Po bezskutecznym poszukiwaniu partnera do salsy, kiedy już stwierdziłam, że
nawet ze świecą nie znajdę i położyłam na tym kreskę, nagle się pojawił.
Partner idealny. Zalety??? Same!!!
1. mieszkał kiedyś na Kubie, więc czuje klimat
2. zna hiszpański, więc również czuje klimat
3. był kiedyś DJem, a obecnie komponuje muzę, więc ma genialne uwielbienie
muzyki, a do tego wyczucie rytmu, w tym tego nierównego salsowego, co proste
nie jest.
4. uczy się błyskawicznie – w ciągu godziny czy półtorej nauczył się tyle,
ile moi poprzedni partnerzy uczyli się w czasie 2 do 4 razy dłuższym
5. jest grzeczniutki i milutki, taki dżentelmen
6. sam się dopytuje, czy się z nim wybiorę na imprezę
RE-WE-LA-CJA, jestem nim zachwycona. Nie wiem co prawda jak długo będzie mi
dane z nim tańczyć, bo chłopak wyjeżdża z Polski, ale nie o to chodzi.
Piszę o tym na dowód tego, że jak się nie szuka, to samo przychodzi.