Tak sobie czasem tu poczytuję .... Więc czuję się niejako uprawniona do
wstępu
No i na starcie wyjeżdżam z pytaniem - Czy naprawdę fakt, że mam zamiar sama
wyjechać nad morze oznacza, że nagle pozbawiono mnie całej inteligencji (jak
twierdzi moja rodzina i znajomi)? Czy jak człowiek nie ma kogoś do pary, to
ma siedzieć w domu? Albo zanudzać innych poszukiwaniem osoby chętnej do
spędzenia tygodnia nad morzem? Jakoś niewiele osób podziela mój entuzjazm do
Bałtyku we wrześniu
Więc - jestem dziwna, czy tylko niezrozumiana przez otocznie? W zasadzie i
tak pojadę!! Ale może po powrocie powinnam się zgłosić do lekarza