Witam.
Jestem singlem z odzysku. Półtorej roku temu rozwiodłem się po kilkunastu
latach małżeństwa. Przebolałem już rozpad mojego małżeństwa i z lepszym lub
gorszym skutkiem próbuję sobie poukładać życie na nowo.
Nowym doświadczeniem są dla mnie relacje damsko-męskie. Przez te kilkanaście
lat małżeństwa kobiety traktowałem jak koleżanki i nie bawiłem się nigdy w
damsko-męskie gierki.
Teraz uczę się tego na nowo. Nie powiem raczej z dobrym skutkiem. Nie mam
problemów z nawiązywaniem nowych relacji z kobietami.
Niestety nie pamiętam własnie jak przebiegają te początki znajomości i czuję
się w tym trochę zagubiony. W ostatnim czasie zdarzyło mi się trochę
powazniej zaangażować. Niestety za pierwszym razem sprawy nie wyszły poza
fazę pierwszego zauroczenia. Potrwało to 2 miesiące, wzajemne zauroczenie,
chemia, namiętność potem nagłe jej wycofanie i stwierdzenie, że ona jednak
potrzebuje czasu.

Potem okazało się, że pojawił się ktoś inny.

))
Ostatnio jednak ponownie coś takiego mi się przydarzyło, znowu wielkie
baaaach, wzajemne zauroczenie, fascynacja, namiętność od pierwszego spotkania.
Mój lekki sceptycyzm przełamany przez nią. Teraz mijają 3 miesiące i znowu
sprawy przybrały jakiś taki dziwny obrót. Niby wszystko wygląda, że jest ok.
Kontakt niby jest, ale jakiś taki chłodniejszy (acha ważne może jest to, że
to związek na odległość i widujemy się co 2 tygodnie). Wcześniej ona
przejawiała inicjatywę, teraz zdecydowanie rzadziej dzwoni, rzadziej pisze.
Wszystko nie jest już takie emocjonalne. W rozmowie powiedziała, że wszystko
nadal jest ok i że po prostu ona nie potrafi żyć na takich wysokich obrotach
zbyt długo. Potrafię to w sumie zrozumieć. Tylko mimo wszystko brakuje mi tej
temperatury między nami. Teraz ten kontakt zaczyna wyglądać jak między
dwojgiem bardzo dobrych znajomych, mam kilka przyjaciółek, z którymi mam
podobny kontakt (no może nie tak częsty).
Zależy mi na tej relacji, to fantastyczna dziewczyna, tylko zastanawiam się
czy to nie jest jednak już początek końca.
Stąd moje pytanie, czy to normalne, że ta temperatura spada mniej więcej po
takim okresie i następuje taka faza dużo spokojniejsza???
Jak to u was wygląda???