Dodaj do ulubionych

Dla przyjemności

26.02.08, 22:39
z pasji... Co robicie robić?
Ostatnio znajoma rzuciła mi w rozmowie: jeśli tak zmuszasz się do
pójścia na zajęcia, to zrezygnuj z nich (chodziło o jogę) i znajdź
sobie coś na co będziesz biegła z radością po pracy. Macie coś
takiego? Ja niestety nie. Na pewno wtedy łatwiej byłoby żyć...
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Dla przyjemności 26.02.08, 23:06
      Cośrodowe bieganie za piłką. Najlepsze lekarstwo na tygodniowe stresy.
    • condziu Re: Dla przyjemności 26.02.08, 23:23
      Dużo biegam, od czasu do czasu strzelam ... i świat staje się piękniejszy.
    • stacja.kosmiczna.zbawienie Re: Dla przyjemności 27.02.08, 00:23
      wspinaczka
      ale mysle nad szermierka
    • konrad.80 Re: Dla przyjemności 27.02.08, 00:37
      kiedys co tydzien poznym wieczorem pilka
      teraz, angielski i skyp smile
    • chinsk.i.smok Re: Dla przyjemności 27.02.08, 08:33
      Pływamy. Pływamy. Pływamy.
      Jak ja sobie wczoraj popływałam...!

      Próbujemy się przekonać do roli muchi na ścianie.
      Pracujemy nad przekonaniami.

      I - droga stacjo.kosmiczna.zbawienie - nie wiem już doprawdy, co o
      tym myśleć, bo o szermierce też myślałam... big_grin
    • mort_subite Re: Dla przyjemności 27.02.08, 09:06
      kalina_k napisała:

      > (...) jeśli tak zmuszasz się do
      > pójścia na zajęcia, to zrezygnuj z nich (chodziło o jogę) i znajdź
      > sobie coś na co będziesz biegła z radością po pracy. Macie coś
      > takiego? (...)

      Mamy. Jogę wink
      Serio-serio. Za miesiąc mi stuknie rok regularnej praktyki.
      Połknąłem bakcyla i dobrze mi z tym, staram się chodzić na zajęcia
      tak często, jak to możliwe. A że widzę efekty, jednoznacznie
      korzystne, to pozytywne bodźce, związane z tymi ćwiczeniami, doznają
      dodatkowego wzmocnienia smile
      I tak, jak przez całe życie jakakolwiek aktywność fizyczna była dla
      mnie czymś, do czego trzeba się było zmuszać (często-gęsto bez
      powodzenia), to teraz wręcz jest mi źle, jeśli mam wymuszoną
      okolicznościami (np. chorobą) przerwę w ćwiczeniach.
      Joga rządzi wink
      • barenaked.lady Re: Dla przyjemności 27.02.08, 11:00
        > A że widzę efekty, jednoznacznie
        > korzystne

        a jakie te efekty?

        bo myślałam coby nie zacząć. ale obawiam się żeby mnie te powolne ruchy otumaniły i zrobiły senną. powala się odstresować?
        • dwajezyki Re: Dla przyjemności 27.02.08, 12:09
          wbrew pozorom - joga jest bardzo wysiłkowa. drżą Ci mięśnie. daje
          bardzo dużo energii.
          • barenaked.lady Re: Dla przyjemności 27.02.08, 12:20
            ale chyba nie pozwala się tak naprawdę zmęczyć...?
            • dwajezyki Re: Dla przyjemności 27.02.08, 13:14
              Jeśli zajęcia trwają 1.5 h, 15 minut na końcu to zawsze relaks.
              Dla wyciszenia organizmu. Po coś on zatem jest. Spróbuj smile
            • mort_subite Re: Dla przyjemności 27.02.08, 13:17
              barenaked.lady napisała:

              > ale chyba nie pozwala się tak naprawdę zmęczyć...?

              To zależy. Zmęczenie typu "język na brodzie, płuca na wierzchu"
              raczej nie występuje. Natomiast mogę Cię zapewnić, że spocić się
              można a ból mięśni i poczucie naciągnięcia ścięgien dzień po
              zajęciach, to wcale nie jest rzadkość. Postój na głowie przez trzy
              minuty i zobaczysz, jak to jest wink Zresztą zajęcia zajęciom nie są
              równe. W szkole, w której ja ćwiczę, poszczególne typy asan wykonuje
              się w cyklach tygodniowych, np. w pierwszym tygodniu miesiąca
              dominują pozycje stojące, w ostatnim - relaksacyjne (dużo się leży
              na wałkach, wisi na linach, etc.). Siłą rzeczy w okresie "jogi
              leżankowej" trudno o fizyczne zmęczenie, ale nie temu mają te
              ostatniotygodniowe zajęcia służyć. Anyway, na pewno osoba o
              przyzwoitej sprawności fizycznej będzie miała problem ze zmęczeniem
              się w pierwszym okresie ćwiczeń. Istotą jogi jest spokojne wdrażanie
              ćwiczących do coraz bardziej wymagających póz, bez dzikiego gnania
              na oślep, byle szybciej. Trochę według zasady "primum non nocere".
              Przede wszystkim nie zaszkodzić. Spokojnie dochodzi się do granic
              możliwości organizmu w takim, czy innym zakresie i delikatnie
              próbuje odrobinę przesunąć te granice. Po iluśtam podejściach (co
              może zająć trochę czasu), ni z tego, ni z owego łapiesz się, że
              pewne - awykonalne do niedawna rzeczy - są już w Twoim zasięgu.
        • mort_subite Re: Dla przyjemności 27.02.08, 13:33
          barenaked.lady napisała:

          > a jakie te efekty?

          No, korzystne wink))
          Jestem sprawniejszy fizycznie, całe życie miałem z tym problem (w
          podstawówce/ogólniaku na WF byłem tylko nieżły w piłkę nożną i na
          60m) a teraz zaczynam robić rzeczy, które zawsze wydawały mi się
          poza zasięgiem (np. stanie na głowie czy na rękach). Jestem
          silniejszy, elastyczniejszy. Joga (w połączeniu z racjonalnieszym
          odżywianiem) pomogła mi pozbyć się sporego nadmiaru kilogramów.
          Czuję się lżej, bardziej w formie. Regularny ruch (to już
          niekoniecznie zasługa jogi, jako takiej; każdy rozsądnie uprawiany
          sport powinien dac takie efekty) podnosi poziom endorfin, jestem
          ogólnie lepiej nastawiony do świata, mam lepsze samopoczucie, lepszy
          humor. Mniej mi się spieszy, co nie znaczy, że stałem się
          wolniejszy. Po prostu mniej nerwowy, mniej chaotyczny w swoich
          zachowaniach, spokojniejszy. Np. w czasach przedjogowych nie było w
          ogóle możliwe, żebym dojechał do pracy kilkunastokrotnie nie
          opierd... innych użytkowników drogi, teraz co najwyżej de dwa razy
          nazwę kogoś gamoniem wink

          > bo myślałam coby nie zacząć. ale obawiam się żeby mnie te powolne
          ruchy otumani
          > ły i zrobiły senną. powala się odstresować?

          Pozwala, choć nie oczekuj cudów; to nie jest tak, że po trzech
          godzinach ćwiczeń poczujesz błogi spokój i znajdziesz się na
          krawędzi nirwany wink)
          A ruchy są różne, choć faktycznie raczej niezbyt dynamiczne
          (przynajmniej w praktykowanej przeze mnie jodze wg Iyengara), bywa,
          że się zastyga w bezruchu. Ale nawet wtedy nic Cię nie otumania. Co
          najwyżej w śawaasanie ("pozycja trupa", leżenie w bezruchu, w
          maksymalnym rozluźnieniu, na koniec każdych zajęć; regeneruje po
          wysiłku) można lekko odpłynąć wink

          Wykup sobie miesięczny karnet w jakiejś przyzwoitej szkole i go
          wykorzystaj. Pójście na jedna-dwa zajęcia nie da Ci nawet
          elementarnej wiedzy o tym, jak się jogę ćwiczy. Po miesiącu będziesz
          już mogła w miarę sensownie samej sobie odpwiedzić na pytanie "czy
          to dla mnie?".
    • krynia26 Re: Dla przyjemności 27.02.08, 09:20
      S*I*A*T*K*Ó*W*K*A
    • ardiss1 Re: Dla przyjemności 27.02.08, 09:21
      pływaniesmile))))))))))))))
    • mumuja Re: Dla przyjemności 27.02.08, 11:21
      taniec - jest tyle technik tańca współczesnego lub klasycznego, że
      można do woli wybierać, w razie czego służę pomocą.

      Joga, stretching - dobre rozciąganie nie jest złe smile

      zajęcia z ceramiki, decoupage, rysunek, malarstwo

      śpiew biały (lub czarny)

      pływanie, aerobik w wodzie

      nauka gry na bębnach, saksofonie, gitarze, etc.

      kręgi kobiet

      wspinaczka, skoki spadochronowe, paralotnia

      fittnes, bieżnia, spinning, boks, capoeira, kravmaga,

      wolontariat

      Polecam nowy progressteron - festiwal dla kobiet, na którym masz
      przegląd najróżniejszych technik pracy z ciałem, głosem, tańców,
      sztuk artystycznych, których można popróbować i znaleźć coś
      bliskiego sercu - www.dojrzewalnia.pl
      • condziu Re: Dla przyjemności 27.02.08, 12:29
        Bezrobotna chyba jesteś wink ?
        • mumuja Re: Dla przyjemności 27.02.08, 13:28
          po pracy, po kolei, etapami wink
          • condziu Re: Dla przyjemności 27.02.08, 14:21
            No tak ... 10latka przed Tobą, jak za dobrych czasów wink
    • dwajezyki Re: Dla przyjemności 27.02.08, 12:07
      Lubię chodzić. Tak po prostu, we własnym tempie. Do perypatetyka
      mi bardzo daleko, ale jak mnie porządnie przewieje czuję się fajnie.
      Najlepiej ostatnio godzinami chodziło się po plaży, inny dobry teren - działki -
      są jeszcze za mokre, ale kilka km przez miasto zamiast tramwaju
      też dobra rzecz. Po drodze można zahaczyć o park.

      I lubię chodzić do kina. To trochę nałóg, bo mogę olewać kino ruskimi
      miesiącami, a potem mam chęć na 2 razy w tygodniu.
      • kalina_k Re: Dla przyjemności 27.02.08, 21:39
        Cudowni jesteście. Nie spodziewałam się takiej gamy zainteresowań smile

        Co do jogi, to naprawdę polecam. Czuję się po niej lżejsza wagowo i
        na duszy. Po 1 1/2 h ćwiczeń myśli siłą woli odrywają się od
        wszelkich spraw je zatruwających nieustannie. Poza tym przez
        ćwiczenia rozciągające mam wrażenie, że jestem taka bardziej
        taneczna i radosna jak wracam po zajęciach do domu. Zdecydowanie
        poprawia nastrój. Podobnie jak inne zajęcia ruchowe.

        No i dzięki Jeżykomsmile uświadomiłam sobie, że b. lubię spacery. I z
        radością jak uda mi się wygospodarować w weekend rano czas, idę na
        spacer wzdłuż Wisły. Rewelka.

        Poza tym dobre powieści i kryminały. Aż mi łapki zadrżały na myśl o
        wyprawie do księgarni. Może coś nowego Donny Leon lub Mankella już
        jest???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka