przycinek.usa
10.04.04, 22:16
I porzadek rzeczy na swiecie wroci do normy.
Po pierwsze widac juz ewidentnie pierwsze syptomy spowolnienia wzrostu cen w
strefie Euro. Wejscie nowych czlonkow do Europy spowoduje spadek ceny pracy i
powinno dodatkowo wplynac na ogolny spadek cen. Pamietajac, ze ECB zwykle
reaguje na objawy a nie przyczyny, wiec wydaje sie, ze obnizka stopy
procentowej przez Clouda jest kwestia czasu.
W miedzyczasie powinny ukazac sie niezle dane ekonomiczne w USA, zaczynajac
od przyszlego wtorku, a w perspektywie jest mozliwosc podwyzki stop przez FED.
Mamy tez sprzyjajace srodowisko kursowe do tego aby dolar wbrew oczekiwaniom
mrukow z funduszy europejskich zaczal gwaltownie sie umacniac.
Mysle, ze przyszedl czas na dolary a euro musi poczekac.
Czeka nas wiele niespodzianek. Moze nawet ponownie 1:1? Kto wie?
Tak sie zapatrzylismy w te 1.4, ze zupelnie nie przyjmujemy do wiadomosci
spraw oczywistych. Deficyty - deficytami, a dolary moga znowu dac zarobic.
Teoretycznie poziom 1.1650 moze okazac sie wyimaginowanym punktem w
przestrzeni, taka teoretyczna kreska, o ktorej kazdy wie, ze jest, ale co z
tego?