Dodaj do ulubionych

Bardzo krótka historia

01.04.05, 17:39
Któregoś upalnego wieczora w Padwie zanieśli go na dach, skąd mógł popatrzeć
z góry na miasto. Po niebie latały jerzyki. Wkrótce się ściemniło i zapłonęły
reflektory. Tamci zeszli na dół i wzięli ze sobą butelki. On i Luz słyszeli
ich niżej na balkonie. Luz usiadła na łóżku. Była chłodna i świeża w tej
gorącej nocy.
Luz pełniła nocny dyżur przez trzy miesiące. Chętnie jej na to pozwolono.
Kiedy go operowali, przygotowywała go na stół operacyjny i oboje powtarzali
sobie dowcip o różnicy pomiędzy anemią a enemą. Poddał się narkozie trzymając
się mocno w garści, żeby czegoś nie wypaplać, jak przyjdzie ten głupi moment
gadatliwości. Kiedy zaczął chodzić o kulach, sam mierzył temperaturę, żeby Luz
nie musiała wstawać z łóżka. Było tam tylko kilku pacjentów i wszyscy
wiedzieli o nich obojgu. Wszyscy lubili Luz. Kiedy wracał korytarzami, myślał
o Luz leżącej w jego łóżku.
Przed jego powrotem na front poszli pomodlić się do Duomo. Było tam mrocznie
i cicho i modliło się kilka innych osób. On i Luz chcieli się pobrać, ale nie
było dość czasu na zapowiedzi i ani jedno, ani drugie nie miało świadectwa
urodzenia. Czuli się małżeństwem, ale chcieli, żeby wszyscy o tym wiedzieli, i
chcieli zrobić tak, żeby tego nie utracić.
Luz napisała do niego wiele listów, które dostał dopiero po zawieszeniu
broni. Piętnaście naraz przyszło na front, a on poukładał je według dat i
przeczytał wszystkie od razu. Pisała o szpitalu i o tym, jak bardzo go kocha,
i że nie może dać sobie rady bez niego, i że tak strasznie brak jej go w nocy.
Po zawieszeniu broni oboje zgodzili się, że powinien wrócić do kraju i
znaleźć jakąś pracę, aby moli się pobrać. Luz miała wrócić dopiero wtedy,
kiedy by dostał dobrą posadę i mógł po nią przyjechać do Nowego Jorku. Zostało
uzgodnione, że nie będzie pił, a nie miał ochoty spotykać się ze swoimi
znajomymi ani z nikim innym w Stanach. Tylko znaleźć posadę i ożenić się. W
pociągu z Padwy do Mediolanu pokłócili się o to, że nie chciała od razu wrócić
do kraju. Kiedy musieli się pożegnać na stacji w Mediolanie, pocałowali się na
do widzenia, ale kłótnia nie była zakończona. Było mu okropnie żegnać się w
taki sposób.
Popłynął do Ameryki statkiem z Genui. Luz wróciła do Pordenone na otwarcie
szpitala. Było tam smutno i padał deszcz, a w mieście kwaterował batalion
arditi. Siedząc zimą w tym błotnistym, zalanym deszczem miasteczku, major z
owego batalionu zaczął zalecać się do Luz, a ona nigdy dotąd nie znała Włochów
i w końcu napisała do Stanów, że tamto, co ich łączyło, było tylko młodzieńczą
historią. Żałuje bardzo i wie, że on pewnie nie potrafi zrozumieć, ale może
jej kiedyś przebaczy i jeszcze będzie jej wdzięczny, a ona spodziewa się
zupełnie niespodziewanie wyjść za mąż na wiosnę. Kochała go zawsze, ale teraz
uświadomiła sobie, że to była młodzieńcza miłość. Ma nadzieję, że on zrobi
wielką karierę, i wierzy w niego bezwzględnie. Wie, że tak będzie najlepiej.
Major nie ożenił się z nią ani na wiosnę, ani kiedy indziej. Luz nigdy nie
dostała odpowiedzi na wysłany do Chicago list na ten temat. On zaś wkrótce
potem zaraził się rzeżączką od ekspedientki z domu towarowego jadąc taksówką
przez Park Lincolna.

Ernest Hemingway
(przełożył Bronisław Zieliński)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka