Dodaj do ulubionych

Jestem sam...

16.11.05, 07:55
...a samotność boli. Jakby tego było mało, pokłóciłem się z kimś na kim mi
zależy. Poszło o bzdurę. Wysłałem jej opowiadanie o treści bądź co bądź
erotycznej. Jej reakcja zaskoczyła mnie całkowicie - dziewczyna się na mnie
wściekła sad . Dla mnie to opowiadanie jest zabawne i nikt z moich znajomych
tak nie zareagował.
Wysłałem 3 e-maile z przeprosinami i SMSa... odpowiedzi żadnej sad .
Obserwuj wątek
    • mariolka99 Re: Jestem sam... 16.11.05, 08:19
      1.albo na Ciebie leci
      2.albo boi sie ze Ty lecisz...
      • bogulo Re: Jestem sam... 16.11.05, 09:08
        3. albo nalezy pogadac, nie emilowac i sesemesowac
        • olewator Re: Jestem sam... 16.11.05, 09:55
          Boję się... ale OK. Dziewczyna ma problemy osobiste, stąd może zbyt gwałtowna
          reakcja.
          • anula001 Re: Jestem sam... 16.11.05, 13:25
            albo na razie odpuscic przeprosiny dalsze. 3 razy to sporo, a potem to juz
            meczace jest dosc.
            Daj jej czas.
            • olewator Re: Jestem sam... 16.11.05, 14:22
              No właśnie. Już jej nie zamęczam. Problem w tym, że musiałem wysłać czwartego e-
              maila w zupełnie innej sprawie (już bez przeprosin). Czekam na rozwój
              wydarzeń...
    • olewator No nic... 17.11.05, 00:34
      ...czas sie wyleczyć z tej zanjomości. Definitywnie!
    • anisua Re: Jestem sam... 17.11.05, 12:24
      olewator napisał:
      Wysłałem jej opowiadanie o treści bądź co bądź
      > erotycznej.

      ciekawe coś Ty jej takiego wysłał, ze tak impulsywynie zareagowała..wink
      • martolka Re: Jestem sam... 17.11.05, 15:37
        wlasnie, az samemu by sie chcialo ocenic... wink
      • olewator Re: Jestem sam... 17.11.05, 18:48
        anisua napisała:
        > ciekawe coś Ty jej takiego wysłał, ze tak impulsywynie zareagowała..wink

        "Zdejmujesz powoli ze mnie ubranie, ciuch po ciuchu, kawalek po kawalku,
        odkrywając cialo drżące w oczekiwaniu i napięciu..
        • vatazhka Re: Jestem sam... 17.11.05, 19:56
          No cóż, chyba nie błysnąłeś tzw. wyczuciem, każdemu się zdarza. Ksywka
          zobowiązuje, więc olej i nie zamartwiaj się - swój ruch wykonałeś, więc czekaj
          na reakcję.

          Jeżeli nie byłeś w jej mniemaniu "wyjątkowy: (lepszy niż reszta, co nie oznacza,
          że jedyny), to powinna się odezwać i dać szansę wytłumaczenia się. W przeciwnym
          wypadku będziesz pewnie uznany za natręta, o ile nie dasz sobie spokoju z tym
          przepraszaniem.

          A od siebie dodam, że osoba nie potrafiąca wybaczać i obrażająca się z powodu
          byle głupoty jest dla mnie odpychająca.
        • karina63 Re: Jestem sam... 18.11.05, 19:50
          Uwazam ze jest to swietny tekst, nie ma sie na co obrazac, sama bym chciala cos
          takiego milego dostac, mysle ze nie masz sie czym zamartwiac olewator, tylko
          glowa do gory!!))))))
          • olewator Re: Jestem sam... 19.11.05, 01:09
            Wysłać Ci?
            wink
            • anisua Re: Jestem sam... 19.11.05, 16:53
              dobrze się czytałowink
              fajny tekst.......

              mysle, że trochę impulsywnie zareagowała, choc...

              wszystko zalezy na jakim etapie jest Wasza znajomość........
              bo gdybym dostała taki tekst od kogoś dopiero co poznanego na necie
              z którym nawiazuje się jakaś bliższa znajomość,
              pomyslałabym, ze to jakis zboczek i oszołom.........
              tym bardziej, ze takich ludzi tutaj pełno, niestety...
              • olewator Re: Jestem sam... 20.11.05, 02:57
                anisua napisała:
                >
                > wszystko zalezy na jakim etapie jest Wasza znajomość........
                > bo gdybym dostała taki tekst od kogoś dopiero co poznanego na necie
                > z którym nawiazuje się jakaś bliższa znajomość,
                > pomyslałabym, ze to jakis zboczek i oszołom.........
                > tym bardziej, ze takich ludzi tutaj pełno, niestety...
                >
                Z dziewczyną znam się około 2 lat. Spotkałem ją kilka razy w "realu" ale
                komunikujemy się głównie przez internet (mieszka 100 km ode mnie). To nie jest
                jej pierwsza taka reakcja... i podejrzewam, że przejdzie jej po pewnym czasie.
                Póki co jest to tylko moja koleżanka, chociaż kiedyś mi baaaardzo zaufała a ja
                ją wspierałem w problemach sercowych. Może ta znajomość przejdzie w jakieś
                bliższe uczucie... a może ja już tego nie chcę... Hmmm.
                A wyjaśnieniem impulsywnej reakcji z całą pewnością są poważne problemy
                osobiste jakie teraz ma. Tylko, że ja nie wiem jak się zachować... Wspierać,
                pocieszać czy może w ogóle się nie odzywać.
                • anisua Re: Jestem sam... 20.11.05, 11:39
                  no to widzę znajomość z dłuzszym stażemwink
                  jesli kilka razy tak zareagowała.......a pytałeś jej, dlaczego?
                  czy czas nieodpowiedni,problemy jak piszesz, czy może inne przyczyny....
                  a może daje Ci coś do zrozumienia?

                  przepraszałeś już kilka razy więc z tym daj sobie spokój....
                  co innego żart, a co innego np.chamska zagrywka, za którą należy przepraszać..

                  jeśli Ci na niej zalezy, to bądz, wspieraj......
                  • olewator Re: Jestem sam... 20.11.05, 15:14
                    anisua napisała:
                    > przepraszałeś już kilka razy więc z tym daj sobie spokój....
                    > co innego żart, a co innego np.chamska zagrywka, za którą należy
                    przepraszać..

                    Pewnie, już nie przepraszam. 3 e-maile wystarczą.

                    anisua napisała:
                    > jeśli Ci na niej zalezy, to bądz, wspieraj......
                    >
                    Nie wiem jak to zostanie odebrane. Odpisuje na co 20-ty e-mail, nie odzywa się
                    długo. Ciężki przypadek. Na tą dziewczynę potrzeba sposobu. Problem w tym, że
                    nie wiem jaki to sposób.
                    • anisua Re: Jestem sam... 20.11.05, 15:41
                      olewator napisał:

                      > Nie wiem jak to zostanie odebrane. Odpisuje na co 20-ty e-mail, nie odzywa
                      się
                      > długo. Ciężki przypadek. Na tą dziewczynę potrzeba sposobu. Problem w tym, że
                      > nie wiem jaki to sposób.

                      sposobu?
                      chyba nie....
                      moze trzeba się tylko zdeklarowac, czego oczekujeszwink

                      bo ona boi się zaangazowania może?
                      poza tym znacie się już dwa lata i ?
                      a odległośc spora jakby nie było do budowania jakiegos związku,
                      zwłaszcza, gdy okaze się, że żadne nie bedzie chciało pójśc na kompromis.......
                      • olewator Re: Jestem sam... 20.11.05, 16:29
                        anisua napisała:
                        > sposobu?
                        > chyba nie....
                        > moze trzeba się tylko zdeklarowac, czego oczekujeszwink

                        To skutek będzie odwrotny od oczekiwanego.

                        anisua napisała:
                        > bo ona boi się zaangazowania może?
                        > poza tym znacie się już dwa lata i ?
                        > a odległośc spora jakby nie było do budowania jakiegos związku,
                        > zwłaszcza, gdy okaze się, że żadne nie bedzie chciało pójśc na
                        > kompromis......

                        Ta odległość nie stanowi dla mnie jakiegoś tam problemu. To jest dziewczyna po
                        rozwodzie i po kilku nieudanych związkach, bardzo nieufna, pracuje od rana do
                        nocy, chyba po to żeby uciec przed samotnością. Ciężki przypadek.
                        • anisua Re: Jestem sam... 20.11.05, 16:54
                          olewator napisał:
                          > To skutek będzie odwrotny od oczekiwanego.

                          skąd wiesz??
                          jesli ta dziewczyna jest po przejściach to może własnie tego potrzebuje?
                          pewności
                          zaufania...




                          > Ta odległość nie stanowi dla mnie jakiegoś tam problemu. To jest dziewczyna
                          po
                          > rozwodzie i po kilku nieudanych związkach, bardzo nieufna, pracuje od rana do
                          > nocy, chyba po to żeby uciec przed samotnością. Ciężki przypadek.

                          to nie będzie łatwo....
                          ale jak widzę bardzo Ci zalezy, więc nie odpuszczaj chłopiewink
                          mimo, ze bedzie odmawiać, rzadko odpisywac na meile ....
                          musi Ci zaufać......a to nie bedzie dla niej łatwe, i dla Ciebie też...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka