Wczorajszy program w TV. Szok. Pani (doktor? profesor?) opowiada o przyczynach
powstawania chorób nowotworowych. Znaczący w tym udział mają właśnie wolne
rodniki. Aby zobrazować całość, pani podaje przykład:
spotyka się towarzystwo - wszyscy to pary małżeńskie, zatem układ jest
ustabilizowany, właściwie ułożony (czy ona powiedziała: właściwie??, nie chce
sie juz czepiac, w kazdym razie takie było wybrzmienie). W pewnym momencie
pojawia sie SINGIEL: niesłychanie atrakcyjny i pociągający... To właśnie WOLNY
RODNIK!!! Singiel wchodzi w ten świat i niszczy poukładane środowisko......

>>
(tu powiało grozą i rozmowa sie skonczyła).
Aż sobie usiadłam, jak to usłyszałam.