Dodaj do ulubionych

Life is brutal

23.10.14, 20:55
Po raz kolejny złapałem wieczornego doła, i pomyślałem że może będzie mi trochę lepiej jak pożalę się na jakimś forum... Tak więc, o co chodzi? O to, że jestem skazany na porażkę w życiu, szczególnie pod względem towarzyskim. Może zacznę od początku, byłem sobie normalnym dzieckiem, bawiłem się w piaskownicy, jeździłem na rowerze, miałem kumpli z podwórka. W pewnym momencie rodzice postanowili wziąć rozwód, więc sprzedali dom i podzielili się gotówką. Ojciec wyjechał, a ja zostałem z sam matką, i to właśnie z nią wprowadziłem się do nowego domu. Dom ten znajduje się w jednej z 2 najgorszych dzielnic mojego miasta, po ulicach chodzą penerzy, krzyczą "JP" o 4 nad ranem itd. Po owej przeprowadzce przyszedł czas na szkołę, którą również zmieniłem. Poszedłem do 3 kl. podstawówki, i tam się wszystko zaczęło. Nie minęło dużo czasu, abym stał się przysłowiowym kozłem ofiarnym, na którym wyżywała się grupa "samców alfa". Zaczęły się bijatyki w szatni, naśmiewanie się, czasami potrafili nawet zaczaić się na mnie przed moim własnym domem. Straciłem całą pewność siebie, nabrałem ogromnego dystansu do ludzi, których się zresztą boję do tej pory (chociaż staram się z tym walczyć), uciekłem do komputera. Po podstawówce przyszedł czas na wybór gimnazjum, a ponieważ moje oceny nie były szczególnie wysokie mogłem sobie pozwolić tylko na gim. rejonowe. Tam już miałem więcej spokoju, i rzadko kiedy ktoś chciał mi przypier**lić. Ogólny poziom jednak był tragiczny, nauczyciele nie byli w stanie prowadzić lekcji, moje oceny drastycznie się obniżyły, zawaliłem 2 rok. Potem nastąpiła kolejna przeprowadzka, Do miasteczka które było w zasadzie przedmieściami miasta poprzedniego. Co za tym idzie zmieniłem też szkołę, był to jak narazie chyba najlepszy okres w moim życiu, chociaż mogłoby być znacznie lepiej. Zacznijmy od tego że po raz 1 nie byłem "chłopcem do bicia", chociaż znajomych miałem może z 3. Nadrobiłem większość przedmiotów (z matmą nadal mam ogromne problemy, dzisiaj nauczycielka w liceum powiedziała mi że powinienem iść do zawodówki, a nie się pchać do LO...) a relacje międzyludzkie jakoś tam zaczęły wychodzić. Dziewczyny jednak znaleźć sobie nie mogłem, no nic, ukończyłem szkołę, przeprowadziłem się zpowrotem do miejsca w którym mieszkałem za czasów zaje**stej podstawówki. No i teraz chodzę do LO. Ludzi prawie nie znam, na przerwach stoję raczej z boku, dziewczyn mamy od cholery, ale... nikt ze mną raczej nie gada, nikt nie zaprasza na imprezy/do domu/do internatu (mamy szkolny), mam wrażenie że jedna dziewczyna mnie obgaduje... Chciałbym być jak inni, iść do szkoły, gadać z ludźmi, po szkole wpaść do kogoś na domówkę, przytulać dziewczyny (wiem, powtarzam to słowo bardzo często) na powitanie, ale nie jest mi to dane :C Już nawet nie śmiem marzyć o jakimś związku, do którego w życiu nie miałem nawet blisko. Nigdy nie przytulałem nikogo oprócz ludzi z rodziny, a pierwszą znajomą poznałem dopiero w połowie 2giego gimnazjum (ale znajomość ograniczała się do zamieniania kilku słów w szkole, nic poza nią). I tu rodzi się moje pytanie: Co ja mam ku*wa zrobić żeby moje życie wyglądało tak samo pięknie jak życie przeciętnego nastolatka? Przepraszam że strasznie się rozpisałem (i tak pominąłem dużo rzeczy), ale bardziej już chyba nie mogłem tego skompresować uncertain
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: Life is brutal 28.10.14, 18:34
      Od lat nie pisuję na tym forum, ale przypadkowo wpadłem i mam wrażenie, że Twój tekst jest autentycznym i spójnym wyznaniem.

      Stuknęły mi 3 dychy, ale jeszcze pamiętam jak to było jak się miało koło 15 lat.

      Moje rady są następujące:

      1. Sport obok komputera
      Kluczem do tego kim jesteś nie jest to gdzie mieszkałeś jako dziecko albo to czy Twoi rodzice się rozwiedli. Większość się rozwodzi teraz.
      Kluczem JEST za to to co robisz ze swoim czasem. Czas, Drogi Kolego, którym dysponujesz jest Twoim głównym "aktywem". Więc postaraj się wykorzystać go nie tylko na zapomnienie i relaks przy kompie, ale też na coś co naprawdę Ci pomoże.
      Proponowałbym trening. Siłownia kosztuje, więc być może odpada... Ale trening domowy i bieganie to darmowy sposób na zaplusowanie u kobietsmile.
      Nie wiem jak wyglądasz ale wiem jedno - jeśli zadbasz o swoje ciało, odpowiednio je ukształtujesz i wyrzeźbisz, to TY będziesz wybierał dziewczyny do przytulania.
      W tym wieku najważniejsze to odbudować Twoją ocenę własną. I sport/siłownia/trening może to zagwarantować.

      2. Nauka
      Piszesz na tyle płynnie, składnie i logicznie, że powątpiewam w "zasadność" tych złych ocen. Być może (nie znam Cię, więc tylko "być może") stać Cię na więcej niż sam wiesz. Być może poza nadrobieniem większości zaległości z dawnych lat możesz pójść za ciosem i zacząć zbierać naprawdę dobre punkty. Czy warto? Raczej tak.
      To nie do końca tak, że dobre stopnie przełożą się 1:1 na dobre życie, ale na pewno nie zaszkodzą. Z resztą potraktuj to jako kwestię ambicjonalną. Poznaj na co Cię stać, kiedy wkładasz w coś wiele potu i serca. Będziesz zaskoczony. Prawie wszystkich klasowych kolegów jesteś w stanie przeskoczyć zwykłą rzetelnością i sumiennością. A jeśli do tego masz tu i tam okruchy talentu wink. Sky is the limit.

      3. Inne zainteresowania.
      Tu już nie chodzi o to, żeby czymś szpanować i zbierać punkty na potrzeby oceny dziewczyn lub innych osób... Chodzi o to, żebyś nie obudził się - jak ja - z ręką w nocniku, że fajnie byłoby zrobić to czy tamto, ale najlepszy czas na te sprawy już minął.
      Nie zawsze barierą są pieniądze. Są na tym świecie rzeczy warte zrobienia/poznania/uczestniczenia/doświadczenia, które wymagają tylko ruszenia własnej dupy i powiedzenia sobie "a spróbuję".


      Dużo tekstu mi wyszło... ale (jeśli jesteś zajebiście leniwy to masz skrót):

      1. Zadbaj o ciało. Zyskasz masę punktów u dziewczyn
      2. Zadbaj o naukę. Zyskasz pracowitość.
      3. Zadbaj o doświadczanie życia (pasje, zainteresowania). Zyskasz satysfakcję z życia, która będzie paliwem niezbędnym do innych rzeczy.
      • rozku Re: Life is brutal 28.10.14, 19:54
        Już traciłem wiarę że ktoś odpowie smile
        Tak więc:

        1-Sport: Pod względem usportowienia nigdy nie byłem dobry, z reguły jestem najgorszym uczniem na lekcjach W-Fu, poza szkołą próbowałem raz ze sztukami walki, ale też byłem najsłabszy i wkońcu się poddałem. Wolałbym uniknąć chodzenia na siłownie, gdyż nienawidzę wysiłku fizycznego uncertain Wygląd: Jestem szczupły, niewysportowany, podobno nawet ładny z twarzy, nie mam jednak pomysłu na fryzurę/ubrania, dlatego kupuję pierwsze lepsze na szybko.

        2-Nauka: Bardzo ciężko jest mi nadrobić wszystkie zaległości, na domiar złego mam dość słabą pamięć i nie umiem się skupić na nauce :C

        3-Zainteresowania: Problem z odejściem od komputera jest taki, że nie ma gdzie pójść. Wszystkie aktywności które trafiają w moje gusta wymagają sporych nakładów finansowych bądź większego grona znajomych. Z pieniędzmi u mnie w rodzinie jest akurat w tym momencie dobrze, ale jak to rodzice mówią "nie będziemy cię rozpieszczać"

        Cały czas jednak próbuję, koryguję podejście do tego wszystkiego, staram się jak najmniej czasu spędzać przed komputerem, i wszystko idzie powoli w dobrym kierunku smile
        • robert.83 Re: Life is brutal 29.10.14, 15:50
          Rzecz, która rzuciła mi się w oczy to to, że piszesz "mam słabą pamięć", "nigdy nie byłem dobry [w sporcie]"...
          No więc być może tak jest a być może jednak nie. Nie zarzucam Ci kłamstwa tylko wiem, że to jest ta łatwiejsza droga, wygodniejsza.
          Ludzie dzielą się na tych, którzy szukają sobie wymówek/usprawiedliwień i na tych, którzy szukają rozwiązań. Nie muszę chyba pisać, że Ci pierwsi generalnie nie plusują u innychsmile.

          Zastanów się więc jaki jest Twój cel.
          Możesz albo chcieć coś zmienić albo... no właśnie... co pozostanie? Pozostanie to co masz teraz i z czego - jak piszesz - jesteś niezadowolony.

          Jeśli jest tak, że narzekasz na swoje życie, ale każdą jego cząstkę jesteś w stanie uzasadnić, umotywować i uznać, że nie da się jej zmienić albo nie chcesz jej zmienić to... po prostu nie narzekaj bo masz dokładnie to czego chcesz. Powinieneś być więc najszczęśliwszym człekiem na globie.
          Jeśli jest tak, że JEDNAK chcesz coś zmienić.... no to sorry... musisz przygotować się na to początkowo niemiłe uczucie dyskomfortu.

          Czyli sytuację typu: "jest mi źle, ale nie chcę nic zmienić" zastąp albo "chcę coś zmienić, bo jest mi źle", albo "nie chcę nic zmieniać bo nie jest tak tragicznie".
          • rozku Re: Life is brutal 30.10.14, 17:29
            Właśnie leżą przede mną kartki z materiałem który muszę umieć na jutrzejszą geografię, zobaczymy co z tego wyjdzie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka