Dodaj do ulubionych

Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ...

02.08.10, 08:05
To jakby standard usług bankowych, nadzór KNF jest fikcją, jedyne wyjście to nacjonalizacja sektora bankowego, za odszkodowaniem ale przymusowa. Konkurencja to lipa w sytuacji gdy jeden bank przejmuje inny praktycznie bez przeszkód.
Obserwuj wątek
    • Gość: ktoś Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego się IP: 193.201.167.* 02.08.10, 08:20
      bać? Chyba, że bankowe pieniądze w pewnej części
      zostały "przejedzone". gdzie tu "osaczenie"??? raczej strach, ale
      przed czym, wie to już tylko kredytobiorca.
      • Gość: Antoni Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.chello.pl 02.08.10, 08:29
        Skoro Twoje podejście, pewno nie miałbyś nic przeciwko, żeby po
        lekcjach policja obmacała Twoją córkę, bo przecież może mieć przy sobie
        narkotyki. Jeśli jest uczciwa, nie ma się czego bać.
        • Gość: Tom Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 08:36
          Błędna analogia... Bo dom do czasu spłaty jest zabezpieczeniem, nie do końca własnością właścicieli, ponieważ nie mogą nią dowolnie dysponować. Problemem jest jedynie pytanie czy bank nie szuka czasami furtki do skasowania dodatkowych pieniędzy bo np. w szczycie hossy udzielał na marży 1%.

          A co do analogii, to co najwyżej mozesz mieć pretensje do teściów, że sprawdzają córkę czy jest jej dobrze u męża... :-)
          • plosiak Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego 02.08.10, 08:46
            Nie masz o czymś pojęcia - to po co piszesz ? Kredytobiorca jest właścicielem
            nieruchomości i może ją dysponować swobodnie. Np. sprzedać z zyskiem i spłacić
            kredyt, a z nadwyżki kupić, co chce. Może ją darować itd. Inna sprawa, że to
            może mieć wpływ na los umowy - ale dysponować własnością może, jak chce.

            Później można przeczytać, że właścicielem jest bank, a kredytobiorca jakimś
            ubezwłasnowolnionym niewolnikiem bez możliwości decydowania.
            • kretynofil Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 02.08.10, 09:05
              Dalej jestes przekonany ze czynsze beda rosly?

              forum.gazeta.pl/forum/w,778,88630255,88630255,Wynajmowanie_mieszkania_bedzie_jeszcze_drozsze.html


              Dalej jestes taki przywiazany do swoich prognoz? Dalej Ci sie wydaje
              ze masz cos madrego do powiedzenia?

              Radze traktowac wypowiedzi Prosiaka z duza doza ostroznosci - to
              zwykly niedzielny yyyyynwestor i forumowy naganiacz...
              • steamtrain Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 02.08.10, 10:30
                > Radze traktowac wypowiedzi Prosiaka z duza doza ostroznosci - to
                > zwykly niedzielny yyyyynwestor i forumowy naganiacz

                Nie, to zwykly wiejski glupek ktoremu sie wydaje, ze cos wie.

                Takis madry prosiak ? To sprzedaj dom obciazony prawie nie splacona
                hipoteka "panie wlascicielu". Zwlaszcza obciazony frankiem przy 2,0.
                To moze sie okazac ze jestes bankowi winien w ciagu 30 dni 150
                tysiecy. No ale madrala-teoretyk nie z takimi sobie rzeczami radzil.

                Prawda jest taka ze bez zgody banku nie ruszysz palcem. Bo jak
                ruszysz to bank Ci pokaze ze moze wiecej i to zgodnie z umowa.
                Porywac na banki to sie moga bogacze ktorych stac na zaplate "premii
                za glupote" a nie gole dupy.
                • rydzyk_fizyk Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd 02.08.10, 10:43
                  Dla żądania takich informacji przez bank wystarczą przepisy ustawy Prawo bankowe.

                  Art. 74.
                  W czasie obowiązywania umowy kredytu kredytobiorca jest obowiązany
                  przedstawić - na żądanie banku
                  - informacje i dokumenty niezbędne do oceny
                  jego sytuacji finansowej i gospodarczej oraz umożliwiające kontrolę
                  wykorzystania i spłaty kredytu.
                  • rydzyk_fizyk Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd 02.08.10, 10:47
                    i jeszcze jeden bardziej odpowiedni nawet w tej sytuacji:

                    Art. 70. 
                    1. Bank uzależnia przyznanie kredytu od zdolności kredytowej kredytobiorcy.
                    Przez zdolność kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu
                    wraz z odsetkami w terminach określonych w umowie. Kredytobiorca jest obowiązany
                    przedłożyć na żądanie banku dokumenty i informacje niezbędne do dokonania oceny
                    tej zdolności.

                    2. Osobie fizycznej, prawnej lub jednostce organizacyjnej nie mającej osobowości
                    prawnej, o ile posiada zdolność prawną, które nie mają zdolności kredytowej,
                    bank może udzielić kredytu pod warunkiem:

                    1)ustanowienia szczególnego sposobu zabezpieczenia spłaty kredytu,

                    2)przedstawienia niezależnie od zabezpieczenia spłaty kredytu programu naprawy
                    gospodarki podmiotu, którego realizacja zapewni - według oceny banku - uzyskanie
                    zdolności kredytowej w określonym czasie.

                    3. Kredytobiorca jest obowiązany umożliwić podejmowanie przez bank czynności
                    związanych z oceną sytuacji finansowej i gospodarczej oraz kontrolę
                    wykorzystania i spłaty kredytu.



                    To powinien być dekalog każdego kredyciarza razem z art. 75 ustawy - Prawo
                    bankowe, który zawiera przesłanki wypowiedzenia umowy kredytu.

                    Może przypadek tej pani nauczy innych.
                    • Gość: Jarek Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:56
                      >3. Kredytobiorca jest obowiązany umożliwić podejmowanie przez bank
                      czynności
                      > związanych z oceną sytuacji finansowej i gospodarczej oraz kontrolę
                      > wykorzystania i spłaty kredytu.


                      Ocena sytuacji finansowej i gospodarczej w mojej ocenie polega na ponownym
                      prześwietleniu zarobków i obciążeń finansowych kredytobiorcy czyli powtórnym
                      określeniu zdolności kredytowej.
                      Nie wiąże się to z inspekcją i powtórną wyceną nieruchomości.
                      • rydzyk_fizyk Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd 02.08.10, 11:01
                        które nie mają zdolności kredytowej,
                        bank może udzielić kredytu pod warunkiem:

                        1)ustanowienia szczególnego sposobu zabezpieczenia spłaty kredytu,


                        Kredyt został udzielony pod warunkiem zabezpieczenia na nieruchomości.

                        Wartość zadłużenia zwiększyła się.

                        No ale jeśli bohaterowie artykułu chcą sprawdzać kto ma rację to droga wolna -
                        wypowiedzenie umowy kredyty i bankowy tytuł egzekucyjny. Potrwa to krócej niż im
                        się wydaje.
                      • steamtrain Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd 02.08.10, 11:04
                        >Ocena sytuacji finansowej i gospodarczej w mojej ocenie

                        Problem w Tym ze "Twoja ocena" nie ma tutaj zbyt wielkiej wartosci.

                        Ale zawsze mozesz wziac sie za bary z bankiem. Daj znac o przebiegu
                        starcia.
                    • Gość: mm Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd IP: *.bosbank.pl 02.08.10, 11:50
                      <b>Osobie fizycznej..., które nie mają zdolności kredytowej,</b>

                      Ci skoro dostali kredyt to chyba zdolność mieli?
                  • Gość: Jarek Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:52
                    Ten zapis jest przeniesiony do umowy. Ale nie ma w nim mowy o inspekcji
                    nieruchomości ani o jej ponownej wycenie.
                    Zresztą bank nie powoływał się na ten zapis.
                    • rydzyk_fizyk Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd 02.08.10, 10:57
                      No to jeszcze raz art. 70 ust 3.

                      Kredytobiorca jest obowiązany umożliwić podejmowanie przez bank czynności
                      związanych z oceną sytuacji finansowej i gospodarczej oraz kontrolę
                      wykorzystania i spłaty kredytu.
                      • Gość: BlackCrow Re: Panie Samcik - proszę nie wprowadzać w błąd IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 11:38
                        Jak dla mnie:
                        1. Sprawdzenie zdolności kredytowej.
                        2. Sprawdzenie zabezpieczenia jakim jest mieszkanie.

                        Przeciez zabezpieczenie kredytu jakim jest mieszkanie musi byc
                        sprawdzone jako element umowy kredytoej.
                • mrmrooz Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 02.08.10, 13:50
                  steamtrain napisała:
                  > ....To sprzedaj dom obciazony prawie nie splacona
                  > hipoteka "panie wlascicielu". Zwlaszcza obciazony frankiem przy
                  2,0.
                  > To moze sie okazac ze jestes bankowi winien w ciagu 30 dni 150
                  > tysiecy. No ale madrala-teoretyk nie z takimi sobie rzeczami
                  radzil.
                  Sprzedać nie jest problemem. Problemem może być co najwyżej
                  znalezienie kupca i uzgodnienie ceny. Ale sama sprzedaż nieruchomości
                  obciążonej hipoteką nie jest od strony technicznej wyjątkowo trudna.

                  > Prawda jest taka ze bez zgody banku nie ruszysz palcem. Bo jak
                  > ruszysz to bank Ci pokaze ze moze wiecej i to zgodnie z umowa.
                  Bzdura. Jak chcesz to sprzedaż, jak nie to nie. I bank nie ma nic do
                  gadania - i nie musisz się pytać banku czy możesz sprzedać. Po prostu
                  - znajdujesz kupca, podpisujesz umowę, kasa jest przelewana tam gdzie
                  trzeba (do banku na spłatę kredytu, na twoje konto - zależy od
                  ustaleń). I tyle.

                  Bank ma dostać swoje - czyli wartość zadłużenia, powiększoną o
                  ewentualne odsetki i/lub prowizje.

                  Pozdrawiam
                  Michał M
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 13:56
                    > Problemem może być co najwyżej
                    > znalezienie kupca i uzgodnienie ceny.

                    A wg Ciebie to nie problem (jeśli dług do spłacenia często jest większy niż
                    wartość nieruchomości)?
                  • kretynofil Nie zrozumiales... 02.08.10, 14:00
                    Chodzi o to ze jak masz hipoteke na 450.000 i sprzedasz mieszkanie za
                    300.000 to jestes nadal bankowi winien 150.000.

                    I tu jest klops ;)
                    • mrmrooz Re: Nie zrozumiales... 03.08.10, 09:19
                      Nie, to ty masz problem. Po prostu odnoszę się do bzdur typu - bez
                      zgody banku nie sprzedaż nieruchomości obciążonej hipoteką. I tyle.
                      Zgadzam się że w czasami (lub nawet często) jest to sytuacja
                      problematyczna (bo wartość sprzedaży jest niższa niż zadłużenie).

                      Ale dalej nikt (z banku) mi nie może tego zabronić. I tyle.

                      Pozdrawiam
                      Michał M
                      • mrmrooz Re: Nie zrozumiales... 03.08.10, 09:29
                        > zgody banku nie sprzedaż nieruchomości obciążonej
                        Miało być ....nie sprzedasz.....
                  • steamtrain Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 02.08.10, 14:32
                    No widzisz ja o praktyce, Ty o teorii :D

                    > Bzdura. Jak chcesz to sprzedaż, jak nie to nie. I bank nie ma nic
                    do
                    > gadania - i nie musisz się pytać banku czy możesz sprzedać

                    TO JEST BZDURA. Ta bajeczka dzialala jak nieruchomosci mialy drozec
                    do nieba. W tej chwili co z tego ze sprzedasz skoro bankowi w ciagu
                    30 dni musisz splacic np 150 tysiecy roznicy gotowka ? Tu jest sedno
                    sprawy a nie w zonglowaniu slowami o "wlasnosci"

                    Widze ze "kozakow" nie brakuje. Najczesciej to kozaczenie konczy sie
                    na madrowaniu na forum i upewnianie samych siebie "dobrze zrobilem,
                    dobrze zrobilem"
                    • rydzyk_fizyk Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 02.08.10, 15:40
                      Zapomniał dodać, że kupiec będzie dłużnikiem rzeczowym banku. Czytaj będzie
                      odpowiadał swoją nieruchomością za nieswoje długi.

                      Jeśli się zgodzi pójść na ryzyko spłaty kredytu za jego pieniądze to będzie albo
                      bardzo odważny albo bardzo głupi.

                      A po drodze zabawy z czekaniem na wpis do KW.
                    • mrmrooz Re: Jak tam, prosiak, czynsze rosna? 03.08.10, 09:27
                      steamtrain napisała:

                      > TO JEST BZDURA. Ta bajeczka dzialala jak nieruchomosci mialy drozec
                      > do nieba. W tej chwili co z tego ze sprzedasz skoro bankowi w ciagu
                      > 30 dni musisz splacic np 150 tysiecy roznicy gotowka ? Tu jest
                      sedno
                      > sprawy a nie w zonglowaniu slowami o "wlasnosci"
                      >
                      > Widze ze "kozakow" nie brakuje. Najczesciej to kozaczenie konczy
                      sie
                      > na madrowaniu na forum i upewnianie samych siebie "dobrze zrobilem,
                      > dobrze zrobilem"
                      Widzę że dalej nie rozumiesz. Nie twierdzę, że sprzedaż w takiej
                      sytuacji ma się opłacać. Po prostu wyjaśniam, że banku o zgodę, czy
                      możemy sprzedać nieruchomość obciążoną hipoteką (nie jest istotne czy
                      ze stratą czy nie), pytać nie musimy. Nie jest prawdą, że bez zgodny
                      banku nic nie zrobimy. I tyle.

                      Inną kwestią jest czy to nam się opłaca czy nie - i doskonale wiem,
                      że w sytuacji kiedy frank zdrożał jest to/może być operacja na minus.

                      Pozdrawiam
                      Michał M
            • c64 Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego 02.08.10, 09:50
              > Nie masz o czymś pojęcia - to po co piszesz ? Kredytobiorca jest
              właścicielem
              > nieruchomości i może ją dysponować swobodnie.

              Skoro jest właścielem i może dysponowac swobodnie, to znaczy że nie
              musi wpuszczać rzeczoznawcy z banku, nie? No to w czym problem i po
              co ten artykuł? Czy jednak musi? Skoro musi, to może dysponować
              swobodnie czy nie może? :)
              • kretynofil Wolny jak chlop panszczyzniany ;) 02.08.10, 09:54
                Mogl sobie wziac za zone dowolna babe ze wsi, nikt mu nic nie narzucal
                - ale musial na noc poslubna pozyczyc ja szlachcicowi ;)
              • Gość: Jarek Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:09
                Trochę inaczej patrzy się na sprawy gdy otrzyma się od banku odpowiedź w
                której jest napisane, że w przypadku odmowy wpuszczenia inspekcji bank może
                rowiązać umowę. Ciekawe ile osób przekonanych, że ma rację zdecydowałoby się
                na takie ryzyko. Rozwiązanie umowy przez bank to konieczność spłaty kredytu w
                ciągu miesiąca. Nawet jak miało się racje to dochodzenie tego w sądzie potrwa
                miesiącami.
              • Gość: BlackCrow Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 11:40
                c64 napisał:

                > Skoro jest właścielem i może dysponowac swobodnie, to znaczy że nie
                > musi wpuszczać rzeczoznawcy z banku, nie? No to w czym problem i po
                > co ten artykuł? Czy jednak musi? Skoro musi, to może dysponować
                > swobodnie czy nie może? :)

                No i wlasnie upada mit "na swoim"
              • mrmrooz Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego 02.08.10, 13:54
                c64 napisał:

                > Skoro jest właścielem i może dysponowac swobodnie, to znaczy że nie
                > musi wpuszczać rzeczoznawcy z banku, nie? No to w czym problem i po
                > co ten artykuł? Czy jednak musi? Skoro musi, to może dysponować
                > swobodnie czy nie może? :)
                Nie, nie musi wpuścić. Co najwyżej bank może wypowiedzieć umowę
                kredytową wtedy. I jak kredytobiorca spłaci - to nie ma problemu.
                Czasami może być to dobre rozwiązanie - bo chyba jak bank wypowie
                umowę, to nie ma prowizji za wcześniejszą spłatę?

                Pozdrawiam
                Michał M
                • steamtrain Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego 02.08.10, 14:36
                  >Czasami może być to dobre rozwiązanie - bo chyba jak bank wypowie
                  >umowę, to nie ma prowizji za wcześniejszą spłatę?


                  A to dobre. Serio.

                  Brali kredyt po to zeby teraz zaplacic bankowi gotowka w ciagu 30
                  dni i to wiecej niz dom jest teraz warty. No ale nie ma prowizji....

                  Czytasz czasem co piszesz?
          • Gość: Pit Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.man.poznan.pl 11.08.10, 12:31
            Dziecko poczytaj chociaż rzeczówkę z kc*. No i kawałek zobowiązań. Potem możesz
            coś napisać by nie robić z siebie durnia.
            *kc - kodeks cywilny
        • kretynofil I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... 02.08.10, 08:37
          ...miala juz miejsce na przyklad na lotnisku gdzie wyrywkowo "maca"
          sie pasazerow.

          Obsesje macie? To bardzo dobrze ze bank chce sprawdzic jak wyglada
          nieruchomosc - bo lepsze to (inspekcja + dodatkowe zabezpieczenie)
          niz zle kredyty i odbijanie sobie strat na placacych uczciwie
          klientach (czyli, de facto, osobach o ktorych traktuje artykul).

          Cos mi tu smierdzi - "lapaj zlodzieja" jakos najczesciej krzycza
          wlasnie zlodzieje...
          • Gość: buc Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 09:10
            Pier*olisz jak potluczony.

            Przeciez wiadomo ze chodzi tylko i wylacznie o to zeby znalezc jakis pretekst do podsuniecia jakiegos z d* wzietego aneksu, oczywiscie "korzystnego" dla kredytobiorcy. A jak nie podpisze to.... Przeciez tak dzialaja banki w RP - jak mafia.

            Tutaj skur*wysyny z ING widza, ze ludzie splacaja raty regularnie wiec maja kase, czyli moze uda sie od nich jeszcze cos wiecej wytargac. Ot i caly powod inspekcji. Skoro bank dal szmal na zakup domu to chyba wiedzial na co i dobrze wie co to za nieruchomosc.
            • robal_pl Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... 02.08.10, 09:22
              To nie całkiem tak ale generalnie chodzi o dodatkowe zabezpieczenie wziętego
              kredytu...
              Bo zakup domu/mieszkania w szczycie cenowym w 2008 roku kiedy to CHF był tani
              oznacza, że teraz ten dom/mieszkanie jest warty mniej niż wynosi dług tych
              państwa w banku. Albo po prostu dużo mniej i jest kiepskim zabezpieczeniem kredytu.
              Stąd inspekcja. I zapewne powstanie wymóg dodatkowego zabezpieczenia kredytu (np
              ubezpieczenia) jeśli obecna wartość nieruchomości jest dużo niższa niż w
              momencie zakupu.
              Poza tym wystarczy porównać kurs Franka: listopad 2008 2,4566 a teraz: 2,955
              (kurs średni NBP). Pożyczyli 450 000 zł czyli 183180 CHF a po obecnym kursie to
              jest około 541 296 zł. I to po kursie średnim bo po kursie sprzedaży będzie
              jeszcze więcej. Nic dziwnego, że bank chce dodatkowego zabezpieczenia...
              • Gość: Jarek Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:16
                Ładnie powiedziane "to nic dziwnego, że bank chce dodatkowego zabezpieczenia".
                Tak samo kredytobiorca może powiedzieć, że chce obniżenia oprocentowania.
                Tylko co z tego.
                Aby bank mógł chcieć dodatkowych zabezpieczeń musi to być zapisane w umowie.
                To umowa reguluje co bank może a klient musi. Bank czując się w relacjach z
                klientem "silny" dowolnie interpretuje zapisy umowy tak aby dopiąć swego.
                Wystarczy trochę postraszyć klienta rozwiązaniem umowy i już klient musi się
                podporządkować. I o to w tej sprawie chodzi.
                • steamtrain Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... 02.08.10, 10:32
                  >> Tak samo kredytobiorca może powiedzieć, że chce obniżenia
                  oprocentowania.

                  Kredytobiorca to sobie moze chciec. Do negocjowania z bankiem musi
                  byc "pozycja sily" a nie chec (nawet szczera).

                  > Aby bank mógł chcieć dodatkowych zabezpieczeń musi to być zapisane
                  w umowie.


                  A przypadkiem takich zapisow nie ma ? Bo mysle, ze takie zapisy
                  istnieja 2 90% umow kredytow hipo.
                  • Gość: Jarek Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:40
                    Takich zapisów nie ma.
                    Chyba, że tak jak teraz dla bank "inspekcaja" i "wycena" to znaczy to samo
                    więc może coś się tam uda podciągnąć "ziiinterpretować" i zapis się znajdzie.
                    • rydzyk_fizyk Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... 02.08.10, 10:50
                      Naprodukowałeś się a teraz na spokojnie przeczytaj art. 70 ust. 3 ustawy - Prawo
                      bankowe :>
                      • Gość: Jarek Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:58
                        > Naprodukowałeś się a teraz na spokojnie przeczytaj art. 70 ust. 3 ustawy -
                        > Prawo bankowe :>
                        Przeczytałem, spokojnie. Nie ma tu nic o inspekcji i wycenie nieruchomości.
                        • Gość: Krakus Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:05
                          > > Naprodukowałeś się a teraz na spokojnie przeczytaj art. 70 ust. 3 ustawy
                          > -
                          > > Prawo bankowe :>
                          > Przeczytałem, spokojnie. Nie ma tu nic o inspekcji i wycenie nieruchomości.


                          A trzeba było przeczytać umowę kredytową.
                • Gość: Krakus Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:04
                  > Ładnie powiedziane "to nic dziwnego, że bank chce dodatkowego zabezpieczenia".
                  > Tak samo kredytobiorca może powiedzieć, że chce obniżenia oprocentowania.
                  > Tylko co z tego.
                  > Aby bank mógł chcieć dodatkowych zabezpieczeń musi to być zapisane w umowie.
                  > To umowa reguluje co bank może a klient musi. Bank czując się w relacjach z
                  > klientem "silny" dowolnie interpretuje zapisy umowy tak aby dopiąć swego.
                  > Wystarczy trochę postraszyć klienta rozwiązaniem umowy i już klient musi się
                  > podporządkować. I o to w tej sprawie chodzi.

                  Ależ bank ma takie możliwości. Już prawnicy banku o to zadbali.

                  A klient oczywiście ma prawo nie zgodzić się i wypowiedzieć umowę. :-))))

                  Klient był jelonkiem i przepłacił za drogie mieszkanie przy rekordowo niskim kursie franka.

                  Bank teraz tylko wymaga kilku tysięcy dodatkowego ubezpieczenia co jakiś czas.
              • Gość: Jarek Re: I calkiem niewykluczone ze taka sytuacja... IP: *.siden.pl 06.08.10, 13:05
                > Stąd inspekcja. I zapewne powstanie wymóg dodatkowego zabezpieczenia kredytu
                >(np. ubezpieczenia) jeśli obecna wartość nieruchomości jest dużo niższa niż w
                > momencie zakupu.
                Takie działania banku, wymaganie dodatkowego zabezpieczenia kredytu są
                sprzeczne z stanowiskiem KNF. Kilka cytatów z Stanowiska KNF z dnia 25 marca
                2009 roku w sprawie żądania przez banki dodatkowego zabezpieczenia do
                udzielonych w przeszłości kredytów hipotecznych.
                "Należy zwrócić uwagę, że spadek zabezpieczenia nie oznacza spadku zdolności
                kredytowej klienta"
                "Podejmowane przez niektóre z tych instytucji próby zmiany warunków umowy
                kredytowej poprzez podwyższenie marży, domaganie się dodatkowego
                zabezpieczenia od klientów (w szczególności tych, których ocena zdolności
                kredytowej oraz wartości zabezpieczenia kredytu była dokonana w niedalekiej
                przeszłości) lub sprzedaż dodatkowych produktów finansowych świadczyć może o
                niedostatecznej jakości procesu zarządzania ryzykiem."
                "wobec takich instytucji moŜe podjąć działania nadzorcze"

                KNF wydało takie stanowisko gdy wiosną 2009 banki (np. polbank) zaczęły
                domagać się dodatkowych zabezpieczeń. Z tego co czytałem banki wycofały się z
                tej praktyki.
                Czy ktoś zna takie przypadki z 2010 roku?
            • kretynofil Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 09:28
              W listopadzie 2008 kurs CHF/PLN wynosil 2,4 - dzisiaj to jest 2,93.

              Jesli przeliczysz sobie parametry kredytu (450.000 PLN przy kursie
              2,4 to 187.500 CHF, przy dzisiejszym kursie to juz 549.375 PLN) to
              wychodzi na to ze wzrost kursu franka spowodowal ze ich wklad wlasny
              zostal pochloniety i z kredytu "bezpiecznego" (ponizej 80% LTV)
              zrobil sie kredyt "mniej bezpieczny" (blisko 100% LTV).

              Do tego, jesli uwzglednisz spadki cen nieruchomosci (spokojnie
              kolejne 15%) to masz juz kredyt powyzej 100% LTV - i taki kredyt
              wymaga dodatkowych zabezpieczen. Bank ma prawo o nie poprosic!

              > A jak nie podpisze to....

              To niech zjezdza do innego banku - i krzyzyk na droge. Co w tym
              zlego?
              • gadolinn Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 09:43
                Z tego co piszesz wynika, ze cale ryzyko jest po stronie kredytobiorcy.
                Dajac kredyt, bank nie ryzykuje niczym, bo zawsze moze renegocjowac
                kredyt (tzn. narzucic nowe warunki). Przy uczciwym kredycie (czyli w
                normalnym systemie bankowym) ryzyko jest dzielone przez obie strony:
                kredytodawce i kredytobiorce.

                A jak sie bankowi nie podoba, to niech nie daje kredytu.
                To samo dotyczy klienta, nie podoba sie, to nie bierz kredytu.
                • kretynofil Ale wlasnie tego chca kredytobiorcy! 02.08.10, 09:52
                  W zeszlym tygodniu byl artykul o nowej (?) rekomendacji KNF
                  dotyczacej udzialu kredytow denominowanych w walutach w portfelu
                  bankow. W skrocie: banki w PL przestana dawac kredyty w CHF/EUR
                  golodupcom.

                  I od razu podnosi sie larum na forach: jak to? Dlaczego? Sku*wysyny!
                  Zlodzieje! Komunisci!

                  Przeciez gdyby banki u nas nie zaczely dawac kredytow na 100%
                  (niechby dawaly tylko na 90%) to by w ogole problemu nie bylo! Nic by
                  nie trzeba bylo ograniczac, renegocjowac, dyskutowac. Metr mieszkania
                  w warszawie dalej by kosztowal okolo 4K w centrum i nadal by te
                  mieszkania kupowali wylacznie ludzie ktorych na to naprawde stac - a
                  nie "stac, ale pod warunkiem ze ich zycie przez cale 30 lat bedzie
                  idylla, nikt nie straci pracy ani sie nie rozwiedzie, nikt nie
                  zachoruje i nie pojedzie na wakacje a biedronka dalej bedzie
                  sprzedawala tania pasztetowa".

                  A co do odpowiedzialnosci - ludzie chca na siebie brac
                  "odpowiedzialnosc" (czyli kredyty), ale potem gardluja zeby ich inni
                  ratowali. Wiesz jaki bylby wrzask jakby panstwo zaczelo budowac
                  komercyjnie mieszkania i sprzedawac je po 5KPLN/m2 w Warszawie?

                  I wiesz kto by krzyczal najbardziej? Ci "odpowiedzialni" co to wzieli
                  kredyt na gorce cen w dolku CHF ;)
                  • Gość: Krakus Re: Ale wlasnie tego chca kredytobiorcy! IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:12
                    > A co do odpowiedzialnosci - ludzie chca na siebie brac
                    > "odpowiedzialnosc" (czyli kredyty), ale potem gardluja zeby ich inni
                    > ratowali. Wiesz jaki bylby wrzask jakby panstwo zaczelo budowac
                    > komercyjnie mieszkania i sprzedawac je po 5KPLN/m2 w Warszawie?

                    A wiesz co się dzieje w Krakowie, kiedy po wiadomościach regionalnych TVP Kraków deweloperzy puszczają reklamy w rodzaju domku szeregowego z ogródkiem i garażem w cenie 3,7 tys/m2? :-)

                    I wcale nie mam tu na myśli reakcji tych, co na granicy Krakowa ze Skawiną cieszyli się ze swoich nabytków ponad 10 tys/m2 w domu jednorodzinnym.

                    Maj pokazał, że kupili nowe domy na terenach zalewowych.
                    Jeszcze w czerwcu widziałem w internecie reklamę zachwalającą bliskie sąsiedztwo Wisły.
                • c64 Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 09:53
                  Przecież nikt do tych państwa nie przyszedł i nie przystawił im
                  pistoletu do głowy. Wzieli kredyt indeksowany CHF, czyli założyli
                  się z bankiem o kurs franka, z własnej nieprzymuszonej. Podpisali
                  taką umowę jaka im odpowiadała. To po co te dywagacje o
                  sprawiedliowści i uczciwości? Czy zakłady i lichwa kiedykolwiek była
                  uczciwa???
                  • Gość: Krakus Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:14
                    > Przecież nikt do tych państwa nie przyszedł i nie przystawił im
                    > pistoletu do głowy. Wzieli kredyt indeksowany CHF, czyli założyli
                    > się z bankiem o kurs franka, z własnej nieprzymuszonej. Podpisali
                    > taką umowę jaka im odpowiadała. To po co te dywagacje o
                    > sprawiedliowści i uczciwości? Czy zakłady i lichwa kiedykolwiek była
                    > uczciwa???


                    W życiu jak w pokerze, jest zasada kredyt-stół.
                    A czasem bank mówi: Sprawdzam!
                • steamtrain Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 10:35
                  >> Aby bank mógł chcieć dodatkowych zabezpieczeń musi to być
                  zapisane w umowie.


                  Bo tak jest. Bank ma pieniadze, Ty nie masz nic. Nadal wierzysz w
                  umowe fair ? Heh.
                  • steamtrain Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 10:36


                    mialo byc (ach te prawo copiego-paste'a):


                    >Z tego co piszesz wynika, ze cale ryzyko jest po stronie
                    >kredytobiorcy

                    Bo tak jest. Bank ma pieniadze, Ty nie masz nic. Nadal wierzysz w
                    umowe fair ? Heh.
                • rydzyk_fizyk Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 10:53
                  Prawo do żądania zabezpieczenia jest w ustawie a nie w umowie.

                  Według Prawa bankowego zabezpieczenie jest jednym z elementów zdolności
                  kredytowej a jej utrata jest przesłanką wypowiedzenia umowy kredytu.

                  Stąd każdy kredyciarz powinien sobie odpowiedzieć na pytanie czy w razie czego
                  jest w stanie spłacić cały kredyt od razu w wypadku wypowiedzenia.

                  Warto mieć trochę wyobraźni.
                  • gadolinn Gdyby mogli caly kredyt splacic od razu 02.08.10, 11:03
                    to po co wogole kredyt brac?
                    Aha - zeby bankom kieszenie napelnic.
                    • kretynofil A po to, zeby zachowac... 02.08.10, 11:22
                      ...plynnosc finansowa.

                      Kredyt to nie jest po to zeby kupic cos na co Cie nie stac. Kredyt
                      jest po to zeby za niewielka oplata kupic cos na co Cie stac nie
                      tracac plynnosci finansowej.

                      Rozumiesz?

                      Brawo! Pierwsza lekcja dojrzalej gospodarki rynkowej juz za Toba ;)

                      Caly ten ped do zakredytowania sie na smierc to efekt wmawiania
                      ludziom ze kredyt to sluzy do tego zeby szybciej sie od mamusi
                      wyprowadzic, niezaleznie od wlasnej niezaradnosci ;)
                      • makova_panenka Re: A po to, zeby zachowac... 08.08.10, 01:01
                        Ta "niewielka" opłata wynosi często 3 do 5 razy tyle ile pożyczyłeś.
                        Poza tym w jaki sposób utracę płynność finansową jeśli zapłacę gotówką. Jeśli
                        potrzebuje na miesiąc dajmy na to 2kPLN, zapłacę gotówką 500kPLN i jeszcze
                        zostanie mi forsa na koncie to nie ma mowy o utracie płynności finansowej.
                        To o czym piszesz to dość kosztowne ślizganie się na powierzchni przy użyciu
                        rat. Działa, ale specjalnie nie ma to sensu przynajmniej w przypadku ludzi
                        którzy nie mają z różnych powodów daru mnożenia pieniędzy, a jedynie je zarabiają.
                    • Gość: Krakus Re: Gdyby mogli caly kredyt splacic od razu IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:15
                      > to po co wogole kredyt brac?
                      > Aha - zeby bankom kieszenie napelnic.

                      A po co istnieją banki?
                  • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:07
                    >Prawo do żądania zabezpieczenia jest w ustawie a nie w umowie
                    W umowie też jest.

                    > Według Prawa bankowego zabezpieczenie jest jednym z elementów zdolności
                    > kredytowej a jej utrata jest przesłanką wypowiedzenia umowy kredytu.
                    Czy możesz wskazać dokładnie gdzie o tym jest mowa? Jakiś paragraf, punkt.
                    • rydzyk_fizyk Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 11:24
                      Dokładniej mówiąc jest tak, że to sam kredytobiorca powinien poprosić bank -
                      przedstawiając dodatkowe zabezpieczenie, jeśli nie chce by bank skorzystał z
                      prawa do wypowiedzenia umowy kredytu.

                      Art. 75. ust. 1 ustawy - Prawo bankowe:

                      W przypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu
                      albo w razie utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej bank może obniżyć
                      kwotę przyznanego kredytu albo wypowiedzieć umowę kredytu.


                      W omawianym przypadku w grę wchodzić mogą jeszcze przepisy Kodeksu cywilnego -
                      jeśli nastąpiły jakieś zmiany za które odpowiada kredytobiorca a które obniżyły
                      wartość zabezpieczenia - domu.

                      Ale stan faktyczny jest opisany zbyt skąpo.
                      • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:41
                        > [i]W przypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków udzielenia kredytu
                        Warunki udzielenia kredytu są wyraźnie wpisane w umowę i zostały wypełnione
                        >utraty przez kredytobiorcę zdolności kredytowej
                        Zdolność kredytową zawsze rozumiałem jako sprawdzenie przez bank moich
                        zarobków, obciążeń finansowych i możliwości spłacania rat.
                        Załóżmy, że tak rozumianą zdolność posiadam. Zresztą w tej sprawie bank nie
                        pyta o zarobki (to może zrobić spokojnie i w dowolnym momencie).
                        Może źle rozumiem pojęcie zdolności kredytowej?
                        Czy są jakieś zapisy prawa bankowego, które mówią co to jest zdolność
                        kredytowa i co się na nią składa?
                        • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:56
                          Odpowiadam sam sobie:)
                          Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 roku — Prawo bankowe (Dz. U. z 1997 r. Nr 140,
                          poz. 939, art. 70.1.) definiuje zdolność kredytową następująco: Przez zdolność
                          kredytową rozumie się zdolność do spłaty zaciągniętego kredytu wraz z
                          odsetkami w terminach określonych w umowie.

                          Tak rozumiana zdolność jest - bank nie ma się więc o co czepiać.
                          • libero72 Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 12:21
                            Weź synku przeczytaj całą ustawę a nie podniecasz się kawałkiem
                            który akurat pasuje Tobie w danej chwili do tezy którą sobie
                            ubzdurałeś. Kolejny geniusz od obrony uciśnionych...( a tak przez
                            przypadek przy okazji własnego tyłka )
                            • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 12:29
                              Przeczytam.
                              A jeśli już jesteś takim znawcą, że tytułujesz mnie "synkiem" to podziel się
                              częścią Twojej wiedzy i oświeć mnie czego nie doczytałem. Na co zwrócić uwage.
                              Czy za Twoimi słowami faktycznie coś stoi.
                              • libero72 Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 12:44
                                Gość portalu: Jarek napisał(a):

                                > Przeczytam.
                                > A jeśli już jesteś takim znawcą, że tytułujesz mnie "synkiem" to
                                podziel się
                                > częścią Twojej wiedzy i oświeć mnie czego nie doczytałem. Na co
                                zwrócić uwage.
                                > Czy za Twoimi słowami faktycznie coś stoi.


                                Wystarczy jeżeli uważnie i z zrozumieniem cały artykuł 70 ustawy
                                Prawo Bankowe. Kluczowe słowo brzmi "z zrozumieniem".

                                Dla ułatwienia zadam pytanie pomocnicze : dlaczego bank w sytuacji
                                przesłanek art. 70.1 ustawy Prawo Bankowe zażyczył sobie
                                ustanowienie hipoteki na nieruchomości???

                                Kombinuj synek, kombinuj... :)))


                                • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 13:23
                                  Przeczytałem cały Rozdział 5 "Kredyty i pożyczki pieniężne oraz zasady
                                  koncentracji zaangażowań".
                                  > dlaczego bank w sytuacji przesłanek art. 70.1 ustawy Prawo Bankowe zażyczył
                                  > sobie ustanowienie hipoteki na nieruchomości???
                                  70.2 ...bank może udzielić kredytu pod warunkiem: 1) ustanowienia szczególnego
                                  sposobu zabezpieczenia spłaty kredytu,

                                  Jednak gdy czytam (ze zrozumieniem) całą resztę nie wynika z niej prawo banku
                                  do robienia inspekcji i ponownej wyceny.
                                  Oświeć mnie "ojcze" z którego zapisu wynika takie prawo banku.
                                  • Gość: BlackCrow Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 13:32
                                    Gość portalu: Jarek napisał(a):

                                    > Oświeć mnie "ojcze" z którego zapisu wynika takie prawo banku.

                                    Przeciez z tego co napisales jak byk wynika, ze bank chce sprawdzic
                                    czy w wypadku utraty dochodow (np pracy) bedziesz w stanie w ciagu 30
                                    dni splacic kredyt (np przez sprzedaz nieruchomosci, ktora jest
                                    zabezpieczeniem. To, ze przez pol tego roku masz prace nie znaczy, ze
                                    przez kolejne pol bedziesz ja mial.
                        • Gość: BlackCrow Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 12:00
                          > Zdolność kredytową zawsze rozumiałem jako sprawdzenie przez bank
                          > moich zarobków, obciążeń finansowych i możliwości spłacania rat.

                          Mniej wiecej, tylko co sie dzieje jesli pozyczasz 100 tys., masz
                          zabezpieczenie na 100 tys. Po dwoch latach splacania zadluzenie
                          wynosi 125 tys., a zabezpieczenie ma wartosc 90 tys. Bank jest 35
                          tys. w plecy. Wlasnie tu jest caly problem. Banki zakladaja, ze
                          biorac kredyt wartosc zabezpieczenia bedzie zawsze wieksza niz
                          zadluzenie. W przeciwnym wypadku slupki im zaczynaja nie grac i musza
                          poprawic bilans zadluzenie do zabezpieczenia.
                          • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 12:13
                            > Bank jest 35 tys. w plecy
                            W jakim sensie w plecy? Ma mniejsze zabezpieczenie ale nie ma mowy o mniejszej
                            zdolności kredytowej.
                            > Banki zakladaja, ze biorac kredyt wartosc zabezpieczenia bedzie zawsze
                            > wieksza niz zadluzenie.
                            Myślę, że nie zakładają. To o czym piszesz to ryzyko kursowe które powinno być
                            dla banku jasne. Dlatago ciężko teraz dostać kredyt na 100% we frankach.
                            Bank ostrzega osoby biorące kredyt o ryzyku więc chyba sam też sobie z tego
                            zdaje sprawę, że przy zmianie kursu wartość zabezpieczenia maleje.
                            • kretynofil W takim sensie, matole... 02.08.10, 12:28
                              > W jakim sensie w plecy?

                              A w takim sensie ze kredyty hipoteczne nie sa tanie bo ktos Cie
                              kocha, tylko sa tanie bo sa zabezpieczone nieruchomoscia.

                              Jesli wartosc kredytu jest wyzsza niz wartosc nieruchomosci to bank
                              de facto dal Ci kredyt hipoteczny (do wartosci mieszkania) +
                              nisko oprocentowany (za nisko!) kredyt gotowkowy.

                              Dlatego bank jest w plecy - bo dal Ci gotowke ktora nie jest niczym
                              zabezpieczona a oprocentowanie tej czesci kredytu jest za niskie zeby
                              pokryc potencjalne straty w razie Twojej niewyplacalnosci.

                              Ludzie, Wy kredyty bierzecie? Wam to do lopaty zapie*dalac i rowy
                              kopac a nie brac sie za kredyty i dzieci robienie...

                              > Myślę, że nie zakładają. To o czym piszesz to ryzyko kursowe które
                              powinno być dla banku jasne.

                              A ja mysle ze jakbys z jelonkami 2,50 (od kursu) pogadal jak bylo
                              2,00 to by Ci opowiadali jak to zarobili na tym ze CHF wybrali. Na
                              forum takich cwaniakow nie brakowalo.

                              To byla swiadoma spekulacja.

                              > Bank ostrzega osoby biorące kredyt o ryzyku więc chyba sam też
                              sobie z tego zdaje sprawę, że przy zmianie kursu wartość
                              zabezpieczenia maleje.

                              Oczywiscie - i dlatego zastrzega sobie prawo do ustanowienia
                              dodatkowego zabezpieczenia kredytu.

                              Czego Ty nie rozumiesz, biedne dziecie?
                              • Gość: Jarek Re: W takim sensie, matole... IP: *.siden.pl 02.08.10, 12:42
                                > Ludzie, Wy kredyty bierzecie? Wam to do lopaty zapie*dalac i rowy
                                > kopac a nie brac sie za kredyty i dzieci robienie...
                                :) Podejdę do tego z humorem. Megalomania?

                                > Oczywiscie - i dlatego zastrzega sobie prawo do ustanowienia
                                > dodatkowego zabezpieczenia kredytu.
                                Nie zastrzegł.
                                • kretynofil Jak maly Kazio ;) 02.08.10, 13:32
                                  Po pierwsze - jest ustawa o prawie bankowym, ktora Rydzyk w tym watku
                                  cytowal nieraz.

                                  Po drugie - jest regulamin na ktory umowa sie powoluje. Tam tez
                                  sprawdzales?

                                  Po trzecie - w umowie (prawdopodobnie) masz przynajmniej jeden zapis
                                  z ktorego wynika ze w razie zmiany sytuacji gospodarczej (co to
                                  znaczy?!) lub parametrow kredytobiorcy (ze cycki urosna?!) moze dojsc
                                  do renegocjacji umowy. I to jest furtka do takich wlasnie procesow.

                                  ------------------

                                  Generalnie - mozesz przekonac mnie, mozesz przekonac forum; jak
                                  chcesz, mozesz nawet samego Pana Boga przekonac ze bank moze Ci
                                  skoczyc. Mozesz zamknac oczy, zatkac uszy, wlezc pod lozko i
                                  powtarzac sobie ze nic bank nie ma prawa Ci zrobic. Mozesz zrobic co
                                  tylko chcesz. Mozesz drzec sie, plakac, tupac nozka i wygrazac
                                  piastka.

                                  A co bank moze i chce zrobic - to sie dowiesz jak juz to zrobi.
                                  Najwyzej wyciagnie Cie za noge spod lozka, rece zwiaze z tylu,
                                  strzeli z liscia i jak szeroko otworzysz ze zdziwienia usta to
                                  wetknie Ci tam... aneks do umowy.

                                  I albo podpiszesz albo nie, wszystko jedno. Dopoki nie masz w
                                  materacu reszty kasy to bedziesz tanczyl jak Ci bank zagra...

                                  I to czy przekonasz mnie czy kogokolwiek innego - nie ma znaczenia,
                                  panie "Ale Jestem Naburmuszony"...

                                  Na koniec prosba - jak juz bedziesz zmuszony zweryfikowac swoja
                                  samoocene a dupa bedzie bolala od tej lekcji, badz tak mily i nie
                                  przylatuj do mnie (czyt. podatnika) po pomoc, co?

                                  > Megalomania?

                                  Owszem. Wzorowy przyklad. Golodupiec z kredytem ktorego nijak nie ma
                                  jak splacic ani refinansowac kozakuje na forum jak to on bankowi
                                  pokaze ;) Istotnie, jest to "the very definition" megalomanii ;)
                                  • Gość: Jarek Re: Jak maly Kazio ;) IP: *.siden.pl 06.08.10, 13:11
                                    Przeczytaj: Stanowisko Urzędu KNF z dnia 25 marca 2009 roku w sprawie żądania
                                    przez banki dodatkowego zabezpieczenia do udzielonych w przeszłości kredytów
                                    hipotecznych.
                                    Pewnie będziesz mnie przekonywał, że bank może mieć KNF gdzieś.


                              • makova_panenka Re: W takim sensie, matole... 08.08.10, 01:06
                                kretynofil napisał:

                                > > W jakim sensie w plecy?
                                >
                                > A w takim sensie ze kredyty hipoteczne nie sa tanie bo ktos Cie
                                > kocha, tylko sa tanie bo sa zabezpieczone nieruchomoscia.
                                >
                                > Jesli wartosc kredytu jest wyzsza niz wartosc nieruchomosci to bank
                                > de facto dal Ci kredyt hipoteczny (do wartosci mieszkania) +
                                > nisko oprocentowany (za nisko!) kredyt gotowkowy.
                                >
                                > Dlatego bank jest w plecy - bo dal Ci gotowke ktora nie jest niczym
                                > zabezpieczona a oprocentowanie tej czesci kredytu jest za niskie zeby
                                > pokryc potencjalne straty w razie Twojej niewyplacalnosci.
                                >
                                > Ludzie, Wy kredyty bierzecie? Wam to do lopaty zapie*dalac i rowy
                                > kopac a nie brac sie za kredyty i dzieci robienie...

                                To co opisujesz to "predatory lending" praktyka codziennie stosowana przez banki
                                w Polsce. W takim sensie nie jest to branie kredytu, tylko połykanie ostrego
                                haczyka za który bank może w każdej chwili solidnie szarpnąć.
                            • Gość: BlackCrow Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 12:28
                              Caly problem jest w skali. Jesli kredyty walutowe bylyby tylko ulamkiem
                              wszystkich kredytow nie byloby klopotu. Jesli udzial kredytow
                              walutowych jest duzy wtedy zaczyna to miec znaczenie. Przeciez kredyty
                              mieszkaniowe z ostatnich 5 lat jeszcze pracuja. Dla banku jest to
                              jasne, jak i to, ze w razie czego bedzie mogl poprosic o dodatkowe
                              zabezpieczenie. Niekoniecznie musza sobie z tego zdawac sprawe
                              kredytobiorcy.
                          • zbooj.madej Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 12:26
                            zabezpieczenie wcale nie musi być 100% . Dla banku problemem jest
                            jak musi tworzyć rezerwy, a zabezpiecznie stanowi podstawę tworzenia
                            rezerw. Jednak jak klient spłaca kredyt regularnie to jest w
                            kategorii "Normalne" i te rezerwy, biorąc pod uwagę, że hipoteka
                            jednak jest, nie są duże. Sprawa się robi poważna dla klientów
                            poniżej standardu i niżej. Tu ING wg mnie szuka sposobu na
                            podniesienie marży, ale może klienci coś kombinują?
                            • Gość: Jarek Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.siden.pl 02.08.10, 12:45
                              >Tu ING wg mnie szuka sposobu na podniesienie marży,
                              I tu jest właśnie sedno obaw. Chociaż jeśli tak to działał by przeciwko
                              wytycznym KNF.
                              >ale może klienci coś kombinują?
                              Nie :)
                  • zbooj.madej Re: Sam p-dolisz, synku... 02.08.10, 12:07
                    cyt. "Według Prawa bankowego zabezpieczenie jest jednym z elementów
                    zdolności kredytowej."

                    jesteś pewien? Bo ja nie.
                • Gość: Krakus Re: Sam p-dolisz, synku... IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:06
                  > Z tego co piszesz wynika, ze cale ryzyko jest po stronie kredytobiorcy.
                  > Dajac kredyt, bank nie ryzykuje niczym, bo zawsze moze renegocjowac
                  > kredyt (tzn. narzucic nowe warunki).


                  Nareszcie jelonki hipoteczne zaczynają rozumieć reguły gry. :-)
              • michust a ja mam inne wrazenie 02.08.10, 10:20
                moim zdaniem inspekcja czy jak ja tam nazywacie jest wynikiem ogolnego braku zaufania w polsce
                sam nam kredyt ale w ire i odnosze wrazenie ze tutaj jest o wiele latwiej zalatwic cokolwiek
                po pierwsze wszyskim zajmowal sie prawnik (nie kazdy jest ekspertem od umow)
                np wycene domu robil pan ktory nawet go nie ogladal doslownie
                "ja wiem gdzie te domy sa wiem kto je budowal widuje cullego co tydzien w pubie " :)
                podpisywanie polisy na zycie i ubezpieczenia domu
                "palisz ?? zona pali ?? ogolnie jak sie czujecie ?? ok - 16€ na miesiac
                ubezpieczenie domu
                "mebla lodowki telewizor macie ?? ok wyposazenie ubezpiecze na 20000 plus jak wam sie dom zawali to nie musicie juz placic - 14€ na miesiac "
                jedyna rzecza jaka zarządal prawnik bylo sprawdzenie wydajnosci/zuzycia energii domu
                a najlepsze jest to ze bank podiera sobie kredyt 2-3 dni po terminie i nikt o nic mnie nie prosi inspekcje czy jakies dodatkowe zabezpieczenia
                pozdr wszystkich :)
      • Gość: Jarek Re: Jeśli kredytobiorca nic nie ukrywa, to czego IP: *.siden.pl 02.08.10, 10:27
        Przed czym strach? Przed nieczystymi zagraniami banku.
        Bank już pokazał na co go stać. Na razie nie podając argumentów
        uzasadniających, że działa zgodnie z umową nasyła inspekcję i robi wycenę.
        Ignoruje pytania klienta i prośby o wyjaśnienie. Straszy rozwiązaniem umowy.
        Co będzie dalej nie wiadomo ale już teraz pokazał jak się z klientem liczy.
        A klient może iść do sądu i udowadniać, że bank złamał umowę. Ile potrwa takie
        dochodzenie i jakie kosztu trzeba ponieść aby udowodnić coś takiego bankowi?
        • Gość: Krakus Wyjaśnienie reguł tego hazardu kredytowego IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:22
          > Przed czym strach? Przed nieczystymi zagraniami banku.
          > Bank już pokazał na co go stać. Na razie nie podając argumentów
          > uzasadniających, że działa zgodnie z umową nasyła inspekcję i robi wycenę.
          > Ignoruje pytania klienta i prośby o wyjaśnienie. Straszy rozwiązaniem umowy.
          > Co będzie dalej nie wiadomo


          Ależ doskonale wiadomo.
          Inspekcja jest po to, by wykazać, że kredyt przy LTV 80% (przykładowo) jest już kredytemna ponad 100% LTV.

          A zatem klient musi wykupić za kilka tysięcy zł dodatkowe ubezpieczenie.
          Dodatkowo marża przy kredycie na ponad 100% wartości nieruchomości musi być wyższa, niż przy kredycie z 20% wkładem własnym.

          Klient założył się z bankiem, że cena nieruchomości będzie wzrastać, a kurs franka spadać.

          Stało się odwrotnie i klient musi teraz zapłacić za przegrany zakład.

          Zanim ktoś napisze, że klient nie wygrywał, to odpowiadam.
          Klient zakład wygrywał, kiedy trzy lata temu płacił co miesiąc niższą ratę, niż ci, którzy wzięli kredyt w złotówkach.

          Klient wyrywał też zakłąd i zarabiał, bo aż do szczytu hossy hipotecznej każdy następny klient kupujący mieszkanie płacił więcej za m2.

          Ale bank jest jak kasyno.
          A kasyno w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa.
    • Gość: Tom Hahahaha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 08:31
      ... dobre @czerwony_poll, dobre... Płuca mi się zapadły ze śmiechu...
    • wykresy-gieldowe Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj 02.08.10, 08:48
      W listopadzie 2008 r. wraz z mężem podpisaliśmy z ING umowę na kredyt
      indeksowany kursem franka szwajcarskiego. Zapożyczyliśmy się na 450.000 zł,


      Czyli w jakiej walucie Ci państwo wzięli kredyt ? W złotówkach czy we frankach.
      Swoją drogą są w fatalnej sytuacji, bo mają straty na spakulacjach walutowych a
      z drugiej strony, dzięki wkładowi własnemu mają z czego te straty pokryć ...
      • marter7 Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj 02.08.10, 09:11
        Przecież to oczywiste: w złotówkach, indeksowane frankiem (wbrew temu, co się
        czyta w prasie, u nas praktycznie nie ma kredytów w walutach obcych!)

        Kolejna sprawa: jeśli wartość nieruchomości się praktycznie nie zmieniła (co
        jest dość prawdopodobne), za to wartość kredytu wzrosła (CHF z 2.5 na 3zł) - czy
        bank może żądać dodatkowych zabezpieczeń? Bo zapewne zażąda - zwykle banki dość
        lekko traktują zaproponowane przez siebie i podpisane umowy.
      • lukask73 w jakiej walucie 02.08.10, 09:51
        > Czyli w jakiej walucie Ci państwo wzięli kredyt ? W złotówkach czy
        > we frankach

        W złotówkach to raczej nie. 450 tysięcy złotówek ważyłoby grubo
        ponad 2 tony. Kto by to uniósł?
        • gadolinn we Frankach tym bardziej nie 02.08.10, 11:08
          Bo zalozmy, ze Franek wazy srednio 75 kg. 450000 Frankow to byloby
          33750 ton. Nawet te 1000 atletow z Lokomotywy Tuwima nie udzwignie, a
          co dopiero zwykla Kowalska.
          • Gość: Janek Re: we Frankach tym bardziej nie IP: 79.139.12.* 07.08.10, 12:01
            Co do obliczeń, to jeden błąd: złotówki najpierw przeliczamy na funty (1 zł to
            około 0,2 funta) i dopiero na kg (1 funt to 0,45 kg). Czyli 1zł=0,09kg. 450000
            zł = 40,5 tony
      • dwabrowary Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj 02.08.10, 10:56
        Idź do szkoły i się doucz. Kredyt w CHF jest zawsze wypłacany w PLN - do spłaty
        masz kwotę w CHF, ale bank wypłaca Ci wartość kredytu przeliczoną na PLN w
        złotówkach. I zwykle raty kredytu spłacasz też w PLN (chyba, że stwierdzisz, że
        opłaca Ci się prowadzić konto walutowe i co miesiąc kupować waluty w kantorze, a
        później zanosić gotówkę do banku). Komentarz do spekulacjach walutowych pominę
        milczeniem. Nie to forum, nie ten temat.
        • kretynofil Guzik prawda... 02.08.10, 11:27
          Kredyt w CHF bylby kredytem w CHF, gdzie wnioskujesz o konkretna
          kwote w CHF, dostajesz CHF, splacasz w CHF itd.

          A tak to dziala zupelnie inaczej - wnioskujesz o iles tam PLN ale
          kredyt jest indeksowany w CHF, samych frankow nawet na oczy nie
          zobaczysz, splacasz z reguly w zlotowkach itd.

          I owszem, byla to spekulacja walutowa. Sieroty mialy nadzieje ze
          zlotowka bedzie sie dalej umacniac i oni zarobia na tym interesie -
          wezma kredyt po 2,45 a splaca po 2,00 lub mniej - i beda iles tam do
          przodu.

          Tyle ze to zwykle leszcze i jak leszcze dali sie ubrac w
          przewartosciowana nieruchomosc kupiona na kredyt w niedoszacowanej
          wtedy walucie. I jak to z leszczami - teraz jecza i domagaja sie
          specjalnego traktowania ;)
          • rydzyk_fizyk Re: Guzik prawda... 23.11.11, 22:42
            I pomyśleć, że w 2010 r. franek grzecznie trzymał się w okolicach 3 zł.
    • Gość: pejs Kredyciarze myśla, że są właścicielami IP: 85.222.87.* 02.08.10, 08:50
      Z artykułu jasno widać jakimi. Dopóki nie będzie spłacony ostatni grosik
      kapitału 2xwiekszych odsetek to bankier trzyma domek w łapach. Wy kredyciarze
      jesteście tylko figurantem wpisanym do aktu notarialnego jako właściciel, bo
      po kiego bankierowi kłopot z zarządzaniem, dbaniem, utrzymaniem nieruchomosci.
      • Gość: babulina Re: Kredyciarze myśla, że są właścicielami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.10, 09:11
        ooo odezwal sie forumowy glupek ;-) powiedz cos jescze - posmiejemy sie z tych twoich wynurzen ociekajacych frustracja :-D
    • 12jarek12 trzeba mieć nastukane żeby w takim bandyckim kraju 02.08.10, 09:52
      trzeba mieć nastukane żeby w takim bandyckim kraju brać kredyt
      hipoteczny. Demokratyczne państwo prawa hehehehe
      • Gość: ag Re: trzeba mieć nastukane żeby w takim bandyckim IP: *.chello.pl 04.08.10, 22:27
        a mamy jakieś inne wyjście?
    • Gość: TVP Kraków 3700 zł/m2 w wiadomosciach Krakowskich IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 10:43
      TVP Kraków
      Po wiadomościach lokalnych lokalne reklamy.
      W nich domy pod Krakowem w cenie 3,7 tys./m2.

      Cóż się dziwić, że bank interesuje się zabezpieczeniem, kiedy w okolicy nowe domy można kupić za mniej niż połowę ceny z czasów gorączki hipotecznej.
      • 12jarek12 Re: 3700 zł/m2 w wiadomosciach Krakowskich 02.08.10, 11:08
        po dzisiejszych kosztach to powinno kosztować góra 3000 zł/m2. A
        kredyciarze gdyby odkładali i czekali zamiast podpisywać cyrograf
        mogliby dziś kupić 3 mieszkania.
        • Gość: Krakus Re: 3700 zł/m2 w wiadomosciach Krakowskich IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.10, 13:01
          > po dzisiejszych kosztach to powinno kosztować góra 3000 zł/m2. A
          > kredyciarze gdyby odkładali i czekali zamiast podpisywać cyrograf
          > mogliby dziś kupić 3 mieszkania.

          Ale to nie po kosztach, a oferta dewelopera.
          Deweloper musi zarobić, reklamę w TV opłacić.

          Ale przyznam, że zjazd cen w Krakowie jest imponujący.

          Oczywiście różne średnie podawane przez Open Finance i inne Szybko.pl są nadal kosmicznie wysokie.


          Jednak nie każdy musi kupować dom na Woli Justowskiej lub mieszkanie przy z widokiem na Sukiennice.

          Deweloperzy rozbudowują inwestycje i mamy śmieszną sytuację, że na dokładnie tej samej ulicy, tylko pod innymi numerami bloków, są mieszkania z drugiej ręki po 9 do 8 tys./m2 i oddawane nowe "Wszystkie mieszkania 4,969 zł/m2".
          Tak nowy deweloper zachęca do zakupów na bilbordzie.

          Inny deweloper powiesił reklamy z 4700zł/m2 na wprost wyjazdu z osiedla gdzie sprzedawano tak zwane apartamenty po sporo ponad 10 tys./zł.
          Wystarczyło poczekać 3 lata i brać mieszkanie zaledwie kilkaset metrów dalej.
    • Gość: qq Pani Anetto IP: *.aster.pl 02.08.10, 11:03
      Dopóki nie spłacicie z mężem ostatniej raty kredytu to bank jest właścicielem
      Państwa domu i może przeprowadzać inspekcje w swoim domu kiedy mu się to podoba.
      Jeśli jeszcze Pani o tym nie wie to w 2007/2008 roku wystąpił w Polsce splot
      kilku czynników ekonomicznych, który dziś i w przyszłości doprowadzi do
      sytuacji opisanej w punkcie umowy kredytowej, mówiącym o drastycznej zmianie
      cen nieruchomości. A mianowicie szczyt bańki spekulacyjnej na nieruchomościach
      oraz szczyt bańki spekulacyjnej na walutach (CHF 2.00 PLN).
      Ponieważ jak już wspomniałem to bank ING jest właścicielem domu, w którym Pani
      mieszka, zatem ma on prawo wejść do swojej nieruchomości w dowolnym momencie.
      Niestety dom, w którym Pani dziś zamieszkuje nie jest już warty 575 000 zł,
      zatem bank jako właściciel domu musi dokonać wyceny własnej nieruchomości na
      dzień dzisiejszy.
      • Gość: Jarek Re: Pani Anetto IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:21
        > to bank jest właścicielem Państwa domu i może przeprowadzać inspekcje
        > w swoim domu kiedy mu się to podoba
        Formalnie nie jest właścicielem i może robić tylko to co jest w umowie lub
        innych przepisach
        >mówiącym o drastycznej zmianie cen nieruchomości.
        Szukałem podstaw do twierdzenia, że zaszły istotne zmiany cen nieruchomości i
        nie znalazłem. Gus nie publikuje. Znalezione źródła pokazują że ceny domów się
        utrzymują, wykazując niewielkie zmiany.
        >Niestety dom, w którym Pani dziś zamieszkuje nie jest już warty 575 000 zł,
        Jest wart więcej.
        • steamtrain Re: Pani Anetto 02.08.10, 11:26
          Tak, tak

          Poklepujcie sie po pleckach ze nie spadlo. Dla poprawy humoru
          mozecie cytowac "wybrane, znalezione zrodla". Nie zapomnijcie tez o
          cytatach "o zielonej wyspie".
          • mrmrooz Re: Pani Anetto 02.08.10, 14:05
            steamtrain napisała:

            > Tak, tak
            >
            > Poklepujcie sie po pleckach ze nie spadlo. Dla poprawy humoru
            > mozecie cytowac "wybrane, znalezione zrodla". Nie zapomnijcie tez o
            > cytatach "o zielonej wyspie".

            A skąd wiesz że nie jest wart więcej? Jak kupili dom gotowy - to
            raczej małe szanse żeby był wart więcej (czyli możesz mieć rację).
            Ale dlaczego zakładasz że kupili gotowy? A co się stało jak kupili
            dom do wykończenia? W zależności od stanu w jakim kupili, koszt
            wykończenia (a tym samym mniej więcej wzrost wartości domu) może być
            spora.
            Nawet w sytuacji zakupu domu gotowego jestem w stanie sobie wyobrazić
            sytuację, w której z powodu zbiegu różnych okoliczności zewnętrznych
            wartość domu w konkretnej okolicy rośnie pomimo spadku cen ogólnego.

            Pozdrawiam
            Michał M
            • steamtrain Re: Pani Anetto 02.08.10, 14:35
              > Nawet w sytuacji zakupu domu gotowego jestem w stanie sobie
              wyobrazić
              > sytuację, w której z powodu zbiegu różnych okoliczności
              zewnętrznych
              > wartość domu w konkretnej okolicy rośnie pomimo spadku cen
              ogólnego.


              Wiesz wyobrazac to sobie mozna. Natomiast dosyc ciezko wyobrazic
              sobie dom ktory w odniesieniu do okolicy utrzymal cene mimo ze ceny
              w okolicy spadly. I nie mowie o cenie wywolawczej, ta to sobie moze
              rosnac.
              • mrmrooz Re: Pani Anetto 03.08.10, 09:40
                steamtrain napisała:

                > > Nawet w sytuacji zakupu domu gotowego jestem w stanie sobie
                > wyobrazić
                > > sytuację, w której z powodu zbiegu różnych okoliczności
                > zewnętrznych
                > > wartość domu w konkretnej okolicy rośnie pomimo spadku cen
                > ogólnego.
                >
                > Wiesz wyobrazac to sobie mozna. Natomiast dosyc ciezko wyobrazic
                > sobie dom ktory w odniesieniu do okolicy utrzymal cene mimo ze ceny
                > w okolicy spadly. I nie mowie o cenie wywolawczej, ta to sobie moze
                > rosnac.
                Nie napisałem że tylko ten dom w tej/takiej/przykładowej okolicy nie
                spadł na wartości. Jeszcze raz - może dojść do sytuacji, że zmiana
                cen w jakiejś okolicy (dzielnicy/mieście) nie jest taka sama jak
                ogólna w kraju/województwie.

                Pozdrawiam
                Michał M
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Pani Anetto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 11:27
          > Jest wart więcej.

          Dla tych państwa - możliwe, że tak, jakieś sentymentalne wydarzenia, mogły sie
          przecież w nim wydarzyć, ale dla rynku, wart jest zapewne mniej....
          • 12jarek12 Re: Pani Anetto 02.08.10, 11:43
            Pani Aneta i Jarek mogą razem chodzić na tą samą kozetkę - może
            dostaną jakiś rabat
          • Gość: Jarek Re: Pani Anetto IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:44
            dla rynk na podstawie wyceny
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Pani Anetto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 11:48
              Po czym to wnosisz? Próbowałeś sprzedać?
              • Gość: Jarek Re: Pani Anetto IP: *.siden.pl 02.08.10, 11:51
                Tak jak pisałem: wycena
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Pani Anetto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.10, 11:56
                  Inna wycena, niz przez rynek jest niewiele mniej warta, co sufitówka... To raz,
                  a dwa, wycena - czyja i na jakiej podstawie?
                • 12jarek12 Re: Pani Anetto 02.08.10, 11:59
                  Gość portalu: Jarek napisał(a):

                  > Tak jak pisałem: wycena

                  Ja wyceniam swojego jamnika na 3000000000000000000000 USD i taniej
                  go nie sprzedam. Jesteśmy głupiutkim narodem który daje się nabierać
                  na takie ustawki jak bańka nieruchomościowa.
                  • Gość: java Re: Pani Anetto IP: *.152.139.60.dsl.dynamic.eranet.pl 16.08.10, 09:33
                    a zamienisz się za dwa koty za 1500000000000000000000 USD ???? Rasowe
                    dachowce ;-).

                    Pozdrawiam trzeźwo myślących...
        • Gość: qq Re: Pani Anetto IP: *.aster.pl 02.08.10, 12:04
          Formalnie czy nieformalnie bank jest właścicielem domu dopóki Pani Anetta nie
          spłaci kredytu.
          Dom jest warty tyle ile ktoś jest gotów za niego zapłacić , a nie tyle ile
          zamarzy sobie sprzedający.
          Nie wiem gdzie jest ten dom, jaki jest jego standard, ani skąd masz swoje źródła
          ale ceny domów mocno spadają, a transakcji na rynku domów nie ma prawie wcale.
          Tu masz inne źródło: marzec 2010
          dom.money.pl/wiadomosci/artykul/ceny;domow;pod;warszawa;mocno;spadly,52,0,604724.html
          W mojej miejscowości pod Warszawą deweloper który wybudował osiedle domków dwa
          lata temu wystawiał cenę 960 000 zł za segment około 180 m kw. Niestety nie
          znalazł chętnych. Dzisiaj te segmenty są oferowane po 690 000 zł i nadal nie ma
          na nie chętnych.
          Jeśli ktoś jest pod ścianą i chce dzisiaj sprzedać nieruchomość musi obniżyć
          cenę co najmniej o 30% w stosunku do cen z 2008 roku. Jak komuś nie zależy na
          sprzedaży i chce kilka lat ogłaszać się po agencjach i portalach ogłoszeniowych
          może się trzymać dalej cen z 2007/08 roku. Jego dom, jego wybór.
          • Gość: qq Re: Jarek IP: *.aster.pl 02.08.10, 12:35
            żeby nie było, że naganiam i podaje jakieś niesprawdzone informacje wyssane z
            palca - luty 2010:

            gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,7594035,Wysyp_rabatow.html
            " Wyjściowa cena 960 tys. zł została obniżona aż do 690 tys. zł. "Odwiedź
            Gardenię! Skorzystaj z niesamowitej obniżki cen!" - przekonywali nas handlowcy
            tej firmy. To największy upust w ostatnich miesiącach jaki dał deweloper. Osoby,
            które zdecydują się nabyć dom z mega rabatem zaoszczędzą 270 tys. zł. Inny
            deweloper, który także buduje w Józefosławiu również zmniejszył ceny na swoje
            domy. W zeszłym roku najtańsza nieruchomość kosztowała ponad 850 tys. zł. Dziś
            najtańszy dom w stanie deweloperskim można kupić poniżej 700 tys"
            Zapewniam Cię, że te domki nadal czekają na swoich nowych właścicieli.
            • Gość: Jarek Re: Jarek IP: *.siden.pl 02.08.10, 12:50
              > Zapewniam Cię, że te domki nadal czekają na swoich nowych właścicieli.
              Nie neguję tego. Ale jak to się ma do tej nieruchomości? Ceny u deweloperów a
              rynku wtórnym i jeszcze region kraju.
              Jeśli jest to tak oczywiste dlaczego bank nie wykazał żadnych podstaw i na nic
              się nie jest w stanie powołać.
              • steamtrain Re: Jarek 02.08.10, 13:05
                >> Nie neguję tego. Ale jak to się ma do tej nieruchomości?

                Pytasz serio czy zgrywasz idiote ? Jak rozumiemy dookola ceny spadly
                ale Twoj domek wciaz "trzyma" cene ? Jak rozumiem "trzyma" ja bo Ty
                ja "trzymasz" we wlasnej glowie.

                A wystarczy ze cena srednia w okolicy spadla i bank poprosi o
                ubezpieczenie, odmowisz to wymowia ci umowe?

                > Jeśli jest to tak oczywiste dlaczego bank nie wykazał żadnych
                podstaw i na nic
                > się nie jest w stanie powołać

                Jestes przekonany ze bank z Toba bedzie bawil sie w "ple ple ple"
                dyskusje ? Do Ci krotka smycz, placisz albo do widzenia.

                A moze prawowac sie bedziesz ? Zanim dotrwasz do konca bedziesz
                zdrowiem 20 lat starszy.

              • Gość: qq Re: Jarek IP: *.aster.pl 02.08.10, 13:06
                Ale ani ja, ani Ty nie wiemy, czy pani Anetta kupowała w 2008 roku dom od
                dewelopera, czy na rynku wtórnym, czy na Mokotowie, czy w Pcimiu Dolnym. Wiemy,
                że wzięła kredyt (CHF) w 2008 roku w wysokości 450 000 zł na dom wyceniony
                wówczas na 575 000 zł. Wiemy jaki był kurs CHF w 2008 roku, jaki jest dzisiaj.
                Wiemy, że oficjalnie ceny ofertowe domów spadły w ciągu 2 lat o 15%, realnie o
                30% (ci którzy muszą sprzedać). Bank o tym doskonale wie, dlatego chce ponownie
                dokonać wyceny nieruchomości (inspekcji). A mozliwość takiej inspekcji ma
                zapisaną w umowie kredytowej z panią Anettą. Koniec. Kropka.
            • Gość: nn To samo wszędzie IP: *.wincor-nixdorf.com 02.08.10, 14:36
              W takim Ciechocinku deweloper chciał sprzedać domki za 550k, a chętnych nie było
              przez rok, to teraz są po 385k. A i to nie wiadomo czy się sprzeda ;))
      • Gość: cynaamonka Do qq IP: 194.181.95.* 02.08.10, 11:53
        No niemożliwe to jest co wypisujesz - to jakaś zawoalowana metafora, czy po
        prostu jesteś idiotą? Jak możesz komuś wmawiać, że to bank jest właścicielem
        jego domu? Pomyliło ci się z przewłaszczenie na zabezpieczenie - ale to dotyczy
        samochodów!
        • Gość: qq Re: IP: *.aster.pl 02.08.10, 12:07
          Kolejny jeleń kredytowy, któremu się wydaje, że ma własną nieruchomość. Będzie
          Twoja własna za 30 lat po spłaceniu ostatniej raty kredytu.
          • Gość: cynaamonka Re: IP: 194.181.95.* 02.08.10, 12:25
            Doskonale - czy zechcesz zdefiniować w takim razie na czym polega w twoim
            rozumieniu prawo własności?
            • Gość: BlackCrow Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 12:36
              Faktycznie prawo wlasnosci jest wtedy kiedy kupujesz towar za gotowke
              lub placisz ostatnia rate dla banku...
              • zbooj.madej Re: 02.08.10, 12:45
                a co jak mi zostanie 50k do spłaty, wezmę gotówkowy i spłacę
                hipotekę i ja wykreślę? i przestanę spłacać gotówkowy? Bank się już
                nie dobierze do "mojego własnego i tylko mojego, a nie bankowego"
                domu???
                • Gość: BlackCrow Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.10, 13:43
                  W zasadzie moze, za kredyty w PL odpowiada sie calym majatkiem.
                • Gość: dfhhhgkkkjgh Re: IP: *.wroclaw.mm.pl 02.08.10, 14:06
                  a jak bank w Polsce daje 50k gotówkowego - BEZ jakiegokolwiek zabezpieczenia?
                  plus - za długi odpowiadasz całym majątkiem. więc zaprzestanie spłaty Ci się nie
                  opłaca.
              • mrmrooz Re: 03.08.10, 09:44
                Gość portalu: BlackCrow napisał(a):

                > Faktycznie prawo wlasnosci jest wtedy kiedy kupujesz towar za
                gotowke
                > lub placisz ostatnia rate dla banku...

                Nie wiedziałem że płacą kartą nie wchodzę w posiadanie niektórych
                rzeczy? Woda mineralna po moim zakupie w hipermarkecie opłaconym
                kartą kredytową jest banku??????? Bo przecież spłacę kartę za
                około miesiąc.
                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.10, 10:18
                  Na wodzie mineralnej nie masz zastawu hipotecznego - to są różne kredyty....
            • Gość: qq Re: IP: *.aster.pl 02.08.10, 12:55
              Prawo własności polega na tym, że coś co kupujesz jest twoją własnością, gdy za
              to zapłacisz całą kwotę (cenę).
              • mrmrooz Re: 03.08.10, 09:47
                Gość portalu: qq napisał(a):

                > Prawo własności polega na tym, że coś co kupujesz jest twoją
                własnością, gdy za
                > to zapłacisz całą kwotę (cenę).

                No ale on przecież za ten dom zapłacił pełną kwotę!!!! A poza tym,
                aparat wzięty na raty jest czyj??? Banku, sklepu czy mój??

                Michał M
                • Gość: qq Re: IP: *.aster.pl 03.08.10, 11:09
                  Nie on zapłacił pełna kwotę tylko bank wyłożył swoje pieniądze na nieruchomość,
                  a klient zawarł z bankiem umowę, że przez 30 lat będzie oddawał dług bankowi.
                  Jak klient odda cały dług bankowi (wraz z odsetkami i innymi opłatami) to będzie
                  miał WŁASNĄ nieruchomość.
          • zbooj.madej Re: 02.08.10, 12:38
            po spłaceniu ostatniej raty będzie nieobciążona i tyle. Jest i
            będzie jego, czy się to komuś podoba czy nie. Jak bank wypowie umowę
            to trzeba spłacić kredyt, a nie oddać nieruchomość. Bank też jedyne
            co może zrobić to zaspokoic się z kasy uzyskanej ze sprzedaży, sam
            nie może niczego zająć, sprzedać itp. A spłacić kredyt można nie
            tylko ze sprzedanego mieszkania, można z lokaty albo z innego
            źródła. Ale jak ktoś nie ma nic to potem sie wyładowuje na forum
            pisząc dyrdymały o tym, że mieszkam u "banku" he he

      • weszo Re: Pani Anetto 08.05.15, 00:54
        Gość portalu: qq napisał(a):

        > Dopóki nie spłacicie z mężem ostatniej raty kredytu to bank jest właścicielem
        > Państwa domu i może przeprowadzać inspekcje w swoim domu kiedy mu się to podoba
        > .
        > Jeśli jeszcze Pani o tym nie wie to w 2007/2008 roku wystąpił w Polsce splot
        > kilku czynników ekonomicznych, który dziś i w przyszłości doprowadzi do
        > sytuacji opisanej w punkcie umowy kredytowej, mówiącym o drastycznej zmianie
        > cen nieruchomości. A mianowicie szczyt bańki spekulacyjnej na nieruchomościach
        > oraz szczyt bańki spekulacyjnej na walutach (CHF 2.00 PLN).
        > Ponieważ jak już wspomniałem to bank ING jest właścicielem domu, w którym Pani
        > mieszka, zatem ma on prawo wejść do swojej nieruchomości w dowolnym momencie.
        > Niestety dom, w którym Pani dziś zamieszkuje nie jest już warty 575 000 zł,
        > zatem bank jako właściciel domu musi dokonać wyceny własnej nieruchomości na
        > dzień dzisiejszy.

        Co za brednia, skąd to Pani to wzieła? kto jest wpisany w dziale II, Księgi Wieczystej??
        Bank jest wpisany jedynie w dziale IV jako wierzyciel.

        Najpierw trzeba trochę poszukać i poczytać, a nie pisać głupoty i ludzi w błąd wprowadzać.

        Tutaj np piszą jak można zgodnie z prawem wstrzymać egzekucję komorniczą,
        www.homerentier.net - i gdzieś w połowie strony jest przycisk do pobrania.
    • Gość: jor Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... IP: *.broadband.pl 02.08.10, 13:30
      Robienie co kilka lat wyceny nieruchomości dla aktualizacji ceny jest
      ewidentnym przykładem przerzucania ryzyka bankowego na klienta. To bank bierze
      pieniądze za ryzyko, które jest wliczone w cenę kredytu. Klient nie jest w
      stanie przewidzieć zmian cen na rynku nieruchomości, bo nie ma do tego
      odpowiedniej wiedzy ani tzw. narzędzi. Jeżeli po kilku latach od zakupu
      nieruchomości jej cena spadnie, to jest to ryzyko banku za które klient
      zapłacił, na przykład wykupując ubezpieczenie kredytu. Rekomendacje nadzoru
      finansowego są dla banków, a nie dla klientów.
      • kretynofil Gdyby bank mial brac ryzyko na siebie... 02.08.10, 13:52
        ...to kredyty hipoteczne bylyby oprocentowane jak gotowkowe - i zaden z
        Was, zasmarkanych golodupcow, nie dostalby takiego kredytu.

        Zrozumial czy trzeba wolniej i z obrazkami?
        • Gość: Antoni Re: Gdyby bank mial brac ryzyko na siebie... IP: *.chello.pl 06.08.10, 08:15
          To se wez i zacznij sprzedawać kredyty hipoteczne oprocentowane jak
          zwykłe gotówkowe, może ktoś je u Ciebie weźmie, hehehehehe.
          • makova_panenka Re: Gdyby bank mial brac ryzyko na siebie... 08.08.10, 01:10
            Kretynofil nie ma zdaje się bladego pojęcia o "predatory lending" które nie jest
            patologią a codzienną praktyką biznesu bankowego w Polsce.
    • Gość: jommy Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... IP: *.chello.pl 02.08.10, 13:53
      A jak szefowie banku defraudują pieniądze to się nic z nimi nie robi!

      tu przykład
      www.globtrex.com/Wiadomosci/show/36921-Jorg+Haider+zdefraudowal+miliony
      skandal
    • Gość: mk24 Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... IP: *.ghnet.pl 04.08.10, 20:55
      ja zadnych powaznych interesow z ING nie polecam, ich dzialanie wyglada
      dokladnie tak jak tu opisano, jesli pojawia sie problem niewazne z czyjej
      winy, to potrafia jedynie cytowac swoj regulamin, bez wyjasnienia w jaki
      sposob tyczy sie to konkretnej sprawy

      probowalem z nimi walczyc jak jakis czas temu przewalutowali mi grubsza ilosc
      dolarow w wyniku bledu ich strony www ale bez skutku, arbiter bankowy tez jest
      o d.. bo najwyrazniej kolesiostwo jest tam powszechne
    • Gość: Dawid CHF Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.10, 22:59
      Kurs CHF + Rekomendacja T i takie wyniki . Pożyczyliście 450 tys w tej chwili te franki są warte ponad 600 tys czyli wiecej niż dom , a gdzie odsetki jeszcze.Inspekcja jest uzasadniona.
      • Gość: Antoni Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj IP: *.chello.pl 06.08.10, 08:16
        Brednie. Nie słyszałem o przypadku odwrotnym, tzn. gdy kurs CHF malał
        do ok. 2 PLN, a wartość nieruchomości szła w górę - żeby bank
        zmniejszył zabezpieczenie.
        • rydzyk_fizyk Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj 06.08.10, 10:46
          Zabezpieczeniem jest hipoteka do wysokości zadłużenia.

          Więc bank musi sprawdzać czy zabezpieczenie pozwoli na ewentualną egzekucję -
          przy zwiększaniu wartości nie trzeba niczego zmieniać - dłużnik odpowiada i tak
          tylko do sumy zadłużenia.
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.10, 10:54
          To, że nie słyszałeś, nie znaczy, że nie było takich przypadków, ale wystąpić o
          to musiał sam zainteresowany...
    • Gość: Franek Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... IP: *.3s.pl 14.08.10, 14:51
      A jaki jest problem żeby się umuwić z takim przedstawicielem banku
      na dogodny dla nas termin? Byle to niebyło częściej iż raz na 5-10
      lat
    • kaj_ba Bank udzielił kredytu, teraz straszy inspekcją ... 18.09.13, 11:25
      Pewnie bank ma jakiś kłopot u siebie, może ktoś tam narozrabiał i sprawdzają, czy taka transakcja w ogóle miała miejsce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka