krynia26
16.04.08, 23:04
być sama ...wiem wiem że takie to tylko pitolenie ale...włąsnie wróciłam ze spotkania z koleżanką która za trzy dni stanie na ślubnym kobiercu i co i co dzień zastanawia się czy dobrze robi bo została dwa razy jakby delikatnie mówiąc puszczona kantem przez "przyszłego"...Boże jak ona się męczy ...tel zajęty- z kim on tyle gada, nie odpisuje - ciekawe co robi....to tylko banalne przykłady jej niepokoju...juz sama nie wiem czy ona jest taka głupia czy tak go kocha...łatwo jest stać z boku i oceniać ....ale czy nie wymaga to ogromnego uczucia zeby być z kims kto dwa razy tak Cie zranił???...każdy przypadek jest inny i nie ma co generalizować ....ale ....żal mi jej bo miłość to zaufanie prawda....spokój...ciepło....szacunek ....(na marginesie -szalony sex hihi).......??????