Juz od pewnego czasu czytam wasze posty i - nie wiedziec czemu - polubilam to
forum.
Od kilku m-cy w moim zyciu pojawil sie On. Niestety i jego i moja praca nie
pozwalaja nam na czeste spotkania. Rekompensata sa nasze wieczorne pogaduchy
przez telefon. Na poczatku byly one dosc - soft, ale od pewnego czasu dalam
upust wyobrazni i jaznia powiodla mnie tak daleko, ze nigdy nie osmielilabym
sie powiedziec w 4 oczy tego co plote przez telefon.
A zaczelo sie to wszystko od jednego slowa... jednego wieczoru chcialam go
miec za wszelka cene przy sobie, rzucilam mu do sluchawki - gdybys byl przy
mnie na miejscu bym Cie ... zgwalcila; moment zdumienia i smiech w sluchawce
i pozniej poszlo juz jak z platka. Czule slowa i duzo duzo milosci przez
telefon. Mowi, ze te momenty, kiedy 'przerabiam' na okraglo milosc, sa dla
niego 'odlotem', relaxem i czasami czyms wiecej

)
A Wy ? Jak to jest z Wami ? Napewno tez macie takie dlugie chwile przez
telefon. O czym gadacie ?
Czy te minuty sam na sam z nim, a tak na prawde bez niego/jej sa dla Was
ukojeniem, odprezeniem ?
Podzielcie sie wrazeniami. A moze odsloncie rabka tych intymnych rozmowek.
pozdrawiam przede wszystkich tych 'odwaznych' do zwierzen