Dodaj do ulubionych

Drodzy klienci

IP: *.chello.pl 18.08.04, 20:30
Witam psioczycie na banki i pracowników, ale czy kiedyś zastanowiliście się
że może wina leży też po waszej stronie???
Pomijam śmierdzieli - wódeczka, pot, cebula i inne atrakcje... A potem
obuirzenie, że pracownik ponury - trudno się uśmiechać na bezdechu... Ale
może czasem, warto sprawdzić do jakiego banku chcecie przyjść:
"bo ja dostałem taką ofertę promocyjną, że jeden kredyt spłaciłem i teraz
mogę drugi..."
pięć minut poszukiwania klienta...
"ale jest pan pewien, że to od nas z banku??"
"Nie wiem, tyle tych banków!!! pan nie wie skąd ja dostałem ten list, który
mam w domu???"
narzekacie na kolejki do kas, ale czy ktoś z was wpadł na to, żeby poukładać
banknoty?
notorycznie dziwicie się, że pracownicy nie chcą oprzyjmować wpłat "na
nazwisko"
"ale po co numer konta, ja nie chcę wypłacić tylko wpłacić!!!", tak samo
mężowie/żony czy rodzice - "jak to??? MATCE pan nie powie ile córka ma na
koncie???"

Pracownicy banków, łączmy się ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: Wykąpany Klient Re: Drodzy klienci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 12:06
      Jeżeli pracujesz w banku powinieneś choć troszkę liznąć ekonomii.
      Właśnie od tych śmierdzących klientów bank zabiera pieniądze i daje Tobie
      pensję.
      Zatem radzę albo zmienić zawód, albo stosunek do swoich chlebodawców.
      Zresztą podejrzewam, że bank najbardziej lubi tych ciemnych, spoconych i
      głupawych. Takich łatwiej orżnąć na "rewelacyjnych" produktach. Nieprawdaż?
      • czuk1 Re: Drodzy klienci 19.08.04, 12:54
        Gość portalu: Wykąpany Klient napisał(a):

        > Jeżeli pracujesz w banku powinieneś choć troszkę liznąć ekonomii.
        > Właśnie od tych śmierdzących klientów bank zabiera pieniądze i daje Tobie
        > pensję.
        > Zatem radzę albo zmienić zawód, albo stosunek do swoich chlebodawców.
        > Zresztą podejrzewam, że bank najbardziej lubi tych ciemnych, spoconych i
        > głupawych. Takich łatwiej orżnąć na "rewelacyjnych" produktach. Nieprawdaż?



        Prawda jest jak zwykle po środku.
        Jest też i taka prawda, że tylko wzajemne zrozumienie i kultura bycia może
        nam -klientom i pracowniko bankow - pomóc.

        Pijanych klientow nie musicie bankowcy obslugiwac, macie w tym wsparcie
        klientów i swoich strażników. A o innych uwagach nie chce dyskutować bo ...
        były niestosowne. Obługuje sie w sklepie czy u jubilera takich klientow ktorzy
        przxychodzą - to jest biznes, to jest sztuka, to jest kultura obsługi. Ja jak
        mnie gdzieś żle obsłużą - zwrócę owszem uwagę (bom stary - aby pouczyć) ale juz
        do tego sklepu nie pójde więcej nigdy! Tak jest zbankami - w moim mieście mam
        wybór 17 bankow. I każdy skrzywiony wyraz twarzy pracownika zniecheca mnie do
        danego banku. I ma ten pracownik szczęście , że jestem tylko jego chlebodawcą a
        nie pracodawcą. Napewno by stracil pracodawcę.

        Choć generalnie trzeba stwierdzić, że w bankach nastepuje teraz szybka poprawa
        obsługi, nowozatrudniani pracownicy są Super, maja rozległą wiedzę i wyuczone
        zasady obslugi. Można zazdrościć nowym bankom takich pracownikow.
        sympatyk polskich bankow m
      • Gość: pracownik Re: Drodzy klienci IP: *.chello.pl 19.08.04, 21:09
        > Jeżeli pracujesz w banku powinieneś choć troszkę liznąć ekonomii.
        > Właśnie od tych śmierdzących klientów bank zabiera pieniądze i daje Tobie
        > pensję.
        > Zatem radzę albo zmienić zawód, albo stosunek do swoich chlebodawców.
        > Zresztą podejrzewam, że bank najbardziej lubi tych ciemnych, spoconych i
        > głupawych. Takich łatwiej orżnąć na "rewelacyjnych" produktach. Nieprawdaż?

        Czy tobie się nie pomylił bank z folwarkiem feudalnym,????
        Skoro oczekujesz żeby pracownik był kompetentny, sympatyczny uśmiechnięty itepe
        to nie traktuj go jak śmiecia i złodzieja...

        Skoro kogoś nie szanujesz to raczej nie oczekuj szacunku, od niego...
        Nieprawdaż?? Łaskawco, Chlebodawco Panie i Władco mojej nędznej egzystencji...
        • Gość: ewa Re: Drodzy klienci IP: 213.17.133.* 20.08.04, 08:43
          Czy ta praca w banku to jakaś kara za grzechy? proponuję założyć własną firmę
          od razu ci przejdzie
          • czuk1 Re: Drodzy klienci 20.08.04, 12:45
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > Czy ta praca w banku to jakaś kara za grzechy? proponuję założyć własną firmę
            > od razu ci przejdzie


            Tylko częściowo mogę sie zgodzić z Pracownikiem , jako byly pracownik.
            To nie są te czasy aby oczekiwac partnerstwa od każdego klienta. Jest
            praktyczne - do bezwzględnego stosowani (też w banku) przysłowie. Klient nasz
            PAN. W 99 % tach tak jest, że klienci zachowują sie po partnersku. ale jest
            grupa klientow, ktorych musisz obsłuzyc - bo jesteś wyrobnikiem,świadczącym
            usługi, musisz ścierpieć takich klientów. Jeśli tego nie potrafisz zrobić
            dostaniesz nienajlepszą ocenę, pracodawca nie lubi jak do niego docieraja
            skargi. Nie weżmie tego balaganu na siebie. Tak że jesteś na przegranej.
            Świetnie Ci odpowiedziała Ewa.Musisz utożsamiać się z bankiem jak jego
            właściciel - nie masz innego wyjścia. Założysz biznes własny i będziesz każdego
            (najbarsdziej uciążliwego ) klienta chetnie hołubił, przepraszał- sam nie
            wiedząc za co, obiecywał poprawę. Staniesz sie niewolnikiem własnego biznesu,
            który najlepiej uczy kultury sprzedawania i kultury osobistej.
            m
    • Gość: Ania Re: Drogi pracowniku IP: *.k.mcnet.pl 20.08.04, 14:33
      Rozumiem ,ze Ty znasz na pamięc cały 26 cyfrowy numer swojego konta ??? Drogi
      pracowniku a co powiesz na pracownika banku, ktory: nie wie gdzie bank trzyma
      zlecenia stałe i rozpaczliwie miota sie po wszystkich szafach, wysyła pieniadze
      pomimo anulowania zlecenia (po 2 tygodniach od anulowania zlecenia w banku),
      transferuje rate w DM zamiast w USD. Powiem szczerze nie chodze do banku tylko
      wysylam meza, bo po 5 minutach patrzac na szybkosc pracy pracownikow banku i
      ich kompetencje wypie... (sorry za wylgaryzm)ich z roboty na bruk bez prawa do
      zasilku.
      • Gość: pracownik Re: Drogi pracowniku IP: *.chello.pl 20.08.04, 18:14
        Rozumiem ,ze Ty znasz na pamięc cały 26 cyfrowy numer swojego konta ???

        a wyobraź sobie aniu, że znam... pomijając fakt, że zwykle do wpłaty zazwyczaj
        nie trzeba 26 cyfr,a to, żeby wpłacający znał numer rachunku i posiadacza nie
        jest fanaberią pracownika...

        A tak na marginesie co o wyrobnictwa - wiele problemów opisanych na forum
        możnaby rozwiązać na zasadzie dialogu bank/klient... Ale skoro pracownicy to
        słudzy... jakże wypada instrumentum vocale myśleć samodzielnie i przejawiać
        empatię. Jak każdy złodziejski debil robimy wszystko ściśle wg. utartego
        schematu... Nasz klient nasz pan... cudo.. ale pamiętajcie drodzy klienci, że
        po drugiej stronie lady też są ludzie.
        Nie przeczę, część z nich nie nadaje się do tej pracy z powodu organicznej
        głupoty, ale tacy znajdą się wszędzie - w urzędzie w sklepie na stacji
        benzynowej czy w parlamencie.
        Mój post miał na celu nie narzekanie na pracę i klientów tylko uświadomienie
        Wam, że nie zawsze winny jest bank i jego pracownik, ale choć wielu może wyda
        się to szokujące wina może też leżeć po drugiej stronie.
        • czuk1 Re: Drogi pracowniku 20.08.04, 19:16
          Gość portalu: pracownik napisał(a):

          > Rozumiem ,ze Ty znasz na pamięc cały 26 cyfrowy numer swojego konta ???
          >
          > a wyobraź sobie aniu, że znam... pomijając fakt, że zwykle do wpłaty
          zazwyczaj
          > nie trzeba 26 cyfr,a to, żeby wpłacający znał numer rachunku i posiadacza nie
          > jest fanaberią pracownika...
          >
          > A tak na marginesie co o wyrobnictwa - wiele problemów opisanych na forum
          > możnaby rozwiązać na zasadzie dialogu bank/klient... Ale skoro pracownicy to
          > słudzy... jakże wypada instrumentum vocale myśleć samodzielnie i przejawiać
          > empatię. Jak każdy złodziejski debil robimy wszystko ściśle wg. utartego
          > schematu... Nasz klient nasz pan... cudo.. ale pamiętajcie drodzy klienci, że
          > po drugiej stronie lady też są ludzie.
          > Nie przeczę, część z nich nie nadaje się do tej pracy z powodu organicznej
          > głupoty, ale tacy znajdą się wszędzie - w urzędzie w sklepie na stacji
          > benzynowej czy w parlamencie.
          > Mój post miał na celu nie narzekanie na pracę i klientów tylko uświadomienie
          > Wam, że nie zawsze winny jest bank i jego pracownik, ale choć wielu może wyda
          > się to szokujące wina może też leżeć po drugiej stronie.



          I to jest całe - mądre, ugodowe spojrzenie na sprawę wiecznego
          konfliktu :sprzedawca-klient.
          Nie może być totalnej przewagi po jednej bądż drugiej stronie.
          Mily Pracowniku. Wpłacałem na konto. Nie miałem nowego numeru konta. Podałem
          dowód osobisty. Dysponent "wbił" do systemu informatyczne mój PESEL i numer
          konta sie pojawił. Nie można tak sobie pracy uprościć i przy okazji klientowi
          pomóc?
          Pozdrawiam Cie Peracowniku serdecznie i przepraszam za pouczenia.

          Mariusz - wspierajacy słownie banki polskie.
          • Gość: pracownik Re: Drogi pracowniku IP: *.chello.pl 20.08.04, 19:25
            > Mily Pracowniku. Wpłacałem na konto. Nie miałem nowego numeru konta. Podałem
            > dowód osobisty. Dysponent "wbił" do systemu informatyczne mój PESEL i numer
            > konta sie pojawił. Nie można tak sobie pracy uprościć i przy okazji klientowi
            > pomóc?

            To akurat jest normalne - zostałeś zidentyfikowany jako posiadacz rachunku a co
            za tym idzie mogłeś przeprowadzać wszelkie operacje. Mój pierwszy post odnosił
            się do sytuacji, gdy ktoś przychodzi i nie zna numeru rachunku osoby której
            chce wpłacić pieniądze - "chcę wpłacić pieniądze Iksińskiemu..."
            • czuk1 Re: Drogi pracowniku 21.08.04, 07:16
              Gość portalu: pracownik napisał(a):

              > > Mily Pracowniku. Wpłacałem na konto. Nie miałem nowego numeru konta. Poda
              > łem
              > > dowód osobisty. Dysponent "wbił" do systemu informatyczne mój PESEL i num
              > er
              > > konta sie pojawił. Nie można tak sobie pracy uprościć i przy okazji klien
              > towi
              > > pomóc?
              >
              > To akurat jest normalne - zostałeś zidentyfikowany jako posiadacz rachunku a
              co
              >
              > za tym idzie mogłeś przeprowadzać wszelkie operacje. Mój pierwszy post
              odnosił
              > się do sytuacji, gdy ktoś przychodzi i nie zna numeru rachunku osoby której
              > chce wpłacić pieniądze - "chcę wpłacić pieniądze Iksińskiemu..."

              A to jest rzadkie. Moge Ci podać numer mojego rachunku - wpłać coś? Nie. To
              żart.
              Pozdrawiam Cię serdecznie Mariusz ;-)))
    • Gość: snow(szara strefa) Re: Drodzy klienci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 21:13
      hmmm... cos w tym jest:-) ale zobacz Pracowniku: wiekszosc tych tekstow na forum
      dotyczy bankow a nie pracownikow... nie masz wrazenia, ze to chodzi o "system"
      (prodedury jak wolicie) a nie o "czlowieka za lada"... tylko, ze zdenerwowanie
      musi miec swoje ujscie, wentyl bezpieczenstwa... i koncentruje sie na
      pracownikach banku wlasnie. na pewno nieslusznie, chociaz czasami ... kto wie
      (tekst pani z infolinii mBanku:"a co pan mysli, ze ja pracuje na poczcie?" na
      pytanie czemu moja karta jeszcze nie dotarla)
    • Gość: krokiet Re: Drodzy klienci IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 07.09.04, 11:47
      Święta prawda. Przez ostatnie 2 miesiace byłem na praktykach w duzym banku w
      duzym mieście wojewódzkim. Przez większą częśc byłem na sali obsługi klienta i
      mialem okazję zobaczyc, jak przebiega pbsługa klienta. Wierzcie mi - ludzie
      potrafia byc tak tępi, że szkoda słów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka