kloti81
06.04.09, 21:17
Na początek chciałam sie przywitać. Mieszkam od urodzenia w Warszawie, niedawno skończyłam studia i jestem singlem. Tak po prostu. Powoli to do mnie dociera, to juz pół roku mija odkąd wybrałam ten sposób na zycie....
Przez kilka lat byłam z chłopakiem, myślałam ze to miłośc mojego życia. Dwa lata mieszkalismy razem, na początku było cudownie, potem też w sumie nieźle. Ale w koncu poprosiłam go, żeby się wyprowadził. Rozstalismy się bez scen, po prostu poszłam do pracy a on miał 12 godzin na spakowanie manatków. Troche pusto było...
I teraz, po pół roku, odezwał się. To znaczy wcześniej też coś tam rozmawialismy, życzenia imieninowe, jakies maile z kawałami i takie tam. Ale od dwóch tygodni zaczął normalnie bombardowac mnie smsami, mailami, zaczepiać na naszej klasie i facebooku. Normalnie wiosnę chyba poczuł...
Czuję, ze tez bym chciała spróbowac jeszcze raz. W końcu to super facet. Ale z drugiej strony jak sobie przypomnę jak to było życ z nim na co dzień: chrapanie, śpiewy przy goleniu, przesiadywanie godzinami przy komputerze podczas gdy ja sie nudziłam i tak dalej... Sama nie wiem. W sumie jakoś specjalnie mi męskiego towarzystwa nie brakuje, koc, ciekawa książka, głupie romansidło na tv i jest miło...
Dziewczyny, nie czytałam tego forum, tak mnie naszlo, żeby tutaj napisac. Są zapewne pośród Was takie, które mają za soba podobny związek jak ja. Proszę, podpowiedzcie. Zawsze tak jest, że facet jakiś czas po rozstaniu chce wrócic? Czy może pisząc te wszystkie maile i smsy pastwi sie nade mną? Choć to raczej nie w jego stylu. Juz sama nie wiem co o tym mysleć...