyle pecha ze mam dziecko z niewlasciwa kobieta - tyle sie mowi o tym ze dzieci zcalaja zwiazek, u mnie bylo odwrotnie bo sie nie moglismy dogadac.
                        • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 25.03.12, 21:35
                          Kto mówi, że dzieci scalają związek? Wokół siebie dziwnym trafem mam przeważnie przykłady jak to narodziny potomka związek rozwalają. Oczywiście, żadna to reguła ale od koncepcji, że dzieci scalają już krok do pomysłu "nie za bardzo nam się układa to może zrobimy sobie dziecko".

                          Ehhh, no właśnie partner z dzieckiem też nie za bardzo by mi odpowiadał z różnych względów... ale ... nigdy nie mów "nigdy", prawda?
                          • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 26.03.12, 17:49
                            pewnie majac do wyboru kogs bez dziecka albo kogos z dzieckiem - ten bez dziecka bedzie w jakims sensie lepszy bo calkiem wolny.
                            Z drugiej strony jak ktos juz mial i ma dosyc - raczej mniejsze szanse ze mu sie "odwidzi" i nagle zapragnie przekazac swoje geny dalej. Jest tez wieksza szanse ze nie zdziwaczeje na starosc i nie otoczy sie gromadka kotow wink

                            Jest tez pewna nierownosc plci w tym wszystkim - dziecko zazwyczaj mieszka z matka wiec ojciec jest bardziej wolny (pewnie, sa przypadki dzielenia sie pol na pol itd.). Dla kobiety jest to o tyle trudniejsze ze faceci nie rwa sie do wychowania cudzych dzieci, z kolei facet wiazacy sie z kobieta z dzieckiem ustawia sie w potencjalnie trudniejszej sytuacji niz gdyby poznal kogos bez dzieci - jesli nie bedzie dochodzacy, to bedzie musial jakos wejsc w role opiekuna.

                            Mnie tez bardziej by odpowiadal ktos bez dzieci jakbym mial wybierac. Bardzo mi odpowiada nadrabianie zaleglosci w podrozach, sporcie itp. ktorego najpierw sie pozbawilem przez ciezka prace nad zdobyciem edukacji, a potem jeszcze ciezsza nad utrzymaniem rodziny. Teraz mam swiety spokoj, uzywam zycia.
                            Ale ze zwiazek to zbior kompromisow - to trzeba by z czegos zrezygnowac.... tylko nie moge sobie wyobrazic ze "skapcanieje" po paru latach jak sie rozleniwie w zwiazku.
                            Idealem byloby znalesc kogos kto lubi sport w duzych ilosciach....
                            • torado Re: ciągle niewychodzi 26.03.12, 19:23
                              warm and fuzzy logic nieźle to sobie poukładałeś.......;DD......ale życie nieustannie nas zaskakuje ;D
                              _
                              • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 27.03.12, 00:47
                                ja sie bardzo chcialem przekonac do tego zeby miec dziecko z nowa partnerka. Ale za cholera nie potrafie, po prostu nie moj cel w zyciu.

                                Po dlugich latach przemyslen doszedlem do wniosku ze nalezy sobie dac siana.

                                a czy sobie poukladalem? O tyle o ile. Ciagle sa jakies nowe elementy w lamiglowce. Do dzis eksperymentuje z tym co wkladam na talerz zeby zobaczyc co moj organizm z tym zrobi wink W sensie - przytyje czy nie? Naleze do typow ktore tyja od patrzenia na zarcie, na szczescie latwo mi wyhodowac miesnie zeby mialo co spalac kalorie wink

                                Troche czuje sie tak jakbym sie urodzil i nie dostal do siebie instrukcji obslugi, a potem przez kolejne 30 lat odrywal jak dzialam - zarowno pod wzgledem fizycznym jak emocjonalnym.
                                Pewnie jak rozgryze wiekszosc zawilosci to mi wieczko od trumienki przybija wink
                                • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 27.03.12, 12:29
                                  warm_and_fuzzy_logic napisał:


                                  > Troche czuje sie tak jakbym sie urodzil i nie dostal do siebie instrukcji obslu
                                  > gi, a potem przez kolejne 30 lat odrywal jak dzialam - zarowno pod wzgledem fiz
                                  > ycznym jak emocjonalnym.
                                  > Pewnie jak rozgryze wiekszosc zawilosci to mi wieczko od trumienki przybija wink

                                  Śliczne smile

                                  no ale skoro Ty sam jeszcze siebie nie odkryłeś to jak to ma zrobić jakaś kobieta?

                                  ja doszłam do trochę podobnych wniosków- najbardziej odpowiadał mi stały partner, ale mieszkający osobno, z którym spędzałabym wolny czas, wyjeżdżała na urlopu, ale nie tkwiła w codziennosci pt pranie i sprzątanie chałupy. Ale niestety ja mam dziecko i to małe i na taki układ ze względu na to nie bardzo mogę sobie pozwolić. Wolnego czasu bez dziecka mam całkiem sporo (eks + dziadkowie) ale jednak panowie, którzy by mi w takim układzie odpowiadali uciekają daleko na słowo "syn"
                                  Obecny partner wszedł bez najmniejszego problemu w moja rodzinę, ale cena za to jest poczucie, ze po pol roku bycia ze sobą zaczynamy gnuśnieć jak stare dobre małżeństwo....a ja mam problem z akceptacja takiej sytuacji
                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 27.03.12, 23:32
                                    lily - no popatrz, a ja od pani psycholog (która wg mnie ma kupę problemów sama ze sobą więc szybko się pożegnałyśmy) dowiedziałam się, że związek, który opisujesz jako formułę dla Ciebie najbardziej interesującą jest związkiem niedojrzałym big_grin I bądź tu, człowieku, mądry big_grin
                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 03:32
                                    troche w tym racji - jak sam nie wiem czego chce.... Ale teraz juz wiem!!
                                    Szkoda ze czujesz ze gnusniejsz. W sumie to udalo ci sie - masz partnera ktory wszedl w twoja rodzine i sie z nia zintegrowal, co prawda nie wiem jak twoje dziecko sie do niego odnosi, ale przynajmniej go akceptuje, on tez nie ma z tym problemu - wiec wyglada jak strzal w 10.
                                    Ale tak to juz jest ze nie kazdemu musi sie podobac...

                                    Uklady dochodzace jak i mieszkajace wpolnie maja swoje wady i zalety. W dochodzacym masz wiecej wolnosci, jak zamieszkasz razem i liczysz na uklad naprawde dlugoterminowy to z kolei czujesz ze masz oparcie w kims itd itp. Mnie tego brakuje. Na co dzien wszystko jest super, ale kiedys dostalem ataku kamieni w woreczku zolciowym - bol taki ze wyjesz w roznych tonacjach przez godziny. Fajnie by bylo miec kogos przy sobie w takim momencie... a tak trzeba sie bylo meczyc samemu. Ale oczywiscie jest tez proza dnia codziennego, brudne skarpetki na podlodze czy jakiekolwiek inne przypadlosci partnera ktore znosic trzeba.

                                    Za to dochodzaco - luz blues, kazdy ma swoje, jak sie nie chce kogos ogladac to sie nie oglada i swiety spokoj.

                                    Moze to zalezy od partnera? Mam dlugoletnia przyjaciolke jeszcze z czasow studiow. Super sie dogadujemy, bardzo lubimy spedzac z soba czas, ale do czasu... az sie mamy dosc. I robimy przerwe, a potem znowu sie spotykamy i geby nam sie nie zamykaja dzien caly. Mysle ze ona po prostu jest takim typem osoby - swietna przyjaciolka ktora duzo mi pomogla, ale na dluzsza mete nie wytrzymalibysmy ze soba.

                                    Wydaje mi sie tez ze posiadanie syna dla partnera jest trudniejsze niz corki, bo chlopcy potrafia byc bardzo zaborczy jak chodzi o matki.


                                    A co ci nie pasuje w zwiazku? Sa jakies przyczyny tego gnusnienia?
                                    • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 10:27
                                      u mnie zaborczością syna problemu nie ma, bo ja jestem wyrodna matka wink Pępowinę w szpitalu odcięli skutecznie, ja mam na przykład wyjazdowa prace i on byl od zawsze przyzwyczajony do wielu osób
                                      Co mi przeszkadza? że nie było okresu takiego spokojnego poznawania sie, spotykania, czekani na te spotkania. Wspólnych wyjść, bycia gdzieś poza domem. to tez oczywiście kwestia człowieka, ze jak juz przyjdziemy popołudniu do domu to raczej z niego nie wychodzimy. Wszędzie muszę wyciągać- jak kupie bilety do kina to pójdzie, ale sam nie wymyśli. Proponuje weekend gdzieś i jest praktycznie zero reakcji- ani ze źle, ani że dobrze. Jest byle jak.
                                      W relacji fizycznej tez powszedniość i dostępność nie przyczynia sie do namiętności- jak masz zawsze pod ręką to nawet nie zatęsknisz.
                                      Ogólnie brakuje mi takiej "pasji życia"- ale jak jakiegoś pana z takowa poznałam to sie absolutnie do "normalnej" rodziny nie nadawał. z kolei ze spokojnymi domatorami mam wytrzymałość około pół roku niestety
                                      A to co piszecie, ze jak sie jest osobno to sie nie ma oparcia w trudnych chwilach- to juz jak dla mnie kwestia "zdefiniowania" takiej relacji. Jakby moja koleżanka czy kolega mieli atak woreczka i zadzwonili tobym zareagowała a co dopiero mówić o partnerze. Wiec to sie, przynajmniej jak dla mnie,. nie wyklucza
                                      • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 14:08
                                        a wiesz, mialem podobnie. Zone poslubilem po paru miesiacach - zdecydowanie za szybko. A w pare tygodni po slubie - ciaza nieplanowana. No wiec trzeba bylo uprzaz na kark zalozyc i zasuwac na 2 etaty zeby utrzymac rodzine. Jakakolwiek radosc z tego? Zadna. Tez mi wlasnie brakowalo jakiegos sensownego "miesiaca miodowego" - nawet paruletniego, a tu tak z rozbiegu...
                                        Wytrzymalem w tym 8 lat, ale doprowadzilem sie do bardzo zlego stanu zdrowia.

                                        Inna sprawa ze tez mi sie nic nie chcialo bedac w zwiazku - siedziec w domu moglem, z dzieckiem albo sam - nie robilo mi to roznicy. Odplywalem intelektualnie na drugi koniec planety. Zero zycia.
                                        A jak sie rozszedlem... coz, mam problem przypomniec sobie kiedy ostatnio spedzalem wieczor w domu. Cale lato zasuwajac po krajobrazie obiecuje sobie ze usiade przez TV jak tylko zima nadejdzie i bede cos ogladal... jeszcze mi sie przez 3 lata nie udalo, w sumie to niepotrzebnie kupilem ten cholerny telewizor, nawet nie mam kablowki...

                                        Wiec chyba jestem nieprzystosowany do zycia w rodzinie wink Ciekawe czy "pasja zycia" i "zycie rodzinne" sa wzajemnie wykluczajace sie, chyba jednak sa ludzi ktorzy jakas rownowage znajduja?

                                        Jak mialem ten atak woreczka to faktycznie - mialem do kogo zadzwonic, ale kumpel to nie to samo...
                                        • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 22:17
                                          Ciekawe z czego wynika to znudzenie związkiem, codziennością, która czasem tak szybko przychodzi. Czy ludzie się źle dobierają, zbyt szybko, zbyt pospiesznie, jakoś tak łapczywie, gwałtownie i bez przyglądania się sobie, bez analizy? Czy te pół roku to faktycznie czas uspokojenia się burzy hormonów wybuchającej na początku (jak twierdzi świat naukowy)? Czy może dopiero po pół roku potrafimy obiektywnie ocenić drugiego człowieka? Czy może jest w nas jakaś niedojrzałość, która blokuje możliwość przejścia z fazy uniesień do fazy spokojnego ciepła i wciąż nas gna ku nowym motylom w brzuchu? Dlaczego człowiek, który nas zafascynował zaczyna nas nudzić, męczyć, przeszkadzać?
                                          Ja unikałam jak ognia zamieszkania razem bojąc się tej śmiesznej prozy dnia codziennego. Też chciałam mieć wolność, własne życie, własne pasje a jednocześnie złapać pana boga za nogi i mieć oparcie, zrozumienie, czułość i troskę. Koniec końców okazało się, że rutyna, zmęczenie, nic-nie-chcenie i bez tego się pojawia a nogi pana boga z rożnych przyczyn oddalają się w innym kierunku.
                                          • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 29.03.12, 01:51
                                            sie bez bicia przyznam ze moja decyzja o malzenstwie byla nieprzemyslana. W pewnym sensie okolicznosci ja wymusily (nie ciaza). Burza hormonow tez swoje zrobila.
                                            A w 3 tyogdnie po slubie okazalo sie ze wszystko, ale to absolutnie wszystko poszlo nie tak jak powinno przez bardzo wtedy niepozadana ciaze. Ale jak to sie mowi "nie uwazales jak robisz to teraz rob jak uwazasz".

                                            Ja nie mam potrzeby wiecznych uniesien czy motyli w brzuchu, calkiem bylbym szczesliwy z jedna osoba gdyby tylko sie dalo dogadac.

                                            Ale faktycznie, rutyna zaczyna mnie tez juz troche meczyc - niby sam sobie sterem, zeglarzem okretem, wszystko idzie mi calkiem dobrze jak na razie, ale zaczyna mi sie nudzic.... no bo ile koncu mozna sie katowac na silowni i jezdzic jak opetany na rowerze po wertepach? Uwielbiam to, ale milo by bylo miec do tego damskie towarzystwo...

                                            Fajnie to napisalas Penny.

                                            Jak o tym pomysle to zamienilbym swoja wolnosc na bardziej uporzadkowane zycie z kims...
                                            z drugiej strony jak popatrze na kolege ktory ma male dziecko i zone - gosc cale zycie na silowni spedzil, wyglada jak kulturysta, razem mielismy jezdzic na rowerach gorskich. W ciagu 2 lat udalo sie 2 razy.... bo zona dzwoni, bo wracac trzeba, bo cos musi zrobic... chyba bym sie o wlasna bude zabil jakbym mial jeszcze raz....

                                            Ale zwiazek dwojga ludzi bez dzieci? Super. Rutyna faktycznie wkroczy w nasz zycie o ile nie bedziemy go co jakis czas zmieniac, jakie by to zycie nie bylo...

                                            Ja sie pare dni temu obudzilem z lenistwa i stwierdzilem ze trzeba sie przeprowadzic, kupic dom i jakis drobny remoncik....
                                            • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 29.03.12, 10:34
                                              u mnie to pól roku znaczące jest...to czas po którym opada właśnie euforia i chęć starania sie. zazwyczaj tak było, ze panowie to takim czasie uznawali, ze juz zdobyli i mogę zacząć uskuteczniać swoje normalne ja. bo przecież wychodzenie z domu co weekend jest w okresie zdobywania a nie w życiu. Staranie sie, komplementy i zaskakiwanie tez. Zwyczajnie chyba nie te osobniki dla mnie. Bo znam takich, którym sie to nie wyłącza i mama na stałe. Ale własnie z nimi jakoś na dłużej było nie po drodze, bo albo moje dziecko nie pasowało, albo jednak za bardzo chciałam wyłączności.
                                              • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 29.03.12, 14:53
                                                czyli tafiasz na typ domatorow....
                                                Szczerze mowiac po jakims czasie juz sie tak zdobywac nie chce.... czlowiek chcialby sie ogrzac w ciepelku tego co juz zdobyl - posiedziec w towarzystwie zdobyczy swojej na kanapie, po przytulac sie itd. Co nie znaczy ze ma nie byc cieply i kochajacy.
                                                A co do wychodzenia co weekend? Zalezy gdzie... mysle ze wychodzenie "miedzy ludzi" by mi sie znudzilo bo jestem intrwertykiem, ale kampingi/wycieczki rower gorski raczej nie. Badz co badz robie to sam i czesto. Chyba faktycznie panowie demonstruja swoje ja ktore nie jest dla ciebie odpowiednie - robia cos na pokaz czas jakis, a potem klapa - kanapa.
                                                No faktycznie, jak nie urok to sraczka....
                                                • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 29.03.12, 21:39
                                                  wiesz, warm, ja doskonale rozumiem, że zdobywać się nie chce no i przecież ,w sumie, nie ma już takiej potrzeby (teoretycznie). Nadchodzi czas cieszenia się własną bliskością, obecnością, prostym a jakże cudownym byciem ze sobą. Nie każdy potrafi docenić tę fazę związku. Zdobywać może i nie trzeba ale pokazywać, że ciągle nam zależy, że w codziennym życiu szczęściem dla nas jest obecność tej drugiej osoby - to już trzeba okazywać. A to już nie każdy potrafi, nie każdy ma taką potrzebę i umiejętności.

                                                  "Wychodzenie" jest określeniem na bardzo szeroko rozumiane spędzanie czasu razem. Spędzanie czasu produktywnie a nie obok siebie. Dla mnie w związku najpiękniejsze były chwile kiedy robiliśmy coś wspólnie; zespołowo - że się tak wyrażę. Chwile, które cieszyły obie strony, działania w które obie strony się angażowały emocjonalnie. Nie ma najmniejszego znaczenia co to jest - ważne jest właśnie to wspólne zaangażowanie.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 00:28
                                                    a, czyli chodzi o okazywanie tego ze zalezy a nie zdobywanie. No to jak najbardziej sie zgadzam.
                                                    Z tym wspolnym spedzaniem czasu to z kolei jest tak ze trzeba sie jakos dobrac zeby nie stalo sie to meczace.
                                                    Ja na przyklad jako introwertyk potrafie sie kompletnie wylaczyc i wejsc do wlasnego swiata. Glownie jest to swiat przemyslen, pracy badz zdobywania wiedzy. I bardzo chetnie podziele sie swoim swiatem z praktycznie kazdym, ale ilosc osob ktora odbiera na tych samych falach jest raczej mala. Z kolei przez to ze mam szerokie zaintersowania potrafie sie zainteresowac czymkolwiek i wejsc w temat bardzo gleboko - czym z kolei potrafie zameczyc innych.... sila rzeczy ciezko znalesc osobe ktora bedzie miala podobny zakres zainteresowan badz podobna percepcje swiata zeby sie soba nie znudzic i nie oddalic.

                                                    Cholera, im wiecej o tym mysle tym bardziej mam wrazenie ze ekstrawertycy maja latwiej...
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 00:48
                                                    warm_and_fuzzy_logic napisał:
                                                    a, czyli chodzi o okazywanie tego ze zalezy a nie zdobywanie.

                                                    Każdemu chodzi o coś trochę innego smile Ale mnie w związku chodziłoby właśnie o to (między innymi). To czasem są drobne, codzienne gesty, niemal banalne. Ja tego nie miałam, tego mi brakowało i tego chcę. Chcę potwierdzenia, że mój partner ceni to co "ma", że jestem dla niego radością i szczęściem, poczuciem bezpieczeństwa i opoką, najseksowniejszą kobietą na ziemi - niezależnie czy będę umazana błotem czy odziana w brabanckie koronki, doskonałym partnerem do rozmowy i do zabawy, do płaczu i do śmiechu. I nie chodzi mi o obsesyjne zapewnianie 50 razy dziennie, że mnie kocha - puste słowa mnie nie interesują.

                                                    A dzielenie się swoją pasją uważam za coś bardzo wartościowego. Ja mam ochotę poznawać, odkrywać i mam też chęć dzielenia się swoimi zainteresowaniami. Jeśli mojego partnera to nie wciągnie - no cóż, trudno - ważne żeby wykazywał zainteresowanie jeśli rozemocjonowana opowiadam mu o czymś co dla mnie jest ważne. Jestem też w stanie słuchać po raz 500 o czymś co jest mi zupełnie obce (we wszelkich aspektach) - jeśli kocham to ważny jest dla mnie cały kochany człowiek - nawet jeśli jest zafiksowany na teorii strun smile

                                                    Wspólne zainteresowania to rzadkość; poza tym to może być nużące na dłuższą metę. Myślę, że ważniejsze jest podobne podejście do życia, zgoda w pewnych przekonaniach, podobne poczucie humoru a przede wszystkim podobny poziom odczuwania emocji, empatii i podobna potrzeba chęci odkrywania i zrozumienia drugiego człowieka.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 03:07
                                                    o, wlasnie niedawno czytalem ksiazke o teorii strun. Tak jak lubie takie rzeczy to w koncu sie poddalem - mozg mi sie zaczal przegrzewac. Ale wstep byl z teorii wzglednosci - teraz mi sie to bardzo oczywiste wydaje. Poddalem sie jak ksiazka doszla do 11 wymiarow przestrzeni. Kiedys sie odwaze doczytac mam nadzieje wink

                                                    Zgadzam sie, podobne pojejscie do zycia jest wazniejsze od wspolnych zainteresowan, tak dlugo jak jakies ogolnikowe sa, np. wyjscie do kina, czy kampingi etc. Podobne odczuwanie swiata....

                                                    Z tym okazywaniem uczuc.... mnie sie cale lata wydawalo ze wlasnie drobnymi gestami okazuje milosc partnerce, ale nie bylem w stanie dac jej tego czego akurat potrzebowala - wiec sobie moglem gestykulowac do woli, nic nie rozwiazywalo. Od tej pory nie za bardzo nawem wiem czy takie gesty sa cokolwiek warte, ale to tylko dlatego ze tyle lat mijaly sie z celem.
                                                    Hm, fajnie by bylo byc z kims kto takich gestow potrzebuje, przy zalozeniu ze spelniamy wzajemnie inne potrzeby bliskosci etc.
                                                    Troche to bylo tak ze nasze gesty sie mijaly bo kazde chcialo czegos innego niestety. Szkoda.

                                                    Kobiety umazane blotem sa super!! Ostatnio poznalem jedna na wycieczce rowerowej - zrobilismy 80 km pod zimny wiatr i bloto, a ona na koniec sie radosnie usmiechala. To wlasnie bylo w niej super, nie byla marudna krolewna na ziarnku grochu.

                                                    Ciekawe jak te nasze rozwazania maja sie do mojego ulubionego filozofa wspolczesnego Ericha Fromma. On twierdzi ze ludzie robia blad bo wydaje im sie ze zdolnosc dawania milosci jest zalezna od znalezienia "obiektu milosci" - na zasadzie "jak znajde te wlasciwa to bede kochal". Fromm z kolei uwaza ze milosc jest w cecha "wewnetrzna", czyli czlowiek powinien umiec kochac nawet jesli akurat nie ma w poblizu obiektu milosci.

                                                    Sie tak czasem zastanawiam - wobec powyzszego - czy jesli ktos dojrzal do milosci to ona go znajdzie, czy najpierw musi ja znalesc zeby dojrzec?

                                                    Cos sie za bardzo filozoficzny z wieczora robie wink
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 20:53
                                                    oj, ja wymiękam wcześniej niż przy 11 wymiarze smile

                                                    Od tej pory nie za bardzo nawem wiem czy takie gesty sa cokolwiek warte
                                                    Oj nie, nie myśl tak. Te gesty są bardzo dużo warte, są miłością. Może wtedy nie trafiły w dobry czas a Twoja była żona oczekiwała czegoś innego. Czasem bywa też tak, że druga strona tych gestów nie widzi, zupełnie nie dostrzega - bo może ma inny poziom odczytywania emocji, bo może dla niej te gesty nic nie wyrażają. To zła sytuacja.

                                                    To wlasnie bylo w niej super, nie byla marudna krolewna na ziarnku grochu.
                                                    Marudna królewna nie jeździ na rowerze - chyba, że na "holendrze" lansując się w mieście smile
                                                    No tak, ja też "jęczybuł" nie trawię - ani w damskiej ani w męskiej wersji. Inna sprawa, że czasem każdy z nas ma potrzebę bycia biednym marudnym misiem, którego ktoś utuli.

                                                    czy jesli ktos dojrzal do milosci to ona go znajdzie, czy najpierw musi ja znalesc zeby dojrzec?
                                                    I jedno i drugie według mnie. Człowiek dojrzały do miłości to ktoś, kto zostawił za sobą fazę egocentryzmu i dorósł do tego żeby dawać a nie tylko brać, żeby budować a nie tylko korzystać z zabawek. A kiedy znajdziemy miłość dojrzewamy - w każdym związku, z każdą radością, z każdym cierpieniem dojrzewamy, uczymy się siebie i innych, zmieniamy się, dorastamy.

                                                    Smutne tylko jest to, że może ktoś dojrzał do miłości a ona go nie znajduje i nie znajduje i nie...
                                                    Taka dojrzała miłość się zmarnuje smile
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 05.04.12, 03:55
                                                    no wreszcie mam chwile zeby napisac... mlyn w pracy, jeszcze sie musze sprezac ostro przez kolejne 3 tygodnie, a potem luzy !! wink

                                                    Z tym poziomem odczytywania emocji to trafilas w sedno. Sie bardzo roznilismy. Ona miala wrazliwosc czolgu przejezdzajacego po palcach u nog....

                                                    Kazdy sobie lubi pomarudzic jak ma zly dzien i wydaje mu sie ze nikt go nie lubi. Nic w tym zlego jak to sie zdarza raz na czas jakis, ale jak ktos jest po prostu upiedliwy i jeczacy z natury to faktycznie mozna sie zameczyc. Typ krolewny mi nie odpowiada.

                                                    No wlasnie, ale jesli ktos dojrzeje do milosci to czy ta milosc go nie powinna sama znalesc? Mnie sie wydaje ze ludzie jakos promieniuja (za pomoca mowy ciala itp) swoje zdolnosci i gotowosc do czegos. Wiec hipotetycznie ktos kto jest zdolny do milosci powinien byc w stanie ja znalesc, bo powinien soba jak magnes przyciagac.
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 05.04.12, 23:46
                                                    wiesz, coś mi się wydaje, że trafić na drugiego człowieka, który emocjonalnie będzie bardzo podobny jest strasznie trudno. Przecież nawet znając się jak łyse konie możemy się rozminąć w rozumieniu siebie nawzajem, swoich potrzeb, swoich gestów. Powolutku dochodzę do wniosku, że nieświadomie tworzymy sobie wizerunek partnera/partnerki przepuszczony przez pryzmat swoich pragnień i wyobrażeń. Serce wyprzedza rozum. Szkiełko i oko schowane do kieszeni. A potem:

                                                    I wonder
                                                    Do I love you, or the thought of you?


                                                    Tak, też uważam, że pewne rzeczy z człowieka promieniują - i te pozytywne i negatywne. To zawsze wychodzi - w postawie, gestach, mimice, tonie głosu, doborze słów; w milionie drobnostek. Ale nie zapominaj, że ten magnes przyciąga opiłki rozsypane tylko w określonej odległości od niego smile Czyli znowu - albo będzie odpowiedni czas, miejsce, sytuacja i człowiek albo magnes może sobie promieniować swoim polem do przysłowiowej (...) śmierci.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 03:32
                                                    coz, stadium zakochania samo z siebie charakteryzuje sie tym ze z rozsadnym mysleniem nie ma wiele wspolnego....
                                                    Mnie sie udalo spotkac kogos emocjonalnie do mnie podobnego. Tylko bylo pare innych rzeczy ktore nie pozwolily zeby cos z tego wyszlo. Do dzis mi szkoda ze nie wyszlo, a to juz 12 lat temu. Albo bylem mlody i idealizowalem, jest na to duza szansa.

                                                    Wlasnie dzis spotkalem kogos promieniujacego niesamowita dobrocia. Zameldowalem sie w gabinecie dentystycznym, posadzili mnie na fotel i przyszla do gabinetu dentystka ktorej nie znalem. Usmiechnela sie i przywitala. Miala w sobie milosc do wszelkiego stworzenia. Jakby w nastepnym zdaniu poprosila mnie o nerke na przeszczep - nie odmowilbym wink
                                                    Druga tak promieniujaca osoba ktora znam jest moj kregarz - chlop jak dab, uscisk niedzwiedzia, ale wlasnie podobnie promieniuje.
                                                    Podobnych ludzi spotyka sie naprawde bardzo malo. Wcale nie chce tu powiedziec ze oni sa idealni pod jakims wzgledem, po prostu widac ze kochaja wszystko i wszystkich.
                                              • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 29.03.12, 21:26
                                                wiesz, lily, zazdroszczę Ci tego "pół roku". U mnie to się wielokrotnie zwielokrotniło jeśli chodzi o czas smile Bo najpierw - szał ciał, hormony, uniesienie i ogólna cudowność-która-będzie-trwać-wiecznie. Żeby nie było - widziały gały co brały ale wówczas gały były zachwycone. Potem gałom tak troszeczkę bielmo zaczęło opadać no ale przecież kocha się też "pomimo czegoś". Więc samorealizacja, akceptacja "pomimo" (bo jakże i dlaczego zmieniać kogoś, kogo się pokochało z całym przynależnym inwentarzem w postaci osobowości, psychiki itd?). Potem jednak brak tego, siamtego i owego uwierać zaczął. No to bądźmy dorośli - komunikaty - że brakuje, że wolałabym tak, że może... Odzew zerowy. Następna faza - akceptuję to co dostaję, widocznie więcej w życiu dane mi być nie może, powtarzajmy sobie "jest dobrze, jest dobrze" a potem w to uwierzmy. A jak w końcu uwierzyłam to się okazało, że drugiej stronie priorytety życiowe się zmieniły i chyba bielmo ustąpiło.
                                                A teraz stoję przed trudną decyzją zaakceptowania faktu, że kilkanaście minionych lat było błędem - mimo pięknych chwil, mimo wmawiania sobie, że wiele mnie to nauczyło i wiele dało. Do k... nędzy, wolałabym umieć to stwierdzić po pół roku. Może teraz będę potrafiła?

                                                Chyba mi wyszło trochę nie na temat ale czas rozliczeń z przeszłością mam smile
                                                • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 14:51
                                                  cóz, ja pierwszy raz dusiłam sie 5 lat i w końcu rozwiodłam. kolejny raz to półtorej roku, teraz sie wyrobiłam wink Tylko nie wiem czy to dobrze? Naprawdę mam już dość szukania, łażenia na kolejne "pierwsze randki" opowiadania oczywistości itd..

                                                  Czy ekstrawertycy maja łatwiej? nie wiem, jak jestem ekstawertykiem i czasami naprawdę żałuje, ze nie dostrzegam nic fajnego w byciu samej. Na przykład jadę służbowo w jakieś fajne miejsce i mógłbym zrobić tak, żeby cos tam pooglądać. Ale ja sama nie wyjdę z hotelu, mi to sprawia fizyczny ból wręcz... Nie pójdę sama do kina, mama problem z restauracja- jak mam wybor to room service. W tym roku kilka razy bede w Mediolanie i bardzo chciałbym zobaczyć cos w La Scali. Ale nikt z mojego służbowego towarzystwa nie reflektuje a ja sama nie pojde
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 20:03
                                                    ja sie tez meczylem 8 lat, co mi sie bardzo na zdrowiu odbilo. Potem czlowiek sie robi ostrozniejszy... az za bardzo.

                                                    A moze ty jestes introwertyczka? Bo z tego co piszesz jak sama sie nie wybierasz nigdzie to trochem mi to do introwertyka pasuje, ale moze nie miec z intro/ekstrowertyzmem nic wpolnego.

                                                    Ja sie na ogol bardzo dobrze bawie we wlasnym towarzystwie, a jeszcze lepiej w towarzystwie jednej dodatkowej osoby. Wieksze grupy jakos mi nie pasuja, ale zbytnio nie przeszkadzaja.
                                                    Ale nie mam problemu z wyjsciem samemu - caly czas katuje rowery, jezdze na kampingi itp.

                                                    Ostatnio bylem sluzbowo w Vegas pare dni - super bylo, przynajmniej jak sie z miasta na pustynie wyjechalo wink W maju jade na splyw pontonowy pewnie w wiekszym towarzystwie, a jak nie wypali - to sam...

                                                    Z jednej strony super, ale jak mowia radosc z robienia czegos podwaja sie kiedy ja dzielimy z kims....
                                                  • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 20:32
                                                    oj na 100% jestem ekstawertyczna smile
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 21:05
                                                    Jak sobie wyobrażę, że będę musiała się kogoś uczyć na nowo, tak zupełnie od zera - od tego jaki jest, jakie ma wspomnienia, jak jest ukształtowany, jak odczuwa i reaguje aż po to jakiej muzyki słucha, jakie filmy ogląda i co czyta to....przeraża mnie to i jakoś, nie wiem, nie chce mi się i nie potrafię sobie tego wyobrazić. To emocjonujące ma być? yyyyhhh

                                                    Hmmm nie potrafię się postawić w Twojej sytuacji, ja nie mam kłopotu z robieniem tych wszystkich rzeczy samej. Czasem nie mam najmniejszej ochoty dzielić swoich przeżyć z kimś innym bo potrzebuję skupienia się na mojej własnej radości.
                                                    Zabierz mnie do Mediolanu smile Lubię to miasto a do La Scali chętnie pójdę smile
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 30.03.12, 23:29
                                                    uczenie sie kogos to proces rownie meczacy co fascynujacy.
                                                    Mnie martwi to ze boje sie ze na koncu tego procesu (czy tez w jego trwaniu, bo konca raczej sie nie da osiagnac) to co znajde nie bedzie mi odpowiadalo, i czar prysnie.

                                                    Tez bym sie wybral do Mediolanu... rozwazalem wakacje w Europie w tym roku, ale mam inne priorytety finansowe wiec bede musial cos lokalnego zorganizowac.

                                                    Jakbyscie sie dziewczyny zaplataly o Toronto to zapraszam! Jest kawalek miasta do pokazania, co prawda wyglada jak grajdow w porownaniu do Chicago, ale pare rzeczy tu jest...

                                                    No i poza miastem jest naprawde bardzo ladnie.

                                                    Ty Penny to chyba bardziej pod introwertyczke podpadasz wink Ja tez tak mam ze potrzebuje czasu samemu, ale nie dlatego zeby samemu przezywac radosc, tylko zeby cos przemyslec.
                                                    tak szczerze mowiac to chcialbym tyle nie myslec, tylko jakos nie moge tego wylaczyc...
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 05.04.12, 23:31
                                                    mówisz, że fascynujący ten proces? To ja chyba jeszcze nie na tym etapie jestem... Ale ja w ogóle ludzi to raczej z daleka lubię big_grin A strach, że na końcu okaże się, że to tylko szmaty i pakuły w ładnym opakowaniu mam, oj mam...

                                                    O, Toronto - ja chętnie smile Ale nie widzę szans na przypadkowe zaplątanie się na drugi kontynent. Chociaż należy uparcie wierzyć, że los potrafi nam zgotować również i miłe niespodzianki.

                                                    Ja jestem mieszanką intro/ekstra. Nawet mnie samej trudno stwierdzić co przeważa. Myślenia też nie mogę wyłączyć ale ja mogę myśleć niezależnie od sytuacji i towarzystwa, to się odbywa, że tak powiem, wielotorowo smile Do wielkiego smutku i wielkiej radości potrzebuję sama siebie zazwyczaj. Ale akurat te stany przeżywam bezmyślnie, to czyste emocje.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 03:38
                                                    Poznawanie ludzi powinno byc ograniczone do bardzo malej ich ilosci. Inaczej nie da sie ich poznac na odpowiednio glebokiej plaszczyznie, badz tez poznajacy bardzo sie zmeczy i straci ochote na wiecej. Ale pisza to z pozycji introwertyka ktory nie potrzebuje wiele osob do szczescia.

                                                    Tez mam to wielotorowe myslenie. Sto mysli na minute, jakby umysl skakal z kwiatka na kwiatek. Niestety internet, komorka etc. bardzo pogorszyly moja zdolnosc do skupienia uwagi. Pewnie jakbym teraz byl dzieckiem to by mi ADHD zdiagnozowali.

                                                    Tez potrafie przezywac najwieksze emocje sam, ale czasem taka dzika radosc jest tak wielka ze wydaje sie ze mozna peknac jak sie z kims nie podzielisz... podobnie ze smutkiem - jest wielki wlasnie dlatego ze nie ma sie z kim podzielic.
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 07.04.12, 15:44
                                                    Niektórych ludzi chce się poznawać głębiej a niektórych tylko tyle ile trzeba, powierzchownie.
                                                    Za dużo bodźców mamy obecnie. Ja już nie potrafię się skupić tak bardzo jak bym chciała na pewnych rzeczach. Mam wrażenie, że dużo mi umyka bo za bardzo się rozpraszam. Wszystko teraz traktujemy powierzchownie, także relacje międzyludzkie. Łatwo zawrzeć znajomość i łatwo ją zakończyć bo nie była zbyt głęboka. Ludzie wobec mnie nadużywają słowa "przyjaciółka" a dla mnie jest to bardzo ważne słowo i takim mianem mogę określić raptem dwie osoby. Reszta to znajomi.

                                                    Aaaa tam, ja jestem "stara szkoła" i dla mnie coś takiego jak ADHD nie istnieje smile
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 08.04.12, 02:43
                                                    oj tak, przeladowanie sensoryczne mam non stop. Tekstu w gazecie nie chce mi sie czytac jak ma wiecej niz 1000 slow, felietony - zapomnij, za leniwy jestem. Ostatnio wlasnie jak poszelem do dentystki to przynioslem z soba Kindle, majac nadzieje ze poczytam. Jak juz wszedlem tak uzbrojony, to mnie na fotel wezwali od razu. No pech.... wink Oczywiscie jakbym nie mial nic to pol godziny czekania gwarantowane.

                                                    Ale zauwazam ze nie chce mi sie za dlugo czytac ksiazki (czy tez Kindle, przyjmijmy ze to to samo), bo nauczylem sie "skakania" przez czytanie w internecie. Jednak dawniej sie tak czlowiek nie rozpraszal.

                                                    Tu gdzie mieszkam oznaczenie "friend" obejmuje kazdego kogo znasz. "Acquaintance" jest praktycznie nieuzywane. Mysle ze ta moda przeszla na jezyk polski, jak duzo angielszczyzny. Znak czasow....

                                                    ADHD? Dawniej klient dostawal w ucho i mu ADHD przechodzilo. A teraz? Cyrk na kolkach, znam z autopsji. Pytanie tylko czy wzrosla liczba zachorowan na to ze wzgledow cywilizacyjnych, czy teraz sie to po prostu diagnozuje a kiedys nie. Pewnie troche jednego i drugiego.
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 09.04.12, 22:37
                                                    Ale zauwazam ze nie chce mi sie za dlugo czytac ksiazki (czy tez Kindle, przyjmijmy ze to to samo), bo nauczylem sie "skakania" przez czytanie w internecie.

                                                    No właśnie to dla mnie absolutnie to nie jest to samo. Rozumiem wszystkie zalety czytników, rozumiem, że to duże ułatwienie, że wyjeżdżając nie targam ze sobą tony książek ale po trzykroć "nie". Książka to książka i koniec. Odkąd pamiętam nie mogłam się skupić nad tekstem czytanym na monitorze, po trzech stronach zaczynałam się rozpraszać. Na dodatek zaczynam mieć to samo z filmami - oglądając je na monitorze robię przy okazji mnóstwo innych rzeczy. Nic na to nie poradzę, staromodna jestem i magia kina jest niezastąpiona a biblioteki "kindli" sobie nie wyobrażam za to marzę o swojej własnej bibliotece z wysokimi półkami i drabinkami smile

                                                    Tak, ja też się zastanawiam jak to jest - z ADHD, skazą białkową, wszelakimi alergiami - czy to wpływ zanieczyszczeń, chemii czy też może wcześniej tego typu choroby nie były znane lekarzom, jeszcze ich nie odkryto. Bo nie przypominam sobie z dzieciństwa żeby ktokolwiek miał na cokolwiek alergię.
                                                    Wiesz, teraz "w ucho" nie wolno, to przemoc w czystej postaci i zło wcielone smile
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 10.04.12, 03:40
                                                    gdzies kiedys dawno temu wyczytalem hipoteze ze astma jest spowodowana drobinkami gumy z opon samochodowych. W sumie jakby na to nie popatrzec, w duzym miescie co dzien sciera sie ladne pare ton gumy w oponach.
                                                    Z drugiej strony w powietrzu jest tyle swinstwa ze to moze byc spowodowane czymkolwiek.
                                                    Ja nigdy tez u siebie nie podejrzewalem alergii, ale okazalo sie ze mam. Calkiem smieszne na co... otoz palilem papierosy od wczesnej mlodosci i alergie sie mnie nie czepialy. Jak przestalem i system odpornosciowy zaczal sie nudzic bo nie mial z czym walczyc to sie zaczely cyrki z alergiami - ostatnio cala wiosne chodzilem podpuchniety. Pare razy cos mi sie dostalo do oka, zaczalem puchnac jak balon, lzawic godzine itd. W zeszlym roku wybralem sie tez z kolegami w dluga podroz autem - prawie 3000 km. Umowa byla ze w aucie mozna palic.... mnie lzy ciekly z oczu ciurkiem, kichalem po 10 razy w seriach, nie wiedzialem dlaczego. Dopiero podroz bez palaczy mi uswiadomila ze na papierosy jestem uczulony... wink
                                                    Moj dietetyk powiedzial mi ze jesli cos bardzo lubimy to jest duza szansa ze jestesmy uczuleni na to - jakos orgaznim masochistycznie potrzebuje czegos do zwalczania.

                                                    Ja sie do czytania Kindle przyzwyczailem. Tak bardzo ze nie przeczytalem ani jednej papierowej ksiazki odkad mam czytnik. Wcale nie twierdze ze jest bez wad, ale technologia e-papieru sie sprawdza bo wyglada faktycznie jak papier. No i mam tam cos kolo 1000 ksiazek, z ktorych kazda pamieta gdzie skonczylem czytac wink
                                                    Oczywiscie uzywanie tego do studiowania badz szukania odnosnikow w tekscie mija sie z celem, ale zeby cos sobie poczytac od deski do deski dziala wysmienicie. Teraz tez zorganizowalem sobie aplikacje Kindla na komorke zebym sie nie nudzil czekajac (sie jeszcze nie zdarzylo...)

                                                    Mnie sie zawsze marzyla "meska jaskinia" - ciemny pokoj wykonczony ciemnym drewnem z wiekszoscia scian obstawiona polkami na ksiazki, biurkiem, ciezkimi skorzanymi fotelami, barkiem z zielonym Jasiem Wedrowniczkiem i podobnymi trunkami, globusem no i akwarium. Oczywiscie wysoki sufit i drabinka na gorne polki obowiazkowa.
                                                  • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 10.04.12, 09:38
                                                    odkąd zamieniałam pracę na wyjazdową z bagażem podręcznym, gdzie każdy kg ma znaczenie tez pokochałam mojego Kundla wink miłością wielką. I to, ze mam 20 książek ze soba i czytam ta, na która właśnie ma ochotę smile

                                                    Ale w domu, a zwłaszcza w wannie nie ma to jak papierowe tomiszcze
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 10.04.12, 13:45
                                                    cholera, w wannie ni siedzialem juz pare lat, chyba ze na silowni w jacuzzi, ktore niestety ostatnio permanentnie zamkneli bo nie mial kto sprawdzac poziomu chloru. A tak to szybki prysznic i dluga za drzwi.... siedzenie w wannie nie jest tutaj popularne z braku czasu.

                                                    Kiedys wzialem swojego Kindla na strajk - traf chcial ze bylem w zwiazkach zawodowych ktore zechcialy sobie postrajkowac, pomimo kiepskiej ekonomii w tamtym czasie. No wiec zeby mi sie nie nudzilo w pikiecie to wzialem sobie pare rzeczy...dojezdzalem rowerem, Kindle bylo zapakowane w swoj oryginalny skorzany gruby pokrowiec. No i pekl mi ekran... okazuje sie ze sa bardzo delikatne, i jak sie obijal na moich plecac to sobie pekl.
                                                    Traf chcial ze mialem go wtedy rok minus tydzien, i Amazon wymienil mi go od reki wink

                                                    Ale szczerze mowiac strajk to bylo bardzo nieprzyjemne doswiadczenie. Z drugiej strony bardzo edukacyjne.
                                                  • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 10.04.12, 15:06
                                                    żyjesz w jakimś strasznym kraju, nie mieć czasu na gorąca wannę z piana????
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 10.04.12, 15:31
                                                    czesto mieszkania nawet wanny nie maja, tylko kabine prysznicowa.
                                                    czy strasznym? nie jest tutaj zle pod wieloma wzgledami. Tak czy inaczej dla mnie na powrot za pozno, po 16 latach juz mi sie nie chce wracac do Polski i zaczynac od nowa.
                                                    Ale wyjechalem z zamierzeniem sie osiedlenia i zasymilowania, co mi sie calkiem dobrze udalo.
                                                    Aglomeracji miejskiej Toronto nie lubie, ale poza miastem jest tu naprawde pieknie. Super szlaki piesze (700 km Bruce Trail na przyklad), fajne trasy rowerowe, milion jezior, niektore baaardzo duze - jest w czym wybierac.
                                                    W maju jade na whitewater rafting!! Czyli splyw pontonem po rzecze Ottawa. Juz sie nie moge doczekac....
                                                  • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 11.04.12, 22:30
                                                    popieram lily, jak można żyć bez wanny? smile Już pomijam czystą przyjemność czytania książki w wannie, picia drinków/piwa/wina/szampana/co-kto-lubi w wannie no ale nie mieć wanny i nie móc sobie zrobić tzw efektu trumny? Nie ma mowy smile

                                                    Ja chyba bym musiała pożyczyć od kogoś czytnik na tydzień żebym mogla się przekonać czy jestem w stanie to zaakceptować. Usiłuję gapić się ludziom przez ramię ale to nie to samo smile

                                                    Warm, okolic Ci zazdroszczę, jezior, nieprzebytych lasów, nieskończonych tras do wędrówek. I tego pontonu też (no i tych sławetnych kanadyjskich drwali hihi). Też bym cała radosna czekała kiedy to, kiedy to już będzie smile W sensie pontonu a nie drwali. Chociaż sama nie wiem smile

                                                    chyba za bardzo biblioteczne a za mało jaskiniowe

                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 12.04.12, 02:46
                                                    wanne co prawda posiadam, jest szansa ze za pare dni bede szczesliwym posiadaczem dwoch bo kupuje dom, ale na uzywanie czasu nie mam. Wyjatki robilem jak mialem towarzystwo smile

                                                    Dzis sie po raz kolejny zapuscilem na rowerze gorskim w okoliczne lasy. Bardzo fajne 2 godziny pedalowania, szlaki tutaj mamy super, na brak podjazdow i technicznych sekcji narzekac tez nie mozna.

                                                    Mnie to przyzwyczajanie do Kindle tez zajelo chwile, a teraz nawet do mnie nie dociera ze kiedys przewracalem kartki. Da sie, tylko troche dziwnie jest na poczatku, bo pokazuje w procentach ile tekstu przeczytalas. Czasem nawigacja tez jest slamazarna, ale pomimo wad - warto bylo.

                                                    Tak z innej beczki - chyba jajko zniose z nerwow czy mi sie uda ten dom kupic.....
                                                  • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 12.04.12, 10:21
                                                    ja siedze jak na szpilkach od 2 tygodni i czekam na odebranie mieszkania...będzie duża wanna i własna sypialnia z drzwiami wink
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 12.04.12, 14:14
                                                    fajne uczucie jak sie czlowiek nie moze doczekac wlasnego kata.
                                                    Ja znalazlem fajny domek, bardzo mi sie spodobal tylko mam zastrzezenia do jego fundamentow - w paru miejscach cegla pekla w pionie, jeden rog domku sie troche nierowno osadzil. Dom ma 60 lat, nie wyglada zeby ten fundament sie gdzies mial dalej ruszyc, ale chcialbym potwierdzic swoja profesjonalna opinie przez kolejnego specjaliste zanim sie zdecyduje.
                                                    Kolejna sprawa to to ze jak go kiedys bede sprzedawal to ktos moze zaczac zadawac te same pytania, co moze odbic sie na wartosci....
                                                  • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 12.04.12, 14:27
                                                    na szczęście to nie moj pierwszy wlasny kat, wiec jestem spokojniejsza smile
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 12.04.12, 21:40
                                                    moj tez nie, jak sie rozwiodlem to zostawilem dom bylej zonie. Ale to wcale nie czyni tego latwiejszym bo rynek domow jest tutaj kompletnie chory w tym momencie - domy sie sprzedaja w 3 dni, jest bardzo malo na rynku, ceny ida jak wsciekle w gore. Dom ktory kupilem w 2006 roku za 245 tysiecy - podnioslem wartosc do 280 przez renowacje, teraz jest wart okolo 330 tysiecy.
                                                    Do tego musze kupic dom ktorego czesc moge wynajac, bo sam nie dam rady utrzymac, a takie sa od razu drozsze. Jak na razie wszystko co widzialem uruchamialo mi w glowie system alarmowy ze laduje sie w ciezka inwestycje zeby ponaprawiac co bylo sknocone, wiec troche sie to stresujace robi...
                                                  • wiedzma30 Re: ciągle niewychodzi 07.05.12, 05:42
                                                    > Jakbyscie sie dziewczyny zaplataly o Toronto to zapraszam! Jest kawalek miasta
                                                    > do pokazania, co prawda wyglada jak grajdow w porownaniu do Chicago, ale pare r
                                                    > zeczy tu jest...
                                                    >
                                                    > No i poza miastem jest naprawde bardzo ladnie.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 10.05.12, 04:23
                                                    oooo.... ktos lokalny!!!!!

                                                    bardzo mi twoja lista miejsc do obejrzenia pasuje, musze sie wybrac do Agawa. W zeszlym roku zobaczylem Wielki Kanion Kolorado i na polnocy Kanady Ouimet Canyon, tak ze kanyonow mialem dosc i balem sie przedawkowac wink

                                                    A z bardziej lokalnych i moze nie tak spektakularnych miejsc to lubie tez Rockwood, Rattlesnake Point, Kelso i Bellfountain. Bardzo fajne miejsca.

                                                    W weekend zaliczylem 100 km na rowerze z Oshawa do Port Hope i z powrotem. Bardzo fajna wycieczka, tylko sie przypieklem na tzw. farmer's tan smile
                                                  • wiedzma30 Re: ciągle niewychodzi 10.05.12, 05:47
                                                    Niestety nie dotarlam jeszcze do Tunder Bay, choc planowalam.

                                                    Bardzo lubie Bellfountain i szalone serpentyny za ta miejscowoscia. Czasami jezdze tam do fajnej (jedynej?) kawiarenki na kawe czy herbate. A dlaczego by nie? big_grin

                                                    Chwile temu bylam w Halton Hills polazic troche po Bruce Trail. Prawde mowiac przymarzalam wink do szlaku, bo bylo dosc zimno, a ja jak zwykle ubralam sie zbyt lekko...

                                                    Prawde mowiac nie znam pozostalych miejsc o ktorych piszesz. Wole dalsze okolice, gdyz w parkach blizej GTA jest za duzo ludzi.

                                                    A widziales Cheltenham Badlands niedaleko Terra Cotta? Jezeli nie to wybierz sie koniecznie zanim zostana calkiem rozdeptane...
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 10.05.12, 14:55
                                                    tak, ta kawiarenka jest jedyna w okolicy. Urokliwe miejsce.

                                                    Fakt sporo ludzi tloczy sie w lokalnych consevation areas, ale duzo miejsc jest nieodkrytych.

                                                    Ostatnio wyremontowali te serpentyny w Belfountain. Moja ulubiona droga w Ontario, zawsze udawalo mi sie wyskoczyc autem tam zeby wszystkie kola oderwaly sie od asfaltu na gorce na samym poczatku od hwy 10. W jesieni miejsce jest nie do pobicia pod wzgedem widokow.

                                                    Od paru lat raczej malo chodze tylko jezdze na rowerze gorskim, i jest w Ontario sporo miejsc ktore sa naprawde niezlej klasy trasami, np. Albion Hills w Palgrave (pierwszy raz jak sie tam pojawilem to do mojej nogawki podbiegl chipmunk i zaczal obgryzac mi spodnie. Towarzyski jakis. Poza tym duzo jeleni). Poza tym Durham Forest w Uxbridge (ok 50 km tras), Ganaraska Forest (najwiekszy, jeszcze nie rozpracowalem. Podobno duzo wilkow).

                                                    Fajnie jest tez w Sauble Beach w okolicy Wiarton, ale piekne plaze sciagaja dzikie tlumy. Chcialem sie wybraac na wycieczke rowerowa Toronto - Toberomrry - prom to Manitoulin i powrot przez Sudburry. Tylko towarzystwa mi brakuje, no i niestety czasu bo to ok 800 km.....
                                                  • wiedzma30 Re: ciągle niewychodzi 10.05.12, 23:38
                                                    Prawde mowiac chwile nie bylam w Bellfountain i nie widzialam odremontowanych serpentyn...

                                                    Nie znam miejsc o ktorych piszesz, bo ja raczej z tych chodzacych.

                                                    Tlumne plaze sa dla mnie malo atrakcyjne. O! Byles na plazy na zachod od Collingwood w okolicy Craigleith PPark? Jezeli nie to polecam. Plaza z lupkow z mnostwem skamienialosci (fossils).

                                                    Wiatron znam, bylam nawet pod pomnikiem groundhoga wink

                                                    Tobermorry i Bruce Peninsula NPark to jedne z listy moich ulubionych miejsc. O Manitoulin nie wspomne, bo moglabym tam jezdzic kilka razy w roku. Panuje tam niesamowity spokoj, a powietrze ma inny zapach niz na stalym ladzie. I do tego jakas dziwna energia, duch wyspy? Jezeli pojedzie sie raz, to trzeba tam wracac big_grin
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 11.05.12, 03:07
                                                    Wlasnie po czesci dlatego lubie rower, mozna wsiaknac w szlaki na caly dzien i zywego ducha nie spotkac. Badz co badz nasycenie rowerzystow na kilkudziesieciu hektarow duze nie bedzie zeby ich nawet troche bylo.

                                                    Tylko jezdzenie na rowerze ma do siebie to ze czlowiek skupia sie na omijaniu drzew z maksymalna predkoscia, wiec raczej nie jest to sport "widokowy". W sumie nie ma tutaj tak wielu miejsc zeby sie wspinac na jakas gore i miec stamtad fajny widok, raczej wszystko sie dzieje w lesie.

                                                    Poogladac skamienialosci to sie wybiore. Kiedys zawedrowalem nad taka plaze gdzies nad Erie chyba, fajne byly ledwo skamieniale koralowce, tylko jeszcze bardzo kruche. Mialem zabawe na dlugie godziny, tylko z plywaniem kiepsko bo szlo sie jak po nozach do wody. Ale tego parku nie znalem, pomimo ze Collingwood i okolice odwiedzam. W sumie fajnie by bylo bo pisza ze kamingi nad samym jeziorem, co sie czesto nie zdarza, tylko jak znam zycie to zarezerwowane do konca roku....

                                                    Dosc dawno nie bylem na Manitoulin, fajnie by sie bylo wybrac....

                                                    Pomnik groundhoga tez pamietam, kiedys gdzies trafilem na jeszcze lepszy, otoz byl to pomnik krowy mlecznej. Mam go wrzuconego w zdjeciach. Krowa byla super mleczna, wiec ja wlasciciel uhonorowal....a, nie byla to jakas ogolna krowa, tylko bardzo specyficzna, nazwana wlasnym imieniem i z podana produkcja.
                                                  • wiedzma30 Re: ciągle niewychodzi 11.05.12, 03:49
                                                    Ja wole ogladac wszystko co jest dokola.

                                                    Jak sie chce big_grin to znajdzie sie gorki z widokami - np. w Algonquin. Przy highway 60 jest kilka szlakow na/przez gorki. Pieknie jest tam szczegolnie jesienia. A Barron Canyon we wschodniej dzikiej czesci parku? Az nie chce sie stamtad ruszac.
                                                    "Gorkowate" sa tez okolice Dundas k.Hamilton. Wodospady musza jakos plynac z gory big_grin
                                                    Okolice polskiego Wilna tez sa z gorkami i pagorkami widokowymi. Bruce Peninsula, Lions Head i Flowerpot Island tez maja widoki z gory.

                                                    Nie polecam parku kolo Collingwood, jedynie plaze do ogladania. Park to chyba najgorszy w jakim bylam. Miejsca kempingowe sa male, jedno obok drugiego - oddzielone jedynie pniami drzew. Zadnej prywatnosci i spokoju...

                                                    Pomnik krowy? skoro byla super-hiper specjalna to czemu nie? wink


                                                    Haha! ale skrecilismy watek!
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 11.05.12, 23:52
                                                    o, gorki z widokami to sa, malo za to jest tras na rower gorski z takimi gorkami, chociaz pare mi przychodzi na mysl.

                                                    W okolicach Hamilton jest cos kolo 120 wodospadow. Poza Niagara widzialem tylko jeden w Stoney Creek, warto by sie bylo rozejrzec.

                                                    Chicialem sie tez rozejrzec po Warsaw Caves w okolicy Peterborough, jeszcze tam nie bylem.

                                                    W okolicy Collingwood kiedys bylem na calkiem fajnym kampingu troche na poludnie od Awenda National Park. Fajnie bylo, ale zeby jakas rewelacja.....

                                                    W zeszlym roku pojechalem do Regina Saskatechewan - 2800 km w jedna strone. Troche sobie obejrzalem ten kontynent, niestety tylko zza szyby. Pierwsze 1000 km to typowe Ontario - gorki, skaly, jeziora w duzej ilosci. Potem wyjezdzasz do Manitoby i robi sie plasko. W miare jazdy teren sie wznosi, ale dalej jest plaski jak stol.

                                                    Fajnie bylo to zobaczyc. Okolice Thunder Bay sa piekne... ale podobne sa w Muskoka, czyli nie ma co sie wyrywac az tak daleko.

                                                    Odliczam czas do pierwszgo kampingu w tym roku, jeszcze 3 tygodnie!!!
                                                  • wiedzma30 Re: ciągle niewychodzi 12.05.12, 00:55
                                                    A sa, sa fajne wodospady w Hamilton. Mam kilka ulubionych - zarowno zima jak i latem. Zima fajnie zamarzaja i mozna podejsc pod niektore.

                                                    Awenda to fajny park i bardzo oblegany. Nie wiem dlaczego? Moze dlatego ze miejsca kempingowe sa dosc duze i oddalone od siebie. Nikt czlowiekowi nie zaglada do garow wink Ale gdy zapada noc, to jest troche strasznie, bo inni ludzie daleko... Napewno nie jest straszniej niz na interior camping, ale tez dreszczyk emocji biega po plecach i wyobraznia pracuje wink

                                                    Moj ulubiony park to Killbear. Bardzo lubie tamtejsze rozowe granity i stada pociesznych czipmankow. W ubieglym roku bylam pierwszy raz w Pinery PPark i do tej pory nie moge wyjsc z podziwu, ze gdzies moze nie byc komarow! Myslalam, ze to tylko takie gadanie, ale naprawde ich tam nie ma! Co za ulga dla kogos, kto jezdzi do praku glownie pokarmic te obrzydliwce...

                                                    Niestety nie mialam okazji wybrac sie gdzies dalej niz Ontario i Quebec. A ostanie dwa lata z powodu zawirowan zyciowych spedzilam glownie w GTA. Troche lazilam nad jeziorem, ogladalam wodospady w Hamilton itp. No coz... cos za cos.
                                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 12.05.12, 02:31
                                                    wyslalem ci wiadomosc na priva bo sie nam odeszlo od tematu.
                                • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 27.03.12, 23:26
                                  Nikt z nas nie dostał do siebie instrukcji obsługi w pakiecie smile Jedni zdobywają samoświadomość wcześniej, inni później a niektórzy nigdy. To czy analizujemy swoje emocje, uczucia, zachowania, odruchy oraz emocje i słowa innych ludzi zależy od baaardzo wielu czynników. Poznanie samego siebie to strasznie ciężka praca, orka na ugorze, rzekłabym smile A jaka bolesna - bo czasem dogrzebiemy się sami w sobie takich rzeczy, że aż strach... To duża odwaga przed samym sobą się przyznać do niektórych spraw. I nie sądzę żeby ta praca nad sobą miała jakiś koniec - bo pewnych sytuacji, zdarzeń, emocji nigdy nie przeżyjemy (nie przydarzy się nam) - a w oparciu o nie moglibyśmy wyciągać kolejne wnioski.
                                  • warm_and_fuzzy_logic Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 02:32
                                    pewnych rzeczy wole nie przezyc zeby wiecej doswiadczyc. Zazwyczaj te najbardziej odkrywcze wydarzenia przyjemne nie sa - rozwod, smierc w rodzinie, utrata pracy, choroba itp.
                                    Moze za ciezko nie bylem doswiadczony - na szczescie - ale akurat na tyle zeby mi sie oczy szerzej otworzyly i zebym zaczal doceniac swiat naokolo mnie za to ze jest...
                                    Ja mialem zawsze samoswiadomosc bardzo dobrze rozwinieta, tylko nie wiedzialem jak ja "uczesac" zeby dzialala rozwojowo a nie szarpala sie sama ze soba. Teraz wlasnie te mechanizmy odkrywam.
    • nom73 Re: ciągle niewychodzi 23.03.12, 21:22
      hexa-2004 napisała:

      > Twierdzą, że jestem bardzo atrakcyjną kobi
      > eta... ale co z tego.

      Miłość nie ma nic wspólnego z atrakcyjnością. Ja na przykład jestem bardzo przystojny a nie mam jeszcze żony. wink
      • torado Re: ciągle niewychodzi 25.03.12, 22:49
        nom73 napisał:
        Ja na przykład jestem bardzo przy
        > stojny a nie mam jeszcze żony. wink

        chętnie nią zostanę ;DDDD
        • nom73 Re: ciągle niewychodzi 27.03.12, 23:05
          torado napisała:

          > nom73 napisał:
          > Ja na przykład jestem bardzo przy
          > > stojny a nie mam jeszcze żony. wink
          >
          > chętnie nią zostanę ;DDDD

          No to kiedyś ślub? wink
          • torado Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 20:14
            nom73 napisał:

            no to kiedyś ślub? wink

            najpierw muszę suknię kupić...tylko nie wiem biała czy jasny beż ? wink
            • nom73 Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 22:29
              torado napisała:

              > najpierw muszę suknię kupić...tylko nie wiem biała czy jasny beż ? wink

              ekri smile
              • torado Re: ciągle niewychodzi 28.03.12, 23:57
                nom73 napisał:


                > ekri smile

                wink
                • applebaum9 Re: ciągle niewychodzi 03.04.12, 16:19
                  Wiadomo, życie singla promowane tak w mediach, wcale nie jest takie różnowe.
                  Podobał mi się takie podejście jak tutaj:
                  kobieta.wp.pl/kat,26325,page,2,title,Bycie-singlem-zmienilo-moje-zdanie-na-temat-kobiet,wid,14373616,wiadomosc.html
    • arth1987 Re: ciągle niewychodzi 03.04.12, 20:03
      Może dobrze byłoby spytać Twoich byłych big_grin Oni chyba najlepiej Ci odpowiedzą dlaczego nie wyszło, co Ci w nich nie odpowiadało. Może to Ty masz zbyt duże wymagania, a może szukasz na siłę? Tak naprawdę nikt kto Cie nie zna nie jest w stanie w 100% Ci doradzić tongue_out
    • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 05.04.12, 17:13
      ja chyba właśnie znowu zostałam singlem.
      Wiem co ja zrobiłam nie tak, ale więcej sie nie dowiem. Facet zupełnie nie chce rozmawiać...
      • pen-y-cat Re: ciągle niewychodzi 05.04.12, 23:54
        chyba?

        Ehhh z tą niechęcią do rozmowy to powszechny problem. Coś w tym jest, że męska część społeczeństwa nie potrafi wyartykułować o co chodzi, co leży na wątrobie i w czym problem. Dodatkowo powszechny strach przed konfrontacją bo jeśli coś jest trudne to łatwiej od tego uciec niż się z tym zmierzyć.
        • arth1987 Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 12:45
          To nie tylko domena facetów. W moim przypadku było na odwrót i to "ona" nie chciał powiedzieć co jest nie tak. Później się okazało, ze byłem wielokrotnie zdradzany, okłamywany i oszukiwany smile Nie wkładajcie wszystkich facetów do jednego worka bo możecie zostać też potraktowane z góry smile
          • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 16:24
            nie wkładam. Ale ten zdecydowanie przez miesiąc gadać nic nie chciał...

            Chyba, bo zostawił kapcie i kwiaty, kiedy sie wynosił podczas mojej nieobecności. No i nadal ma klucze....
            • arth1987 Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 17:45
              Widocznie czymś tak podpadłaś, że ma swoje powody. Sama napisałaś, że wiesz co zrobiłaś nie tak. To już jakiś sukces smile Ja z moją byłą też nie rozmawiam. Ona też wie co zrobiła nie tak (mój post wyżej). Czasem zamiana uczucia tęsknoty lub smutku na zdenerwowanie jest jedynym wyjściem, w przeciwnym wypadku można zwariować smile
              • lilyrush Re: ciągle niewychodzi 06.04.12, 18:32
                a wiesz co przede wszystkim zrobiłam nie tak?
                próbowałam byc z facetem, który byl mną zafascynowany i chciał, a ja niekoniecznie. Na zasadzie "on obiektywnie jest taki, jakiego chciałam wiec co się czepiam". No i jemu fascynacja przeszła, u mnie jej nie było. wiec rezultat jest oczywisty
                nauczka- nie ma sensu z jakichkolwiek logicznych przyczyn brnąc w związek z rozsądku
                • arth1987 Re: ciągle niewychodzi 07.04.12, 11:17
                  Ciekawa teoria i pewnie prawdziwa ale uważam, że to zależy od ludzi bo znam pary które są ze sobą z rozsądku i nieźle im się powodzi. Nie ma jednej zasady. Są ludzie którzy muszą czuć to "coś" a są tacy którzy wybierają partnera pod względem zalet i dla nich miłość to nie motylki w brzuchu ale sama chęć bycia z kimś bo to po prostu świetny i wartościowy człowiek z zasadami. Ile ludzi tyle przypadków wink
    • piorex12 ciągle niewychodzi 11.05.12, 21:07
      Może dlatego, że chcesz cos stworzyc na siłe to dlatego Ci nie wychodzi. Może awrto polubic swoja samotnośc, niz popadac w kompleksy i użalac sie nad sobą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka