tamara_t
14.06.05, 08:57
Wczoraj wybrałam się na spacer [ z pracy do domu] bulwarem nadmorskim i muszę
z nieukrywaną dumą stwierdzić, że mój miesięczny limit na łechtanie próżności
wczoraj został zaspokojony z nawiązką ;P Komplementy werbalne i niewerbalne
[przeciągłe spojrzenia, rowerzyści jadący 2m za mną, coby popatrzeć jak
kołyszę biodrami hi hi hi] w ilościach hurtowych posypały się na mnie, a ja
rosłam i rosłam hi hi hi

DDD
Szkoda, że średnia wieku komplemenciarzy była wyższa, niż bym sobie tego
życzyła, ale jak o mały włos jeden z rowerzystów [och, te uda..!] wpadł na
drzewo, odwracając się za mną - moja próżność osiągnęła zenit ;PPPPPPPPPPP
Wśród komplementujących znaleźli się nawet jacyś podstarzali biznesmeni
obwieszeni złotem hahahaha

DDDDDDD
Ech, my próżne kobietki....
A jednak miłe to ;P